witomir
21.11.05, 15:19
Portal o2.pl za stroną internetową kanadyjskiej telewizji CTV informuje o
kolejnej rewolucji w świecie popkultury. Za oceanem stworzono oprogramowanie,
które będzie przewidywać, jaka piosenka stanie się przebojem...
W komercyjnych stacjach radiowych od dawna stosuje się programy komputerowe,
które np. dostosowują czas emisji poszczególnych utworów do pory dnia, w
zależności od m.in. ich tempa. Teraz świat muzyki ma zrewolucjonizować
kolejny cud informatyki: Brian Whitman i Tristan Jehan – studenci
prestiżowego MIT (Massachusetts Institute of Technology) napisali program,
który „słucha” utworu i na podstawie zaprogramowanych czynników (m.in. tempo,
długość refrenu, tonacja) rozstrzyga, czy dana piosenka „wpada w ucho”, a czy
lepiej nie wydawać jej na singlu. Program jest ponoć tak zaawansowany, że
potrafi sprecyzować, jak wysoko utwór znajdzie się na listach przebojów, a
nawet ocenić kilkoma słowami analizowany materiał – np. czy
jest "seksowny", "romantyczny" czy "agresywny".
Ponadto, tak zwana „metoda MIT” bierze pod uwagę także kulturowe reakcje na
utwory: badacze zbierają informacje na temat piosenek z prywatnych stron WWW,
czatów i recenzji muzycznych. Wszystko to wpisują do komputera, a na bazie
tych danych program ocenia popularność określonego stylu czy gatunku, co ma
pozwalać przewidzieć rozwój gustów masowego odbiorcy w przyszłości, a według
CTV nawet stworzenie prostej formuły na hit, która zagwarantuje wydawcom
krociowe zyski.
Twórcy aplikacji są przekonani, że ich pomysł się sprawdzi, gdyż wiele
firm „marnuje” dziś dużo czasu i pieniędzy badając trendy na rynku muzycznym,
co uważane jest za warunek utrzymania się w czołówce wyścigu do portfeli
słuchaczy.
Nie wszystkim podoba się rewolucyjny pomysł dwóch studentów. Dziennikarz Mike
Charlton w wypowiedzi dla CTV stwierdził: „Nowa metoda będzie dobra w
przypadku popularnych piosenek, które brzmią niemal tak samo. Kiedy podoba ci
się jedna, podobają ci się wszystkie. Ale artyści, którzy sięgają głębiej i
tworzą ambitniejszą muzykę raczej na tym nie skorzystają. Wynika to z
oryginalnego charakteru utworów nie powielających tradycyjnych rozwiązań”.
Wtóruje mu profesor Jason Brown, informatyk z Dalhousie University: „»I Wanna
Hold Your Hand« Beatlesów był w swoim czasie utworem rewolucyjnym, zupełnie
odmiennym od tego, co można było usłyszeć w radiu. Czy program komputerowy
przewidzi, że taka kompozycja stanie się hitem? Wątpię”.
A my coraz bardziej wątpimy, czy utwory nowatorskie, oryginalne i
nieszablonowe będą w ogóle znajdowały drogę na listy przebojów? Jak wiadomo,
ludzie lubią głównie te piosenki, które już słyszeli. Zresztą jeśli komputer
będzie danemu utworowi nieprzychylny, to zapewne nikt nie będzie nawet chciał
go wydać. Czyli kolejny raz wolny rynek oferuje nam ograniczenie wolności.