bolko_turan
08.11.05, 16:21
Sąd nad Darwinem
serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,3004795.html
Tomasz Ulanowski 07-11-2005, ostatnia aktualizacja 07-11-2005 18:11
Czy do powstania życia na Ziemi przyczyniła się siła wyższa? Tak twierdzą
zwolennicy teorii inteligentnego projektu, którzy podważają nauki Darwina.
Kto ma rację, już wkrótce zdecyduje sąd w USA
Wszyscy pochodzimy od Adama i Ewy - mówi ksiądz podczas lekcji religii. - A
mój tata mówi, że od małpy - oponuje Jasio. - Twoje sprawy rodzinne mnie nie
obchodzą - odpowiada ksiądz. To tylko powtarzany przez dzieci żart, ale chyba
dobrze ilustruje wojnę, którą w USA teorii ewolucji Darwina wytoczyli
kreacjoniści obecnie nazywający się zwolennikami teorii inteligentnego
projektu (IP). Historię kłótni o Darwina opisaliśmy już w "Gazecie"
(6.12.2004). Jak donosi "New Scientist", wkrótce będzie ona miała swój sądowy
epilog.
Teoria to tylko teoria
Poszło o oświadczenie, które wydała rada edukacji w maleńkim, zamieszkanym
przez niespełna 2 tys. osób Dover w Pensylwanii. Dokument został odczytany
uczniom miejscowej szkoły średniej podczas lekcji biologii. Odczytany przez
dyrekcję, bo nauczyciele odmówili. Oto jego fragmenty: „Ponieważ teoria
Darwina jest ledwie teorią, nowe odkrycia mogą ją podważać. Teoria
inteligentnego projektu oferuje wyjaśnienie zagadki pochodzenia życia, które
różni się od wyjaśnienia zaproponowanego przez Darwina. Uczniowie
zainteresowani wiedzą na temat IP mogą sięgnąć do książki »O pandach i
ludziach «, która jest w szkolnej bibliotece".
Niektórzy rodzicie potraktowali to oświadczenie nadzwyczaj serio. Jedenastu z
nich zaskarżyło radę edukacji z Dover do okręgowego sądu federalnego w
stolicy Pensylwanii Harrisburgu. Twierdzą, że odczytanie tekstu na lekcjach
biologii narusza Pierwszą Poprawkę do Konstytucji USA, która gwarantuje
rozdział Kościołów od państwa. Sęk w tym, iż zwolennicy inteligentnego
projektu mówią, że ich teoria to czysta nauka. Czy rzeczywiście, sąd
rozstrzygnie być może już w przyszłym tygodniu.
Siła wyższa
Teoria inteligentnego projektu próbuje udowodnić, że do powstania życia na
Ziemi przyczyniła się siła wyższa. Jej zwolennicy jak ognia unikają mówienia
o religii czy Bogu. W czym inteligentny, lecz anonimowy stwórca jest lepszy
od Boga? Ano w tym, że - znowu w teorii - pozwala uniknąć łatki religijnego
fanatyka. A to bardzo ważne, jeśli staje się przed sądem, który ma orzec o
łamaniu lub nie konstytucji.
Zwolennicy IP nie chcą popełnić błędu, który popełnili ich poprzednicy -
kreacjoniści. Oni też twierdzili, że szukają naukowych przesłanek, ale w
swojej teorii jawnie odnosili się do biblijnego Adama i Ewy. Dlatego w 1987
r. sąd najwyższy USA uznał, że podejmowane w stanie Luizjana próby
wprowadzania kreacjonizmu do szkół na równych zasadach z teorią Darwina są
niezgodne z konstytucją. Niezgodne, bo ich protektorom nie chodzi o naukę,
lecz o nauczanie religii.
Tak umarł kreacjonizm i narodziła się teoria inteligentnego projektu. Tę,
nomen omen, ewolucję dobrze ilustrują różne wydania wspomnianej już
książki "O pandach i ludziach". Jak mówi cytowana w "New Scientist" Barbara
Forrest, filozof z Southeastern Louisiana University, we wznowieniach książki
publikowanych już po wyroku sądu najwyższego "niekonstytucyjny" kreacjonizm
został zastąpiony przez określenie "inteligentny projekt".
Czy astrologia to nauka
Kilkunastu rodziców z Dover musi udowodnić więc, że IP to teoria nie naukowa,
ale religijna. Wezwani na świadków oskarżenia naukowcy argumentują, że
inteligentny projekt nie spełnia wymagań stawianych teoriom naukowym.
Amerykańska Akademia Nauk definiuje taką teorię jako "porządnie udowodnione
wytłumaczenie zjawiska naturalnego; wytłumaczenie zawierające fakty, prawa,
wnioski oraz sprawdzone hipotezy".
Czy inteligentny projekt poza wiarą niesie w sobie jakiś dowód? Zamiast
dowodów jego obrońcy oferują inną definicję teorii naukowej. Według
powołanego na świadka Michaela Behe, biochemika z Lehigh University w
Betlejem w Pensylwanii, taka teoria ma być "wskazującą dane i logiczne
wnioski propozycją wytłumaczenia zjawiska naturalnego". - Ale według tej
definicji także astrologia jest nauką - zauważył w sądzie adwokat jedenastu
skarżących się rodziców. - Zgadza się - odparł niewzruszony Behe.
Oskarżeniu mogą pomóc sami zwolennicy teorii inteligentnego projektu. Rodzice
i nauczyciele, którzy przysłuchiwali się obradom rady edukacji, mówią, że jej
członkowie gorączkowo szukali podręczników, które promowałyby kreacjonizm. -
2 tys. lat temu ktoś oddał za nas życie na krzyżu; teraz my musimy go
bronić! - miał argumentować podczas obrad jeden z członków rady edukacyjnej.
Z kolei pastor baptystów z sąsiedniego Loganville, broniąc IP, atakuje
ewolucję. - Jeśli teoria ewolucji jest prawdziwa, to dlaczego nie ma
zwierzęcych form pośrednich: np. ptaków z płetwami czy ryb z piórami? - pyta
pastor.
Połączyć wodę z ogniem
Oczywiście historia zna wiele przypadków odkryć czy teorii, które zrazu
wydawały się fantastyczne, a potem weszły do kanonu naukowego. W końcu kiedyś
powszechnie uważano, że Słońce krąży wokół Ziemi. Rzecz w tym, że każda
teoria wymaga czegoś więcej niż wiary. Najlepiej, żeby były to twarde dowody.
Co ciekawe, niektórzy z rodziców, którzy rozpoczęli w sądzie batalię o "prawo
do nauki", a także wielu zeznających na ich korzyść naukowców nie ukrywają,
że głęboko wierzą w Boga. W jakiś cudowny sposób udaje im się połączyć
religijność z tym, że "wszyscy pochodzimy od małpy".