Dlaczego Rosja chce być znowu superpotęgą?

30.10.06, 20:51
Agresywna polityka USA od 2001 roku przyczyniła się do nieoczekiwanego rozwoju
przyjaźni Rosji z Chinami, państw które w czasie Zimnej Wojny miały wiele
zatargów. Obecnie rozwija się współpraca Rosji z Chinami nie tylko w
dziedzinie energetyki, ale również w sprawach bezpieczeństwa międzynarodowego,
zwłaszcza w tworzeniu przeciwwagi wobec agresywnej polityki osi USA-Izrael.

Chiny pokryły całkowity koszt budowy rurociągu długiego na 250 km. z
Skoworodino, na Syberii do Chin, tak że w ostatnich kilkunastu latach, eksport
paliwa z Rosji do Azji wzrósł z 3% do 30%. Rosja i Chiny zawarły w roku 2001
pakt przyjaźni i współpracy po raz pierwszy od 1950go roku, na dwa miesiące
przed atakiem terrorystycznym na wieżowce nowojorskie i na Pentagon w
Waszyngtonie i przed najazdem USA na Irak, który to najazd został dokonany
niby z powodu tego aktu terroru, a tymczasem do dziś spowodował śmierć ponad
600,000 Irakijczyków, w czasie pacyfikacji Iraku, według badań Johns Hopkins
University, opublikowanych w brytyjskim piśmie lekarskim Lancet. W sierpniu
2005 odbyły się pierwsze wspólne manewry rosyjsko-chińskie w celu koordynacji
tych dwu państw w niby dla zwalczania terroryzmu, a w rzeczywistości w celu
stworzenia przeciwwagi przeciwko NATO i USA.

W maju 2006, rosyjski minister obrony Sergiej Iwanow gościł szefa sztabu armii
Chin, w celu pogłębienia współpracy w ramach „Shanghai Cooperation
Oraganization, (SCO)” w której to organizacji, oficjalnymi językami są chiński
i rosyjski. SCO odmówiła udziału w swoich spotkaniach, obserwatorom z USA.
Obecnie Rosja znacznie zwiększa sprzedaż broni i technologii wojskowej do Chin
oraz przyjmuje oficerów chińskich na studia w rosyjskich akademiach wojskowych.

Naturalnie, w chwili obecnej, Rosji jest daleko do pozycji super potęgi na
świecie. Dowodem tego jest niska stopa życiowa Rosjan, wysoka śmiertelność i
zapaść demograficzna. Trzeba jednak pamiętać, że Rosja ma arsenał nuklearny
równie groźny jak arsenał amerykański. Z punktu widzenia zasobów
energetycznych tak jak i wielkości terytorium, Rosja jest kolosalnym państwem,
bogatym w największe na świecie rezerwy gazu ziemnego.

W Rosji jest czynne około 130,000 szybów naftowych, ma ona 2000 znanych
pokładów ropy naftowej i gazu ziemnego, z których blisko połowa, jak dotąd,
nie jest eksploatowana. Rosyjskie rezerwy ropy naftowej są prawie równe
rezerwom Iraku i są oceniane na 150 miliardów standardowych beczułek, które
obecnie są sprzedawane po cenie 60 dolarów. Tak wysoka cena zachęca Rosję do
badania odległych i niedostępnych terenów arktycznych.

Rosja eksportuje do zachodniej Europy, przez Bałtyk z Petersburga i Primorska
nad Zatoką Fińską (rozbudowa Primorska kosztowała 2.2 miliarda dolarów) oraz
przez Morze Czarne. Rosyjski eksport północnymi szlakami idzie do Chin,
Japonii i państw Azji wschodniej, z punktów przeładunku w Wysocku, Zatoce
Batarejnaja i w Ust-Luga.

Włącznie przedsiębiorstwo państwowe Gasprom ma prawo posługiwać się siecią
rurociągów gazu ziemnego w Rosji, 150,000 km. długości - siecią wyposażoną w
kompresory i pompy. Sieć ta obok samych złoży ropy naftowej i gazu ziemnego
jest prawdopodobnie największym bogactwem narodowym Rosji. Na tej sieci opiera
się polityka energetyczna Putina, który notabene pisał pracę dyplomową na
temat strategicznej wartości tychże zasobów.

Bałtycki System Rurociągów (BSR) już pompuje 1,3 miliona beczułek ropy
naftowej dziennie i ma być głównym środkiem eksportu na zachód tak ropy
naftowej jak i gazu ziemnego z zachodniej Syberii i z regionu Timan-Peczora.
Jak wiemy Gerhard Schroeder, były kanclerz Niemiec, jest prezesem organizacji
budowy podmorskiego rurociągu na dnie Bałtyku, długości 1200 km, z Wyborga do
Greifswaldu, kosztem sześciu miliardów dolarów, w którym własnościowy udział
Rosji jest 51%. Budowę zaczęto w 2005 roku. Niemcy spodziewają się importować
z Rosji ponad 50 miliardów metrów sześciennych gazu ziemnego rocznie.

Równocześnie ruszyła budowa rurociągu z Taszkentu i Irkucka, koło Bajkału, we
wschodniej Syberii, do wybrzeży Oceanu Spokojnego, kosztem 11,5 miliardów dolarów.
Pierwsze stadium będzie gotowe do eksploatacji z końcem 2008go roku. Po
zakończeniu budowy, rurociąg ten będzie dostarczał dziennie ponad półtora
miliona baryłek ropy naftowej przez rosyjski Daleki Wschód, głównie do Chin i
w mniejszym stopniu do Japonii, która czuje się zagrożona niestabilnością
Bliskiego Wschodu.

Nowa duża rafinera ma powstać nad rzeką Amur, tak że przez Taszkent będzie iść
eksport energetyczny z Rosji do Chin, Japonii, na Koreę i do innych państw nad
Pacyfikiem. Rosja przejęła kontrolę nad produkcją i skraplaniem gazu ziemnego
na wyspie Sahalin, gdzie znajdują się „super-gigantyczne” zasoby ropy naftowej
oraz gazu ziemnego, dla których ma powstać nowy port w miejscowości De Kastri.

Rok temu Gasprom zakończył budowę rurociągu „Niebieski Strumień” z Krasnodaru,
pod Morzem Czarnym, do Ankary w Turcji. W roku 2010 rurociąg ten ma dostarczać
16 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie do Turcji, Grecji, Włoch i być
może Izraela. Tak więc siłą Rosji w konkurencji przeciwko USA ma opierać się
na handlu rosyjskimi bogactwami paliwa.

Natomiast siła USA ma opierać się na rosnącej przewadze arsenału nuklearnego,
jak to piszą w dwumiesięczniku Foreign Affairs, Marzec-Kwiecień 2006, Kier
Lieber i Daryl Press w artykule pod tytułem „USA Dominuje Arsenałem
Nuklearnym” („The rise of US nuclear primacy”wink po raz pierwszy od 50 lat,
ponieważ Rosja i Chiny nie rozwijają swoich broni nuklearnych równie szybko,
jak czynią to Stany Zjednoczone od 2002 roku.

Broń USA przeciw pociskom między-kontynentalnym ma wartość głównie w razie
ofensywy nuklearnej rozpoczętej przez USA, a nie jako zabezpieczenie przeciwko
nagłemu atakowi. Ofensywa USA miałaby na celu obezwładnienie Rosji lub Chin w
nadzieji pozbawienie ich możliwości odwetu. Nic dziwnego, że Rosja protestuje
przeciwko amerykańskim silosom-wyrzutniom rakietowym w Polsce i w Czechach,
ponieważ jedynym realistycznym celem zawartych w tych silosach pocisków, jest
Rosja, a nie Iran lub Syria.

Umieszczenie w Polsce tych wyrzutni naraża Polskę na rosyjski atak
prewencyjny, być może nuklearny. Kiedyś pułkownik Kukliński narażał życie żeby
zapobiec obróceniu Polski przez USA w barierę radioaktywną przeciwko Sowietom.
Teraz sytuacja odwraca się, ale Polska nadal może ulec zagładzie nuklearnej,
tym razem przez prewencyjne uderzenie Rosji. Pisze F. William Engdahl, autor
książki „Wiek Wojen: Anglo-Amerykańska Polityka Naftowa i Nowy Porządek Świata.”

Engdahl napisał że obecny polski minister obrony, Radek Sikorski, był w
Waszyngtonie wieloletnim pracownikiem biura planistów neokonserwatywnych o
orientacji radykalnie sjonistyczniej t.zw. American Enterprise Institute.
Sikorski był dyrektorem programu „Nowej Inicjatywy Atlantyckiej,” której celem
jest włączanie do NATO byłych członków Paktu Warszawskiego, pod cynicznym
pretekstem szerzenia demokracji. Znana i utalentowana pisarka żydowskiego
pochodzenia Anna Appelbaum jest żoną Radka Sikorskiego.

Od czasu kiedy rząd Busha skasował rozbrojeniowy traktat Start II, Rosja
rozbudowuje swój arsenał i eksportuje broń, często sprawniejszą od
amerykańskiej. Rosyjski arsenał nuklearny jest głównym zabezpieczeniem Rosji
przeciwko USA. Dziś wysokie ceny paliwa wzmacniają pozycję Rosji, której banki
mają rezerwę dolarową w wysokości 270 miliardów.

Decydującym zwycięstwem USA byłoby permanentne osłabienie Rosji, według
schematów klasycznych „ojca geopolityki” Halford’a Mackinder’a. Taki cell w
polityce światowej USA, jest uważany za potencjalnie najbardziej
niebezpieczny, jako możliwy powód Trzeciej Wojny Światowej i zniszczenia
świata bronią nuklearna.

Katastrofa spowodowana wyścigiem nuklearnym, najbardziej zagraża światu, kie
    • witomir Re: Dlaczego Rosja chce być znowu superpotęgą? 30.10.06, 21:16
      kiedy USA jako „potęga morska” podejmie ofensywę, żeby zdominować „lądową
      potęgę” Rosji. Szczegółowo dyskutuje te sprawy F. William Engdahl, autor książki
      „A Century of War: Anglo-Amercan Oil Politics and the New World Order.” Tak więc
      Rosja buduje bliskie porozumienie z Chinami i chciałaby znowu być super-potęgą,
      żeby bronić się przed dominacją przez USA, w ramach wyżej wspomnianego schematu
      konfliktu światowego opisanego przez Mackinder’a.
      • ignorant11 Re: Dlaczego Rosja chce być znowu superpotęgą? 30.10.06, 22:36
        witomir napisał:

        > kiedy USA jako „potęga morska” podejmie ofensywę, żeby zdominować &
        > #8222;lądową
        > potęgę” Rosji. Szczegółowo dyskutuje te sprawy F. William Engdahl, autor
        > książki
        > „A Century of War: Anglo-Amercan Oil Politics and the New World Order.
        > 221; Tak więc
        > Rosja buduje bliskie porozumienie z Chinami i chciałaby znowu być super-
        potęgą,
        > żeby bronić się przed dominacją przez USA, w ramach wyżej wspomnianego
        schematu
        > konfliktu światowego opisanego przez Mackinder’a.


        Sława!

        POdział na potegi morskie i ladowe jest mocno przestarzaly.

        NP Impeium Brytyjskie było jednoczesnie najwieksza potega morska, ale panowało
        rownież na najwiekszym w historii obszarem ladowym.

        W praktyce jest tak,że nie ma potegi bez silnej floty morskiej i powietrznej, z
        czym Rosja ma bardzo wielkie problemy.

        A i armia rosysjka na szczęscie juz nie jest potezna armia sowiecka, zreszta i
        tak poteżna tylko na papierze...

        Forum Słowiańskie
        gg 1728585
    • ignorant11 Re: Dlaczego Rosja chce być znowu superpotęgą? 30.10.06, 22:19
      witomir napisał:

      > Agresywna polityka USA od 2001 roku przyczyniła się do nieoczekiwanego rozwoju
      > przyjaźni Rosji z Chinami, państw które w czasie Zimnej Wojny miały wiele
      > zatargów. Obecnie rozwija się współpraca Rosji z Chinami nie tylko w
      > dziedzinie energetyki, ale również w sprawach bezpieczeństwa międzynarodowego,
      > zwłaszcza w tworzeniu przeciwwagi wobec agresywnej polityki osi USA-Izrael.

      +++Cała nadzieja,że liberalny żaddarm uwolni świat od kimersenów, castrów,
      saddamów i innych bandytow...

      >
      > Chiny pokryły całkowity koszt budowy rurociągu długiego na 250 km. z
      > Skoworodino, na Syberii do Chin, tak że w ostatnich kilkunastu latach, eksport
      > paliwa z Rosji do Azji wzrósł z 3% do 30%. Rosja i Chiny zawarły w roku 2001
      > pakt przyjaźni i współpracy po raz pierwszy od 1950go roku, na dwa miesiące
      > przed atakiem terrorystycznym na wieżowce nowojorskie i na Pentagon w
      > Waszyngtonie i przed najazdem USA na Irak, który to najazd został dokonany
      > niby z powodu tego aktu terroru, a tymczasem do dziś spowodował śmierć ponad
      > 600,000 Irakijczyków, w czasie pacyfikacji Iraku, według badań Johns Hopkins
      > University, opublikowanych w brytyjskim piśmie lekarskim Lancet. W sierpniu
      > 2005 odbyły się pierwsze wspólne manewry rosyjsko-chińskie w celu koordynacji
      > tych dwu państw w niby dla zwalczania terroryzmu, a w rzeczywistości w celu
      > stworzenia przeciwwagi przeciwko NATO i USA.

      +++Ofiray w Iraku sród Irakijczyków sa spowodowane zamachcami samych
      terrorystów a nie działaniami koalicji.

      Nic nie moze sie równac potedze NATO i USA, A wszelkie plany jej
      przciwstawienia sie sa mrzonka. Bo nikt nie dorówna technologicznie,
      organizacyjnie ani finansowo. Budzet wosjkowy USa to praiwe cały PKB Rosji...
      Zatem zadnych złudzeń, na odbudowe imperium MOskale nie powinni miec.


      >
      > W maju 2006, rosyjski minister obrony Sergiej Iwanow gościł szefa sztabu armii
      > Chin, w celu pogłębienia współpracy w ramach „Shanghai Cooperation
      > Oraganization, (SCO)” w której to organizacji, oficjalnymi językami są ch
      > iński
      > i rosyjski. SCO odmówiła udziału w swoich spotkaniach, obserwatorom z USA.
      > Obecnie Rosja znacznie zwiększa sprzedaż broni i technologii wojskowej do Chin
      > oraz przyjmuje oficerów chińskich na studia w rosyjskich akademiach
      wojskowych.

      +++Chińczyc studiuja w Rosji bo w USa nie maja zadnych szans...

      >
      > Naturalnie, w chwili obecnej, Rosji jest daleko do pozycji super potęgi na
      > świecie. Dowodem tego jest niska stopa życiowa Rosjan, wysoka śmiertelność i
      > zapaść demograficzna. Trzeba jednak pamiętać, że Rosja ma arsenał nuklearny
      > równie groźny jak arsenał amerykański. Z punktu widzenia zasobów
      > energetycznych tak jak i wielkości terytorium, Rosja jest kolosalnym państwem,
      > bogatym w największe na świecie rezerwy gazu ziemnego.

      +++Oczywiscie Rosja pod wzgledem PKB jest poza 1sza 10tka najbogatszych krajów.
      A parametry cywilizacyjne np dlugośc zycia sytuuja Rojkse w ognie 3ciego
      swiata. NB Rosja mnie gorzej rowniety INTERNET niz zacofana, małą i uboga
      POlska...

      >
      > W Rosji jest czynne około 130,000 szybów naftowych, ma ona 2000 znanych
      > pokładów ropy naftowej i gazu ziemnego, z których blisko połowa, jak dotąd,
      > nie jest eksploatowana. Rosyjskie rezerwy ropy naftowej są prawie równe
      > rezerwom Iraku i są oceniane na 150 miliardów standardowych beczułek, które
      > obecnie są sprzedawane po cenie 60 dolarów. Tak wysoka cena zachęca Rosję do
      > badania odległych i niedostępnych terenów arktycznych.

      +++Ceny ropy spadaja i szacuje sie,że ponizej 40$/bbl nastapi krach...


      >
      > Rosja eksportuje do zachodniej Europy, przez Bałtyk z Petersburga i Primorska
      > nad Zatoką Fińską (rozbudowa Primorska kosztowała 2.2 miliarda dolarów) oraz
      > przez Morze Czarne. Rosyjski eksport północnymi szlakami idzie do Chin,
      > Japonii i państw Azji wschodniej, z punktów przeładunku w Wysocku, Zatoce
      > Batarejnaja i w Ust-Luga.
      >
      > Włącznie przedsiębiorstwo państwowe Gasprom ma prawo posługiwać się siecią
      > rurociągów gazu ziemnego w Rosji, 150,000 km. długości - siecią wyposażoną w
      > kompresory i pompy. Sieć ta obok samych złoży ropy naftowej i gazu ziemnego
      > jest prawdopodobnie największym bogactwem narodowym Rosji. Na tej sieci opiera
      > się polityka energetyczna Putina, który notabene pisał pracę dyplomową na
      > temat strategicznej wartości tychże zasobów.

      ++Chyba słabo napisal, bo zadne panstwo naftowo-surowcowe potega nie jest. Ani
      Arabia Sudyjska ani KOngo...

      >
      > Bałtycki System Rurociągów (BSR) już pompuje 1,3 miliona beczułek ropy
      > naftowej dziennie i ma być głównym środkiem eksportu na zachód tak ropy
      > naftowej jak i gazu ziemnego z zachodniej Syberii i z regionu Timan-Peczora.
      > Jak wiemy Gerhard Schroeder, były kanclerz Niemiec, jest prezesem organizacji
      > budowy podmorskiego rurociągu na dnie Bałtyku, długości 1200 km, z Wyborga do
      > Greifswaldu, kosztem sześciu miliardów dolarów, w którym własnościowy udział
      > Rosji jest 51%. Budowę zaczęto w 2005 roku. Niemcy spodziewają się importować
      > z Rosji ponad 50 miliardów metrów sześciennych gazu ziemnego rocznie.

      +++NIektórzy twierdza,że ta rura musi zbankrutować wobec znacznie nizszych
      kosztów tansportu tankowcami, ale dobrze niech Moskwa wykosztowuje sie na rure
      donikąd...

      >
      > Równocześnie ruszyła budowa rurociągu z Taszkentu i Irkucka, koło Bajkału, we
      > wschodniej Syberii, do wybrzeży Oceanu Spokojnego, kosztem 11,5 miliardów
      dolar
      > ów.
      > Pierwsze stadium będzie gotowe do eksploatacji z końcem 2008go roku. Po
      > zakończeniu budowy, rurociąg ten będzie dostarczał dziennie ponad półtora
      > miliona baryłek ropy naftowej przez rosyjski Daleki Wschód, głównie do Chin i
      > w mniejszym stopniu do Japonii, która czuje się zagrożona niestabilnością
      > Bliskiego Wschodu.

      +++Bliski Wschód jest znacznie bardziej stabilniejszy niz sama Rosja i WNP...

      >
      > Nowa duża rafinera ma powstać nad rzeką Amur, tak że przez Taszkent będzie iść
      > eksport energetyczny z Rosji do Chin, Japonii, na Koreę i do innych państw nad
      > Pacyfikiem. Rosja przejęła kontrolę nad produkcją i skraplaniem gazu ziemnego
      > na wyspie Sahalin, gdzie znajdują się „super-gigantyczne” zasoby ro
      > py naftowej
      > oraz gazu ziemnego, dla których ma powstać nowy port w miejscowości De Kastri.
      >
      > Rok temu Gasprom zakończył budowę rurociągu „Niebieski Strumień” z
      > Krasnodaru,
      > pod Morzem Czarnym, do Ankary w Turcji. W roku 2010 rurociąg ten ma dostarczać
      > 16 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie do Turcji, Grecji, Włoch i być
      > może Izraela. Tak więc siłą Rosji w konkurencji przeciwko USA ma opierać się
      > na handlu rosyjskimi bogactwami paliwa.

      +++Ta rura wykorzystywana jest jedynie w czesci...

      >
      > Natomiast siła USA ma opierać się na rosnącej przewadze arsenału nuklearnego,
      > jak to piszą w dwumiesięczniku Foreign Affairs, Marzec-Kwiecień 2006, Kier
      > Lieber i Daryl Press w artykule pod tytułem „USA Dominuje Arsenałem
      > Nuklearnym” („The rise of US nuclear primacy”wink po raz pierwsz
      > y od 50 lat,
      > ponieważ Rosja i Chiny nie rozwijają swoich broni nuklearnych równie szybko,
      > jak czynią to Stany Zjednoczone od 2002 roku.
      >
      > Broń USA przeciw pociskom między-kontynentalnym ma wartość głównie w razie
      > ofensywy nuklearnej rozpoczętej przez USA, a nie jako zabezpieczenie przeciwko
      > nagłemu atakowi. Ofensywa USA miałaby na celu obezwładnienie Rosji lub Chin w
      > nadzieji pozbawienie ich możliwości odwetu. Nic dziwnego, że Rosja protestu
      • witomir Re: Dlaczego Rosja chce być znowu superpotęgą? 31.10.06, 01:23
        Skreślenie traktatu rozbrojeniowego Start II, przez rząd Bush’a i oficjalne
        wypowiedzi takie jak Donalda Rumsfelda, ministra obrony, że „Stany Zjednoczone
        są zagrożone atakiem podobnym do ataku japońskiego na Pearl Harbor, tym razem z
        przestrzeni kosmicznej” spowodowały „cichy” wyścig zbrojeń nuklearnych, który to
        wyścig obejmuje również przestrzeń kosmiczną. Jednym ze skutków prób stworzenia
        globalnego imperium USA, jest pierwsze w historji, bardzo daleko idące,
        porozumienie Chin z Rosją.
        Przed rokiem 1991 nikt sobie nie wyobrażał, że odwieczni geopolityczni rywale,
        Chiny i Rosja, stworzą bardzo bliskie przymierze polityczne, dyplomatyczne i co
        najważniejsze wojskowe. Przez trzydzieści lat, przed rozpadem Związku
        Sowieckiego, miały miejsce ostre i nawet krwawe zatargi między Chinami i
        Sowietami, włącznie z walkami przygranicznymi. Obecnie jest inaczej.
        Chiny i Rosja pomagają sobie wzajemnie przeciwko amerykańskiej super-potędze,
        której seria strategicznych błędów doprowadziła do przymierza
        chińsko-rosyjskiego. Począwszy od 1991 roku, kiedy standartowa bryłka ropy
        naftowej kosztowała 9 dolarów i kiedy USA i Europa zachodnia, dawały puste
        obietnice pomocy finansowej Rosji, wtedy spekulanci-oligarchowie, głównie Żydzi,
        ciągnęli zyski ze stosunków handlowych i politycznych z zachodem.
        NATO i UE zaczęły posuwać się na wschód, jako domniemani oswobodziciele po
        jarzmie sowieckim. Natomiast Serbia, tradycyjny sojusznik Rosji, była
        bombardowana przez Amerykanów w ramach NATO, przez 78 dni. Zmiany reżymów były
        finansowane przez USA i zachodnie „nie-rządowe organizacje,” takie jak fundacje
        Soros’a (w Polsce fundacja Batorego jest finanowana i zarządzana przez ludzi
        George’a Soros’a), w Gruzji, na Ukrainie i w Kyrgyzystanie, byłych republikach
        sowieckich. Rosjanie rozumieli to wszystko, jako strategiczne otaczanie Rosji
        przez USA jako następnego kandydata do „zmiany reżymu,” na demokrację fasadową
        manipulowaną zakulisowo przez finansierę międzyn arodową, głównie Żydow.
        Następnie dla dobra amerykańskiego kompleksu
        wojskowo-przemysłowo-sjonistycznego, odbyły się inwazje Afganistanu i Iraku,
        oraz utworzono bazy wojsk amerykańkich w Uzbekistanie i w Kyrgyzystanie (około
        400 km. od Lop Nor, terenu prób nuklearnych Chin).
        Chiny, zagrożone permanentną startą Taiwanu, w dodatku desperacko potrzebowały
        dostaw paliwa z Rosji, jak też nowoczesnej broni i technologii wojskowej,
        zwłaszcza w obliczu embarga, ze strony USA i jego sprzymierzeńców, po
        kompromitujących Chiny, wydarzeniach na placu Tienenmen. Pekin porzebował
        przymierza z dobrze uzbrojoną Rosją, przeciwko zgrożeniu ze stony USA, które
        wysłały w region Taiwanu dwie grupy bojowe z lotniskowcami w latach 1995-1996
        oraz siedem takich grup marynarki wojennej USA w sierpniu 2004.
        Chiny były też zaniepokojone z takich powodów, jak amerykańskie bombardowanie
        ambasady chińskiej w Belgradzie, w 1999 roku, szpiegowski zatarg w 2001 roku i
        jednostronne skreślenie przez USA, rozbrojeniowego traktatu ABM w 2002 roku, jak
        też zwiększenie współpracy wojskowej USA z Japonią, oraz włączenie Taiwanu do
        programu obrony przeciw-rakietowej USA.
        Tak więc znaczenie dawnych zatargów Chin z Rosją poszło w niepamięć i obydwie te
        potęgi nuklearne, potrzebują się wzajemnie i zabezpieczają jedna drugą, przez
        jednoczenie swoich sił obronnych. Rosja zapewnia Chinom dostawy paliwa, którego
        brak odczuwa USA i jego sprzymierzeńcy.
        Bliskie przymierze Chin z Rosją jest jednym z kluczowych wydarzeń w obecnych
        czasach. To zbrojne przymierze jest bez porównania silniejsze, niż był Pakt
        Warszawski. Wielki geopolityczny tryumwirat powstaje, w momencie kiedy doda się
        do Rosji i Chin, kolosalne zasoby ropy naftowej i gazu ziemnego Iranu,
        zagrożonego przez oś USA-Izrael.
        Trzeba pamiętać, że Iran jest najbardziej uprzemysłowionym i zaludnionym
        państwem Bliskiego Wschodu, a jednocześnie ma nieprzystępny teren górzysty i
        jest strategicznie położony nad Zatoką Perską, z której codziennie idzie na
        świat 25% globalnego zapotrzebowania w paliwo, w tym 23% zapotrzebowania USA,
        90% zapotrzebowania Japonii i 60% zapotrzebowania Unii Europejskiej. Iran
        również ma dostęp do Morza Kaspijskiego jednego z najbogatszych w paliwo
        regionów na świecie.
        Mimo tego, że USA wydaje więcej pieniędzy na zbrojenia, niż wszystkie inne
        państwa na świecie razem wzięte, Rosja i Chiny mają bardzo groźny nowoczesny
        arsenał, nie tylko łodzi podwodnych, ale również min podwodnych i pocisków
        sterowanych, na które nie mają obrony lotniskowce, już nie mówiąc o problemie
        obrony statków mających dowozić wyposażenie i paliwo do zamorskich sił USA. Nie
        wiele na ten problem mogą zaradzić składy w bazach zamorskich, na wypadek
        konfliktu USA, przeciwko przeciwnikom na terenie Eurazji.
        Pamiętam jak ktoś wyraził nadzieję, że w przyszłości, historycy nie będą głowić
        się nad wytłumaczeniem, w jaki sposób doszło do wojny USA, przeciwko Rosji i
        Chinom po upadku Związku Sowieckiego. Piekło jakie może rozpętać wojna USA
        przeciwko krajom euroazjatyckim, opisuje przeszkolony w USA, były szef wywiadu
        wojsk Filipin, generał brygady Victor N. Corpus, w artykule pod tytułem
        „Wrażliwe Punkty Ameryki” („America’s Acupujncture Points”wink w dwu częściach:
        „Bolesne Ciosy w USA,” („Striking the USA where it hurts,”wink i „Maczuga
        mordercy,” („The assassin’s mace,”wink opublikowanych w piśmie „Asia Times,”
        ostatni w numerze z 20go października, 2006.
        Corpus uważa, że używanie najnowocześniejszej broni przeciwko ludności cywilnej
        nigdy, nie da zwycięstwa, jak to widać w Iraku i w Libanie. Chińczycy od dawna
        pracują nad sposobami „pokonania silniejszego przez słabszego przeciwnika.”
        Podczas gdy
        dochodzi do tego, na przykład taki problem nowoczesnej techniki wojennej, która
        osiąga tak wysoką sprawność że „jeżeli nieprzyjaciel widzi przeciwnika, to
        oznacza natychmiastową śmierć tegoż przeciwnika.”
        Z tego powodu Chińczycy i Rosjanie pracują od wielu lat nad sposobem
        „oślepiania” satelitów w orbitach, systemami natychmiastowego działania, takimi
        jak pulsowniem elektromagnetycznym i innymi środkami włacznie z
        „nano-satelitami.” Każdy z dziesięciu wyliczonych przez tego autora systemów
        może według niego zadać śmiertelnmy cios Ameryce przez obóz chińsko rosyjski.
        • ignorant11 No ale Chiny i Rosja, to... 31.10.06, 08:53
          Sława!

          to kraje nowej osi zła.

          Rosja w recydywie komunistycznej, z której nigdy nie wyszła, a Chiny to równiez
          zadna wolnosc, ale raczej male spragmatyzowanie komunizmu...

          Oczywiscie oba kraje nawet razem nie stanowia zadnej alternatywy ani
          cywilizacyjnej i ani ekonomicznej dla ZAchodu.

          Siły Zachodu sa nadal potężne i oprócz NATO, NAFTA, UE, ASEAN...

          Należa do Zachodu równiez Indie, które czuja sie zagrozone przez Chiny, raczej
          na Indie stawia sie jako przyszłego hegemona Azji.

          Potencjał calej oragnizacji szanghajskiej nie jest wiekszy niz potencjał
          ekonomiczny Japoni...

          Forum Słowiańskie
          gg 1728585
          • witomir Re: No ale Chiny i Rosja, to... 31.10.06, 12:13
            Emocjonalne frazy o "nowej osi zła" włóżmy między bajki nikt przy zdrowych
            zmysłach w nie już nie wierzy smile
            Polska Rosji nie jest potrzebna. Rosja Polsce tak.Tak jak potrzebna jest Rosja
            Niemcom,Ukrainie,Białorusi,Czechom,Węgrom,Szwecji...całej Europie bez
            wyjątku,może tylko Norwegii nie. Europie potrzebne są rosyjskie nośniki energii.
            Bez Rosyjskiego Gazu Europa odmroziłaby sobie uszy zimą. Rząd Niemiec i UE jako
            konglomerat większości europejskich państw
            doceniają ten walor Rosji z wyjątkiem rządu IV RP. W walce z agentami
            byłymi,zapomnieli ze nowi agenci przybywają! (Radek Sikorski to nie żadna tajemnica)
            • ignorant11 Re: No ale Chiny i Rosja, to... 31.10.06, 13:46
              witomir napisał:

              > Emocjonalne frazy o "nowej osi zła" włóżmy między bajki nikt przy zdrowych
              > zmysłach w nie już nie wierzy smile

              +++Jak to emocjonalne?
              Oczywiscie prawdopodobieństwo nowej rewolucji swiatowej juz jest bardzo niskie,
              podobnie jak atak osi rosysjko-chińskiej na Wolny Świat...

              Jednak wyraźnie zachodzi obrona obszarów barbarzyństwa i niestabilnosci wraz z
              ich klientami jak Łukaszenko czy Kimirsen.

              Ale o ofenzywie nie ma mowy.

              Raczej pochodu wolnosci nic juz nie zatrzyma i doczekamy sie zjednoczenia
              Korei, doczekamy wolnej Kuby, Birmy czy Bialorusi...

              > Polska Rosji nie jest potrzebna. Rosja Polsce tak.Tak jak potrzebna jest
              Rosja
              > Niemcom,Ukrainie,Białorusi,Czechom,Węgrom,Szwecji...całej Europie bez
              > wyjątku,może tylko Norwegii nie. Europie potrzebne są rosyjskie nośniki
              energii

              +++POlsce nie specjalnie potrzebna jest Rosja. Nosniki energi mamy wlasne jak
              wegle i znaczne zasoby gazu. Rope sciagniemy tankowcami, gaz równiez...
              A jako rynek zbytu Rosja jest niestabilna i chimeryczna.

              Mozna oczywiscie sprzdawac tam chwilowe nadwyzki exportowe czy sporadycznie
              kupowac rope lub gaz w niewielkich ilosciach.

              Rosje powinnismy omijac jako czarna dziure niestabilnosci.

              > .
              > Bez Rosyjskiego Gazu Europa odmroziłaby sobie uszy zimą. Rząd Niemiec i UE
              jako
              > konglomerat większości europejskich państw
              > doceniają ten walor Rosji z wyjątkiem rządu IV RP. W walce z agentami
              > byłymi,zapomnieli ze nowi agenci przybywają! (Radek Sikorski to nie żadna
              tajem
              > nica)

              +++Znowu neosowieckie pieprzenie w bambus.
              Wydajnosc gazoportu bedzie min 5mldm3 wiecej niz zapotrzebowanie na rosyjski
              gaz.
    • witomir Do kogo będzie należał XXI w wyjaśnia Wallerstein 31.10.06, 12:51
      W 1941 roku Henry Luce ogłosił, że dwudziesty wiek jest wiekiem Ameryki. Od
      tamtej pory wielu komentatorów wyraziło identyczny pogląd. Dwudziesty wiek był
      oczywiście czymś więcej niż tylko wiekiem Ameryki. Była to jednocześnie era
      dekolonizacji Azji i Afryki, okres rozkwitu ruchów politycznych takich jak
      faszyzm i komunizm, a także z jednej strony wiek Wielkiego krachu oraz, z
      drugiej - czasy niewyobrażalnej ekspansji gospodarki-świata w ciągu 25 lat po
      zakończeniu drugiej wojny światowej.

      Ale z całą pewnością był to wiek Ameryki. Stany Zjednoczone a latach 1945-1970
      stały niekwestionowanym mocarstwem hegemonicznym, kształtującym wydarzenia w
      systemie-świecie według własnego uznania. Stały się wiodącą potęgą produkcyjną w
      gospodarce, liderem globalnej polityki oraz centrum kulturowym systemu-świata.
      Mówiąc krótko - to one dowodziły, przynajmniej przez jakiś czas.

      Dzisiaj Stany Zjednoczone przeżywają zapaść. Opinię tę odważa się wyrażać coraz
      większa ilość komentatorów, nawet jeśli oficjale z establishmentu USA
      kategorycznie temu zaprzeczają, wtórując tu niektórym przedstawicielom lewicy na
      świecie, którzy głoszą konieczność utrzymania hegemonii amerykańskiej. Jednak
      trzeźwo myślący realiści, niezależnie od swoich sympatii politycznych,
      przyznają, że gwiazda USA gaśnie. Nasuwa się zatem poważne pytanie prognostyczne
      - do kogo będzie należał wiek dwudziesty pierwszy?

      Oczywiście, mamy dopiero rok 2006 i jest jeszcze trochę zbyt wcześnie, aby
      usłyszeć jednoznaczną odpowiedź na to pytanie. Mimo to przywódcy na całym
      świecie dokonują szacunków na ten temat i odpowiednio do nich planują swoje
      programy polityczne. Jeśli przeformułujemy powyższe pytanie i zechcemy się
      dowiedzieć po prostu, w jaki sposób będzie wyglądał nasz świat na przykład w
      2025 roku, wówczas nasze wnioski mogą okazać się całkiem rozsądne.

      Odpowiedzi na pytanie dotyczące kształtu świata w 2025 roku można podzielić na
      trzy grupy. Pierwsza zakłada, że Stany Zjednoczone otrzymają jeszcze jedną
      szansę, dojdzie do odrodzenia ich potęgi i w obliczu braku jakiegokolwiek
      poważnego rywala pod względem militarnym będą one wciąż sprawowały globalną
      władzę. Druga związana jest z przekonaniem, że Stany Zjednoczone zostaną
      zastąpione przez Chiny, które zaczną pełnić rolę światowego supermocarstwa.
      Według trzeciego scenariusza świat stanie się areną anarchicznego i praktycznie
      nieprzewidywalnego, wielobiegunowego chaosu. W jaki sposób oszacujemy każdą z
      tych ewentualności?

      Stany Zjednoczone górą? Są trzy powody, aby wątpić w taki rozwój wydarzeń. Po
      pierwsze ekonomia. Wysoce niepewna jest pozycja dolara amerykańskiego jako
      jedynej waluty rezerwowej całej gospodarki-świata. Kurs dolara jest na razie
      podtrzymywany dzięki masowym wykupom obligacji skarbowych USA przez Japonię,
      Chiny, Koreę i inne kraje. Ale nie można liczyć, że sytuacja ta będzie trwała w
      nieskończoność. Gdy nastąpi dramatyczne obniżenie wartości dolara, dojdzie do
      chwilowego wzrostu sprzedaży towarów przemysłowych, ale Stany Zjednoczone utracą
      kontrolę nad światowym bogactwem i nie będą w stanie bezkarnie powiększać
      swojego deficytu. Nastąpi spadek stopy życiowej, pojawią się też nowe waluty
      rezerwowe takie jak euro czy jen.

      Drugi powód jest natury militarnej. Przypadek Afganistanu, a szczególnie Iraku,
      pokazał nam, że nie wystarczy dysponować odpowiednią ilością samolotów, statków
      i bomb. Aby zmierzyć się z lokalnym oporem, niezbędne są znaczne siły lądowe.
      Stany Zjednoczone ich nie posiadają i z przyczyn politycznych nigdy ich posiadać
      nie będą. Każdą tego typu wojnę z definicji muszą zatem przegrać.

      Trzeci powód to polityka. Przywódcy poszczególnych krajów na całym świecie coraz
      częściej dochodzą do trafnego przekonania, że są w stanie ignorować politycznie
      Stany Zjednoczone. Weźmy jeden z ostatnich przykładów. Szanghajska Organizacja
      Współpracy (Shanghai Cooperation Organization), zrzeszająca Rosję, Chiny oraz
      cztery republiki środkowoazjatyckie wkrótce poszerzy się o Indie, Pakistan,
      Mongolię oraz Iran. To ostatnie państwo zostało zaproszone do współpracy w
      momencie, gdy Stany Zjednoczone starają się rozpocząć ogólnoświatową kampanię
      wymierzoną przeciwko jego rządowi. Boston Globe trafnie określił te działania
      jako "koalicję anty-Bushowską" i "przesunięcie tektoniczne w geopolityce".

      A może w 2025 roku na szczycie znajdą się Chiny? Bez wątpienia, Chiny znakomicie
      sobie radzą pod względem ekonomicznym, rozbudowują znacznie swój arsenał
      wojskowy i zaczynają odgrywać coraz istotniejszą rolę nawet w regionach
      znajdujących się daleko od ich granic. W roku 2025 Chiny będą jeszcze
      potężniejsze, ale one również muszą zmierzyć się z trzema trudnościami.

      Po pierwsze problemy wewnętrzne. Chiny nie są stabilne pod względem politycznym.
      Na korzyść jednopartyjnej struktury przemawiają sukcesy gospodarcze oraz
      sentymenty nacjonalistyczne. Swojego sprzeciwu nie ukrywają natomiast osoby,
      którym nie powiodło się w nowych realiach oraz zwolennicy poszerzania swobód
      politycznych.

      Druga "chińska trudność" związana jest z gospodarką-światem. Nieprawdopodobny
      wzrost poziomu konsumpcji w Chinach (analogiczny do tego z Indii) wywrze wpływ
      zarówno na środowisko naturalne całego świata, jak i na granice akumulacji
      kapitału. Jeśli istnieje zbyt duża liczba konsumentów i zbyt wielu producentów,
      sytuacja ta musi mieć reperkusje pod względem stopy zysku we wszystkich
      częściach świata.

      Trzeci problem dotyczy sąsiedztwa Chin. Jeśli państwu temu uda się doprowadzić
      do reintegracji Tajwanu oraz ponownego zjednoczenia Korei i gdy uporządkuje
      swoje stosunki (zarówno polityczne, jak i psychologiczne) z Japonią, może dojść
      do powstania harmonijnej struktury geopolitycznej, w której Chiny zaczną
      odgrywać rolę hegemona.

      Wszystkie trzy wspomniane trudności mogą zostać przezwyciężone, choć nie będzie
      to łatwe. Nie jest pewne, czy Chińczykom uda się to zrobić do 2025 roku.

      Ostatni scenariusz to wielobiegunowa anarchia i burzliwe fluktuacje w
      gospodarce. Biorąc pod uwagę niemożliwość przetrwania starego centrum
      hegemonicznej władzy, trudności z ustanowieniem nowego lidera oraz kryzys w
      dziedzinie ogólnoświatowej akumulacji kapitału, wydaje się on najbardziej
      prawdopodobny.

      • ignorant11 Re: Do kogo będzie należał XXI w wyjaśnia Waller 31.10.06, 14:22
        witomir napisał:

        > W 1941 roku Henry Luce ogłosił, że dwudziesty wiek jest wiekiem Ameryki. Od
        > tamtej pory wielu komentatorów wyraziło identyczny pogląd. Dwudziesty wiek był
        > oczywiście czymś więcej niż tylko wiekiem Ameryki. Była to jednocześnie era
        > dekolonizacji Azji i Afryki, okres rozkwitu ruchów politycznych takich jak
        > faszyzm i komunizm, a także z jednej strony wiek Wielkiego krachu oraz, z
        > drugiej - czasy niewyobrażalnej ekspansji gospodarki-świata w ciągu 25 lat po
        > zakończeniu drugiej wojny światowej.

        +++To włąsnie Ameryka najbardziej dekolonizowała przejmujac imperium brytyjskie.

        >
        > Ale z całą pewnością był to wiek Ameryki. Stany Zjednoczone a latach 1945-1970
        > stały niekwestionowanym mocarstwem hegemonicznym, kształtującym wydarzenia w
        > systemie-świecie według własnego uznania. Stały się wiodącą potęgą
        produkcyjną
        > w
        > gospodarce, liderem globalnej polityki oraz centrum kulturowym systemu-świata.
        > Mówiąc krótko - to one dowodziły, przynajmniej przez jakiś czas.
        >
        > Dzisiaj Stany Zjednoczone przeżywają zapaść. Opinię tę odważa się wyrażać
        coraz
        > większa ilość komentatorów, nawet jeśli oficjale z establishmentu USA
        > kategorycznie temu zaprzeczają, wtórując tu niektórym przedstawicielom lewicy
        n
        > a
        > świecie, którzy głoszą konieczność utrzymania hegemonii amerykańskiej. Jednak
        > trzeźwo myślący realiści, niezależnie od swoich sympatii politycznych,
        > przyznają, że gwiazda USA gaśnie. Nasuwa się zatem poważne pytanie
        prognostyczn
        > e
        > - do kogo będzie należał wiek dwudziesty pierwszy?

        +++Ja nie widzę żadnych oznak słabniecia USA. Przeciwnie pozbycie sie
        konkurenta w postaci imperium zła, wyraźnie wzmocniło pozycje USA.

        Rozwiniete cywilizacyjnie sa na całym swiecie sa tylko Japonia, Europa i USA.

        Ale USA ucieka pod kazdym wzgledem poglebiajac swoj dystans do Europy i
        Japonii, które mimo szumnych deklaracji zostaja w tyle pod kazdym wzgledem:
        ekonomicznym, technologicznym, cywilizacyjnym, militarnym...

        >
        > Oczywiście, mamy dopiero rok 2006 i jest jeszcze trochę zbyt wcześnie, aby
        > usłyszeć jednoznaczną odpowiedź na to pytanie. Mimo to przywódcy na całym
        > świecie dokonują szacunków na ten temat i odpowiednio do nich planują swoje
        > programy polityczne. Jeśli przeformułujemy powyższe pytanie i zechcemy się
        > dowiedzieć po prostu, w jaki sposób będzie wyglądał nasz świat na przykład w
        > 2025 roku, wówczas nasze wnioski mogą okazać się całkiem rozsądne.

        ++NIe ma zadnych oznak zmiany układu sił. Wyraźne oznaki to zwiekszajacy sie
        dystans i zapoźnienie Eupropy wobec USA.

        Chiny dopiero nieznacznie wydobywaja sie z nedzy podobnie jak Rosja, ale racej
        to one sa uzaleznione od USA niz odwrotnie.

        NB ich "nadwyzki" finansowe sa w $.

        Jedyna konsekwencja jaka moze nastapic to zrealizowanie owych nadwyzek, czyli
        oslabienie kursu $ przy wymianie na inne waluty, ale wtedy te kraje dostana po
        kieszeni gdy ich rezerwy stopnieja blyskawicznie.

        jedyna alernatywa pozostaje lokowanie tych nadwyzek na rynku USA, co jeszcze
        bardziej nakreca usaśńka ekonomie.

        >
        > Odpowiedzi na pytanie dotyczące kształtu świata w 2025 roku można podzielić na
        > trzy grupy. Pierwsza zakłada, że Stany Zjednoczone otrzymają jeszcze jedną
        > szansę, dojdzie do odrodzenia ich potęgi i w obliczu braku jakiegokolwiek
        > poważnego rywala pod względem militarnym będą one wciąż sprawowały globalną
        > władzę.

        ++++NIe ma żadnych oznak,ze USA utraciły czy chodcby osłabiły sowje szanse na
        utrzymanie hegemoni.


        Druga związana jest z przekonaniem, że Stany Zjednoczone zostaną
        > zastąpione przez Chiny, które zaczną pełnić rolę światowego supermocarstwa.
        +++Poki co gospodarka chińska jest prownywalna jedynie z ukańska, a do
        usańśkiej czy europejskiej musi wzrosnac jeszcze min 5-7 krotnie.., jednak
        wczesniej pojawi sie wiele barier: popytu, surowcowe itp.
        Chiny teraz zyskuja na prymitywnym extensywnym wzroscie.

        Europa i USa moga zniszczyc ekonomie chińska jedym pociagnieciem piora
        wprowadzajac blokade gospodarcza lub zastepujac Chiny np Indiami lub innymi
        wschodzacymi rynkami zawierajac odpowiednie porozumienia.


        > Według trzeciego scenariusza świat stanie się areną anarchicznego i
        praktycznie
        > nieprzewidywalnego, wielobiegunowego chaosu.

        +++Dlatego za wszelka cene nalezy utrzymac supremacje Zachodu. I jedyne co moze
        niepokoic to rosnace zapoźnienie Europy. Jednak i tu pokazuja sie enklaw
        nowoczesnosci jak UK IR, czy Skandynawia...


        W jaki sposób oszacujemy każdą z
        > tych ewentualności?
        >
        > Stany Zjednoczone górą? Są trzy powody, aby wątpić w taki rozwój wydarzeń. Po
        > pierwsze ekonomia. Wysoce niepewna jest pozycja dolara amerykańskiego jako
        > jedynej waluty rezerwowej całej gospodarki-świata. Kurs dolara jest na razie
        > podtrzymywany dzięki masowym wykupom obligacji skarbowych USA przez Japonię,
        > Chiny, Koreę i inne kraje. Ale nie można liczyć, że sytuacja ta będzie trwała
        w
        > nieskończoność. Gdy nastąpi dramatyczne obniżenie wartości dolara, dojdzie do
        > chwilowego wzrostu sprzedaży towarów przemysłowych, ale Stany Zjednoczone
        utrac
        > ą
        > kontrolę nad światowym bogactwem i nie będą w stanie bezkarnie powiększać
        > swojego deficytu. Nastąpi spadek stopy życiowej, pojawią się też nowe waluty
        > rezerwowe takie jak euro czy jen.

        +++Chyba nie... Bo przyszlosci Eu okazuje sie nader niepewna, Sa głosy za
        o0dejsciem od Eu nawet w Eurolandzie, jen za słaby by stac swiatowa waluta.
        Jedynym rozsadnym zagospodarowaniem $ nadwyzek jest iwestowanie w rynek USA, co
        oczywiscie nadal bedzie nakrecac ekonomie USA i finansować usański deficyt.



        >
        > Drugi powód jest natury militarnej. Przypadek Afganistanu, a szczególnie
        Iraku,
        > pokazał nam, że nie wystarczy dysponować odpowiednią ilością samolotów,
        statków
        > i bomb. Aby zmierzyć się z lokalnym oporem, niezbędne są znaczne siły lądowe.
        > Stany Zjednoczone ich nie posiadają i z przyczyn politycznych nigdy ich
        posiada
        > ć
        > nie będą. Każdą tego typu wojnę z definicji muszą zatem przegrać.
        +++?????? Armia ladowa USA nadal jest najpotezniejsza i najbardziej
        zaawansowana jakosciowo.

        >
        > Trzeci powód to polityka. Przywódcy poszczególnych krajów na całym świecie
        cora
        > z
        > częściej dochodzą do trafnego przekonania, że są w stanie ignorować
        politycznie
        > Stany Zjednoczone.
        ++++???????????? IGNOROWAĆ???????????????


        Weźmy jeden z ostatnich przykładów. Szanghajska Organizacja
        > Współpracy (Shanghai Cooperation Organization), zrzeszająca Rosję, Chiny oraz
        > cztery republiki środkowoazjatyckie wkrótce poszerzy się o Indie, Pakistan,
        > Mongolię oraz Iran.
        +++Co bedzie a nie jest nie pisze sie w rejestr. Raczej tu chodzi o zachowanie
        resztek imperium zła, resztówki po parcelacji latyfudiów jakie posiadalo
        imperium przed 1989. O ofenzywie nie ma mowy.



        To ostatnie państwo zostało zaproszone do współpracy w
        > momencie, gdy Stany Zjednoczone starają się rozpocząć ogólnoświatową kampanię
        > wymierzoną przeciwko jego rządowi. Boston Globe trafnie określił te działania
        > jako "koalicję anty-Bushowską" i "przesunięcie tektoniczne w geopolityce".

        +++OK! A Bush robi swoje i solidarnosc grupy szanghajskiej rozbija od srodka
        budujac alternatywe w postaci nowych lini przesyłowych z z Azji Centralnej.

        A przeciez KAzachstan jest ewidentnie konkurentem Rosji dłufalowo, podbnie jak
        Iran w kwestiach weglowodorów, a Chiny w kwestiach demograficznych,
        terytorialnych itp...

        >
        > A może w 2025 roku na szczycie znajdą się Chiny? Bez wątpienia, Chiny
        znakomici
        > e
        > sobie radzą pod względem ekonomicznym, rozbudowują znacznie swój arsenał
        > wojsko
        • witomir Re: Do kogo będzie należał XXI w wyjaśnia Waller 31.10.06, 15:28
          Dziś gospodarka Chin wytwarza dochód narodowy 1.2 tryliona dolarów, podczas gdy
          dochód narodowy USA jest 10.4 trylionów dolarów, czyli prawie dziesięć razy
          więcej niż Chiny i dwa i pół raza większy niż Japonia, której dochód narodowy
          wynosi 4.0 trylionów dolarów rocznie. Ekonomiści sądzą, że Chiny dogonią Japonię
          w przeciągu dwudziestu lat. Dzięki taniej robociźnie Chiny przyciągają
          amerykańskich przemysłowców, tak że w ostatnich 12 miesiącach gospodarka chińska
          zdobyła w handlu z USA nadwyżkę 123 miliardów dolarów.

          World Bank ocenia, że w Chinach 51% a w USA 14% rocznego dochodu narodowego
          pochodzi z produkcji przemysłowej, podczas gdy w USA prawie trzy czwarte tego
          dochodu pochodzi z usług. Steven Roach, główny ekonomista firmy Morgan Stanley
          uważa, że ograniczanie importu z Chin przez podnoszenie ceł lub zwiększenie
          wartości wymiennej waluty chińskiej, yuana, tylko zwiększyłoby import towarów z
          innych krajów, bez poprawy sytuacji gospodarki amerykańskiej.
          Chiny korzystają z wymiany handlowej z USA zatrudniając miliony robotników i
          zdobywając fundusze na modernizację wojska. Jednocześnie Chiny mają, po Japonii,
          największe rezerwy obcej waluty na świecie, co z kolei wzmacnia pozycję Chin
          wobec USA, gdzie polityka gospodarcza rządu pozwala ludności żyć nad stan i
          zmniejsza podatki oraz wydaje kolosalne sumy na podbój i okupację Iraku. Jak tak
          dalej pójdzie, to według oceny Intrenational Monetary Fund za kilka lat deficyt
          eksportowy oraz zadłużenie za granicą osiągną wartość 40% rocznego dochodu
          narodowego USA. Chiny są w posiadaniu rozmaitych bonów amerykańskich wartości
          około ćwierć tryliona dolarów, podczas gdy wartość inwestycji amerykańskich w
          Chinach jest oceniana przez U.S Bureau of Economic Statistics na dwadzieścia
          pięć razy mniej (10.2 miliardów dolarów).

          Teoretycznie Chiny mogłyby spowodować załamanie się giełdy amerykańskiej, jak
          też całej gospodarki amerykańskiej, gdyby rzuciły na rynek międzynarodowy
          wszystkie posiadane przez skarb Chin długi USA. W praktyce, kiedy Chiny
          pożyczają Ameryce i kupują amerykańskie bony, to lokują bezpiecznie swoje zyski
          z eksportu do USA. Kupując amerykańskie papiery wartościowe Chiny sprzedają
          własną walutę i utrzymują kurs jej wymiany nisko, co z kolei pomaga im
          sprzedawać tanio swoje towary. Tak więc USA dostaje od Chin tanie towary jak i
          nisko procentowe pożyczki na finansowanie swego rosnącego zadłużenia.

          Dziś Mekką dla wielu przywódców politycznych jest Pekin. Świat patrzy na
          awanturniczą politykę Ameryki i niezależnie od tego czy ją oficjalnie pochwala
          czy gani, patrzy ze zdumieniem. Można być najbogatszym, można być mocarzem, lecz
          wojna zawsze osłabia, szczególnie, jeśli prowadzi się ją na własny koszt i
          własnymi siłami. Tymczasem zarówno Rosja jak i Pekin wykorzystują dany sobie
          czas budując swój potencjał gospodarczy i militarny. To ostatnie odnosi się
          zapewne bardziej do Chin niż do Rosji, która co najwyżej może dążyć tylko do
          pewnej modernizacji i tak silnej armii. W odniesieniu do tych dwóch państw dawne
          zadrażnienia graniczne w obliczu agresywnej polityki USA wydają się być minioną
          historią, do której się już nie powróci. Tymczasem kolejny Busch jest
          przekonany, że po operacji Pustynna Burza, kiedy to jego ojciec stary Busch,
          ogłaszał nowy porządek świata (New World Order) świat stanął w miejscu. Być może
          potrzebna będzie jeszcze jedna wojna, tym razem z Iranem by Ameryka uświadomiła
          sobie, że zaczyna przegrywać. Ameryka i tak już wie, że nie jest w żaden sposób
          zmusić Korei Północnej do uległości, że wojna na tamtym froncie jest niemożliwa
          właśnie, że względu na Chiny. Nie wiele też brakuje, żeby uświadomiła sobie, że
          zaatakowanie Iranu jest również niemożliwe, że względu na Rosję. Tu jednak
          presja Izraela na USA, może okazać się decydującą, bo to właśnie na krótką metę
          Ameryka, nie Izrael zapłaci za agresję najwyższą ceną. Rosja po raz kolejny może
          dać Ameryce wolną rękę, by jeszcze bardziej pogrążyła się w militarny chaos. Czy
          Iran równie szybko stanie się drugim Irakiem, tego oczywiście nie wiemy. Nie
          wiemy, jakie jest wyposażenie armii Irańskiej w sprzęt, nie wiemy, jakie są
          zdolności bojowe i wyszkolenie żołnierzy, na ile zdolnych ma dowódców. Nie
          wiemy, czy armia Irańska w ogóle posiada jakąś wartość bojową. Ale niezależnie
          od tego jak szybko Ameryka poradzi sobie z tą armią, będzie to początek końca
          dominacji ameryki jako supermocarstwa, militarnego, gospodarczego i politycznego.

          polecam pozycję celem przetarcia oczu wysylkowa.pl/ks560725.html

          warto zaznaczyć, że w 70-tych latach E.Todd wbrew tezom różnych "analityków"
          wywieszczył upadek ZSRR...



Pełna wersja