ignorant11
01.12.05, 06:22
Sława!
Polska buduje sojusz przeciwko brytyjskiej propozycji budżetu UE
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3041153.html
Jacek Pawlicki 01-12-2005, ostatnia aktualizacja 30-11-2005 16:58
Czy Polsce uda się zbudować sojusz skierowany przeciw skąpcom z Londynu,
którzy chcą obciąć fundusze dla nowych krajów Unii o 16 mld euro? Polska
dyplomacja dwoi się i troi, by przeciwników cięć było jak najwięcej
Rząd wie, że sojuszników w sprawie obrony hojnego budżetu na Zachodzie raczej
nie znajdzie, ale nie traci nadziei. - Szukamy wszędzie, rozmawiamy ze
wszystkimi, przedstawiając nasze racje - tłumaczy szef polskiej dyplomacji
Stefan Meller.
We wtorek przekonywał on ministra spraw zagranicznych Danii Pera Stiga
Moellera, ale bez efektu. W poniedziałek w Warszawie odbyły się konsultacje
polsko-francuskie. Nieoficjalnie wiadomo, że Francuzi mogą nam trochę pomóc,
o ile Polska nie poprze Londynu w walce o reformę (czyli zmniejszenie
wydatków) Wspólnej Polityki Rolnej. Jednak w zeszłym tygodniu premier
Marcinkiewicz powiedział, że reformę polityki rolnej poprze, chcąc zyskać
przychylność Londynu.
Raczej nie uda się przekonać kanclerz Niemiec Angeli Merkel, która w piątek
będzie w Warszawie. Z powodu kłopotów gospodarczych i dużego deficytu
budżetowego Niemcy chcą zmniejszyć swój wkład do wspólnej kasy UE. Bliżej im
do stanowiska Londynu niż Warszawy.
Unijni dyplomaci przekonują, że Polska nie powinna mieć złudzeń co do
zachowania Paryża i Berlina, które w większości spraw, w tym budżetu,
trzymają wspólny front.
Rząd próbuje więc montować koalicję wokół Grupy Wyszehradzkiej, skupiającej
od lat 90. Czechy, Polskę, Słowację i Węgry. Czasu nie zostało wiele -
budżetowy szczyt UE ma się odbyć 15-16 grudnia. 7 grudnia w Brukseli zbierze
się budżetowe "konklawe" szefów MSZ (jak nazywa się ich spotkania przed
kluczowymi decyzjami). Jeśli do tego czasu nie uda się scementować sojuszu,
brytyjski plan ścięcia budżetu kosztem nowych członków Unii powiedzie się.
Zamiast 60 mld euro w latach 2007-13 proponowanych pół roku temu przez
Luksemburg Polska dostanie 54 mld.
Pierwszym krokiem sojuszu był wspólny artykuł premierów Polski, Czech, Węgier
i Słowacji w obronie hojnego budżetu. Premierzy napisali m.in., że "zasada
solidarności powinna nadal pozostać fundamentem Unii Europejskiej", i
ostrzegli, "że brak porozumienia w sprawie budżetu UE w grudniu może podważyć
zaufanie pokładane w Unii". Artykuł miał się ukazać w "Financial Times", ale
redakcja odmówiła publikacji (czy dlatego, że jest znana ze swej
przychylności dla Blaira?).
Polskie MSZ pracuje teraz nad przygotowaniem listu przywódców wszystkich
dziesięciu nowych krajów UE do prowadzących negocjacje budżetowe
Brytyjczyków. Zdaniem naszych rozmówców w MSZ list byłby formą presji
bardziej wiążącą niż apel w prestiżowym dzienniku. Według Ryszarda Schnepfa,
doradcy premiera ds. zagranicznych, uzgodnienia trwają, ale nie wiadomo
jeszcze, jak ostre będą postulaty. Choć w interesie Dziesiątki leży to, by
pieniędzy na rozwój było w unijnym budżecie jak najwięcej, każdy z nowych
krajów ma nieco inne oczekiwania. Np. Cypr, Słowenia i Malta są bliskie tego,
by stać się płatnikami netto (tzn. więcej płacić do wspólnej kasy niż z niej
czerpać), i w ostateczności mogą więc poprzeć Brytyjczyków.
Czy Polsce uda się obronić korzystny dla nas budżet "luksemburski", czyli 60
mld euro?
- Może być trudno - mówi "Gazecie" Ryszard Schnepf. - Musimy głośno krzyczeć
i trzymać się razem - dodaje wysoki rangą urzędnik MSZ.
Pierwszym testem dla wyszehradzkiego sojuszu będzie piątkowy szczyt tego
ugrupowania w Budapeszcie, w którym weźmie udział Blair. Przed spotkaniem z
nim premierzy mają uzgodnić ostatecznie wspólne stanowisko, by "przemówić
jednym głosem".
Brytyjczycy raczej na pewno postarają się poróżnić Wyszehrad, tak jak zrobili
to trzy lata temu Duńczycy. Na szczycie w Kopenhadze w grudniu 2002, który
zamykał negocjacje akcesyjne dziesięciu krajów środkowej i południowej
Europy, udało im się rozbić spójność Wyszehradu. Stosowali tzw. taktykę
salami, czyli spełniali drobne postulaty poszczególnych krajów, rozbijając
wspólny front, który miał dużo większe szanse na wynegocjowanie lepszych
warunków niż kraje w pojedynkę.
Na grudniowym szczycie w Brukseli Blair zastosuje zapewne taktykę osobnych
rozmów z poszczególnymi przywódcami, na których także będzie obiecywał im
różne udogodnienia budżetowe w zamian za zgodę na cięcia. Czy Wyszehrad da
się znów pokroić na plasterki?
Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie