Polska mniejszość w Niemczech; dyskryminacja

22.07.03, 22:38
Re: AUTONOMIA POLSKA W R.F.N. -NIE WOLNO
Autor: Gość: fritz IP: *.dip.t-dialin.net
Data: 11-07-2003 15:27 + dodaj do ulubionych wątków

+ odpowiedz na list

+ odpowiedz cytując


-----------------------------------------------------------------------------
---
Kopernikus-Gruppe
Informacja o trzecim posiedzeniu "Grupy Kopernika"

Polscy i niemieccy eksperci spotkali się w dniach 12 i 13 czerwca na trzecim
posiedzeniu "Grupy Kopernika" na zaproszenie Niemieckiego Instytutu
Polskiego
w Darmstadt i Instytutu Niemiec i Europy Pólnocnej w Szczecinie. Obrady
trwały
dwa dni i poświęcone były "społeczności polskojęzycznej w Niemczech,
problemom
jej tożsamości, jej interesom i politycznej instrumentalizacji".
Na zaproszenie "Grupy Kopernika", w pierwszej części posiedzenia wzięli
udział
radca ministerialny urzędu pełnomocnika rządu federalnego do spraw kultury i
mediów Ulrich Treeger, radca legacyjny oraz urzędnik referatu 206
niemieckiego
ministerstwa spraw zagranicznych Andreas Krüger, kierownik redakcji polskiej
Deutsche Welle Hubert Wohlan oraz Konsul Generalny Ambasady RP w Berlinie
Jan
Turski. Zaproszeni goście poproszeni byli o przedstawienie własnej oceny
sytuacji. W drugiej części posiedzenia obradowano w kręgu członków grupy.
Prezentowany trzeci raport "Grupy Kopernika" zdaje sprawozdanie z
przeprowadzonej narady, a także póżniejszych dyskusji.
Następne posiedzenie "Grupy Kopernika" odbędzie się w dniach 30.11-
01.12.2001.


Wrzesień 2001

Dieter Bingen, Darmstadt
Kazimierz Wóycicki, Szczecin

Społeczność polskojęzyczna w Niemczech raport nr 3 "Grupy Kopernika"

Uwagi wstępne

Polityka integracji europejskiej, która ze względu na rychłe przystąpienie
Polski do UE posiada zasadnicze znaczenie dla stosunków polsko-niemieckich,
zmusza też do przemyślenia wielu zasadniczych dziedzin wzajemnych polsko-
niemieckich kontaktów.
Na początku lat 90. żródłem pewnych napięć i nieporozumień w stosunkach
polsko-
niemieckich była kwestia mniejszości niemieckiej w Polsce, która część
polskiej opinii publicznej traktowała jako grupę szczególnie
uporzywilejowaną
i jako zagrożenie dla spójności Śląska Opolskiego. W ostatnim czasie
natomiast
nacjonalistycznie nastawione kręgi w Polsce coraz częściej poruszają rzekomo
wciąż nierozwiązaną kwestię "polskiej mniejszości" w Niemczech. Niemieckim
władzom zarzuca się nie tylko, że odmawiają one pod najrozmaitszymi
pozorami,
żyjacym w Niemczech Polakom praw wynikających z polsko-niemieckiego traktatu
z
roku 1991, ale radykalizując te zarzuty żąda się niekiedy rewizji traktatu,
który ma rzekomo nie gwarantować równych praw Polaków w Niemczech i Niemców
w
Polsce.
Spór o istnienie "polskiej mniejszości" w Niemczech potraktować można jako
marginesowy, ponieważ ogranicza się on do stosunkowo wąskich
nacjonalistycznych kręgów w Polsce, co nie stwarza niebezpieczeństwa, że
stanie się kwestią zajmującą szersze i poważniejsze kręgi polityczne. Mimo
to,
kwestia ta budzić może pewien niepokój, ponieważ dotyka spraw związanych z
silnymi emocjami, a ponadto pytania dotyczące narodu, tożsamości i praw osób
przybywających do Niemiec staje się jak najbardziej aktualna - jeśli tylko
weżmie się pod uwagę niemieckie dyskusje na temat polityki migracyjnej,
podwójnego obywatelstwa, "wiodącej kultury" w Niemczech czy też integracji
obcokrajowców a także społeczeństwa wielokulturowego.
W związku z rychłym członkowstwem Polski w Unii Europejskiej i związanej z
tym
żywej polsko-niemieckiej symbiozy jesteśmy zdania, że kwestii grupy
polskojęzycznej w Niemczech i niemieckiej mniejszości w Polsce należy
poświęcić więcej uwagi niż dotychczas. Najpierw jednak należy się uwolnić od
istniejących anachronicznych wyobrażen i ideologicznych obciążen. Niemcy i
Polacy muszą być przygotowani na to, że choć nie zapowiada się
jakakolwiek "wdrówka ludów" między Polską a Niemcami, to osiedlanie się
Polaków w Niemczech i Niemców w Polsce winno stać się sprawą jak najbardziej
zwyklą i normalną.

Opis sytuacji

W Niemczech mieszka okolo 1,5 miliona ludności polskojęzycznej, osób - jak
mówi o tym traktat polsko-niemiecki - "posiadających obywatelstwo
niemieckie,
które są polskiego pochodzenia, albo przyznają się do języka, kultury lub
tradycji polskiej" (artykuł 20). Społeczność ta może i powinna odgrywać
ważną
rolę pośrednika i pomostu w dialogu polsko-niemieckim. Niestety nie dzieje
się
tak i jest to jedna z niewykorzystanych szans ostatnich dziesięciu lat. Na
ten
nie mogący zadowolić żadnej ze stron stan rzeczy składa się kilka czynników.
Wydaje się, że zarówno strona polska jak i niemiecka nie posiada wlaściwego
obrazu społeczności polskojęzycznej jak i nader często ma fałszywe
wyobrażenie
o historii tej społeczności, zdominowane przez stereotypy z przeszłości. To
prawda, że migracja Polaków do Niemiec zaczyna sie w latach 70. zeszłego
wieku, co stwarza powstanie szerokiego wówczas środowiska polonijnego.
Przypomnijmy najbardziej elementarne fakty. Na poczatku XX wieku sytuacja
społeczności polskiej w Zagłębiu Ruhry, którą tworzą w większości poddani
państwa pruskiego z terenów zaboru pruskiego, stabilizuje się. Przeżywa ona
społeczny awans, stwarzając powoli własną warstwę średnią. Po I wojnie
światowej Polonia zdobywa status mniejszości narodowej, choć wraz z
odzyskaniem przez Polskę niepodległości wiele osób wraca do kraju lub
emigruje
do Belgii lub Francji. W czasach nazistowskich dochodzi do systematycznego
prześladowania Polaków w Niemczech. Polacy, którzy znależli się w Niemczech
po
1945 roku (więżniowie obozów koncentracyjnych, robotnicy przymusowi, dipisi,
żołnierze PSZ) na ogół Niemcy opuszczają. Historia "starej Polonii" kończy
się
więc, z wyjątkiem bardzo małych środowisk, wraz z II wojną światową. Do
zakończenia jej historii przyczynia się też przesunięcie polskich granic na
Zachód, na skutek czego dawne polsko-niemieckie pogranicze znalazło się w
całości na terytorium państwa polskiego.
Po 1956 roku i politycznej "odwilży" w Polsce, dochodzi do całkowicie nowego
rozwoju sytuacji. Z Polski do Niemiec zaczynają wyjeżdżać: pozostała w niej
mniejszość niemiecka, Ślązacy, polscy Żydzi, uciekinierzy polityczni
(azylanci). Obecna grupa polskojęzyczna w Niemczech nie jest w żadnym
poważnym
stopniu kontynuacją "starej Polonii", lecz jest heterogeniczną grupą
przybyszy
z Polski, którzy przyjeżdzali do Niemiec od roku 1956, a w szczególności w
latach 70. i 80. aż po czasy wielkiego przełomu lat 1989/90. Po stronie
polskiej panuje natomiast przesadna skłonność do mówienia o Polakach
i "Polonii" w znaczeniu grupy etnicznej oraz odwoływaniu się do tradycji
polskiej migracji do Zagłębia Ruhry z przełomów wieków. Błąd takiego
podejścia
jest oczywisty. Tamta bogata tradycja, choć można cenić jej symboliczne
znaczenie, nie posiada żadnej ważącej kontynuacji. Polaków jako takich (z
obywatelstwem niemieckim) jest w Niemczech stosunkowo niewielu (najwyżej 200-
300 tysięcy). Gdyby problem sprowadzał się tylko do tej grupy, miałby on
charakter bez porównania bardziej ograniczony, niż gdy mówi się o znacznie
szerszej grupie polskojęzycznej.
Niestety niektórzy działacze organizacji polonijnych, często o zdecydowanie
nacjonalistycznym nastawieniu manipulują liczbą 1,5 miliona, odwołując się
do
tamtej tradycji, starając się zarazem sprowokować konfrontacje ze stroną
niemiecką. Bardzo niebezpiecznym zjawiskiem są głosy dochodzące z tego
środowiska, domagające się rewizji traktatu polsko-niemieckiego o stosunkach
dobrosąsiedzkich z 17 czerwca 1991 roku. W większości część działaczy,
nielicznych skądinąd i słabych organizacji typowo polonijnych,
scharakteryzować można jako nacjonalistów, którzy nie rozumieją ani
współczesnego ducha polsko-niemieckiego dialogu ani nie umieją działać w
duchu
pojednan
    • ignorant11 Re: Polska mniejszość w Niemczech; dyskryminacja 22.07.03, 22:40
      Re: AUTONOMIA POLSKA W R.F.N. -NIE WOLNO
      Autor: Gość: gebels IP: 130.94.106.*
      Data: 11-07-2003 18:25 + dodaj do ulubionych wątków

      + odpowiedz na list

      + odpowiedz cytując


      -------------------------------------------------------------------------------
      -

      Organizacja immigrantów z Polski w Berlinie
      Eigenorganisation der Zuwanderer aus Polen in Berlin
      the organization of Polish migrants in Berlin


      Witold Kaminski

      Mniejszosc Polska w Niemczech
      Podstawowa przyczyna trudnosci polskiej mniejszosci w
      Republice Federalnej Niemiec jest niemieckie
      prawodawstwo tworzace spoleczenstwo zbudowane w/g pewnej
      hierarchii, przypominajacej indyjskie kasty. Podzialy na
      Niemców z pochodzenia i cudzoziemców, uchodzców
      politycznych i gospodarczych, znajduja swoje odbicie w
      statusie prawnym imigrantów. I tak ogromna wiekszosc
      zamieszkalych w Niemczech Polaków posiada ograniczone
      zezwolenie na pobyt. Duza czesc sposród nich poddana
      jest dodatkowo dyskryminacyjnym praktykom w postaci
      braku prawa do np. zasilku wychowczego. Na szczescie
      tylko niewielkej juz grupie odmawia sie prawa do pracy,
      ale nie brakuje zawodów objetych zakazem ich wykonywania
      przez cudzoziemców. Samodzielna dzialalnosc gospodarcza
      wymaga z kolei posiadania zezwolen, których nie
      potrzebuja osoby posiadajace korzystniejszy status
      pobytu, lub niemieckie obywatelstwo.

      Dla unaocznienia wspomnianej juz kastowosci wymienie
      tytuly dajace imigrantom z polski podstawe prawna pobytu
      w Niemczech:

      obywatelstwo z uznanym statusem wysiedlenca (wiaze sie z
      szeregiem przywilejów);
      obywatelstwo bez wspomnianego statusu;
      obywatelstwo z tytulu przyznania (po 10 latach legalnego
      pobytu, lub po 7 latach w przypadku uznanych uchodzców
      politycznych i po 5 latach jesli wspólmalzonek jest
      Niemcem)
      Zezwolenia przyznawane cudzoziemcom:
      - Aufenthaltsberechtigung (zezwolenie na pobyt staly)
      - unbefristete Aufenthaltserlaubnis (zezwolenie bez
      ograniczenia)
      - befristete Aufenthaltserlaubnis (ograniczone
      zezwolenie )
      - Aufenthaltsbefugnis (ograniczone zezwolenie
      przyznawane z powodów humanitarnych)
      - Aufenthaltsbewilligung (zezwolenie zwiazane z celem
      pobytu: praca, nauka)
      - do 1990 roku tzw. Duldung (telerancja pobytu) i
      Aufenthaltsge stattung (na czas postepowania azylowego).
      Szczególowe omówienie wspomnianych tytulów i zwiazanych
      z nimi przywilejów i ograniczen rozsadziloby ramy tego
      referatu.

      Dodac tylko nalezy, ze skutkiem wprowadzonej przez prawo
      hierarchicznej klasyfikacji jest m. innymi wyjatkowa
      dezintegracja srodowiska utrudniajaca realizacje
      zapisanego w polsko-niemieckich traktatach prawa do:
      swobodnego wyrazania, zachowania i rozwijania swej
      tozsamosci etnicznej, kulturalnej, jezykowej i
      religijnej bez jakielkolwiek próby asymilacji wbrew ich
      woli.

      Restrykcje prawne powoduja bezposrednie i wtórne skutki.
      I tak nieudzielanie Polakom przez lata zezwolen do pracy
      spowodowalo rozwój swoistej polskiej infrastruktury na
      czarnym rynku pracy, oraz degradacje tych, którzy
      zmuszeni byli poruszac sie na marginesie spoleczenstwa -
      nierzadko poza granicami legalnosci.

      Jeszcze w roku 1990 zaledwie 10,6% sposród zamieszkalych
      w Berlinie Polaków pracowalo legalnie.

      Osiagneta po latach Normalizacja potwierdzona
      zezwoleniem na pobyt staly, lub przyznaniem niemieckiego
      obywatelstawa nie oznacza automatycznego rozwiazania
      wszelkich problemów. Inzynier, który nie majac
      zezwolenia do pracy przez lata nie mial kontaktu z
      zawodem, a jedyna szansa przezycia byla nielegalna praca
      na budowie, lub nauczycielka, która przeistoczyc musiala
      sie w sprzataczke lub kelnerke, nie maja praktycznie
      szans na samorealizacje w wybranych i wyuczonych niegdys
      zawodach. Przyznane po wielu latach prawa, nie oznaczaja
      automatycznie mozliwosci ich realizacji zgodnie z
      oczekiwaniami i aspiracjami.

      W efekcie daje sie zaobserwowac u osiadlych w Niemczech
      Polaków caly szereg negatywnych i niepokojacych zjawisk
      bedacych skutkiem wieloletniej dyskryminacji i
      spowodowanej nia alienacji.

      Stosunkowo wysoka drobna przestepczosc, prostytucja,
      alkoholizm, konflikty w rodzinach i ich rozpad. Nie
      tylko pierwsza generacja imigrantów cierpi z powodu
      dyskryminujacych praw i ich praktycznych skutków. Skutki
      posrednie odczuwa równiez druga generacja.

      Wysoki procent przerywajacych nauke, uciekajacych z
      domu, naduzywajacych alkoholu i narkotyków, wchodzacych
      w konflikt z prawem, swiadczy o patogennych warunkach w
      jakich przyszlo im zyc.

      Powyzsze zjawiska sa z kolei jedna z przyczyn
      negatywnego obrazu "Polaka" w niemieckich mediach i w
      spolecznej swiadomosci.

      Postepowanie wladz niemieckich w stosunku do
      cudzoziemców pelne jest sprzecznosci, lecz nie jest
      pozbawione swoistej logiki. Wyznacza je cel, którym jest
      integracja cudzoziemców, lecz rozumiana na zasadzie
      ulicy jednokierunkowej - czyli de facto asymilacja. Jej
      utrudnianie stanowi niejako forme filtra odcedzajacego
      element przydatny - czyli aktywnych zawodowo, odpornych
      na przeciwnosci i gotowych do asymilacji. Na marginesie
      nalezy dodac, ze ustawa o cudzoziemcach dopuszcza
      mozliwosc deportacji tych, którzy nie zdolali spelnic
      oczekiwan i weszli w konflikt z obowiazujacym prawem,
      precyzujac zarazem w/g stopnia akceptacji wyrazonego
      stemplem w paszporcie, która ze stworzonych kast posiada
      wieksze lub mniejsze prawa do wejscia w konflikt z
      prawem. Nie rozstrzyga wiec o deportacji sam fakt
      popelnienia przestepstwa lub wykroczenia, lecz równiez
      przynaleznosc do okreslonej ustawa grupy - kasty.

      Kolejnym efektem stworzonych przez niemieckie
      prawodawstwo uwarunkowan i bedacej ich rezultatem
      dezintegracji srodowiska jest ambiwalentna tozsamosc
      nader czesto dajaca sie zaobserwowac u imigrantów z
      Polski - bez wzgledu na posiadane pochodzenie lub
      obywatelstwo. Badania przeprowadzone w Bawarii przez
      prof.

      Dyczewskiego ilustruja ten stan rzeczy:

      - 3,4% Polaków w Bawarii uleglo asymilacji,
      - zaledwie 6,2% odpowiada pojeciu integracji;
      - blisko 30% znajduje sie w stanie alienacji;
      - az 60,5% laczy wysoki stopien etnicznosci z niskim
      stopniem wejscia w spoleczenstwo niemieckie.
      W obliczu takiej sytuacji zadziwiajacy wydaje sie byc
      stosunek wladz polskich do polskiej mniejszosci w
      Niemczech. Mozna odniesc wrazenie, ze nie ulegl on
      zmianie od czasów realnego socjalizmu.

      Wówczas podejrzliwosc wobec emigrantów oraz próby
      instrumentalnego ich traktowania wyznaczaly postepowanie
      wladz. Polska Ludowa gotowa byla akceptowac wylacznie na
      wpól agenturalne zwiazki polonijne. Polonia oscylowac
      miala miedzy cepelia i agenda. Jej aspiracje kulturalne
      nie mogly wykraczac poza wieczornice i imprezy
      folklorystyczno-spiewacze. Wszelkie emancypatorskie
      tendencje wydawaly sie byc niebezpieczne, bo wylamujace
      sie spod kontroli. Rzeczywista aktywnosc spoleczna i
      kulturalna traktowana byla, jako zagrozenie. Jedynie
      sluszny schemat stanowilo pielegnowanie polskosci we
      wspieranych i znajdujacych sie pod kontrola
      stowarzyszeniach i zwiazkach.

      Nalezalo oczekiwac, ze zmiany przelomu lat 80-tych i 90-
      tych spowoduja zmiane stosunku do emigrantów z bardziej
      lub mniej solidarnosciowym rodowodem.

      Tak sie jednak nie stalo. Bilateralne umowy polsko-
      niemieckie, juz nie tylko ignorowaly istnienie tej
      grupy, lecz byly jednoznacznie przeciw niej skierowane.

      - Umowa o pracownikach kontraktowych podpisana przez
      ministrów Kuronia i Blüm'a zbiegla sie z pierwszymi
      masowymi deportacjami Polaków. Dla polskiego
      ministerstwa wazniejsze byly pozorne korzysci z tytulu
      najemnej pracy kilkudziesieciu tysiecy polskich
      pracowników kontraktowych i sezonowych, niz podstawy
      egzystencji - wiekszej ilosciowo - osiadlych w
      Niemczech, lecz nadal pozbawionych prawa do pracy
      polskich imigrantów. To ciche przyzwolenie spowodowac
      moglo nagly i przymusowy powrót do o
      • schlageter Re: Polska mniejszość w Niemczech; dyskryminacja 22.07.03, 22:47
        nie widzisz roznicy pomiedzy ludnoscia etniczna (ktora zostala "troche"
        uszczuplona przez bezwzglene wypedzenia przez polakow i pozniejsza
        polonizacje) a emigracja zarobkowa?

        • ignorant11 Re: Polska mniejszość w Niemczech; dyskryminacja 22.07.03, 22:50
          schlageter napisał:

          > nie widzisz roznicy pomiedzy ludnoscia etniczna (ktora zostala "troche"
          > uszczuplona przez bezwzglene wypedzenia przez polakow i pozniejsza
          > polonizacje) a emigracja zarobkowa?
          >


          Sława!

          Mniejszośc, to mniejszość, konwencje obowiązują...

          Pozdrawiam!

          Ignorant
          +++
          • schlageter Re: Polska mniejszość w Niemczech; dyskryminacja 22.07.03, 22:51
            ignorant11 napisała:

            > schlageter napisał:
            >
            > > nie widzisz roznicy pomiedzy ludnoscia etniczna (ktora zostala "troche"
            > > uszczuplona przez bezwzglene wypedzenia przez polakow i pozniejsza
            > > polonizacje) a emigracja zarobkowa?
            > >
            >
            >
            > Sława!
            >

            i tutaj np. widac jak malo ty wiesz.
            > Mniejszośc, to mniejszość, konwencje obowiązują...
            >
            > Pozdrawiam!
            >
            > Ignorant
            > +++
            • ignorant11 Re: Polska mniejszość w Niemczech; dyskryminacja 22.07.03, 23:33
              schlageter napisał:

              > ignorant11 napisała:
              >
              > > schlageter napisał:
              > >
              > > > nie widzisz roznicy pomiedzy ludnoscia etniczna (ktora zostala "troch
              > e"
              > > > uszczuplona przez bezwzglene wypedzenia przez polakow i pozniejsza
              > > > polonizacje) a emigracja zarobkowa?
              > > >
              > >
              > >
              > > Sława!
              > >
              >
              > i tutaj np. widac jak malo ty wiesz.
              > > Mniejszośc, to mniejszość, konwencje obowiązują...
              > >
              > > Pozdrawiam!
              > >
              > > Ignorant
              > > +++


              Sława!

              Skoro TY wiesz więcej, to rozwiń temat!

              Pozdrawiam i zapraszam!

              Ignorant
              +++
              • schlageter Re: Polska mniejszość w Niemczech; dyskryminacja 22.07.03, 23:41
                jakie konwencje miales na mysli?
                • ignorant11 Re: Polska mniejszość w Niemczech; dyskryminacja 22.07.03, 23:48
                  schlageter napisał:

                  > jakie konwencje miales na mysli?


                  Sława!

                  Są konwencje o ochronie mniejszości narodowych i etnicznych...

                  Przykładem takiej mniejszości sa np Żydzi, którzy tak samo sa napływowi jak
                  Polacy, Turcy, Jugole i inni...


                  Oczywiście nie mam tu na mysli żydów, gdyż wtedy poglegają ochronie jako
                  mniejszość religijna: karta praw człowieka, itp...

                  Konwencji nie wyliczę, gdyż nie jestem prawnikiem, chodzi tylko o wyraźnie
                  nierówne traktowanie Polakow w Niemczech i "Niemców" w POlsce, którzy maja
                  nawet przywileje wyborcze, moim zdaniem zbędne i szkodliwe...

                  Pozdrawiam!

                  Ignorant
                  +++
                  • rycho7 Polska mniejszość w Niemczech; tumiwisizm 23.07.03, 14:51
                    ignorant11 napisała:

                    > Konwencji nie wyliczę, gdyż nie jestem prawnikiem, chodzi tylko o wyraźnie
                    > nierówne traktowanie Polakow w Niemczech i "Niemców" w POlsce, którzy maja
                    > nawet przywileje wyborcze, moim zdaniem zbędne i szkodliwe...

                    Jestes Ignorant nie z tej ziemi. Cos Ci sie wydaje z daleka. Polska spolecznosc
                    w Niemczech nie odczuwa potrzeby wyrozniania sie ze spoleczenstwa niemieckiego.
                    Jest wyjatkowo malo szkol lub klas z jezykiem polskim bo jest minimalne
                    zapotrzebowanie. Jest polska prasa. Po niemiecku rozsadna. Niemaproblemow z
                    zaopatrzeniem w polskie produkty. Nie ma wspolnej jednej organizacji polonijnej
                    lecz setki lokalnych (decyzja zjazdu sprzed lat).

                    Sa z jednej srony bogaci Polacy doskonale ustawieni na rynku niemieckim.
                    Utrzymuja oni prywatnie kontakty z Polakami w swojej sferze. Z drugiej strony
                    jest ogromnie duzo pracujacych na czarno. Ich zgodnie z konwencjami nie da sie
                    nazwac mniejszoscia narodowa. Z trzeciej strony sa Niemcy z Polski.
                    Dostatecznie dobrze zorganizowani, dofinansowywani bez przesady przez panstwo
                    niemieckie. Bardzo wielu z tych Niemcow doskonale mowi po polsku i kultywuje
                    typowo polskie tradycje swego Heimatu. Wchodzenie w to wszystko z brudnymi
                    kaloszami nie zalatwi zadnej sprawy. Najwyzej poprawi nastroj polskim
                    ksenofobom.
                    • maria421 Re: Polska mniejszość w Niemczech; tumiwisizm 23.07.03, 17:52
                      Widac, ze Ignorant, nie ruszajac sie ze stolka, w podobnie "profesjonalny"
                      sposob gotow jest opisac losy polskich emigrantow w Patagonii i na Wyspach
                      Wielkanocnych.

                      Kilka spostrzerzen:

                      1. Niemieckie prawo dotyczyce cudzoziemcow dzieli ich przede wszystkim na tych
                      z UE i tych spoza UE. Polacy naleza (jeszcze) do tej drugiej kategorii i
                      podlegaja pod takie same prawa jak np. Czesi, Wegrzy itp. Dlaczego wiec Polacy
                      mieliby miec specjalne prawa?

                      2. "Kastowosc" : zdaje sie, ze Ignorant uzyl tego pojecia bez zagladania do
                      slownika. W spoleczenstwie kastowym przejscie z jednej kasty do drugiej jest
                      praktycznie niemozliwe. W niemieckim systemie udzielania prawa do pobytu
                      przechodzenie z jednej "kasty" do drugiej- z pozwolenia ograniczonego do
                      nieograniczonego i do obywatelstwa jest tylko kwestia czasu.

                      3. Ciekawa jestem, jakich kryteriow uzywano do obliczenia procentu Polakow
                      zasymilowanych, zintegrowanych i wyalienowanych.

                      4. Ciekawa jestem dlaczego Ignorant nie cytuje statystyk niemieckich, wedlug
                      ktorych emigranci polscy uznawani sa za jedna z najlepiej integrujacych sie
                      grup narodowosciowych w Niemczech. Ani tez statystyk poziomu wyksztalcenia
                      drugiej generacji.
                      Nie pasuje to do obrazu cierpiacego, ponizanego Polaka, ktory z rozpaczy pije,
                      rozwodzi sie i ktorego potomstwo skazane jest na podobny los?
                      • rycho7 integracja niemila sercu ksenofobow 24.07.03, 12:00
                        maria421 napisała:

                        > 4. Ciekawa jestem dlaczego Ignorant nie cytuje statystyk niemieckich, wedlug
                        > ktorych emigranci polscy uznawani sa za jedna z najlepiej integrujacych sie
                        > grup narodowosciowych w Niemczech. Ani tez statystyk poziomu wyksztalcenia
                        > drugiej generacji.
                        > Nie pasuje to do obrazu cierpiacego, ponizanego Polaka, ktory z rozpaczy pije,
                        > rozwodzi sie i ktorego potomstwo skazane jest na podobny los?

                        Nawet nie wiedzialem, ze sa statystyki integrowania sie. Ale to przeciez wie na
                        czuja kazdy Niemiec z odrobina oleju w glowie. Jest to problem, ktorego
                        niedoceniaja polscy "narodowcy". Ale jest to chyba ich problem a nie
                        integrujacych sie Polakow.
                        • ignorant11 Niemcy są pustynią polonijną... 25.07.03, 22:56
                          Sława!

                          Mamy dynamiczne życie polonijne we wszystkich krajach z wyjątkiem Niemiec.

                          Zatem muszą istnieć jakieś przyczyny!

                          Czy jest opór biurokracji niemieckiej?

                          Może bliskość kraju?

                          Może młodość i tymczasowość pobytu Polaków w Niemczech?

                          Może też jeszcze inne nie znane mi przyczyny...

                          Bo przecież Polacy w USA są bardzo dobrze zintegrowani z krajem zamieszkania,
                          a życie polonijne kwitnie...

                          Pozdrawiam!

                          Ignorant
                          +++

                          • ignorant11 Linki do prasy polonijnej, kto ma niech wkleja!/n 25.07.03, 23:13
                            • wikul Re: Linki do prasy polonijnej, kto ma niech wkle 26.07.03, 00:50
                              gazetagazeta.com/
                              www.wspolnota-polska.org.pl/index.php?id=home

                            • cs137 Re: Linki do prasy polonijnej, kto ma niech wkle 26.07.03, 05:16
                              Nowojorski "Nowy Dziennik", gazeta zalożona przez Śp. red. Bolesława
                              Wierzbiańskiego, dziennikarza wielkiej klasy; ND tradycyjnie utrzymuje wyskoi
                              poziom i jest zdecydowanie adresowany do warstw inteligienckich Polonii.


                              www.dziennik.com
                              Nieco mniej "elitarna" gazeta, "Dziennik Związkowy" z Chicago:

                              www.polishdailynews.com/
                              To sa chyba dwie najbardziej znane gazety polonijne w USA. Coś mi jeszcze
                              chodzi po głowie, że jest jakaś gazeta "Orzeł Biały", ale może cos fantazjuje?
                              Google znalazł krocie firm o tej nazwie, ale żadna nie była gazetą.

                              Cheers! Cees
                          • rycho7 rozdzwiek miedzy Polakami a Slazakami, Mazurami i 17.10.03, 10:35
                            ignorant11 napisała:

                            > Mamy dynamiczne życie polonijne we wszystkich krajach z wyjątkiem Niemiec.

                            W Niemczech jest wyrazny rozdzwiek miedzy Polakami a Slazakami, Mazurami i
                            Kaszubami. W Polsce Ignorancie mozesz sobie pisac to co piszesz. W Niemczech za
                            takie rozumowanie placi sie uwiadem polskich inicjatyw. Ty tego nie zrozumiesz
                            a Polonia tego nie przeskoczy.

                            > Zatem muszą istnieć jakieś przyczyny!

                            Polski nacjonalizm i ksenofobia.

                            > Czy jest opór biurokracji niemieckiej?

                            Absolutnie nie. Teraz jak gminy maja mniej pieniedzy to ich daja mniej.
                            Wszystkim.

                            > Może bliskość kraju?

                            Czy kupowanie swiezej polskiej kielbasy zmniejsza aktywnosc polonijna?

                            > Może młodość i tymczasowość pobytu Polaków w Niemczech?

                            Czy nad tym zdaniem myslales piszac je? Jakis zwiazek z rzeczywistoscia ono ma?

                            > Może też jeszcze inne nie znane mi przyczyny...

                            Sa ogolnie te same, ktore Ci sie przekazuje ale nie chcesz ich przyjac do
                            wiadomosci. Przeciez wiesz lepiej.

                            > Bo przecież Polacy w USA są bardzo dobrze zintegrowani z krajem zamieszkania,
                            > a życie polonijne kwitnie...

                            Zdaje masz na mysli dzialalnosc kk. Europa to nie USA. Tu Debiljow malo.
      • ignorant11 Dysproporcje w dostepie do języka ojczystego 26.07.03, 04:39
        Sława!

        Oto jak wielkie są dysproporcje w nauczaniu języków w Polsce i w Niemczech:
        www.wspolnota-polska.org.pl/index.php?id=kw3_2_02
        Pozdrawiam!

        Ignorant
        +++
        • ignorant11 Gwarancje prawne dla oświaty mniejszości narodowyc 26.07.03, 04:56



          www.wspolnota-polska.org.pl/index.php?id=kw3_2_01
    • przyjaciel_2002 Re: Polska mniejszość w Niemczech; dyskryminacja 26.07.03, 06:36
      kalitka.dhs.org/napisy.html#polonia
      Tutaj sa linki do Polonii na swiecie ... }{
    • ignorant11 Neohitlerowska poltyka RFN 17.10.03, 03:15
      Sława!
      Pomniejszanie mniejszości
      Tygodnik "Wprost", Nr 1090 (19 października 2003)


      Niemcy nie wypełniają zobowiązań przyjętych wobec polskiej mniejszości

      Aż pięć na osiem praw mniejszości narodowych, zapisanych w traktacie zawartym
      między Polską a Republiką Federalną Niemiec, nie jest przestrzeganych przez
      naszych zachodnich sąsiadów. Jedno jest przestrzegane tylko częściowo. Polska
      wywiązuje się tymczasem ze wszystkich traktatowych zobowiązań. Znacznie większe
      prawa niż nasi rodacy mają w Niemczech Duńczycy, Fryzowie czy Cyganie, mimo że
      to Polacy są tam drugą po Turkach mniejszością. Republika weimarska uznawała
      niemiecką Polonię za mniejszość narodową, Republika Federalna Niemiec - jedynie
      za grupę etniczną.

      Puste zobowiązania
      W 1991 r. Polska podpisała z Niemcami "Traktat o dobrym sąsiedztwie i
      przyjaznej współpracy", w którym dwa artykuły poświęcono mniejszościom w obu
      krajach. Na podstawie tej umowy Niemcy w Polsce mają zapewnione stałe dotacje
      na oświatę, kulturę i media. W 2000 r. z polskiego budżetu na wsparcie
      mniejszości niemieckiej przeznaczono ponad 11 mln zł. Dzięki polskiemu
      podatnikowi mniejszość niemiecka w Polsce ma swoją prasę: "Schlesische
      Wochenblatt", "Hoffnung", "Masurische Storchenpost", "Oberschlesiches
      Mitteilungsblatt", "Biuletyn Informacyjno-Kulturalny" czy "Zeszyty Edukacji
      Kulturalnej". Mimo wielokrotnych obietnic rządu federalnego (podczas spotkań
      szefów rządów, szefów MSZ oraz w oficjalnych listach) niemiecki podatnik nie
      finansuje żadnej polonijnej gazety. Niemcy w Polsce mają własne wydawnictwa,
      szkoły, programy telewizyjne i radiowe ("Oberschlesien Journal" i "Schlesische
      Wochenschau"). Języka niemieckiego jako ojczystego uczy się na koszt polskiego
      podatnika ponad 26 tys. dzieci z niemieckich rodzin. Języka polskiego jako
      ojczystego na koszt niemieckiego podatnika uczy się tylko 8 tys. dzieci, mimo
      że chętnych jest pięć razy więcej. Niemcy nie dotrzymali też obietnicy
      (złożonej przez kanclerza Helmuta Kohla), że władze landów będą płacić za
      włączenie sygnału TV Polonia do sieci kablowych w regionach, gdzie są
      największe skupiska Polaków (Nadrenia Północna-Westfalia, Hesja, Dolna
      Saksonia, Badenia-Wirtembergia i Bawaria).
      Jak zauważa prof. Jan Mazur, dyrektor Centrum Języka i Kultury Polskiej dla
      Polonii i Cudzoziemców Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie,
      współautor dwutomowej książki "Polonia w Niemczech", sytuacja Polaków w
      Niemczech jest znacznie trudniejsza niż w innych krajach. Romowie, których jest
      tam niemal dwustukrotnie mniej niż Polaków, mają gazety finansowane z budżetu,
      własne szkoły, a na dodatek rząd RFN przekazał im na własność użytkowane
      budynki.
      Mniejszość niemiecka w Polsce ma własną reprezentację parlamentarną, Polonia w
      Niemczech - nie (nie przewiduje tego prawo wyborcze). Wicewojewodą opolskim, a
      więc przedstawicielem rządu, został Franciszek Stankala z Towarzystwa Społeczno-
      Kulturalnego Niemców. W Niemczech nie odnotowano takiego wypadku. Przywilej
      posiadania politycznej reprezentacji w parlamencie dano mniejszościom (nie
      tylko niemieckiej) w 1993 r. Liczyliśmy nie tylko na wzajemność ze strony
      Niemiec. Nic takiego się nie stało. Przedstawiciele mniejszości w Polsce
      zdobywają mandaty do Sejmu bez potrzeby przekraczania pięcioprocentowego progu
      wyborczego, który obowiązuje partie (wystarczy zebrać mniej więcej 20 tys.
      głosów w okręgu wyborczym, by zdobyć mandat). Uprzywilejowanie mniejszości w
      ordynacji wyborczej jest co najmniej dziwne, bo parlament to ciało polityczne,
      które przyjmuje ustawy dla całego kraju i wszystkich obywateli, niezależnie od
      narodowości.

      Dziedzictwo Hitlera
      Jest ironią historii, że prawodawstwo międzywojennej republiki weimarskiej było
      dla Polaków korzystniejsze niż obecne. Polacy mogli używać swojego ojczystego
      języka w sądach (wystarczyło, że na terenie ich działania stanowili znaczącą
      grupę), do 1928 r. mieli też dwóch posłów w sejmie pruskim. Taką samą ironią
      jest fakt, że władze II RP potrafiły wymóc na Niemcach respektowanie praw
      Polaków, podczas gdy władzom III RP nigdy się to nie udało. Prawa te zostały
      odebrane niemieckim Polakom po wybuchu II wojny światowej. Zabierano im wtedy
      firmy, banki, sklepy, szkoły, a najaktywniejszych działaczy wysłano do obozów
      koncentracyjnych lub mordowano. Nigdy zajętego mienia Polakom nie zwrócono. W
      1940 r. decyzją Adolfa Hitlera polska mniejszość została przymusowo
      naturalizowana. Zakrawa na kpinę, że dekret Hitlera niemal w nie zmienionej
      formie obowiązuje do dzisiaj.
      Po wojnie, pod ochronnym parasolem aliantów, powstały w Niemczech polskie
      organizacje, które wydawały własne gazety i prowadziły szkoły. Jednak już w
      1952 r. w dokumentach rządowych można przeczytać: "Niemiecka polityka wobec
      imigrantów winna być w stosunku do tych grup tak określona, ażeby silne
      dotychczas wpływy grup polskich były coraz bardziej ograniczane". W następnych
      latach niemiecką Polonię zaczęły inwigilować służby specjalne - pod pozorem
      przeciwdziałania penetracji tych środowisk przez bierutowską, a potem
      gomułkowską służbę bezpieczeństwa. Jeszcze w 1988 r. Niemcy utrudniali
      przybyszom z Polski wstępowanie do polskich organizacji w RFN. Tylko całkowite
      zerwanie z polskością gwarantowało otrzymanie prawa stałego pobytu.

      (Za) wysokie wymagania
      Przez ostatnie trzynaście lat Niemcy nie wypełniły 70 proc. zobowiązań
      wynikających z traktatu z Polską. W 1993 r. władze federalne naciskały na
      stworzenie jednej organizacji polonijnej, z którą chciały współpracować i tylko
      przez nią przekazywać subwencje. Postulat stworzenia jednej reprezentacji
      wydaje się racjonalny, ale nierealistyczny. Wprawdzie pomógłby Polakom się
      zjednoczyć i skuteczniej walczyć o własne prawa, lecz bardzo trudno jest
      uzyskać konsensus między 170 organizacjami. Taki problem mają nie tylko Polacy
      w Niemczech, ale też na przykład Żydzi, Włosi czy Irlandczycy w Stanach
      Zjednoczonych. W samych Niemczech takich wymogów nie stawiano zresztą ani
      mniejszości tureckiej, ani chorwackiej czy serbskiej. Wielość niemieckich
      organizacji w Polsce nie przeszkadza też władzom w Warszawie - wszystkie (a
      jest ich 94, od kulturalnych po branżowe) są dofinansowywane z polskiego
      budżetu.
      Statut dla jednej organizacji polonijnej w Niemczech napisali urzędnicy
      Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. W ten sposób powstała Polska Rada
      w Niemczech (skupiła tylko kilka związków polonijnych). Jej demokratycznie
      wybranego zarządu niemieckie władze jednak nie zaakceptowały i zawiesiły
      współpracę z radą.
      Niemcy tłumaczą, że powodem kłopotów mniejszości polskiej w RFN jest tamtejsze
      prawo. Za mniejszości uznaje ono tylko trzy grupy narodowościowe: Fryzów,
      Duńczyków i Serbołużyczan (mieszkających w rejonie Budziszyna i Chociebuża).
      Polaków nie zaliczono do mniejszości ze względu na sposób, w jaki znaleźli się
      w Niemczech, czyli jako "niemieccy przesiedleńcy". To kryterium nie tylko nie
      pasuje do dzisiejszych czasów, ale jest też zafałszowane, bo część Polonii żyje
      w Niemczech od wieków.

      Siła Polonii - strach Niemców
      Aleksander Zając, działacz polonijny z Berlina, przytacza niedawną rozmowę z
      jednym z urzędników niemieckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych: - W
      przypływie szczerości Niemiec powiedział mi, że oni po prostu boją się
      repolonizacji Ślązaków, Górnoślązaków i Kaszubów, którzy mają wprawdzie
      niemieckie papiery, ale w duszy czują się Polakami. Potwierdzają to badania
      cytowanego prof. Jana Mazura - tzw. późni wysiedleńcy (z lat 70. i 80.) bali
      się mówić po polsku wśród swych nowych, niemieckich sąsiadów. Jednak ich
      dzieci, urodzone już w Niemczech i mające pełne prawa jako obywatele RFN, chcą
      się uczyć polskiego. - Publiczna debata na temat polskości wielu Niemców nie
      pasowałaby do fikcji rzekomo jednolitego etnicznie społeczeństwa niemieckiego,
      którą to fikcję
      • ignorant11 Re: Neohitlerowska poltyka RFN(2) 17.10.03, 03:16
        Siła Polonii - strach Niemców
        Aleksander Zając, działacz polonijny z Berlina, przytacza niedawną rozmowę z
        jednym z urzędników niemieckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych: - W
        przypływie szczerości Niemiec powiedział mi, że oni po prostu boją się
        repolonizacji Ślązaków, Górnoślązaków i Kaszubów, którzy mają wprawdzie
        niemieckie papiery, ale w duszy czują się Polakami. Potwierdzają to badania
        cytowanego prof. Jana Mazura - tzw. późni wysiedleńcy (z lat 70. i 80.) bali
        się mówić po polsku wśród swych nowych, niemieckich sąsiadów. Jednak ich
        dzieci, urodzone już w Niemczech i mające pełne prawa jako obywatele RFN, chcą
        się uczyć polskiego. - Publiczna debata na temat polskości wielu Niemców nie
        pasowałaby do fikcji rzekomo jednolitego etnicznie społeczeństwa niemieckiego,
        którą to fikcję umacnia niemieckie prawodawstwo - ocenia Hans Peter Meister.
        Meister jest Niemcem, który walczy z dyskryminacją Polonii w RFN.
        Niemcy boją się, żeby Polonia nie stała się w ich kraju taką samą siłą
        polityczną jak polska mniejszość w Stanach Zjednoczonych. Boją się polskiego
        lobby, które zechce wpływać na politykę kraju osiedlenia. - Nie są to
        bezpodstawne obawy, zważywszy, że leżące przy granicy z Francją Zagłębie Ruhry
        przed I wojną światową tak się spolonizowało, że wprowadzono tam zakaz mówienia
        w pracy po polsku. Są też ekonomiczne powody dyskryminacji polskiej
        mniejszości. Gdyby władze oddały nam zabrane przez nazistów nieruchomości,
        parcele, banki (na przykład w Bochum), stalibyśmy się silni - przynajmniej tak
        jak Partia Zielonych - i weszlibyśmy do Bundestagu. Niemcy wiedzą o tym,
        dlatego robią wszystko, abyśmy pozostali politycznym karłem - mówi Edward
        Kieyne, wiceprzewodniczący Polskiej Rady w Niemczech, bliski współpracownik
        byłego ministra spraw zagranicznych Hansa Dietricha Genschera.
        O ile stosunek niemieckich władz do polskiej mniejszości nie dziwi, o tyle
        postępowanie władz polskich wobec niej dziwić musi. Tylko w 1999 r.
        przedstawiciele niemieckiej Polonii trzy razy prosili o wsparcie w potyczkach z
        niemieckim rządem o należne dotacje. Bez skutku. Tymczasem z analiz prof. Jana
        Barcza ze Szkoły Głównej Handlowej, eksperta prawa międzynarodowego, wynika, iż
        polsko-niemiecki traktat z 1991 r. umożliwia polskiemu rządowi upominanie się o
        prawa naszej mniejszości w Niemczech. Trzeba tylko chcieć to robić.

        Sławomir Sieradzki




        Pozdrawiam i zapraszam na:
        Forum Słowiańskie


        Ignorant
        • maria421 Bzdury, bzdury, bzdury 17.10.03, 09:21
          ktorych nawet sie nie chce komentowac.

          Do jednego worka wpycha sie Polonie i mniejszosci narodowe takie jak
          Luzyczanie, nie zauwazajac, ze Luzyczanie to od pokolen obywatele niemieccy,
          natomiast Polonia to glownie , w sensie prawa niemieckiego, cudzoziemcy.

          Slazacy i inni przesiedlency, mimo ze zwiazani w jakims sensie z polska
          kultura, nie moga deklarowac z jednej strony przynaleznosci do narodu
          niemieckiego, a z drugiej strony domagac sie praw mniejszosci narodowej.
          Jak moze ktos, kto udokumentowal, ze ma niemiecka babke (wobec czego, jest
          pelnoprawnym czlonkiem narodu niemieckiego), rownoczesnie domagac sie , czy
          korzystac z praw zarezerwowanych dla polskiej mniejszosci narodowej?

          Musi wybrac: albo- albo, prawda?

          Obywatele polscy mieszkajacy w Niemczech, sa traktowani weglug prawa dla
          obcokrajowcow i maja takie same prawa jak Czesi czy Wegrzy. Po wejsciu do EU
          Polacy zamieszkujacy w Niemczech dostana prawo do glosu w wyborach
          administracyjnych swego okregu, prawo, jakie przysluguje wszystkim obywatelom
          EU. Beda mieli wiec wplyw na to, co sie dzieje w ich miejscu zamieszkania.
          Takie samo prawo, jakie przysluguje np. Wlochom, ktorych jest tu wiecej niz
          Polakow, a ktorzy nie domagaja sie przedstawicielstwa w Bundestagu.
Pełna wersja