witomir
06.12.05, 19:12
„Rzeczpospolita” pisze o wątpliwych urokach inwestycji zagranicznych na
Słowacji. Kiedy dokonano bilansu, okazało się, że każde ze stworzonych w ten
sposób miejsc pracy kosztowało Słowaków... 50 tys. euro (1,5 miliona koron)...
- „Inwestorzy, którzy przyszli do naszego kraju w ostatnich czterech latach,
stworzyli 9800 nowych miejsc pracy, a wysokość wsparcia przekroczyła 15
miliardów koron” - ujawnił minister gospodarki Jirzi Malcharek. Zdaniem
ministra, dotacje były przydzielane rozrzutnie, a liczba nowych miejsc pracy
była niewystarczająca. Ponadto, sposoby zwierania umów z zagranicznymi
inwestorami były nierozważnie. Np. w umowie z Hyundai/Kia został zawarty punkt
mówiący, że Słowacja zapłaci Koreańczykom 4 miliardy koron za każdy miesiąc
opóźnień w budowie.
Minister przyznaje, że groźba zapłacenia tego ostatniego odszkodowania była
realna, bo przez ponad rok napotykano na liczne problemy związane z wykupem
gruntów i budową połączeń komunikacyjnych na terenie Tepliczki nad Vahom. Aby
dopłacić właścicielom działek, państwo musiało wyłożyć dodatkowe 850 mln
koron, a koszty budowy fabryki i tak wzrosną z planowanych 1,3 mld do 2,9 mld
koron. Dalsze opóźnienia nie są wykluczone, bo inwestycja miała być zakończona
do końca tego roku.
– „W wielu umowach, które zawierano za pośrednictwem Agencji Inwestycyjnej
SARIO, znalazły się prawdziwe »miny«. Przyglądamy się tym umowom i aż strach
myśleć, co by się stało, gdyby inwestorzy, z powodu ewentualnych opóźnień,
zaczęli domagać się wynikających z nich należności” – dodaje minister. Obecny
minister w ostatniej chwili zablokował pomysł swojego poprzednika, który
proponował koreańskiemu producentowi opon samochodowych Hankook udzielenie
pomocy publicznej równiej 21 proc. planowanej inwestycji. Utworzenie 1600
miejsc pracy byłoby równoznaczne z dotacją wynoszącą 3,5 mln koron na jedno
miejsce.
Po odwołaniu ministra gospodarki Pavla Rusko, słowacki rząd zatwierdził nowe
zasady udzielania wsparcia finansowego zagranicznym inwestorom. Słowacja
została podzielona na trzy rejony o różnym stopniu bezrobocia. Wysokość pomocy
będzie teraz zależeć od lokalizacji inwestycji i od jej rodzaju. - „Dopiero
przy inwestycjach większych niż 12 miliardów koron lub takich, które stworzą
ponad 1000 miejsc pracy, można będzie stosować indywidualne podejście do
wsparcia finansowego w postaci dodatkowych ulg podatkowych. Według nowych
reguł większość małych zagranicznych inwestorów, którzy pojawili się na
Słowacji, nie otrzymałaby ani korony” - dodał Malcharek.
I tak oto w kolejnym kraju przekonano się, że w biznesie nie ma dobrych wujków
– jeśli zagranicznemu kapitałowi będzie się do znudzenia deklarować, że
zostanie ugoszczony „czym chata bogata”, o ile tylko zgodzi się wybudować u
nas fabrykę, nie należy się potem dziwić, że weźmie nasze zapewnienia dosłownie.
Czekamy na informacje o tym, jakie i czy przypadkiem nie podobne „korzyści”
osiągnęła Polska i jej obywatele na podobnych interesach z zagranicznymi
inwestorami.