eliot
02.04.07, 12:14
Forum „Świat”
Niemcy wroca do polskosci
Autor: Nimfa
Data 2007-04-01 21:45
"O reslawizację Wschodnich Niemiec" - Karol Stojanowski, 1946
1. Wschodnie Niemcy cmentarzyskiem słowiańskim
Niemcy nie są narodem tak jednolitym, jak np. Polacy. Poza zróżnicowaniem
religijnym i językowym, odgrywa u nich bardzo poważną rolę zróżnicowanie
szczepowe, czyli jak to się obecnie utarło, zróżnicowanie krwi. Narodowe
terytorium niemieckie składa się z trzech zasadniczych części: germańskiej,
celtoromańskiej i słowiańskiej. Germańskie terytorium w Niemczech obejmuje
północno-zachodnie tereny na północ od Menu oraz na zachód od Łaby i Sali.
Żywioł ściśle germański ekspandując ze swego terytorium zalał dzisiejsze
południowe Niemcy, etnicznie przed tym celtyckie, oraz zgermanizował je.
Terytorium południowych Niemiec uległo późniejszym wpływom rzymskim. Oba te
terytoria razem połączone, przeprowadziły w średnich wiekach, znany ogólnie
podbój zachodniej Słowiańszczyzny. Na skutek tego podboju powstało trzecie
terytorium, tj. terytorium słowiańsko-niemieckie.
Jeszcze w średnich wiekach Słowiańszczyzna sięgała, jak wskazuje załączona
mapa, bardzo daleko na zachód. Przekraczała ona Łabę oraz dochodziła do Sali.
Na zachód od dzisiejszej polskiej granicy, tj. od dolnej Odry, Nysy Łużyckiej
oraz na zachód od górskiego masywu czeskiego rozprzestrzeniały swe siedziby
trzy wielkie ludy słowiańskie. Południe tego terytorium zamieszkiwali
Serbowie Łużyccy zwani Łużyczanami. Nizinę nadbałtycką zajmowali na zachodzie
po prawym i po lewym brzegu Łaby Obotryci [Obodryci]. Dalej zaś na wschód od
Obotrytów aż do Odry rozciągały się siedziby Weletów, zwanych też Lutykami.
Bardzo wyraziście unaocznia zasięg słowiański w Niemczech mapka, wyjęta z
tajnego pisemka Wendischer Bote, wydawanego w czasie obecnej wojny [chodzi o
II wojnę światową] przez „Związek Niemców Pochodzenia Słowiańskiego” (Verband
der Deutschen slawischer Abstammung). Mapka ta wskazuje, że takie miasta, jak
Hamburg, Kilonia, Lubeka, Magdeburg, Lipsk, nie mówiąc już o Berlinie, leżą
na dawnych ziemiach słowiańskich, przy czym niektóre wyrazy są pochodzenia
słowiańskiego (Lubeka, Lipsk, Berlin).
Napór germańsko-niemiecki na Słowian zaczął się jeszcze w VII w. po
Chrystusie. Wtedy to Słowiańszczyźnie zagrażali germańscy Frankowie. W
związku bodaj z tym naporem powstało najstarsze państwo Samona.
Najpotężniejsze uderzenia spotkały Słowian w wieku X i XII. Akcję
przeciwsłowiańską prowadziło dwóch monarchów z dynastii saskiej: Henryk I i
Otton I w wieku X-tym oraz margrabia brandenburski Albrecht Niedźwiedź i
książę saski Henryk Lew w wieku XII. Walki niemiecko–słowiańskie były bardzo
krwawe i uporczywe. Słowianie bronili się bardzo dzielnie w wojnach obronnych
i w powstaniach po podboju niezależnych państw słowiańskich. Na bohatera tych
walk wyrósł zwłaszcza lud Weletów. Dramat słowiański za Odrą zakończył się w
roku 1181, kiedy Pomorze Szczecińskie zdobyte dla Polski ponownie przez
Bolesława Krzywoustego podporządkowało się Niemcom.
Podbój niemiecki był robiony z właściwym temu narodowi okrucieństwem.
Ludność, zwłaszcza sfery zamożniejsze i kierownicze, masowo wyrzynano. Ze
względów natury gospodarczej nie wszystkich Słowian wyniszczono fizycznie. Na
skutek tego ludowa masa słowiańska na ogół pozostała przez długi czas
słowiańską. W niektórych państewkach, które się Niemcom dobrowolnie
podporządkowały, pozostawiono też słowiańską szlachtę, a nawet dynastie
panujące przy życiu. Ziemie słowiańskie na zachód od Odry stały się po
niemieckim podboju świadkiem drugiego procesu, tj. niemieckiej kolonizacji i
germanizacji olbrzymich mas słowiańskich. Proces ten trwał nieprzerwanie od
podboju obecnego niemieckiego wschodu aż do chwili dzisiejszej. Germanizacja
posuwała się wprawdzie systematycznie, ale bardzo powoli i opornie. Jeszcze
do dzisiejszego czasu nie zdołano zgermanizować Łużyczan, którzy przetrwali w
ilości około 400 000 ludzi. Jeszcze w XVIII stuleciu resztki ludności
słowiańskiej na zachód od Odry mówiły swoim językiem, który zachował się w
pisanych zabytkach do dziś. Za czasów Lutra właściwie całe wschodnie Niemcy
mówiły po słowiańsku. Jeszcze przy końcu XVIII stulecia w czasie rozbiorów
Polski w tak zwanej kuźnicy kołłątajowskiej dyskutowano projekt połączenia
dynastycznego Polski ze Saksonią. W ówczesnej bowiem Saksonii mieszkała
wielka ilość Słowian, którą politycy polscy mieli zamiar obronić przed
germanizacją.
Żywioł słowiański wewnątrz niemieckiego organizmu walczył nawet po
zgermanizowaniu go. Był to typ walki zastępczej. Po prostu żywioł ten,
któremu zniszczono jego kulturę i jego organizację społeczną, czuł się w
niemieckich warunkach zbyt obco i starał się o zrzucenie jarzma niemieckiej
kultury, walcząc z jej centrami czy też upostaciowaniami. Dziś uczeni
badający historię Słowiańszczyzny wysuwają hipotezę, że średniowieczne wojny
chłopskie były właściwie buntami chłopskiego elementu słowiańskiego przeciw
niemieckim panom. Jest też wysoce prawdopodobne, że słowiańska krew była tym
podłożem, które przyjęło niemiecki protestantyzm religijny. Trzeba bowiem
pamiętać, że Niemcy nawrócili pogan połabskich gwałtem i wbrew ich woli na
chrześcijaństwo. Skutek tego nawrócenia siłą na chrześcijaństwo był taki, że
zgermanizowane elementy słowiańskie uważały chrześcijaństwo niejako
instynktownie za wiarę obcą. Dawali tedy zgermanizowani Słowianie materiał do
wszystkich rewolucyj religijnych, nie wyłączając ostatnich eksperymentów z
niemieckim neopoganizmem współczesnym.
2. Nieco o ruchu reslawizacyjnym po wojnie światowej
Dopóki naród niemiecki był w okresie powodzenia, ekspansji i rozmachu, dopóty
ta zgermanizowana masa słowiańska powiększała niemiecką potęgę. Nie miała ona
najzupełniej, lub też posiadała bardzo rzadko świadomość swego słowiańskiego
pochodzenia. Już jednakże po pierwszej wojnie światowej masa ta zaczęła się
ruszać. Zaczęły się szerzyć nawet wewnątrz granic Rzeszy Niemieckiej bardzo
ciekawe, choć dość sporadyczne, powroty do słowiańskiego pnia. (Oczywiście w
Polsce i Czechosłowacji powroty te były bardzo liczne.) Działały w budzeniu
się tego procesu rozmaite przyczyny. Przede wszystkim oddziaływała na
wyobraźnię zniemczonych Słowian klęska Niemców i renesans polityczny
Słowiańszczyzny, która posunęła była swe granice polityczne dość daleko na
zachód. U wschodnich granic Niemiec pojawiły się nowe państwa słowiańskie,
tj. państwo polskie i państwo czeskie, wydarte spod niemieckiego zaboru.
Pojawienie się to przypominało zgermanizowanym Słowianom ich pochodzenie i
zwracało uwagę na zmiany zaszłe w procesach etnicznych.
Bardzo ciekawym świadectwem literackim tych procesów jest książka
niemieckiego dyplomaty Rudolfa Nadolnego. Jest to odpowiedź na książkę
Masaryka, zatytułowaną „Nowa Europa”. Masaryk starał się w niej przekonać
zarówno czeską, jak i też pozaczeską opinię publiczną, że Niemcy, podlegający
doktrynie pangermańskiej, realizują od wieków program Drang nach Osten.
Książka ta powstała w czasie pierwszej wojny światowej jako akt propagandy
wewnętrznej i zewnętrznej późniejszego prezydenta republiki czechosłowackiej,
a następnie po wojnie rozeszła się w kilku językach. Nadolny postanowił dać
odpowiedź Masarykowi i w ten sposób powstała jego książka. Gruntowne jej
streszczenie i omówienie znajdzie czytelnik w mojej książce dotyczącej
niemieckiego rasizmu. Tutaj ograniczymy się jedynie do streszczenia końcowego
rozdziału tej książki, zajmującego się przyszłością mieszanego niemiecko-
słowiańskiego obszaru, położonego pomiędzy Wisłą a Karpatami, Łabą i Lasem
Czeskim. Zadaje on sobie pytanie, czy kraj ten ulegnie dalszej slawizacji czy
germanizacji, czy też powstanie tam coś nowego, tak jak to się dzieje dość
często na terytoriach narodowo mie