Dodaj do ulubionych

czy był juz tutaj wątek: "mam doła"??n/t

12.09.03, 11:08
Obserwuj wątek
          • julla Padalcowo! 12.09.03, 11:51
            Chętnie bym Ci go wysłała pocztą nawet, sęk w tym, że jego życie uczuciowe jest
            bardzo skomplikowane i wpada w głęboką depresję gdy mnie nie widzi przez parę
            dni. Po prostu szantażuje mnie emocjonalnie! Poza tym muszę mu ciągle masować
            kręgosłup, bo mu wysiada od tego ciągłego kopania dołów- nikt inny nie moze
            tego robić, bo warczy.
            Wiesz, jak on pięknie ustawia się do tego masażu?! Po prostu podkłada mi pod
            ręce bolace kręgi, a potem pięknie wygina grzbiet żeby wzmocnić efekt.
            Śmieszny jest, w sumie:))
            • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Padalcowo! 12.09.03, 11:56
              moi teściowi mieli takiego identycznie reagującego na potrzebę masarzu
              zbolałego kręgosłupa. Kapsel mu było. Miał 17 lat jak był zszedł.... :(((


              julla napisała:

              > Wiesz, jak on pięknie ustawia się do tego masażu?! Po prostu podkłada mi pod
              > ręce bolace kręgi, a potem pięknie wygina grzbiet żeby wzmocnić efekt.
              > Śmieszny jest, w sumie:))
          • raszefka AAnkaa 12.09.03, 19:18
            czarna33 napisała:


            > Dobij kobieto!!!!

            Jak będziesz strzelać, to nie żałuj i dla mnie amunicji. Można uniknąć
            większych ofiar
            • aankaa Re: AAnkaa 12.09.03, 20:01
              raszefka napisała:

              > czarna33 napisała:
              >
              >
              > > Dobij kobieto!!!!
              >
              > Jak będziesz strzelać, to nie żałuj i dla mnie amunicji. Można uniknąć
              > większych ofiar

              aż takiej (rozpryskowej) nie mam
                • aankaa Re: AAnkaa 12.09.03, 20:14
                  raszefka napisała:

                  > Ale jeśli mnie nie unieskodliwisz - sama pójdę szkodzić dalej :(

                  nie wierzę !!!
                  będzie Ci się chciało odwłok z fotela ruszyć i komuś kuku zrobić ?
                  (na wszelki wypadek wyłącz GG i telefon)
                    • aankaa Re: AAaa 12.09.03, 20:24
                      raszefka napisała:

                      > ...bo tu właśnie o ten telefon i GG chodzi. Nawet więćej, mam papeterie w
                      > kwiatki
                      > I nie wolno miiiiiiiiiiiiiiiiiiiii

                      jeżeli to dalszy ciąg wątku "miało być lekko" (czy jakoś tam) to daruj sobie
                      jedyne, co odgrzewane smakuje, to gołąbki i bigos
                      • raszefka Re: AAaa 12.09.03, 20:33
                        aankaa napisała:


                        >
                        > jeżeli to dalszy ciąg wątku "miało być lekko" (czy jakoś tam) to daruj sobie

                        Rozumek mówi, żeby darować, ale hormonki bujają, materiał genetyczny się
                        właśnie marnuje. Im więcej ludzi mi to powie, tym lepiej :))

                        > jedyne, co odgrzewane smakuje, to gołąbki i bigos
                        ale nawet tego nie można odgrzewać w nieskończoność, nie? ;P
            • r.richelieu Re: czy był juz tutaj wątek: 'mam doła'??n/t 12.09.03, 20:13
              betty-bt napisała:

              > masz racje. ale to taki staly dolek, czy przechodzi?


              to jest dołek niestety powracający, jak ból nieleczonego zęba. kiedy jest się
              na powierchni to nawet można sobie pofruwać, a kiedy dołek to kurde
              żeby dołek był stały to nie byłoby skrupułów się z niego wydostać, ale to
              zawsze jest tak, że to ostatni raz, że teraz to już na pewno.

              ale to tak na marginesie, bo moje dołki są zawsze na marginesie i marginesu
              dotyczą
              kropka
              • aankaa Re: czy był juz tutaj wątek: 'mam doła'??n/t 12.09.03, 20:21
                r.richelieu napisała:

                > to zawsze jest tak, że to ostatni raz, że teraz to już na pewno.

                tak mówią zawsze, i NAPRAWDĘ w to wierząc - w tym momencie

                najtrudniej jest jednak otoczeniu - najpierw trzeba się przełamać, uznać to za
                chorobę (a nie małpią złośliwość) - i spróbować żyć inaczej, nie oglądając się
                na "dotkniętego". Wygląda to na bezduszność, ale działa. Najgorszą rzeczą,
                którą "robią" rodziny/współtowarzysze uzależnionych to uleganie im. A to, w
                gruncie rzeczy, są tacy sami ludkowie, tyle, że chorzy (i nie zdający sobie
                sprawy ze swojej choroby. Teksty "ja ?? alkoholik ?? mam się leczyć ??)

                i żadne poradniki, pogawędki wśród przyjaciół, fora NIC nie pomogą. Trzeba
                (niestety ??) poszukać rady specjalisty. Nie dla uzależnionego, dla siebie -
                jak się od niego uniezależnić
                • r.richelieu Re: czy był juz tutaj wątek: 'mam doła'??n/t 12.09.03, 20:33



                  Alkoholicy to nie są chorzy, to są chlejusy i tyle. Ci, którzy wymyślili, żeby
                  uznać ich za chorych pewnie sam do czynienia na codzień z alkoholikiem nie
                  miał, a z alkoholikiem - nerwusem? to jest dopiero atrakcja
                  chora to jestem ja na przykład

                  aha, i jeszcze się uśmiechnąć ;)()
                  • sherlock_holmes Re: czy był juz tutaj wątek: 'mam doła'??n/t 12.09.03, 20:49
                    Nie wiem czy piszesz powaznie, czy nie. Ale jesli powaznie, to na kazdego
                    dzilaja biale myszki i rozne rozowe slonie - tyle, ze on musi je NAPRAWDE
                    zobaczyc! Akcje robi sie co najmniej dwuosobowo - jedna osoba podrzuca myszki
                    (najlepiej sztuczne), druga lazi za przedmiotem dzialania. Jak tylko wejdzie do
                    pomieszczenia i zobaczy stado myszek albo jakies inne ufo, ucieknie. W tym
                    czasie ta druga, co za nim lazila, lapie go i wypytuje, w koncu idzie z nim
                    zobaczyc. W tym czasie ta od myszek czy ufa jekiegostam sprzata i jak gdyby
                    nigsdy nic ochlaptus wchodzi i myszek niet.
                    Na szczescie nie mialem okazji tego nigdy sprawdzic,ale podobno skutecznosc 100%
                    PS.I to kolejny - jeden z niewielu - prawdziwy watek
                        • aankaa terapie szokowe, i takie tam ... 12.09.03, 21:24
                          ludzie, zrozumcie, że to naprawdę choroba
                          i nie jest to tłumaczenie ochlapusa, który musi się napić a później rozrabia

                          alkohol, jak każda inna trucizna, działa i na komórki mózgowe
                          ci ludzie mają ich po prostu mniej, albo "działają inaczej"

                          to tak, jakby niedorozwiniętemu dziecku spróbować tłumaczyć wyższą matematykę
                          nie dotrze, jakby się tego nie "wkładało" :(

                          i moje, tutaj, "wymądrzanie się" nie jest tłumaczeniem pijaństwa,
                          usprawiedliwianiem takiego zachowania
                          też mi się to nie podoba (i, na szczęśćie, mnie bezpośrednio nie dotyka), nie
                          toleruję, ale usiłuję wytłumaczyć czemu ci ludzie tak się zachowują
                          • sherlock_holmes Re: terapie szokowe, i takie tam ... 12.09.03, 21:28
                            Na pewnym etapie taka lagodna terapia szokowa pomoze. Pozniej - juz tylko
                            przymus, chyba dopiero Esperal - choc tez nie kazdemu.
                            Mialem w rodzinie (na szczescie nie najblizszej) dwoje alkoholikow - oboje
                            skonczyli tak samo tragicznie. Okropna rzecza jest patrzec jak ktos sie sam
                            wykancza, a ty nie mozesz nic zrobic...
                          • wo_bi Re: terapie szokowe, i takie tam ... 12.09.03, 21:38
                            aankaa napisała:

                            > ludzie, zrozumcie, że to naprawdę choroba
                            > i nie jest to tłumaczenie ochlapusa, który musi się napić a później rozrabia
                            >
                            > alkohol, jak każda inna trucizna, działa i na komórki mózgowe
                            > ci ludzie mają ich po prostu mniej, albo "działają inaczej"
                            >
                            > to tak, jakby niedorozwiniętemu dziecku spróbować tłumaczyć wyższą matematykę
                            > nie dotrze, jakby się tego nie "wkładało" :(
                            >
                            > i moje, tutaj, "wymądrzanie się" nie jest tłumaczeniem pijaństwa,
                            > usprawiedliwianiem takiego zachowania
                            > też mi się to nie podoba (i, na szczęśćie, mnie bezpośrednio nie dotyka),
                            nie
                            > toleruję, ale usiłuję wytłumaczyć czemu ci ludzie tak się zachowują

                            Znam czlowieka, ktory walczy z nalogiem. Zaczal pic kolo 30. Wpadl w takie
                            towarzystwo (w pracy ?!?!?!?). Okazalo sie, ze jest to silniejsze od niego. I
                            tak sie stoczyl w szybkim tepie. Odeszla od niego zona, itp. Jednak dlugo bylo
                            czekac zanim sam zrozumial, ze to co robi nie jest normalne!! Nie mialem dla
                            niego w tym czasie szacunku. Pijak i juz. Jednak, przebudzil sie. Sam
                            zrozumial, ze jest z nim ZLE. Zaczal sie leczyc. Zaczal od klubu AA. Poszedl
                            na odwyk. Zamkniety osrodek (3 miesiace). Gdzie zajecia byly prowadzone z
                            psychologami, itp. (szczerze sie przyznam, ze nie wiem jak wyglada taki
                            odwyk). Jednak zamkniecie sie na trzy miesiace, nie oznaczalo, ze nic nie
                            bedzie ze soba robic... Bylo wiele przepustek, ktore dawaly mu mozliwosci
                            zalania sie w trupa. I po wyjsciu, mogby zaczac, no bo co go trzymalo. Jednak
                            nie pil. Regularnie chodzi na spotkania AA. I dla takiego czlowieka mam duzo
                            szacunku. Nie jest to jednak takie sielankowe. Ma okresy, ze znowu pije. Ale
                            nie jest to dlugie i walczy z tym. Caly czas usiluje przezwyciezyc nalog.
                        • r.richelieu Re: czy był juz tutaj wątek: 'mam doła'??n/t 12.09.03, 21:26
                          sherlock_holmes napisał:

                          > Ale jak sa dwie osoby, to chyba sobie poradza? A jak nie, wezwij policje.
                          Moze
                          > to cwoka otrzezwi. Pamietaj,ze zawsze jest bezkarny do momentu az sie nagle
                          > okaze,ze to nie byly zarty... wiem ,ze ciezko, bo to najblizsza rodzina,ale
                          > chyba chcesz mu pomoc? Terapia szokowa ZAWSZE pomaga


                          no pewnie
                          holmesku słoneczko, łatwe to wszystko, nic tylko rad słuchać dobrych

                          ;)()
                            • r.richelieu Re: czy był juz tutaj wątek: 'mam doła'??n/t 12.09.03, 21:47
                              sherlock_holmes napisał:

                              > Popatrz na moj watek powyzej - czasem biore z zycia, nie z teorii :-(


                              ok,ok, a ci którzy żyją z alkoholikami są przekonani o swoim największym na
                              świecie nieszczęściu, największym bo to ich nieszczęście, a po drugie nie
                              przyjmują żadnym rad, pomysłów itp bo sami najlepiej wiedzą,a raczej nie
                              wiedzą co z tym fantem zrobić. To po prostu aroganccy zdołowani ludkowie,
                              czasem z podbitym okiem bo półka się obluzowała i spadła
                              kropka
                              • sherlock_holmes Re: czy był juz tutaj wątek: 'mam doła'??n/t 12.09.03, 21:53
                                Rozumiem, dlatego - choc wiem,ze to nie pomoze, i tak sie staram pomoc. I mimo
                                wszystko uwazam,ze w pewnym momencie trzeba powiedziec "dosc". Nie jestes
                                workiem bokserskim do wyzywania sie za kazda frustracje. Gosc musi SAM, BEZ
                                PRZYMUSU zrozumiec,ze zrobil z siebie szmate. I dopiero gdy sam poczuje,ze juz
                                jest na dnie, bedzie sie chcial leczyc. Pewnie nie kazdy, ale jednak.
                                Rozumiem tez Twoje rozgoryczenie - sam mam w pamieci obraz ciotki - z
                                dziecinstwa, zawsze smierdziala wodka i zataczala sie. I nawet na cmentarzu ten
                                widok nie znika sprzed oczu... Leczyla sie, lezala w szpitalu, miala dla kogo
                                zyc...
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka