Gaz i gazrurki: elementarz

29.12.05, 12:37
Sława!
Gazowy elementarz Kublika
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33211,3087486.html

zob mape gazrurek:
bi.gazeta.pl/im/9/3087/m3087349.jpg


Andrzej Kublik 28-12-2005 , ostatnia aktualizacja 29-12-2005 09:15

Wszystko, co powinieneś wiedzieć o rosyjskim gazie: ile go jest, kto go
kupuje, którędy płynie. I dlaczego gazowy konflikt Rosji z Ukrainą jest
piekielnie ważny dla całej Europy

Gazprom - co to za firma?

Gazprom jest największą firma gazowniczą świata. Ma złoża zawierające co
najmniej 28 bln m sześc. "błękitnego" paliwa. To około 16 proc. wszystkich
potwierdzonych zasobów gazu na świecie.

Ponad połowa akcji Gazpromu należy do Rosji. Rada dyrektorów koncernu (to
taka nasza rada nadzorcza) jest zdominowana przez przedstawicieli rosyjskiej
administracji rządowej. Na czele rady stoi Dmitrij Miedwiediew, wicepremier
Rosji, a do niedawna szef administracji prezydenta Władimira Putina.

Drugim po Rosji znaczącym akcjonariuszem Gazpromu jest niemiecki koncern
energetyczny E.ON Ruhrgas, który ma co najmniej 6,4 proc. akcji, a jego
przedstawiciel zasiada w radzie dyrektorów. Pozostałe akcje należą do
inwestorów instytucjonalnych i prywatnych w Rosji i na świecie.

Ile rosyjskiego gazu bierze Unia?

25 państw rozszerzonej Unii Europejskiej kupuje w sumie ok. 145 mld m sześc.
rosyjskiego gazu rocznie, to ponad 24 proc. zapotrzebowania. Udział
rosyjskiego gazu w energetyce poszczególnych krajów Unii jest bardzo różny.
Hiszpania nie kupuje w ogóle gazu z Rosji, w Niemczech zaspokaja on blisko
jedną trzecią zapotrzebowania, a niektóre państwa byłego bloku wschodniego
(np. nadbałtyckie) kupują gaz tylko z Rosji. Najwięksi klienci Gazpromu w
Europie Zachodniej (dane za 2004 r.) to po kolei: Niemcy - 36,1 mld m sześc.;
Włochy - 21,6; Turcja - 14,5; Francja - 13,3; Węgry - 9,3; Czechy - 6,8;
Polska - 6,3; Słowacja - 5,8; państwa nadbałtyckie (Litwa, Łotwa, Estonia) -
5,35.

Kto i ile płaci za gaz?

Gazprom wydobywa około 550 mld m sześc. gazu rocznie. Jedną trzecią
eksportuje (głównie do Europy Zachodniej), a dwie trzecie sprzedaje rodzimym
odbiorcom. Proporcje w dochodach są odwrotne - eksport przynosi Gazpromowi
dwie trzecie dochodów (w 2004 r. ponad 18 mld dol.), a sprzedaż w Rosji -
jedną trzecią. Dlaczego? Ceny gazu w Rosji są ustalane przez państwo i
Gazprom przyznaje, że są "sztucznie zaniżone". Obecnie za 1000 m sześc. gazu
Gazprom dostaje od klientów w Rosji średnio ponad 30 dol., a od klientów w
Europie Zachodniej - ponad 200 dol. Niskie ceny gazu stanowią subwencję dla
całej rosyjskiej gospodarki, a przede wszystkim dla takich branż, jak:
energetyka, metalurgia, przemysł paliwowy, przemysł aluminiowy. Na
prowadzenie takiej polityki dotowania rosyjskich klientów pozwalają
Gazpromowi gigantyczne dochody z eksportu. Europa Zachodnia pośrednio zrzuca
się więc na subwencje dla gospodarki Rosji.

Najwięcej za rosyjski surowiec płacą państwa Europy Zachodniej, w tym także
dawne państwa bloku wschodniego w Europie Środkowej - Polska, Czechy,
Słowacja i Węgry. Cena dla Polski (teraz ponad 200 dol. za 1000 m sześc.)
jest zbliżona do ceny, jaką płacą Niemcy. Ustala się ją w odniesieniu do
światowych cen produktów ropopochodnych (np. oleju opałowego i mazutu). Dla
państw Europy Zachodniej cena gazu z Rosji jest więc zbliżona do ceny surowca
od innych producentów, np. Norwegii lub Holandii.

Z reguły mniej płacili klienci z byłych państw ZSRR. Za 1000 m sześc.
rosyjskiego gazu np. Litwa płaciła 84 dol., Mołdawia 80 dol., a Gruzja i
Azerbejdżan - 64 dol. Od przyszłego roku państwa te czeka podwyżka prawie o
100 proc.

Na innych zasadach rozliczenia za gaz Rosja prowadzi z Białorusią i Ukrainą.
W 2006 r. Białoruś będzie płacić 46,7 dol., tyle samo co w 2004 i 2005 r. Ale
Białoruś nie płaci gotówką. Większość gazu dostaje jako zapłatę za transport
rosyjskiego surowca do Europy Zachodniej, państw nadbałtyckich i
Kaliningradu. Ponadto część dostaw jest finansowana z kredytu przyznanego
przez rząd Rosji.

Na podobnej zasadzie 23 mld m sześc. gazu z Rosji otrzymywała do tej pory
Ukraina. Dostawy w rozliczeniu za transport nie zaspokajają całkowicie jej
potrzeb, więc część gazu (w tym roku już ponad 7 mld m sześć.) Ukraina kupuje
bezpośrednio od Gazpromu. Ponadto Ukraina zużywa prawie 20 mld m sześć. gazu
z własnych złóż, a blisko 40 mld m sześc. kupuje w Turkmenii.

Ile gazu zużywa Polska i skąd go bierze?

Polska zużywa teraz rocznie ponad 13 mld m sześc. gazu. Jedna trzecia
pochodzi z krajowych złóż, a reszta jest importowana. Najwięcej kupujemy od
Gazpromu (za ponad 200 dol. za 1000 m sześc.). Drugim znaczącym dostawcą jest
zarejestrowana w Szwajcarii spółka RosUkrEnergo (de facto kontrolowana przez
Gazprom). Od niej kupujemy gaz z Azji Środkowej, płacąc nieco mniej niż za
gaz z Rosji. Niespełna 10 proc. gazu importowanego do Polski kupujemy w
Norwegii i Niemczech po ponad 250 dol. za 1000 m. sześc. Dlaczego drożej? Bo
do ceny trzeba doliczyć koszty transportu poprzez Niemcy. Śladowe ilości gazu
Polska kupuje w Czechach (zapewne jest to również gaz rosyjski) oraz od
Ukrainy (to z kolei najtańszy gaz, który dociera do Polski).

Którędy płynie gaz z Rosji?

• Większość gazu z Rosji do Europy Zachodniej jest eksportowana przez
gazociągi na Ukrainie. Do 2000 r. była to jedyna droga. Obecnie przez
ukraińskie gazociągi płynie prawie 120 mld m sześc. rosyjskiego gazu do
państw Europy Zachodniej (Niemcy, Francja, Austria, Włochy), Europy Środkowej
(Węgry, Czechy, Słowacja, Polska), na Bałkany i do Turcji.

• Prawie 15 proc. eksportu rosyjskiego gazu (teraz ok. 25-27 mld m sześc.
rocznie) płynie uruchomionym pod koniec 2000 r. gazociągiem Jamał-Europa
przez Białoruś i Polskę.

• Od 2002 r. niewielkie ilości gazu są też eksportowane do Turcji
gazociągiem Błękitny Potok przez Morze Czarne.

Gdzie mają być nowe gazociągi?

Gazprom chce zwiększyć liczbę dróg eksportu swojego surowca. We wrześniu tego
roku w Berlinie rosyjski koncern podpisał z niemieckimi koncernami BASF i
E.ON Ruhrgas umowę o budowie gazociągu przez Bałtyk, który, omijając Polskę i
inne państwa nadbałtyckie, połączy bezpośrednio Rosję z Niemcami. Ma się
składać z dwóch rur o łącznej przepustowości 55 mld m sześc. gazu rocznie.
Pierwsza ma być gotowa w 2010 r.

Projekt gazociągu przez Bałtyk stawia pod znakiem zapytania losy drugiej
nitki gazociągu Jamał-Europa przez Polskę i Białoruś. W 1995 r. w polsko-
rosyjskiej umowie międzyrządowej uzgodniono, że do 2001 r. zostaną oddane do
eksploatacji dwie nitki tego gazociągu, o łącznej przepustowości do 67 mld m
sześc. gazu rocznie. Ale jest tylko jedna, drugiej nie zaczęto jeszcze nawet
projektować. Jeśli przez Bałtyk zostanie ułożona rura pozwalająca przesyłać
55 mld m sześc. gazu rocznie, to w ogóle nie będzie sensu budować drugiej
nitki gazociągu Jamał-Europa przez Polskę.

Rosjanie myślą też o rozbudowie gazociągu Błękitny Potok przez Morze Czarne.
Od 2006 r. będzie nim można transportować do 16 mld m sześc., a druga nitka
podwoiłaby jego przepustowość i pozwoliła wykorzystać go do transportu
surowca z Rosji nowymi połączeniami przez Turcję i Grecję do Włoch oraz na
Bałkany. Taka rozbudowa gazociągu przez Morze Czarne pozwoliłaby Rosjanom
ograniczyć nieco tranzyt swojego surowca przez Ukrainę.

Gdyby zrealizować wszystkie plany budowy gazociągów z Rosji, to za 10 lat
mogłyby one transportować do Europy Zachodniej w sumie 330-350 mld m sześc.
gazu rocznie. Jest to mało prawdopodobne, aby w ciągu 10 lat zapotrzebowanie
Europy na gaz z Rosji było 2-2,5 razy większe niż obecnie. Albo więc nie
wszystkie z planowanych gazociągów z Rosji powstaną,
Pełna wersja