Już niepaństwowe, już zaniedbane

06.12.05, 20:46
W latach 80. i 90 wiele zabytków na Opolszczyźnie zostało sprzedanych przez
Skarb Państwa i samorządy za symboliczną złotówkę czy obietnicę remontów.
Dziś wiele kilkusetletnich, cennych historycznie budynków są w opłakanym
stanie - pisze „Nowa Trybuna Opolska”.

Pałace i zespoły parkowo-pałacowe na Opolszczyźnie są własnością Agencji
Nieruchomości Rolnej, gmin, starostw powiatowych, organizacji społecznych i -
w sporej części - osób prywatnych. Ci ostatni inwestorzy roztaczali wizje
otwarcia w pałacach hoteli, centrów konferencyjnych i rozrywki lub domów
spokojnej starości. Teraz prawnik zatrudniony przez konserwatora zabytków
sprawdza, czy obietnice zostały spełnione.

- "Nasze, już nie tylko opolskie, ale europejskie dziedzictwo kulturowe, jest
w złym stanie. W ciągu ostatniego roku przeprowadziliśmy kontrole w
dwudziestu takich zabytkowych obiektach. W szesnastu przypadkach wydaliśmy
już nakazy wykonania prac zabezpieczających je przed dalszym niszczeniem" -
powiedział Maciej Mazurek, wojewódzki konserwator zabytków w Opolu.

Miejscowość Minkowskie, 15 kilometrów od Namysłowa, to byłe królestwo
wszechwładnego PGR-u. Jednak w skali kraju wyróżnia się 300-letni pałacem w
stylu klasycystycznym: obskurnym, odrapanym, chowającym się za płotem z
siatki i zaniedbanymi drzewami. - "Po wojnie to był elegancki gmach. Z osiem
rodzin tu mieszkało, albo i dziewięć nawet. To były czasy... " - wspomina pan
Eugeniusz, mieszkaniec wsi, dawny pracownik PGR-u. Nie poda nazwiska, bo się
boi aktualnego właściciela pałacu. - "On czasami przyjeżdża i mówi, żebyśmy
nic nie gadali. A po co mi problemy na starość...". Przed laty władze gminy
Namysłów przehandlowały zabytkowy gmach za cenę, którą dzisiaj trudno już
ustalić. - "Problem w tym, że mamy kilka takich obiektów w gminie. Najgorsze
jest to, że albo ich właściciele już nie żyją, albo są spoza Opolszczyzny" -
załamuje ręce Michał Ilnicki, wiceburmistrz Namysłowa.

Wojewódzki konserwator zabytków wierzy, że uda się zabezpieczyć przed dalszym
niszczeniem to, co zostało z opolskich pałaców. Sposobem na zmuszenie
właścicieli do dbania o zabytki ma być kara grzywny, nakazanie wykonania prac
zabezpieczających czy skierowanie sprawy za pośrednictwem policji do sądu.
Teoretycznie właściciel może nawet zostać skazany na więzienie. Można też go
wywłaszczyć - odebrać mu pałac, ale dopiero po wypłaceniu mu dużego
odszkodowania.

Są jednak także przykłady pozytywne, warte naśladowania. W Jakubowicach udało
się i powstał tam ośrodek rehabilitacyjny, pięknie odrestaurowano zamki w
Mosznej i w Kamieniu Śląskim. W Niewodnikach niedaleko Opola od siedmiu lat
nawet obcokrajowców zachwyca pałac, restauracja i hotel. - "Kupiliśmy
Niewodniki w przetargu, ale było wiele przypadków, kiedy nie sprawdzano
zdolności finansowych »inwestora«, który kupował pałac za grosze" - mówi
Paweł Kaczmarz, menedżer tego obiektu.
Pełna wersja