ignorant11
21.09.03, 22:52
Targi o Konstytucję: 7 mld to nie prezent
Obiecywane nam za poparcie zmian w unijnej konstytucji 7 mld euro rocznie
nie jest prezentem - tak miało być już wcześniej - uważa prof. Bronisław
Geremek.
R E K L A M A czytaj dalej
"Chcemy Unii silnej, bez hegemonii, bez równych i równiejszych, zapewniającej
pokój, respektującej wewnętrzną solidarność, bez jaskrawych różnic
zamożności, które mogą wywoływać konflikty" - powiedział w programie III
Polskiego Radia
Geremek zwrócił uwagę na historyczny fakt: po raz pierwszy od czasu II Wojny
Światowej Francja i Niemcy odeszły od ustalonego przez Adenauera i de Gaule'a
parytetu. Dotąd ich głosy miały taką samą siłę, co mniejszych krajów. Po
rozszerzeniu, znaczenie europejskich hegemonów wyraźnie by spadło. Stąd chęć
związania wpływów z liczbą mieszkańców.
"Odpowiedź strony polskiej powinna być zgodna z polskim interesem narodowym i
określona w zasadach, a nie w sprawie negocjacji. Chodzi o to, żeby nie było
hegemonii w Unii Europejskiej czy wewnętrznego układu, który wykluczy pewne
kraje z decydowania o przyszłości Unii" - powiedział Geremek.
Bronisław Komorowski (PO) przypomniał, że do referendum przekonały Polaków
między innymi wynegocjowane w Nicei warunki, które teraz mają się zmienić.
Zmiany mogą być korzystne, ale tryb ich wprowadzenia budzi wątpliwości, a
nawet podejrzenia.
"Musi być gotowość do kompromisu, ale powinniśmy negocjować z szablą na stole
i nie tyle ustąpić, co uzyskać jak najlepsze warunki" - dodał.
Zadaniem Marka Jurka (PiS) nie ma powodów, by rezygnować z obrony traktatu
nicejskiego, skoro z zasad Unii wynika że mamy prawo się temu przeciwstawić.
"Traktat nie powinien być uchylany, zanim naprawdę wszedł w życie. Mamy do
czynienia z dyplomacją kreatywną. Polska nie będzie jedynym krajem który
sprzeciwi się modyfikacji tych zasad".
Francja i Niemcy chcą nadawać ton Unii Europejskiej i Polska absolutnie nie
może na to pozwolić.
"Wiele spraw gospodarczych zostało przegranych w negocjacjach - z nadzieją,
że silna pozycja polityczna będzie pozwalała w przyszłości modyfikować
politykę Unii. Uważam, że to absolutne pogorszenie warunków." - powiedział
Zbigniew Kuźmiuk (PSL).
Unia jest związkiem 25 państw, które mają rozbieżne interesy. Premier leci w
poniedziałek do Niemiec, SLD spróbuje wywrzeć wpływ na frakcję
socjaldemokratyczną w europejskim parlamencie i namawia także inne frakcje do
lobbingu - by zmiany w traktacie nie zniszczyły wizerunku Unii.
Krzysztof Janik (SLD) dodał, że nie bierze poważnie propozycji 7 mld euro w
zamian za poparcie zmian.
"Na miłość boską! Nie można wszystkiego sprzedać za pieniądze!"