ignorant11
28.07.07, 12:30
Sława!
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_070727/swiat/swiat_a_1.html
"FAZ": Polska nie chce oddać dzieł sztuki zrabowanych Niemcom
Niemcy oskarżają Polskę o opieszałość w zwracaniu przejętych podczas wojny
niemieckich dzieł sztuki. Nie kwapią się jednak do oddania łupów, które sami
zrabowali
O sprawie poinformował na pierwszej stronie prestiżowy niemiecki dziennik
"Frankfurter Allgemeine Zeitung". W artykule zatytułowanym "Ostatni niemieccy
jeńcy wojenni" gazeta oskarżyła Polskę o utrudnianie negocjacji w sprawie
zwrotu niemieckich dzieł sztuki. Z naszej winy miały one "zabrnąć w ślepą
uliczkę".
Według "FAZ" Polska piętrzy przeszkody od dwóch lat, czyli mniej więcej od
czasu wyborczego zwycięstwa PiS. Nawet wcześniej stać ją jednak było jedynie
na gesty -na przykład zwrot egzemplarza Biblii Lutra podczas wizyty kanclerza
Gerharda Schrödera w Warszawie.
Tymczasem, jak dowodzi gazeta, w polskim posiadaniu nadal znajdują się
niemieckie dzieła sztuki oraz bezcenne dokumenty, księgozbiory, rękopisy i
nuty najwybitniejszych kompozytorów. Niezwracanie ich jest zaś sprzeczne z
prawem międzynarodowym, z konwencją haską na czele. Dziennikarz "FAZ" powołał
się na raport przygotowywany przez niemieckiego rządowego negocjatora Tono Eitela.
Właśnie dlatego sprawa została potraktowana w Warszawie bardzo poważnie.
Wczoraj w godzinach popołudniowych odbyła się narada w MSZ z udziałem minister
Anny Fotygi. -Pani minister była sprawą zbulwersowana - powiedział nam jeden z
jej współpracowników.
Zbulwersowany jest również Wojciech Kowalski, polski negocjator zajmujący się
rozmowami na temat dzieł sztuki. - Oskarżenia zawarte w artykule są
nieprawdziwe, żadnych negocjacji nie blokujemy - powiedział "Rz". - Niemcy
zarzucają nam "rabunek mienia", ale przecież Polacy niczego nie rabowali.
Dzieła, o których mowa, zastaliśmy na ziemiach zachodnich przyznanych Polsce
przez aliantów.
Podkreśla też, że trudność w uregulowaniu tego zagadnienia polega między
innymi na tym, że okupanci niemieccy nie tylko rabowali dobra kultury w
Polsce, ale przede wszystkim świadomie je niszczyli. Dzisiaj nie mają nawet
czego specjalnie oddawać. Szacunki mówią nawet o pół milionie utraconych dzieł
sztuki, a wyliczenia strat bibliotek sięgają kilkudziesięciu milionów książek
i rękopisów, których, jak wiadomo, nie da się niczym zrekompensować.
Niemiecki resort spraw zagranicznych nie chce komentować sprawy. -Mogę
powiedzieć tylko tyle, że negocjacje trwają i faktycznie od kilku lat nie
odnotowaliśmy specjalnego postępu - powiedziała "Rzeczpospolitej" rzeczniczka
ministerstwa. - Zdajemy sobie sprawę, że to bardzo drażliwa kwestia, ale nasze
stanowisko jest jednak niezmienne. Zgodnie z prawem te dzieła sztuki są
własnością Niemiec i chcemy, żeby znalazły się w Niemczech.
Prof. Dieter Bingen, dyrektor Niemieckiego Instytutu Polskiego w Darmstadt,
uważa, że wydźwięk artykułu "FAZ" jest "nie na miejscu". - Nazywanie dzieł
sztuki "ostatnimi jeńcami wojennymi" jest niesłuszne i prowadzi donikąd. Ich
zwrot jest sprawą drażliwą i skomplikowaną na płaszczyźnie kulturowej,
historyczno-moralnej oraz prawnej. Dlatego w tej kwestii potrzebny jest
poważny dialog, a nie ostre osądy zamieszczane w prasie -powiedział "Rz".
PIOTR ZYCHOWICZ, mok
Uratowaliśmy te dzieła przed Armią Czerwoną
To wyjątkowo irytująca historia. Sam zajmowałem się tą sprawą, jeżeli
negocjacje się nie udały to nie z winy Polski tylko ówczesnego niemieckiego
rządu SPD i Zielonych. Przede wszystkim jednak to przecież my uratowaliśmy
wiele niemieckich dóbr kultury przed dewastacją lub rozgrabieniem przez Armię
Czerwoną. Potem przez wiele lat je restaurowaliśmy, dbaliśmy o dokumenty i
książki. Artykuł jest tym bardziej nie na miejscu, że sami Niemcy nie
rozliczyli się z dóbr kultury zagrabionych w Polsce.
Władysław Bartoszewski były minister spraw zagranicznych
Forum Słowiańskie
gg 1728585