ignorant11
19.10.06, 13:49
Sława!
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_061019/swiat/swiat_a_2.html
Sześć i pół miliona Niemców żyje w biedzie
Poniżej granicy ubóstwa żyje 11 milionów Niemców, z czego 6,5 miliona w
prawdziwej biedzie.
8 procent Niemców tworzy najniższą warstwę społeczną o dochodach poniżej 424
euro miesięcznie na osobę. Dla nich powstają coraz liczniejsze jadłodajnie,
gdzie za niewielką kwotę można zjeść ciepły posiłek
REUTERS/PAWEŁ KOPCZYŃSKI
Dominika F. z Berlina jest młodą matką po wyższych studiach. Sama wychowuje
dwójkę małych dzieci. Ma na to nieco ponad 1200 euro i z największym trudem
wiąże koniec z końcem. Samo mieszkanie kosztuje ją 620 euro miesięcznie.
Chodzi w używanych ubraniach, dzieci bawią się zabawkami kupionymi za grosze
na bazarach.
Dominika uważa się za osobę biedną i pozbawioną jakichkolwiek perspektyw na
przyszłość. Nie jest wyjątkiem. Z takim przekonaniem małżeństwo 40-latków z
Berlina, Monika i Michael Stahl, wsiadło w ubiegłym roku do swej astry i
wyjechało za miasto. Zatrzymali się wśród drzew na poboczu szosy. Nie
wyłączyli silnika. Michael otworzył butelkę krymskiego szampana, z głośników
płynęła ulubiona melodia, a z rury wydechowej do wnętrza auta prowadził
kawałek węża ogrodowego. - Dłużej już nie możemy. Wszystko, czego
pragnęliśmy, to spokojnego uporządkowanego życia, z odrobiną dobrobytu.
Żadnego bogactwa - napisała Monika w liście pożegnalnym do przyjaciół.
Samobójstwo tej pary wstrząsnęło Niemcami. "Monika i Michael nie mieli
większych problemów niż miliony naszych współobywateli" - pisały gazety. Ona
jako sekretarka zarabiała 900 euro miesięcznie. On od dawna bez pracy. Nie
widzieli dla siebie żadnej przyszłości. To jedynie dwa przykłady biedy w
bogatym kraju.
Tacy ludzie znaleźli się nagle na pierwszych stronach gazet i mediów za
sprawą raportu fundacji Friedricha Eberta, która udowadnia, że w Niemczech
wykształciła się nowa podwarstwa społeczna. Swego rodzaju nowy
lumpenproletariat, o którym pisali Marks i Engels, a więc ludzie wyrzuceni
poza margines społeczeństwa. Takie skojarzenia w Niemczech szokują.
Kto jest biedakiem
W warunkach niemieckich granicą ubóstwa jest dochód poniżej 938 euro
miesięcznie, czyli 60 proc. średniego dochodu. Poniżej tej granicy żyje 11
milionów Niemców, z czego 6,5 miliona w prawdziwej biedzie.
900 euro miesięcznie jest marzeniem wielu Polaków, ale w Niemczech to
niewiele. Po opłaceniu czynszu ledwie co zostaje. A połowa obywateli nie ma
własnych mieszkań, lecz je wynajmuje. Trzeba też zapłacić raty za samochód,
ubezpieczenia i telefon. Droga jest komunikacja miejska, bilet metra w
Berlinie to wydatek 2,2 euro. W takich warunkach 1000 euro miesięcznego
dochodu to minimum potrzebne do przeżycia. O takich pieniądzach może jedynie
marzyć 2,5 miliona odbiorców pomocy społecznej, tzw. Hartz IV. Jest to nowa
kategoria bezrobotnych, którym rząd wypłaca 345 euro miesięcznie plus koszty
mieszkania.
Jak wynika z raportu fundacji Eberta, dwie trzecie niemieckich biedaków to
bezrobotni. Ubóstwem dotkniętych jest 4 procent mieszkańców zachodnich
landów, ale aż 20 procent mieszkańców byłej NRD. A i tak dwa miliony młodych
Niemców opuściły już wschodnie landy w poszukiwaniu pracy na zachodzie
kraju. - Zbyt wielu ludzi porzuciło nadzieje na społeczny awans i pogodziło
się ze swą beznadziejną sytuacją - twierdzi Kurt Beck, szef SPD, partii,
która od 130 lat walczy o sprawiedliwość społeczną. Rząd chowa głowę w piasek
i twierdzi, że nie ma żadnej podwarstwy, bo... nie ma takiego pojęcia w
socjologii.
Wszystkiemu winien Schröder?
O biedzie w powojennych Niemczech nigdy nie dyskutowano. Nawet w czasach, gdy
rząd Gerharda Schrödera zdecydował się na cięcia w systemach społecznych,
wprowadził opłaty za służbę zdrowia i szereg innych niepopularnych posunięć.
Zresztą pierwszy w historii RFN raport o ubóstwie w Niemczech rząd
przedstawił w 2001 roku.
Runął wtedy mit Niemiec jako bogatego państwa i zamieszkanego przez bogatych
obywateli. Tych ostatnich nie brak. Dochody na głowę wyższe niż w
zdecydowanej większości krajów Europy, co przy stosunkowo niskim poziomie cen
w Niemczech zapewnia większości społeczeństwa dostatnie życie. Prawie 400
tysięcy Niemców ma majątek o wartości ponad miliona euro. 10 procent
najbogatszych obywateli dysponuje prawie połową prywatnej własności w
Niemczech. Ale z drugiej strony zaledwie cztery procent własności posiada
biedniejsza połowa społeczeństwa.
PIOTR JENDROSZCZYK z Berlina
------------------------------------------------------------------------------
--
Zagrożenie dla demokracji
Paul Nolte, historyk i socjolog, profesor Wolnego Uniwersytetu w Berlinie
Ubóstwo w Niemczech ma nie tylko wymiar materialny. Ludzie nim dotknięci są
osamotnieni, egzystują niejako poza społeczeństwem i nie mają żadnych szans
na samodzielne przezwyciężenie swej izolacji.
Pomoc państwa ogranicza się do zapewnienia takim ludziom biologicznej
egzystencji. Brakuje środków na pomoc w wydostaniu się z życiowej zapaści.
Niemcy są społeczeństwem w jeszcze większym stopniu indywidualistycznym niż
Amerykanie. Coraz więcej obywateli jest zdanych na własne siły i nie może
liczyć w trudnych chwilach na pomoc otoczenia, rodziny i przyjaciół.
Na zachodzie kraju wynikające z ubóstwa problemy społeczne nie wymknęły się
jeszcze spod kontroli. We wschodnich landach zagrozić mogą jednak stabilności
demokracji, gdyż egzystujący poza marginesem społecznym obywatele szukają
nierzadko oparcia w ugrupowaniach skrajnie prawicowych jak
Narodowodemokratyczna Partia Niemiec ( NPD).
Połowa obywateli nie czuje opieki państwa
Dwie trzecie obywateli Niemiec boi się następujących w kraju przemian
społecznych. Prawie połowa określa swe życie jako stałą walkę. Z kolei 44
procent Niemców nie czuje żadnego wsparcia ze strony państwa. Takie są wyniki
badań związanej z SPD Fundacji Friedricha Eberta.
8 procent Niemców tworzy najniższą warstwę społeczną o dochodach poniżej 424
euro miesięcznie na osobę. To absolutni biedacy. Inne badania dowodzą, że
kolejne 8 procent Niemców żyje poniżej statystycznej granicy ubóstwa, którą
wyznacza miesięczny dochód 938 euro. Nadmierne zadłużenie, prowadzący do
bezrobocia brak wykształcenia oraz zanik więzi rodzinnych i społecznych są
zdaniem ekspertów podstawowymi przyczynami ubóstwa.
Dość powiedzieć, że w zadłużonych poza wszelkie granice gospodarstwach
domowych żyje 5,1 miliona obywateli. Niebezpieczeństwo pogrążenia się w
ubóstwie jest w Niemczech większe niż w innych krajach europejskich twierdzi
Jeppe Fisker Jörgensen, ekspert stołecznej fundacji Berlinpolis.
Forum Słowiańskie
gg 1728585