ignorant11
28.11.05, 06:04
Sława!
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3036919.html
Rosja nie uznaje Wielkiego Głodu za ludobójstwo
W sobotę ukraiński prezydent Wiktor Juszczenko zasadził koło Ławry
Peczerskiej w Kijowie pierwszą kalinę. Posadzonych ma być tu jeszcze ponad 10
tys. drzewek - każde upamiętni wieś czy miasto, które ucierpiały od głodu.
Fot. SERGEI CHUZAVKOV AP
Łukasz Adamski 27-11-2005, ostatnia aktualizacja 27-11-2005 23:57
Z głodu na Ukrainie zginęło w latach 1932-33 od czterech do sześciu milionów
osób. - Apeluję do całej społeczności międzynarodowej, by Wielki Głód został
uznany za ludobójstwo - mówił prezydent Wiktor Juszczenko przed obchodzonym w
sobotę dniem pamięci ofiar Wielkiego Głodu. Rosja na "ludobójstwo" się nie
godzi
czytaj dalej »
r e k l a m a
Na początku lat 30. bolszewickie władze tworzyły kołchozy, żądały od
ukraińskich chłopów - głównych dostawców zboża w ZSRR - dostaw
niewyobrażalnych ilości ziarna. Sprzedawano je potem za granicę, by uzyskać
środki na budowę wielkich przedsięwzięć komunizmu.
Jesienią 1932 r. na Ukrainie nie było już prawie żadnych zapasów ziarna.
Chłopi jedli konie, psy, korę z drzew, trawę - wspominali naoczni świadkowie.
Na przednówku 1933 r. dochodziło już do aktów kanibalizmu. Zmarłe z głodu
dzieci były zjadane przez rodziców. Za ucieczkę do miast, czyli „czyn
kontrrewolucyjny”, groziło rozstrzelanie. Specjalne oddziały GPU (poprzednik
NKWD) zawracały uciekających na wieś. W miastach ludzie też głodowali, choć w
mniejszym stopniu. „Każdej nocy uprząta się w mieście prawie 250 trupów.
Wiele z nich nie ma wątroby, którą prawdopodobnie wyciągnięto przez szerokie
nacięcie. Policji udało się w końcu złapać kilku »chirurgów «, którzy
zeznali, że z tego mięsa robili farsz do pierożków sprzedawanych następnie na
targowisku” - czytamy w raporcie włoskiego konsulatu o sytuacji w Charkowie.
Ile ludzi zmarło podczas hołodomoru - jak z ukraińska nazywa się Wielki Głód -
dokładnie nie wiadomo. Większość historyków uważa, że od 4 do 6 mln.
Niektórzy wspominają nawet o 10 mln.
W ZSRR o tej tragedii do końca lat 80. nie mówiono. Pamięć o niej żyła tylko
w ustnych przekazach ukraińskich rodzin. Na Zachodzie hołodomor nikł w cieniu
Holocaustu i II wojny światowej. Dopiero za czasów Ronalda Reagana powstała w
USA specjalna komisja Kongresu, która doszła do wniosku, że głód był
sztucznie wywołany.
- W 2003 r. byłem w Waszyngtonie - mówi kijowski historyk prof. Jurij
Szapował. - Dobrze pamiętam, jak ambasada Rosji w USA wydała specjalne
oświadczenie, iż na Ukrainie nie było ludobójstwa, bo cierpiała wtedy również
ludność Powołża, cierpiały inne narodowości. Protestowali przeciw akcentom
ukraińskim.
W kwietniu br. we Lwowie rosyjski ambasador na Ukrainie Wiktor Czernomyrdin
mówił: - Jeśli chcecie wysunąć wobec kogoś pretensje, to wysuńcie je wobec
Gruzji. Ojciec Narodów był przecież stamtąd. Zresztą u nas ofiar jest więcej.
- Rosja buduje swoją pamięć historyczną na II wojnie światowej i na
mocarstwowości Związku Radzieckiego - wyjaśnia "Gazecie" lwowski historyk
prof. Jarosław Hrycak. - Jeśliby przyznała, że na Ukrainie popełniono
ludobójstwo, mord na określonej grupie narodowościowej, toby znaczyło, że w
istocie rzeczy ZSRR był tak samo totalitarnym państwem jak III Rzesza. Tam
zabijano Żydów - tu Ukraińców. To stoi w sprzeczności z wielkomocarstwową
ideologią obecnej ekipy rządzącej w Rosji, a także poderwałoby jej bazę
społeczną - bo ludzie nie są na prawdę przygotowani.
W sobotę ukraiński prezydent zasadził koło Ławry Peczerskiej w Kijowie
pierwszą kalinę. Posadzonych ma być tu jeszcze ponad 10 tys. drzewek - każde
upamiętni wieś czy miasto, które ucierpiały od głodu. Opodal będzie budowane
Muzeum Hołodomoru. W Kijowie zapalono kilkadziesiąt tysięcy świec, by
upamiętnić zmarłych. „Polacy absolutnie słusznie czczą pamięć dwudziestu
tysięcy swoich rodaków, których rozstrzelali w 1940 r. bolszewicy. Jednak na
Ukrainie w okresie hołodomoru »Katyń « miał miejsce każdego dnia” - napisała
gazeta „Ukraińska Prawda”.
Świat milczał o Wielkim Głodzie
Zachód długo o tragedii Hołodomoru prawie niczego nie wiedział. A w ZSRR w
ogóle nie wolno było o niej mówić.
Doniesienia o Wielkim Głodzie, o śmierci milionów ukraińskich chłopów,
przenikały na Zachód, ale mało kto im wierzył. Angielski dramaturg Bernard
Shaw czy były premier Francji Edouard Herriot przebywali na Ukrainie w
szczytowym momencie głodu. Zobaczywszy potiomkinowskie wioski, po powrocie w
dobrej wierze opowiadali, jak zamożna i szczęśliwa jest wieś ukraińska
(Stalin nazwał ich potem "pożytecznymi idiotami"). Zdarzali się też szubrawcy
jak Walter Duranty, korespondent moskiewski "New York Timesa". Wiedział on
doskonale, co się dzieje na Ukrainie. Milczał, bo nie chciał tracić dobrych
stosunków z władzą radziecką. Za "wnikliwe, bezstronne, mądre oraz
transparentne" opisywanie rzeczywistości radzieckiej dostał potem prestiżową
nagrodę dziennikarską Pulitzera.
Po 1991 r. dyskusję na temat Hołodomoru rozpoczęła też niepodległa Ukraina.
Pojawiały się sympozja, seminaria, tematyka Hołodomoru wróciła do
podręczników szkolnych. Koło Kijowskiego Monastyru Świętego Michała
Archanioła o Złotych Kopułach wmurowano skromną tablicę pamiątkową ku czci
jego ofiar. W 1998 r. prezydent Leonid Kuczma ustanowił specjalny Dzień
Pamięci Ofiar Hołodomoru obchodzony w czwartą sobotę listopada.
Wszystko dość nieśmiało, bo władze nie chciały tracić poparcia tej części
wyborców, którzy ZSRR uznawali za ojczyznę i nie dopuszczali myśli, że było
to państwo zbrodnicze. Zresztą w pierwszej połowie lat 90. Ukraina była
pogrążona w kryzysie gospodarczym, na badania naukowe nie było pieniędzy, a
historiografia zaczynała się dopiero podnosić z kompletnych ruin, w jakich
znajdowała się za czasów ZSRR. W takich warunkach prowadzić dyskusję o
historii było bardzo trudno.
Dopiero w maju 2003 r., w 70. rocznicę tragedii, zachęcona przez prezydent
Leonida Kuczmę Werchowna Rada uchwaliła wiekopomną rezolucję: Hołodomor 1932-
1933 był pierwszym nieludzkim środkiem likwidacji milionów Ukraińców - to
potwierdzenie przestępczości ówczesnej władzy i świadoma akcja terrorystyczna
politycznego systemu stalinizmu. Nie obyło się bez problemów - uchwale
zdecydowanie sprzeciwili się komuniści, którzy twierdzili, że głód był
wywołany naturalnymi okolicznościami. W tymże roku za "tragedię" Hołodomor
uznało również Zgromadzenie Ogólne ONZ. Grupa państw, w tym Rosja,
zaproponowała stosowną rezolucję. Nie padło w niej jednak słowo: ludobójstwo.
Dlaczego? Większość państw nie chciała rozdrażniać Rosji. Potem parlamenty
pewnych krajów, np. Kanady, Estonii, Australii czy Węgier przyjęły same
odpowiednie uchwały.
Rosja jest sukcesorem prawnomiędzynarodowym ZSRR. Niechęć wobec nazwania
Hołodomoru po imieniu psuje stosunki między nią a Ukrainą. Szowinistyczny
deputowany Ołeh Tiahnybok już zażądał, aby Rosja przeprosiła Ukrainę nie
tylko za Wielki Hołodomor z lat 1932-33, ale także za wojnę przeciwko
Ukraińskiej Republice Ludowej (w latach 1918-20), za okupację w latach 1918-
20, za głody z lat 1921 i 1947, za wymuszoną kolektywizację i za zabójstwa
dokonane przez radziecki wywiad na ukraińskich przywódcach, m.in. Symonie
Petlurze i Stepanie Banderze.
Krzywdy, które Ukraina zaznała od władzy z Moskwy, można by zresztą wyliczać
długo, ale i opory Rosjan można poniekąd zrozumieć, bo pełni prawdy o
Hołodomorze nie znamy. Część historyków rosyjskich uważa, że głód zdarzył
się "przypadkowo" w bałaganie towarzyszącym kolektywizacji. Inni twierdzą z
kolei, że Hołodomor był "karą" dla krnąbrnego chłopstwa br