Dodaj do ulubionych

Czy niemiecki generał zmieni historię Polski?

31.10.03, 13:33
Sława!
Odnalezione notatki z 1939 r. mogą zmienić historię Katowic

Bartosz T. Wieliński 30-10-2003, ostatnia aktualizacja 30-10-2003 23:58

Ferdinand Neuling, dowódca 239. Dywizji Wehrmachtu, który zajmował we
wrześniu 1939 r. Katowice, pisze, że wkroczył do miasta bez strat, a obrona
wieży spadochronowej skończyła się tak szybko, jak się rozpoczęła. Czy
odnalezienie jego meldunków zmieni historię Katowic?

Raporty i meldunki Neulinga spoczywały przez 50 lat w niemieckim Federalnym
Archiwum Wojskowym we Freiburgu. Odnalazł je prof. Ryszard Kaczmarek,
wykładowca Uniwersytetu Śląskiego specjalizujący się w historii Śląska.
Dokumenty oprawiono w czerwoną skórę, a na okładce wykaligrafowano złotymi
literami napis: "September 1939 r.". Całości dopełniał przyczepiony polski
orzełek.

W raporcie wysłanym 3 września do sztabu XIV armii Neuling opisuje przebieg
walk o Katowice. Pisze o potyczkach z obrońcami miasta na ul. Mikołowskiej,
kiedy to niemieckich zwiadowców przygwoździł ogień m.in. z Domu Powstańca.
Opisuje też walki w parku Kościuszki.

Tyle że jego opis bardzo odbiega od powszechnie przyjętej w Polsce wersji.
Neuling twierdzi, że ogień z wieży spadochronowej ustał po ostrzelaniu jej z
dywizyjnych dział.

- Artyleria odpowiedziała ogniem i trafiła jednym z pierwszych strzałów w
linę podnośnika, winda spadła i ogień ustał - pisze generał. Ani obrońcy
wieży, ani harcerze i powstańcy ukryci w parku, którzy również ostrzeliwali
dywizję, nie zadali Niemcom żadnych strat. Według relacji około godz. 11
Neuling wjechał do miasta. Witano go kwiatami.

Odkryte raporty mogą pogrzebać legendę harcerzy - obrońców miasta. Legenda ta
narodziła się wraz z powstaniem książki Kazimierza Gołby pt. "Wieża
spadochronowa". Według beletrystycznego opisu Gołby, broniący się harcerze
nie dość, że zatrzymali Niemców i zadali im dotkliwe straty, to na dodatek
odparli atak z powietrza, uszkadzając przy tym niemiecki samolot.

Istnieje oczywiście możliwość, że raporty Neulinga sfałszowano albo że
generał nie pisał w nich całej prawdy. W raportach nie ma np. słowa o
rozstrzeliwaniu obrońców Katowic. Jeżeli jednak historycy uznają odnalezione
w Niemczech dokumenty za wiarygodne, to trzeba będzie zmieniać podręczniki
historii.


Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie
nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
www.pajacyk.pl
Ignorant
+++
Obserwuj wątek
    • ignorant11 Kim był Ferdinand Neuling 31.10.03, 13:34

      --
      Sława!
      Kim był Ferdinand Neuling

      Bart 31-10-2003, ostatnia aktualizacja 31-10-2003 00:03


      czytaj dalej »
      r e k l a m a





      Ferdinand Neuling urodził się 22 sierpnia 1885 r. II wojnę światową rozpoczął w
      stopniu generała majora jako dowódca 239. Dywizji Piechoty. Jego zadaniem
      podczas kampanii wrześniowej było zaprowadzanie porządku i "stabilizacja"
      podbitego obszaru. W Katowicach jego żołnierze przebywali do 11 września. Po
      zakończeniu walk trafili nad Bug, na nowo wytyczoną granicę niemiecko-sowiecką.
      Tam jego dywizja pełniła funkcję straży granicznej. W maju 1941 r. dywizję
      przerzucono do Rumunii, na Bukowinę. Stamtąd w czerwcu weszła na tereny Związku
      Radzieckiego podczas operacji "Barbarossa".

      Dywizję rozformowano w 1941 r., a sam Neuling został awansowany. Objął
      dowództwo 62. korpusu we Francji. Gdy korpus został rozbity przez Amerykanów,
      18 sierpnia 1944 r. Neuling dostał się do niewoli. Osadzono go w obozie
      jenieckim w Clinton, w stanie Missisipi. Spędził tam trzy lata. Nie udało nam
      się ustalić, co robił po zwolnieniu. Nie wiemy także, kiedy i gdzie zmarł.


      Pozdrawiam i zapraszam na:
      Forum Słowiańskie
      nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
      www.pajacyk.pl
      Ignorant
      +++
      • ignorant11 Czym różnią się wersje Gołby i Neulinga 31.10.03, 13:36

        --
        Sława!
        Czym różnią się wersje Gołby i Neulinga


        Kiedy rozpoczął się ostrzał z wieży?

        Neuling: Gdy Niemcy dotarli na szczyt wzniesienia przy parku Kościuszki, na
        którym rozłożyli sztab.

        Gołba: Gdy czołówka Wehrmachtu wynurzyła się z Piotrowic, czyli była na
        wysokości dzisiejszej pętli brynowskiej.

        Czy atakujący wieżę Wehrmacht wspierały samoloty?

        Neuling: Nie.

        Gołba: Dwa messerschmitty ostrzelały wieże, ale harcerze odpowiedzieli ogniem i
        zmusili je do odwrotu. Jeden samolot uszkodzono.

        Ile razy Wehrmacht ponawiał ataki na wieżę?

        Neuling: Atakowano tylko raz. Karabiny na wieży zamilkły po ostrzelaniu jej
        przez artylerię.

        Gołba: Ataki ponawiano kilka razy. Dopiero salwy artylerii zabiły obrońców.

        Ile trwała obrona wieży

        Neuling: Pisze, że o 8 stał na rogatkach miasta, a o 11 był w centrum Katowic.

        Gołba: Obrona trwała cały dzień.

        Jakie były straty Niemców?

        Neuling: Nic nie pisze o stratach. Z tego wynika, że ich nie było.

        Gołba: Harcerze zabili kilkuset Niemców: żołnierzy i członków Freikorpsu.

        Co się stało z harcerzami z parku Kościuszki?

        Neuling: Wycofali się, zabierając swoich rannych.

        Gołba: Zginęli na posterunku. Zabitą załogę wieży spadochronowej Niemcy
        zrzucali ze szczytu na ziemię.

        dw 30/10




        Pozdrawiam i zapraszam na:
        Forum Słowiańskie
        nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
        www.pajacyk.pl
        Ignorant
        +++
        • ignorant11 Skąd pochodzą dotychczasowe informacje o wieży spa 31.10.03, 13:37

          --
          Sława!
          Skąd pochodzą dotychczasowe informacje o wieży spadochronowej ?

          Kazimierz Gołba zamierzał zebrać informacje o tym, co działo się 4 września w
          Katowicach. W 1946 r. na łamach "Gościa Niedzielnego" zamieścił ankietę, w
          której pytał o szczegóły obrony miasta. Prosił też o nadsyłanie relacji, w jaki
          sposób została zdobyta wieża spadochronowa i kto na niej zginął. Odzew na jego
          apel był podobno ogromny. Niestety, zebrane materiały szybko skonfiskowało UB.
          Książkę pt. "Wieża spadochronowa" Gołba pisał na podstawie tego, co udało mu
          się zapamiętać


          Pozdrawiam i zapraszam na:
          Forum Słowiańskie
          nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
          www.pajacyk.pl
          Ignorant
          +++
      • ignorant11 Relacja niemieckiego dowódcy wojsk 31.10.03, 13:39
        Sława!
        Zapis relacji niemieckiego dowódcy wojsk wkraczających 3 września 1939 roku do
        Katowic
        3 września 1939 roku wojsko polskie po zaciętych walkach pod Mikołowem,
        Kobiórem i Pszczyną wycofało się z Górnego Śląska. Wtedy z podgliwickich lasów
        wyruszyła w stronę Katowic niemiecka 239. Dywizja Piechoty. To jednostka
        drugiego rzutu: jej zadaniem nie była walka na froncie, tylko administrowanie
        zajętymi terenami. Dywizją dowodził generał major Ferdinand Neuling.

        Jego meldunki odnalazł w Federalnym Archiwum Wojskowym we Freiburgu prof.
        Ryszard Kaczmarek, historyk z Uniwersytetu Śląskiego.

        - Neuling składał codziennie raporty swoim przełożonym z dowództwa XIV armii,
        której podlegał - wyjaśnia profesor.

        Czyszczenie parku

        W raportach Neuling szczegółowo opisuje, jak 4 września zajmował Katowice.

        Oto rekonstrukcja jego relacji:

        239. Dywizja Piechoty wkracza 3 września do Mikołowa. Tam po południu sztab
        Neulinga otrzymuje wiadomość, że polskie wojska wycofują się z obszarów
        przemysłowych.

        Teraz Niemcy muszą zająć Katowice. Mikołów opuszczają nazajutrz, o piątej nad
        ranem. Żołnierze oczekują przyjaznego powitania, więc przed dwoma kolumnami idą
        muzycy. Po trzech godzinach dywizja dociera do Brynowa, w okolice dzisiejszej
        pętli tramwajowej.

        Tam okazuje się, że w okolicy pojawiają się uzbrojeni powstańcy (Neuling nie
        rozróżnia powstańców i harcerzy. Wszystkich jednakowo określa
        jako "Insurgenten"). Muzycy się wycofują, a jej miejsce zajmuje kompania
        zwiadowcza.

        Zwiad ostrożnie podąża w kierunku śródmieścia. W okolicach więzienia na ul.
        Mikołowskiej dostaje się pod silny ostrzał. Powstańcy bronią się z Domu
        Powstańca (dzisiejsze kino Zorza), a nawet z kolejowej wieży ciśnień. Z
        więzienia natomiast dobiegają podniesione głosy. To aresztowani przed wybuchem
        wojny volksdeutsche śpiewają niemieckie pieśni, by zwrócić na siebie uwagę
        żołnierzy Wehrmachtu.

        Kompania zwiadu potyczkuje się z obrońcami, więc Neuling wysyła z Brynowa
        posiłki. Sam z resztą dywizji maszeruje w kierunku miasta ulicą Kościuszki.
        Droga wiedzie pod górę, trzeba najpierw przejść przez wzgórze Beaty. Na
        szczycie wzniesienia (prawdopodobnie w pobliżu skrzyżowania Kościuszki i
        dzisiejszej Zgrzebnioka) Neuling postanawia rozłożyć swój sztab. Jego dywizja
        czeka rozstawiona wzdłuż całej ulicy Kościuszki.

        Nagle z wieży spadochronowej padają strzały. Obrońcy miasta strzelają z
        karabinów maszynowych, jednak niecelnie. Niemcy nie zwlekają z odpowiedzią.
        Piechota chowa się w rowie melioracyjnym, biegnącym wzdłuż ulicy. Wieżę
        ostrzeliwują działa. Jeden z pierwszych pocisków niszczy ramię wieży
        spadochronowej. Wieża natychmiast milknie. Zaczynają natomiast strzelać
        powstańcy ukryci w parku. Neuling pisze, że po jakimś czasie sytuację udaje się
        opanować i park "zostaje oczyszczony". Powstańcy uciekają, zabierając swoich
        ciężko rannych. Niemcom nie udało się wziąć ani jednego jeńca.

        Mercedes obsypany gladiolami

        Jeśli wierzyć raportom Neulinga, jedyni poszkodowani to katowiccy Niemcy,
        którzy wyszli na rogatki, by z kwiatami powitać Wehrmacht. Gdy okazało, się że
        w parku Kościuszki ostrzeliwują się Polacy, rzucili kwiaty i zaczęli w popłochu
        uciekać.

        Neuling - jak sam opisuje - wjechał do Katowic w swoim służbowym mercedesie,
        trzymając w ręce karabin. Już w mieście doszło do kolejnej strzelaniny. Do
        Niemców strzelano też z okolic Muchowca. Gdy Neuling wjeżdżał do Katowic, ulice
        były puste, ale pod Starym Dworcem jego samochód otoczył tłum mieszkańców.
        Obsypano go deszczem czerwonych gladioli. Tak przynejmniej pisze.

        Sztab 239. dywizji zajął Hotel Europejski na ul. Mariackiej, reszta wojska
        została wysłana, by zajmować okolicę. Po południu 4 września hotel ostrzeliwano
        z pobliskich dachów. Neuling pisze o sprawcach, że byli to młodzi chłopcy.
        Jednego zastrzelono. Spokój zapanował dopiero wtedy, gdy na pomoc wezwano
        kompanię piechoty. Z dokumentów wynika, że podczas walk o Katowice 239. dywizja
        nie poniosła żadnych strat.



        - Zaczęto do nas strzelać z wieży spadochronowej. Ogień na szczęście był
        niecelny i ucichł, gdy odpowiedziały nasze armaty. W Katowicach tłumy witały
        nas czerwonymi gladiolami - pisze niemiecki dowódca dywizji, która 3 września
        zajmowała Górny Śląsk


        Pozdrawiam i zapraszam na:
        Forum Słowiańskie
        nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
        www.pajacyk.pl
        Ignorant
        +++
        • tadeusz542 O Wieży Spadochronowej powiadają różnie ale : 09.11.13, 17:05
          Różnie powiadają o losach Wieży , Jedni ,że stała inni , ze ją rozebrali . W 1966 roku byłem świeżo upieczonym harcerzem i w witrynie Domu prasy zobaczyłem ten znany dzisiaj obraz o obronie Wieży. Wpadła mi wtedy do głowy myśl może dzika ale taka ,że gdybym ja tam siedział i czekał na Niemców to bym próbował zostawić po sobie wiadomość żeby po wszystkim mieć dowód na sprawność harcerską . /Dzieciak o śmierci nie myśli/ Kombinowałem jak to powinno wyglądac i jedynym sposobem wydało mi się napunktowanie ostrzem finki uderzanej kamieniem albo jaką śrubą alfabetem Morse,a na koszu albo innym elemencie. Zrobiłem próbę po której musiałem sobie kupic nową finkę ale okazało się to możliwe do realizacji. Wszedłem na wieże za biletem , dopiero za trzecim podejściem bo schody rezonowały a Wieża wyraźnie pracowała na boki i miałem zwyczajnie pietra. Nie znalazłem niczego i już miałem wychodzić kiedy przy wejściu po lewej stronie na elemencie to kątownik chyba był zauważyłem na farbie ciąg wgłębień zauważyłem bo jak robiłem próby to wychodziło mi coś podobnego. Niestety Morse,a znałem słabo a spod farby i tak nie dawało się tego odczytać więc zszedłem z Wieży kupiłem na rogu z Poniatowskiego w kiosku długopis ,notes i żyletki po czym wróciłem na Wieże i czekałem aż zrobi się luźno ale jak na złość łazili i łazili. Niestety brakło mi cierpliwości i zacząłem ścinać farbę . Nawet nie doszedłem do metalu jak jakiś facet złapał mnie za wszarz i omal nie pieprznął mną po schodach na moje szczęście wychodzili tam jacyś ludzie i zrobiła się awantura. Poszedłem w długą i po drodze zderzyłem się z bileterem który zasuwał na góre . Bileter mnie nie zatrzymał ale mnie zapamiętał i jak chciałem wrócić to akurat trafiałem na niego . Ja mysle tak : Na wieży harcerze faktycznie czekali i strzelali . Moim zdaniem byli to zamiejscowi uciekinierzy z Chorzowa ,Rudy bądź Mikołowa którzy przebywali w ośrodku Harcerskim na Barbary istniejącym do dzisiaj czyli kilkanaście metrów od Wieży . Z pewnością ich obrona nie była taka długa i skuteczna jak opisuje Gołba ale też nie była taka bezowocna jak chciałby tego Neuling. Moim zdaniem Wieża nie została rozebrana i stała spokojnie do 1971 roku kiedy ELBUD ją przesunął do tyłu bo jak widać na szkicu Neulinga stała tam gdzie dzisiaj biegnie Górnośląska . Niestety wygląda na to ,że coś im nie wypaliło podczas tego przesuwania ponieważ kikut który teraz robi za Wieże jest bliźniaczo podobny od wieży z Bielska a nasza Wieża wyglądała inaczej
      • ignorant11 Fragmenty książki K.Gołby pt. "Wieża spadochronowa 31.10.03, 13:43
        Sława!
        Fragmenty książki Kazimierza Gołby pt. "Wieża spadochronowa"

        Park wydawał się cmentarzem. Wóz stanął naprzeciw starego, drewnianego
        kościółka przeniesionego tu z Syryni. Harcerze wysypali się szybko. Sierżant
        wydawał rozkazy, kapral rozprowadzał chłopców na stanowiska. W przeciągu
        kwadransa obsadzone zostały dwie wieże: obserwacyjna, drewniana znajdująca się
        po lewej stronie szosy za halami wystaw, i wyższa od niej, spadochronowa o
        lekkiej konstrukcji żelaznej, stojąca na łączce w samym parku. Inni chłopcy
        zajęli pozycje skrzydłowe, sadowiąc się na drzewach, bądź kryjąc się wśród
        krzaków na samej krawędzi parku. Rozłożyli się dość szeroko w oczekiwaniu tych,
        którzy mieli przejść pieszo.

        Stach Jadwiszczok i Paweł Schwertfeger dostali się wraz z czterema innymi
        druhami na wieżę spadochronową. ( ) Stach jako zastępowy objął nad nimi
        komendę. Rozdzielił ich w ten sposób, że skryli się za ogrodzeniem z grubej
        blachy, by nie być w zasięgu niemieckich lornetek, które teraz niewątpliwie
        często zwracały się ku wieżom. Dwa erkaemy i cztery zwykłe karabiny umieścił w
        małej wieżyczce szczytowej i skierował na południe. Potem przeliczył posiadaną
        amunicję. Było tego mało, bardzo mao, zaledwie na początek obrony. (...)

        Gdy czołówka Wehrmachtu wynurzyła się z Piotrowic i zaczęła posuwać się na
        Brynów, padły pierwsze strzały. To przemówił oba erkaemy wieży spadochronowej,
        którą natychmiast wsparła ogniem wieża obserwacyjna. Po pierwszych chybieniach
        złapano cel mocno i dobrze. Wypuszczono kilka zgrabnych serii, jakich by się
        nie powstydził strzelec regularnej armii. Czołówka zatrzymała się. Wybuchło w
        niej zamieszanie. Po chwili cofnęła się między zabudowania, zostawiając na
        szosie jedno auto opuszczone przez załogę i dwa motocykle z rannymi czy
        zabitymi Niemcami. ( )

        Ale już chwilę później nadeszła niemiecka odpowiedź. Gęsty grad kul z ciężkich
        karabinów maszynowych zawarczał na blasze platformy jak wściekły werbel na
        bębnie. ( ) Niemcy sądzili widocznie, że załogom wież wybili już z głowy chęć
        dalszego oporu, skoro po takim przygotowaniu czołówka ich wysunęła się znowu.
        Ledwo jednak zamilkły strzały, chłopcy podnieśli głowy i plunęli morderczą
        salwą z obu wież. Czołówka została unieruchomiona, tracąc bezcenny czas. ( )

        Jeszcze nie nadeszła odpowiedź, gdy nagle na zachodnim niebie pojawiły się dwa
        ciemne, szybko rosnące punkty. ( ) Chłopcy zdrętwieli. Samoloty zbliżały się
        nad park. ( ) Dwa messerschmitty już były nad nimi i zataczając koła, zaczęły
        się zniżać jak drapieżne sępy. Nie dostrzegły żadnych ofiar - gdy naraz z
        najbliższych drzew gruchnęła ku nim gromka salwa. ( ) Wtedy i Stach zdołał
        wymierzyć i posłać w niebo serię. Piraci Luftwaffe nie liczyli na takie
        przyjęcie. Zawrócili do odlotu, przy czym jeden z nich wlókł za sobą cienką
        wstążkę dymu. Po długich jak wieki minutach atak powietrzny odparto zwycięsko.

        Oczekiwany atak nastąpił przed szóstą wieczorem. Poprzedziło go ukazanie na
        przedpolu parku ostatniej łączniczki, która do tej pory śledziła ruchy Niemców
        w Brynowie i nie zdążyła już zbiec. ( ) Gdy wybiegła spośród zabudowań, sypnęły
        się za nią strzały. Zachwiała się i padła. Wtedy wynurzyła się z ukrycia grupa
        Niemców z opaskami na rękawach. ( ).Na widok tego bestialstwa zacisnęły się
        pięści obrońców. Ktoś bez komendy, pierwszy nacisnął cyngiel. Na to hasło
        przemówiły ogniem wszystkie drzewa, zarośla i krzewy. Wywiązała się mordercza
        walka. ( ) Niemcy walczyli o życie, Polacy mścili śmierć bohaterskiej
        dziewczyny. Napastnicy nie wytrzymali ognia. Czołgając się i ostrzeliwując,
        wycofali się śpiesznie. Na przedpolu zostało kilkunastu zabitych i rannych. ( )

        Po wycofaniu się Freikorpsu zabrały głos ciężkie karabiny maszynowe Wehrmachtu.
        Z okien dachów i ulic zajętej części Brynowa otwarto gwałtowny ogień na cały
        front parku. ( ) W tej chwili gdzieś z Ochojca czy od murckowskich lasów nagły
        huk targnął powietrzem... za hukiem ostry świat - śmignęło coś w pobliżu - a
        wtedy straszliwy trzask!... To pocisk artyleryjski rozbił w drzazgi drewnianą
        wieżę obserwacyjną. Na wieży spadochronowej zrozumiano. co to znaczy. ( ) W
        krótkim westchnieniu polecili Bogu swoje młode dusze. Stach zatknął biało-
        czerwoną flagę. ( ) - A teraz ognia - do ostatniego naboju! Niech żyje Polska!
        Zawarczały erkaemy. Zagrzmiały zwykłe karabiny. Lądowali i strzelali druhowie i
        druhny. Ogniem zaporowym narzucali wrogowi, że tej niedzieli do miasta wejść mu
        nie wolno. Wtedy padły na wieżę spadochronową przeciwpancerne pociski
        wymierzone ręką niemieckiego generała i rozbiwszy żelazną platformę, zgasiły
        płomień życia ostatnich jej obrońców. ( )

        ( ) Sześciu żołnierzy niemieckich pięło się dzielnie ku szczytowej platformie
        wieży spadochronowej w parku. Jedną ręką chwytali za poręcz, drugą trzymali na
        spuście maszynowych pistoletów. Bo choć platformę rozbiły przeciwpancerne
        pociski, u Polaków zawsze jest możliwe, że ktoś tam zaczai się żywy. Ale tym
        razem nie zaczaił się nikt. ( ) Na poszarpanej platformie leżały krwawe
        szczątki bohaterskich śląskich orląt: dziewcząt i chłopców. ( )

        - Będziemy ich znosić? - zapytali gefreitera.

        - Będziemy, freilich! - zarechotał. - Zaraz pokażę wam jak.

        Schwyciwszy jedną z harcerek za nogi, kazał drugiemu chwycić ją za ręce.

        - Niemowlętom przypomnimy kołyskę.

        I zaczęli wśród śmiechu huśtać dziewczęce zwłoki, a rozhuśtawszy mocno, cisnęli
        w pięćdziesięciometrową przepaść.

        - Nanu Kameraden - zachęcał gefreiter. - Teraz wy pokażcie tę sztukę! Niech
        skaczą bez spadochronów! Kto rzuci dalej? Nuże!






        Pozdrawiam i zapraszam na:
        Forum Słowiańskie
        nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
        www.pajacyk.pl
        Ignorant
        +++
    • ignorant11 Komentują Aleksandra Klich i Bartosz T. Wieliński 31.10.03, 13:46
      Sława!
      Komentują Aleksandra Klich i Bartosz T. Wieliński

      Odnaleziona przez profesora Ryszarda Kaczmarka relacja niemieckiego dowódcy
      rzuca nowe światło na historię obrony Katowic we wrześniu 1939 roku. Frontowe
      informacje mogą szokować. Przywiązanym do wersji Kazimierza Gołby, który w
      wieży spadochronowej opowiedział poruszającą historię harcerzy broniących
      dzielnie swego miasta i płacących za opór śmiercią, trudno będzie przyznać, że
      mogło być nieco inaczej.

      Być może rzeczywiście było tak, że harcerze nie bronili się do końca. Odeszli,
      gdy uznali, że dalsze stawianie oporu nie ma sensu.

      Być może Niemcy nie wyrzucali rannych ze szczytu wieży i nie pastwili się nad
      dziećmi.

      Być może, choć to tylko jedna z możliwych interpretacji.

      Ważne, by nie zapominać, że Niemcy podczas II wojny światowej naprawdę bez
      litości zabijali Polaków. Nawet jeśli się nie pastwili nad kilkunastoletnimi
      harcerkami, zrzucając ranne z wieży.

      Pozdrawiam i zapraszam na:
      Forum Słowiańskie
      nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
      www.pajacyk.pl
      Ignorant
      +++
    • ignorant11 Rozmowa z prof. Ryszardem Kaczmarkiem 31.10.03, 13:48
      Rozmowa z prof. Ryszardem Kaczmarkiem
      Rozmawiał Bartosz T. Wieliński 30-10-2003, ostatnia aktualizacja 30-10-2003
      23:22

      Bartosz T. Wieliński: W jaki sposób trafił Pan na raporty generała Neulinga?

      Prof. Ryszard Kaczmarek: Odnalazłem je w Federalnym Archiwum Wojskowym we
      Freiburgu. Zbiór raportów Neuling oprawił i zatytułował "September 1939".
      Okładkę przyozdobił zerwanym polskim orzełkiem. To ogólnodostępne dane. Wstyd
      się przyznać, nikt wcześniej do tych dokumentów nie zaglądał.

      Jak ocenia Pan wartość tego znaleziska?

      - Dla badacza to bardzo wartościowe materiały. Przede wszystkim wreszcie
      wiadomo, w jaki sposób we wrześniu 1939 r. zajmowano Katowice. Do tej pory
      funkcjonowały np. opowieści, że Wehrmacht wkraczał do Katowic ul. Gliwicką. W
      świetle raportów Neulinga okazuje się, że takie zdarzenie nie miało miejsca. Po
      drugie Neuling potwierdza, że miasto było bronione. Mamy wreszcie relacje,
      dotyczące tego, w jaki sposób obrona Katowic przebiegała. Meldunki Neulinga
      stoją w sprzeczności z opisami walk o miasto, jakie lansowano w Polsce przez
      ostatnie 50 lat.

      Czyli opowieści o tym, że garstka harcerzy zadała Niemcom wielkie straty i
      zmusiła ich do odwrotu spod Katowic, to legenda?

      - W świetle tego, co znajduje się w dokumentach, można przyjąć taką hipotezę.
      Zresztą informacje o bohaterskiej i długotrwałej obronie wieży spadochronowej
      pojawiają się w pierwszych publikacjach powojennych. Współcześni historycy o
      całej sprawie piszą lakonicznie. Kazimierz Popiołek ograniczył się do
      stwierdzenia o "rozpaczliwej obronie".

      O obronie wieży spadochronowej powstał nawet film "Ptaki ptakom". Niemcy mieli
      ją szturmować, a potem zrzucać z niej rannych harcerzy...

      - To wydaje się mało prawdopodobne. Bezpośredni szturm na wieżę pociągnąłby za
      sobą niebywałe straty wśród atakujących. Niemcy musieliby przejść kilkadziesiąt
      metrów w górę po schodach w momencie, gdy Polacy mogliby ich swobodnie
      ostrzeliwać. Nic więc dziwnego, że Neuling nakazał ostrzelanie wieży z działa.
      Z jego meldunku wynika, że po kilku strzałach ostrzał na wieży ucichł.

      Czy istnieje możliwość, że meldunki, jakie składał, są nieprawdziwe? Neuling
      ani słowa nie pisze o własnych stratach.

      - Nie można wykluczyć, że Neuling kłamał. Faktem jest, że w późniejszym etapie
      wojny dowódcy Wehrmachtu nie pisali w meldunkach całej prawdy. Ja jednak w to
      wątpię. Na pewno nie zostały sfałszowane po fakcie. Neuling dyktował je
      dywizyjnemu pisarzowi, podpisywał i natychmiast wysyłał do dowództwa 14. armii,
      której podlegał. Poza tym Niemcy skrupulatnie liczyli poległych, meldowanie o
      stratach było obowiązkiem dowódcy. Skoro więc Neuling pisze, że strat nie było,
      to oznacza, że podczas walk nie stracił ani jednego człowieka. Mój niepokój
      budzą jednak pewne sformułowania w tym raporcie.

      Na przykład zdanie, mówiące o tym, że "park został oczyszczony"?

      - Dokładnie. To sformułowanie jest bardzo pojemne. Może oznaczać, że obrońcy
      wycofali się, ale także, że zostali rozbici, albo poddali się i na miejscu ich
      rozstrzelano. W podobny sposób można rozumieć zapis o tym, że nie wzięto ani
      jednego jeńca. Również intrygujący jest brak opisu tego, co działo się z
      dywizją między wymarszem z Mikołowa a dotarciem do Brynowa.

      Co teraz powinno stać się z raportami?

      - To sprawa dla badaczy. Trzeba je przeanalizować i skonfrontować z polskimi
      materiałami. W efekcie uzyskamy prawdziwy obraz walk o Katowice. Prawdopodobnie
      okaże się, że walki o miasto były, ale nie miały takiego przebiegu, jak
      ukazywała je powojenna propaganda.



      Prof. Ryszard Kaczmarek jest historykiem. Wykłada na Uniwersytecie Śląskim.
      Jest dyrektorem tamtejszego Zakładu Historii Śląska




      Pozdrawiam i zapraszam na:
      Forum Słowiańskie
      nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
      www.pajacyk.pl
      Ignorant
      +++
      • ignorant11 Rozmowa z harcmistrzem Tadeuszem Czylokiem 31.10.03, 13:54
        Sława!
        Rozmowa z harcmistrzem Tadeuszem Czylokiem

        Rozmawiał Bartosz T. Wieliński 31-10-2003, ostatnia aktualizacja 31-10-2003
        00:03

        Bartosz T. Wieliński: Odnalazły się raporty niemieckiego generała, dowódcy
        dywizji, która zajmowała Katowice 4 września 1939 r. Wynika z nich, że obrona
        wieży spadochronowej wyglądała zupełnie inaczej, niż przedstawiono w Polsce to
        po wojnie

        Tadeusz Czylok: Wydaje mi się, że jest w tym trochę racji. Proszę sobie
        wyobrazić, że kiedy badałem dokumenty Komisji ds. Badania Zbrodni
        Hitlerowskich, natknąłem się na zeznania sanitariusza z jednego z katowickich
        szpitali, który twierdzi, że widział jak rano 4 września opuszczali wieżę. Inny
        świadek był na wieży kilka dni po zajęciu miasta. Widział podziurawioną kulami
        balustradę, ale nie widział krwi. Brakuje jednak konkretnych i pełnych dowodów
        na to, co się w mieście działo. Ciężko więc dyskutować, o tym czy ten generał
        pisał prawdę, czy kłamał.

        Skąd Pana zdaniem wzięła się opowieść o zrzucaniu ciał harcerzy ze szczytu
        wieży?

        - Wiem, że jeden ze świadków widział leżące w parku Kościuszki dziwnie
        poskręcane ciała. Zinterpretowano to tak, że tego typu obrażenia były wynikiem
        upadku z dużej wysokości. Czy tak było naprawdę? Nie wiem.

        Czy podczas okupacji w Katowicach mówiono o broniących miasta harcerzach?

        - Nie, ani słowem. Owszem oglądano podziurawioną wieżę, ale nic nie mówiono o
        bohaterskiej obronie miasta. Legenda powstała po wojnie. Zbiegło się to z
        publikacją książki Kazimierza Gołby.

        Czy jest możliwe, by historię podrasowywano po to, by jeszcze bardziej pogłębić
        antagonizmy między Polakami a Niemcami?

        - W latach 40. nie było czego pogłębiać. Nienawidziliśmy Niemców za to, co
        robili podczas wojny. Zresztą sam pamiętam, jak wpadłem we wściekłość, gdy w
        Bytomiu usłyszałem, jak jakaś staruszka rozmawia po niemiecku.

        A może legenda powstała po to, by zatrzeć ślady po tym, że 4 września 1939 r.
        Niemców w Katowicach witano kwiatami?

        - Z tym witaniem to różnie bywało. Krąży wersja o tym, że jakaś dziewczyna
        postrzeliła niemieckiego kapitana. Pistolet ukryła właśnie w bukiecie kwiatów.
        Są zresztą zeznania jednego z żandarmów, który wtedy pracował w szpitalu przy
        ul. Francuskiej i widział, jak przywieziono rannego.

        Co będzie, gdy okaże się, że legenda o harcerzach jest nieprawdziwa?

        - Nie wiem. Ja umrę przekonany, że heroiczna obrona Katowic jednak miała
        miejsce.



        Tadeusz Czylok, harcerz i żołnierz podczas II wojny światowej, badał wojenne
        losy śląskich harcerzy. Jest autorem książki pt. "Tak nadeszła hekatomba.
        Harcerski wrzesień 1939 roku"


        Pozdrawiam i zapraszam na:
        Forum Słowiańskie
        nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
        www.pajacyk.pl
        Ignorant
        +++
    • ignorant11 Historia wieży spadochronowej 31.10.03, 13:52

      --
      Sława!
      Historia wieży spadochronowej

      Wieżę spadochronową wybudowano z inicjatywy katowickiego oddziału Ligi Obrony
      Powietrznej i Przeciwgazowej. Była miejscem, gdzie harcerze rozpoczynali swoje
      szkolenie lotnicze. Wieża miała 50 metrów wysokości. Szkolenie opierało się na
      prostych zasadach. Należało wejść po stalowych schodach na szczyt wieży,
      założyć szelki, przemóc się i... wyskoczyć za balustradę.

      Do szelek, oczywiście, był przypięty spadochron. Po chwili śmiałek powoli
      lądował na ziemi. Spadochron wraz z uprzężą wciągał na górę elektryczny dźwig.
      Po zajęciu Katowic przez Wehrmacht zniszczoną wieżę rozebrano. Nowa wieża
      została wybudowana w 1949 roku. Korzystano z niej bardzo krótko. Po wojnie
      szybko zmieniono sposób szkolenia spadochroniarzy.







      Po zajęciu Katowic, Niemcy rozstrzelali kilkadziesiąt osób, ujętych podczas
      walk lub oskarżonych o atakowanie wkraczających oddziałów Wehrmachtu. Egzekucje
      przeprowadzono m.in. w podwórzu kamienicy przy rogu Rynku i ul. Zamkowej
      (dzisiejsza Korfantego, w miejscu gdzie było kiedyś miejsce kaźni dziś biegną
      tory tramwajowe), przy Domu Powstańca, lasach panewnickich oraz w parku
      Kościuszki.

      Bart





      Pozdrawiam i zapraszam na:
      Forum Słowiańskie
      nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
      www.pajacyk.pl
      Ignorant
      +++
    • borebitsy Re: Czy niemiecki generał zmieni historię Polski? 31.10.03, 22:15
      ignorant11 napisał:

      > Sława!
      > Odnalezione notatki z 1939 r. mogą zmienić historię Katowic
      >
      > Bartosz T. Wieliński 30-10-2003, ostatnia aktualizacja 30-10-2003 23:58
      >
      > Ferdinand Neuling, dowódca 239. Dywizji Wehrmachtu, który zajmował we
      > wrześniu 1939 r. Katowice, pisze, że wkroczył do miasta bez strat, a obrona
      > wieży spadochronowej skończyła się tak szybko, jak się rozpoczęła. Czy
      > odnalezienie jego meldunków zmieni historię Katowic?
      >
      > Raporty i meldunki Neulinga spoczywały przez 50 lat w niemieckim Federalnym
      > Archiwum Wojskowym we Freiburgu. Odnalazł je prof. Ryszard Kaczmarek,
      > wykładowca Uniwersytetu Śląskiego specjalizujący się w historii Śląska.
      > Dokumenty oprawiono w czerwoną skórę, a na okładce wykaligrafowano złotymi
      > literami napis: "September 1939 r.". Całości dopełniał przyczepiony polski
      > orzełek.
      >
      > W raporcie wysłanym 3 września do sztabu XIV armii Neuling opisuje przebieg
      > walk o Katowice. Pisze o potyczkach z obrońcami miasta na ul. Mikołowskiej,
      > kiedy to niemieckich zwiadowców przygwoździł ogień m.in. z Domu Powstańca.
      > Opisuje też walki w parku Kościuszki.
      >
      > Tyle że jego opis bardzo odbiega od powszechnie przyjętej w Polsce wersji.
      > Neuling twierdzi, że ogień z wieży spadochronowej ustał po ostrzelaniu jej z
      > dywizyjnych dział.
      >
      > - Artyleria odpowiedziała ogniem i trafiła jednym z pierwszych strzałów w
      > linę podnośnika, winda spadła i ogień ustał - pisze generał. Ani obrońcy
      > wieży, ani harcerze i powstańcy ukryci w parku, którzy również ostrzeliwali
      > dywizję, nie zadali Niemcom żadnych strat. Według relacji około godz. 11
      > Neuling wjechał do miasta. Witano go kwiatami.

      A dlaczego w takim razie wieżyczka wiezy była podziurawiona kulami?
      Skorourwano windę to jak zeszli ci co byli na górze?
      Czy wcześniej atakowali wierzę bojówkarze hitlerowscy? Kiedy wcześniej?
      Może napiszesz coś od siebie ignorant.Bo narazie to jesteś tylko papu papugą.

      Rozumiem że niby walczysz z niemczyzną. Tylko twoja walka wynikaz pozycji
      prowokatora. Sądzę że cieszył byś się zaszczepiając szowinizm. Z ilości odzewów
      widzę że czeka cięjeszcze ciężka robota.

      Co na to Alex.4?
      Może jakieś zmiany?


      >
      > Odkryte raporty mogą pogrzebać legendę harcerzy - obrońców miasta. Legenda ta
      > narodziła się wraz z powstaniem książki Kazimierza Gołby pt. "Wieża
      > spadochronowa". Według beletrystycznego opisu Gołby, broniący się harcerze
      > nie dość, że zatrzymali Niemców i zadali im dotkliwe straty, to na dodatek
      > odparli atak z powietrza, uszkadzając przy tym niemiecki samolot.
      >
      > Istnieje oczywiście możliwość, że raporty Neulinga sfałszowano albo że
      > generał nie pisał w nich całej prawdy. W raportach nie ma np. słowa o
      > rozstrzeliwaniu obrońców Katowic. Jeżeli jednak historycy uznają odnalezione
      > w Niemczech dokumenty za wiarygodne, to trzeba będzie zmieniać podręczniki
      > historii.
      >
      >
      > Pozdrawiam i zapraszam na:
      > Forum Słowiańskie
      > nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
      > www.pajacyk.pl
      > Ignorant
      > +++
      • ignorant11 Re: Czy niemiecki generał zmieni historię Polski? 31.10.03, 23:33
        borebitsy napisał:

        > ignorant11 napisał:
        >
        > > Sława!
        > > Odnalezione notatki z 1939 r. mogą zmienić historię Katowic
        > >
        > > Bartosz T. Wieliński 30-10-2003, ostatnia aktualizacja 30-10-2003 23:58
        > >
        > > Ferdinand Neuling, dowódca 239. Dywizji Wehrmachtu, który zajmował we
        > > wrześniu 1939 r. Katowice, pisze, że wkroczył do miasta bez strat, a obron
        > a
        > > wieży spadochronowej skończyła się tak szybko, jak się rozpoczęła. Czy
        > > odnalezienie jego meldunków zmieni historię Katowic?
        > >
        > > Raporty i meldunki Neulinga spoczywały przez 50 lat w niemieckim Federalny
        > m
        > > Archiwum Wojskowym we Freiburgu. Odnalazł je prof. Ryszard Kaczmarek,
        > > wykładowca Uniwersytetu Śląskiego specjalizujący się w historii Śląska.
        > > Dokumenty oprawiono w czerwoną skórę, a na okładce wykaligrafowano złotymi
        >
        > > literami napis: "September 1939 r.". Całości dopełniał przyczepiony polski
        >
        > > orzełek.
        > >
        > > W raporcie wysłanym 3 września do sztabu XIV armii Neuling opisuje przebie
        > g
        > > walk o Katowice. Pisze o potyczkach z obrońcami miasta na ul. Mikołowskiej
        > ,
        > > kiedy to niemieckich zwiadowców przygwoździł ogień m.in. z Domu Powstańca.
        >
        > > Opisuje też walki w parku Kościuszki.
        > >
        > > Tyle że jego opis bardzo odbiega od powszechnie przyjętej w Polsce wersji.
        >
        > > Neuling twierdzi, że ogień z wieży spadochronowej ustał po ostrzelaniu jej
        > z
        > > dywizyjnych dział.
        > >
        > > - Artyleria odpowiedziała ogniem i trafiła jednym z pierwszych strzałów w
        > > linę podnośnika, winda spadła i ogień ustał - pisze generał. Ani obrońcy
        > > wieży, ani harcerze i powstańcy ukryci w parku, którzy również ostrzeliwal
        > i
        > > dywizję, nie zadali Niemcom żadnych strat. Według relacji około godz. 11
        > > Neuling wjechał do miasta. Witano go kwiatami.
        >
        > A dlaczego w takim razie wieżyczka wiezy była podziurawiona kulami?
        > Skorourwano windę to jak zeszli ci co byli na górze?
        > Czy wcześniej atakowali wierzę bojówkarze hitlerowscy? Kiedy wcześniej?
        > Może napiszesz coś od siebie ignorant.Bo narazie to jesteś tylko papu papugą.
        >
        > Rozumiem że niby walczysz z niemczyzną. Tylko twoja walka wynikaz pozycji
        > prowokatora. Sądzę że cieszył byś się zaszczepiając szowinizm. Z ilości
        odzewów
        >
        > widzę że czeka cięjeszcze ciężka robota.
        >
        > Co na to Alex.4?
        > Może jakieś zmiany?
        >
        >
        > >
        > > Odkryte raporty mogą pogrzebać legendę harcerzy - obrońców miasta. Legenda
        > ta
        > > narodziła się wraz z powstaniem książki Kazimierza Gołby pt. "Wieża
        > > spadochronowa". Według beletrystycznego opisu Gołby, broniący się harcerze
        >
        > > nie dość, że zatrzymali Niemców i zadali im dotkliwe straty, to na dodatek
        >
        > > odparli atak z powietrza, uszkadzając przy tym niemiecki samolot.
        > >
        > > Istnieje oczywiście możliwość, że raporty Neulinga sfałszowano albo że
        > > generał nie pisał w nich całej prawdy. W raportach nie ma np. słowa o
        > > rozstrzeliwaniu obrońców Katowic. Jeżeli jednak historycy uznają odnalezio
        > ne
        > > w Niemczech dokumenty za wiarygodne, to trzeba będzie zmieniać podręczniki
        >
        > > historii.
        > >
        > >
        > > Pozdrawiam i zapraszam na:
        > > Forum Słowiańskie
        > > nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
        > > www.pajacyk.pl
        > > Ignorant
        > > +++


        --
        Sława!

        Nie rozumiem, czemu wklejanie textów źródłowych nazywasz papugowaniem, przeciez
        sam to robiłes wielokrotnie i nie tylko Ty...

        I jakie ja mam mieć wąłsne zdanie na temat historii, o której tylko słyszałem
        jako harcerz, a potem jako drużynowy powtarzałem...

        Ale przy zdarzeniu nie byłem, ani tez nie badałem go jako historyk.., nie
        znałem też bepośrednich uczestników zdarzenia.

        Zatem jakie moge mieć własne zdanie na ten temat?
        Bo dysktować można dopiero gdy się zgromadzi jakiś materiał...

        Pozdrawiam i zapraszam na:
        Forum Słowiańskie
        nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
        www.pajacyk.pl
        Ignorant
        +++
        • wojanda Re: Czy niemiecki generał zmieni historię Polski? 01.11.03, 06:34

          co ma slowo Slawa do wspomnien niemieckiego generala czy relacji jak niemcy
          gwalca czeskie dzieci na granicy ? Nie sadzisz ze naduzywasz swiete slowa ?
          Jakie zanczenie ma akurat badanie tego watku? Czy chcesz udowodnic ze Polacy to
          tchorze? Niedosc bohaterscy?

          Wiesz niejeden niemiecki general mial wplyw na polska historie i np smierc
          mojego pradziadka. Coz ma wiec znaczyc znak zapytania w tytule? Czy nie
          zauwazyles jak stopniowo zmienia sie harakter tego forum gdy przybywa myslacych
          ludzi?

          Ja uwazam ze, taka jest moja propozycja by artykuly prasowe zbierac na jakims
          portalu, mozna za darmo zalozyc albo mozemy sie zrzucic (moze ktos zafunduje) a
          w dyskusji uzywac tylko linki. ja przyszlam tu niedawno i widze olbzymia ilosc
          artykulow z prasy ktore nijak sie maja do tematu slowianskosci a ciekawe nitki
          gina w bombardowaniu temetyka gospodarcza ktora moze by byla slowianska gdyby
          nasz rzad byl proslowianski.

          Nie traktuj tego ze cie atakuje, co prawda mnie wkurzyl twoj tekst o
          bladynakach, wybaczam bo moze nie rozumiesz gry sil w swiecie.

          ps
          znika mi twoj tekst.
          • ignorant11 Re: Czy niemiecki generał zmieni historię Polski? 01.11.03, 13:00
            wojanda napisała:

            >
            > co ma slowo Slawa do wspomnien niemieckiego generala czy relacji jak niemcy
            > gwalca czeskie dzieci na granicy ? Nie sadzisz ze naduzywasz swiete slowa ?
            > Jakie zanczenie ma akurat badanie tego watku? Czy chcesz udowodnic ze Polacy
            to
            >
            > tchorze? Niedosc bohaterscy?

            +++ Sława to powitanie słowiańskie, a gdy kwestionuje sie legendę, w której i
            ja wyrosłem( pisałem o tym), to jest to temat, ale dla mnie jak dla każdego
            Słowianina opróćz mitów ważniejsza jest prawda...

            Bo wystraczjąco duzo jest bohaterów wśród Słowian, abyśmy byli w stanie podjąc
            dyskusję bez emocji o faktach, zresztą wcale nie traktuję niemieckiej relacji
            jako prawdę, ale jako jedną z relacji własnie...

            Czasem warto warto zobaczyć jak te sama sprawę widzi wróg.


            >
            > Wiesz niejeden niemiecki general mial wplyw na polska historie i np smierc
            > mojego pradziadka. Coz ma wiec znaczyc znak zapytania w tytule? Czy nie
            > zauwazyles jak stopniowo zmienia sie harakter tego forum gdy przybywa
            myslacych
            >
            > ludzi?

            +++Jasne! Cieszy mnie przybywanie ludzi myślących...

            >
            > Ja uwazam ze, taka jest moja propozycja by artykuly prasowe zbierac na jakims
            > portalu, mozna za darmo zalozyc albo mozemy sie zrzucic (moze ktos zafunduje)
            a
            >
            > w dyskusji uzywac tylko linki. ja przyszlam tu niedawno i widze olbzymia
            ilosc
            > artykulow z prasy ktore nijak sie maja do tematu slowianskosci a ciekawe
            nitki
            > gina w bombardowaniu temetyka gospodarcza ktora moze by byla slowianska gdyby
            > nasz rzad byl proslowianski.

            +++Zatem zgadzasz się ze mną aby zbierac artykuły prasowe, oraz inne żródła na
            osobnych wątkach nazwijmy je żródłowymi.

            Bo linkowanie nic nie daje gdy artykuły są po pewnym czasie zdejmowane i trzeba
            płacić za dostep do archiwum, a kto wie co dzisiaj jest ważne?

            Zresztą tematyka gospodarcza, którą tu wklejami dotyczy Słowiańszczyzny i
            głównie strategicnych Jej interesów, bo chyba nie interesujące info o
            chwilowych ruchach na giełdzie czy różnicach walutowych
            >
            > Nie traktuj tego ze cie atakuje, co prawda mnie wkurzyl twoj tekst o
            > bladynakach, wybaczam bo moze nie rozumiesz gry sil w swiecie.

            +++Ja lubię gdy atakuje się mnie, oczywiście merytorycznie, a text o
            blondynkach może mi wybaczysz...?

            Bo ja lubie nawet brunetki tlenione...

            Chętnie też przyjmę Twpoje oświecenie mnie co do gry sił na świecie, bo własnie
            po to jest m.in. to forum...

            >
            > ps
            > znika mi twoj tekst.


            --
            Sława!

            Pozdrawiam i zapraszam na:
            Forum Słowiańskie
            nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
            www.pajacyk.pl
            Ignorant
            +++
    • sztylet69 Re: Czy niemiecki generał zmieni historię Polski? 01.11.03, 21:54
      Szkoda. Najgorzej, ze w historii najwieksza wage przywiazuje sie do 1. swiadectw
      materialnych 2.dokumentow 3.relacji itp
      Po tym,jak sa te dokumenty, nikt nie uwierzy w historie, jaka z pamieci napisal
      facet o polskich harcerzach.
      Jest takie powiedzenie,ze z legendami sie nie walczy. Na pewno wiec legenda
      bedzie zyla. A swoja droga, tych Slazakow co witali Niemcow kwiatami, powinni po
      wojnie rozwalic i ich truchla skopnac:z wiezy, do szamba, obojetne. Mam nadzieje
      ze ci volksdojcze konali w mekach,jak wpadli w rece urzedu bezpieczenstwa. Nie
      lubie komuchow ani ruskich (za AK, za WiN, za wszystko),ale przynajmniej w tym
      byli dobrzy-mieli zdrowy stosunek do volksdojczow..
      • ignorant11 Niemców niszczyli praworządnie i rzetelnie 01.11.03, 22:02
        sztylet69 napisał:

        > Szkoda. Najgorzej, ze w historii najwieksza wage przywiazuje sie do 1.
        swiadect
        > w
        > materialnych 2.dokumentow 3.relacji itp
        > Po tym,jak sa te dokumenty, nikt nie uwierzy w historie, jaka z pamieci
        napisal
        >
        > facet o polskich harcerzach.
        > Jest takie powiedzenie,ze z legendami sie nie walczy. Na pewno wiec legenda
        > bedzie zyla. A swoja droga, tych Slazakow co witali Niemcow kwiatami, powinni
        p
        > o
        > wojnie rozwalic i ich truchla skopnac:z wiezy, do szamba, obojetne. Mam
        nadziej
        > e
        > ze ci volksdojcze konali w mekach,jak wpadli w rece urzedu bezpieczenstwa.
        Nie
        > lubie komuchow ani ruskich (za AK, za WiN, za wszystko),ale przynajmniej w
        tym
        > byli dobrzy-mieli zdrowy stosunek do volksdojczow..


        --
        Sława!

        Niemców niszczyli w sposób wręcz wzorowy!

        Np Stropa rowazlili dopiero po chyba pięciu wyrokach śmierci, w tym chyba 4 od
        Aliantów...

        Pozdrawiam i zapraszam na:
        Forum Słowiańskie
        nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
        www.pajacyk.pl
        Ignorant
        +++
      • lacietis Re: Czy niemiecki generał zmieni historię Polski? 13.12.03, 11:40
        sztylet69 napisał:

        > (...)A swoja droga, tych Slazakow co witali Niemcow kwiatami, powinni p
        > o
        > wojnie rozwalic i ich truchla skopnac:z wiezy, do szamba, obojetne. Mam
        nadziej
        > e
        > ze ci volksdojcze konali w mekach,jak wpadli w rece urzedu bezpieczenstwa.
        Nie
        > lubie komuchow ani ruskich (za AK, za WiN, za wszystko),ale przynajmniej w
        tym
        > byli dobrzy-mieli zdrowy stosunek do volksdojczow..

        No a niby dlaczego mieli by ich "rozwalić" - bo Ty jesteś szowinistą? Dla
        Polaków i Polski byli wrogami - ale mieli swoje racje. Dla nich to było
        wyzwolenie i gladiolami wyrażali swoją radość... Radość dla Polaków gorzką i
        nie do przyjęcia - ale dla czego katowiccy mieli by się tym przejmować??? Może
        i z prawnego punktu widzenia (jako obywatele polscy) byli zdrajcami - ale w
        takim razie zdrajcami byli powstańcy śląscy i wielkopolscy, którzy jako poddani
        pruscy (czy obywatele niemieccy - nie wiem jaki był ten status po 7 listopada
        1918r.) podnieśli zbrojny bunt przeciw swojemu państwu... Wobec tego powinieneś
        uznać, ze wszystkie przypadki "rozwalenia" powstańców śląskich i wielkopolskich
        przez hitlerowców były słuszne...
        Można nie lubić Niemców (i ja ich - umiarkowanie - nie lubię)ale trzeba
        zachować zdrowy rozsądek... Najtrudniejsze - ale też bardzo płodne
        intelektualnie, jest zrozumienie racji strony przeciwnej. Zrozumienie, nie
        znaczy usprawiedliwienie, czy tem bardziej przyjęcie - ale jednak zrozumienie
        dlaczego wróg się tak zachowywał i że swoje racje też miał...
    • ignorant11 W cieniu wieży (1) 13.12.03, 00:34
      --
      Sława!
      W cieniu wieży



      ZOBACZ TAKŻE


      • Nasza pamięć (12-12-03, 20:23)
      • Prawda nade wszystko (12-12-03, 20:24)
      • Rewaloryzowany szowinizm (12-12-03, 20:25)
      • Ludzie potrzebują mitów (12-12-03, 20:27)







      Aleksandra Klich, Bartosz T. Wieliński 12-12-2003, ostatnia aktualizacja 12-12-
      2003 20:23

      Publikacja nowych dokumentów o obronie wieży spadochronowej w Katowicach we
      wrześniu 1939 wywołała burzę...

      Lata 70. Ogromna hala katowickiego Spodka nabita. Szaro od harcerskich
      mundurów.

      Dziewczęta z warkoczami i krótko ostrzyżeni chłopcy przybyli na premierę
      filmu "Ptaki ptakom" - opowieści o grupce harcerzy, którzy we wrześniu 1939 r.
      bronili wieży spadochronowej w katowickim parku Kościuszki. Z przerażeniem
      wpatrują się w ekran, gdzie niemieccy żołnierze łapią za ręce i nogi zwłoki
      dziewczyny i zrzucają je w przepaść ze szczytu 50-metrowej wieży. Słychać
      szloch - najpierw pojedynczy, po chwili szlocha cały Spodek.

      - Gdybym po wyjściu z kina trafił na jakiegoś Niemca, zadusiłbym go własnymi
      rękami - wspomina jeden z uczestników projekcji.

      Raport generała

      Prof. Ryszard Kaczmarek, historyk z Uniwersytetu Śląskiego, znalazł w wojskowym
      archiwum we Freiburgu (RFN) meldunki hitlerowskiego generała, który we wrześniu
      1939 r. zajmował Katowice - poinformowaliśmy 31 października na katowickich
      stronach "Gazety". I dodaliśmy: "Jeśli materiały okażą się wiarygodne, trzeba
      zmienić oficjalną wersję wojennych dziejów miasta. Prawdopodobnie obrona
      Katowic wyglądała inaczej, niż do tej pory myśleliśmy".

      Rozpętała się burza. Historyk dr Andrzej Grajewski, redaktor katolickiego
      tygodnika "Gość Niedzielny", napisał do Adama Michnika, szefa "Gazety", list
      otwarty. Podpisało się pod nim 66 mieszkańców regionu: kombatantów,
      samorządowców, uczonych. Zarzucili nam manipulowanie historią, niekompetencję,
      nierzetelność, kłamstwo, a nawet "kwestionowanie polskiego charakteru Katowic"
      i obrony miasta we wrześniu 1939 r.

      Co tak szokującego odkrył prof. Kaczmarek - ceniony naukowiec, szef Zakładu
      Historii Śląska Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach? Otóż odnalazł oprawione w
      czerwoną skórę meldunki Ferdinanda Neulinga, dowódcy 239. Dywizji Wehrmachtu. W
      raportach wysyłanych do swego dowództwa generał opisywał zajmowanie Katowic.

      Miasto się broniło - przyznaje. Jego wojsko ostrzelano m.in. ze stojącej w
      podmiejskim parku wieży spadochronowej, na której przed wojną śląscy harcerze
      rozpoczynali szkolenia lotnicze. Wystarczyło jednak, by działa przeciwpancerne
      ostrzelały wieżę - i ogień ustał. Niemcy szybko uporali się również z obrońcami
      ukrytymi w parku. Zdaniem Neulinga Polacy uciekli, zabierając ciężko rannych.

      Jak wynika z relacji, po godz. 11 generał wjechał do miasta. Pod dworcem jego
      mercedesa obsypano kwiatami. Żołnierzy witały tłumy - w Katowicach mieszkało
      ok. 20 proc. Niemców. Schwytanych polskich obrońców rozstrzelano.

      Zdobycie miasta trwało według Neulinga nie dłużej niż trzy godziny. Dywizja nie
      straciła ani jednego żołnierza.

      Ludzie mówią...

      Tymczasem zgodnie z wersją przyjętą już w latach 40. - choć historycy
      wzmiankują o niej bardzo lakonicznie - obrona miasta wyglądała zupełnie
      inaczej. Katowice broniły się cały dzień. Symbolem heroicznego oporu była
      właśnie wieża spadochronowa. To tutaj kilkunastoletni harcerze i harcerki mieli
      przez długi czas odpierać ataki wojsk niemieckich. Uszkodzili samolot wroga,
      zabili wielu żołnierzy. Zginęli na posterunku, a ich ciała Niemcy zrzucali ze
      szczytu wieży na ziemię.

      Kaczmarek twierdzi, że taki scenariusz jest mało prawdopodobny: - Bezpośredni
      szturm na wieżę pociągnąłby za sobą niebywałe straty wśród atakujących. Niemcy
      musieliby przejść kilkadziesiąt metrów w górę po schodach, a w tym czasie
      Polacy mogliby ich swobodnie ostrzeliwać. Nic więc dziwnego, że Neuling nakazał
      ostrzelanie wieży z działa.

      Choć Komisja ds. Badania Zbrodni Hitlerowskich dwa razy próbowała zająć się tą
      sprawą, nikt nigdy nie ustalił w sposób jednoznaczny i wiarygodny nazwisk
      harcerzy, którzy zginęli, broniąc wieży. Ba, nie udało się nawet dociec, z
      jakiej byli chorągwi. Nie zgłosiła się żadna rodzina twierdząca, że jej krewny -
      harcerz - zginął na wieży. Nie odnaleziono też żadnego świadka długiej obrony
      i makabrycznego znęcania się nad zwłokami młodych ludzi. Kilku ludzi widziało
      pod wieżą spadochronową poskręcane zwłoki - ich ułożenie mogło świadczyć, że
      spadły z dużej wysokości. Czy ktoś zrzucił ciała harcerzy, czy wypadli w
      chwili, gdy w wieżę trafił pocisk artyleryjski - nie wiadomo.

      W większości świadkowie relacjonowali, że ktoś im opowiedział o tym, co się
      zdarzyło w parku Kościuszki. - Przekazywanie informacji o wieży odbywało się
      zwykle na zasadzie: jedna pani drugiej pani - mówi Henryk Waniek, pisarz i
      malarz, który po wojnie zamieszkał w Katowicach.

      W swych gimnazjalnych wspomnieniach opublikowanych w "Kronice Katowic"
      katowiczanin Andrzej Rożanowicz napisał o pierwszych dniach wojny: "Gosposia
      opowiedziała nam, że Niemcy wkroczyli do Katowic w poniedziałek 4 września, że
      jacyś harcerze strzelali z wieży spadochronowej w parku Kościuszki i Niemcy
      rozbili platformę armatą, a potem zrzucili ich z góry".

      Legenda

      Głównym źródłem historii, jaka utrwaliła się w świadomości Ślązaków, była
      książka Kazimierza Gołby "Wieża spadochronowa". Tuż po wojnie Gołba za
      pośrednictwem redakcji "Gościa Niedzielnego" zebrał opowieści katowiczan i na
      ich podstawie opisał w formie powieściowej dzieje śląskiej rodziny
      Jadwiszczoków - ojciec został we wrześniu 1939 r. zamordowany przez sąsiada
      Niemca, zginęło też jego dwóch synów (jeden na wieży spadochronowej) i córka.

      Jak przypuszczają historycy, Gołba - współpracownik katolickiego "Gościa
      Niedzielnego" i piewca tradycji przedwojennego harcerstwa - nie był dobrze
      widziany przez władze. W latach 50. UB skonfiskowało bogate archiwum pisarza.
      Po dokumentach zebranych przez Gołbę wszelki ślad zaginął. Czy były w nim
      wiarygodne opowieści naocznych świadków walk o wieżę? Tego nikt nie wie. Pisarz
      nie żyje od pół wieku...

      Poruszająca historia bohaterskich nastolatków szybko zdobyła uznanie i
      popularność. Stała się uzupełniającą lekturą szkolną. Choć formalnie uważano ją
      za beletrystykę, przez kilkadziesiąt lat służyła jako źródło, z którego
      pokolenia uczyły się o bohaterskich obrońcach Katowic.


      1 | 2 | 3 | następna strona »


      Pozdrawiam i zapraszam na:
      Forum Słowiańskie
      nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
      www.pajacyk.pl
      Ignorant
      +++
      • ignorant11 Re: W cieniu wieży (2) 13.12.03, 00:35

        --
        Sława!
        Przez kilkanaście szkolnych lat we wrześniu szliśmy całą klasą pod wieżę
        spadochronową. Nauczycielka miała ze sobą książkę Gołby i czytała nam
        fragmenty, jak ginęli harcerze. Wychowałem się w cieniu tej legendy - mówi
        Marcin Kasprzycki, były harcerz z Katowic.

        Następną książkę napisał Wilhelm Szewczyk - pisarz i tłumacz z Katowic. To
        właśnie na jej podstawie reżyser Paweł Komorowski nakręcił film "Ptaki ptakom",
        na którego premierze w Spodku szlochali harcerze.

        Imię Obrońców Wieży Spadochronowej nosi wiele drużyn harcerskich w całej
        Polsce. Do dziś harcerze przy ogniskach śpiewają piosenkę "Ptaki ptakom".

        Kazimierz Kutz, reżyser i senator: - Do tej legendy Ślązacy wyjątkowo się
        przywiązali. Znajdowali w niej pociechę, gdy byli ohydnie traktowani po wojnie.
        Ale w Katowicach wszyscy wiedzieli, że powieść Gołby była pisarską konfabulacją.

        Historyk ze Śląska (anonimowo): - Tak jak Pomorze miało Westerplatte i obronę
        Poczty Gdańskiej, a Warszawa powstanie w 1944 r., tak Śląsk żył legendą wieży.
        To była odpowiedź na istniejący w Polsce mit Ślązaka volksdeutscha.

        Nie wiem, jak było naprawdę

        Już w pierwszej publikacji na katowickich stronach "Gazety" zastanawialiśmy
        się, czy meldunki Neulinga są wiarygodne. Generał nie wspomina np., że po
        zajęciu Katowic Niemcy rozstrzelali kilkadziesiąt osób ujętych podczas walk lub
        oskarżonych o atakowanie oddziałów Wehrmachtu.

        Prof. Kaczmarek przyznaje, że nie można wykluczyć, iż Neuling kłamał. - Ja
        jednak w to wątpię. Neuling dyktował raporty pisarzowi dywizyjnemu, podpisywał
        je i natychmiast wysyłał do dowództwa 14. armii, któremu podlegał. Trzeba
        przeanalizować te meldunki i skonfrontować je z materiałami polskimi. W efekcie
        uzyskamy prawdziwy obraz walk o Katowice.

        O meldunki zapytaliśmy też innych zainteresowanych. Harcmistrz Tadeusz Czylok,
        autor książki "Tak nadeszła hekatomba. Harcerski wrzesień 1939 r.": - Nie wiem,
        jak było naprawdę. Podczas wojny, owszem, oglądano podziurawioną wieżę, ale nic
        nie mówiono o bohaterskiej obronie miasta. Legenda powstała po wojnie.

        Dr Zygmunt Woźniczka, historyk z UŚ: - Prawda leży gdzieś pośrodku. Na pewno
        legenda o obronie wieży jest przesadzona, na dodatek rozdmuchana przez
        komunistyczną propagandę. Z drugiej strony generał mógł kłamać.

        Prokurator Ewa Koj, naczelnik pionu śledczego w katowickim Instytucie Pamięci
        Narodowej (wszczęto tam śledztwo w sprawie zbrodni niemieckich popełnionych na
        harcerzach podczas obrony Katowic): - Meldunki Neulinga to dla nas cenne
        uzupełnienie zebranych już zeznań, ale nie traktowałabym ich jako rewelacji, za
        sprawą której trzeba będzie zmieniać podręczniki historii.

        Harcmistrz Arkadiusz Bojarun z Komendy Głównej ZHP: - To skandal. Kolejny głos
        dezawuujący obronę Polski w 1939 r. Informacji o prawdziwej obronie nie
        przyjmujemy do wiadomości. Dla nas ta legenda zawsze pozostanie żywa.

        Ośmieliliśmy się zapytać

        Nim dotarł do "Gazety" list 66, skrytykowała nas prof. Krystyna Heska-
        Kwaśniewicz z Uniwersytetu Śląskiego. Profesor - uczestnik prac Komitetu
        Ochrony Pamięci Powstańców Śląskich i Harcerzy Obrońców Katowic oraz
        współredaktor publikacji "Śląsk chciał być polski. Wspomnienia młodzieży
        śląskiej z lat okupacji hitlerowskiej 1939-45" - zarzuciła nam, że informacja o
        odnalezionych meldunkach była "niezgodna z polską racją stanu".

        Dlaczego? Bo ośmieliliśmy się zapytać: "Czy odnalezienie meldunków Neulinga
        zmieni historię miasta i czy historia obrony wieży może okazać się mitem?".

        Pani profesor zarzuciła nam również zestawienie raportu wojskowego z fikcją
        literacką Gołby. - Pisarz ma prawo do pewnych zabiegów, które budują napięcie
        dramatyczne - mówi.

        I dodaje: - Gołba był nie tylko pisarzem, lecz z wykształcenia historykiem.
        Wiedział, jak się obchodzić z faktami.

        Pod listem 66 podpisało się kilku wybitnych Ślązaków. Gdy jednego z nich
        zapytaliśmy o powód, odpowiedział, że zraniliśmy uczucia ludzi. - A z uczuciami
        trzeba się obchodzić delikatnie. Nie warto grzebać w tej ranie...

        Podobnie uważa prof. Tadeusz Sławek, były rektor UŚ: - Czy zbulwersowały mnie
        wasze publikacje? Nie, nie bulwersuje mnie burzenie mitów. Nawet gdyby harcerze
        wcześniej zeszli z wieży, dla mnie pozostaliby symbolem. Tym razem -
        realistycznej oceny sytuacji. Wy jednak opublikowaliście zdjęcie niemieckich
        mieszkańców Katowic witających wojska Wehrmachtu, a zapomnieliście o fotografii
        Polaków prowadzonych na egzekucję. Zastąpiliście jednostronny obraz historii
        drugim - równie jednostronnym. To błąd. Powinny przemówić obie historie.

        18 katowickich radnych podpisało się pod listem, w którym
        zaprotestowali "przeciwko próbom nierzetelnego przedstawiania historii
        związanej z obroną Katowic". W audycji telewizyjnej troje sygnatariuszy listu
        utrzymywało, że manipulujemy historią.


        Pozdrawiam i zapraszam na:
        Forum Słowiańskie
        nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
        www.pajacyk.pl
        Ignorant
        +++
        • ignorant11 Re: W cieniu wieży (3) 13.12.03, 00:36

          --
          Sława!
          Zachować spokój i badać

          Po kilku tygodniach prawie wszyscy zapomnieli, o czym rzeczywiście
          pisała "Gazeta" - że odnaleziono meldunki niemieckiego generała, które być może
          zmienią spojrzenie na katowicki Wrzesień. Rozprawiano już tylko o tym, czy na
          Śląsku wolno rozmawiać o historii, zwłaszcza gdy dotyczy ona stosunków polsko-
          niemieckich.

          Kazimierz Kutz: - Zabraliście Ślązakom pociechę. Być może skojarzyli to z
          likwidacją starego Śląska. Z tego się wzięło poczucie skrzywdzenia.

          Michał Smolorz, niezależny publicysta i producent telewizyjny: - Minęły 64
          lata. Wystarczająco dużo, by przestać grać na emocjach i spojrzeć na historię
          chłodnym okiem. Tym bardziej że weryfikacja jednego mitu nie oznacza negacji
          wojennej tragedii, a tym bardziej nie pomniejsza zbrodni niemieckich.

          Prof. Marek Szczepański, socjolog z UŚ: - Nawet jeśli prawda o pierwszych
          dniach wojny w Katowicach jest mniej wzruszająca od relacji, które znaliśmy,
          nie można się na nią obrażać. Nie wolno bowiem utrwalać mitów. Trzeba zachować
          spokój, przeanalizować, co naprawdę zdarzyło się w Katowicach, a to, co
          opisaliście, skonfrontować z faktami, sprawdzić, czy generał nie konfabulował.
          To zadanie dla zawodowych historyków.

          Naukowiec (anonimowo): - Na Śląsku wielokulturowość to czysta teoria. W
          praktyce rzadko się zdarza. Dla wielu sygnatariuszy listu jasne jest, że o
          Polskę trzeba tutaj ciągle walczyć; ona nie jest dana raz na zawsze. Dlatego
          tak trudno im rozmawiać o polsko-niemieckiej historii. Jeśli się o niej mówi,
          to prawie wyłącznie w tonacji hurrapatriotycznej, rzadko do głosu dochodzi
          zdrowy rozsądek.

          Jak jest wojna, bada się obie strony

          Opowiedzieliśmy historię sporu o odnalezione meldunki i wieżę spadochronową
          profesorowi Marianowi Zgórniakowi, historykowi z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
          Profesor jest specjalistą od dziejów najnowszych i zajmował się między innymi
          przebiegiem walk podczas drugiej wojny światowej. Za swe badania dostał m.in.
          Nagrodę im. Herdera ufundowaną przez Alfreda Toepfera dla ludzi działających na
          rzecz porozumienia między narodami.

          - Nie było obrony Katowic przez regularne wojska - mówi profesor. - Armia
          Kraków wycofała się, bo groziło jej okrążenie przez wojska niemieckie. Zostali
          powstańcy i harcerze. Ich opór miał jednak charakter epizodyczny i nie mógł
          zagrozić Niemcom. Dla Neulinga nie miał zapewne żadnego znaczenia. Jeśli
          generał pisze, że w wieżę wystrzelono z działa, to pewnie jej likwidacja była
          kwestią bardzo krótkiego czasu - tłumaczy.

          Czy polski historyk powinien traktować meldunki niemieckiego generała jako
          źródło informacji o wydarzeniach z września 39 roku? Prof. Zgórniak: -
          Oczywiście. Jeśli zajmujemy się wojną, to bierzemy pod uwagę materiały z obu
          stron. Jeśli dokumenty są niepełne, to trzeba szukać następnych. Wnioski
          wyciąga się dopiero po przeanalizowaniu bardzo wielu źrodeł, i to z jednej, i
          drugiej strony. Dobrze, że dziennikarze publikują informacje o takich
          odkryciach. To przecież popularyzowanie historii.

          Uczony zamilkł

          Informacja o tym, że obrona Katowic trwała krótko i miała inny przebieg, niż to
          się przedstawia w Polsce, pojawiła się już w połowie lat 70. Wtedy to Andrzej
          Szefer, dyrektor Biblioteki Śląskiej, przywiózł z archiwum wojskowego we
          Freiburgu (tego samego, w którym prof. Kaczmarek odnalazł meldunki Neulinga)
          raporty gen. Brandta, który we wrześniu 1939 r. był dowódcą 3. Oddziału Odcinka
          Niemieckiej Straży Granicznej. Szefer przywiózł je do Polski i opublikował jako
          aneks do artykułu w periodyku naukowym "Zaranie Śląskie". Gen. Brandt
          informował, że wojska niemieckie wkroczyły do Katowic o godz. 11.40 (podobną
          porę podaje Neuling), zdławiwszy wcześniej opór wieży spadochronowej.
          Mieszkańcy powitali Wehrmacht z radością. Powraca pytanie: czy rzeczywiście
          miasto broniło się cały dzień?

          Publikację w "Zaraniu" ostro skrytykowali inni historycy śląscy. Szefer
          postanowił nie zabierać głosu w tej sprawie. Dziś już nie żyje.

          Jesienią 1982 r. podczas debaty telewizyjnej poświęconej budowie pomnika
          katowickich harcerzy jeden z naukowców śląskich przytoczył meldunki Brandta.
          Wywołał furię. Zaatakowano go i w środowisku akademickim, i w prasie - m.in.
          w "Trybunie Robotniczej". W efekcie szybko stracił akademicką posadę. Dziś nie
          chce wracać do tamtych wydarzeń.


          Aleksandra Klich, Bartosz T. Wieliński


          1 | 2 | 3 |



          Pozdrawiam i zapraszam na:
          Forum Słowiańskie
          nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
          www.pajacyk.pl
          Ignorant
          +++
    • ignorant11 Nie milknie dyskusja 13.12.03, 00:37

      --
      Sława!
      Prawda nade wszystko



      ZOBACZ TAKŻE


      • W cieniu wieży (12-12-03, 20:21)







      Henryk Waniek 12-12-2003, ostatnia aktualizacja 12-12-2003 20:26

      Bardzo możliwe, że dziennik frontowy płk. Neulinga kłamie. (...) Należy zatem
      zbadać to okiem i szkiełkiem, ale w żadnym wypadku emocjami. (...) W wersji
      Gołby mamy obraz sadystycznej zbrodni. Byłoby lepiej, żeby autor nie uzurpował
      sobie bezpośredniego świadectwa lub oględniej gospodarował grafomanią. Ale mogę
      to ostatecznie zrozumieć, zważywszy świeżość powojennych ran i emocji. Dziś
      jednak, po przeszło 50 latach, najwyższy czas na polskość dojrzałą, rozumną,
      wolną od zaślepionych resentymentów, chrześcijańską w pełnym znaczeniu, a
      ostatecznie uwzględniającą, że w tym konkretnym przypadku dotyczy to także
      Śląska.

      Tutaj lekką ręką - zarówno niemiecką, jak i polską - rozsiano aż nadto wiele
      kłamstwa. Nigdzie jak tutaj kłamstwo nie było aż tak rozpowszechnioną monetą. I
      oto wciskają nam kolejną. Byłoby wyrazem pewnej wielkości, gdyby język polski
      stał się nośnikiem odzyskanej prawdy. Ale rzeczony list pomniejsza moją
      nadzieję. (...)

      Na grobie wielkiego Ślązaka, księdza dr. Jana Dzierżonia widnieje
      maksyma: "Wahrheit, Wahrheit über alles". (...) Prawda, prawda nade wszystko.
      To przesłanie oczywiste dla każdego Ślązaka, Polaka czy Niemca - obojętne.
      Śląska polskość była wielokrotnie wystawiana do luftu. Zbyt wiele razy, by
      sobie fundować następny. I znów za jej plecami rozgrzewa się kolejny zaślepiony
      nacjonalizm.

      Wypowiedź opublikowana na stronach katowickich "Gazety Wyborczej, 21 listopada
      2003 r.


      Pozdrawiam i zapraszam na:
      Forum Słowiańskie
      nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
      www.pajacyk.pl
      Ignorant
      +++
      • ignorant11 Re: Nie milknie dyskusja(2) 13.12.03, 00:38

        --
        Sława!
        Kazimierz Kutz 12-12-2003, ostatnia aktualizacja 12-12-2003 20:27

        Mamy na Górnym Śląsku do czynienia z jeszcze dość żywotnymi reliktami
        szowinizmu narodowościowego, polsko-niemieckiego; są to kręgi osób - po obu
        stronach, żeby była jasność - które jeszcze nie zdążyły wyjść z powstańczych
        opłotków. Jest to zresztą cały wachlarz postaw i tworów społecznych lub
        parapolitycznych kochający mit polskości lub niemieckości niejako
        ewangelicznie. (...)

        Troska o rozwój świadomości - o ile nie chcemy stać w miejscu - powinna nas
        nakłaniać do nieustannego podważania starych prawd i utartych stereotypów, by
        lepiej rozumieć świat dzisiejszy.

        Pochodną poruszanej tu sprawy wydaje się także rozgorączkowana dyskusja nad
        mitem wieży spadochronowej w parku Kościuszki w związku z ujawnionymi przez
        historyka niemieckimi materiałami źródłowymi. I w tej sprawie, jak w każdej
        innej, decydować musi stosunek do prawdy. A ona jest taka, jaka jest. Nie można
        żądać prawdy od innych, jeśli nie chce się przyjąć prawdy nam bliższej. Każda
        prawda częściowa jest kłamstwem zwyczajnym i niczym innym być nie może. Akurat
        w tej materii po okresie PRL społeczeństwo polskie jest bardzo dobrze
        wytrenowane. Toteż stawanie w obronie mitu, który jest efektem fikcji
        literackiej, wydaje się mocno przesadzone. Niejeden mit upadał, upadać będzie i
        upadnie; należy mu to umożliwić. Ważne jest, by triumfowała prawda, dlatego
        chwała mitowi opartemu na prawdzie!

        Zresztą w Katowicach wszyscyśmy wiedzieli, że książka Gołby jest daleko
        posuniętą konfabulacją, do której pisarz ma prawo. Zaś rozdzieranie szat z
        powodu niszczenia mitu mającego jakoby służyć "pokrzepieniu serc" jest
        najzwyczajniej staroświeckim teatrem. Dziś mieszkańcy Śląska nie są już XIX-
        wiecznym "ludem Bożym", by dla interesów rządzących tuczyć ich fałszywymi
        bajkami. Podobne praktyki w przeszłości doprowadziły do owej "dupowatości",
        czyli potulności Ślązaków, dzięki której godzili się zawsze na status
        drugorzędności obywatelskiej. Dziś Śląskowi nie jest już potrzebna
        bogoojczyźniana literatura i takież mity. Wypowiedź opublikowana w "Dzienniku
        Zachodnim", 21 października 2003 r.


        Pozdrawiam i zapraszam na:
        Forum Słowiańskie
        nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
        www.pajacyk.pl
        Ignorant
        +++
      • ignorant11 Re: Nie milknie dyskusja(3) 13.12.03, 00:40

        --
        Sława!
        Ludzie potrzebują mitów



        ZOBACZ TAKŻE


        • W cieniu wieży (12-12-03, 20:21)







        Rozmawia Aleksandra Klich 12-12-2003, ostatnia aktualizacja 12-12-2003 20:29

        Rozmowa Aleksandry Klich z prof. Andrzejem Garlickim

        Aleksandra Klich: Czy meldunki Neulinga mogą być traktowane przez historyka
        jako źródło informacji o wydarzeniach z 1939 roku?

        Prof. Andrzej Garlicki: Historyk, analizując dokument, musi się zastanowić, czy
        jego autor był dobrze poinformowany i czy miał jakiś interes w przeinaczaniu
        faktów. Pierwsza sprawa jest oczywista - generał Neuling był dobrze
        poinformowany. Druga również, bo nie miał żadnego interesu w pisaniu nieprawdy.
        Tym bardziej nie miał żadnego powodu, żeby pomniejszać informacje o oporze w
        Katowicach. Przeciwnie - gdyby chciał fałszować rzeczywistość, to napisałby, że
        opór był duży, bo w taki sposób podkreśliłby sukcesy swojego wojska. Myślę
        więc, że to jest wiarygodne źródło.

        Czy obrona wieży mogła trwać tak krótko, jak to opisuje generał?

        - Można założyć, że skoro żołnierze wystrzelili z działa, to - jeśli trafili -
        część obrońców zabili, a część uciekła. Zakładam, że jeśli Niemcy weszli na
        wieżę i znaleźli ciała, to je zrzucili, bo trudno sobie wyobrazić, żeby
        pieczołowicie znosili je po niewygodnych schodach. Nie było to więc celowe
        bezczeszczenie zwłok.

        Znalezienie notatek Neulinga wydaje się szansą, by wreszcie oddzielić mit od
        historii. Dlaczego wolimy wierzyć w beletrystyczną relację Gołby, niż badać
        dokumenty?

        - Ludzie potrzebują mitów. Człowiek jest uparty - gdy ma swoją wizję, to
        przywiązuje się do niej. Do dziś istnieje przecież mit szarży polskich ułanów
        na niemieckie czołgi we wrześniu 1939 roku. Tymczasem rzeczywistość była
        prozaiczna - po bitwie nad Bzurą ułani przedzierali się do Warszawy, w rejonie
        Kampinosu natknęli się na stacjonujące niemieckie czołgi. Nie mogli się
        wycofać, więc nie pozostało im nic innego, jak się przez nie przedrzeć. W
        Polsce istnieje też np. mit Gierka dobrego gospodarza. Tyle że za jego
        gospodarowanie płacimy do dziś. Ale mit istnieje. Podobnie z obroną Jasnej
        Góry. Większość Polaków wierzy, że wyglądała tak, jak opisał to Sienkiewicz.
        To, że prawda jest zupełnie inna, nie ma dla wierzących w mit żadnego znaczenia.

        Dla ludzi, którzy np. przeżyli traumę wojny, mit pełni funkcję terapeutyczną.
        Ale jednocześnie - jak każde lekarstwo - nadużywany otępia. Czy nie należy więc
        zdecydowanie walczyć z mitami?

        - Każdy naród ma swoje mity. Historyk musi podejmować walkę z nimi, ale jest w
        niej osamotniony. Dopiero czas robi swoje. Jeszcze 20 lat temu nie można było
        rozmawiać o Powstaniu Warszawskim, dziś to temat spokojnych rozważań. u

        Pozdrawiam i zapraszam na:
        Forum Słowiańskie
        nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
        www.pajacyk.pl
        Ignorant
        +++
    • ignorant11 Nasza pamięć 13.12.03, 00:41

      --
      Sława!
      Nasza pamięć



      ZOBACZ TAKŻE


      • W cieniu wieży (12-12-03, 20:21)







      Aleksandra Klich 12-12-2003, ostatnia aktualizacja 12-12-2003 20:24

      Ten tekst jest o czym innym. O naszym przywiązaniu do mitów. O tym, że szukamy
      złych motywacji u tych, którzy negują nasz obraz świata. O tym, jak bardzo
      obecna jest w teraźniejszości przeszłość...

      Ten tekst jest o czym innym, a jednak pracując nad nim, nie potrafiłam przestać
      myśleć o tragedii tej grupki harcerzy. Młodych ludzi z byle jaką bronią,
      niechronionych żadnym pancerzem, których zmiotła lawina ognia z działa. Czy ich
      śmierć była mniej tragiczna, mniej bohaterska, dlatego że bronili się nie przez
      długie godziny, ale pewnie tylko przez kilka czy kilkanaście minut? Czy ktoś
      może choćby pomyśleć, że z tego powodu są mniej warci naszego szacunku i naszej
      pamięci
      Pozdrawiam i zapraszam na:
      Forum Słowiańskie
      nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
      www.pajacyk.pl
      Ignorant
      +++
      • alex.4 Re: Nasza pamięć 13.12.03, 11:09
        bardzo czesto ludzie pamiętaja nie to co było, ale to miało być w oczach ich
        wyobraźni. Tak mogło być i tym razem. Kolejny piekny mit, który nie wytrzymał
        konfrontacji z rzeczywistością. Brak informacji o roztrzelanych może wynikać z
        innych przyczyn. To nie było zajmowanie samego miasta, ale brutalna i krwawa
        akcja mająca na celu zniszczeniu polksości i elementów, którte mogły być
        zagrożeniem dla hitlerowców. Ten raport nie musiał o tym wspominać....
        To pewnie nie pierwsz sytuacja gdy rzeczywistość mogła rozmywać się z przyjetym
        obrazem rzeczywistości. Podobnie jak w przypadku Bydgoszczy, gdy wizja znana w
        Polsce może radykalnie odbiegać od rzeczywistości.
        Pozdr
        • aldon Re: Nasza pamięć 13.12.03, 12:08
          Niektórzy Schloonzacy na forum Katowice twierdzą wręcz, że obrońcy Katowic
          byli pijani i rabowali sklepy. Z kolei na forum Opole dowiedziałem sie
          ostatnio, że alianckie obozy dla jeńców niemieckich były de facto obozami
          zagłady porównywalnymi z Oświęcimiem i Dachau, w których zginęło setki tysięcy
          niemieckich jeńców.
          • ignorant11 Re: Nasza pamięć 14.12.03, 01:11
            aldon napisał:

            > Niektórzy Schloonzacy na forum Katowice twierdzą wręcz, że obrońcy Katowic
            > byli pijani i rabowali sklepy. Z kolei na forum Opole dowiedziałem sie
            > ostatnio, że alianckie obozy dla jeńców niemieckich były de facto obozami
            > zagłady porównywalnymi z Oświęcimiem i Dachau, w których zginęło setki
            tysięcy
            > niemieckich jeńców.


            --
            Sława!

            To świadczy o tym, jak wielką wagę przywiązuje sie pamięci i jak silna walka
            toczy się o świadomośc...

            A z drugiej strony ta propaganda niemiecka przywołuje bardzo nieciekawe
            skojarzenia...

            Dobrze, że Niemców zablokowalismy z Bruxeli teraz...

            Zresztą nalezy ich blokować nadal, bo inaczej aby zapewnić Europie pokój na
            kolejne 60 lat znowu trzeba będzie sprawić Niemcom krwawą łaźnie...

            Pozdrawiam i zapraszam na:
            Forum Słowiańskie
            nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
            www.pajacyk.pl
            Ignorant
            +++
    • ignorant11 Zbrodnie Niemców w Katowicach 14.12.03, 02:18

      --
      Sława!
      Zbrodnie Niemców w Katowicach

      Poniedziałek, 17 listopada 2003r.

      Otrzymaliśmy "List otwarty" do Adama Michnika, redaktora naczelnego "Gazety
      Wyborczej", datowany - nie bez powodu, ze względu na Święto Niepodległości -
      11 listopada 2003 roku. Redakcja "Dziennika Zachodniego" uznała, że waga
      poruszanej sprawy i lista 66 jego sygnatariuszy w pełni uzasadniają
      publikację tego dokumentu. Poniżej drukujemy także podobny w treści protest
      Zarządu Oddziału Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Katowicach,
      skierowany do redaktora naczelnego katowickiego dodatku "GW", Jerzego Wójcika.

      Szanowny Pan Adam Michnik
      Redaktor Naczelny "Gazety Wyborczej"

      Szanowny Panie Redaktorze!

      W "Gazecie Wyborczej" (dodatek katowicki z dnia 31 października 2003 r.) w
      przeddzień Wszystkich Świętych odkryliśmy ze zdumieniem i smutkiem
      nierzetelny i kłamliwy materiał zatytułowany "Wieża bez mitu?" W naszym
      odczuciu kwestionuje on, z nieznanych przyczyn, polski charakter Katowic i
      podważa udokumentowaną, tak ze strony polskiej, jak i niemieckiej, obronę
      miasta we wrześniu 1939 roku. Opublikowane w tonie sensacji fragmenty raportu
      gen. Neulinga (w czyim tłumaczeniu?) zestawiono z tekstem literackim jako
      dowód nieprawdziwości opisywanych w nim zdarzeń. Taka analiza kompromituje
      dziennikarzy Pańskiej gazety, bo o różnicy między światem fikcji literackiej
      a rzeczywistości uczą w szkole podstawowej.

      Bulwersuje także pokazanie wyłącznie zdjęcia Niemców witających wojska
      hitlerowskie, bez uwiecznionego wizerunku polskich obrońców Katowic
      prowadzonych ulicą 3 Maja na egzekucję przy ul. Zamkowej.

      Teksty grzeszą dyletanctwem. Autorzy (B. Wieliński i A. Klich) albo nie
      znają, albo celowo pomijają całą bogatą literaturę przedmiotu zarówno w
      postaci książek, artykułów, jak i audycji telewizyjnych, np. nie wiedzą też o
      istnieniu książki niemieckiego korespondenta wojennego Georga Bartoscha "OS
      wird frei", w której jest rozdział "Der Marsch nach Kattowitz" opisujący, co
      się działo na katowickim Rynku, zapomnieli również o numerach "Kattowitzer
      Zeitung" i "Oberschlesische Volksstimme" z 1939 r. Wojska niemieckie
      wchodziły do Katowic nie tylko od strony Mikołowa, ale i od Bytomia, nie
      tylko Wehrmacht, ale SS, SA, a ponadto freikorps. Fakty te także kwestionuje
      p. Wieliński, bo nie pisał o nich Neuling; nie pisał też o setkach trupów
      polskich powstańców, harcerzy i cywilów na podwórzu i w kostnicy szpitala na
      ul. Raciborskiej, w kaplicy cmentarnej przy ul. Francuskiej, o wozie, z
      którego zwłoki w mundurach harcerskich i powstańczych widłami zrzucano do
      otwartego grobu na panewnickim cmentarzu, o egzekucji w panewnickich lasach.
      Ponieważ Neuling ich nie opisał, to prokuratorom po wojnie prowadzącym
      dochodzenie w tej sprawie protokół z ekshumacji się przyśnił, a rodziny,
      które identyfikowały bliskich, cierpiały na omamy wzrokowe. Natomiast gen.
      Neuling był odpowiedzialny za cały teren operacyjny i za wszystkie zbrodnie
      popełniane w Katowicach.

      Koronnym dowodem złej woli autorów (lub braku wiedzy) jest twierdzenie, iż
      legendę (!) wieży spadochronowej rozdmuchała komunistyczna propaganda!
      Przecież ona właśnie z nią walczyła nie przebierając w środkach! Dzieje
      wydawnicze "Wieży spadochronowej" Kazimierza Gołby, autora, którego nazwisko
      znalazło się na listach purgacyjnych w latach stalinowskich, długa i pełna
      kłód rzucanych pod nogi droga do pomnika harcerskiego na katowickim Rynku,
      losy rodziny dowódcy Powstańczej Obrony Katowic - Nikodema Renca,
      rozstrzelanego wraz z synem na katowickim Rynku, i dziesiątki podobnych
      przypadków, to bardzo bolesne dowody tego, że było dokładnie odwrotnie, że
      taki obraz Śląska wiernego swej polskiej Ojczyźnie był bardzo nie na rękę
      komunistycznej propagandzie, że celowo niszczono i zacierano ślady. Tak też
      zniszczono archiwum Kazimierza Gołby. Tylko że kilka lat wcześniej napisał on
      swą książkę, a nie odwrotnie, jak twierdzi pan Bartosz T. Wieliński.

      Można by w nieskończoność wykazywać niekompetencję autorów, ale może lepiej
      po prostu, Panie Redaktorze, zaprowadzić ich do biblioteki.

      Wieża spadochronowa w katowickim parku Kościuszki, płyta pamiątkowa na
      katowickim Rynku, tablica na cmentarzu przy ul. Sienkiewicza, miejsce straceń
      w panewnickich lasach i zbiorowa mogiła powstańców i harcerzy na panewnickim
      cmentarzu to konkretne (a jest ich więcej) miejsca w topografii stolicy
      Śląska dokumentujące to, co wydarzyło się tu we wrześniu 1939 roku.

      Nie można więc udowodnić prezentowanej w przywoływanym tekście tezy, że tego
      nie było!!!

      Panie Redaktorze! Bardzo prosimy, aby takie kłamliwe i nierzetelne teksty o
      Śląsku nie ukazywały się w "Gazecie Wyborczej".

      Z poważaniem
      1. Prof. Antoni Barciak
      - historyk, Instytut Historii Uniwersytetu Śląskiego
      2. Małgorzata Beblo
      - praprawnuczka ostatniego polskiego sołtysa Katowic
      3. Wojciech Beblo
      - Związek Górnośląski
      4. Prof. Maciej Bieniasz
      - Akademia Sztuk Pięknych
      5. Zygmunt Brachmański
      - artysta rzeźbiarz, autor pomnika harcerzy na katowickim Rynku
      6. Hanna Brok
      - harcmistrzyni, Komisja Historyczna Komendy Chorągwi ZHP w Katowicach
      7. Ks. kanonik Paweł Buchta
      - Związek Górnośląski
      8. Józef Buszman
      - współtwórca Związku Górnośląskiego
      9. Dr Krystyna Doktorowicz
      - senator ziemi śląskiej
      10. Jerzy Dolinkiewicz
      - wiceprezes Klubu Inteligencji Katolickiej w Katowicach
      11. Jacek Filus
      - dziennikarz Polskiego Radia Katowice
      12. Jerzy Forajter
      - przewodniczący Rady Miasta Katowice
      13. Prof. Julian Gembalski
      - Akademia Muzyczna w Katowicach, były rektor
      14. Franciszek Gołąb
      - wnuk zamordowanego 4 września 1939 r. powstańca śląskiego
      15. Andrzej Grajewski
      - dr historyk, publicysta, zastępca red. nacz. "Gościa Niedzielnego"
      16. Krystyna Heska-Kwaśniewicz
      Prof. zw. dr hab.- Uniwersytet Śląski, harcmistrzyni, historyk literatury
      17. Prof. Janusz Janeczek
      - rektor Uniwersytetu Śląskiego
      18. Tadeusz Kijonka
      - literat, redaktor miesięcznika "Śląsk", prezes Górnośląskiego Towarzystwa
      Literackiego
      19. Zenon Klatka
      - prawnik, Związek Górnośląski
      20. Józef Kocurek
      - wiceprezydent Katowic
      21. Piotr Koj
      - historyk, przewodniczący ZHR
      22. Prof. dr hab. Jerzy Konieczny
      - KSW
      23. Jan Korzeniec
      - były wicewojewoda śląski
      24. Dr Jadwiga Lipońska-Sajdak
      - dyrektorka Muzeum Historii Katowic
      25. Prof. zw. dr hab. Jan Malicki
      - Uniwersytet Śląski, dyrektor Biblioteki Śląskiej
      26. Ks. prof. Jerzy Myszor
      - historyk, Uniwersytet Śląski
      27. Feliks Netz
      - publicysta, zastępca redaktora naczelnego miesięcznika "Śląsk"
      28. Michał Lubina
      - dyrektor Muzeum Miejskiego w Rudzie Śląskiej
      29. Andrzej Odorkiewicz
      - prawnik, Stowarzyszenie Szarych Szeregów
      30. Dr Jan Olbrycht
      - były marszałek województwa śląskiego
      31. Alodia Ostoch
      - dziennikarka, Archidiecezjalne Radio Em
      32. Ks. dr Jerzy Pawlik
      - popularyzator historii regionu
      33. Maksymilian Pazdan
      - prawnik, prof., były rektor Uniwersytetu Śląskiego
      34. Włodzimierz Paźniewski
      - pisarz
      35. Jerzy Pelc-Piastowski
      - dziennikarz, historyk
      36. Kpt. Marian Piotrowicz "Kometa"
      - prezes Śląskiego Okręgu Światowego Związku Żołnierzy AK
      37. Wojciech Poczachowski
      - dziennikarz, historyk
      38. Prof. Bernard Polok
      - były prorektor Akademii Muzycznej
      39. Ks. prałat Stanisław Puchała
      - proboszcz katowickiej katedry Chrystusa Króla
      40. Dr Emanuel Romańczyk
      - harcerz, syn powstańca śląskiego, Związek Górnośląski
      41. Dr Andrzej Rożanowicz
      - żołnierz Śląskiego Okręgu AK, harcerz śląskiej chorągwi Szarych Szeregów
      42. Czesław Rymer
      - syn pierwszego polskiego Wojewody Śląskiego
      43. Dr Jan Rzymełka
      - poseł, Związek Górnośląski
      44. Dr hab. Maciej Sablik
      - Uniwersytet Śląski, publicysta
      45. Wojciech Sarnowicz
      - filmowiec-dokumentalista
      46. Józek Skrzek
      - muzyk
      47. Tadeusz Sławek,
      prof. zw. dr hab., poeta,
      • ignorant11 Re: Zbrodnie Niemców w Katowicach(2) 14.12.03, 02:19

        --
        Sława!
        47. Tadeusz Sławek,
        prof. zw. dr hab., poeta, uczony, były rektor Uniwersytetu Śląskiego
        48. Marek Szołtysek
        - historyk, laureat nagrody im. W. Korfantego
        49. Krzysztof Szyga
        - prezes Związku Górnośląskiego
        50. Ks. prof. Jerzy Szymik
        - prof. Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego
        51. Prof. Wojciech Świątkiewicz
        - prorektor Uniwersytetu Śląskiego,
        52. Adam Turula
        - historyk, dziennikarz TVP 3
        53. Piotr Uszok
        - prezydent Katowic
        54. Dr n. med. Katarzyna Wencel
        - prezes Bractwa Myśli Bratniej Związku Górnośląskiego
        55. Bogdna Widera
        - publicysta, dziennikarz, SDP, Śląskie Towarzystwo Filmowe
        56. Paweł Wieczorek
        - publicysta, członek Związku Górnośląskiego
        57. Prof. Krzysztof Wieczorek
        - filozof, Uniwersytet Śląski
        58. Dr Antoni Winiarski
        - prezes Klubu Inteligencji Katolickiej w Katowicach
        59. Wilibald Winkler
        - były wojewoda śląski
        60. Konstanty Wolny
        - wnuk marszałka Sejmu Śląskiego
        61. Dr Eugeniusz Wróbel
        - były wicewojewoda śląski
        62. Prof. Jerzy Wuttke
        - Akademia Sztuk Pięknych
        63. Wojciech Wypusz
        - dziennikarz TVP 3
        64. Stefan Zabierowski
        - prof. dr hab., Uniwersytet Śląski, historyk literatury
        65. Ks. prałat Henryk Zganiacz
        - archidiecezjalny duszpasterz kombatantów i środowisk twórczych
        66. Zdzisław Zwoźniak
        - dziennikarz, historyk.




        --------------------------------------------------------------------------------


        Szanowny Pan red. Jerzy Wójcik
        Redaktor Naczelny Katowickiej Edycji "Gazety Wyborczej"

        Zarząd Oddziału Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Katowicach składa
        na ręce Pana Redaktora Naczelnego zażalenie na nierzetelność dziennikarską Pana
        Bartosza Wielińskiego oraz ostry protest w stosunku do jego niedopuszczalnych
        wniosków sugerowanych w artykule pt. "Wieża bez mitu" w wydaniu edycji
        katowickiej "Gazety Wyborczej" z dnia 31 X-1,2 XI 2003 r.

        Autor wielokrotnie cytuje raport gen. Neulinga podający fakty stawiania oporu
        jego wkraczającym oddziałom Wehrmachtu, nie może więc autor równocześnie
        poddawać w wątpliwość obrony Katowic, niezależnie jak długo trwała i na ile
        była skuteczna wobec miażdżącej przewagi różnicy potencjałów.

        Przywoływany w artykule p. Wielińskiego generał niemiecki pisał bowiem w
        raporcie: "... zaczęto strzelać do nas z wieży spadochronowej. Ogień na
        szczęście był niecelny i ucichł, gdy odpowiedziały nasze armaty". Dalej pisze
        generał, że "... zaczynają strzelać ukryci w parku powstańcy, ale po jakimś
        czasie sytuację daje się opanować i park zostaje oczyszczony".

        Autor artykułu przytacza z raportu gen. Neulinga też, że "... zwiad ostrożnie
        podążający w kierunku śródmieścia ul. Mikołowską dostaje się pod silny ostrzał.
        Powstańcy bronią się z Domu Powstańca, a nawet z kolejowej wieży ciśnień".
        Wreszcie gen. Neuling stwierdza (wg autora artykułu przecież!), że po zajęciu
        już kwatery w Hotelu Europejskim po południu 4 września hotel ostrzeliwano z
        pobliskich dachów, że byli to młodzi chłopcy, i że jednego z nich zastrzelono.

        Czyżby tych faktów raportowanych przez niemieckiego generała było mało, aby
        wreszcie autor artykułu zaprzestał powątpiewać w obronę Katowic? A grób ponad
        stu zamordowanych obrońców Katowic w Panewnikach też autora nie przekonuje?

        Szczytem nierzetelności jest już, jeśli autor w części zatytułowanej "Dwie
        relacje - dwie historie" zamieszcza jedynie zdjęcie witających wojsko
        niemieckie katowickich Niemców, a nie zamieszcza nieodzownego tu drugiego:
        prowadzonych na rozstrzelanie katowickich Polaków, zdjęcia dostępnego przecież
        z literatury tematu.

        Prosimy Pana Redaktora Naczelnego o przyjęcie naszego protestu i stanowcze
        pouczenie Pana Wielińskiego o odpowiedzialności, choćby moralnej, za słowo, tym
        bardziej, że nie jest to pierwsze wystąpienie tego typu na łamach kierowanej
        przez Pana gazety.

        Prezes Zarządu Oddziału Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Katowice
        Por. Stefan Rasała "Szary".

        Por. Stefan Rasała "Szary" - Dziennik Zachodni

        katowice.naszemiasto.pl/wydarzenia/316458.html


        Pozdrawiam i zapraszam na:
        Forum Słowiańskie
        nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
        www.pajacyk.pl
        Ignorant
        +++

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka