Jeszcze o rurze, polityce, Rosji i UE...

12.12.05, 05:06
Sława!
Tygrys w rurze
Tygodnik "Wprost", Nr 1201 (11 grudnia 2005)

www.wprost.pl/ar/?O=83672
Sprawa gazociągu pod Bałtykiem detonatorem buntu przeciw dyktatowi
mocarstw "starej Europy"?
Monika Michaliszyn
z Tallina

Szanowni słuchacze, pozwólcie mi przytoczyć starą rosyjską bajkę. Przychodzi
nieszczęśliwa kobieta do szczęśliwej i prosi, by ta zdradziła tajemnicę
szczęścia. Dobrze, jeśli przyniesiesz mi trzy wąsy tygrysa - padła odpowiedź.
Nieszczęśliwa znalazła tygrysa, dbała o niego, czesała mu sierść. W końcu
tygrys tak przyzwyczaił się do niej, że bez trudu wyrwała mu trzy wąsy. Rada
szczęśliwej kobiety brzmiała: Jeśli tak samo jak o tygrysa będziesz dbała o
męża, staniesz się szczęśliwą kobietą".
Tak na 24. Zgromadzeniu Parlamentarnym Państw Bałtyckich zakończył swoje
wystąpienie dotyczące poprowadzenia gazociągu z Rosji do Niemiec po dnie
Bałtyku Anatolij Łyskow, wiceprzewodniczący Komisji Prawnej Rady Federacji
Rosyjskiej. Słuchacze zdębieli, bo nie spodziewali się tak obrazowego wykładu
dotyczącego oczekiwań Rosji wobec sąsiadów. Jak twierdzą Rosjanie, państwa
bałtyckie same są sobie winne, że projekt gazociągu omija Litwę, Łotwę i
Estonię, a to ze względu na ich negatywny stosunek do wschodniego sąsiada i
wracanie do "zaszłości historycznych", takich jak okupacja tych państw po II
wojnie światowej.

Pętla gazowa
9 grudnia rozpoczną się prace nad budową gazociągu po dnie Bałtyku. Prócz
Rosji i Niemiec w projekt zaangażują się prawdopodobnie firmy francuskie,
brytyjskie lub holenderskie. Rurociąg ma ominąć nie tylko państwa bałtyckie,
ale i Polskę, wpływa więc negatywnie na interesy ekonomiczne, a przede
wszystkim polityczne tych krajów. Unia Europejska importuje z Rosji 23 proc.
gazu zużywanego w krajach "starej" unii, z kolei nowe kraje członkowskie są -
jak podają analitycy Ośrodka Studiów Wschodnich - zależne od rosyjskich
dostaw w 70-100 proc. Budowa gazociągu Rosja - Niemcy po dnie Bałtyku jeszcze
bardziej obniży bezpieczeństwo energetyczne Polski i państw bałtyckich. Na
powagę sytuacji wskazuje choćby konflikt rosyjsko-ukraiński dotyczący cen
gazu dostarczanego na Ukrainę. Rosja ostrzegła już unię, że negatywny
stosunek Ukrainy do podniesienia przez rosyjskiego dostawcę cen może
spowodować problemy z dostawą gazu do krajów UE. Przebieg rurociągu przez
Ukrainę sprawia, że w jej spory z Rosją muszą być angażowane kraje trzecie.
Gdy jest się końcowym odbiorcą gazu, staje się twarzą w twarz z gospodarzem
Kremla. I ma się niewiele argumentów. Położenie Łotwy i Litwy stanie się tym
bardziej skomplikowane, że wkrótce zostanie zamknięta elektrownia atomowa w
Ignalinie, która nie odpowiada wymogom bezpieczeństwa przyjętym w UE, a
dostarcza większość prądu dla tych państw.

Chemiczny Bałtyk
Na dnie Bałtyku znajdują się zatopione po II wojnie światowej składy
niemieckiej broni, m.in. chemicznej. Nie ustalono, gdzie dokładnie leżą ani
jak należałoby je zabezpieczyć przy wydobywaniu, by uniknąć katastrofy
ekologicznej. Ryzyko jest tym większe, że Bałtyk jest morzem zamkniętym i
katastrofa zlikwidowałaby praktycznie możliwość korzystania z jego zasobów
naturalnych. Nic dziwnego, że państwa bałtyckie zarzucają projektowi
niedostosowanie się do wymagań międzynarodowych umów dotyczących
bezpieczeństwa Bałtyku. Rosjanie i Niemcy przyznają, że firmy zaangażowane w
projekt nie zawarły szczegółowych porozumień dotyczących bezpieczeństwa
budowy. Gazociąg Rosja - Niemcy przyprawia o ból głowy kraje leżące nad
Bałtykiem. W Tallinie szef Komisji Spraw Zagranicznych polskiego Sejmu Paweł
Zalewski był oblegany przez przedstawicieli parlamentów mniejszych krajów i
wysłuchiwał niedwuznacznych sugestii, że Polska powinna się stać liderem
frontu sprzeciwu wobec projektu dwóch regionalnych mocarstw. Uczestnicy
spotkania wskazywali, że dużo bezpieczniejsza ekologicznie i politycznie
byłaby budowa rurociągu Amber, biegnącego przez Łotwę, Litwę, okręg
kaliningradzki i Polskę (projekt ten jest znacznie tańszy niż budowa
gazociągu bałtyckiego) lub drugiej nitki gazociągu jamalskiego (inicjatywa
jeszcze tańsza i zapisana w umowach międzypaństwowych). W kuluarach wyrażano
przekonanie, że państwom leżącym nad Bałtykiem niezbędne jest wsparcie i
zrozumienie ze strony "starej" UE. Na razie budowa gazociągu po dnie Bałtyku
jest chyba najbardziej jaskrawym przykładem tego, iż unia nie ma ani wspólnej
polityki zagranicznej, ani wspólnej polityki bezpieczeństwa. Protesty Polski
i krajów bałtyckich, poparte ważnymi argumentami, takimi jak bezpieczeństwo
energetyczne i ekologiczne nowych krajów UE, będą skuteczne dopiero wtedy,
gdy uda się stworzyć stały front sprzeciwu, potencjalnie grupujący 11 krajów
członkowskich zagrożonych przez projekt. Uczestnicy spotkania w Tallinie po
wysłuchaniu rosyjskich bajek narzekali w kuluarach, iż nowe państwa służą UE
głównie jako rynki zbytu i źródło taniej siły roboczej. Nie traktuje się ich
równoprawnie tam, gdzie w grę wchodzą kluczowe interesy polityczne i
ekonomiczne.

Bunt maluchów
Lista interesów łączących nowe kraje członkowskie jest dostatecznie długa, by
rządy tych państw zaczęły korzystać z istniejących już instrumentów, takich
jak Zgromadzenie Bałtyckie, Rada Państw Morza Bałtyckiego czy grupa
wyszehradzka, by nowi członkowie UE zyskali realny wpływ na politykę
wspólnoty. Sprawa gazociągu może się okazać detonatorem buntu przeciw
dyktatowi wielkich mocarstw "starej Europy" i doprowadzić do głębokiej
przebudowy UE. W duchu solidarności, jak mówią liderzy nowych państw UE.
W przeciwnym razie rosyjska bajka może się zmaterializować, a struktury UE
staną się szkołą obłaskawiania. Nie anonimowego tygrysa, ale rosyjskiego
niedźwiedzia.


Dr Monika Michaliszyn jest pracownikiem naukowym Uniwersytetu Warszawskiego,
specjalizuje się w problematyce państw bałtyckich


Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie
Pełna wersja