eliot
24.04.06, 14:55
biznes.onet.pl/0,1310025,wiadomosci.html
Der Spiegel: Dodatkowa wódka dla Niemca
(Der Spiegel/23.04.2006, godz. 16:01)
Polskie specjalne strefy ekonomiczne ciągle jeszcze wabią pokaźnymi ulgami
podatkowymi. Niemiecka klasa średnia ciągnie do Słubic nad Odrą.
Droga do globalizacji to dla Manuela Dieckmanna autostrada A10 w kierunku
wschodnim. "Każdy wielki koncern przenosi się za granicę – rezonuje, podczas
gdy jego czarne BMW "trójka" mknie w kierunku granicy polsko-niemieckiej. –
Dlaczego klasa średnia nie miałaby zrobić tego samego?".
Cel młodego przedsiębiorcy z Aschenberg w Westfalii leży kilka kilometrów
dalej, przy drodze i linii kolejowej łączącej Berlin i Warszawę. To dziś
najbardziej pożądany skrawek ziemi w zachodniej Polsce: Specjalna Strefa
Ekonomiczna Kostrzyn-Słubice.
29-letni Dieckmann, właściciel spółki Dila GmbH, zamierza tu zbudować zakład
produkcyjny i ośrodek dystrybucji. Za pół roku chce już z Polski zaopatrywać
swoich niemieckich klientów w meble biurowe i wyposażenie sklepów.
Inwestycja, warta około miliona euro, stworzy miejsca pracy dla 25 polskich
pracowników.
"Właściwie chciałem wybudować halę w Niemczech" – opowiada. Jednak wygórowane
pozapłacowe koszty pracy, podatki i kłopoty z urzędnikami sprawiły, że
zmienił zdanie. "W Polsce przyjmują mnie z otwartymi ramionami".
Z otwartymi ramionami – tak, ale przede wszystkim z pokaźną ulgą podatkową:
dwa lata po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej 14 specjalnych stref
ekonomicznych nadal wabi atrakcyjną ofertą. Firmy, które zbudują tam swoje
siedziby, mogą odpisać od podatku CIT do 65 proc. wartości inwestycji, a w
pierwszym roku działalności przeważnie nie muszą oddać urzędowi skarbowemu
ani złotówki. Ten, kto zainwestował przed 2001 rokiem, korzysta z ulgi 100-
procentowej. A przecież stawka CIT (podatku dochodowego od osób prawnych)
wynosi w Polsce zaledwie 19 proc.
Wiele koncernów nie oparło się tym propozycjom nie do odrzucenia: Volkswagen
od 1998 r. montuje samochody w specjalnej strefie ekonomicznej Legnica i
stamtąd obsługuje szybko rosnące rynki Europy wschodniej, szwedzki koncern
Electrolux przenosi właśnie część produkcji AEG z Norymbergi do strefy
wałbrzyskiej.
Coraz częściej z ulg podatkowych korzystają także średni przedsiębiorcy:
Zakład Odlewniczy Paul Hirsch z Wuppertalu kupił niedawno parcelę nr 23 w
strefie kostrzyńsko-słubickiej. Na parceli 22, tuż obok działki Dieckmanna,
buduje się zakład firmy elektronicznej Fraba z Kolonii. U Karla Könecke z
Bremy wędliny już schodzą z taśmy, firma Brinkhaus z Warendorf w Nadrenii
Północnej-Westfalii produkuje tu poduszki, zaś Hanke z Dortmundu – papier
toaletowy.
34-letni Eike Schulz, szef odlewni Paul Hirsch, jest zachwycony nową
lokalizacją. Już po dwóch miesiącach od zakupu może rozpocząć budowę. "W
Niemczech na samo pozwolenie musiałbym czekać do 2008 roku" – śmieje się.
Przede wszystkim jednak cieszy go polski personel. "U nas pracownicy są syci,
tu są głodni".
Producent wędlin Karl Könecke junior, 36 lat, miał na początku kiepskie
doświadczenia z polskimi władzami. "Musiałem przedłożyć biznesplan na 20 lat,
chcieli wiedzieć o każdym gatunku kiełbasy" – opowiada. Z czasem jednak
docenił inne zalety tej lokalizacji: jego robotnicy w Słubicach zarabiają
miesięcznie brutto około 270 euro, 15 procent więcej niż płaca
minimalna. "Płace są oczywiście największą tutejszą zaletą – podkreśla
Könecke – ulgi podatkowe to tylko »dodatkowa wódka«".
Człowiek, który wabi wódką niemieckich inwestorów do Polski, nazywa się
Dariusz Lesicki. Jest dyrektorem marketingu strefy i swoich gościom wręcza
wydrukowany na błyszczącym papierze prospekt, na którym czerwonymi literami
napisano: "gwarantowane 0% podatków".
"Strefa staje się coraz bardziej popularna, przede wszystkim wśród
niemieckich przedsiębiorców – mówi 34-letni Lesicki. – Ale zainteresowani są
również Chińczycy i Hindusi". Łączna wartość inwestycji w latach 1999-2005
wyniosła ponad 260 mln euro, a tylko w tym roku dojdzie drugie tyle. Strefa
została powiększona z 543 do 805 hektarów, by stworzyć nowe działki.
W czasie rokowań akcesyjnych naciskano na Polskę, żeby zamknęła strefy ulg
podatkowych. Przedstawiciele rządu z Warszawy negocjowali jednak zręcznie i
wskazali na niemiecką odmowę natychmiastowego otwarcia rynku pracy dla
obywateli nowych państw UE. W rezultacie Polska musiała nieco zmniejszyć
ulgi, ale może utrzymać strefy do 2017 roku.
W Słubicach, oddzielonych tylko mostem od Frankfurtu nad Odrą, nadal więc
panuje barwne ożywienie. Na ulicach jest więcej ludzi niż w cztery razy
większym Frankfurcie, knajpy bardziej zapełnione, wiele sklepów zamyka się
dopiero o 22.00. Od pewnego czasu niemieccy inwestorzy mogą się rozerwać na
18-dołkowym polu golfowym.
Kiepski nastrój panuje za to na zachodnim brzegu Odry. Po zamknięciu fabryki
mikroprocesorów przed ponad dwoma laty stopa bezrobocia wynosi prawie 20
proc., projekt budowy tramwaju przez most na Odrze odrzucony został w
referendum gniewnymi 83 proc. głosów mieszkańców Frankfurtu.
Burmistrz Martin Patzelt (58 lat) cieszy się przynajmniej z boomu w
bliźniaczym polskim mieście. "Kiedy mam gości albo chcę się wieczorem
zabawić, jadę na druga stronę – zachwyca się. – Tam się po prostu więcej
dzieje".