PUSTY TRON

24.01.06, 12:16
Wierząc prorokowi Samuelowi, biblijny król Dawid zaczął swoją karierę jako
pastuch. Był blondynem o "pięknej postaci" i grał słodko na harfie. Jako młody
bohater zabił z procy filistyńskiego olbrzyma Goliata. Później, podobno około
997r st.cz. skierował swoją armię przeciw Jerozolimie.Od tego czasu czci Stary
Testament tego człowieka jako namaszczonego wybrańcę Boga. Czterdzieści lat
siedział założyciel żydowskiego narodu na tronie, zanim jego królestwo (Reich)
sięgające od Eufratu do Morza Sródziemnego zbladło. Tylko gdzie podziały się
ślady tego wspaniałego mocarstwa ? Kto dzisiaj spaceruje po wschodniej części
Jerozolimy natrafi na strome podejście, obszar na którym wykonuje się wykopki
(archeologiczne) zwany "Miastem Dawida". Wejścia pilnują uzbrojeni żołnierze z
gotowymi do strzału automatycznymi karabinami. Pilnują nędzne ruiny. "Patrzcie
!,- wskazuje Hasnswulf Bloedhorn z Ewangelickiego Instytutu Starożytności w
Swiętej Ziemi na rozkruszony dom. Ma 16 m² powierzchni nie posiadał kuchni i
okna. Gotowano na dworze. Obok leży kamienna płyta z dziurą. "To był kibel",-
wyjaśnia naukowiec. Byłyby to wszystkie pozostałości po Dawida
wspaniałościach ? Według 1 królewskiej, rozdział 10 znajdowało się w tej
stolicy "Tyle srebra co kamieni". O tym w ogóle nie może być mowy. Pod
łopatami archeologów skurczyła się "wspaniała" Jerozolima z epoki brązu do
wioski. Miejsce to liczyło ledwie 2000 mieszkańców. Berlinski egiptolog Rolf
Krauss mówi o "prowincjonalnym gnieździe". Te odkrycia archeologiczne wsparte
są badaniami współczesnych badaczy Biblii, już od dłuższego czasu walą
naukowcy jak gruchą burzącą w Stary Testament. Ukazuje się nam pajęczyna
zbudowana z legend. Odkrywcy podchodzą ze wszystkich stron. Botanicy analizują
pyłek zajętych przez Izrael prowincji Judea i Samaria. Orientaliści
odcyfrowują pismo klinowe i egipskie hieroglify. I nawet w starych egipskich
textach z okolic Nilu znajdują prawdziwą historię Hebrajczyków. Przede
wszystkim trzęsie się w posadach część historyczna. Biblii. Ostatatnio zadał
jej cios Israel Finkelstein, szef archeologów Uniwersytetu z Tel Aviv, jego
książka "Keine Posaunen vor Jericho" potwierdza, że rdzeniowe texty Biblii są
nieprawdziwe: wyjście żydowskich plemion z Egiptu nie miało miejsca, pradawne
mocarstwa Dawida i Salomona to oszustwo. Ci żydowscy królowie panowali tylko
nad "nic nie znaczącymi skrajnymi regionami" (Finkelstein). Slowo Boga, to
bajki i monumentalny kamuflaż. Tam gdzie spodziewali się badacze znaleźć
historyczne fakty, natrafili na polityczną propagandę. Stoimy bezpośrednio
przed pęknięciem tamy, przyznaje Dirk Kinet, uczący na Uniwersytecie w
Augsburgu biblijne języki. Dlatego, bo rozwój monotheizmu przebiegał całkiem
inaczej niż Pismo Swięte chce nam to w mówić. Bóg występuje w nim owinięty w
szatę wieczności. Stoi poza czasem - Istota która się nigdy nie narodziła i
nigdy nie umrze. Już pra-ojciec Abraham składał ofiary (podobno około1800
st.cz.) tej wszechmogącej istocie. "Bóg jest jeden", stwierdza też Mojżesz, po
tym jak Pan ukazał się jemu w płonącym krzewie. Konserwatywni badacze Biblii
chętnie opromienili naród żydowski wyjątkowością i powołali go do roli
Sonder-Ethnie. Archeologia stawia sprawę jasno : Pan Bóg też zaczynał kiedyś
od małego. Na początku był Jahwe tylko Bogiem od pogody (Wettergot), wyjaśnia
augsburski expert Kinet: "Był gwarantem płodności, którego sexualne znaczenie
powoli wycofywano." Bożki z gliny i metalu odkopano w Swiętej Ziemi, też małe
gliniane figury z jędrnymi piersiami i tyłkami. Narodzenie Boga z łona
wielobóstwa,- to jest to obramowanie w którym zasiedzone są te nowe rozpoznania:

• W Jerozolimie kwitła w świątyniach prostytucja.

• Bóg miał na początku nagą towarzyszkę.

• Jeszcze około 100 roku st.cz. pospólstwo (chłopi) w okolicach
Jerozolimy odprawiali pogańskie rytuały.

Przedewszystkim w Ugarit, 400 km na północ od Jerozolimy wychodzi ta "ciemna
przeszłość izraelskiej religii na wierzch", jak sformułował to francuski
arecheolog Andre Cauqot. Odkrto tam rytualne texty, złote statuetki. Jedno
odkrycie pokazuje ludzika z brodą. Jest nim ten mądry starzec i Bóg niebios
"EL" ,- pradawna forma Boga (przejęta z Sumeru,T.v.R..).

Ten pogląd, że Pan Bóg wyrósł (rozwinął się) z pogańskich bożków może sprawiać
ból, jest już jednak spóźniony. Jak przy pomocy teleskopu wpatrują się experci
w każdą chmurę do tyłu w której narodził się Wszechmocny. Nauka widzi coraz
wyraźniej tą metafizyczną budowlę, na której krok po kroku ta władza powstała.
Z jej częściowo sensacyjnymi rozpoznaniami targają naukowcy każde Credo na
światło dzienne, które ciągle jeszcze stoi jak mroczna i tajemnicza twierdza.

Bardzo chętnie przypisują Exegeci Hebrajczykom wyjątkowe Sondermiejsce
(szczególne miejsce) w historii. "W pełnej świadomości wzniosłej Idei" pewien
pasterski klan "poświęcił wszystkie wartości tego Swiata, znosił ból i oddawał
swoje życie", formułuje Simon Dubnow w swojej 10-cio tomowej "Swiatowej
Historii Zydowskiego Narodu".

Prawdą w takim lepszym ukazywaniu tego narodu jest, że ; przez Kaanan jak
przez żaden inny skrawek ziemi w czasach antycznych przeciągały wojska i
wojny. Raz położyli swoje pazury na ten kraj Egipcjanie, innym razem
Babilończycy przeprowadzili masowe deportacje. Po nich nastąpili Persowie i
Grecy. W końcu przyszli Rzymianie i zrobili z tego obszaru Kolonię.

Cesarz Wespazjan kazał podciągnąć pod mury Jerozolimy katapulty podczas
wielkiego żydowskiego powstania w 70 st.cz., rzucił też na miasto 20.000 tyś.
Legionistów. Ci krnąbrni chłopi bronili "się jak Vietcong" (Bloedhorn).
Połączyli swoje domy podziemnymi kanałami. Nic nie pomogło. W sierpniu padła
ta twierdza przy górze Syjon. Legioniści w kolczugach przełamali linie obronne
i szturmowali wzgórze na której stała świątynia Jahwe'go. Tam ją podpalili.
Opisał to przenikliwie świadek tych wydarzeń Josephus Flavius, te drewniane
krzyże wzdłuż ulic do których przybito żydowskich rebeliantów. W świetle tych
wydarzeń, a właściwie na boku, wyprowadzili zwycięzcy świątynne skarby
włącznie z Menorą,- siedmioramiennym świecznikiem.

Dużo poniżeń spłynęło do Bibli, z rozpaczy i ze złości spiętrzyły się w niej
narodzone wielkomocarstwowe fantazje. Przy pomocy pióra zamienili jej twórcy
babilońską wieżę w ruinę ( w rzeczywistości tą 90 metrów wysoką budowlę
ukończono). U proroka Ezychyjela napadł Bóg na faraona jak dzikie zwierzę;
"Zatopię ten kraj po same szczyty gór w rzece twojej krwi".

Dopiero jednak teraz, 2000 lat po stworzeniu wszystkich tych mitów i
religijnych praobrazów dobrała się do nich nauka. Badacze dokopują się do
samych korzeni Starego Testamentu,- przy pomocy siekiery ! Coraz wyraźniej
staje się, że słowo boże, ta książka książek, zapełniona jest szachrajstwami.
Pewna grupa fałszerzy, zwanych "Deutoronomistami" przerobiła realną historię;
wypaczyli rzeczywistość, niewygodne fakty odstawili na bok i wynaleźli na wzór
hollywoodzkiego scenariusza tą historię o Ziemi Obiecanej. Jak ta praca w
szczegółach przebiegała nie jest do końca wyjaśnione. Ten biblijny urząd
cenzury pracował niezwykle sprawnie. Jak kleista mączka leży ich wersja - w
przestrzeni czasu - na historii. W zasadzie pracował ten "urząd" tak
dokładnie jak orwelowskie ministerstwo prawdy. Tylko miejsce przestępstwa jest
znane: była nią jerozolimska świątynia, w niej zbiegały się wszystkie nici.
Tam gdzie dzisiaj znajduje się Aksa-meczet, znajdowało się to centralne święte
miejsce tego miasta. Brodaci kapłani w szatach z przymocowanymi kordami,
dzwoneczkami i drogimi kamieniami biegali w tych murach, uwijali się przy
kadzidłach i mordowali byki. W jednym z rytuałów moczyli swoje płatki ucha,-
utoczoną z byka krwią. Kto tą świątynię przemaszerował wzdłuż, trafił na końcu
na najbardziej święte miejsce,- ten "Debir". Tam w półmroku stały dwa
pociągnięte złotem Ch
    • witomir Re: PUSTY TRON 24.01.06, 12:19
      Cherubiny : skrzydlate lwy z ludzką twarzą pilnujące Tron Jahwe. Ten był pusty.
      Nie ma nic, ogromna negacja - jako szyfr tej nieskończoności ducha,- która
      obowiązuje jako pionierskie przedsięwzięcie żydowskiej teologii. Kiedy cały
      Swiat walił jeszcze w tam tamy i kłaniał się bożkom, zakazali Zydzi czcić
      obrazy i wstąpili w Reich uniwersalizmu. Ale czy to w ogóle się zgadza ? Nawet
      ich duchowy wysiłek i prawo pierwszeństwa jest kwestionowane. Rozgorzała gorąca
      debata o datę i wiek powstania Pisma Swiętego. Utworzyły się trzy obozy które
      znajdują się w pozornym klinczu:

      *

      Tradycjonaliści twierdzą,- te główne biblijne texty powstały około 1000
      roku st.cz.
      *

      Ci umiarkowani typują na lata 600 st.cz.
      *

      "Minimaliści" uważają Stary Testament za dzieło hellenistyczne. W swej
      substancji stworzony dopiero po 330 roku st.cz. a tym samym po śmierci greckich
      filozofów Sokratesa i Platona.

      Dużo dalej idzie pewien mężczyzna z Heidelbergu. Bernd Jörg Diebner mówi szybko,
      ma przerzedzone włosy i uczy od 30 lat teologię. Na początku ubiegłego roku, po
      długm ociąganiu , Evangelicki Fakultet zdecydował przyznać temu uczonemu tytuł
      profesora. Ma 63 lata. Wyłożona drewnem Aula zajęta była do ostatniego miejsca
      jak świeżo upieczony profesor wygłosił swoją mowę. Izrael jest "mistyczną
      wielkością" ogłosił ten akademik. Potem nazwał Torę "dyplomatycznym
      kompromisowym papierem" nad którym - gdzie tylko było możliwe - pracowano do lat
      50 nowego czasu. Dla Diebnera Biblia jest wynikiem walki o religijne
      przodownictwo,- kulturalno-polityczny kryminał zapoczątkowany przez najwyższego
      kapłana Jerozolimy, który przeinaczył (i przepisał) historyczne fakty i "swoje
      wielkomocarstwowe marzenia przeniósł w przeszłość". Dobrze dla profesora że
      ogień inkwizycji już wygasł. Dzisiaj już nikt nie zostanie spalony na stosie jak
      bluźni przeciw Panu. Jednocześnie obowiązuje; religijne uczucia szanować, 3,1
      miliard Zydów, Chrześcijan i Mahometan opierają się na wyroczniach Starego
      Testamentu. Biblię przetłumaczono na 2300 języków i dialektów. W tłumaczeniu
      Luther'a zawiera 773.000 tyś słów.

      Wypełniona jest ta księga po brzegi trzymającymi w napięciu historiami, jedne
      zahaczają o gwałt i mordowanie braci. Ludzie zamieniają się w słupy ze soli,
      inni sprzedają swoje dziedziczne prawo pierwszeństwa za talerz grochówki, albo
      jak Hiob oblepieni są wrzodami. Występuje w niej przeszło 20 proroków. Wzniosłą
      pieśń przedstawia liryka miłosna. Księga kaznodzieji przypomina filozoficzną
      rozprawą naukową. Główna postać też nie jest jednoznaczna. Raz nazywa się Jahwe,
      innym razem EL albo Elohim. Niekiedy występuje Bóg w postaci chmurki, później
      znowu przebiera się w płonący krzew i wskazuje Mojżeszowi drogę. Kto sobie to
      mamut-pismo wymyślił ? Najstarsze do tej pory biblijne texty proroków pochodzą
      ze znalezionych w Qumran pism (w rolach) które datowane są na rok 240 st.cz.
      Według jednych badaczy początki Biblii i proroków sięgają o wiele dalej, te
      Qumran-pisma są odpisami z odpisów. Dziesiątki nazw miejscowości i dziesiątki
      osób występują w Biblii, z tych danych ustaliła nauka pewną chronologię która
      służy temu konserwatywnemu obozowi jako linia przewodnia. Stosownie do tego,
      praojcowie żyli około 1800 st.cz. A około 1200 st.cz. wyszli Israelici z Egiptu.
      Ta rzekoma prahistoria Izraela z epoki brązu będzie w 1 Księdze Mojżesza
      poszerzona. Wszystko zaczyna się od Abrahama, pochodzącego z Ur pasterza,
      stamtąd rusza ten człowiek na rozkaz Boga do Kanaanu. "Poprzez Ciebie wszystkie
      pokolenia na Ziemi otrzymają Błogosławieństwo",- wyjaśnił mu Wszechmogący.
      Abraham stara się jak może i stawia pod Bethel i Sichern ołtarze. Po krótkim
      pobycie w krainie Nilu wraca - bogato obdarowany - z powrotem do Palestyny gdzie
      dożywa 175lat. Jego syn Izaak - koczownik jak ojciec - daje życie Jakóbowi, jego
      12 synów zakładają izraelskie plemiona. Jeden z nich, Jozef, zostaje przez
      swoich krewnych sprzedany do Egiptu. Wzruszająco opowiada 1 księga Mojżesza jak
      ten odepchnięty tłumacz snów doszedł do stanowiska ministra. Krótko po tym
      następuje w Kanaan głód. Bracia proszą w Egipcie o pomoc. Józef, który ma
      zapełnione jedzeniem magazyny, triumfuje. Sytuacja raptownie się zmienia. Do
      władzy dochodzi nowy faraon i zmusza Zydów do ciężkiej harówki. W "Ramses" muszą
      nosić cegły. Chodzi o nową metropolię w delcie Nilu której budowa zaczęła się
      około 1270 t.cz.. Nie do wytrzymania było to niewolnicze jarzmo. Jak i później
      bardzo często, grają autorzy Biblii na wszystkich registrach, by w ciemnych
      barwach malować ciężką i nie do wytrzymania sytuację Bożych Dzieci (Izraelitów).
      No, ale był Mojżesz. Ten hebrajski znajda, wychowany na faraońskim dworze,
      zostaje narzędziem Pana. Per pedes wyprowadza założyciel nowej religii swój
      naród z "domu niewoli" nad Nilem. Teraz akcja nabiera tempa, ten familijny
      dramat przekształca się w masowy historyczny spektakl. Następuje czas "znaków" i
      cudów. "600.000" ludzi z Mojżeszem uciekają, i udają się na 30 letnią wędrówkę .
      Jahwe dzieli Czerwone Morze na dwa kawałki - wolna droga do góry Synai. Tam
      pisze Bóg własnym palcem na kamieniu 10 przykazań, który jego sługa ładuje do
      Arki Przymierza, tym "najświętszym narodowym symbolu" Zydów (Finkelstein). Ledwo
      co z tej góry zlazł, musi się Mojżesz przyglądać jak wybrany naród obtańcowuje
      Złotego Cielca. Autorytatywne słowo kończy ten wypadek przy pracy. Pod Jouzem,
      następcą Mojżesza dozbrajają się i zaczyna się nie przebierająca w środkach
      ofensywa cywilno-militarna. Jerycho pada z samego dmuchania w puzony. A Pan
      wspomaga wojsko jak może. Raz spadają z nieba kamienie, innym razem w Gibeonie
      zatrzymuje słońce, aby Zydzi mogli w świetle dnia resztę wrogów zarżnąć. Co za
      założycielska Story !! Sciśle zazębiona z wolą Wszechmogącego - który te
      wysuwane roszczenia terytorialne - wspiera własnoręczne i daje Izraelitom
      Glejt w którym uroczyście zapewnia, że daje im tą ziemię za darmochę i wybacza
      wszystkie zbrodnie, wkrótce zostaje ten wrogi kraj zrolowany. To wszystko dzieje
      się w czasie pomrocznym który można uznać za epokę brązu i legend. Według tej
      Famy orientowali się wcześniej archeolodzy. Gdy podczas wykopków w pobliżu
      Jerycho znaleziono rozwalone mury, z mety ustalono że winne były trąby. Każdą
      pokruszoną cegłę kładziono na karb szkód dokonanych przez manewrującą armię
      Jouzego i jego "Blitzkrieg".

      Dopiero od niedawna wpada tego rodzaju odczytywanie Biblii w tarapaty. Abraham
      ciągle jeździ wierzchem na Wielbłądach. Jak mogło to być możliwe? Zwierzęta te
      jako wierzchowce weszły do użytku dopiero po 1000 st.cz. Wkrótce padło
      podejrzenie że sam szef Mojżesz jest figurą legendarną. Autor tej Synai-Story
      żył około 950 st.cz. w pałacu króla Dawida jako nadworny pisarz, według starego
      podejrzenia (dzisiaj też obowiązującego,tłum.). Tylko dlaczego płacą Zydzi w 1
      Mojżesza, 42,- za zboże metalowymi pieniędzmi ? Najstarsze monety pochodzą z
      Małej Azji i zostały wynalezione w 7 stuleciu st.cz. Szkoda słów; ten
      Piecioksiąg Mojżesza, który przez wierzących Zydów czczony jest jako Tora,
      uważana za szczególną żydowska świętość, nie jest żadnym "pierwszorzędnym"
      źródłem wiedzy z epoki brązu. Doświadczeni pisarze- "fałszerze" (Krauss) nadali
      jej tylko sztuczną patynę. Przede wszystkim Księga Jouzego przekręca
      real-historię totalnie. Jak szalony wali hetman polowy (Jouze) ze swoim
      "Blitzkrieg'iem przez Jordan i wyniszcza - popędzany przez wybuchowego Pana -
      praludność i ich bożków. Nowe archeologiczne odkrycia przeprowadzone przez
      Izraelski Urząd Antyczny pokazują wreszcie cały rozmiar tego szwindlu.
      "Osadnictwo w Kanaan przebiegało zgodnie z prawdą pokojowo i spokojnie",-
      wyjaśnia Finkelstein. Jest faktem że około 1200 st.cz. semickie plemiona
      pasterskie mieszkające na pustyni wnikały powoli w zachodnio-jordański obszar
      górski i tam się zasiedzieli. Byli to ludzie którzy spali na drewnianych
      pryczach i nie jedli św
      • witomir Re: PUSTY TRON 24.01.06, 12:22
        świniny. Ich domy mieściły 4-5 osób. Północny region aż do jeziora Genezaret
        proponował tym nowym osiedleńcom pewne ułatwienia. Między łagodnymi wzgórzami
        uprawiali winorośl i oliwki. Dalej na poludniu, między Jerozolimą i Hebronem
        szło im ciężko,w dolinach rozdzielających wzgórzach rosły kolczaste krzewy.
        Razem żyło w górach Kanaanu około 1000 roku st.cz około 50.000 ludzi. Południe
        było wyjątkowo niegościnne i extremalnie rzadko zasiedlone. Do tego ten ciągły
        kłopot z sąsiadami. W pobliżu mieszkali waleczni Edomici i Moabici. W okolicach
        wybrzeża, w tej żyznej ziemi, rozprzestrzenili się w ogromnych miastach -
        pochodzący być może z Krety - Filistyni, dalej na północy Fenicjanie (oba
        narody pochodzenia indoeuropejskiego, uwaga tłumacza.) świetni żeglarze, którzy
        ofiarowywali swoje dzieci (???,tłum). Niepodważalnym władcą tej ziemi był jednak
        faraon. On łupił kopalnie miedzi tego kraju. Około 1200 st.cz. kazał Ramzes II
        założyć łańcuch twierdz i wodopojów. Jest niezmiernie ciężko przedstawić sobi
        że sypiającego w namiocie Mojżesza, w tym tak wysoko z militaryzowanym okręgu i
        zastrzeżonym dla faraona terenie, który podejmował zbójecko-zaborcze wyprawy.
        Ten "piramidenboss" ściągał ze swoich obywateli trybuty, kto nie chciał podjąć
        się pańszczyzny na rzecz faraona wiał w góry. W nich żyli uciekinierzy, banici i
        wyjęci spod prawa (Outlaw) zwani "hapiru", z nazwy tej sporo uczonych wyprowadza
        to pojęcie hebrajczyk (w niemieckim hebräer) co oznacza tyle co wagabunda. Tam
        gdzie żyli biedni pasterze kóz i banici rozciągało się według Biblii dawidowe
        supermocarstwo. Akurat w tym biednym zakątku Kanaanu powstają w Biblii wspaniałe
        królestwa, a gdzie w rzeczywistości żyli brodaci pasterze otuleni w wełniane
        okrycia, rozciągał się "supereich" Dawida. Nawet więcej; u jego następcy
        Salomona - rozpędza się Biblia na całego, 700 małżonek żyło w haremie tego
        regenta, a dalsze 300 kobiet w charakterze nałożnic. Jego pałac jest przeogromny
        i wyłożony grubymi drogocennymi dywanami. A szkatuła ?,- nie można jej domknąć.
        Według Biblii, Salomona bogactwo "przekraczało majątek wszystkich królów na
        ziemi". Monarcha ten wybił się też kulturalno-politycznie. Mojżesz, jako
        pustynny koczownik, składał panu ofiary w "namiocie objawienia". Salomon
        postawił Bogu dom z prawdziwego kamienia. Cały pociągnięty złotem a w środku
        wyłożony libańskimi cedrami. W tym najświętszym przybytku stoi Arka Przymierza.
        Wszystkie próby zlokalizowania tej świątyni, by archeologicznie ją udowodnić,-
        spaliły na panewce. "My nie mamy nawet zarysów fundamentów tej świątyni",-
        przyznaje badacz Bloedhom. Nie ma żadnych wątpliwości, Stary Testament
        bajdurzy. Chaty stylizuje na pałace. Zajęcie ziemi w Kanaanie to nonsens. Czy
        Mojżesz kiedykolwiek żył jest wątpliwe. A ta historia o Salomonie służy
        szwajcarskiemu badaczowi Starego Testamentu Othmar'owi Keel za "Idealzeit" bez
        historycznego jądra. Kto ujął koło historii w swoje ręce? Jakim celom podążał ?
        I - bardzo ważne - jak długo ta propagandowa maszyna była w użyciu? Odpowiedź
        na te pytania sprawia sporo kłopotu. Twórcy Pisma Swiętego podeszli sprytnie do
        tego dzieła. Im więcej szperają badacze w Torze tym więcej znajdują założonych
        sideł .Tylko w Księgach Mojżesza pracowało conajmniej czterech autorów. Jeden z
        nich "Jahwist", który ciągle pisze imię Boga Tetragramem JHWH ("Jestem tym kim
        jestem") pochodził z Jerozolimy. Inny opowiadacz ("Elohist"), żył na północy
        kraju. On nazywa Boga Elohim albo EL. Sprawa nie jest łatwa, bo ta księga Boga
        nie zawiera tylko poezję i fantazję. Niektóre części Biblii przypominają prawie
        Lexykon z realną historią. Twarde fakty znajdujemy dla przykładu, w "Księdze
        Królów": relacjonują o czasie od około 1000 do 587 st.cz. jak to mgliste
        imperium Salomona się rozleciało, i z tego powstały dwa (częściowe) państwa -
        Izrael i Juda. Superdokładnie opowiadają ci autorzy o robotach kanalizacyjnych,
        dekretach podatkowych i wojnach w tym bliźniaczym państwie.Według ich rejestru
        rządziło w tym czasie 42 królów. Nie posługiwali się czasami starymi kronikami i
        listami rządców ? Celowo przeszukiwali naukowcy mezopotamskie archiwa tabliczek
        klinowych. I rzeczywiście, razem wynurzyło się pięć biblijnych królów z
        nazwiska. Najważniejszy dowód przedłożyli odkrywcy w 1993r. w "Części Dan",
        pewnym zamieszkałym wzgórzu w północnym Izraelu. Jest to miejsce z nazwą "Dom
        Dawida". Ten ojciec rodu żył więc możliwie rzeczywiście - jeśli nawet jako
        "Duodezfürst" (regent skrawka ziemi, tłum.) malutkiego miasta-państwa
        (Finkelstein). W świetle tych nowych odkryć w pustyni Negev i Samarii, można
        nareszcie ten ciemny "królewski czas" lepiej naświetlić. Około 950 st.cz.stracił
        Egipt kontrolę nad tym terenem i swoimi wasalami. W tym vakuum mogli niektórzy
        naczelnicy hebrajskich szczepów się rozwielmożnić. Najpierw tworzy się na
        północy Pra-Izrael. W 884 st.cz. rozsiadł się na tronie niejaki król OMRI. Kraik
        ten liczył ledwo 100.000 tyś mieszkańców. Biedniej wyglądało w Judei, tym
        południowym sąsiednim państwie w okolicach Jerozolimy. Z powodu nieurodzajnej
        ziemi żyło w tym "królestwie" raptem 10.000 tyś. ludzi w umocowanych osadach.
        Przy pomocy łopat i minibagrów wyciągnęli archeolodzy tą całą biedę tych
        państwowych prakomórek na światło dzienne. W Samarii znaleźli kilka kwitów za
        wino, w Arad zwietrzałe listy z gliny. Poza tym, ci chłopi uprawiający oliwki
        prawie że za notesy nie chwytali. Wkrótce i z tym było koniec. W 9 i 8 stuleciu
        st.cz. wzrastało nad Tygrysem państwo-kolos które coraz chciwiej sięgało po
        władzę nad (ówczesnym) Swiatem, -Assyria. Kraj ten pragnął ten karawan-handel
        dostać pod swoją kontrolę. Kupcy dowozili kadzidło i przyprawy z Jemenu do Gazy.
        Ten kto kontrolował tę końcową stację mógł osiągać kolosalne zyski. Pierwszy do
        ataku ruszył assyryjski król Tiglatpileser III . Błyskawicznie opanowało jego
        wojsko wybrzeże śródziemnomorskie i z wasalowało ogromne obszary. Też to
        lilipucie państwo Izrael dostało się pod batog. Zostało - jako Samaria -
        wcielone do assyryjskiego imperium. Tylko to bieda-państwo Judea pozostało
        narazie nienaruszone. Archeolog z Giesen Volkmar Fritz mógł pokazać jak
        brutalnie postępowali zdobywcy. Ten badacz kopie w Kinneret w pobliżu jeziora
        Genezaret . Ta wieś z 500- set mieszkańcami została dosłownie zakryta żelaznymi
        grotami - opowiada, "potem rozwalili żołnierze żelaznymi łomami chałupy".
        Odkryta w Niniwie płaskorzeźba pokazuje jak przygarbieni Zydzi z worami na
        plecach maszerują w obce strony, obok nich leżą na ziemi nieżywi. 15.000 tyś.
        Izraelitów musiało obowiązkowo swoją ojczyznę opuścić. To bratnie państwo Judea
        też poczuło się zagrożone. Powódź uciekinierów spływała do Jerozolimy. Ludność
        wzrosła z 2000 do około 15.000 tyś. i była bez żadnej ochrony, zdana swoim
        uzbrojonym sąsiadom na łaskę. I w tej właśnie sytuacji, w co wierzą ci
        umiarkowani krytycy biblijni zebrani wokół Finkelsteina nastąpił cud : narodziny
        wiary w jednego Boga (Monoteizm). Z głębokiej biedy i cierpienia , otoczona ze
        wszystkich stron supermocarstwami Egiptem i Assyrią, tak wyglądał scenariusz,
        zdecydowała się mała Judea przejść do ofensywy szukając ratunku. Ponieważ nie
        dysponowała wojskiem zaczęła bronić się przy pomocy metafizyki. Impuls do
        projektu Jahwe miał dać król Josia (639-609). Biblia czci go jako tego, który
        przyszedł wykorzenić ślady obcych kultów i poprzez dokładne naśladownictwo
        boskich praw doprowadzić naród Izrael do zbawienia. Migiem, tak się przyjmuje,
        wezwał Josia swoich kapłanów by wynaleźli jakiegoś religijnego ochroniarza i
        napisali "narodowy epos" o ziemi obiecanej. Na początku obowiązywało: wzmocnić
        poczucie narodowe i odeprzeć zagrażającą obcą infiltrację kulturalną. A więc
        postawili ludzie świątyni na izolację. Chcieli "etnicznego odgrodzenia"
        (Finkelstein). Kto dokładnie czyta Biblię natrafia na dużą ilość życiowych reguł
        i tabu. Spożywanie n.p. zająca, świni czy wielbłąda było zwolenni
        • witomir Re: PUSTY TRON 24.01.06, 12:28
          zwolennikom Jahwe zabronione. Mleczne potrawy nie mogły dotykać mięsnych.
          Podczas Paschy jedzono chleb bez zakwasu. W sobotę nie było wolno rozpalać
          ogień. Męskim niemowlakom obcinał Mohel w 8 dniu życia napletek. Centralne
          znaczenie miał zakaz zawierania mieszanego małżeństwa. Obok tych przepisów,
          przy pomocy których miała się ta religijna gmina w Judei krok po kroku
          odseperować, miał Josia zażądać więcej metafizyki. Jak do tej pory był Jahwe
          widocznie tylko bożkiem od pogody, czczony jako "Stadtgott" Jerozolimy na
          wzgórzu Syjon. Teraz został uniwersalnym władcą. Prawie wszyscy badacze Biblii
          są zgodni że 5 Księga Mojżesza, to sławne "Deuteronomium" odzwierciedla Josia
          reformę kulturalną . Księga ta pisana była całkiem innym językiem, który nie
          występuje w żadnym innym źródle :

          • Bezkompromisowo osądza to dzieło zanoszenie modłów do innych Bogów i
          grozi strasznymi karami.

          • Bóg przedstawiony jest w zadumie i transcedentalnie.

          • Jednocześnie zawiera ta księga absolutny zakaz: ofiara składana
          Jahwe'mu może odbywać się wyłącznie w świątyni jerozolimskiej,- nigdzie poza nią.



          Za pomocą tych dekretów ci syjon-kapłani dążyli do z monopolizowania wiary, a
          przede wszystkim unieszkodliwienia swoich kolegów w przez Assyryjczyków
          opanowanym Izraelu, bo i oni krzątali się na górze Garizim w odległości 50km. od
          Jerozolimy wokół świętego miejsca Jahwe. Ta kłótnia między Judeą i Izraelem
          ciągnie się poniżej progu świadomości, przez cały Stary Testament. Gdzie tylko
          mogli oczerniali ci ludzie z Jerozolimy swoich sąsiadów z północy. Szczególnie
          widoczne jest to jednostronne przedstawienie - experci mówią o polemicznym
          zniekształcaniu - w "Księgach królewskich". Mieszkańcy Izraela występują w nich
          w większości jako małoduszne niedorajdy. Ich królowie to grzesznicy i karygodni
          występnicy. W Judei natomiast żyją przeważnie pobożni i bogobojni ludzie. Ci
          syjon-kapłani nie cofnęli się nawet przed oszustwem i fałszowaniem dokumentów.
          Aby zapewnić sobie jedyny tytuł do przedstawicielstwa Jahwe i nadać sobie
          większy ciężar gatunkowy sporządzili wyrafinowany plan. W 2 księdze królewskiej
          opowiada się, że najwyższy kapłan Hilka w 662 stuleciu st.cz. przy porządkowaniu
          świątyni w Jerozolimie znalazł podobno pradawną "księgę praw". W rzeczywistości
          - tak experci - ledwo co wysechł atrament na tym tajemniczym świątynnym
          szpargale. W jej tle zatajono świeżo napisane "Deuteronomium". Z pozycji
          umiarkowanych rzeczoznawców Biblii, sprawa przedstawia się następująco : około
          630 roku st.cz. napisali "Deutoronomiści" rdzeń Biblii. Wynaleźli te figury,
          Abrahama i Mojżesza, i przełożyli je za pomocą triku w przeszłość. Ale czy to
          się zgadza ?

          Czy ta idea o bezobrazowym Jahwe zadomowiła się już w 7 stuleciu st.cz. ? Tym
          "minimalistom" idzie ta krytyka Biblii tych umiarkowanych z otoczenia
          Finkelsteina nie dość daleko. Ich podejrzliwość w stosunku do Biblii jest o
          wiele większa –-i mają poważne podstawy. Historiografia, Etyka, nauka o państwie
          - ogromne przedsięwzięcia zawarte są w tym dziele. I to wszystko na długo przed
          Platonem i Herodotem ? Faktycznie, starożytność nie wie nic o genialnej Judei.
          Herodot pisze w prawdzie i jakichś ludziach z Syropalestyny którzy dają się
          obrzezać. O ich wspaniałych wyczynach natomiast nic nie słyszał i nic nie wie.
          Dopiero w 4 i 3 stuleciu st.cz. rozlega się większe echo. Te umysłowe
          superosiągnięcia stoją do tego w podejrzanym kontraście do technicznych
          standardów które ten malutki kraj wówczas prezentował. Swiadczy o tym pewien
          projekt z roku 720 st. cz. który zainicjował pewien król z Jerozolimy. Chciał
          mieć podziemny kanał którym do miasta dopływała by woda. Ten tunel posiada 20
          ślepych korytarzy, ponieważ robotnicy bez przerwy kuli w fałszywym kierunku,
          mimo tego chwali uroczyście Biblia dokładnie to "dzieło" jako wybitne
          osiągnięcie techniczne w sztuce budowy wodociągów. Frakcja minimalistów uważa tę
          reformę kulturową króla Josia za grubą przesadę. Ta historia z tą rzekomo
          pradawną ściśle monoteistyczną "Księgą Praw" jest wynaleziona w o wiele
          późniejszym terminie. Znaleziska archeologiczne które teraz wychodzą na światło
          dzienne potwierdzają to przeświadczenie. Pozbywanie się wielobóstwa przeciągało
          się o wiele dłużej niż do tej pory uważano, jeszcze w 6 stuleciu st. cz. żyła
          cała ludność Judei polytheistycznie, jak ich sąsiedzi. "Nie było żadnej różnicy
          w religii w leżących dookoła kulturach" wyjaśnia badacz starotestamentowy
          Herbert Niehr z Tübingen. Ważne rozpoznania, dotyczące faktycznych wydarzeń w
          górach okalających Jerozolimę –-mamy do zawdzięczenia szwajcarskiemu badaczowi
          Starego Testamentu Othmar'owi Keel. W drobiazgowej i uciążliwej pracy przebadał
          on 8.500 pieczęci z obszaru syryjsko-palestyńskiego. Jego wniosek : W Kanaanie
          roiło się od bożków. Nie było prawie wzgórza na którym nie płonęły ofiarne
          ognie. Przed domami chłopów stały małe ołtarze z kamienia wapniowego. Tutaj
          czcili farmerzy swoich przodków. Około roku 650 st.cz., tak Keel, przeżył ten
          kraik prawdziwy "Boom astralnych kultów". Bogowie assyryjskich zdobywców weszły
          w modę. I wszędzie rzucała się ludność Baalowi do nóg. Jak wszystkie zależne od
          deszczu narody stali ci "Wettergötter" całkiem wysoko w Panteonie, mówi Niehr,
          "ten Bóg od pogody Baal czczony był w wielu wariantach, jednym z nich jest
          Jahwe“. Przedstawiano jego początkowo z błyskawicą i dzidą. I miał kobietę :
          bogini miłości Ascherę. Duńska expertka Tilde Binger zwie ją niebiańską damą,
          "małżonką" Pana. Całkiem naga z dziwną koroną - tak do tej ikony płodności
          ludzie się modlili. Nawet w świątyni jerozolimskiej musiało wówczas stać drzewo
          kultowe Aschery. Jako dowód służy to sensacyjne znalezisko. Jest nim jabłko
          (Granatapfel) z kości słoniowej z napisem "święta własność kapłańska ze
          świątyni Jahwe". Ta kula należała do berła, pochodzi z 7 wieku st.cz. Te
          granat-jabłka (??) były symbolami bogini Aschery. Ozdabiały też ubiór
          najwyższego kapłana. O tym ścisku który wówczas panował w niebie nad Kanaanem
          nie opowiada Biblia nic. Sprytnie i zgrabnie koncentrują się autorzy tej świętej
          opowieści na Jahwe i jego triumfalnym pochodzie. Nielubiane wiadomości
          wyfiltrowała konsekwentnie świątynna cenzura. I przesadziła. Z ogromnym
          dramatyzmem opowiada Biblia jak - rzekomo około 750 r. st.cz. - prorok
          Hosea/Ozeasz z wielkim zapałem wali przez kraj i bezlitośnie zwalcza
          bałwochwalstwo. Elija/sz zabija nad brzegiem Kischon 450 kapłanów Baala za
          jednym zamachem. Wszystko to, to interpretacyjne upiększenia
          historyczne.Wprawdzie sporo badaczy wychodzi z tego że wówczas w Kanaan
          rzeczywiście sformułował się jakiś samodzielny ruch wokół Jahwe, jednak jego
          zwolennicy to "podrzędni odludkowie" (Kinet), którzy bardzo powoli uzyskiwali
          wpływ. Jerozolimska elita, w każdym razie, nie miała z tymi wizionerami
          początkowo nic wspólnego. Pewien bogaty obywatel tego miasta kazał się pochować
          w 590r.st.cz. co prawda ze srebrną tablicą z wyrytą starotestamentową formułą
          ale też z amuletem egipskiej bogini Bastet (Katzengöttin). Prorok Ezechiel
          nazywa takie wisiorki "plugawy gnój". A sam Jahwe nie był około 600 st.cz. tak
          oddalony, pogrążony w zadumie i bez twarzy, jak występuje w 5 księdze
          mojżeszowej. Religioznawca Niehr jest pewny : "W świątyni jerozolimskiej stał
          wówczas kultowy obraz Boga". Pokryty w całości złotem, bezgłośny, w najświętszym
          miejscu, chroniony przez cherubinów, tak można sobie tę figurę wyobrazić.
          Zwracano się do niego per "Pan Honoru",- jak stoi w Biblii. Dopiero w roku 587
          st.cz. wydarzyło się coś co prawdopodobnie pomogło monotheizmowi. (...) W tym
          roku nastąpiło wydarzenie które weszło do historii Israela jako punkt zwrotny,
          miała miejsce "narodowa katastrofa". Był piękny letni dzień kiedy z północnego
          wschodu zbliżała się do jerozolimskiej twierdzy gigantyczna armia. Z daleka
          słychać było brzękanie oszczepów i gruchot wozów b
          • witomir Re: PUSTY TRON 24.01.06, 12:30
            bojowych. Babilończyk Nebukadnezar był w drodze do Egiptu. Przez 18 miesięcy
            stawiali obrońcy miasta zacięty opór. Nic nie pomogło. Łucznicy zasypywali
            miasto strzałami a tarany łamały bramy. Jak wówczas pielęgnowano, zwyciężonym
            dostało się porządnie za kołnierz. Królowi Jerozolimy wyłupano oczy. I tak
            również mała Judea straciła niezależność. Wróg nie zważał na żadne świętości.
            Swiątynię spalono.Około 15.000tyś. żydowskiej inteligencji deportowano do
            Babilonu, gdzie powstała (pierwsza ?) żydowska kolonia. Najwcześniej tutaj, w
            Diasporze u podnóża ogromnej wieży, na której 91,5metra wysokim wierzchołku
            fukcjonowało obserwatorium astronomiczne, tak uważa coraz więcej badaczy,
            rozwinęli hebrajczycy ten motyw "obiecanej ziemi", dlatego właśnie, bo żadnej
            już nie mieli. Ale też ich własna wyobraźnia Boga otrzymała w obcym kraju nowe
            impusy,- i to z Persji. Nebukadnezar ( lub Nabuchodonozor) i jego super wieża (
            która później przez wiatr i pogodę się rozpadła) pozostały epizodem. W 539
            r.st.cz. zdobyli Persowie duże obszary antycznego Swiata. Ich nauczyciel religii
            Zarathustra ogłosił nową naukę, w której pojawiają się aniołowie i która bazuje
            na "dobrym" i "złym". Główny Bóg Persów Ahuramazda był postacią bez formy
            (bezkształtną?). Historyk Herodot pisze, że lud ten nie budował ołtarzy : "Kto
            to robi jest głupi, -mówią. Widocznie przedstawiają sobie Bogów nie tak jak
            Grecy w postaci ludzkiej." Faktem jest że te dalekie kraje wschodu ten
            rozkwitający Jahwe-Kult według sił wspierali. W 538r.st.cz. pozwolili Zydom
            wrócić do swojego "Heimat’u". [do tego kilka uwag tłumacza: autor tego artykułu
            formułuje wnioski i przedstawia fakty bardzo ostrożnie i stara się ze
            zrozumiałych względów nie przeginać pały. Nie pisze wyraźnie że duchowni
            żydowscy zapisywali skrzętnie nie tylko naukę Zarathustry i dostosowywali do
            swoich potrzeb, lecz przedewszystkim stare przekazy sumeryjskie jak n.p.
            historię POTOPU i sposób ratunku (Arka), znaną dzisiaj powszechnie jako opowieść
            o "Gilgameszu", świetną poezję powstałą w 2000 r st.cz. Inna sprawa, autor nie
            wyjaśnia skąd wzięła się nazwa Boga "EL" spotykana również w Biblii : otóż " U
            Sumerów są ci AL.U, kosmicznymi istotami (niebiańskimi). Pozostając przy
            znaczeniu nazw, te litery AL wskazują właśnie na pochodzenie: prapoczątkiem jest
            "matka-bogini", i przypominają o kosmicznym pochodzeniu. Czasami występuje EL
            (Bogowie), poza tym, u Sumerów EA.TA jest ojcem wszystkich istot. Do tego
            należy dodać że : U Sumerów istnieje PA.HA.NA który zstąpi z nieba z powrotem na
            Ziemię. " ]

            Prawie 30.000 tyś. ludzi wróciło wówczas do zbiedniałej Judei z powrotem - wśród
            nich dużo kapłanów. Z miejsca wzieli się za odbudowę zwęglonej świątyni na górze
            Syjon ( uwaga tłumacza: świątynia do 515r. st.cz.nie została odbudowana). Nowym
            burmistrzem Jerozolimy został w 445r.st.cz. Nehemia, poprzednio podczaszy u
            perskiego króla Artaxerxesa. Po jego stronie stanął Esra , który przejął urząd
            najwyższego kapłana. W Biblii nazywa się "Pełnomocnikim do (pilnowania) prawa
            niebiańskiego Boga." Dopiero teraz, jako zarządcy perskiej prowincji Jehud,
            według "minimalistów", doszli radykalni żydowscy reformatorzy do wysokiej formy.
            Podobnie jak sfałszowane zakonne księgi w średniowieczu, przedatowali stare
            dokumenty, żwawo przejrzeli stare hebrajskie pisma, przepisali, i przy okazji
            wynaleźli całe królestwa.Przedewszystkim jednak zwalczali powracający kult
            płodności bogini Aschery. Starotestamentowiec Keel mówi o "religijnej kontroli".
            Te nagie gliniane figury niebiańskiej damy zostały zabronione i rozwalone. W
            Bibli o tych ówczesnych walkach religijnych nie można prawie nic przeczytać.
            Całkiem rzadko nie dostrzegła świątynna cenzura zdradzieckie miejsca : w psalmie
            68 nazwany jest Bóg "Jeździec chmur", nazwisko to nosił też pogański bożek Baal.
            Dopiero archeologia daje nam wyobrażenie o prawdziwych wydarzeniach tej Epoki.
            Szczególnie interesujące są aktualne odkrycia w egipskim Assuanie. Tam żyła na
            pewnej nilowej wyspie grupa żydowskich najemnych żołnierzy, którzy utrzymywali
            ścisły kontakt z Jerozolimą. Z okresu od 460 do 407 st.cz. leży do wglądu
            świątynna poczta. Wynika z niej, że ci zagraniczni Zydzi jeszcze w tym czasie
            obok swojego głównego Boga Jahu czcili conajmniej trzech innych, w tym boginę
            miłości Anat. Radykalnych religijnych badaczy te odkrycia już nie dziwią. Dla
            nich jest Biblia pismem wyznaniowym, które pielęgnuje luźny związek z prawdą.
            Również jednak u konserwatywnych badaczy rozprzestrzeniają się wątpliwości.
            Theolog Niehr mówi o ogólnej "tendencji do późnego datowania" biblijnych textów.
            I sam zaleca : Mojżesza & Co. czytać "przez okulary perskiego i hellenistycznego
            okresu". W związku z tym, szczególnej uwagi nabiera fakt odkrycia mało znanego
            nawet wśród naukowców miejsca kultu . Leży on przy 443 ulicy na północ od
            Jerozolimy w kierunku Ramot. Oficjalnie nazywa się to miejsce "Nebi Samuel" -
            Prorok Samuel. Za zardzewiałym płotem schowane jest 1000 qm duże święte miejsce.
            Podczas ciężkiej pracy zostało to wzgórze zniesione i wygładzone, na obrzeżu
            stoją resztki prasy do winogrona i stajnie dla zwierząt ofiarnych. W tymczasowo
            zrobionym ( i tylko w hebrajskim języku) sprawozdaniu z tego odkrycia czytamy:
            plemiona Izraelskie w tym miejscu wznosiły modły do bogów i prosiły o deszcz
            oraz wykonywali "ważne religijne rytuały". "Jeszcze 200 lat przed narodzeniem
            Chrystusa miejsce to było w użyciu." Co za odkrycie ! Niecałe 10 km od
            Jerozolimy na pewnym wzgórzu, prawie widocznej z tego miejsca świątyni Jahwe,
            odprawiali Zydzi w epoce hellenistycznej pogańskie tańce z prośbą o deszcz ! W
            obliczu takich spektakularnych odkryć, wezwał starotestamentowiec Diebner swoich
            kolegów do : "metakrytycznej oceny źródeł". Jego motto : bądźcie nieufni podczas
            czytania Biblii ! Jeszcze Machabeusze, twierdzi ten badacz, przepisywali główne
            biblijne texty. Nazwą tą określa się grupę złożoną z wysokich kapłanów i królów
            z Jerozolimy, którzy około 140r.st.cz. wywalczyli niezależność.

            [ do tego uwaga tłumacza: Po śmierci Alexandra Wielkiego w 323r.st.cz. Judea
            dostała się pod panowanie Ptolemeuszy, grecko- macedońskiej dynastii władającej
            Egiptem, założonej przez jednego z dowódców Alexandra. W Palestynie
            (Transjordani?) zaczęto budować greckie miasta. Około roku 200 st.cz. zdobyli
            Judeę greccy władcy Syrii, Seleukidzi. Duża część miejscowej ludności (Zydzi)
            przejęła grecką kulturę. W Jerozolimie doszło między tymi którzy ją przyjęli i
            tymi którzy ją odrzucali do otwartej wrogości. Król Antioch IV (175-164 st.cz.)
            zakazał praktykowania religii żydowskiej, świątynia została zbeszczeszczona a w
            167r.st.cz. wprowadzono tam kult Zeusa. To wszystko poszło konserwatystom
            żydowskim na nerwy i wybuchło powstanie].

            Przez krótki czas kwitło w Ziemi Obiecanej państwo boskie, na którego czele
            stali wyznawcy Jahwe. W tym czasie przeszli Machabeusze nawet do ofensywy, udało
            się im tą z nienawidzoną północ zdobyć. Ta sakralna budowla na górze Garzim
            "Rywala świątyni Jerozolimskiej" (Dubnow) została zniszczona. I dopiero w tym
            historycznym momencie, uważa Diebner, wykształtowało się marzenie o
            panizraelskim mocarstwie, które jak przewodni motyw ciągnie się przez całą
            Biblię. To większe sąsiednie państwo zostało zaanektowane i jego stara nazwa
            (Izrael) stała się nowym okrzykiem bojowym całego narodu. Diebner wyraża się tak
            : "Nastąpiła destrukcja kultury Samarii, to znaczy imperialistyczna integracja
            kultur, tej gminnej kultury z Samarii w panujący system kultury żydowskiej". I
            właśnie teraz, wierzą "Minimaliści", powstała ta fikcyjna prahistoria o praojcu
            Abrahamie. Którego wędrówka przez Kanaan naszpikowana realnymi nazwami miejsc,
            dotyczy obszaru do którego Machabeusze wnosili pretensje. Również ta sławna
            Story z przejęcia ziemi w Kanaanie, w której Bóg rozkazał wybranemu narodowi tą
            zasiedloną tam ludność "ausrotten" (zniszczyć) , pasuje o wiele
            • witomir Re: PUSTY TRON 24.01.06, 12:32
              lepiej do czasu Machabeuszy, którzy zaplątani byli w ciężkie terenowe walki.
              Jest więc Księga Jozuego "Pismem programowym z 2 wieku sprzed narodzeniem
              Chrystusa", o czym spekuluje duński badacz John Strange ? Również znawca Biblii
              Krauss przypuszcza : "Wygląda na to, że autor księgi Jozuego chciał
              arcykapłanom polecić właściwą politykę w stosunku do pogańskich sąsiadów,
              owiniętą w poetycką szatę." Nie ma żadnej wątpliwości : na teologicznych
              fakultetach rodzą się niewygodne myśli. Zydowska ortodoksja zatyka uszy. Dla
              niej jest już umiarkowany badacz Finkelstein zaśmiecacz gnazda
              ("Nestbeschmutzer"). Trzeźwe analizy nie są w Izraelu mile widziane, kwitnie tam
              sentymentalny fanatyzm. W każdy piątkowy wieczór zbierają się religijni Zydzi
              pod ochroną policji pod "ścianą płaczu". Kilka metrów wyżej na górze w
              Aksa-meczecie klęczą Mahometanie. Ta sytuacja szybko się nie zmieni. Nienawiść
              przeciw nienawiści, religia przeciw religii, roszczenia obszarowe przeciw
              roczczeniom obszarowym. Tora jest "dominującym wynikiem ludzkiej wyobraźni"
              (Finkelstein). Jest dowodem triumfu Homo sapiens, który uwolnił się z więzów
              mitu natury i wkroczył w sferę etycznego prawa. Jednocześnie wciska też pobożne
              kłamstwa.

              M.S.
              • jacklosi Re: PUSTY TRON 26.01.06, 10:47
                Bardzo ciekawy artykuł. A byłby jeszcze ciekawszy, gdyby go obetrzeć z
                antyżydowskiego jadu, który ścieka z monitora na podłogę, gdyby P.T. tłumacz
                przetłumaczył to na język POLSKI, gdyby też autorzy zrezygnowali ze spiskowej
                teorii dziejów, gdyby w końcu napisać cokolwiek o niekonsekwencjach, w jakie
                wpadają raz po raz tzw. minimaliści.
                Swoją drogą, porównaj sobie Biblię z legendą o królu Kraku. Która jest
                prawdziwsza?
                I co to wszystko ma wspólnego ze Słowiańszczyzną? Antysemityzm?
                • borzymir Re: PUSTY TRON 26.01.06, 18:40
                  A mi się podoba ta propaganda, bo jeśli rzeczywiście Mojżesz mordował dzieci i
                  niewiasty to był straszliwy zeń fanatyk i zborodniarz.

                  Biblia powinna być zakazana dzieciom(to jest horror).
                  • jacklosi Re: PUSTY TRON 27.01.06, 09:01
                    Krzywousty i Chrobry też czystych rąk nie mieli.
                    • borzymir Re: PUSTY TRON 27.01.06, 10:46
                      Ale jak dotąd nikt się na nich jako 'Bożych mężów do naśladowania' nie powołuje.
                      • jacklosi Re: PUSTY TRON 27.01.06, 13:52
                        Oj, znalazłoby się paru takich. Ja np. Chrobremu wielkości nie odmawiam.
Pełna wersja