WDW contra ZBiR

12.12.05, 23:20
Sława!
WDW contra ZBiR

www.naszdziennik.pl/index.php?typ=sw&dat=20051212&id=sw22.txt

Ostatnia wizyta sekretarz stanu USA w Kijowie, a także sfinalizowanie na
początku grudnia porozumienia w sprawie utworzenia przez państwa Europy
Wschodniej tzw. Wspólnoty Demokratycznego Wyboru jednoznacznie świadczą o
przyjęciu przez władze Ukrainy kursu politycznego, który odrzuca ponowne
zaakceptowanie rosyjskiej dominacji. Fakty te oznaczają również, że Kijów
wyciągnął trafne wnioski z dotychczasowych kontaktów z Unią Europejską, która
nie jest zainteresowana irytowaniem prezydenta Rosji Władimira Putina, i
obrał wyraźnie proamerykański kurs. Takim obrotem sprawy mocno zaniepokojony
jest prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko. Obawia się on, że
Kijów "wyeksportuje" na Białoruś "wywrotowe" idee rodem z USA.
Prezydent Białorusi, który uważa, że dla państw Europy Wschodniej i dawnego
ZSRS jedynie integracja z Rosją ma sens, od chwili przejęcia władzy na
Ukrainie przez prezydenta Wiktora Juszczenkę konsekwentnie piętnuje
podejmowane przez niego próby integracji państw tego regionu niezależnie od
Rosji. - Kijów zmienia się w oczach w alternatywne wobec Moskwy centrum
wpływów na terytorium Wspólnoty Niepodległych Państw - pisała już w marcu
rządowa gazeta "Sowietskaja Biełorussija" w reakcji na spotkanie prezydentów
Ukrainy, Gruzji i Mołdawii: Wiktora Juszczenki, Micheila Saakaszwilego i
Władimira Voronina. W opinii gazety, stworzyli oni "trójstronny sojusz o
antyrosyjskim charakterze".

Ukraina - regionalny lider
Prezydent Białorusi szczególnie obawiał się powołanej wówczas, demonstrującej
całkowitą niezależność od Moskwy organizacji GUUAM, zrzeszającej Gruzję,
Ukrainę, Uzbekistan, Azerbejdżan i Mołdawię. Jego zdaniem, miała ona być bazą
tworzonej przez Juszczenkę "własnej strefy wpływów" o antyrosyjskim
charakterze, czego potwierdzeniem miał być fakt, że - jak pisał organ prasowy
prezydenta Białorusi - organizacja ta została utworzona z inicjatywy
Waszyngtonu. Późniejsze miesiące - w przekonaniu prezydenta Łukaszenki -
potwierdziły jego najgorsze obawy i domysły.
Już w kwietniu tego roku na szczycie GUUAM w Kiszyniowie jego uczestnicy
rozmawiali o rozwoju demokracji w krajach dawnego ZSRS i otwarciu na kraje
europejskie. - Uważamy, że naród białoruski ma prawo do swobodnego wyboru, do
wolności wypowiedzi i do aktywności politycznej. Kraje GUUAM są gotowe
przedyskutować ten problem i przyjąć oficjalny dokument o wsparciu demokracji
na Białorusi. Nie ma alternatywy ani dla demokracji, ani dla wolności -
stwierdził wówczas prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili, otwierając szczyt.
Chociaż w Moskwie jego słowa przyjęto z lekceważącym politowaniem, w Mińsku
zostały odebrane niemal jak wypowiedzenie wojny. Były one jawnym nawiązaniem
do pokojowych rewolucji w Gruzji, na Ukrainie i w Kirgistanie oraz do
zwycięstwa prodemokratycznej opcji w Mołdawii, a takiego właśnie wariantu
Aleksander Łukaszenko obawia się najbardziej. Białoruski prezydent nie może
również ścierpieć, że w "intrygach" Kijowa uczestniczą także graniczące z
Białorusią Polska i Litwa.

Nowa inicjatywa
Następne miesiące nie tylko nie rozwiały obaw prezydenta Białorusi, lecz je
spotęgowały. Wskutek działań Moskwy organizacja GUUAM straciła na znaczeniu.
W związku z tym prezydenci Gruzji i Ukrainy podjęli nową inicjatywę, której
sprzyjał kryzys na linii Warszawa - Mińsk. W dniach 18-19 sierpnia br.
prezydenci Ukrainy, Polski, Litwy i Gruzji spotkali się na Krymie, aby - jak
oficjalnie informowano - hucznie świętować 80-lecie powstania obozu
pionierskiego "Artek". Media informowały wówczas z najwyższą powagą, że
prezydenci zebrali się w związku z kryzysem na linii Mińsk - Warszawa. Jednym
z owoców spotkania miała być dana Kwaśniewskiemu obietnica prezydenta
Juszczenki, że porozmawia o tym z prezydentem Białorusi na szczycie Wspólnoty
Niepodległych Państw w Kazaniu, który odbył się dziesięć dni później. Jeśli
rzeczywiście byłoby tak, jak pisali dziennikarze, to prezydentów Polski i
Ukrainy należałoby uznać za polityków pozbawionych poczucia realizmu. Od razu
było wiadomo, że Łukaszenko nie zechce rozmawiać o napięciach z Warszawą z
prezydentem Ukrainy po tym, jak niewiele wcześniej w ostrych słowach złajał
go, że nie potrafi uporządkować polityki wewnętrznej i gospodarczej we
własnym kraju, a próbuje uczyć demokracji Białoruś, która we wskaźnikach
gospodarczych wyprzedza Ukrainę. Oczywiste więc było, że Juszczenko, Adamkus,
Saakaszwili i Kwaśniewski nie przyjechali na Krym, aby rozprawiać o
potyczkach tego ostatniego z Łukaszenką. Nie przywiodła ich też tam miłość do
dzieci i skautowska pasja.
Za kulisami obchodów 80-lecia "Arteku" regionalni notable powołali
nieformalny sojusz pod nazwą Wspólnota Demokratycznego Wyboru. Doszło do tego
po półrocznych wysiłkach prezydentów Ukrainy i Gruzji w celu odrodzenia
sojuszu GUUAM - Gruzji, Ukrainy, Uzbekistanu, Azerbejdżanu i Mołdawii.
Zacieśnianiu więzi w ramach tego sojuszu niechętne były Uzbekistan i
Azerbejdżan. Oficjalnie władze tych krajów twierdziły, że nie widzą dla
swoich państw korzyści płynących z uczestnictwa w GUUAM; nieoficjalnie
wiadomo, że liderzy tych krajów nie chcieli narażać się Rosji. W końcu nic z
tego sojuszu nie wyszło, bo sojusz jedynie Ukrainy, Gruzji i Mołdawii bez
Uzbekistanu i Azerbejdżanu nie miał żadnego politycznego i ekonomicznego
przełożenia.
Z kolei zaostrzenie sytuacji politycznej na linii Polska - Białoruś - Rosja
podpowiedziało Juszczence i Saakaszwilemu ideę utworzenia nowego sojuszu -
razem, rzecz jasna, z Polską i ewentualnie Litwą. W dniu 12 sierpnia w
gruzińskim Borżomi obaj podpisali deklarację o zamiarze utworzenia
demokratycznej wspólnoty państw regionu mórz Bałtyckiego, Czarnego i
Kaspijskiego. Deklaracja głosi, że cele działalności wspólnoty to
m.in. "likwidacja wszelkich linii podziału, które pozostały z przeszłości,
walka o prawa człowieka oraz zwalczanie ducha konfrontacji". Juszczenko i
Saakaszwili zaproponowali przystąpienie do nowej organizacji wszystkim
przywódcom regionu.

Policzek dla Putina i cios dla Łukaszenki
Chociaż prezydent Juszczenko mgliście zapewnił, że sojusz ten nie jest
skierowany przeciwko Rosji, jednak na Kremlu zaproszenie wszystkich
przywódców regionu do wspólnoty odebrano najwyraźniej jako perwersyjną
prowokację. W efekcie rosyjska dyplomacja natychmiast określiła powstanie WDW
jako awanturę polityczną, która nie będzie służyć stabilizacji w regionie.
Wymachiwanie szabelką demokracji przez Kwaśniewskiego, Juszczenkę,
Saakaszwilego i Adamkusa przed nosem Aleksandra Łukaszenki z pewnością
pozostałoby niezauważone, lecz przed oczami prezydenta Rosji Władimira Putina
okazało się wielce ryzykowne. Rosja jednoznacznie dała do zrozumienia, że nie
pozostanie bierna w tej sprawie i nowi koalicjanci muszą liczyć się z
kłopotami.
Zneutralizować agresywność rosyjskiego niedźwiedzia może albo siła, albo
miód. Tymczasem sojusz od Morza Bałtyckiego do Morza Czarnego wydaje się nie
posiadać ani tego pierwszego, ani tego drugiego. Następne wydarzenia
pokazały, że okazał się on demonstracją krótkowzrocznej i nieprofesjonalnej
polityki czterech przeciętnych prezydentów, zagrażającą interesom państw,
którym przewodzą. We wrześniu Rosja i Niemcy podpisały umowę o
budowie "politycznego" gazociągu po dnie Bałtyku, który zagraża ekonomicznej
i politycznej suwerenności krajów położonych pomiędzy Rosją a Niemcami.
Wzmógł się również naftowo-gazowy szantaż Rosji wobec Ukrainy.

Nowy impet
Jednak retorsje Rosji jedynie przyspieszyły bieg wydarzeń. Dnia 2 grudnia
przedstawiciele państw będących w przeszłości sowieckimi republikami bądź
krajami satelickimi Moskwy powołali w Kijowie Wspólnotę Demokratycznego
Wy
    • alex.4 Re: WDW contra ZBiR 13.12.05, 14:20
      Jeden z waznych doradców Busha (podobnie jak Schroeder) ma wejść do włądz
      rosyjskiej spółki paliwowej (nie tej samej)
    • zenta1 Re: WDW contra ZBiR 13.12.05, 17:12
      ...ostateczna wymowa tego tekstu jest antyukraińska. WDW będąca inicjatywą
      polityczną Juszczenki i Saakaszwilego był próbą okreslenia tożsamości
      ukrainskiej na arenie Europy Środkowo-Wschodniej. Próba niesłychanie wazna, bo
      mająca za fundament okreslone wartości europejskie (demokracja, prawa
      człowieka, wolny rynek itd) stojące w sprzeczności z tym, co rezprezentuje
      współczesna Rosja (demokracja sterowana lub inaczej - dekoratywna,
      centralizacja władzy, oligarchizacja gospodarki itp).

      Nasz Dziennik i Radio Maryja nie pierwszy raz udowadniają, że łączy ich
      niejasna sieć powiązań z Rosją. Przypominam tu niewyjaśnione do dnia
      dzisiejszego aspekty z nadawaniem audycji przez rosyjskie maszty za
      niewiarygodnie niską opłatą.
      • ignorant11 Re: WDW contra ZBiR 16.12.05, 00:06
        Sława!

        Czy ta analiza jest aż antyukraińska to śmiem watpić.

        Moim zdaniem jest raczej sceptyczna wobec inicjatywy Juszczenki.

        Co trudno sie dziwić, bo chyba rzeczywiście skończy sie na szumnych
        deklaracjach, podobnie jak bywalo z wileoma podobnymi inicjatywami.

        Jednak sama inicjatywa jest bardzo ważna, gdy artykuluje ambicje Ukrainy i
        rzuca wyzwanie samej Moskwie.

        A z tymi ruskimi nadajnikami RM, moze jakieś maja ale czy na tym opiera sie
        potega tego radia?

        Pozdrawiam i zapraszam na:
        Forum Słowiańskie
    • ignorant11 Ukraina wyjdzie z WNP? 16.12.05, 02:11
      Sława!
      Ukraina wyjdzie z WNP?



      Rząd Ukrainy zebrał się wczoraj na nadzwyczajnym posiedzeniu z powodu
      zapowiedzi Gazpromu dotyczącej znacznej podwyżki cen gazu do 230 USD za 1000 m
      sześc. Politycy ukraińscy coraz częściej dopuszczają możliwość przyłączenia się
      tego państwa do gróźb wyjścia Gruzji w bliskiej przyszłości ze Wspólnoty
      Niepodległych Państw.
      Koncern naftowy Naftogaz Ukrainy uznał za nie do przyjęcia żądanie rosyjskiego
      koncernu. Szef rady Banku Narodowego Ukrainy Walerij Gejec uważa, że cena
      krytyczna gazu dla przemysłu ukraińskiego wynosi 90 USD. Powyżej tych kosztów,
      jego zdaniem, doszłoby do znacznego spadku produkcji przemysłowej, szczególnie
      chemicznej.
      Według ITAR-TASS, rokowania między Moskwą a Kijowem zabrnęły w ślepą uliczkę i
      w najbliższej przyszłości należy oczekiwać procesów sądowych, ponieważ
      wcześniej Ukraina i Rosja podpisały kontrakt na dostawę rosyjskiego gazu do
      2009 r. w cenie 50 USD za 1000 m sześc.
      WM

      www.naszdziennik.pl/index.php?typ=sw&dat=20051216&id=sw13.txt#pocz




      Pozdrawiam i zapraszam na:
      Forum Słowiańskie
Pełna wersja