O tym jak Niemcy zrujnowali perłę Śląska

29.09.03, 03:49
Strażnik Śląskiego Wawelu



W zamku w Brzegu znajdują się trzy studnie. W jednej z nich ukryto podobno
12 ołowianych beczek z biżuterią i złotem

Przez 150 lat konkurował z Zamkiem Królewskim w Krakowie i z rezydencją
władców węgierskich w Budzie. Dzieło włoskich artystów renesansu wzniesione
przez Piastów brzesko-legnickich nie miało niemal sobie równych na Śląsku i w
dawnej Rzeczpospolitej.


JOANNA ORŁOWSKA 2003-08-28




Jak mówi legenda, książę brzesko-legnicki Jerzy III wyruszył z rycerstwem
śląskim przeciwko Turkom. Na tej wojnie zdobył podobno olbrzymie bogactwa. Po
powrocie polecił sporządzić 12 ołowianych beczek. Wypełnił je złotymi
monetami, pierścionkami i innymi drogocennymi klejnotami. Następnie całość
skarbu zamurował w studni.

- Na terenie zamku znajdują się 3 studnie - jedna na dziedzińcu z barokową
cembrowiną, a dwie w podziemiach zamkowych - opowiada Paweł Kozerski,
dyrektor Muzeum Piastów Śląskich w Brzegu. - Badaliśmy je w latach 70. Skarbu
na ich dnie nie było. Mimo to legendy brzeskie i opowieści o zaginionych
kolekcjach przyciągają do Brzegu tłumy turystów, a także poszukiwaczy
skarbów. Podobno jeden z nich uparł się, że w zamku ukryty został pierścień
Bolka I Świdnickiego. Inny - różdżkarz znowu postawił przed kilku laty cały
Brzeg na nogi, gdy zorganizował akcję poszukiwania zbiorów Czartoryskich.
Słał listy do ministerstwa zapewniając, że Niemcy właśnie w Brzegu ukryli
skarby magnackiej rodziny. Niestety poszukiwania spełzły na niczym. Obecni
opiekunowie zamku są przekonani, że kluczem do rozwiązania licznych zamkowych
zagadek są nie spektakularne akcje, lecz wciąż odzyskiwane cymelia i
dokumenty dotyczące jego dziejów.



Zamek Piastowski w Brzegu wg litografii Schaeffera z XIX w.




Znikające lotnisko

Brzeg przez 364 lata był stołeczną rezydencję brzesko-legnickiej gałęzi
Piastów Śląskich. Władcy mieszkali tu od utworzenia księstwa brzeskiego w
1311 r., aż do śmierci ostatniego z rodu w 1675 r. Choć pierwsze wzmianki o
gotyckim dworze książęcym pochodzą już z XIII w., sławę "Śląskiego Wawelu"
zyskał kilka wieków później - w czasach księcia Fryderyka II (1480-1547) i
jego syna Jerzego II (1523-1586). Ci dwaj książęta średniowieczną siedzibę
przekształcili w jedną z najokazalszych monarszych rezydencji renesansowych
tej części Europy. Podczas gdy rodzimi artyści nadal hołdowali gotykowi,
Brzeg został oddany w ręce mistrzów włoskiego renesansu. Architekci
wkomponowali bryłę gotyckiego zamku w nowo powstały trójskrzydłowy gmach.
Spiętrzone arkadowe krużganki otaczały wewnętrzny czteroboczny dziedziniec.



Z piwnic zamkowych wychodzą podobno kanały. Biegną pod Odrą w kierunku
Ratusza. Jak mówią świadkowie istnieją naprawdę, choć nikt ich nigdy nie
zbadał.

- Zszedłem po metalowych stopniach. Tam było wejście do jednego z tuneli.
Wsunąłem głowę do środka, gdzieś na głębokość około pół metra. Nie odważyłem
się jednakże iść dalej - wspomina Paweł Kozerski.

Obecnie poza kilkoma osobami, nikt nie wie, gdzie szukać kanałów. Znane
wejście zostało bowiem zamurowane w czasie remontu zamku. Wszędzie lita
ściana.

- To najlepsze schrony przeciwatomowe co najmniej w tym województwie. 5 m 40
cm - tak grube są mury - mówi dyrektor - Poziom piwnic był podnoszony od
czasów II wojny - najpierw o 1,5 m, gdy woda wciąż zalewała podziemia. W
trakcie powojennej odbudowy zamku dodaliśmy jeszcze przynajmniej 80 cm.

Tymczasem na wodę nie znajdziesz silnego - tego miłośników zamku nauczyła
powódź w 1997 r. Wody gruntowe przeniknęły przez kilkumetrowy beton jak przez
durszlak. Co najbardziej zadziwiające - ta woda była tak krystalicznie
czysta, jak w górskim potoku.









    • ignorant11 Re: O tym jak Niemcy zrujnowali perłę Śląska(2) 29.09.03, 03:50
      Na zewnątrz prowadziły 2 bramy. Jedna z nich w fasadzie południowej zachowała
      się i przykuwa wzrok tych, którzy idą do zamku od centrum miasta. Dzięki
      bogatej dekoracji fasada bramna klasą artystyczną dorównuje kaplicy
      Zygmuntowskiej w Krakowie i stanowi najważniejszy pomnik architektonicznej
      rzeźby renesansowej na Śląsku. Nad środkowym oknem stoją figury fundatora
      zamku: księcia Jerzego i jego żony Barbary. Posąg władcy wykonany w skali 1:1
      odzwierciedla renesansowy ideał człowieka jako miary wszechrzeczy. Obok,
      kamienni giermkowie trzymają w dłoniach tarcze herbowe Piastów śląskich.
      Charakterystyczne dwa orły i dwie szachownice - to symbol księstwa legnicko-
      brzeskiego. Warto podnieść wzrok wyżej. Z drugiego poziomu spogląda cała
      galeria przodków renesansowego fundatora. Wśród 24 popiersi można wyróżnić w
      dwóch rzędach: władców piastowskich od czasów legendarnych do rozbicia
      dzielnicowego oraz samodzielnych władców Śląska. Tak więc w rzędzie wyższym
      stoi Piast i Bolesław Wysoki - pierwszy władca samodzielnej dzielnicy śląskiej.
      Niższy rząd rozpoczyna podobizna Henryka Brodatego a kończy ojca fundatora
      bramy zamkowej - Fryderyka II legnicko -brzeskiego.

      Ostatni z książąt Jerzy Wilhelm IV, książę brzesko-legnicko-wołowski umarł
      niespodziewanie. Miał zaledwie 15 lat. Podobno został otruty. Ludzie zdawali
      sobie sprawę, że to ostatni męski przedstawiciel dynastii piastowskiej po
      mieczu. Ostatni z najstarszego monarszego rodu żyjącego i panującego w Europie.

      - Dzięki tej zaprowadzonej przez władców brzeskich ciągłości panowała tu
      specyficzna atmosfera. Żyjących tu ludzi różnych narodowości i wyznania,
      mówiących różnymi językami spajała postać pana, dobrego Piasta - tłumaczy Paweł
      Kozerski. - Gdy przedwcześnie zmarł ostatni z dynastii, ludzie doznali szoku.
      Bali się otwierać bram miasta w oczekiwaniu na najgorsze.
      • ignorant11 Re: O tym jak Niemcy zrujnowali perłę Śląska(3) 29.09.03, 03:51
        Zgodnie z przeczuciami mieszkańców Brzegu śmierć ostatniego z dynastii
        przyczyniła się do upadku "Śląskiego Wawelu". Cesarze austriaccy, nowi
        właściciele zaniedbywali zamek. W gruzy obrócił go Fryderyk II w 1741 r. Po
        zwycięstwie piechoty pruskiej, lepiej wyćwiczonej i uzbrojonej, nad armią
        austriacką pod Małujowicami (około 5 km na południowy -zachód od Brzegu),
        Hohenzollern ruszył na twierdzę brzeską. Bombardowanie artyleryjskie, mało
        szkodliwe dla umocnień, wywołało olbrzymie straty w mieście. Spłonął zamek. Pod
        naciskiem mieszczaństwa komendant Brzegu hrabia Piccolomini skapitulował 4
        maja. Poddała się też załoga licząca 1200 ludzi. Ocalałe resztki renesansowych
        zabudowań przekształcono w magazyn wojskowy (istniał do 1922 r.) W zachodnim
        skrzydle otworzono karczmę. Nie został z niej jednak kamień na kamieniu po
        kolejnym pożarze w 1801 r. Złą passę przerwało w latach międzywojennych
        zainteresowanie konserwatora zabytków, który zarządził inwentaryzację
        zachowanych ruin zamku i podjęcie studiów nad jego rekonstrukcją (1925-1926). W
        skrzydłach wschodnim i południowym powstało Muzeum Miejskie. W 1945 r. Brzeg
        został przekształcony w twierdzę, która została włączonał do hitlerowskiego
        systemu obronnego nad Odrą. Krótko przed rozpoczęciem II wojny światowej
        zamkowe piwnice adoptowano do celów obronnych. Mieściła się tu centrala
        telefoniczna i lazaret dla wyższych oficerów. Walki o miasto rozpoczęły się 5
        lutego 1945 r. Wojska Armii Czerwonej wdarły się do Brzegu i w krwawych
        zmaganiach ulicznych do godz. 20 opanowały zachodnią i południową część miasta.
        Resztki brzeskiego garnizonu niemieckiego zostały zlikwidowane o świcie 6
        lutego. 70 procent miasta zmieniło się w zgliszcza. Większość domów świeciło
        pustkami. Na lotnisku wojskowym, położonym 5 km na południowy-zachód od miasta,
        Rosjanie zdobyli 28 samolotów, 51 czołgów, działa szturmowe i transportery
        opancerzone, 67 dział artyleryjskich, około 1000 pojazdów mechanicznych oraz
        liczne składy z amunicją. Nie cały sprzęt wojskowy dostał się w ręce
        czerwonoarmistów. Najbardziej nowoczesne, tajne urządzenia obronne znajdujące
        się na lotnisku Niemcy wysadzili pod koniec wojny. Tymczasem do ostatnich dni
        lotnisko było modernizowane i poszerzane. Mimo tego jest niemalże niewidoczne
        na zdjęciu lotniczym wykonanym w 14 dni po zajęciu Brzegu. Niewidoczne było też
        w trakcie działań wojennych, dzięki nowoczesnemu maskowaniu. Specjalną techniką
        malowane jasne pasy rozpraszały wywiad powietrzny wroga i utrudniały atak. To
        było tzw. "Dispersal Areas". Na południe od lotniska znajdował się obóz
        jeniecki Stalag VIII A. Jeńcy pochodzili m.in. z Czechosłowacji, ZSRR i Polski.



        Mieszkańcy Brzegu byli jednymi z pierwszych, którzy poznali smak ziemniaka.
        Właśnie oni spopularyzowali to warzywo, zaczynając je masowo uprawiać. Zachował
        się fragment portalu z dawnej apteki, gdzie książę Fryderyk II Pruski w 1742 r.
        prezentuje, jak jeść ziemniaka. Ludzie, gdy zaczęli jadać ziemniaki przestali
        masowo umierać z głodu. Przed wojną każdy mieszkaniec Brzegu szczycił się przed
        przyjezdnymi tą kartoflaną tradycją.




        • ignorant11 Re: O tym jak Niemcy zrujnowali perłę Śląska(4) 29.09.03, 03:52
          Ostatni strażnik zamku

          Wielu jeńców hitlerowskich odzywa się po latach. Piszą listy do obecnego
          dyrektora. Opowiadają o robotach wojennych. Poruszają ich powojenne losy
          śląskiej rezydencji. Zdarza się też, że natrafiają na piastowskie ślady w swych
          obecnych miejscach zamieszkania. Niezwłocznie dają wówczas znać muzeum.
          Zaprzyjaźnieni wiedzą, że dyrektor od kilkudziesięciu lat zawzięcie tropi
          rozproszoną po całym świecie piastowską spuściznę. W odzyskiwaniu kolekcji
          brzeskiej przypadek gra rolę epizodyczną. Najważniejsza jest wiedza:
          studiowanie dokumentów, dostępnej literatury, penetrowanie archiwów, kościołów,
          muzeów, zamków i bibliotek. Kartoteka piastowska jest uzupełniana od ponad 20
          lat. To obecnie najbogatsze archiwum dotyczące książąt brzesko-legnickich w
          Polsce. Kilkaset stron. Tam znajdują się informacje o wszelkich istniejących i
          zaginionych zabytkach związanych z Piastami. W kraju, za granicą. Podpis
          Piasta, pieczątka, ulubiona sentencja - oto tropy, którymi podąża archiwista.

          Zanim jednak dojść mogło do prób odzyskiwania piastowskiej spuścizny, należało
          zamek podnieść z ruiny. Remont trwał 30 lat (rozpoczął się w 1966 r.). W tym
          czasie szlify zdobywała polska szkoła konserwatorska. To był nie lada orzech do
          zgryzienia: skąpe materiały archiwalne. Specjaliści opierali się m.in. na
          opisach śląskiego kronikarza Lucae z II poł. XVII, a także rysunkach F.B
          Wernhera z połowy XVIII w. Fasada budynku bramnego, 5 sal parterowych skrzydła
          wschodniego zamku ze stiukami na sklepieniach (dziś sale muzealne) oraz dwa
          narożniki klatek schodowych arkadowego dziedzińca wewnętrznego - na palcach
          jednej ręki można policzyć oryginalne elementy architektoniczne renesansowej
          siedziby. Reszta jest rekonstrukcją. Wszyscy ci, którzy spacerują dziś po
          arkadowych krużgankach przyznają bez wahania: nad losami zamku i związanych z
          nim kolekcji musi czuwać dobry duch... psa.
          • ignorant11 Re: O tym jak Niemcy zrujnowali perłę Śląska(5) 29.09.03, 03:53
            Zaklęty został w kamiennym posągu, który obecnie oglądać można w jednej z sal
            muzealnych na parterze, dawnym gabinecie roboczym księcia Jerzego II. Ten
            budowniczy zamku miał swego ulubionego doga szkockiego. Kiedyś po dłuższej
            nieobecności władca wjechał na zamkowy dziedziniec. Pies wylegiwał się wtedy na
            nasłonecznionym krużganku. Tak się ucieszył, widząc swego pana, że skoczył i
            zabił się na miejscu. Książę, z żalu za wiernym przyjacielem, kazał wykuć jego
            podobiznę w kamieniu. Rzeźba stanęła na arkadowym tarasie, tuż przed wejściem
            do książęcej sypialni. Strzegła pamięci władcy jeszcze długo po jego śmierci w
            1586 r. Aż do pamiętnego ataku wojsk pruskich w 1741. Gdy r., Fryderyk II
            zwiedzał ruinę zamku, zauważył posąg doga. Rzeźba ta spodobała się jednemu z
            jego generałów. Kiedy ten zmarł poddani, wiedząc jak był do niej przywiązany,
            umieścili psa na jego grobie, na cmentarzu w małej miejscowości pod Oleśnicą.
            Ale to nie koniec pieskiej wędrówki. 100 lat później, w XIX w. pomnik
            ściągnięto do uzdrowiska w Szczawnie Zdroju. Początkowo stał przy karczmie,
            dziś zwanej "Górą Giedymina", później strzegł spacerowiczów w parku zdrojowym.
            W latach 70. pies powrócił do zamku. Nie tylko on. Wrócił również złoty dukat
            bity w mennicy Jerzego III. Moneta pochodziła z jednej z pierwszych XVII-
            wiecznych emisji. Przewędrowała całą kulę ziemską... w żołądku. A żeby było
            ciekawiej praprzyczyną całej historii okazał się... wół.

            - Brzeg od XVI w. był jednym z największych centrów handlu wołami w Europie. Na
            targi zimowo-jesienne pędzono po 100 tys. sztuk bydła - opowiada dyrektor
            Kozerski. - Wielu handlarzy pochodziło aż z Podola czy Wołynia. Za wszystko
            płacono żywą gotówką - złotymi dukatami bitymi w brzeskiej mennicy.

            Był rok 1941 r. Zsyłki na Syberię. 15 minut na spakowanie się. Co można zabrać
            ze sobą? To co najcenniejsze: złotego brzeskiego dukata z rodzinnych zbiorów.
            Mężczyzna połknął monetę. W żołądku odbyła podróż na Syberię. Następnie do
            Mongolii. Via żołądek do Chin i Indii. I do Armii Andersa, w końcu do
            Argentyny....
            • ignorant11 Re: O tym jak Niemcy zrujnowali perłę Śląska(6) 29.09.03, 03:53
              - W latach 70. polska ambasada pomogła mężczyźnie wrócić do kraju. Do
              Wrocławia - opowiada Paweł Kozerski. - Tymczasem nie dysponował żadnymi
              środkami do życia. Otrzymał zapomogę, skromne mieszkanko. To nie wystarczało.
              Poszedł więc do fachowca, ten wycenił monetę i skierował do nas, do brzeskiego
              muzeum. Odkupiliśmy ją od niego za cenę obowiązującą na rynku antykwarycznym.
              To było około 10 tys. ówczesnych złotych. Czy pozwoliło mu to na przeżycie? Nie
              wiem. Kontakt się urwał.

              W ten sposób wiele przedmiotów z zamkowej kolekcji wraca. Są tym cenniejsze, im
              ciekawsza historia się z nimi wiąże. Bo zyskują tożsamość. Do zbiorów trafił
              również z zagranicy miedzioryt kolorowany przedstawiający XIX wieczny Brzeg.
              Właściciel zaoferował go muzeum. Historia szczególna wiąże się z meblem -
              sekreterą: duże lustra, przestronne szuflady. W trakcie powojennego remontu na
              jaw wyszedł ukryty mechanizm: po wyjęciu szuflad, odchylały się lustra, a za
              nimi pojawiło się około 30 maleńkich szufladek. Tam w kilku kopertkach leżały
              monety, obiegowe krajcary bite w Brzegu. W latach 20. brzeskie muzeum kupiło je
              w berlińskim antykwariacie i eksponowało. Skrytka była tak przemyślna, że
              przetrwała w stanie nienaruszonym wojnę.

              - Gdy wpadli tutaj sołdaci w 1945 r., meble rozpruwali bagnetami. Tajemnicy
              sekreterze jednak nie wydarli - uśmiecha się dyr. Kozerski.

              Skarby brzeskie wciąż czekają na swego odkrywcę. Choćby puchar: 1,50 wysokości,
              ze srebra, pozłacany z ok. 30 cm wieńczącymi go rzeźbionymi ozdobami z
              wygrawerowanym herbem piastowskim. Muzeum ma nawet zdjęcie tego naczynia. Po
              raz pierwszy pojawia się w historii zamku w 1518 r. Wówczas miasto ofiarowało
              je Fryderykowi III z okazji ślubu. Kroniki milczą co do jego dalszych losów.
              Podobno zdobyli go korsarze, miał też wylądować w Anglii. Objawił się znowu w
              1942 r. Wehrmacht znalazł naczynie w sejfie bankierskiej rodziny Rotschildów w
              Paryżu. W 1945 r. kielich znów zniknął. Obecnie muzeum brzeskie rozsyła za
              nim "listy gończe".

              Akcja kolejnej - "najświeższej" historii odzyskiwania muzealiów rozgrywa się w
              Słowenii.

              - Zjawił się u mnie graf niemiecki. Pamiętał zdarzenie ze swego dzieciństwa: do
              jego rodowej posiadłości wtargnęli partyzanci Tity. Rozkradli rodzinną kolekcję
              obrazów- wspomina dyr. Paweł Kozerski. - Mój rozmówca chciał wytoczyć proces
              Słowenii. Jego materiałem dowodowym były zdjęcia tych obrazów. Cały amatorski
              album. Rozpoznałem podobizny Piastów Brzeskich - po herbach i rysach twarzy.
              Podejrzewam, że ów graf po kądzieli był spokrewniony z dynastią brzeską.
              Dyrektor nie zdradził jednak szczegółów. Sprawa jest w toku. Tymczasem niektóre
              rzeczy z dawnych zbiorów powracają. Choćby XVI-wieczny piec renesansowy. A
              zaczęło się od zdjęcia przedstawiającego mebel z 1541 r. z herbem Fryderyka II
              i z książęcą dewizą: "Słowo Pana trwa na wieki".
              • ignorant11 Re: O tym jak Niemcy zrujnowali perłę Śląska(7) 29.09.03, 03:54
                - Śledztwo trwało kilka lat. W końcu namierzyliśmy ten piec we Vrchlabi w
                Czechach - opowiada dyrektor. Okazało się, że jeden z rycerzy czeskich miał
                dwie córki. Zakochały się one w rycerzach z księstwa brzesko-legnickiego. Jako,
                że piece były ówcześnie towarem luksusowym, młode mężatki otrzymały od swych
                mężczyzn formę odlewniczą pieca brzeskiego. I tak wierna kopia z datą i dewizą
                piastowską stanęła w ich majątku we Vrchlabi. Jego kopię wykonała młodzież
                brzeska w ramach pracy dyplomowej. I tak stanęła w zamku. Tylko pieniędzy
                zabrakło na jej wypalenie. Dawniej nikomu do głowy nie przyszłoby stawianie
                atrap. W murach zamkowych bywało tak przenikliwie zimno, że piec nie
                wystarczał. Ciekawostką jest, że Jerzy III zatrudniał specjalną dziewkę
                służebną, której zadaniem było nagrzewanie książęcego łóżka, zanim władca udał
                się na spoczynek.

                Obraz olejny przedstawiający drzewo genealogiczne Piastów brzesko-legnickich z
                1707 r. - to kolejna rzecz, o której warto posłuchać. Do 1945 r. zdobił ściany
                zamku brzeskiego. Potem wywędrował wraz z Armią Czerwoną. Do Polski wrócił
                jako "Dar Narodu Związku Radzieckiego", podczas odbudowy Zamku Królewskiego w
                Warszawie. I tam pozostał. W Brzegu wisi jego wierna kopia. To, że to nie
                oryginał nikomu nie przeszkadza. Bo chodzi przede wszystkim o dokumentowanie
                śladów przeszłości.


                Na co warto zwrócić uwagę w zamku?
                W zamku mieści się obecnie Muzeum Piastów Śląskich. Ekspozycje stałe to: Brzeg
                750 lat", i "Z przeszłości i tradycji Piastów Śląskich" oraz "Sztuka Śląska XV-
                XVIII w". Na parterze warto przejść się po zachowanych oryginalnych 5 salach
                renesansowych. Stiuki na suficie to jedne z najstarszych zachowanych w Europie
                Środkowej. W tym zamkowym skrzydle było dawniej archiwum książęce, kancelarie i
                sale sądowe. W jednej z nich, w dawnym gabinecie książęcym zachowało się
                renesansowe malowidło ścienne z 1584 r. To drzewo genealogiczne z popiersiami
                księcia Jerzego II i jego żony oraz ich potomstwa. Sąsiednią ścianę zdobią
                natomiast herby księcia Jerzego II, jego żony i dwóch synowych. W tym
                pomieszczeniu leży wierny książęcy dog, a właściwie jego kamienna rzeźba, która
                po wielu perypetiach w latach 70. wróciła do zamku. W Sali Renesansowej oczy
                turystów cieszy kolorowy piec - rekonstrukcja pieca z 1545 r., którego
                pierwowzór znaleziono we Vrchlabi w Czechach. Tam też stoi drewniany tron,
                depozyt Muzeum Narodowego we Wrocławiu, na którym siedział papież podczas
                pielgrzymki do Polski w 1997 r. W dawnej sali sądowej wzrok przykuwa makieta
                miasta Brzegu, która oddaje stan miasta z około 1700 r. W parterowych salach
                eksponowana jest też broń, którą walczono w twierdzy brzeskiej.

                Eksponowana na II piętrze "Sztuka Śląska XV-XVIII w." ze zbiorów Muzeum
                Narodowego we Wrocławiu zainteresuje szczególnie miłośników malarstwa
                barokowego mistrza malarstwa Michała Leopolda Willmana. Sława tego cystersa
                pochodzącego z Lubiąża zatoczyła szerokie kręgi. Obecnie cała sala jest
                wypełniona jego obrazami oraz rzeźbami jego autorstwa. To m.in. obrazy: "Pokłon
                pasterzy" z ołtarza bocznego kościoła klasztornego w Lubiążu, "Przesłuchanie
                św. Katarzyny" czy "Chrystus ubiczowany". Warto wyjrzeć przez okno. Stąd
                rozpościera się szeroka panorama odtworzonych renesansowych ogrodów. Muzeum
                szczyci się zbiorem ponad 3.tys. zabytkowych numizmatów. To m.in. brakteaty,
                denary i halerze piastowskie oraz dukaty, talary i moneta bita przez Piastów
                śląskich w mennicy brzeskiej z XVI-XVII w.

                Zamek dla zwiedzających jest otwarty od wtorku do niedzieli. Od 10- 16.
                Natomiast w środę od 10 do 18.

                Do zamku przylega średniowieczny kościół św. Jadwigi, prezbiterium dawnej
                świątyni dworskiej. Tu w krypcie pod posadzką znajduje się mauzoleum
                piastowskie, niedostępne jednak obecnie dla zwiedzających. Zostało w niej
                pochowanych co najmniej 43 książąt z dynastii brzesko-legnickiej -najdłużej
                żyjących i panujących potomków pierwszej polskiej dynastii królewskiej.
                Kilkanaście sarkofagów z XVI-XVII w. przeniesiono do zamku. W kościółku
                pomodlić można się do kamiennej figurki św. Jadwigi z ok. 1360 r. Niedaleko
                zamku stoi gimnazjum - obok ratusza i zamku najstarsza budowla w mieście (choć
                wielokrotnie przebudowywana).








                Odkrywca nr 3/2003
Pełna wersja