bolko_turan
18.11.05, 11:38
Od czasu katastrofy w Czarnobylu, w Europie i w USA nie wybudowano ani jednej
elektrowni atomowej. Po 19 latach wracają jednak do łask, bo spółki i rządy
szukają sposobów obniżenia rekordowych cen energii i zmniejszenia
zanieczyszczeń – pisze PARKIET.
W chwili obecnej na świecie działa 440 elektrowni atomowych, a 24 jest w
trakcie budowy. Ponad 200 mld USD świat wyda na elektrownie atomowe do 2030
r. w najbliższym czasie powstaną one w Finlandii, Francji, USA.
W budowie elektrowni atomowych przodują teraz kraje azjatyckie - Chiny,
Indie, Południowa Korea i Japonia. W ciągu 10 lat z takich siłowni ma
pochodzić 8% zużywanej tam energii elektrycznej. Teraz to niecałe 5%. W skali
całego świata, udział energetyki jądrowej w produkcji prądu powinien w ciągu
dekady utrzymać się na obecnym poziomie 12%.
Jako przyczyny powrotu do tego źródła energii najczęściej podaje się
rekordowe ceny ropy naftowej i obawy o globalne ocieplenie w wyniku emisji
dwutlenku węgla podczas spalania kopalnianych surowców energetycznych. W
ub.r. w USA l kWh energii wyprodukowana w siłowniach nuklearnych kosztowała
1,69 centa, w elektrowniach opalanych węglem 1,90 centa, w gazowych 5,87
centa i mazutowych 5,39 centa.
Zainteresowanie powrotem do elektrownie atomowych spowodowało wzrost cen
uranu. W ciągu roku podrożał o 62 proc.
(Parkiet, cire.pl)
atomowe.kei.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=112&Itemid=2