Dodaj do ulubionych

Nasze przykre doświadczenia....:((

18.11.04, 21:53
Podzielcie sie ze mną przykrymi doświadczeniami związanymi z naszą przeklętą wadą wzroku :((. Mi kilka razy upokorzono z powodu mych oczu. Jeśli mi się jakaś dziewczyna podoba i dobrze się z nią czuję to wiem że na więcej niz rozmowa nie mogę liczyć - bo która pokaże się z zezowatym chłopakim... Okrutne życie. Przez swą samotność mam depresję. Najgorsze jest to że nie można tej wady wyleczyć :[[ i ta straszna świadomość bezradności. Czuję się jak niepełnosprawny, ludzie boją mi się spojrzeć w oczy i ja im też. Patrzę z zazdrością na ludzi, którzy nie mają zeza, nawet jeśli gorzej widzą ode mnie...
Obserwuj wątek
    • smutniutka Re: Nasze przykre doświadczenia....:(( 18.11.04, 23:17
      Biedaku! Tak sobie myslalam dzis jadac na zajecia, zeby na forum utowrzyc watek
      o smutkach zwiazanych z zezem, by moc sie wyzalic! A tu prosze, zagladam - i
      jest :-))) Ja napisze o tym jutro, bo dzis troszke sie spiesze. Choc dokladnie
      mam te same odczucia :-(((
      Moc serdecznosci!
    • olusia34 Re: Nasze przykre doświadczenia....:(( 19.11.04, 22:21
      Mam tą samą wadę i potwornie się z tym czuję podobnie jak ty od pięciu lat
      cierpię na depresję,związną z zezem.
      Błagam napiszcie czy nie ma dla nas jakiejś pomocy,zgodziłabym się na wszystko
      żeby pozbyć się tego okropnego kompleksu.
      Napiszcie gdzie na operacje z pozytywnym skutkiem może być za kase.
      Pozdrowienia
    • peptyd Re: Nasze przykre doświadczenia....:(( 22.11.04, 22:09
      czesc
      podobnie jak biedak cierpie na ta diabelska wade. Zycie z ta wada jest nie do
      zniesienia. Gdy mam komus spojrzec w oczy unikam tego panicznie. Najgorsze jest
      to jak stajesz sie obiektem smiechu, wtedy musze udawac ,ze tego nie slysze.
      Najgorsza jest rowniez samotnosc. Podoba mi sie dziewczyna, ale co nie podejde
      do niej bo przeciez kontakt wzrokowy jest nieunikniony a wtedy kompletna klapa.
      Jak bylem mlodszy to jeszcze jakos sie zylo ale teraz to z dnia na dzien moje
      samopoczucie diametralnie spada :((( A jak u Was ?
      • anula36 Re: Nasze przykre doświadczenia....:(( 24.11.04, 23:06
        coz mam od 10 lat widocznego zeza porazennego ( po wypadku) - powiem szczerze
        dopiero jak wpadlam przypadkiem zreszta zupelnym na to forum, dowiedzialam sie
        ze moze to byc jakis problem.
        Problem dla mnie to by byl jakby mi raczke albo nozke urwalo i bylabym skazana
        na stala obsluge przez innych ludzi.
        Zareczam,ze mozna, nawet z zezem normalnie,zyc,pracowac,kochac i byc kochanym.
          • anula36 Re: Nasze przykre doświadczenia....:(( 27.11.04, 15:26
            A napisze a nawet ciut opieprze za uzalanie sie;)
            Wlasnie dlatego,ze to siedzi w glowie trzba walczyc z glowa, z tymi myslami
            ktore sie rodza pod czaszka,samemu ,z przyjaciolmi,ze wsparciem psychologa-
            jesli to potrzebne.
            tak naprawde moje podejscie do wlasnych ulomnosci wynika z mojej filozofii
            zyciowej - pozwolicie ze potruje- zycie jest ( truizm ale prawda:) tylko
            jedno,jedyne. Oczywiscie fajnei jest byc mlodym pieknym i bogatym,ale zycie
            jest dla wszystkich takze mlodych,srednio bogatych i zezowatych:)
            Nie pozwole zeby drobna w koncu ulomnosc w jakis sposob zabrala michoc jeden
            dzien na zamartwianie sie-bo zaden z tych dni nie wroci.Choc mam pewne
            ograniczenia z ktorymi musialam sie pogodzic np niemoznosc prowadzenia
            samochodu.
            Druga sprawa- pracuje z ludzmi starymi i czesto widze smierc i niedolestwo- to
            pozwala sie zdynstansowac do wszelkich problemow.
            Trzy- nie widze powodu dla ktorego mialbym sie wstydzic ze zostalam ofiara
            wypadku drogowego, niech sie wstydzi sprawca nie ja.Potrafie o tym glosno mowic.
            Jakby co moge udzielic ko0repetycji:)
            Anula
            GG 1992072
            • straba Re: Nasze przykre doświadczenia....:(( 27.11.04, 15:49
              Dzięki za szybka odpowiedż.
              Ja jednak nie potrafię zaakceptowac do końca siebie taka jaka jestem.
              Niby widze, niby moglo byc gorzej a jednak nie moge sie przełamać i robię
              z "igły widł"
              Czy ty nauczyłas się takiego podejścia do życia po "przejściach" czy poprostu
              zawsze bylaś optymistką.Bo osobowość też ma znaczenie decydujące.

              Wiesz co ja też pracuje z ludzmi i widze na codzień ich problemy a mimo
              wszystko nie umie sie caly czas ustosunkować do swoich spraw, które są niczym
              wobec tragedii innych.
              Owszem nauczylam się troche olewać tego zeza ale wyeliminować go całkiem z
              podświadomosci nie umiem. Podam przyklad. Lato jade tramwajem do urzedu myślę
              ze trzeba po powrocie to czy to, tramwaj staje na przystanku. W witrynie sklepu
              plakat- łdna dziewczyna reklamująca tusz i już myśl <jak ja bym chciała mieć
              jej spojrzenie> I tak to wszystko wyglada.

              POzdrawiam


        • biedak20 Re: Nasze przykre doświadczenia....:(( 27.11.04, 20:15
          Niby można, jednak ja czuję, że przez zeza nie znajdę sobie nikogo bo jak wynika z moich doświadczeń to jest on ogromną przeszkodą dla dziewczyn, tylko 9 stopni a tak upieprza życie. Niby mam wszystko - jestem dobry w tym co robię, jednak świadomość samotności nie napawa mnie optymizmem. Wiem, że muszę z tym walczyć i muszę wygrać, a przegrywać bardzo nie lubię.
    • ewencja Re: Nasze przykre doświadczenia....:(( 25.11.04, 10:09
      Mam 18 lat i zeza od zawsze, taka się urodziłam, mam też astygmatyzm i wszystko
      to powoduje, że noszę sobie okularki, ale nie chcę szkieł kontaktowych, i sobie
      żyję. Będę jeździć samochodem, uprawiam sport, oglądam TV i czytam dużo
      książek, siedzę przy komputerze itp. W niczym mi moj zez nie przeszkadza. I nie
      czuję żadnego dyskonfortu, wybieram sobie okularki jakie mi pasują co kilka lat
      i sobie żyję. MIałam dwie operacji jak byłam mała, i to dało mi dużo, bo mój
      zezz jest stosunkowo mały i mało widoczny, nie którzy jak im nie powiem nie
      widzą go, a ja nie widzę za to zeza u innych zezowców:-)
      Widzę całkiem dobrze i wada mi się nie powiększa. Mogę robić wszystko to co
      inni, nie umiem i nie lubię malować i rysować. I mam problemy z geometrią i
      tyle...:-)
      I jestem szczęśliwym zezowcem. Bo i tak każdy kiedyś będzie nosił okulary a ja
      już mam wprawę:-))))))))))
      Ewa
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka