ignorant11
10.11.05, 04:53
Sława!
Moskwa chce się pozbyć organizacji pozarządowych z zagranicy
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3008653.html
Tomasz Bielecki, Moskwa 10-11-2005, ostatnia aktualizacja 09-11-2005 17:41
Czy niezależne organizacje pozarządowe znikną wkrótce z Rosji? Duma szykuje
prawo, którego celem jest wyeliminowanie "grup sprzeniewierzających się
interesom narodowym". - Będziemy musieli zamknąć swoje biura w Rosji -
ostrzega Human Rights Watch
To kolejna odsłona walki rosyjskich władz z organizacjami pozarządowymi,
które są często w Rosji posądzane o "sianie niepokoju" czy
próby "destabilizacji sytuacji społecznej". Wrogość Kremla wobec niezależnych
grup gwałtownie wzrosła po pomarańczowej rewolucji na Ukrainie, która - jak
wierzy wielu Rosjan - była głównie geopolitycznym starciem między Moskwą i
Zachodem o wpływy w b. ZSRR. Ameryka i Europa Zachodnia miały się w tym boju
posługiwać finansowanymi przez siebie organizacjami pozarządowymi.
Nie dziwi więc, że prezydent Władimir Putin w ostatnich miesiącach
kilkakrotnie odgrażał się, że nie pozwoli na działalność opozycyjną dotowaną
z zagranicy. Urzędnicze represje (odmowa wynajmu lokali, nękanie kontrolami
skarbowymi) dotykają też dziesiątki grup, które wspomagają, czy nawet
wyręczają państwo rosyjskie np. w walce z narkomanią czy AIDS. - Rozdawaliśmy
prezerwatywy na ulicach Samary. Po kilku miesiącach dowiedzieliśmy się, że
przez nas spada rozrodczość i że działamy na szkodę Rosji - wspomina
niemiecka wolontariuszka.
O ile jednak prewencję zakażeń HIV Zachód mógłby od biedy prowadzić poprzez
finansowe wspomaganie rosyjskich instytucji państwowych, o tyle nie sposób
wykorzystać ich w celu promowania wolności słowa, ochrony praw obywatelskich
oraz monitorowania np. sytuacji w Czeczenii. Kreml argumentuje, że żadne
europejskie państwo nie zezwala na finansowanie działalności politycznej z
zagranicy, ale ogromnie rozszerza tę definicję, obejmując nią szkolenia grup
niezależnych obserwatorów wyborczych czy też rejestrowanie prześladowań
antyrządowych dziennikarzy. - Rzeczywiście, po co Kremlowi strażnicy
niezależności w wyborach? Po co protesty przeciw niemal pewnym fałszerstwom?
Przecież kochamy stabilizację - ironizuje Oleg Orłow z Memoriału, najbardziej
znanej rosyjskiej organizacji obrony praw człowieka.
Przygotowywana przez Dumę ustawa cieszy się poparciem prominentnych polityków
zarówno z rządzącej Jednej Rosji, jak i z innych frakcji nękanych
antyzachodnią obsesją. Projekt nakazuje zamknięcie rosyjskich filii
zagranicznych organizacji pozarządowych, zezwalając im jedynie na udzielanie
pomocy rosyjskim organizacjom za pośrednictwem grantów nadzorowanych przez
władze. - Jeśli to prawo wejdzie w życie, będziemy zmuszeni zniknąć z Rosji -
twierdzi Aleksander Pietrow z moskiewskiego biura Human Rights Watch.
Niewykluczone, że nowe procedury rejestracji (której zostaną poddane
wszystkie już istniejące organizacje) zdelegalizują grupy niewygodne dla
władz. - Będzie dużo biurokratycznych wymogów, które wyeliminują szkodników -
szczerze wyznał we wtorek Aleksiej Ostrowski, jeden z inicjatorów nowej
ustawy.
Co w zamian? Kreml wspomaga "tradycyjnie rosyjskie" inicjatywy obywatelskie i
dlatego Duma przyjęła wczoraj prawo pozwalające paramilitarnym organizacjom
kozackim na "powrót do służby państwowej". Oddziały kozaków będą mogły m.in.
prowadzić szkolenia wojskowe, "bronić porządku społecznego i walczyć z
terroryzmem". Rosyjscy obrońcy praw człowieka obawiają się, że oznacza to po
prostu rozpędzanie antyrządowych demonstracji.
Pozdrawiam i zapraszam na: