witomir
30.10.06, 20:51
Agresywna polityka USA od 2001 roku przyczyniła się do nieoczekiwanego rozwoju
przyjaźni Rosji z Chinami, państw które w czasie Zimnej Wojny miały wiele
zatargów. Obecnie rozwija się współpraca Rosji z Chinami nie tylko w
dziedzinie energetyki, ale również w sprawach bezpieczeństwa międzynarodowego,
zwłaszcza w tworzeniu przeciwwagi wobec agresywnej polityki osi USA-Izrael.
Chiny pokryły całkowity koszt budowy rurociągu długiego na 250 km. z
Skoworodino, na Syberii do Chin, tak że w ostatnich kilkunastu latach, eksport
paliwa z Rosji do Azji wzrósł z 3% do 30%. Rosja i Chiny zawarły w roku 2001
pakt przyjaźni i współpracy po raz pierwszy od 1950go roku, na dwa miesiące
przed atakiem terrorystycznym na wieżowce nowojorskie i na Pentagon w
Waszyngtonie i przed najazdem USA na Irak, który to najazd został dokonany
niby z powodu tego aktu terroru, a tymczasem do dziś spowodował śmierć ponad
600,000 Irakijczyków, w czasie pacyfikacji Iraku, według badań Johns Hopkins
University, opublikowanych w brytyjskim piśmie lekarskim Lancet. W sierpniu
2005 odbyły się pierwsze wspólne manewry rosyjsko-chińskie w celu koordynacji
tych dwu państw w niby dla zwalczania terroryzmu, a w rzeczywistości w celu
stworzenia przeciwwagi przeciwko NATO i USA.
W maju 2006, rosyjski minister obrony Sergiej Iwanow gościł szefa sztabu armii
Chin, w celu pogłębienia współpracy w ramach „Shanghai Cooperation
Oraganization, (SCO)” w której to organizacji, oficjalnymi językami są chiński
i rosyjski. SCO odmówiła udziału w swoich spotkaniach, obserwatorom z USA.
Obecnie Rosja znacznie zwiększa sprzedaż broni i technologii wojskowej do Chin
oraz przyjmuje oficerów chińskich na studia w rosyjskich akademiach wojskowych.
Naturalnie, w chwili obecnej, Rosji jest daleko do pozycji super potęgi na
świecie. Dowodem tego jest niska stopa życiowa Rosjan, wysoka śmiertelność i
zapaść demograficzna. Trzeba jednak pamiętać, że Rosja ma arsenał nuklearny
równie groźny jak arsenał amerykański. Z punktu widzenia zasobów
energetycznych tak jak i wielkości terytorium, Rosja jest kolosalnym państwem,
bogatym w największe na świecie rezerwy gazu ziemnego.
W Rosji jest czynne około 130,000 szybów naftowych, ma ona 2000 znanych
pokładów ropy naftowej i gazu ziemnego, z których blisko połowa, jak dotąd,
nie jest eksploatowana. Rosyjskie rezerwy ropy naftowej są prawie równe
rezerwom Iraku i są oceniane na 150 miliardów standardowych beczułek, które
obecnie są sprzedawane po cenie 60 dolarów. Tak wysoka cena zachęca Rosję do
badania odległych i niedostępnych terenów arktycznych.
Rosja eksportuje do zachodniej Europy, przez Bałtyk z Petersburga i Primorska
nad Zatoką Fińską (rozbudowa Primorska kosztowała 2.2 miliarda dolarów) oraz
przez Morze Czarne. Rosyjski eksport północnymi szlakami idzie do Chin,
Japonii i państw Azji wschodniej, z punktów przeładunku w Wysocku, Zatoce
Batarejnaja i w Ust-Luga.
Włącznie przedsiębiorstwo państwowe Gasprom ma prawo posługiwać się siecią
rurociągów gazu ziemnego w Rosji, 150,000 km. długości - siecią wyposażoną w
kompresory i pompy. Sieć ta obok samych złoży ropy naftowej i gazu ziemnego
jest prawdopodobnie największym bogactwem narodowym Rosji. Na tej sieci opiera
się polityka energetyczna Putina, który notabene pisał pracę dyplomową na
temat strategicznej wartości tychże zasobów.
Bałtycki System Rurociągów (BSR) już pompuje 1,3 miliona beczułek ropy
naftowej dziennie i ma być głównym środkiem eksportu na zachód tak ropy
naftowej jak i gazu ziemnego z zachodniej Syberii i z regionu Timan-Peczora.
Jak wiemy Gerhard Schroeder, były kanclerz Niemiec, jest prezesem organizacji
budowy podmorskiego rurociągu na dnie Bałtyku, długości 1200 km, z Wyborga do
Greifswaldu, kosztem sześciu miliardów dolarów, w którym własnościowy udział
Rosji jest 51%. Budowę zaczęto w 2005 roku. Niemcy spodziewają się importować
z Rosji ponad 50 miliardów metrów sześciennych gazu ziemnego rocznie.
Równocześnie ruszyła budowa rurociągu z Taszkentu i Irkucka, koło Bajkału, we
wschodniej Syberii, do wybrzeży Oceanu Spokojnego, kosztem 11,5 miliardów dolarów.
Pierwsze stadium będzie gotowe do eksploatacji z końcem 2008go roku. Po
zakończeniu budowy, rurociąg ten będzie dostarczał dziennie ponad półtora
miliona baryłek ropy naftowej przez rosyjski Daleki Wschód, głównie do Chin i
w mniejszym stopniu do Japonii, która czuje się zagrożona niestabilnością
Bliskiego Wschodu.
Nowa duża rafinera ma powstać nad rzeką Amur, tak że przez Taszkent będzie iść
eksport energetyczny z Rosji do Chin, Japonii, na Koreę i do innych państw nad
Pacyfikiem. Rosja przejęła kontrolę nad produkcją i skraplaniem gazu ziemnego
na wyspie Sahalin, gdzie znajdują się „super-gigantyczne” zasoby ropy naftowej
oraz gazu ziemnego, dla których ma powstać nowy port w miejscowości De Kastri.
Rok temu Gasprom zakończył budowę rurociągu „Niebieski Strumień” z Krasnodaru,
pod Morzem Czarnym, do Ankary w Turcji. W roku 2010 rurociąg ten ma dostarczać
16 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie do Turcji, Grecji, Włoch i być
może Izraela. Tak więc siłą Rosji w konkurencji przeciwko USA ma opierać się
na handlu rosyjskimi bogactwami paliwa.
Natomiast siła USA ma opierać się na rosnącej przewadze arsenału nuklearnego,
jak to piszą w dwumiesięczniku Foreign Affairs, Marzec-Kwiecień 2006, Kier
Lieber i Daryl Press w artykule pod tytułem „USA Dominuje Arsenałem
Nuklearnym” („The rise of US nuclear primacy”

po raz pierwszy od 50 lat,
ponieważ Rosja i Chiny nie rozwijają swoich broni nuklearnych równie szybko,
jak czynią to Stany Zjednoczone od 2002 roku.
Broń USA przeciw pociskom między-kontynentalnym ma wartość głównie w razie
ofensywy nuklearnej rozpoczętej przez USA, a nie jako zabezpieczenie przeciwko
nagłemu atakowi. Ofensywa USA miałaby na celu obezwładnienie Rosji lub Chin w
nadzieji pozbawienie ich możliwości odwetu. Nic dziwnego, że Rosja protestuje
przeciwko amerykańskim silosom-wyrzutniom rakietowym w Polsce i w Czechach,
ponieważ jedynym realistycznym celem zawartych w tych silosach pocisków, jest
Rosja, a nie Iran lub Syria.
Umieszczenie w Polsce tych wyrzutni naraża Polskę na rosyjski atak
prewencyjny, być może nuklearny. Kiedyś pułkownik Kukliński narażał życie żeby
zapobiec obróceniu Polski przez USA w barierę radioaktywną przeciwko Sowietom.
Teraz sytuacja odwraca się, ale Polska nadal może ulec zagładzie nuklearnej,
tym razem przez prewencyjne uderzenie Rosji. Pisze F. William Engdahl, autor
książki „Wiek Wojen: Anglo-Amerykańska Polityka Naftowa i Nowy Porządek Świata.”
Engdahl napisał że obecny polski minister obrony, Radek Sikorski, był w
Waszyngtonie wieloletnim pracownikiem biura planistów neokonserwatywnych o
orientacji radykalnie sjonistyczniej t.zw. American Enterprise Institute.
Sikorski był dyrektorem programu „Nowej Inicjatywy Atlantyckiej,” której celem
jest włączanie do NATO byłych członków Paktu Warszawskiego, pod cynicznym
pretekstem szerzenia demokracji. Znana i utalentowana pisarka żydowskiego
pochodzenia Anna Appelbaum jest żoną Radka Sikorskiego.
Od czasu kiedy rząd Busha skasował rozbrojeniowy traktat Start II, Rosja
rozbudowuje swój arsenał i eksportuje broń, często sprawniejszą od
amerykańskiej. Rosyjski arsenał nuklearny jest głównym zabezpieczeniem Rosji
przeciwko USA. Dziś wysokie ceny paliwa wzmacniają pozycję Rosji, której banki
mają rezerwę dolarową w wysokości 270 miliardów.
Decydującym zwycięstwem USA byłoby permanentne osłabienie Rosji, według
schematów klasycznych „ojca geopolityki” Halford’a Mackinder’a. Taki cell w
polityce światowej USA, jest uważany za potencjalnie najbardziej
niebezpieczny, jako możliwy powód Trzeciej Wojny Światowej i zniszczenia
świata bronią nuklearna.
Katastrofa spowodowana wyścigiem nuklearnym, najbardziej zagraża światu, kie