Polscy agenci Kremla

02.01.06, 00:40
Sława!
www.wprost.pl/ar/?O=84100
Polscy agenci Kremla
Tygodnik "Wprost", Nr 1203 (26 grudnia 2005)


Świetnie uplasowane i zakamuflowane pokolenia postsowieckiej agentury
działają w Polsce także teraz

Paweł Wieczorkiewicz
Historyk, profesor Uniwersytetu Warszawskiego i Wyższej Szkoły Humanistycznej
w Pułtusku

W jakim stopniu obce służby zinfiltrowały polski aparat państwowy i wojskowy?
To pytanie szybko padło w ramach rozliczeń i poszukiwań winnych tzw. klęski
wrześniowej w 1939 r., a później i przegranej całej wojny. O ile udało się
niemal w całości odtworzyć siatki niemieckie (i tak zresztą w znacznej mierze
ujawnione), o tyle kierunek wschodni - z oczywistych powodów - pozostał terra
incognita.
Dzieje się tak dlatego, że wobec niedostępności najważniejszych
postsowieckich archiwów jesteśmy zdani w pierwszej kolejności na obszerną i
na ogół rzetelną twórczość rosyjskich autorów. Co prawda, polskie wątki w ich
pracach są zwykle przedstawiane marginalnie, ale zsumowane przynoszą wręcz
zatrważający, choć na razie zaledwie naszkicowany obraz agentury, głęboko
zakorzenionej w administracji państwowej i armii II RP, a potem i w polskich
władzach na uchodźstwie.

Wywiadowcze osaczanie
Polska, zapora w drodze na Zachód, stanowiła od momentu swego odrodzenia
obszar ekspansji sowieckich agencji szpiegowskich, zarówno podległych
Kominternowi, NKWD, jak i sztabowi Armii Czerwonej. Truizmem będzie
twierdzenie, że od lat 20. XX wieku tworzyły one najskuteczniejszy i
najsprawniejszy wywiad świata. Jego atutami były relatywnie wysokie środki
finansowe, najbardziej brutalne, pozbawione jakichkolwiek hamulców metody
działania oraz nieograniczone możliwości selekcji i zaciągu wśród zwolenników
i sympatyków ruchu komunistycznego. Dodatkowym ułatwieniem dla Sowietów była
obecność na obszarze II RP stosunkowo licznej kolonii rosyjskiej, z
oczywistych względów szczególnie podatnej na werbunek. Do współpracy z
Sowietami skłonni byli także liczni przedstawiciele mniejszości narodowych,
traktujący polską państwowość obojętnie lub wręcz wrogo.
Polska, uznawana początkowo (nie tylko w Berlinie, ale i w Moskwie) za
państwo sezonowe, stanowiła nie tylko obiekt infiltracji wywiadowczej, ale
także teren akcji dywersyjnych i terrorystycznych, podejmowanych na wielką
skalę z pomocą agenturalnej Komunistycznej Partii Polski. Nie mniejszym
zagrożeniem stała się koronkowa operacja dezinformacyjna "Trust", mająca
doprowadzić do opanowania rosyjskich organizacji emigracyjnych i zyskania
przez nie wpływu na tajne służby głównych państw europejskich.

Agentura w MSZ i MSW
Po maju 1926 r. sygnały uzyskane kanałami wywiadowczymi przekonały Stalina o
stabilizacji wewnętrznej w Polsce, a radykalne posunięcia marszałka
Piłsudskiego - które zneutralizowały na polskim gruncie działania "Trustu" -
zmusiły sowiecki wywiad do zmiany metod działania. W efekcie zaczęto budować
w II RP długofalową agenturę, której centra stanowiło kilka dobrze
zakonspirowanych ośrodków w Wolnym Mieście Gdańsku, Krakowie i Warszawie. Gdy
po dojściu Hitlera do władzy stosunki z Berlinem zaczęły się komplikować, a
sowieckie kierownictwo zaniepokoiło się możliwością zbliżenia Rzeszy i
Rzeczypospolitej, utworzono niezwykle sprawną siatkę wywiadowczą w
niemieckiej ambasadzie w Warszawie. Dawała ona najlepszy wgląd w inicjatywy
obu potencjalnych partnerów. Jakie rozeznanie w tych działaniach miały władze
polskie i jak próbowały się im przeciwstawiać? Zgodnie z abecadłem
kontrwywiadu, szpiegów starano się przede wszystkim rozpoznawać, a dopiero
później - i to nie wszystkich - unieszkodliwiać.
O działalność na rzecz sowieckiego wywiadu podejrzewano na przykład Eugenię
Arciszewską, żonę ambasadora w Bukareszcie, tzw. białą Rosjankę. Spowodowało
to nagły zwrot w karierze jej męża: odwołany z placówki w maju 1938 r., po
złożeniu obietnicy rozwodu lub separacji (jak się miało później okazać
gołosłownej), otrzymał nominację na nieformalnego podsekretarza stanu w MSZ,
gdzie mógł byś poddany wnikliwszej kontroli. Innymi agentami w MSZ byli
wyższy urzędnik Departamentu Administracyjnego Stanisław Próchnicki
(zdemaskowany, w 1933 r. popełnił samobójstwo) i osławiony później
dziennikarz i publicysta Stefan Litauer, podówczas zatrudniony w Wydziale
Prasowym. Wedle nie sprawdzonych pogłosek, sowiecki wywiad miał się też
starać o pozyskanie radcy Ambasady RP w Moskwie, a następnie kierownika
Referatu Sowieckiego w Wydziale Wschodnim - Stanisława Zabiełły. Niedawno
dzięki studiom rosyjskich historyków Aleksandra Papczinskiego i Michaiła
Tumszysa wypłynęło nazwisko jeszcze jednego agenta z tego kręgu. Miałby nim
byś ppłk dypl. Tadeusz Kobylański, polski attache wojskowy w Moskwie, a
następnie radca ambasady w Bukareszcie, od 1935 r. naczelnik Wydziału
Wschodniego i wicedyrektor Departamentu Politycznego. Zwabiono go - jak
twierdzą obaj autorzy - wielkimi pieniędzmi i możliwością realizacji
homoseksualnych skłonności.
Sowiecki wywiad miał ponoś swego człowieka i w drugim newralgicznym organie
państwa - w MSW. O kontakty z Sowietami podejrzewano długoletniego szefa
policji politycznej, a następnie wiceministra spraw wewnętrznych Henryka
Kaweckiego, odpowiedzialnego przez wiele lat m.in. za zwalczanie komunizmu i
KPP jako sowieckiej agentury.

Agent Żymierski
Z demaskatorskich audycji Józefa Światły w Radiu Wolna Europa znany jest fakt
zwerbowania Michała Żymierskiego, byłego generała, zdegradowanego po maju
1926 r. prawomocnym wyrokiem za łapownictwo. Późniejszy marszałek Polski,
mimo wydalenia z armii, podtrzymywał jednak wiele kontaktów oficerskich oraz
stosunki w wojskowo-przemysłowej socjecie francuskiej, a jednocześnie - co
było jeszcze ważniejsze - jako rzekoma "ofiara sanacji" i zajadły wróg
marszałka Piłsudskiego cieszył się zaufaniem środowisk emigracyjno-
opozycyjnych, z gen. Władysławem Sikorskim na czele.
Żymierski nie był jedynym wojskowym na moskiewskim żołdzie. W okresie
międzywojennym Sowietom udało się zwerbować jeszcze co najmniej dwunastu
oficerów służby czynnej, w tym ppłk. Ludwika Lepiarza, szefa sztabu Dowództwa
Okręgu Korpusu we Lwowie. Wbrew pozorom wszyscy oni, odgrywając role typowych
szpiegów i wykradając mapy, szyfry, plany rozmieszczenia wojsk i inne
dokumenty (w istocie mało wartościowe, bo okresowo zmieniane), stanowili dla
bezpieczeństwa państwa o wiele mniejsze zagrożenie niż jeden agent wpływu,
nawet w rodzaju Żymierskiego.

Ministrowie zdrajcy
W latach II wojny światowej Sowieci dysponowali - oprócz dobrze
zorganizowanej i silnej agentury pod okupacją, jaką były PPR, GL/AL - także
mocną siatką w polskim Londynie. Szanse na zatrudnienie na wysokich
stanowiskach w gabinecie Sikorskiego mieli wszyscy "pokrzywdzeni przez
sanację", więc zgodnie z tym na przykład kluczowe stanowisko dyrektora
Departamentu Politycznego MSZ dostał Arciszewski, a korespondentem Polskiej
Agencji Telegraficznej mianowano... Litauera. Stanowili oni jednak co
najwyżej wierzchołek góry lodowej. Od pewnego czasu wiadomo, że informatorami
sowieckiego wywiadu byli dwaj ministrowie rządu RP - "Gienrich" i "Sadownik".
Z braku dalszych danych można tylko spekulować, kto krył się za tymi
pseudonimami - Henryk Strasburger, Jan Stańczyk, Stanisław Kot czy może
jeszcze ktoś inny? Czytając opublikowane ostatnio stenogramy posiedzeń rządu
RP na uchodźstwie, nie można mieś natomiast wątpliwości, że zakres pozyskanej
z ich pomocą przez Moskwę wiedzy był olbrzymi i umożliwiał paraliżowanie
wszelkich polskich inicjatyw politycznych.
Znacznie gorzej szło NKWD i GRU rozpoznanie struktur Komendy Głównej AK.
Informacje głównie kanałami PPR i GL/AL, były fragmentaryczne. Potwierdziło
się to i w czasie powstania warszawskiego, gdy sowieckie dowództwo (a nawet
s
    • richardek ignoranta portret wlasny 02.01.06, 10:31
      www.wprost.pl/ar/?O=84100
      Marszałek Piłsudski przestrzegał w 1927 r., że ludzie, którzy zhańbili się
      szpiegostwem w stosunku do Polski i Polaków, ubierają się także w szaty Katonów,
      a przynajmniej Cyceronów walczących z Katylinami.
      • baltazarus Re: ignoranta portret wlasny 02.01.06, 13:40
        Dla odmiany Piłsudski był agentem niemieckim i austriackim.
        • ignorant11 Re: ignoranta portret wlasny 02.01.06, 13:51
          Sława!
          ????????????/
          Ale tytułu postu nie rozumiem?????
          Pozdrawiam i zapraszam na:
          Forum Słowiańskie
    • baltazarus Re: Polscy agenci Kremla 02.01.06, 13:42
      Ogromny wpływ na wybuch Powstania Warszawskiego mieli agenci sowieccy w
      kierownictwie AK. Brali oni prawdopodobnie udział w zamachu na Sikorskiego.
      • richardek zabili Trockiego i rozstrzeliwali w Katyniu 02.01.06, 14:21
        baltazarus napisał:

        > Ogromny wpływ na wybuch Powstania Warszawskiego mieli agenci sowieccy w
        > kierownictwie AK. Brali oni prawdopodobnie udział w zamachu na Sikorskiego.

        Pracowici byli ci trzej blizniacy.
Pełna wersja