witomir
24.01.06, 12:16
Wierząc prorokowi Samuelowi, biblijny król Dawid zaczął swoją karierę jako
pastuch. Był blondynem o "pięknej postaci" i grał słodko na harfie. Jako młody
bohater zabił z procy filistyńskiego olbrzyma Goliata. Później, podobno około
997r st.cz. skierował swoją armię przeciw Jerozolimie.Od tego czasu czci Stary
Testament tego człowieka jako namaszczonego wybrańcę Boga. Czterdzieści lat
siedział założyciel żydowskiego narodu na tronie, zanim jego królestwo (Reich)
sięgające od Eufratu do Morza Sródziemnego zbladło. Tylko gdzie podziały się
ślady tego wspaniałego mocarstwa ? Kto dzisiaj spaceruje po wschodniej części
Jerozolimy natrafi na strome podejście, obszar na którym wykonuje się wykopki
(archeologiczne) zwany "Miastem Dawida". Wejścia pilnują uzbrojeni żołnierze z
gotowymi do strzału automatycznymi karabinami. Pilnują nędzne ruiny. "Patrzcie
!,- wskazuje Hasnswulf Bloedhorn z Ewangelickiego Instytutu Starożytności w
Swiętej Ziemi na rozkruszony dom. Ma 16 m² powierzchni nie posiadał kuchni i
okna. Gotowano na dworze. Obok leży kamienna płyta z dziurą. "To był kibel",-
wyjaśnia naukowiec. Byłyby to wszystkie pozostałości po Dawida
wspaniałościach ? Według 1 królewskiej, rozdział 10 znajdowało się w tej
stolicy "Tyle srebra co kamieni". O tym w ogóle nie może być mowy. Pod
łopatami archeologów skurczyła się "wspaniała" Jerozolima z epoki brązu do
wioski. Miejsce to liczyło ledwie 2000 mieszkańców. Berlinski egiptolog Rolf
Krauss mówi o "prowincjonalnym gnieździe". Te odkrycia archeologiczne wsparte
są badaniami współczesnych badaczy Biblii, już od dłuższego czasu walą
naukowcy jak gruchą burzącą w Stary Testament. Ukazuje się nam pajęczyna
zbudowana z legend. Odkrywcy podchodzą ze wszystkich stron. Botanicy analizują
pyłek zajętych przez Izrael prowincji Judea i Samaria. Orientaliści
odcyfrowują pismo klinowe i egipskie hieroglify. I nawet w starych egipskich
textach z okolic Nilu znajdują prawdziwą historię Hebrajczyków. Przede
wszystkim trzęsie się w posadach część historyczna. Biblii. Ostatatnio zadał
jej cios Israel Finkelstein, szef archeologów Uniwersytetu z Tel Aviv, jego
książka "Keine Posaunen vor Jericho" potwierdza, że rdzeniowe texty Biblii są
nieprawdziwe: wyjście żydowskich plemion z Egiptu nie miało miejsca, pradawne
mocarstwa Dawida i Salomona to oszustwo. Ci żydowscy królowie panowali tylko
nad "nic nie znaczącymi skrajnymi regionami" (Finkelstein). Slowo Boga, to
bajki i monumentalny kamuflaż. Tam gdzie spodziewali się badacze znaleźć
historyczne fakty, natrafili na polityczną propagandę. Stoimy bezpośrednio
przed pęknięciem tamy, przyznaje Dirk Kinet, uczący na Uniwersytecie w
Augsburgu biblijne języki. Dlatego, bo rozwój monotheizmu przebiegał całkiem
inaczej niż Pismo Swięte chce nam to w mówić. Bóg występuje w nim owinięty w
szatę wieczności. Stoi poza czasem - Istota która się nigdy nie narodziła i
nigdy nie umrze. Już pra-ojciec Abraham składał ofiary (podobno około1800
st.cz.) tej wszechmogącej istocie. "Bóg jest jeden", stwierdza też Mojżesz, po
tym jak Pan ukazał się jemu w płonącym krzewie. Konserwatywni badacze Biblii
chętnie opromienili naród żydowski wyjątkowością i powołali go do roli
Sonder-Ethnie. Archeologia stawia sprawę jasno : Pan Bóg też zaczynał kiedyś
od małego. Na początku był Jahwe tylko Bogiem od pogody (Wettergot), wyjaśnia
augsburski expert Kinet: "Był gwarantem płodności, którego sexualne znaczenie
powoli wycofywano." Bożki z gliny i metalu odkopano w Swiętej Ziemi, też małe
gliniane figury z jędrnymi piersiami i tyłkami. Narodzenie Boga z łona
wielobóstwa,- to jest to obramowanie w którym zasiedzone są te nowe rozpoznania:
• W Jerozolimie kwitła w świątyniach prostytucja.
• Bóg miał na początku nagą towarzyszkę.
• Jeszcze około 100 roku st.cz. pospólstwo (chłopi) w okolicach
Jerozolimy odprawiali pogańskie rytuały.
Przedewszystkim w Ugarit, 400 km na północ od Jerozolimy wychodzi ta "ciemna
przeszłość izraelskiej religii na wierzch", jak sformułował to francuski
arecheolog Andre Cauqot. Odkrto tam rytualne texty, złote statuetki. Jedno
odkrycie pokazuje ludzika z brodą. Jest nim ten mądry starzec i Bóg niebios
"EL" ,- pradawna forma Boga (przejęta z Sumeru,T.v.R..).
Ten pogląd, że Pan Bóg wyrósł (rozwinął się) z pogańskich bożków może sprawiać
ból, jest już jednak spóźniony. Jak przy pomocy teleskopu wpatrują się experci
w każdą chmurę do tyłu w której narodził się Wszechmocny. Nauka widzi coraz
wyraźniej tą metafizyczną budowlę, na której krok po kroku ta władza powstała.
Z jej częściowo sensacyjnymi rozpoznaniami targają naukowcy każde Credo na
światło dzienne, które ciągle jeszcze stoi jak mroczna i tajemnicza twierdza.
Bardzo chętnie przypisują Exegeci Hebrajczykom wyjątkowe Sondermiejsce
(szczególne miejsce) w historii. "W pełnej świadomości wzniosłej Idei" pewien
pasterski klan "poświęcił wszystkie wartości tego Swiata, znosił ból i oddawał
swoje życie", formułuje Simon Dubnow w swojej 10-cio tomowej "Swiatowej
Historii Zydowskiego Narodu".
Prawdą w takim lepszym ukazywaniu tego narodu jest, że ; przez Kaanan jak
przez żaden inny skrawek ziemi w czasach antycznych przeciągały wojska i
wojny. Raz położyli swoje pazury na ten kraj Egipcjanie, innym razem
Babilończycy przeprowadzili masowe deportacje. Po nich nastąpili Persowie i
Grecy. W końcu przyszli Rzymianie i zrobili z tego obszaru Kolonię.
Cesarz Wespazjan kazał podciągnąć pod mury Jerozolimy katapulty podczas
wielkiego żydowskiego powstania w 70 st.cz., rzucił też na miasto 20.000 tyś.
Legionistów. Ci krnąbrni chłopi bronili "się jak Vietcong" (Bloedhorn).
Połączyli swoje domy podziemnymi kanałami. Nic nie pomogło. W sierpniu padła
ta twierdza przy górze Syjon. Legioniści w kolczugach przełamali linie obronne
i szturmowali wzgórze na której stała świątynia Jahwe'go. Tam ją podpalili.
Opisał to przenikliwie świadek tych wydarzeń Josephus Flavius, te drewniane
krzyże wzdłuż ulic do których przybito żydowskich rebeliantów. W świetle tych
wydarzeń, a właściwie na boku, wyprowadzili zwycięzcy świątynne skarby
włącznie z Menorą,- siedmioramiennym świecznikiem.
Dużo poniżeń spłynęło do Bibli, z rozpaczy i ze złości spiętrzyły się w niej
narodzone wielkomocarstwowe fantazje. Przy pomocy pióra zamienili jej twórcy
babilońską wieżę w ruinę ( w rzeczywistości tą 90 metrów wysoką budowlę
ukończono). U proroka Ezychyjela napadł Bóg na faraona jak dzikie zwierzę;
"Zatopię ten kraj po same szczyty gór w rzece twojej krwi".
Dopiero jednak teraz, 2000 lat po stworzeniu wszystkich tych mitów i
religijnych praobrazów dobrała się do nich nauka. Badacze dokopują się do
samych korzeni Starego Testamentu,- przy pomocy siekiery ! Coraz wyraźniej
staje się, że słowo boże, ta książka książek, zapełniona jest szachrajstwami.
Pewna grupa fałszerzy, zwanych "Deutoronomistami" przerobiła realną historię;
wypaczyli rzeczywistość, niewygodne fakty odstawili na bok i wynaleźli na wzór
hollywoodzkiego scenariusza tą historię o Ziemi Obiecanej. Jak ta praca w
szczegółach przebiegała nie jest do końca wyjaśnione. Ten biblijny urząd
cenzury pracował niezwykle sprawnie. Jak kleista mączka leży ich wersja - w
przestrzeni czasu - na historii. W zasadzie pracował ten "urząd" tak
dokładnie jak orwelowskie ministerstwo prawdy. Tylko miejsce przestępstwa jest
znane: była nią jerozolimska świątynia, w niej zbiegały się wszystkie nici.
Tam gdzie dzisiaj znajduje się Aksa-meczet, znajdowało się to centralne święte
miejsce tego miasta. Brodaci kapłani w szatach z przymocowanymi kordami,
dzwoneczkami i drogimi kamieniami biegali w tych murach, uwijali się przy
kadzidłach i mordowali byki. W jednym z rytuałów moczyli swoje płatki ucha,-
utoczoną z byka krwią. Kto tą świątynię przemaszerował wzdłuż, trafił na końcu
na najbardziej święte miejsce,- ten "Debir". Tam w półmroku stały dwa
pociągnięte złotem Ch