bolko_turan
23.11.05, 19:08
Pojedziemy na węglu?
Krzysztof Olszewski 23-11-2005, ostatnia aktualizacja 22-11-2005 23:22
serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,3028410.html
Pomysł rządu o drastycznym podwyższeniu akcyzy na paliwo spędza sen z powiek
tysiącom Polaków. Litr nawet srogo opodatkowanej benzyny nie musi jednak tyle
kosztować - polski naukowiec opracował tanią metodę pozyskiwania benzyny i
oleju napędowego z węgla
Paliwo kosztujące ponad 4 zł na litr to jak na nasze kieszenie bardzo poważny
wydatek. Co gorsza, za półtora miesiąca za benzynę zapłacimy jeszcze więcej,
bo rząd chce podwyższyć o 25 gr paliwową akcyzę. Prof. Włodzimierz Kotowski z
Politechniki Opolskiej, a jednocześnie Instytutu Chemii Stosowanej w Berlinie
przekonuje jednak, że tak drogo być nie musi. Wystarczy do produkcji paliwa
wykorzystać węgiel.
Profesor jest jedynym w Polsce człowiekiem, który stworzył i uruchomił
instalację do produkcji oleju napędowego - i to już w latach 50. Działo się to
w oświęcimskich zakładach chemicznych. W tym samym miejscu po ponad pół wieku
miałaby powstać nowa maszyneria, która przemieniłaby węgiel w benzynę i olej
napędowy.
Na jedną tonę paliwa potrzeba pięciu ton węgla. Budowa potrzebnej do przerobu
węgla instalacji, która trwa maksymalnie trzy lata, to wydatek od 1,7 do 2 mld
euro. To pozwoliłoby na produkcję 3 mln ton paliw rocznie. Dla porównania -
rocznie przetwarzamy 16,5 mln ton ropy.
- Oczywiście większe inwestycje pozwolą na większą produkcję paliwa - mówi
prof. Kotowski. - Najważniejsza jest jednak cena. Dzisiaj litr benzyny
kosztowałby 64 eurocenty, czyli niewiele ponad 2,5 zł za litr [uwzględniając
obecne podatki, maksymalnie 4 zł - red.]. To nie koniec korzyści. Kierowcy nie
musieliby przerabiać silników, a koncerny stacji benzynowych. Poza tym
uniezależniamy się od dostaw paliw ze wschodu, nie dopłacamy do eksportu
węgla, który jest potrzebny w kraju, i mamy mniejsze bezrobocie, bo w
kopalniach trzeba byłoby zwiększyć zatrudnienie - wylicza profesor.
Projekt już realizuje Kompania Węglowa, która zleciła naukowcom obliczenie
opłacalności całego przedsięwzięcia. Pomysł poparła też Polska Izba Paliw
Płynnych, uznając go za niezwykle opłacalny.
- Jesteśmy zdeterminowani, by ten projekt rozpocząć. To ogromna szansa dla
całej naszej gospodarki - mówi Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii. - Węgiel to
paliwo przyszłości, którego zasoby na świecie skończą się za 200 lat, a ropy
dla porównania za 40 - twierdzi.
Jakie są zatem szanse, by za kilka lat na węglu jeździli polscy kierowcy?
Ministerstwo Gospodarki musi wyrazić zgodę na powstanie tej inicjatywy.
Projekt miałby być finansowany z dotacji Unii Europejskiej. Do 2020 r. zgodnie
z zaleceniami UE 20 proc. wykorzystywanej dziś ropy trzeba zastąpić paliwami
alternatywnymi.
- Pomysł z węglem wykorzystują już Ukraińcy - mówi prof. Kotowski. - Prowadzą
negocjacje z Unią, by sfinansowała budowę instalacji do pozyskiwania węgla z
Donbasu. Obie strony są tym zainteresowane, bo to dla wszystkich opłacalna
inwestycja
Jak na razie paliwo z "czarnego złota" produkowane jest w RPA.