Węgiel trzyma się mocno

07.12.05, 10:39
„Wirtualny Nowy Przemysł” informuje, że Tychy zamierzają wymienić w
najbliższym czasie 700 kotłów centralnego ogrzewania. Zastąpione zostaną
nowoczesnymi, ekologicznymi, które jednak - co ciekawe – będą opalane węglem.

Przyjęte rozwiązanie zakłada wymianę starych kotłów węglowych, powodujących
dużą emisję pyłów do atmosfery. Jednak wbrew obowiązującym trendom, nowe kotły
nie będą gazowe lub olejowe, lecz podobnie jak stare - zasilane węglem. Powód
jest prosty: Tychy leżą na Śląsku, czyli w zagłębiu węglowym. Węgla było i
będzie tu pod dostatkiem. Ponadto, nowe technologie umożliwiają taką
konstrukcję kotła, że spalanie węgla przebiega w nim bez niekorzystnych
zjawisk, takich jak tzw. niska emisja pyłów. Kotły wykonane zgodnie z nowymi
technologiami są jednak dosyć drogie i bez dotacji ze strony państwa lub
samorządu mało kogo stać będzie na ich zakup. Dlatego władze lokalne wspomogą
mieszkańców w wymianie starych kotłów.
Tychy od 2002 r. prowadzą modelowy program ograniczania niskiej emisji. Do tej
pory program kosztował ponad 15 mln zł, skorzystało z niego ponad 1,5 tys.
osób, które za nowy kocioł płaciły ok. jednej trzeciej ceny, resztę
finansowało miasto ze środków własnych i funduszy ekologicznych. Rezultatem
tego jest ograniczenie ogólnej emisji pyłów w Tychach o 2 tys. ton rocznie!
Obecny etap programu przewidziany jest na 2 lata, zostanie on dofinansowany ze
środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w
Katowicach. Po jego zakończeniu planowana jest kontynuacja, do wymiany
pozostaje bowiem jeszcze ponad 3 tys. starych kotłów.

Oprócz ekologicznego, opisywany projekt ma również inne skutki. Głównym z nich
jest wzmożenie popytu na polski węgiel. Dzięki instalacji pieców węglowych, a
nie na przykład gazowych, nie będzie trzeba kupować zagranicznych surowców,
pieniądze pozostaną w kraju (a wręcz w najbliższej okolicy) i zasilą polski
przemysł wydobywczy. Przykład Tychów jest więc połączeniem działania
proekologicznego i wspierania lokalnej gospodarki. Zwykli ludzie zyskują
podwójnie - mogą zainstalować ekologiczny kocioł CO za niską cenę, a
następnie, poprzez zakupy węgla, wspierać polską gospodarkę, pośrednio
zapobiegając takim zjawiskom, jak bieda i bezrobocie.

Wdrożeniem podobnego programu u siebie interesują się inne miasta w całej
Polsce, m.in. Inowrocław, Bydgoszcz, Nowy Sącz, Toruń i Bielsko-Biała. Tychy
dzielą się swoimi doświadczeniami ze wszystkimi chętnymi, traktują to bowiem
jako promocję miasta.

    • witomir W węglu nasza przyszłość 08.12.05, 12:29
      Portal Interia.pl opublikował wywiad z prof. Marią Sierpińską z Wydziału
      Górnictwa i Geoinżynierii Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Pani profesor
      widzi przyszłość polskiej energetyki w węglu.
      W obliczu wyczerpujących się złóż ropy i gazu, węgiel może stać się ponownie
      najważniejszym surowcem energetycznym. Przy obecnym poziomie techniki możliwe
      jest, zdaniem Sierpińskiej, „ekologiczne” spalanie węgla. Wymaga to jednak
      stosowania specjalnych pieców, kosztujących 8-10 tys. zł. Dlatego szersze
      zastosowanie takich urządzeń wymagałoby programu refundacji kosztów ze strony
      państwa.
      Kopalnie powinny pozostać pod kontrolą państwa. Zapewni to nadzór nad zasobami i
      umożliwi zachowanie ich dla przyszłych pokoleń. Spółki węglowe powinny działać
      na zasadach rynkowych. W obecnych warunkach ekonomicznych firmy te nie miałyby
      problemów z utrzymaniem się. Należy jednak dokończyć proces restrukturyzacji
      branży węglowej i uwolnić spółki od dawnych długów. Długi te przejęte zostały
      wraz z kopalniami, a obecnie nie pozwalają spółkom na rozwinięcie procesu
      inwestycyjnego. Sama tylko Kompania Węglowa ma ich ponad 4 mld zł. Wskazane
      byłoby także stworzenie sieci dystrybucji przez podmioty wydobywające węgiel.
      Dzięki temu ograniczona zostałaby rola pośredników, którzy obecnie sztucznie
      podwyższają ceny
Pełna wersja