Moskwa-Kijów; czy wojna gazowa?

24.11.05, 10:56
Sława!

Gazeta.pl > Gospodarka > Wiadomości Czwartek, 24 listopada 2005




Rosja zakręci kurek z gazem?




Andrzej Kublik 23-11-2005 , ostatnia aktualizacja 23-11-2005 21:59

Czy Rosja zakręci kurek z gazem dla Ukrainy i Europy Zachodniej? Minister
energetyki Rosji Wiktor Christienko zapowiada "zdecydowane działania", jeśli
Ukraina nie zgodzi się na drastyczną podwyżkę cen rosyjskiego gazu, i straszy
zagrożeniem dla tranzytu gazu do Europy Zachodniej.

Moskwa chce, aby Ukraina zgodziła się na trzykrotną podwyżkę cen gazu - z 50
do 150-180 dol. za 1000 m sześc. Ukraina mówi - nie. Wczoraj do Kijowa miał
przylecieć premier Rosji Michaił Fradkow. Ale wizyta została nagle odwołana.
Rosja poinformowała, że nowy termin wizyty Fradkowa zależy od sfinalizowania
z Ukrainą umowy o tranzycie i dostawach rosyjskiego gazu w 2006 r.

Agencja Interfax przytoczyła telewizyjną wypowiedź rosyjskiego ministra
energetyki Wiktora Christienki. Stwierdził on, że Rosja jest zdecydowana
przejść na "twardy" scenariusz relacji z Ukrainą, i że brak gazowych
porozumień "może stworzyć ryzyko nie tylko w sprawie dostaw gazu do Ukrainy,
ale zasadniczo także dla dostaw gazu do Europy".

Przez Ukrainę płynie prawie 80 proc. rosyjskiego gazu do Europy Zachodniej.
Zakręcenie zimą kurka dla tranzytu przez Ukrainę doprowadziłoby do kryzysu
energetycznego u głównych partnerów Gazpromu w Niemczech, Francji i Włoszech.
Jest więc mało prawdopodobne, by Moskwa zdecydowała się na taki krok. Raczej
liczy na to, że Berlin, Paryż i Rzym zaczną wywierać presję na Kijów, aby
przystał na rosyjskie warunki.

Kijów nie zgadza się na podwyżki, bo są sprzeczne z umową, którą w 2004 r.
poprzednie władze Ukrainy podpisały z Rosją. Do 2009 roku Ukraina miała
naliczać bardzo niskie opłaty za transport swoimi rurociągami rosyjskiego
gazu do Europy Zachodniej, a Gazprom płacił jej za to tanim gazem. W ten
sposób Ukraina dostawała 23 mld m sześc. gazu rocznie, czyli ok. jednej
czwartej całego zapotrzebowania.

We wrześniu Gazprom zadeklarował, że zrezygnuje z podwyżki, ale w zamian chce
dostać ukraińskie gazociągi. Właśnie te, którym płynie gaz na Zachód.
Ukraińcy mogliby swoimi gazociągami dostarczać Europie gaz z Azji, a Rosjanie
chcą zachować monopol.

Gazowy konflikt Rosji i Ukrainy coraz bardziej przypomina wydarzenia sprzed
dwóch lat na Białorusi. Mińsk nie zgodził się oddać Gazpromowi kontroli nad
swoimi gazociągami. W odpowiedzi rząd Rosji nakazał podnieść ceny gazu dla
Białorusi. Mińsk zrewanżował się żądaniem podwyżki opłat za tranzyt
rosyjskiego surowca. Rozpętał się konflikt, którego apogeum przypadło na
początek 2004 r., kiedy Gazprom na dwa dni wstrzymał transport gazu przez
Białoruś do Polski i państw nadbałtyckich. Teraz Rosja straszy powtórką tego
scenariusza na Ukrainie.

Gwałtowna podwyżka cen rosyjskiego gazu doprowadziłaby do zapaści gospodarkę
Ukrainy przed wiosennymi wyborami parlamentarnymi. Część ukraińskich
analityków uważa, że z tego właśnie politycznego powodu Moskwa dolewa oliwy
do gazowego konfliktu. - Putin zrobi wszystko, aby dopiec Juszczence i nie
dopuścić do jego zwycięstwa w wyborach parlamentarnych. Gaz to chyba ostatnie
realne narzędzie, które zostało jeszcze w rękach Putina - powiedział
dziennikowi "Ukrainskaja Prawda" politolog Stanisław Biełkowski.
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,3030385.html


Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie
Pełna wersja