Polacy do Anglii, Ukraińcy do Polski

13.10.06, 04:03
Sława!
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,49621,3681860.html
Polacy do Anglii, Ukraińcy do Polski
Jan Szomburg Jr., Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową, Gdańsk2006-10-12,
ostatnia aktualizacja 2006-10-12 20:21
Wykwalifikowani Polacy masowo wyjeżdżają do pracy na Zachód. Najwyższy czas
pomyśleć o tym, by na ich miejsce sprowadzić fachowców z Ukrainy czy
Białorusi.
SERWISY
Przystanek Europa
Przystanek Polska


Polska jest najważniejszym krajem emigracji w Unii Europejskiej. Główną tego
przyczyną jest to, że średni poziom płac nie przekracza jednej czwartej
średniego poziomu płac w Europie Zachodniej. O dziwo, Polska ma szanse stać
się jednocześnie istotnym krajem docelowym dla imigrantów. Średni poziom płac
w sąsiednich Ukrainie i Białorusi sięga bowiem około jednej czwartej poziomu
polskiego. Polska mogłaby starać się przyciągnąć stamtąd wysoko
wykwalifikowaną siłę roboczą, aby utrzymać swój wzrost gospodarczy.

Oczywiście pracownicy z Ukrainy i Białorusi mogą być bardziej zainteresowani
pracą w Europie Zachodniej, gdzie płace są mniej więcej szesnaście razy
wyższe. W najbliższej przyszłości jednak nie będą mogli konkurować tam o
pracę z polskimi migrantami. Wobec zmagań zachodnioeuropejskich rządów z
problemami migracji w związku z rozszerzeniem Unii zostali wykluczeni z
międzynarodowej stawki konkurującej o pracę.

Inne, bardziej gościnne dla wykwalifikowanych migrantów kraje takie jak
Australia i Kanada nie wydają się tak atrakcyjne ze względu na dużą
odległość. W rezultacie dla Polski otwiera się okazja ściągnięcia wysoko
wykwalifikowanych imigrantów z Europy Wschodniej. Jedną z konkretnych wizji
polskiej polityki imigracyjnej jest przyciągnięcie 50 tys. wysoko
wykwalifikowanych imigrantów z Ukrainy, Białorusi i być może Rosji do
największych aglomeracji miejskich w Polsce do roku 2010. Wzmocniłoby to
znacznie rolę zwłaszcza Warszawy jako ekonomicznego i kulturalnego węzła dla
Europy Wschodniej w ramach Unii Europejskiej.

W rezultacie efekt sieciowy mógłby podtrzymać atrakcyjność Polski dla
kolejnych imigrantów również w przyszłości, gdy globalna rywalizacja o
wykwalifikowanych pracowników się nasili. Przygotowanie gruntu dla przyszłej
imigracji po 2010 r. może częściowo zniwelować demograficzną zmianę, której
podlega obecnie Polska - liczba Polaków w wieku 20-25 lat ma w ciągu
najbliższych pięciu lat zmaleć o 13 proc.

Otwarcie na wykształconych imigrantów pozwoli Polsce wejść do wyższej ligi
wśród potencjalnych lokalizacji inwestycyjnych i zbudować gospodarkę opartą
na wiedzy zgodnie z duchem strategii lizbońskiej UE. Polska ma ok. 2 mln
studentów wyższych uczelni, Ukraina 2,5 mln, Białoruś 0,5 mln. Dla
zagranicznych inwestycji bezpośrednich z sektora wiedzy, którego
przedstawiciele już teraz narzekają na brak odpowiednio wykwalifikowanych
pracowników w Polsce, zasób wykształconej i stosunkowo taniej siły roboczej
zasilanej 5-mln populacją studentów (to więcej, niż mają Francja i Niemcy
razem wzięte) stanowiłby bardzo atrakcyjny potencjał.

Aby wprowadzić jednak w życie tę wizję Polski jako kraju docelowego
wykształconych migrantów, trzeba najpierw wprowadzić znaczące zmiany w
polityce imigracyjnej. Dziś Polska z niewiele ponad 2 proc. populacji
urodzonych za granicą nie jest krajem imigracji, zwłaszcza jeśli porównać ją
z 10 proc. w krajach Europy Zachodniej czy 20 proc. w klasycznych krajach
imigrantów takich jak Kanada i Australia. Wśród imigrantów w Polsce jedynie
10 proc. ma wyższe wykształcenie, w porównaniu z 20 proc. w Europie
Zachodniej i blisko 40 proc. w Australii i Kanadzie.

W 2005 r. obywatelom Ukrainy wydano w Polsce około 2,7 tys. zezwoleń na
pracę. Jednocześnie w Polsce może przebywać nawet 100 tys. nielegalnych
pracowników z Ukrainy, na ogół zatrudnionych na czarno jako
niewykwalifikowana siła robocza. Niedawno wprowadzone zmiany w polskiej
polityce imigracyjnej dotyczą głównie pracowników sezonowych dla rolnictwa, a
nie większej liczby wysoko wykwalifikowanych imigrantów.

Podobieństwa pomiędzy słabościami polskiej i niemieckiej polityki
imigracyjnej są uderzające. Aby chronić swoje państwo dobrobytu i własną
niewykwalifikowaną siłę roboczą, Niemcy przyjęły restrykcyjne przepisy
imigracyjne wobec pracowników z nowych krajów członkowskich Unii z jedynym
wyjątkiem - dla pracowników sezonowych w rolnictwie, w odpowiedzi na lobbing
niemieckich farmerów. Tego rodzaju polityka doprowadziła do przyciągnięcia
znacznej liczby nielegalnych, nisko wykwalifikowanych pracowników z tych
krajów. Jednocześnie lepiej wykształceni imigranci szukający legalnego
zatrudnienia trafili do Wielkiej Brytanii i Irlandii.

Rzecz jasna, niewykwalifikowana i nawet nielegalna siła robocza również
przyczynia się do wzrostu gospodarczego i wypełnia istotne luki na rynku
pracy. W niektórych przypadkach jednak może konkurować bezpośrednio z lokalną
siłą roboczą, której przedstawiciele już teraz czują się zagrożeni
globalizacją. To zjawisko wraz z nielegalnym zatrudnieniem może doprowadzić
do istotnego podkopania społecznej akceptacji dla imigrantów. Tymczasem
wysoko wykwalifikowani imigranci prędzej znajdą pracę i stworzą miejsca pracy
dla nisko wykwalifikowanych pracowników miejscowych. Jest zatem bardziej
prawdopodobne, że w ostatecznym rozrachunku będą raczej dokładać do państwa
dobrobytu, niż z niego czerpać korzyści netto. Często łatwiej się też
integrują w społeczeństwie.

Niestety, w 2004 r. Niemcy i Francja straciły okazję przyciągnięcia wysoko
wykwalifikowanych imigrantów z nowych krajów członkowskich i niełatwo im
będzie odrobić wynikające z tego straty ekonomiczne. Wielu zdolnych młodych
Polaków, którzy mogli wówczas rozważać taką możliwość, dziś straciło
zainteresowanie pracą w tych krajach.

Pojechali do Irlandii, by początkowo pracować na posadach poniżej swoich
kwalifikacji, i tak przyczyniając się zresztą do rozkwitu irlandzkiej
gospodarki. Teraz stopniowo uzyskują potrzebne umiejętności językowe i
zawodową reputację, by zrobić ze swych kwalifikacji lepszy użytek. Pełne
korzyści z ostatniej fali migracji dla Irlandii i dla samych imigrantów
dopiero zaczynają się stawać widoczne.

Polska powinna skorzystać z obecnej okazji i przyciągnąć wysoko
wykwalifikowanych imigrantów z Ukrainy, Białorusi i nie tylko. Najlepiej by
było wprowadzić system punktacji podobny do tego w Kanadzie, faworyzujący
wykształconych młodych imigrantów ze znajomością polskiego lub angielskiego i
dobrymi perspektywami na pracę. Wprowadzając tego typu system, Polska
przysłużyłaby się nie tylko własnemu interesowi narodowemu.

Polski przykład mógłby pomóc zmienić ton debaty na temat mobilności siły
roboczej w Unii Europejskiej z korzyścią dla wszystkich nowych krajów
członkowskich. Może on utorować drogę niebieskiej karcie, odpowiednikowi
amerykańskiej zielonej karty, która dawałaby jej posiadaczowi stały pełny
dostęp do unijnego rynku pracy. Tego typu niebieska karta przyznawana w
oparciu o europejski system punktacji mogłaby przyciągnąć do Unii więcej
doskonale wykwalifikowanych pracowników niż poszczególne systemy narodowe.

Na koniec - skorzystałyby na tym również państwa sąsiednie, takie jak
Ukraina. Kto prędzej będzie utrzymywał częste kontakty z rodziną w starym
kraju, bogaty wujek z Warszawy czy z Sydney?

tłum. ami


Forum Słowiańskie
gg 1728585
    • scand Re: Polacy do Anglii, Ukraińcy do Polski 13.10.06, 10:50
      Ja w tych Ukrainców nie za bardzo wierzę.
      Prysną przy pierwszej lepszej okazji dalej na Zachód - chyba że u nas wzrosną
      płace. Pamiętajmy ponadto że na Ukrainie też jest kryzys demograficzny.
      • scand Re: Polacy do Anglii, Ukraińcy do Polski 13.10.06, 10:52
        I w ogóle nie wiem jak chcą zatrzymac Ukrainców jesli Polska wejdzie do układu
        z Schengen.
        • lacietis Re: Polacy do Anglii, Ukraińcy do Polski 13.10.06, 11:06
          Pewnie w znacznym stopniu masz rację - wszak Polacy nie jeżdżą do sąsiednich
          Niemiec, ale do dzikich na Wyspy.
          Może zadziała jednak kilka innych drobiazgów, ze nie bedzie to aż tak straszne -
          i znaczna ilość Słowian Wschodnich zostanie:
          1.Tacy kursujący, nie będą chcieli odjeżdżać, aż tak daleko od domu.
          2.Bliskość kulturowo-językowa.
          3.A nawet nierzadko związki rodzinne.
          4.Moze do przeklętego Szengen, zdążą się zakorzenić.
          5.Dla Ukraińców - to w Polsce już jest pod wieloma względami Zachód.
          6.Bądźmy realistami - liczmy na cud! ((((-:
          Razom nas bahato!
          • scand Re: Polacy do Anglii, Ukraińcy do Polski 13.10.06, 11:10
            > 4.Moze do przeklętego Szengen, zdążą się zakorzenić.

            Nasz minister (Dorn ?) obiecuje nam je już za rok, no góra 2.


            > 6.Bądźmy realistami - liczmy na cud! ((((-:


            Taki optymizm podoba mi się!
Pełna wersja