witomir
23.10.05, 18:21
Także pozytywne precedensy miewają w Polsce miejsce: jak napisała piątkowa
"Rzeczpospolita", Ministerstwo Skarbu Państwa pierwszy raz zrezygnowało z
prywatyzacji spółki w trosce o dobro kultury. Chętni do kupna Polskiego
Wydawnictwa Muzycznego będą musieli obejść się smakiem, gdyż resort skarbu
wycofał się z planów prywatyzacji tej spółki.
PWM to największy w kraju wydawca muzyki poważnej, mający prawa autorskie do
całości lub części utworów ok. 100 polskich najwybitniejszych twórców. Jak
relacjonuje była wiceminister kultury, a obecnie dyrektor Polskiego Instytutu
Filmowego, Agnieszka Odorowicz, prywatyzację PWM udało się zablokować w
ostatniej chwili. Mówi, że miała sprawdzone informacje, że pełną cenę za
Wydawnictwo chciały zapłacić firmy zainteresowane wyłącznie nieruchomościami
wydawnictwa, m.in. deweloperzy oraz... jeden z największych krajowych
producentów musztardy. "W takich sytuacjach zazwyczaj deklaruje się
kontynuację działalności, a po dwóch, trzech latach odstępuje od obietnic" -
mówi Odorowicz.
Sławomir Tabkowski, prezes PWM podkreśla, że cała akcja była możliwa dzięki
współpracy wielu osób, instytucji i środowisk muzycznych, m.in. kilkunastu
znanych polskich twórców (Wisława Szymborska, Krzysztof Penderecki, Wojciech
Kilar i in.), którzy zaapelowali do ministrów skarbu i kultury, by
rozstrzygnęli przyszłość firmy, biorąc pod uwagę jej znaczenie jako instytucji
kultury narodowej. Przypomina, że zarząd i rada nadzorcza wydawnictwa od kilku
lat zabiegały, by resort skarbu wycofał się z zamiarów prywatyzacji PWM, od
1999 r. mającej postać spółki skarbu państwa.
Artyści i szefowie wydawnictwa bali się, że inwestorów zainteresowanych
nieruchomościami i cennym archiwum nie zniechęci zapis o misji spółki ani
dziesięcioletnie ograniczenia sprzedaży jej archiwów, dlatego opracowano
projekt wyłączenia spółki z planów prywatyzacyjnych i przekazania jej pod
skrzydła resortu kultury.