witomir
14.11.05, 15:59
Nadal bardzo prężnie rozwijają się Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-
Kredytowe (SKOK). Po raz kolejny w ciągu roku wzrosła liczba ich członków,
wartość złożonych depozytów oraz pożyczek udzielonych członkom SKOK-ów –
pisze „Rzeczpospolita”.
Kasy mają już ponad 1500 placówek w całym kraju. Liczba członków przekroczyła
we wrześniu 1,3 miliona osób. Aktywa to ponad 5 miliardów złotych. „Kasy
oferują bardzo dobrze dobrane produkty do potrzeb klientów. Mamy wysoko
oprocentowane depozyty, nasza oferta jest przejrzysta” - twierdzi Grzegorz
Bierecki, prezes Kasy Krajowej SKOK. W ramach struktur SKOK łączone są
poszczególne Kasy – na ogół te mniejsze i mniej zasobne zwracają się do
którejś z pobliskich dużych kas o przyjęcie w jej struktury. Pozwala to
oferować klientom lepsze warunki oszczędzania i pożyczania, a także
stworzenie bardziej dogodnych warunków ich obsługi.
Ale proces ten odbywa się dobrowolnie, np. niewielki SKOK Mysłowice (tylko
1,8 tys. członków) odrzucił oferty włączenia do większej kasy, choć otrzymał
kilka takich propozycji. Większy SKOK z Krakowa także nie zdecydował się na
przejęcie przez większą kasę, gdyż chce pozostać strukturą typowo lokalną.
Jak podkreślają uczestnicy mniejszych Kas, w takiej niewielkiej skali lepiej
funkcjonuje zarządzanie strukturą oraz kontrola ich władz przez członków
SKOK.
My cieszymy się z rozwoju SKOK-ów, najbardziej prężnej alternatywy wobec
wielkich, komercyjnych i najczęściej zagranicznych banków. Cieszymy się tym
bardziej, że żadnego efektu nie przyniosła wściekła nagonka na SKOK-i w
wykonaniu „Polityki” i „Gazety Wyborczej”, które przez ostatni rok
opublikowały serię artykułów przedstawiających Kasy w złym świetle.