Mniejszosc Niemiecka w Polsce

06.11.03, 14:40
Wydaje mi sie ,ze to bardzo zawyzone dane

www.dfkschlesien.vdg.pl/index%20pol.htm

Skład Zarządu TSKN na Śląsku Opolskim

(kadencja 2003-2004)

1
Baldy Krystian członek Zarządu
2
Bartek Rafał członek Zarządu
3
Brol Ewelina członek Zarządu
4
Galla Ryszard Wiceprzewodniczący
5
Gisman Edyta Skarbnik
6
Graba Elżbieta członek Zarządu
7
Kaczmarczyk Barbara członek Zarządu
8
Kosak Bruno Wiceprzewodniczący
9
Kotyś Józef członek Zarządu
10
Kroll Henryk Przewodniczący prawdziwe nazwisko Król
11
Kus Bernard członek Zarządu
12
Lakwa Henryk członek Zarządu
13
Lenort Jan sekretarz
14
Mittmann Ernest członek Zarządu
15
Paździor Helmut członek Zarządu
16
Pieszkala Mariusz członek Zarządu
17
Ryborz Paul członek Zarządu
18
Smolarek Bernhard członek Zarządu
19
Swaczyna Józef członek Zarządu

Niewiele tu germanskich nazwisk

www.tskn.vdg.pl/tskn/default.htm


    • grubakrecha Re: Mniejszosc Niemiecka w Polsce 06.11.03, 16:29
      msciwoj24 napisał:

      > Niewiele tu germanskich nazwisk
      >
      Brzmienie nazwiska o niczym nie świadczy. Weź naszych polityków: Beger, Miller,
      Rosati, Huebner, Hausner? albo dajmy na to Korwin-Mikke?
      • demko2 Re: Mniejszosc Niemiecka w Polsce 06.11.03, 16:51
        grubakrecha napisał:

        > msciwoj24 napisał:
        >
        > > Niewiele tu germanskich nazwisk
        > >
        > Brzmienie nazwiska o niczym nie świadczy. Weź naszych polityków: Beger,
        Miller,
        >
        > Rosati, Huebner, Hausner? albo dajmy na to Korwin-Mikke?

        Ale o czmys to swiadczy jezeli na 19 czlonkow zarzadu nazwiska niemieckie ma 3.
        Wymienieni przez Ciebie polscy politycy znaja jezyk polski doskonale,a
        Kroll,Pazdzior czy Galla raczej nie mowia po niemiecku.Król=Kroll po niemiecku
        jest w stanie jedynie czytac z kartki krotki tekst.
    • msciwoj24 Re: Mniejszosc Niemiecka w Polsce 06.11.03, 17:47
      Olsztyn, 10765
      Wrocław, 964
      Bydgoszcz, n.n.
      Gdańsk, 3.600 Elbląg, 1.350
      Jelenia Góra, 410
      Legnica, 354
      Łódź, 200

      Opole, 166.000
      Poznań, 165
      Śląsk, 74.200
      Piła, 800 Szczecin, 1.400
      Słupsk, 954
      Toruń, 950
      Wałbrzych, 650


      Bytom, 6.850
      Gliwice, 25.800
      Zabrze, 3.650
      Katowice, 5.850
      Wodzisław Śląski, 3.300
      Orzesze, 1.600 Rybnik, 1.000
      Racibórz, 26.820
      Pszczyna (Tychy), 3.550
      Ustroń ,1.400

      Dokladne dane w strukturach

      www.dfkschlesien.vdg.pl/index%20pol.htm



      • ignorant11 Re: Mniejszosc Niemiecka w Polsce 06.11.03, 22:52
        msciwoj24 napisał:

        > Olsztyn, 10765
        > Wrocław, 964
        > Bydgoszcz, n.n.
        > Gdańsk, 3.600 Elbląg, 1.350
        > Jelenia Góra, 410
        > Legnica, 354
        > Łódź, 200
        >
        > Opole, 166.000

        +++Bez jaj! Bo to prawie wszyscy, co zadeklarowali narodowośc niemiecką w
        spisie.

        Juz ta liczba mówi jak naciagane są to szacunki.

        > Poznań, 165
        > Śląsk, 74.200
        > Piła, 800 Szczecin, 1.400
        > Słupsk, 954
        > Toruń, 950
        > Wałbrzych, 650
        >
        >
        > Bytom, 6.850
        > Gliwice, 25.800
        > Zabrze, 3.650
        > Katowice, 5.850
        > Wodzisław Śląski, 3.300
        > Orzesze, 1.600 Rybnik, 1.000
        > Racibórz, 26.820
        > Pszczyna (Tychy), 3.550
        > Ustroń ,1.400
        >
        > Dokladne dane w strukturach
        >
        > www.dfkschlesien.vdg.pl/index%20pol.htm
        >
        >
        >
        • msciwoj24 Re: Mniejszosc Niemiecka w Polsce 06.11.03, 23:22
          Te 153tys deklarujacych narodowosc niemiecka to i tak liczba kilkukrotnie
          zawyzona,w nastepnym spisie za 10 lat bedzie ich 20 tys do 30 tys co bedzie
          odpowiadalo rzeczywistej liczbie Niemcow w Polsce.Po prostu autochtonom
          przestnie byc potrzebny paszport niemiecki i nie beda sciemniac ,ze sa Niemcami.
          • ignorant11 Re: Mniejszosc Niemiecka w Polsce 06.11.03, 23:26
            msciwoj24 napisał:

            > Te 153tys deklarujacych narodowosc niemiecka to i tak liczba kilkukrotnie
            > zawyzona,w nastepnym spisie za 10 lat bedzie ich 20 tys do 30 tys co bedzie
            > odpowiadalo rzeczywistej liczbie Niemcow w Polsce.Po prostu autochtonom
            > przestnie byc potrzebny paszport niemiecki i nie beda sciemniac ,ze sa
            Niemcami
            > .
          • aldon Re: Mniejszosc Niemiecka w Polsce 08.11.03, 11:50
            msciwoj24 napisał:

            > Te 153tys deklarujacych narodowosc niemiecka to i tak liczba kilkukrotnie
            > zawyzona,w nastepnym spisie za 10 lat bedzie ich 20 tys do 30 tys co bedzie
            > odpowiadalo rzeczywistej liczbie Niemcow w Polsce.Po prostu autochtonom
            > przestnie byc potrzebny paszport niemiecki i nie beda sciemniac ,ze sa
            Niemcami
            > Zgadzam sie z tobą Mściwoju ale z jednym wyjątkiem. Napisałeś mianowicie, że
            w nastepnym spisie będzie 20-30 tysięcy Niemców co będzie odpowiadało
            rzeczywistej liczbie Niemców w Polsce. Ja natomiast uważam, że takich, którzy
            rzeczywiście czują sie Niemcami i kultywują tradycje i kulturę miemiecką jest
            góra 2-3 tysiące głownie na Dolnym Śląska. Sam pochodzę z Górnego Śląska i
            twierdzę, że poza jednostkami prawdziwych Niemców tu nie ma. Wyjechali wszyscy
            w latach 45-46 a reszta w latach pięćdziesiątych.
    • msciwoj24 Mniejszosc "niemiecka" 12.11.03, 14:52
      Jak Gogolin pokłócił się z Berlinem

      Nigdy jeszcze stosunki między Berlinem a Gogolinem – tu ma siedzibę
      Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Niemców na Śląsku Opolskim, największa
      organizacja mniejszości niemieckiej w Polsce – nie były tak złe. Rząd RFN
      zamroził pomoc dla Fundacji Rozwoju Śląska, kontrolowanej przez gogolińskich
      działaczy, przez którą od 1993 r. płynął główny strumień pieniędzy z
      niemieckiego budżetu. Berlin ma pretensje o zarządzanie fundacją, do której
      trafiło już około 150 mln marek.



      Działacze niemieckiej mniejszości z rozrzewnieniem wspominają rządy Helmuta
      Kohla. Pokazują zdjęcia z oficjalnych i prywatnych spotkań. Kohl był dla nich
      jak ojciec: – On nas rozumiał i wspierał – mówi "Niemiec"Helmut Paździor,
      poseł, jeden z liderów mniejszości.

      Za Kohla tylko z budżetu federalnego szło każdego roku na potrzeby mniejszości
      około 25 mln marek. Rząd Gerharda Schrödera zredukował pomoc poniżej 20 mln
      marek i zapowiada dalsze cięcia: – Nie chodzi tylko o same pieniądze, ale o
      przedmiotowe traktowanie mniejszości – dodaje" Niemiec": Paździor.

      – W ostatnim wystąpieniu w polskim Sejmie kanclerz nawet nie wspomniał, że
      istnieje w Polsce mniejszość niemiecka!

      Bo pewnie kanclerz sie pokapowal ,ze to zadni Niemcy!!!

      Na ubiegłorocznych uroczystościach dziesięciolecia towarzystwa nie pojawił się
      nikt z Berlina. Stosunki z ambasadą i konsulatem generalnym we Wrocławiu są
      więcej niż chłodne. – Za CDU rozmawiano o nas z naszym udziałem – żali
      się "Niemiec" Paździor – za SPD o nas rozmawia się bez nas!

      – Trudno się dziwić, jeżeli nasz poseł "Niemiec" Henryk Król velKroll, który
      trzyma w rękach wszystkie nici władzy, mówił o kanclerzu federalnym „jakiś tam
      Schröder” – wypomina " Niemiec" Bernard Sojka, działacz mniejszości z Dębskiej
      Kuźni pod Opolem."Niemiec" Sojka jeszcze kilka lat temu ściśle współpracował
      z "Niemcem" Królem vel Krollem – teraz jest w opozycji: – Za Odrą nie ma już
      takich Niemiec, jakie znali i chcieliby widzieć niektórzy działacze. Budują
      tutaj skansen, do tego za pieniądze niemieckiego podatnika.

      Wysiedleni pośrednicy

      "Niemiecki"Prof. Gerhard Bartodziej, były senator z listy mniejszości i przez
      kilka lat przewodniczący Związku Niemieckich Stowarzyszeń Społeczno-
      Kulturalnych w Polsce, obecnie w opozycji do liderów, mówi wprost: – Dla
      działaczy starszego pokolenia Niemcy kojarzą się z III Rzeszą i jej narodową
      frazeologią. Zderzenie wyobrażeń z rzeczywistością prowadzi do tego, że stąd
      zaczyna się pouczać Berlin, jak mają wyglądać prawdziwe Niemcy!

      Siedzibą i bastionem Niemców na Opolszczyźnie jest Gogolin.

      Ten sam Gogolin obecnie bastion " Niemcow" byl w latach 30tych bastionem
      polskosci.Powiat opolski wedlug niemieckich statystyk w 80% zamieszkiwali
      Polacy!!!
      To tu jako pierwszy do niemieckich korzeni zaczął sięgać"Niemiec" Johann Kroll
      (jeszcze jako Król), założyciel TSKN. Pełnię władzy przejął po nim
      syn "Niemiec" Henryk Król velKroll, od trzech kadencji poseł, do niedawna
      niekwestionowany lider mniejszości: – Marzeniem ojca było zahamowanie migracji
      do Niemiec – mówi "Niemiec" Król vel Kroll – i ten polityczny testament został
      zrealizowany. Dzisiaj możemy się czuć Niemcami mieszkając w Polsce.

      W 1991 r., kiedy struktury mniejszości dopiero krzepły, wyjechało na stałe z
      Opolszczyzny do Niemiec blisko 200 tys. osób. W ubiegłym roku już tylko
      kilkaset. Obecnie wyjazdów jest prawie tyle co powrotów – wracają przeważnie
      ludzie starsi, którym niemieckie emerytury gwarantują w Polsce wyższy poziom
      życia. Ocenia się, że stałą pracę ma w RFN blisko 100 tys. mieszkańców
      województwa opolskiego. Zdaniem Huberta Kurzała, "niemieckiego" burmistrza
      miasta i gminy Leśnica, możliwość posiadania dwóch paszportów ostudziła chęci
      do emigrowania: – Polski paszport przestał być dokumentem w jedną stronę, a
      niemiecki dał szansę na legalną pracę.

      "Niemiecki"Poseł Paździor uważa, że falę wyjazdów zmniejszyła również mądra
      polityka prowadzona za rządów Kohla wobec mniejszości: – Przez lata
      obowiązywała zasada: zostańcie tutaj, a my wam pomożemy! – mówi. – Zostaliśmy.
      Każdą markę wydawaliśmy pod kontrolą niemieckich doradców. Zupełnie więc nie
      rozumiem, dlaczego rząd Schrödera zakwestionował dotychczasowe zasady
      finansowej pomocy?!

      Pieniądze z RFN zaczęły płynąć w 1990 r. po zarejestrowaniu niemieckich
      towarzystw, stowarzyszeń i związków. Niemieckie prawo zabrania bezpośredniego
      przekazywania pieniędzy budżetowych, więc najpierw kierowano je do pośredników.
      Początkowo głównymi dystrybutorami pomocy były organizacje przesiedleńcze
      (m.in. Związek Wypędzonych i Związek Rolników Wysiedlonych). Ich działacze
      uprawiali przy okazji politykę roszczeniową, więc ten kanał pomocy źle był
      widziany zarówno w Warszawie, jak i w Bonn. W pewnym momencie w przekazywaniu
      pieniędzy pośredniczyło blisko 30 organizacji i niemiecki rząd zaczął nad tym
      tracić kontrolę.

      "Niemiec"Dietmar Brehmer(wreszcie jakies niemieckie nazwisko ciekawe tylko jak
      Pan Brehmer nazywa sie 10 lat temu), przewodniczący katowickiej Niemieckiej
      Wspólnoty Pojednanie i Przyszłość, pamięta, że marki na początku przywożono w
      walizkach: – Przedstawiciel wypędzonych pytał, ile potrzebujemy, odliczał
      banknoty i podsuwał listę do podpisu. Pojednanie zostało jednak szybko
      odsunięte od tego źródła, bo uznano, że mamy propolskie sympatie.

      "Nimeiec"Poseł Paździor mówi, że właśnie wtedy między nimi a niemieckimi
      pośrednikami doszło do pierwszych zgrzytów: – U nich zostawało do 20 proc.
      przeznaczanej dla nas pomocy. Nie przekonywały nas tłumaczenia – zresztą i
      dzisiaj mamy podobne wątpliwości – że aż tyle pochłaniają koszty
      administracyjne.

      Jeden z działaczy mniejszości sugeruje nawet – na kanwie finansowej afery
      związanej z Helmutem Kohlem – że pieniądze od pośredników mogły trafiać na
      konta CDU.

      – Nie wierzę, bo akurat Kohl jak mało kto rozumiał nasze potrzeby! –
      uważa "Nimeiec"Paździor.

      Stan średni opolski

      W 1993 r. mniejszości niemieckiej w Polsce przyznano 25 mln marek i mniej
      więcej po tyle przekazywano do 1998 r. Z tej sumy 18 mln marek pochodziło z
      niemieckiego MSW (głównie z budżetu tego resortu wspierane są niemieckie
      organizacje na całym świecie) i 7 mln z MSZ. Pieniądze z MSW przekazywano
      każdego roku na konta dwóch towarzystw gospodarczych ze Stuttgartu, które
      pośredniczyły w finansowaniu Fundacji Rozwoju Śląska. Blisko 2 mln marek szło
      na potrzeby organizacji niemieckich (m.in. na około 70 etatowych pracowników),
      reszta na statutowe zadania fundacji.

      " Niemiecki"Poseł Paździor, wiceprezes zarządu (Król vel Kroll jest
      przewodniczącym rady fundacji), mówi, że za rządów Kohla ustalono priorytetowe
      cele, które miała wspierać fundacja: – Za najważniejsze uznaliśmy inwestowanie
      w gospodarkę komunalną, żeby cywilizacyjnie podciągnąć mniejszościowe gminy i
      ich mieszkańców na wzór niemieckiej klasy średniej.

      Pieniądze fundacji szły przeważnie na dotowanie budowy wodociągów i kanalizacji
      oraz na kredyty dla gmin i przedstawicieli „stanu średniego” (dla piekarzy,
      rzeźników, młynarzy i stolarzy). Po tanie kredyty (dla gmin jedna czwarta, a
      dla indywidualnych przedsiębiorców połowa obowiązującej na rynku stopy
      procentowej) szybko zaczęły ustawiać się kolejki. Zdaniem "Niemca" Sojki, który
      przez kilka lat pracował w zarządzie fundacji, to właśnie zaczęli wykorzystywać
      działacze z Gogolina do utrwalania swojej pozycji wśród mniejszości: – To oni
      decydowali, kto i na jakich warunkach dostanie pieniądze. Preferowali lojalnych
      działaczy i kupowali ich poparcie. Fundacja została upolityczniona, co nie
      spodobało się niemieckiemu rządowi.





      • msciwoj24 Re: Mniejszosc "niemiecka" 12.11.03, 14:57
        Fundacja finansowała m.in. zakup nieruchomości z przeznaczeniem na niemieckie
        domy spotkań: – Stary budynek w Kluczborku wyceniono na 70 tys. zł, bo tyle był
        wart, a fundacja koniecznie chciała dać za niego ćwierć miliona –
        mówi "Niemiec" Sojka. – Po kolejnych wycenach zapłacono za ruinę 200 tys. zł.
        Protestowałem, ale nie było dyskusji: tak ma być i koniec!

        Fundacja założona została na prawie polskim, ale zasilana jest przez niemieckie
        MSW. Poddana jest regułom federalnego prawa budżetowego: – Nasz wpływ na
        finansowe decyzje był niewielki – twierdzi "Niemiec" Paździor. – Każdy wniosek
        był badany przez niemieckiego doradcę, a pieniądze na dotacje lub kredyty
        przekazywano dopiero po akceptacji władz niemieckich. Chcieliśmy uzyskać więcej
        swobody w dysponowaniu środkami, ale od razu podniósł się wielki krzyk, że
        próbujemy rządzić się nie swoimi pieniędzmi.

        Kredyty udzielane były na pięć lat. W 1998 r. na koncie fundacji zaczęły
        pojawiać się już spore sumy oddawanych pieniędzy. Dzisiaj szacuje się, że
        wróciło ok. 100 mln zł. Dla niemieckiego rządu jest to argument, aby obniżyć
        pomoc. W ubiegłym roku mniejszość dostała 14 mln marek z MSW i 6 mln marek z
        MSZ (na finansowanie oświaty, kultury, wydawnictw i niemieckich nauczycieli).
        Ta tendencja, zdaniem liderów mniejszości, jest oznaką lekceważenia przez
        rządzącą w Niemczech koalicję żywotnych potrzeb polskich Niemców. Jeszcze przed
        zamrożeniem finansowania fundacji domagali się przywrócenia wysokości dotacji
        ustalonej za Kohla i samodzielnego zarządzania środkami zwrotnymi.

        – Środki zwrotne są pochodzenia niemieckiego, zgoda, ale nie są funduszami
        budżetowymi, bo już dawno wyszły z państwowej kasy – uważa Paździor. – To są
        już pieniądze fundacji, a w sumie całej mniejszości niemieckiej. To tak, jakby
        podarowali nam kurę, ale pod warunkiem, że wszystkie jajka i kurczęta będą ich
        własnością.

        Wieloryb bez głowy

        Działacz niemiecki mówi, że rząd kanclerza Schrödera domagał się zmiany celów
        fundacji: – Ale po naszych szefach te prośby spływały jak woda. Berlin nie ma
        możliwości wpływania na władze polskiej fundacji, sięgnął więc po finansowy
        straszak.

        Niemiecki rząd, twierdzi "Niemiecki" prof. Bartodziej, ma też wątpliwości co do
        sensu tak wielkiego wspierania tradycyjnego rzemiosła (kredyty sięgają 100 tys.
        marek): – W Niemczech znikają małe masarnie, piekarnie i stolarnie, bo nie
        wytrzymują konkurencji z dużymi producentami. Nas czeka podobny proces. Tu nie
        powstaje żaden stan średni, tylko zamierający.

        Formalnym powodem wstrzymania finansowania fundacji było podniesienie po cichu
        płac dla jej pracowników i etatowych działaczy niemieckich organizacji. Nie
        były to jakieś znaczące kwoty, ale w Berlinie uznano, że to kolejna próba
        wyrwania się spod kurateli.

        W połowie stycznia br. była w Niemczech w sprawach fundacji delegacja
        mniejszości. Z Krollem na czele i kilkoma działaczami samorządowymi: –
        Finansowanie fundacji ruszy od końca kwietnia, jeżeli do tego czasu zostaną
        spełnione warunki postawione przez stronę niemiecką – mówi" Niemiec" Engelbert
        Miś, rzecznik prasowy TSKN. – Na ten rok mamy 14 mln marek z MSW i 3,5 mln z
        MSZ. Będzie też 40 mln zł ze środków zwrotnych.

        " Niemiecki"Rzecznik Miś twierdzi, że nie zna warunków postawionych przez rząd
        niemiecki (przedstawił je Frank Willenberg, dyrektor departamentu w MSW). W
        środowisku mniejszości mówi się o trzech żądaniach: wyjaśnienie sprawy podwyżek
        płac, zmiana orientacji w funkcjonowaniu fundacji i zmiany personalne w jej
        kierownictwie. Nie ma wątpliwości, że jeżeli dojdzie do zmian kadrowych, i te
        będą głębokie, to pociągną one za sobą zmiany we władzach TSKN: – Z Berlina
        wyszedł wyraźny sygnał, że rząd RFN nie chce, aby pomoc dla mniejszości
        utrwalała autorytarne rządy niewielkiej grupy działaczy – twierdzi "Niemiec"
        Sojka.

        polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1019683&MP=1
      • ignorant11 Re: Mniejszosc "niemiecka" 12.11.03, 15:02

    • msciwoj24 Re: Mniejszosc Niemiecka w Polsce 13.11.03, 14:01
      Opolscy Niemcy chcą wprowadzenia tablic informacyjnych w" swoim języku"

      Postamt, czyli poczta

      Przed referendum unijnym na budynku urzędu w Lasowicach Małych pojawiły się
      tablice w języku niemieckim

      Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Niemców stara się, aby urzędy, szkoły i
      instytucje na Opolszczyźnie zostały oznaczone tablicami w języku niemieckim.
      Jeżeli działaczom się to uda, będzie to pierwszy przypadek w Polsce, kiedy
      stosowane są dwujęzyczne nazwy instytucji publicznych.


      - Działamy w granicach prawa wyznaczonego przez rozporządzenie ministra spraw
      wewnętrznych i standardy Unii Europejskiej - uważa wiceprzewodniczący
      TSKN "Niemiec"Bruno Kosak.

      Pierwszy krok zrobiły władze gminy Lasowice Wielkie. Przed referendum unijnym
      na budynku urzędu pojawiły się czerwone tablice z białymi napisami w języku
      niemieckim. - W sąsiedztwie oficjalnych tablic informujących o siedzibie Urzędu
      i Rady Gminy powiesiliśmy tłumaczenia nazw tych instytucji. Nikt nie robił
      problemu - opowiada odpowiedzialny za promocję gminy"Niemiec" G?nter Jendrsczok
      (jeszcze niedawno Jędruszczak,jak sadze). - Dopiero wojewoda zwrócił nam uwagę,
      że powinny różnić się od urzędowych, więc w jednym z rogów daliśmy paseczki w
      kolorach naszej gminy i poinformowaliśmy wojewodę. Teraz wszystko jest w
      porządku.

      Innego zdania jest dyrektor gabinetu wojewody opolskiego Przemysław
      Nijakowski. - Rozporządzenie przewiduje zamieszczanie dodatkowych tablic w
      języku mniejszości na terenach zamieszkanych przez jej zwarte skupiska. Mowa
      jednak o tablicach informacyjnych, które powinny wyraźnie różnić się od
      urzędowych wzorów. Sprawa Lasowic jest badana przez naszych prawników. Nie
      wiem, czy dokonane przez gminę zmiany są wystarczające. Zachęcamy tych, którzy
      chcą skorzystać z rozporządzenia, by kontaktowali się z nami w celu
      skonsultowania projektów tablic. Pomoże to w uniknięciu naruszenia przepisów -
      tłumaczy Nijakowski.

      Do akcji w skali regionu przygotowują się organizacje żyjących na
      Opolszczyźnie "Niemców". - Mamy już uzgodnione tłumaczenia nazw urzędów i
      instytucji. Przygotowujemy jednolite wzory tablic z tłem w kolorze unijnym lub
      niemieckich barw narodowych. Na początek myślimy głównie o urzędach, ale
      dlaczego napisów nie zamieszczać chociażby na dworcach kolejowych, szkołach,
      bibliotekach, urzędach pocztowych lub innych miejscach mających charakter
      obiektów publicznych? - zastanawia się"Niemiec" Bruno Kosak, kierujący klubem
      radnych "Mniejszość Niemiecka" w sejmiku województwa.

      Pisma TSKN powinny trafić do wszystkich samorządów w regionie, gdyż -
      zdaniem "Niemca" Kosaka - województwo należy potraktować jako całość, w którym
      według różnych źródeł od 15 do 30 proc. ludności stanowią osoby narodowości
      niemieckiej.

      "Niemiec" Kosak jest w bledzie mowiac,ze 30% ludnosci wojewodztwa to Niemcy
      wedlug ostatniego spisu Niemcow jest 107 tys czyli okolo 10% ludnosci
      wojewodztwa,co i tak jest liczba zawyzona ,bo tak naprawde Niemcow tam nie ma
      nawet 1%.

      W wielu gminach regionu Niemcy są jednak w zdecydowanej mniejszości, a na razie
      żaden przepis nie tłumaczy jasno, jak należy rozumieć pojęcie "zwarte
      skupisko". - Wszystko będzie zależało od samorządu. Wiele spraw powinna
      wyjaśnić ustawa o mniejszościach narodowych i etnicznych. W każdym razie my
      obecnie nie rozważamy umieszczania niemieckiego napisu obok nazwy naszego
      urzędu - informuje Przemysław Nijakowski, dyrektor gabinetu wojewody.

      Ostrożnie na temat propozycji TSKN wypowiada się starosta powiatu
      namysłowskiego Andrzej Spór. - Jeżeli otrzymamy oficjalny wniosek, poddamy go
      pod dyskusję rady i to ona podejmie ostateczną decyzję. Prywatnie nie widzę
      takiej potrzeby - mówi.

      Jeżeli działaczom TSKN uda się wprowadzić dwujęzyczne nazwy, to będą
      pionierami. Podobne pomysły pojawiały się co prawda w niektórych gminach na
      Podlasiu - gdzie mieszka wiele osób pochodzenia białoruskiego - jednak do tej
      pory podwójnego nazewnictwa tam nie wprowadzono.

      Marek Szczepanik
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_031113/kraj/kraj_a_15.html
Pełna wersja