I o to chodzi...

12.12.07, 11:04
To jest to co postulujemy tu od dłuższego czasu i dzieje się to w
sposób naturalny, spowodowane przyczynami ekonoemicznymi,
społecznymi i demograficznymi...
Tak trzymać!
wink))
www.gazetawyborcza.pl/1,75248,4753533.html?as=1&ias=2&startsz=x

Jak Polacy wykupują Niemcy
Jolanta Kowalewska, Adam Zadworny, współpraca Alex Kuehl2007-12-12,
ostatnia aktualizacja 2007-12-11 18:02

Trzeba mieć skrzynkę na listy, niebieską beczkę i konto w niemieckim
banku
RAPORTY
Polska w strefie Schengen
Piotr Wychadończuk ze Szczecina za 50 tys. zł kupił przedwojenny,
dwustumetrowy dom w malutkiej niemieckiej wsi Hochenseldoff kilka
kilometrów od granicy. A do tego ponad 5,5 tys. m ziemi.

- Na mieszkanie w Polsce mnie nie stać. W Szczecinie za te pieniądze
mógłbym kupić sobie garaż - mówi. - Poza tym urodziły mi się
bliźniaczki, więc musiałem poszerzyć przestrzeń życiową, idąc na
Zachód.

- Eurosceptycy z LPR straszyli, że po wejściu do Unii przyjdą Niemcy
i nas wykupią. A jest dokładnie na odwrót - śmieje się mecenas
Bartłomiej Sochański, znany szczeciński adwokat i konsul honorowy
Niemiec.

Polacy nie czekając na traktat z Schengen, masowo osiedlają się za
Odrą.

Ognisko, ale ze strażakiem

W Niemczech trzeba mieć: skrzynkę na listy, niebieską beczkę i konto
w niemieckim banku. Podstawowe zasady życia po niemieckiej stronie
granicy zdradza Jacek. Ma 31 lat, trzypokojowe mieszkanie w
Szczecinie i handluje materiałami biurowymi. Od wiosny 2007 r. ma 3
tys. m kw. niemieckiej ziemi w Radekow. Kupił ją razem z budynkiem
po straży pożarnej. Na wiosnę zamieszka tam z żoną, czteroletnim
synkiem i rodzicami. Błyszcząca skrzynka na listy już wisi na jego
płocie.

- To pierwsza rzecz, którą trzeba zamontować - mówi Jacek. - Żeby
odbierać pisma z urzędów. Najbardziej się cieszę, że tu nie ma
poleconych i nie trzeba biegać na pocztę.

- A niebieska beczka?

- Niemiecka oszczędność, oni wszyscy podlewają ogródki deszczówką, a
nie wodą z węża jak my.

- Konto?

- Niemiecki porządek. Zatrudniłem architekta. Chciałem mu zapłacić,
ale okazało się, że nie można tak z ręki do ręki. Tu tylko przelew
się liczy.

Jacek pokazuje kolejne domy kupione przez Polaków. Wszystkie domy w
okolicy mają zamontowane solary. Energią słoneczną Niemcy ogrzewają
domy i wodę. Płaskich płytek łapiących słońce nie ma tylko na psich
budach i domu Jacka. To długi parterowy budynek, którego nie opłaca
się remontować. Na jego fundamentach stanie bliźniak.

- Jak sobie poradzisz z dojazdem do pracy?

- Będę miał łatwiej niż teraz. A wieczorem z imprezy w Polsce to i
taksówką można podjechać.

- Jak się dogadujesz w niemieckich urzędach?

- W ogóle nie znam niemieckiego.

- Jak to?

- Pani z biura nieruchomości też się zdziwiła.

Jacek zastanawia się, czy nie oddać syna do przedszkola w Niemczech.
Na razie maluch ćwiczy niemiecki podczas spotkań z sąsiadami. To
starsze małżeństwo. Cieszą się, że mają nowych sąsiadów. Przynoszą
konfitury.

Jacek: - Znajomi straszyli mnie jakimiś neofaszystowskimi partiami.
Nikogo takiego na oczy nie widziałem.
    • eliot Re: I o to chodzi... (2) 12.12.07, 11:08
      www.gazetawyborcza.pl/1,75248,4753533.html?as=2&ias=2&startsz=x

      Jak Polacy wykupują Niemcy
      Jolanta Kowalewska, Adam Zadworny, współpraca Alex Kuehl2007-12-12,
      ostatnia aktualizacja 2007-12-11 18:02

      RAPORTY
      Polska w strefie Schengen
      - Co cię najbardziej tu zdziwiło?

      - Nie można tak po prostu rozpalić ogniska w swoim ogrodzie. Trzeba
      mieć pozwolenie straży pożarnej i jeszcze zapłacić jakieś 10 euro.

      Kurs dokarmiania saren

      Joanna i Tadeusz Czapscy we wrześniu odebrali klucze od leśniczówki
      koło Tantow, którą kupili wraz z trzema hektarami ziemi,
      dziesięcioma sarnami, nietoperzem i oczkiem wodnym pełnym karasi.

      Ich posiadłość leży 25 km od centrum Szczecina. W Polsce Czapscy
      mieszkali w blokowisku-sypialni. - Dojazd z naszego osiedla do
      centrum zajmuje tyle samo co dojazd z Tantow - tłumaczy Tadeusz. -
      Po Schengen wsiadam i jadę. Keine grenzen!

      No i ta cena - za wszystko zapłacili 90 tys. euro.

      Leśniczówkę Joanny i Tadeusza okalają drewniane żerdzie i żywopłot.
      Z daleka widać paśnik i wysoką siatkę, do której podchodzą sarny.
      Mają dla siebie 2 ha lasu. Tylko zimą trzeba je dokarmiać.

      - Jak zobaczyłam te sarny, to postanowiłam: ten dom albo żaden -
      wspomina Joanna. - Były właściciel powiedział nam, że jak wyjedzą
      wszystkie pokrzywy wokół paśnika, to znak, że musimy je dokarmiać.

      Najbardziej zaskoczyło ich to, że aby zatrzymać sarny, muszą
      ukończyć kurs opieki nad dzikimi zwierzętami.

      Joanna chodzi po domu i powtarza: chleb - brot, bułki - brotchen,
      masło - butter. - Zakupy będziemy robić po polskiej stronie, bo
      wciąż u nas taniej. Ale jak nam czegoś zabraknie, to muszę znać
      podstawowe słowa - mówi.

      Za płotem kręci się sąsiad. Niemiec. Trzydziestoparolatek.

      - Popsuła mi się kosiarka. Zaraz przybiegł ze swoją - opowiada
      Tadeusz. - I tak się poznaliśmy. Fajny gość.

      Mamy równe chodniki

      - Ten dom był cztery razy tańszy niż taki sam w polskiej wsi. Na
      dodatek mamy równe chodniki, oświetloną jezdnię, jest bezpiecznie -
      tłumaczy Bartek Wójcik.

      Dom z 1865 roku ma 200 m kw. i 1000 m działki. W przeliczeniu na
      złotówki - 100 tys.

      Bartek z żoną Danką prowadzą w Szczecinie stowarzyszenie OFFicyna
      znane z organizowania imprez kulturalnych, m.in. Festiwalu Filmów
      Europejskich "Dokument Art". W ubiegłym roku postanowili porzucić
      wynajmowane lokum i zamieszkać w czymś własnym. Próbowali kupić
      mieszkanie w Szczecinie, potem domek na wsi. Drogo. Zdecydowali się
      na Niemcy.

      Dom stoi na niewielkim wzniesieniu, podjazd wyłożony kocimi łbami.
      Po bokach świerki i tuje. Na wprost stodoła z wielkimi drzewami,
      czerwoną cegłę porasta bordowy bluszcz.

      Zgłębiają reguły życia w Schwennentz. Najbardziej zaskoczyła ich
      oszczędność Niemców. Np. wczesną jesienią mieszkańcy wsi
      przygotowują wspólne zamówienie na olej opałowy, którym ogrzewają
      domy. Bo wychodzi taniej. - Do pracy dojeżdżamy w 20 minut, a gdy
      wejdziemy do Schengen, to jakbyśmy mieszkali w jakiejś dzielnicy
      Szczecina.

      Miasteczka prawie polskie

      - Większość Polaków szuka domu o powierzchni stu kilkudziesięciu
      metrów kwadratowych położonego nie dalej niż 30 km od granicy - mówi
      Mariola Dadun, która wraz z niemieckim mężem prowadzi biuro
      nieruchomości (mają oddziały po obu stronach Odry).


      Szacuje się, że domy w Meklemburgii i Brandenburgii kupiło w
      ostatnim czasie 2 tys. Polaków.

      Najwięcej mieszka ich w Penkun, Gartz i Loecknitz, w tym ostatnim
      już 200 polskich rodzin. Od kilku lat w Loecknitz działa niemiecko-
      polskie gimnazjum. Ponad jedna trzecia uczniów - około 160 osób - to
      Polacy. Stację benzynową buduje biznesmen ze Szczecina. Inny stawia
      osiedle. Niedawno Polacy kupili w przetargu od gminy starą
      kamienicę, którą przerobili na hotel. Salon fryzjerski też założyła
      mieszkanka Szczecina.

      Źródło: Gazeta Wyborcza
      • scand Re: I o to chodzi... (2) 12.12.07, 12:07
        No cóż .
        czekajmy kiedy zaczną się pojawiać dwujęzyczne tablice z nazwami
        miejscowości - dla wielu jest to łatwe, gdyż nazwy te to
        zgermanizowane nazwy słowiańskie.

        Loeknitz = Łęknice ?
        • eliot Re: I o to chodzi... 12.12.07, 16:14
          scand napisał:

          > No cóż .
          > czekajmy kiedy zaczną się pojawiać dwujęzyczne tablice z nazwami
          > miejscowości - dla wielu jest to łatwe, gdyż nazwy te to
          > zgermanizowane nazwy słowiańskie.
          >
          > Loeknitz = Łęknice ?

          Albo Łęknica. Wiekszośc nazw na tym terenie ma pochodzenie
          słowiańskie, lub też jest tłumaczeniem z nazwy słowiańskiej.
          Z przywróceniem ich prawdziwch nazw nie bedzie wiekszych trudności...
          wink
          • ignorant11 Re: I o to chodzi... 14.12.07, 19:12
            eliot napisał:

            > scand napisał:
            >
            > > No cóż .
            > > czekajmy kiedy zaczną się pojawiać dwujęzyczne tablice z nazwami
            > > miejscowości - dla wielu jest to łatwe, gdyż nazwy te to
            > > zgermanizowane nazwy słowiańskie.
            > >
            > > Loeknitz = Łęknice ?
            >
            > Albo Łęknica. Wiekszośc nazw na tym terenie ma pochodzenie
            > słowiańskie, lub też jest tłumaczeniem z nazwy słowiańskiej.
            > Z przywróceniem ich prawdziwch nazw nie bedzie wiekszych trudności...
            > wink



            Sława!

            Wolgast-Wołogoszcz, Radgast-Radogoszcz, Sassnitz-Sośnica...

            Ech osiedliłbym sie Rugi, dawniej Rana, wkrótce znowu Rana...

            Zreszta czy Arkona to również urgermańska nazwa?

            Forum Słowiańskie
            gg 1728585
    • lacietis Re: I o to chodzi... 12.12.07, 17:52
      czy na pewno właśnie o to chodzi? - to nie wiem.
      Ale brzmi sympatycznie. Choć jednocześnie pokazuje, że wszyscy
      jesteśmy impertialistami - a rzecz polega tylko na tym, czy w danym
      momencie atakują nas: wówczasm mamy gęby pełne
      antyimperialistycznych frazesów; czy atakujemy my: wówczas okazuje
      się, że to zdrowa ekspansja - albo przynajmniej przywracanie
      sprawiedliwosci dziejowej.

      Ale co mi tak! Z utęsknieniem czekam aż starobiałoruskie miasta (z
      okolicami): Białostok, Wilno, Smoleńsk i Briańsk zwiartajucca da
      Baćkouszczyny!!! (((((((((((((-:
      • scand Re: I o to chodzi... 13.12.07, 09:53
        > zwiartajucca da
        > Baćkouszczyny!!!

        Ale czy będzie jeszcze wtedy żył ktoś będzie umiał wypoowiedzieć te
        słowa ?
      • eliot Re: I o to chodzi... 13.12.07, 11:57
        lacietis napisał:

        >
        > Ale co mi tak! Z utęsknieniem czekam aż starobiałoruskie miasta (z
        > okolicami): Białostok, Wilno, Smoleńsk i Briańsk zwiartajucca da
        > Baćkouszczyny!!! (((((((((((((-:


        A "odwiecznie ruskie miasto Łomża" to pies???
        Mam gdzieś jeszcze taka gazetę bodaj z 1940 roku...
        wink))
        • lacietis Re: I o to chodzi... 14.12.07, 17:59
          eliot napisał:
          > A "odwiecznie ruskie miasto Łomża" to pies???
          > Mam gdzieś jeszcze taka gazetę bodaj z 1940 roku...
          > wink))


          ###Eliocie! Jesteś bardziej złośliwy niż Scand! Bo on - moze napisał
          tak z filozoficzna zdumą... A Ty walisz po nerach! (((-:
          Ja jestem białoruskim nacjonalista - a nie idiotą i bolszewikiem.
          Przyłączenie Łomży do BSSR - było oczywiście bzdurą - i nie zależała
          ona (zreszta jak i cała reszta...) od nas. Uważam, ze granica polsko-
          białoruska powinna przebiegć nie dalej jak 20km na zachód od
          starożytnobiałoruskiego miasta Беластоку!
          Ale rzeczywiście - przyłączanie Białegostoku do Błękitnookiej, przed
          rozpoczęciem odrodzenia narodowego w RB, jest niecelowe. Po cholere
          jeszcze jedno rosyjskojezyczne miasto w Europie środkowej?...
          • ignorant11 A co z Brześciem Litewskim????:)/nt 14.12.07, 19:18

            • lacietis Re: A co z Brześciem Litewskim????:)/nt 15.12.07, 13:26
              ????? Jak co? Spójż na mapę! juz jest na Białorusi - i niech tak
              zostanie!!!
              • ignorant11 Re: A co z Brześciem Litewskim????:)/nt 15.12.07, 21:12
                lacietis napisał:

                > ????? Jak co? Spójż na mapę! juz jest na Białorusi - i niech tak
                > zostanie!!!


                Sława!

                OK! Z Brześciem wygrałes...
                A jak wytłumaczysz,że pewien Białorusin pisał: "Litwo Ojczyzno moja...

                Forum Słowiańskie
                gg 1728585
      • ignorant11 Re: I o to chodzi... 14.12.07, 19:16
        lacietis napisał:

        > czy na pewno właśnie o to chodzi? - to nie wiem.
        > Ale brzmi sympatycznie. Choć jednocześnie pokazuje, że wszyscy
        > jesteśmy impertialistami - a rzecz polega tylko na tym, czy w danym
        > momencie atakują nas: wówczasm mamy gęby pełne
        > antyimperialistycznych frazesów; czy atakujemy my: wówczas okazuje
        > się, że to zdrowa ekspansja - albo przynajmniej przywracanie
        > sprawiedliwosci dziejowej.

        Bo to jest jak z krowa Kalego, jak my kolonizujemy to jest słuszne, jak nas, to
        juz nie...

        >
        > Ale co mi tak! Z utęsknieniem czekam aż starobiałoruskie miasta (z
        > okolicami): Białostok, Wilno, Smoleńsk i Briańsk zwiartajucca da
        > Baćkouszczyny!!! (((((((((((((-:


        Sława!

        Gdy Białoruś sfederuje sie z nami w UE i NATO to Wilno i Białystok masz
        załatwione, ale Smoleńsk baaardzo mi sie podoba...

        Forum Słowiańskie
        gg 1728585
    • ignorant11 Wypełnia sie reslawizacja.../nt 15.12.07, 01:45

    • ignorant11 Niemieckie miasto blaga Polaków o ratunek:)) 15.12.07, 10:00
      Sława!
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4766437.html
      Zapraszamy Polaków "niewidzących przyszłości w kraju zdominowanym przez
      biurokrację, łapówkarstwo, rządzonym przez Kościół, toczonym przez nienawiść do
      wszystkiego co inne"
      Tak kusi na oficjalnej stronie internetowej niemieckie pięciotysięczne Eggesin
      leżące 30 km od Szczecina. W czasach NRD stacjonował tu spory garnizon, a
      mieszkańców było dwa razy więcej. Potem połowa wyjechała na Zachód.

      Władze Eggesin chcą ratować miasteczko, zapraszając Polaków. Na chętnych czekają
      puste domy. Burmistrzowi marzą się też polscy inwestorzy. Jego urząd zaczął od
      przygotowania polskiej strony o Eggesin: www.eggesin.pl. Wczoraj było na niej
      trochę historii, galeria, zachęcający link "zapytaj burmistrza". Ale
      najciekawsze pod hasłem "perspektywy": "Eggesin stwarza idealne warunki do
      rozwoju ambitnym ludziom z Polski niewidzącym przyszłości w kraju zdominowanym
      przez biurokrację, łapówkarstwo, rządzonym przez Kościół, toczonym przez
      nienawiść do wszystkiego co inne, gdzie koszty rozpoczęcia działalności już na
      samym początku przekraczają możliwości młodych".

      Burmistrz Eggesin Dennis Gutgesell czerwieni się, gdy słyszy tłumaczenie tekstu.
      - Przepraszam i zapewniam, że żadna z osób w urzędzie miejskim nie ma takich
      poglądów - mówi "Gazecie", tłumacząc się brakiem znajomości polskiego wśród
      urzędników.

      - Wykonanie strony zleciliśmy zewnętrznej firmie - mówi burmistrz. -
      Powiedzieliśmy jej, że chcemy zachęcić Polaków do odwiedzin. Ale na pewno nie
      mówiliśmy o łapówkach i biurokracji - zapewniał wczoraj rano Gutgesell.

      Stronę przygotowała niemiecka firma M-A-C House of Media Arts z sąsiadującego z
      Eggesin Pasewalku. - To jakieś nieporozumienie - tłumaczy Frank Rochlender z
      M-A-C House of Media Arts. - Teksty zamówiliśmy w Polsce. Urząd miasta Eggesin
      kontrolował je i nie było żadnych zastrzeżeń.

      Wieczorem stronę usunięto.

      Źródło: Gazeta Wyborcza

      Forum Słowiańskie
      gg 1728585
      • ignorant11 Re: Niemieckie miasto blaga Polaków o ratunek:)) 15.12.07, 10:02
        Sława!

        Passewalk to chyba cos podobnego do Pasłeki?

        Ale jak bedzie sie nazywało Eggesin za 20 lat???????/


        Forum Słowiańskie
        gg 1728585
        • lacietis Jegiesin??? 15.12.07, 13:27
          • ignorant11 Re: Jegiesin??? 15.12.07, 21:11
            Sława!

            Wymysliłeś, czy wiesz,że tak brzmiała stara prawowita nazwa?


            Bo moze dzicz germańska se założyła własna osade???

            Forum Słowiańskie
            gg 1728585
Pełna wersja