Już ponad 30 tys. Niemców żąda zwrotu mienia

07.11.03, 23:24
Niemcy nigdy nie zrezygnują z dążenia do odzyskania stanu posiadania z 1937
r. - już trzydzieści lat temu przestrzegał Henry Kissinger. Ten urodzony w
Niemczech amerykański sekretarz stanu w administracji Richarda Nixona dobrze
wiedział, że "nawet jeśli Niemcy uznają swoją winę za rozpętanie wojny, nie
godzą się na karę, czyli utratę dawnych wschodnich terenów. I gdy tylko
nadarzy się okazja, spróbują tę stratę odwojować". Jeśli przez lata nie
podnosili roszczeń publicznie, to głównie ze względów taktycznych. Obecnie
już ponad 30 tys. Niemców ubiega się o odzyskanie majątku pozostawionego na
terenach przyznanych Polsce po 1945 r. Koordynacją tych roszczeń zajmuje się
specjalnie utworzona w tym celu organizacja - Pruskie Powiernictwo
(Preussische Treuhand GmbH & Co. KG a.A.). Deklarację opodatkowania się na
jej rzecz zgłosiły już władze trzech niemieckich landów oraz czterystu miast.

Polska i Czechy na celowniku
Pruskie Powiernictwo to spółka komandytowa zarejestrowana w Izbie Przemysłowo-
Handlowej w Bonn (pod numerem: B 12224). Erika Steinbach, przewodnicząca
Związku Wypędzonych (BdV), stwierdziła na łamach "Die Welt", że "Pruskie
Powiernictwo nie ma z BdV nic wspólnego". Innego zdania jest założyciel i
szef spółki Rudi Pawelka. Zastępcą Pawelki jest zresztą Hans-Günther
Parplies, wiceprezydent BdV, czyli zastępca Steinbach.
Jest ironią historii (jeśli nie prowokacją), że Pruskie Powiernictwo (jego
twórcy używają też angielskiej nazwy Prussian Claims Society), wymyślono na
wzór Jewish Claim Conference, organizacji walczącej o odzyskanie mienia
żydowskiego zrabowanego przez nazistów. Głównymi udziałowcami PP są
ziomkostwa Ślązaków i Prusaków Wschodnich (po 50 proc. akcji), wspierane
przez Pomorzan. Na początek PP tworzy komputerową bazę danych o "majątkach
wysiedleńców z Polski, Czech i Rosji (Kaliningradu) - państw, które dokonały
wypędzenia". Dołączenie Rosji jest wybiegiem mającym ukryć fakt, że chodzi
wyłącznie o majątki w Polsce i Czechach, bo od Rosji Niemcy nigdy nie
odważyli się domagać odszkodowań. Jeśli żądania wysiedleńców zostaną
odrzucone przez polskie i czeskie sądy, wytoczą oni procesy przed Europejskim
Trybunałem Sprawiedliwości w Luksemburgu i Europejskim Trybunałem Praw
Człowieka w Strasburgu.

Powrót Krzyżaków?
Zanim jeszcze Pruskie Powiernictwo zaczęło działać, do polskich urzędów na
Dolnym Śląsku, Pomorzu Zachodnim, Pomorzu Gdańskim oraz na Warmii i Mazurach
trafiło ponad 20 tys. wniosków o zbadanie obecnego statusu dawnych majątków
Niemców. Tylko w tym roku takich wniosków było prawie 6 tys. Urząd Miasta w
Malborku w ubiegłym tygodniu otrzymał od tamtejszej mniejszości niemieckiej
propozycję przekazania zniszczonego budynku Szpitala Jerozolimskiego dawnym
włodarzom miasta - Krzyżakom. Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu
Niemieckiego w Jerozolimie istnieje i działa w Austrii oraz południowych
Niemczech. Brunon Platt, obecny wielki mistrz, z zadowoleniem przyjął tę
propozycję.
Niemcy, którzy starają się o odzyskanie mienia, odwiedzają lokalne archiwa,
poszukując tam zapisów, że dana nieruchomość należała do ich przodków. -
Przybysze z Niemiec sami kserują stosowne dokumenty albo proszą listownie o
ich skopiowanie i odesłanie - mówi Aniela Przywuska, dyrektor Archiwum
Państwowego w Gdańsku. - O niektórych zainteresowanych przeszukiwaniem
archiwów możemy nic nie wiedzieć, bo część wniosków trafia przez konsulat
niemiecki do urzędu miasta. Wówczas nie wiemy, czy wnioskodawcą jest
cudzoziemiec, czy polski obywatel - dodaje Janusz Gołaszewski, dyrektor
Archiwum Państwowego we Wrocławiu.

Strategia małych kroków
Do lokalnych urzędów w Polsce trafiają też już pierwsze wnioski o zwrot
mienia. Władze Legnicy otrzymały wnioski o zwrot Niemcom gospodarstw rolnych
w Słupie koło Jawora oraz podlegnickich Krotoszycach. Spadkobiercy rodziny
Steinbrück złożyli wniosek o zwrot dwóch kamienic przy alei Zwycięstwa i przy
ulicy Kartuskiej w Gdańsku oraz terenu po spalonym budynku przy Podwalu
Staromiejskim.
Urząd Miejski w Szczecinie w ubiegłym miesiącu odesłał nadawcy z Niemiec
napisany po niemiecku wniosek z żądaniem zwrotu nieruchomości. -
Przypomnieliśmy wnioskodawcy, również po niemiecku, że w polskich urzędach
obowiązuje język polski - mówi Monika Streich, pracownica kancelarii
prezydenta miasta. Starostwo Powiatowe w Szczytnie odesłało niedawno do
Urzędu Wojewódzkiego w Olsztynie dwa wnioski Niemców o zadośćuczynienie za
utracone majątki. - Mieszkańcy tych terenów informują nas też, że w ostatnim
czasie bardzo często odwiedzają ich goście z Niemiec, którzy oglądają swoje
dawne domy i gospodarstwa - podkreśla Ryszard Dzwonkowski, sekretarz
Starostwa Powiatowego w Szczytnie.
Tygodnik "Der Spiegel" opisał niedawno sposób działania Niemców starających
się o zwrot mienia w Polsce. Przed dziesięcioma laty do gospodarstwa Jerzego
Gawła na Pomorzu przyjechał z rodziną Niemiec, który wyjaśnił, że chce
obejrzeć miejsce, gdzie przed wojną żyli jego rodzice. Rodziny zaprzyjaźniły
się - niemal każde wakacje Niemcy spędzali w domu Gawła. Jednak przed kilkoma
miesiącami kontakt urwał się, a do miejscowego urzędu zaczęły przychodzić
listy sygnowane pieczęciami kancelarii prawniczych, w których pojawiły się
żądania zwrotu majątku Gawła potomkowi dawnych właścicieli oraz groźby
skierowania pozwu do sądu.
W miastach na zachodzie i północy Polski (na przykład we Wrocławiu, Legnicy
czy Szczecinie) lokatorów mieszkań komunalnych odwiedzają Niemcy lub
reprezentujący ich Polacy. Proponują oni przekazanie praw do tych mieszkań po
śmierci najemców (płacą za to 5-7 tys. zł). Umowy te są w świetle polskiego
prawa nieważne, bo lokatorzy nie mogą dysponować mieniem komunalnym.

    • msciwoj24 Re: Już ponad 30 tys. Niemców żąda zwrotu mienia 07.11.03, 23:25
      Urabianie opinii
      Według prawników, z którymi rozmawialiśmy, m.in. prof. Jana Sandorskiego z
      Katedry Prawa Międzynarodowego UAM w Poznaniu oraz prof. Władysława
      Czaplińskiego z Polskiej Akademii Nauk, udziałowcy Pruskiego Powiernictwa nie
      mają na co liczyć. W świetle prawa międzynarodowego kwestie nieruchomości w
      Polsce podlegają wyłącznie jurysdykcji polskich sądów. Trybunały w Strasburgu i
      w Luksemburgu nie mogą orzekać w tych sprawach. Poza tym prawo nie działa
      wstecz (ewentualne roszczenia uległy przedawnieniu). Pomijając fakt, że
      wysiedleńcy otrzymali już odszkodowania od rządu RFN (w latach 50.), właściwym
      adresatem, do którego powinni kierować swoje żądania, jest kancelaria kanclerza
      Schrödera. Jeśli ten ich nie spełni, mogą sprawę skierować do Europejskiego
      Trybunału Praw Człowieka. Tak samo jak polscy wysiedleńcy z Kresów Wschodnich
      mogą skarżyć o zadośćuczynienie tylko rząd RP.
      Szefowie Pruskiego Powiernictwa odrzucają te argumenty, a związki wysiedleńców
      zachęcają Niemców z dawnych terenów Rzeszy i ich potomków do "materialnego i
      duchowego poparcia inicjatywy". Już rok przed rejestracją Preussische Treuhand
      GmbH & Co. KG a.A. na łamach "Ostpreussenblatt" agitowano do "utworzenia
      organizacji samopomocy wypędzonych lub ich spadkobierców w celu zabezpieczenia
      roszczeń i odzyskania niemieckiego mienia z terenów wygnania". Opublikowano też
      instrukcję, gdzie szukać wyciągów z ksiąg wieczystych. Obecnie PP prowadzi
      medialną ofensywę i rozdaje formularze dotyczące "własności gruntów we
      Wschodnich Niemczech". "Ostpreussenblatt" przy okazji poucza: "Wypędzeni i
      Pruskie Powiernictwo powinni oddziaływać na opinię publiczną. Można to osiągnąć
      za pomocą mediów elektronicznych, na przykład Internetu".

      Ministerstwo skarbu III Rzeszy w RFN
      Według dziennika "Süddeutsche Zeitung", w maju 2003 r. żądania odszkodowawcze
      Niemców poparł Joschka Fischer, minister spraw zagranicznych w rządzie
      Schrödera - dotyczyły one Niemców sudeckich. Fischer miał wysłać list do
      premiera Bawarii Edmunda Stoibera, największego rzecznika wysiedleńców, w
      którym popierał "humanitarny gest wobec najbardziej poszkodowanych Niemców
      sudeckich". Rzecznik prasowy ministra zdementował informację dziennika,
      nazywając ją "błędną interpretacją".
      W Bundestagu można usłyszeć, że wypędzeni i Pruskie Powiernictwo złożyły w
      federalnym ministerstwie finansów żądania wypłaty odszkodowań za utracone
      mienie w wysokości 6 mld euro. Rzeczniczka resortu twierdzi, że nic o tym nie
      wie. - Jeśli takie roszczenia wpłynęły, to tylko do MSZ - zasugerowała w
      rozmowie z "Wprost". W biurze ministra Fischera również nie potwierdzono tych
      informacji: "Ministerstwo otrzymuje miliony listów i być może jakiś dotyczył
      odszkodowań", ale "rząd Niemiec nie wspierał i nie będzie wspierał wysiedleńców
      lub ich potomków w kwestii odzyskania utraconych w wyniku wojny nieruchomości".
      W Polsce można się niebawem spodziewać fali pozwów o zwrot utraconego przez
      Niemców mienia, składanych przez adwokatów Pruskiego Powiernictwa oraz 21
      ziomkostw należących do Związku Wypędzonych. W Niemczech dążenia do cofnięcia
      historii do 1937 r. są silniejsze, niż można sądzić po publicznych
      wypowiedziach ograniczonych wymogami politycznej poprawności. Gdyby przyjąć
      sposób rozumowania historyka Richarda Chesnoffa, który uznał Związek
      Wypędzonych za swego rodzaju ambasadę III Rzeszy w RFN, można powiedzieć, że
      Pruskie Powiernictwo to zastępcze ministerstwo skarbu III Rzeszy w RFN.
      Powstanie PP świadczy o tym, że w Niemczech pękła psychologiczna bariera przed
      wysuwaniem roszczeń wobec Polski i Czech. Spełnia się przepowiednia prof.
      Leszka Kołakowskiego: "W wypadku Niemiec to, co wczoraj wydawało się
      niemożliwe, dzisiaj staje się realne".

      Piotr Cywiński
      Berlin
      Sławomir Sieradzki
      • msciwoj24 Re: Już ponad 30 tys. Niemców żąda zwrotu mienia 07.11.03, 23:26
        PAWEŁ PISKORSKI
        poseł Platformy Obywatelskiej, członek sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych
        Wszystkie dostępne ekspertyzy prawne mówią, że Niemcy nie mają żadnych praw do
        obecnych ziem polskich i majątków naszych obywateli. Trzeba dać zachodniemu
        sąsiadowi wyraźny sygnał, że nie czujemy się ubezwłasnowolnieni. Mogę
        zagwarantować, że jeśli Niemcom uda się jakimś sposobem uzyskać w trybie
        roszczeniowym choć kawałek polskiej ziemi, znajdziemy adwokatów i ekspertów,
        którzy przygotują pozwy przeciwko Niemcom, sprawcom morderstw, zaborcom
        polskich majątków. Rząd niemiecki ma świadomość takiego scenariusza. Wie, że
        nie można bezkarnie naruszać powojennych rozwiązań.
        ZBIGNIEW KUŹMIUK
        poseł PSL, przewodniczący sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki
        Regionalnej
        Można było przewidzieć, że w miarę zbliżania się terminu wstąpienia Polski do
        Unii Europejskiej byli właściciele majątków na ziemiach zachodnich i północnych
        będą podważać polskie prawa do nich. Zrobiliśmy niemal wszystko, co można było
        zrobić w kwestii zabezpieczenia polskich praw majątkowych, uchwalając
        odpowiednie ustawy jeszcze przed unijnym referendum. Teraz nadeszła pora na
        dyplomację: ten kanał powinniśmy wykorzystać do tego, by zatrzymać narastającą
        falę niemieckich roszczeń.
        LUDWIK DORN
        poseł Prawa i Sprawiedliwości, członek sejmowej Komisji Spraw Wewnętrznych i
        Administracji
        Przedstawiciele państwa niemieckiego oficjalnie zapewniają, że pozwy o zwrot
        majątków lub wypłacenie zadośćuczynienia nie mają szans w sądach. Musimy się
        jednak przygotować na ich odparcie, czyli najlepiej zagwarantować Polakom
        własność na ziemiach zachodnich. Trzeba po prostu przygotować zmiany prawne,
        które zabetonują polskie prawa majątkowe.
        MAREK DYDUCH
        sekretarz generalny SLD, poseł
        Zdajemy sobie sprawę, że problem z Niemcami chcącymi odebrać swoje dawne
        majątki lub otrzymać za nie odszkodowanie będzie narastał. Państwo polskie ma
        jednak mocne argumenty potwierdzone powojennymi traktatami. Nie sądzę więc, aby
        sądy polskie czy europejskie wydawały wyroki niezgodne z naszymi interesami.
        Mimo to - jeszcze przed wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej - trzeba
        przejrzeć nasze wewnętrzne prawo i w razie konieczności poprawić, by polscy
        obywatele mogli się czuć w pełni zabezpieczeni przed roszczeniami Niemców.


        Choć kilka metrów kwadratowych
        Rozmowa z Rudim Pawelką, szefem Pruskiego Powiernictwa
        Piotr Cywiński: Czy Pruskie Powiernictwo chce cofnąć historię do 1937 r.?
        Rudi Pawelka: Niemcy mają poczucie zaistniałego bezprawia i krzywdy, która musi
        być zrekompensowana. Są ludzie, którzy chcieliby dostać choć kilka metrów
        kwadratowych ziemi w gospodarstwach, które od stuleci były w posiadaniu ich
        rodzin. A tu nawet kupno nie jest możliwe. Chcemy poruszyć kwestię wypędzeń i
        znaleźć rozwiązanie znośne dla wszystkich. To także jest szansa dla Polski, bo
        Niemcy bardziej zaangażują się na jej terenie. Chcemy rozmawiać z polskim
        rządem. Jeśli nam to nie wyjdzie, wkroczymy na drogę prawną. Najpierw w Polsce,
        a gdy nie osiągniemy pożądanego rezultatu, wtedy zostaje sądownictwo
        międzynarodowe. Prawo do ojczyzny wiąże się z prawem własnościowym. Chcemy też
        wystąpić w imieniu tzw. późnych przesiedleńców - żyjących w RFN czy Niemców w
        Polsce - których wywłaszczono na podstawie dekretów. Rozpoczęliśmy już
        zbieranie dokumentów własnościowych i roszczeń.
        - Jakimi środkami dysponuje Pruskie Powiernictwo?
        - Jeszcze zbyt małymi, ale sądzę, że dzięki reklamie i publikacjom w gazetach
        wypędzonych wkrótce zdobędziemy potrzebny milion euro. Chcemy uniknąć wielkiej
        fali pozwów i być jedynym reprezentatywnym partnerem negocjacji. Formy
        rekompensaty mogą być różne. Wypłaty odszkodowań byłyby dla Polski gorszym
        rozwiązaniem od zwrotu majątków lub przyznawania innych nieruchomości za
        utracone mienie. Niektórzy Polacy dostrzegli już potrzebę uregulowania tych
        spraw. Prezydent Bytomia zaoferował zwrot kamienicy Niemcowi Schlögerowi. Ale
        on tego nie chciał. Takich przykładów będzie coraz więcej. Sam nie mam
        nieruchomości w Polsce. Moi rodzice wynajmowali mieszkanie we Wrocławiu. Mnie
        interesuje jedynie zamknięcie tego rozdziału, by w przyszłości nikt nie mógł
        mówić, że Polacy i Niemcy mają jakieś rachunki do uregulowania.
        - Czy Pruskie Powiernictwo ma poparcie Związku Wypędzonych i Eriki Steinbach?
        - Oczywiście! Przecież wszyscy jesteśmy członkami tego związku. To są stare
        roszczenia BdV - uchwalono na ten temat wiele rezolucji. Jako przewodniczący
        ziomkostwa omawiałem naszą inicjatywę na posiedzeniu zarządu federalnego BdV i
        nikt się temu nie sprzeciwił.
        - Czy powołanie Pruskiego Powiernictwa nie będzie ciosem w pojednanie Polaków i
        Niemców?
        - Między Europejczykami, między przyjaciółmi trzeba to wyjaśniać, bo i tak
        problem kiedyś wyszedłby na jaw. Jeśli się go nie załatwi, spór będzie trwał. W
        ostatnich dwunastu latach wiele spraw wmieciono pod dywan. Teraz znów zaczyna
        się o nich mówić. A my chcemy pomóc je rozwiązać.

        Rozmawiał Piotr Cywiński


        www.wprost.pl/ar/?O=51426
        • ignorant11 Jeszcze żaden Polak nie dostał odszkodowania od N 07.11.03, 23:49

    • czarek_g dobić prusactwo-robactwo 09.11.03, 12:30
      mieli szczescie ze po II wojnie nie zostali odpowiednio ukarani
      Popierali Hitlera a jak przyszlo poniesc odpowiedzialność
      to wszyscy okazali sie pacyfistami - Prusak to tak na prawde tchórz.
      Umieli sie znęcać nad słabszymi a silniejszym kłaniali sie w pas - bez honoru

      Prusactwo nie ma najmniejszego prawa o co kolwiek.
      Przez 200 lat panoszyli sie na naszych ziemiach, przyczynili sie
      walnie do rozbiorów. Dla Polaków Prusacy to sztuczny i brzydki
      twór który wyrósł na ciele Najjaśniejszej Rzeczpospolitej.
      To nasze byłe lenno które powinniśmy zniszczyć do końca.

      Niemcy nie mają zadnych praw. Konsekwencje trzeba ponosić.
      • zorianx ... Prusy zostały zniszczone przez niemców... 09.11.03, 12:35
        ... niemcy nie mają prawa do tego imienia.
        Powinismy zbudować pomnik pamięci wymordowanych Prusów, przez niemców.
        • msciwoj24 Re: ... Prusy zostały zniszczone przez niemców... 09.11.03, 14:32
          zorianx napisał:

          > ... niemcy nie mają prawa do tego imienia.
          > Powinismy zbudować pomnik pamięci wymordowanych Prusów, przez niemców.

          Czesc Prusow sie spolonizowala,Warmiacy i Mazurzy to w duzej czesci ich
          potomkowie.
Pełna wersja