Moskwa skapitulowała:)))

02.01.06, 17:47

Sława!
Gazprom przywróci dostawy gazu
Poniedziałek, 02 stycznia 2006 - 17:40 CET (16:40 GMT)




Rosyjski koncern Gazprom oświadczył, że do wtorku wieczór przywróci pełne
dostawy gazu do Europy. Dostawy te zmalały po odcięciu dostaw gazu dla
Ukrainy.

Informację o przywróceniu przez Gazprom pełnych dostaw do państw Unii
Europejskiej w ciągu 24 godzin potwierdził w Wiedniu austriacki minister
gospodarki i pracy Martin Bartenstein. Austria sprawuje od 1 stycznia br.
przewodnictwo w UE.
Bartenstein powołał się na zapewnienia wiceprezesa Gazpromu Aleksandra
Miedwiediewa.

Rosyjski koncern powiadomił też, że podjął decyzję o wysłaniu dodatkowo 95
mln metrów sześciennych gazu przez sieć tranzytową Ukrainy z przeznaczeniem
dla europejskich odbiorców surowca.

W telegramie przesłanym przez Gazprom do ukraińskiego przedsiębiorstwa
Naftohaz podkreślono, jak pisze ITAR-TASS, że dodatkowe ilości gazu są
przeznaczone dla odbiorców poza Ukrainą, którzy ucierpieli na skutek
nielegalnego poboru gazu przez stronę ukraińską. Telegram zawiera apel
o "zaprzestanie nielegalnego poboru gazu".

Rosja zarzuca Ukrainie, że ta, od chwili odcięcia jej dostaw rosyjskiego
gazu, podbiera gaz przeznaczony dla odbiorców w Europie.

ss, pap
www.wprost.pl/ar/?O=85721



Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie
    • lacietis Re: Moskwa skapitulowała??? 02.01.06, 18:13
      Juz tak myslałem w sylwestra, gdy Pucin przemówił do mnie ludzkim głosem [a
      powinno być w wigilię... hi, hi, hi!] z ekranu tieliewizora i powiedział, że
      niech sobie w pierwszym kwartale Ukraińcy nadal płacą te 58 baksów. I co?
      Pokąbinował [pewnie już wcześniej to wymyślił] i 1 stycznia przykręcił kurek.
      teraz to też pewnie dla publiki - i nic wiecej!
      Pucin udaje dobrego wójka przed ukraińskim elektoratem [i trochę też swoją
      opinią publiczną] by tenże elektorat nie zraził sie przed marcem do samego
      Pucina i jego psa łańcuchowego Janukowicza. Ale to wszystko moskalskie bujdy!
      Strzeżcie się moskalstwa - zwłaszcza carów!!!!!!!
      • ignorant11 Re: Moskwa skapitulowała??? 02.01.06, 18:39
        lacietis napisał:

        > Juz tak myslałem w sylwestra, gdy Pucin przemówił do mnie ludzkim głosem [a
        > powinno być w wigilię... hi, hi, hi!] z ekranu tieliewizora i powiedział, że
        > niech sobie w pierwszym kwartale Ukraińcy nadal płacą te 58 baksów. I co?
        > Pokąbinował [pewnie już wcześniej to wymyślił] i 1 stycznia przykręcił kurek.
        > teraz to też pewnie dla publiki - i nic wiecej!
        > Pucin udaje dobrego wójka przed ukraińskim elektoratem [i trochę też swoją
        > opinią publiczną] by tenże elektorat nie zraził sie przed marcem do samego
        > Pucina i jego psa łańcuchowego Janukowicza. Ale to wszystko moskalskie bujdy!
        > Strzeżcie się moskalstwa - zwłaszcza carów!!!!!!!


        Sława!

        Teraz wpadłem na pomysł hipotezy, ze to nie była wcale akcja ptrzeciwko
        Ukrainie i Juszczence, ale...

        Test mozliwości szantazu energetycznego wobec całej Europy, mozliwosci
        skompensowania rosyjskiego gazu z Norwegii, Holandii, Algierii...


        Tylko,ze Moskwa wcale nie uzalezniła od siebie Europy, a przeciwnie wylała
        kubel lodowatej wody na wszelkich moskalofili, bo nawet w Niemczech podniosły
        sie glosy za rurą kaspijska...

        Zatem znowu zyskalismy sojuszników w sporach Moskwą.

        A Juszecznko pokazal Ukraińcom,że wcale nie jest zalezny od ruskiego gazu i że
        wasalizm Janukowycza nie wiele zmieni, a przyniesie straty.

        Zatem odnieslismy pełne ZWYCIESTWO w wojnie gazowej z Moskwą!

        Pozdrawiam i zapraszam na:
        Forum Słowiańskie
        • richardek ignorancki pieknoduch 02.01.06, 22:41
          ignorant11 napisał:

          > Zatem odnieslismy pełne ZWYCIESTWO w wojnie gazowej z Moskwą!

          Zwyciestwo odniesiemy gdy beda wybudowane rurociagi nad Morze Kaspijskie. Teraz
          to sa sny malego Jasia. Jak to zawsze u ignorantow.
          • ignorant11 Re: ignorancki pieknoduch 03.01.06, 00:41
            richardek napisał:

            > ignorant11 napisał:
            >
            > > Zatem odnieslismy pełne ZWYCIESTWO w wojnie gazowej z Moskwą!
            >
            > Zwyciestwo odniesiemy gdy beda wybudowane rurociagi nad Morze Kaspijskie.
            Teraz
            > to sa sny malego Jasia. Jak to zawsze u ignorantow.
            Sława!

            Nawet niekoniecznie gazociągi, bo tanieje technologia LNG.

            Obecnie taniej jest przesyłac rope tankowcami niz rurami, to samo moze dotyczyc
            gazu.

            Zreszta w pewnych sutuacjach moze nie opłacać sie budowanie rur.

            Zreszta RBN o tym juz zadecydowala dzisiaj reszta to kwestia studium mozliwosci
            technicznych.

            POzatem jest kilka wariantów rur, nie tylko kaspijski, ale i afryakński oraz
            zwiekszanie wydobycia własnego...

            Pozdrawiam i zapraszam na:
            Forum Słowiańskie
    • ignorant11 Rosja igra z gazem 03.01.06, 00:50
      Sława!
      Rosja igra z gazem
      serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34181,3093787.html
      Marcin Wojciechowski 02-01-2006, ostatnia aktualizacja 02-01-2006 19:07

      Moskwa i Kijów są skazane na gazowy kompromis. Szantażując Ukrainę podwyżką cen
      gazu, Rosja chce sobie zrekompensować straty poniesione po zwycięstwie
      pomarańczowej rewolucji. To się nie uda, co zwiększy tylko frustrację
      rosyjskich polityków

      Moskwa po raz drugi w ciągu zaledwie dwóch lat zakręciła kurek z gazem dla
      swojego najbliższego sąsiada. W 2004 r. "bronią energetyczną" złamano Białoruś.
      Aleksander Łukaszenko, którego Moskwa jest głównym sojusznikiem, nie mógł sobie
      pozwolić na kosztowną podwyżkę cen gazu, która mogłaby załamać jego reżim. W
      zamian za utrzymanie preferencyjnych cen zgodził się na szereg ustępstw
      gospodarczych, a także politycznych wobec wschodniego sąsiada. Teraz Rosja
      sięga po gazowy straszak wobec Ukrainy. Kilka tygodni temu to samo zrobiła
      wobec Mołdawii i Gruzji, które częściowo ugięły się pod naciskiem, ale Kijów
      reaguje wyjątkowo spokojnie na gazowy szantaż.

      Kosztowne kremlowskie podarki

      Z rosyjsko-ukraińskiej awantury o gaz Polska i świat powinny wyciągnąć kilka
      lekcji. Odmiennych jednak od tego, co w swoich mediach i ustami swoich
      polityków uparcie powtarza od Nowego Roku Rosyjski MSZ i Gazprom, które winą za
      całą sytuację obarczają władze w Kijowie rzekomo odrzucające w rozmowach o
      gazie "każdą konstruktywną propozycję Moskwy".

      Nic bardziej błędnego. Warto przypomnieć, że długoterminową umowę o dostawach
      gazu Moskwa zawarła z Kijowem ponad rok temu, krótko przed wybuchem
      pomarańczowej rewolucji. Była ona prezentem dla popieranego przez Kreml
      kandydata w wyborach prezydenckich Wiktora Janukowycza. Kijów otrzymał zresztą
      wówczas takich prezentów od Moskwy więcej m.in.: zwolnienie z obowiązku
      meldunku dla Ukraińców pracujących w Rosji, preferencje celne, zwrot VAT za
      kupowane w Rosji surowce. Rosyjskiego podatnika, który za to zapłacił co
      najmniej kilka miliardów dolarów, nikt wówczas o zdanie nie pytał. Dla ludzi
      rządzących w Moskwie utrzymanie wpływów w dawnym ZSRR nie ma bowiem ceny,
      której nie byliby gotowi zapłacić.

      Ukraińcy nie dali się jednak skusić moskiewskim podarkom i w wyborach
      zagłosowali na Wiktora Juszczenkę. Potrafili także obronić zwycięstwo, które
      poprzednia władza przy poparciu Moskwy próbowała im ukraść. Angażując się w
      ukraińskie wybory, Moskwa straciła więc nie tylko reputację, ale także kilka
      miliardów dolarów, które dziś próbuje rozpaczliwie odzyskać.

      Na dobitkę firmy rosyjskie, które ubiegały się już w 2005 roku o kombinat
      hutniczy Kriworiżstal - klejnot ukraińskiej gospodarki - przegrały jesienią
      przetarg na rzecz konsorcjum Hindusów i Amerykanów. Ciężko przyczepić się do
      jego wyników, bo był to najbardziej przejrzysty przetarg w historii
      prywatyzacji na Ukrainie. Kijów dostał za fabrykę astronomiczną cenę ponad 5
      mld dolarów, co zdziwiło nawet obserwatorów znad Dniepru (podczas pierwszej
      prywatyzacji jeszcze za rządów Leonida Kuczmy jego zięć kupił kombinat za
      zaledwie 800 mln dol.). Dzięki takim pieniądzom można poważnie myśleć o
      realizacji reform obiecanych podczas pomarańczowej rewolucji oraz o
      przygotowaniu się przez obóz władzy do marcowych wyborów parlamentarnych, które
      mają dla przyszłości Ukrainy kluczowe znaczenie. Dla prezydenta Juszczenki i
      jego ekipy udana prywatyzacja Kriworiżstali była w zeszłym roku największym -
      tym milszym, że nieoczekiwanym - prezentem.

      Wiemy, że macie pieniądze

      Ale Moskwy to nie ucieszyło. Po rozstrzygnięciu jesienią przetargu na
      Kroworiżstal Rosja jeszcze bardziej zwiększyła gazową presję na Kijów.
      Rosyjskie firmy oferowały za kombinat 4,7 mld dol. Sądzono, że jeśli
      Kriworiżstal kupią Rosjanie, to Moskwa osłodzi sobie gorycz porażki podczas
      pomarańczowej rewolucji i stosunki między obu krajami ocieplą się. Ale Ukraińcy
      nie kierowali się sentymentem, lecz po prostu wybrali najkorzystniejszą ofertę,
      co Moskwa odebrała jako kolejny wrogi gest ze strony Juszczenki.

      Kilka dni temu prezydent Putin powiedział zresztą wprost, że Rosja nie ma
      zamiaru dotować niskimi cenami gazu hinduskiego biznesu nad Dnieprem. Putin
      dodał też, że Ukraina ma przecież pieniądze, by znieść podwyżkę cen gazu,
      której skutki w 2006 roku kosztowałyby ukraiński budżet 3,6 mld dol., czyli
      mniej niż zysk ze sprzedaży Kriworiżstali.

      Putin ma rację, że nie chce dotować gospodarki sąsiadów, ale przecież nikt go
      nie zmuszał rok temu, by dawał Ukraińcom wielomiliardowe podarki. W
      europejskiej tradycji prawnej obowiązuje zasada: "Pacta sunt servanda"
      (Zawartych umów trzeba dotrzymywać). Kijów jest zresztą gotów płacić Moskwie
      rynkową cenę za gaz, ale w rozsądnych granicach i z rozsądnym okresem
      przejściowym. - Dlaczego mamy płacić 230 dol. za tysiąc metrów sześc. gazu,
      skoro państwa bałtyckie płacą połowę tej sumy, a Białoruś 46 dol.? - pytał w
      niedzielę prezydent Juszczenko.

      Rosja w ostatniej propozycji kompromisu złożonej w sylwestra krótko przed
      północą zgodziła się na zaledwie trzy miesiące okresu przejściowego i to pod
      warunkiem, że umowa o podwyżkach do 230 dol. zostanie zawarta do końca starego
      roku. Teraz winą za fiasko rozmów Moskwa obarcza Ukrainę, zaś Europę straszy,
      że może nam zabraknąć gazu tej zimy.

      Tylko bez paniki

      Rosja liczy teraz, że przestraszona wizją chłodnej zimy Unia skłoni Ukrainę do
      kompromisu. Już w Środę o gazowym sporze na linii Moskwa -Kijów ma debatować
      Komisja Europejska. Obowiązkiem Polski jest przedstawienie podczas tego
      spotkania pozostałym partnerom z Unii kontekstu całego kryzysu, za który Moskwa
      ponosi sporą część winy.

      Nie należy też ulegać rozsiewanej przez Rosję panice, że w naszych kuchenkach
      może wkrótce zabraknąć gazu. W perspektywie kilku tygodni Moskwa i Kijów
      skazane są na kompromis w kwestii gazu, ponieważ przez rurociągi biegnące nad
      Dnieprem płynie 80 proc. rosyjskiego eksportu tego surowca na Zachód. I tak
      będzie jeszcze przez lata, bo planowany gazociąg po dnie Bałtyku z Rosji do
      Niemiec istnieje na razie tylko na deskach kreślarskich. Kijów ma więc w ręku
      narzędzia, by bronić się przed gazowym szantażem. Moskwa oczywiście wykorzysta
      kryzys gazowy z Ukrainą - tak jak robiła to po zakręceniu kurka dla Białorusi -
      by przekonać Zachód do konieczności budowy nowej rury przez Bałtyk, ale to
      wciąż odległa perspektywa.

      Moskwa zagrała va banque, licząc, że przyciśnięty do ściany Juszczenko
      zaakceptuje rosyjskie warunki z obawy przed porażką w marcowych wyborach
      parlamentarnych. Ale Kijów rosyjskie wyzwanie podjął i najwyraźniej nie
      zamierza ustąpić. Jego atutem są gazociągi oraz umowa gazowa z Rosją z 2004
      roku sformułowana zdecydowanie na korzyść Kijowa. Ukraiński rząd liczy, że
      jeśli sprawa trafi do sądu arbitrażowego w Sztokholmie, to ją wygra.

      Ukraińcy mogą więc przeżyć chłodną zimę, tamtejszy przemysł będzie miał przez
      pewien czas problemy, być może ekipa Juszczenki zdobędzie słabszy wynik w
      marcowych wyborach, ale w dłuższej perspektywie gazowy szantaż może się okazać
      dla tego kraju korzystny. Ukraina nie będzie miała teraz innego wyjścia, niż
      zmniejszyć energochłonność swej gospodarki, która jest wciąż jedną z
      najwyższych w Europie.

      Zapewne gazowa lufy przy skroni zmusi też Kijów do znalezienia pieniądze na
      uruchomienie eksploatacji złóż gazu na Krymie i na Morzu Czarnym. Są one dość
      pokaźne, ale ich wydobycie było dotąd mniej opłacalne niż sprowadzanie taniego
      gazu z Rosji. I wreszcie rząd w Kijowie będzie miał bodziec, by urealnić wciąż
      śmiesznie niskie stawki za opłaty komunalne, w tym za gaz, za który przeciętny
      Ukrainiec płaci mniej niż przeciętny Rosjanin. Tak więc Ukraina ma szansę na
      uniezależnienie się od dostaw surowców z Rosji, a zarazem urynkowienie swojej
      gospoda
Pełna wersja