Dodaj do ulubionych

zazdrośni?...

02.12.03, 09:56
"ty to w ogóle nie jesteś zazdrosna" stwierdził chyba z nutką żalu mój
szanowny. akurat wychodziliśmy z domu, kiedy zza drzwi pokoju znajomej pary
dobiegł głos kobiecy: "ta dziwka rzucała się na ciebie!". para z gatunku tych
atrakcyjnych, zgrabnych i topowych. i co z tego.
jak tam się zazdrośc rozkłada u was? u nas - jak w pierwszym zdaniu :)
Obserwuj wątek
    • daffne Re: zazdrośni?... 02.12.03, 13:28
      Zazdrosc ta wielka oczywiscie potrafi zniszczyc zwiazek , ale calkowity brak zazdrosci tez niewskazany :))To moje zdanie :)Kiedy czlowiek jest choc troche zazdrosny o drugiego czlowieka wtedy ta druga osoba wie , ze tej pierwszej na niej zalezy :) (ale namieszalam).
      U mnie to wyglada tak.Mnostwo lat myslalam , ze maz nie jest o mnie zazdrosny , nie dawal mi tego odczuc , kiedy po jakims tam czasie cos tam zasugerowal , usmialam sie jak cholerka...Wiec jednak troche zazdrosny jest ale nie do przesady .Za to On twierdzi , ze jestem zazdrosna nawet o muche ktora kolo Niego lata , w sumie ja i On wiemy , ze to nieprawda , chociaz moze by tak chcial ?:))
    • malen_a Re: zazdrośni?... 02.12.03, 14:21
      moj luby niestety nie jest zazdrosny wcale, nawet jak czasem bym chciala to tak
      smiesznie udaje atak zazdrosci, ze tylko sie usmiac moza...no a ja troche
      jestem, ale napewno mu tego nie pokaze :))
    • owca Re: zazdrośni?... 02.12.03, 20:32

      u mnie w związku nie ma zazdrości, już nie...
      kiedyś była (bardzo silna z mojej strony) ale na szczęście oduczyłam się we
      wszystkim węszyć zdradę ;-)
      zazdrość straszliwie niszczy, nic dobrego z niej nie ma...

      pozdrawiam
      owca

      _,,,٢ة إ ة٦,,,_
      • soczewica Re: zazdrośni?... - A jak ?????????? 02.12.03, 22:35
        p.a.d.a.l.c.o.w.a napisała:

        > potwornie'm zazdrosna bywała - gdym szaleńczo kochała.Tyle.

        czy to wyznacznik miłości? zaczynam się martwić.
        co innego, kiedy zaznaczam (z, nie ukrywając, satysfakcją) własne terytorium za
        pomocą powiedzmy chwycenia za ramię czy dłoń, a co innego, kiedy dziewczyna
        rzuca tekstem "ta dziwka się na tobie wieszała".
        zazdrość chyba faktycznie jest wpisana w miłość, ale u mnie zachowała się w
        ilościach śladowych. zdaje się że mam to po mojej mamie :)
        • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: zazdrośni?... - A jak ?????????? 02.12.03, 23:19
          czy to wyznacznik miłości ?? - tak nie twierdzę. I nie tak się u mnie objawiał-
          to znaczy bez wrzasków o dziwkach , itp. Ale cierpiało się , cierpiało. Werter
          mógłby pozazdrościć tych cierpień zazdrosnych.....


          soczewica napisała:

          > p.a.d.a.l.c.o.w.a napisała:
          >
          > > potwornie'm zazdrosna bywała - gdym szaleńczo kochała.Tyle.
          >
          > czy to wyznacznik miłości? zaczynam się martwić.
          > co innego, kiedy zaznaczam (z, nie ukrywając, satysfakcją) własne terytorium
          za
          >
          > pomocą powiedzmy chwycenia za ramię czy dłoń, a co innego, kiedy dziewczyna
          > rzuca tekstem "ta dziwka się na tobie wieszała".
          > zazdrość chyba faktycznie jest wpisana w miłość, ale u mnie zachowała się w
          > ilościach śladowych. zdaje się że mam to po mojej mamie :)
    • anahella Re: zazdrośni?... 03.12.03, 01:52
      zazdrosc potrafi zniszczyc wszystko i to nie tylko taka zazdrosc o partnera.
      Zazdrosc o pieniadze, o slawe a nawet o drobne przyjemnosci. Niedawno kolezanka
      w zazdrosci mi wykrzyczala, ze.... jestem wredna bo czytam kupe ksiazek i sie
      tym chelpie. A ja tylko powiedzialam ze znow cos sobie kupilam do poczytania i
      nie moge sie doczekac wieczora kiedy sie do ksiazki dobiore.
    • julla Re: zazdrośni?... 03.12.03, 10:05
      Za wielką zazdrością na ogół kroczą wielkie kompleksy,egocentryzm i chęć
      zdominowania partnera; nauczyłam się trzymać z dala do ludzi żywiących takie
      emocje bo strasznie przytłaczają i zabierają światło.
      A takie małe ukłucie zazdrości, nie niosące żadnych szykan; to chyba oznacza,
      że nam zależy i boimy się stracić- to uczucie jest mi znajome, a mój mąż robi
      się bardzo niespokojny, gdy znikam mu na parę dni z oczu.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka