ignorant11
22.07.03, 22:38
Re: AUTONOMIA POLSKA W R.F.N. -NIE WOLNO
Autor: Gość: fritz IP: *.dip.t-dialin.net
Data: 11-07-2003 15:27 + dodaj do ulubionych wątków
+ odpowiedz na list
+ odpowiedz cytując
-----------------------------------------------------------------------------
---
Kopernikus-Gruppe
Informacja o trzecim posiedzeniu "Grupy Kopernika"
Polscy i niemieccy eksperci spotkali się w dniach 12 i 13 czerwca na trzecim
posiedzeniu "Grupy Kopernika" na zaproszenie Niemieckiego Instytutu
Polskiego
w Darmstadt i Instytutu Niemiec i Europy Pólnocnej w Szczecinie. Obrady
trwały
dwa dni i poświęcone były "społeczności polskojęzycznej w Niemczech,
problemom
jej tożsamości, jej interesom i politycznej instrumentalizacji".
Na zaproszenie "Grupy Kopernika", w pierwszej części posiedzenia wzięli
udział
radca ministerialny urzędu pełnomocnika rządu federalnego do spraw kultury i
mediów Ulrich Treeger, radca legacyjny oraz urzędnik referatu 206
niemieckiego
ministerstwa spraw zagranicznych Andreas Krüger, kierownik redakcji polskiej
Deutsche Welle Hubert Wohlan oraz Konsul Generalny Ambasady RP w Berlinie
Jan
Turski. Zaproszeni goście poproszeni byli o przedstawienie własnej oceny
sytuacji. W drugiej części posiedzenia obradowano w kręgu członków grupy.
Prezentowany trzeci raport "Grupy Kopernika" zdaje sprawozdanie z
przeprowadzonej narady, a także póżniejszych dyskusji.
Następne posiedzenie "Grupy Kopernika" odbędzie się w dniach 30.11-
01.12.2001.
Wrzesień 2001
Dieter Bingen, Darmstadt
Kazimierz Wóycicki, Szczecin
Społeczność polskojęzyczna w Niemczech raport nr 3 "Grupy Kopernika"
Uwagi wstępne
Polityka integracji europejskiej, która ze względu na rychłe przystąpienie
Polski do UE posiada zasadnicze znaczenie dla stosunków polsko-niemieckich,
zmusza też do przemyślenia wielu zasadniczych dziedzin wzajemnych polsko-
niemieckich kontaktów.
Na początku lat 90. żródłem pewnych napięć i nieporozumień w stosunkach
polsko-
niemieckich była kwestia mniejszości niemieckiej w Polsce, która część
polskiej opinii publicznej traktowała jako grupę szczególnie
uporzywilejowaną
i jako zagrożenie dla spójności Śląska Opolskiego. W ostatnim czasie
natomiast
nacjonalistycznie nastawione kręgi w Polsce coraz częściej poruszają rzekomo
wciąż nierozwiązaną kwestię "polskiej mniejszości" w Niemczech. Niemieckim
władzom zarzuca się nie tylko, że odmawiają one pod najrozmaitszymi
pozorami,
żyjacym w Niemczech Polakom praw wynikających z polsko-niemieckiego traktatu
z
roku 1991, ale radykalizując te zarzuty żąda się niekiedy rewizji traktatu,
który ma rzekomo nie gwarantować równych praw Polaków w Niemczech i Niemców
w
Polsce.
Spór o istnienie "polskiej mniejszości" w Niemczech potraktować można jako
marginesowy, ponieważ ogranicza się on do stosunkowo wąskich
nacjonalistycznych kręgów w Polsce, co nie stwarza niebezpieczeństwa, że
stanie się kwestią zajmującą szersze i poważniejsze kręgi polityczne. Mimo
to,
kwestia ta budzić może pewien niepokój, ponieważ dotyka spraw związanych z
silnymi emocjami, a ponadto pytania dotyczące narodu, tożsamości i praw osób
przybywających do Niemiec staje się jak najbardziej aktualna - jeśli tylko
weżmie się pod uwagę niemieckie dyskusje na temat polityki migracyjnej,
podwójnego obywatelstwa, "wiodącej kultury" w Niemczech czy też integracji
obcokrajowców a także społeczeństwa wielokulturowego.
W związku z rychłym członkowstwem Polski w Unii Europejskiej i związanej z
tym
żywej polsko-niemieckiej symbiozy jesteśmy zdania, że kwestii grupy
polskojęzycznej w Niemczech i niemieckiej mniejszości w Polsce należy
poświęcić więcej uwagi niż dotychczas. Najpierw jednak należy się uwolnić od
istniejących anachronicznych wyobrażen i ideologicznych obciążen. Niemcy i
Polacy muszą być przygotowani na to, że choć nie zapowiada się
jakakolwiek "wdrówka ludów" między Polską a Niemcami, to osiedlanie się
Polaków w Niemczech i Niemców w Polsce winno stać się sprawą jak najbardziej
zwyklą i normalną.
Opis sytuacji
W Niemczech mieszka okolo 1,5 miliona ludności polskojęzycznej, osób - jak
mówi o tym traktat polsko-niemiecki - "posiadających obywatelstwo
niemieckie,
które są polskiego pochodzenia, albo przyznają się do języka, kultury lub
tradycji polskiej" (artykuł 20). Społeczność ta może i powinna odgrywać
ważną
rolę pośrednika i pomostu w dialogu polsko-niemieckim. Niestety nie dzieje
się
tak i jest to jedna z niewykorzystanych szans ostatnich dziesięciu lat. Na
ten
nie mogący zadowolić żadnej ze stron stan rzeczy składa się kilka czynników.
Wydaje się, że zarówno strona polska jak i niemiecka nie posiada wlaściwego
obrazu społeczności polskojęzycznej jak i nader często ma fałszywe
wyobrażenie
o historii tej społeczności, zdominowane przez stereotypy z przeszłości. To
prawda, że migracja Polaków do Niemiec zaczyna sie w latach 70. zeszłego
wieku, co stwarza powstanie szerokiego wówczas środowiska polonijnego.
Przypomnijmy najbardziej elementarne fakty. Na poczatku XX wieku sytuacja
społeczności polskiej w Zagłębiu Ruhry, którą tworzą w większości poddani
państwa pruskiego z terenów zaboru pruskiego, stabilizuje się. Przeżywa ona
społeczny awans, stwarzając powoli własną warstwę średnią. Po I wojnie
światowej Polonia zdobywa status mniejszości narodowej, choć wraz z
odzyskaniem przez Polskę niepodległości wiele osób wraca do kraju lub
emigruje
do Belgii lub Francji. W czasach nazistowskich dochodzi do systematycznego
prześladowania Polaków w Niemczech. Polacy, którzy znależli się w Niemczech
po
1945 roku (więżniowie obozów koncentracyjnych, robotnicy przymusowi, dipisi,
żołnierze PSZ) na ogół Niemcy opuszczają. Historia "starej Polonii" kończy
się
więc, z wyjątkiem bardzo małych środowisk, wraz z II wojną światową. Do
zakończenia jej historii przyczynia się też przesunięcie polskich granic na
Zachód, na skutek czego dawne polsko-niemieckie pogranicze znalazło się w
całości na terytorium państwa polskiego.
Po 1956 roku i politycznej "odwilży" w Polsce, dochodzi do całkowicie nowego
rozwoju sytuacji. Z Polski do Niemiec zaczynają wyjeżdżać: pozostała w niej
mniejszość niemiecka, Ślązacy, polscy Żydzi, uciekinierzy polityczni
(azylanci). Obecna grupa polskojęzyczna w Niemczech nie jest w żadnym
poważnym
stopniu kontynuacją "starej Polonii", lecz jest heterogeniczną grupą
przybyszy
z Polski, którzy przyjeżdzali do Niemiec od roku 1956, a w szczególności w
latach 70. i 80. aż po czasy wielkiego przełomu lat 1989/90. Po stronie
polskiej panuje natomiast przesadna skłonność do mówienia o Polakach
i "Polonii" w znaczeniu grupy etnicznej oraz odwoływaniu się do tradycji
polskiej migracji do Zagłębia Ruhry z przełomów wieków. Błąd takiego
podejścia
jest oczywisty. Tamta bogata tradycja, choć można cenić jej symboliczne
znaczenie, nie posiada żadnej ważącej kontynuacji. Polaków jako takich (z
obywatelstwem niemieckim) jest w Niemczech stosunkowo niewielu (najwyżej 200-
300 tysięcy). Gdyby problem sprowadzał się tylko do tej grupy, miałby on
charakter bez porównania bardziej ograniczony, niż gdy mówi się o znacznie
szerszej grupie polskojęzycznej.
Niestety niektórzy działacze organizacji polonijnych, często o zdecydowanie
nacjonalistycznym nastawieniu manipulują liczbą 1,5 miliona, odwołując się
do
tamtej tradycji, starając się zarazem sprowokować konfrontacje ze stroną
niemiecką. Bardzo niebezpiecznym zjawiskiem są głosy dochodzące z tego
środowiska, domagające się rewizji traktatu polsko-niemieckiego o stosunkach
dobrosąsiedzkich z 17 czerwca 1991 roku. W większości część działaczy,
nielicznych skądinąd i słabych organizacji typowo polonijnych,
scharakteryzować można jako nacjonalistów, którzy nie rozumieją ani
współczesnego ducha polsko-niemieckiego dialogu ani nie umieją działać w
duchu
pojednan