Dodaj do ulubionych

operacja? tak czy nie?

22.05.05, 09:40
hej! na początku chciałam sie z wszystkimi przywitać i gorąco was pozdrowić!
Znalazłam to forum wczoraj i przeczytałam prawie wszystkie posty :)
Tak się cieszę ,że nie jestem ze swoim problemem osamotniona, bo zawsze mi
się wydawało ,że tylko ja mam zeza i nikt więcej na świecie :)
To straszne co tu niektórzy piszą ,o tym ,że przez zeza nasze życie jest
jedną wielką męczarnią ,sama tak czasem myśle ,ale miewam na szczęscie też
dobre dni :)
Głowny mój problem ,jak i wielu z was to nie patrzenie ludzią w oczy ,to
straszne ,bo to jest tak jakby poczucie i przyznaie się do tego ,że jest się
od innych gorszym :( nie nawidze tego! Gdy z kimś rozmawiam to poprostu
analizuję każdy gest jego twarzy z myślą ,,czy już załważył?"-to okropne i
wrecz śmieszne!!!! przez to często nie moge się skupić na rozmowie , na tym
co ktoś do mnie mówi !!! Moja przyjaciolka mówi ,że mojego zeza nie widać ,a
jak już widać to jest on bardzo mały ,ale w mojej psychice jest on poprostu
OGROMNY !!!urusł do skali monstrum ,przysłania mi życie i szczęście :(((Moj
chłopak mówił ,że wogle go nie dostrzega i nie zwaraca uwagi ,ale ja nie
wiem ,ciągle mi się wydawało ,że on mnie kłamał !!!a drugi mówił ,że jest on
seksowyny !! jak coś takiego może być seksowne??? to ja nie wiem :(((Nie wiem
już normalnie , tak naprawde zdaje sobie sprawę ,że pewnie gdybym się
zaakceptowała to wszystko było by oki ,ale nie potrafie !!! nie umiem dać
sobie z tym rady.
Sprawa wygląda również tak ,że na jednym oku mam -2,0 a na drygie gdzies -0,5
to co mam -2,0 noszę na nim soczewke kontaktowa i to oko sie trzyma normalnie
gdy mam ja zalozona ,a to oko na ktorym soczewki nie nosze ,leciutko(podobno)
w stanie zmeczenia czy poddenerwowania mi się odchyla .Ale gdy sciagam
soczewke z tamtego oka to już nie jest tak ciekawie !!!Wtedy ono mi zaczyna
uciekać i to znacznie bardziej niż tamto!!
Myslę wiec o operacji ,lekarka mi powiedziała ,że nie ma sensu bo jest małe
odchylenie a na drugim mam przeciez szkło ,ale ja nie wyobrazm sobie mojego
życia w którym w kazdej minucie myśle o tym! Tak więc bardzo bym chciała ,ale
czytałam wasze posty ,w których niektózy są po opercji ,która się nie udała
lub jeszcze bardziej pogorszyła zeza!! nie wyobrazam sobie ,że mogłoby być
jeszcze gorzej :(także nie wiem co mam zrobić ,nauczyć się z tym żyć ??? czy
isc na operacje? a jesli tak to czy ona się uda ???kto mi to
zagwarantuje!!!???
PS:jestem z Krakowa
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • snedocor Re: operacja? - jestem na TAK 22.05.05, 11:50
      Hej,

      Jestem wlasnie swiezo po operacji, w zasadzie pierwszy raz dzisiaj zasiadlem do
      kompa, po tygodniu abstynencji;) Po prawie 3-miesiecznym wyczekiwaniu na termin
      - 'preparowalem sobie mięśnia' w Katowicach, 340km od mojego miasta. Bylo warto,
      bo efekt finalny przerósł najsmielsze oczekiwania. Problem zeza na dzien
      dzisiejszy zniknął i oby pozostal wspomnieniem.. Nie ma zadnych powiklań, moj
      powrot do zycia przebiega sprawnie i bezboleśnie. Tak sprawa wyglada na dzis.

      Specjalne thx dla Aneczki42111, dzieki ktorej trafilem w odpowiednie miejsce i
      pod odpowiedni nóż - chociaz jeden trafny wybor w zyciu;)

      pozdrowka,
      snedocor
    • smutniutka Re: operacja? tak czy nie? 22.05.05, 13:40
      melbka,

      cieszę się, że nas odnalazłaś :)
      No niestety z operacjami to wlasnie jest tak, ze im mniejszy kąt, to trudniej
      go zoperować. Ale to nie znaczy, że małych zezów wogóle się nie operuje. Często
      są potrzebne kolejne operacje. Oczywiście nikt nie jest w stanie dać Ci
      gwarancji, ze będzie idealnie i lepiej, ale myślę, że na wyleczenie jest dość
      duża szansa i warto zaryzykować :)
      Pozdrawiam cieplusio!

      S.
    • telson tak, tylko u zaufanych 22.05.05, 20:33
      ja tez jestem na "tak". Dobrze ze trafiłem tutaj bo dowiedziałem sie ze to nie
      jest problem. Polecono mi sprawdzoną i zaufana pania doktor JK.Termina mam na
      wrzesnien ;] . Najwazniejsza jest informacja- bo zycie w niewiedzy budzi obawy.
      Chcesz cos wiedziec- pytaj.

      pzdr4aneczka
    • melbka Re: operacja? tak czy nie? 23.05.05, 20:51
      dziękuje za wasze wypowiedzi :) Mam pytanie ,bo nie bardzo wiem! Czy gdyby
      załuzmy taka operacja się nie udała ,to czy kąt zeza może się powiększyć
      jeszcze bardziej po niej?
      Drugie moje pytanie ,bo nie znalazłam odpowiedzi czy po takiej operacji można
      normalnie nosić soczewki kontaktowe ?
      z góry dzięki za odpowiedzi !!:))i pozdrawiam
      • aneczka42111 Re: operacja? tak czy nie? 23.05.05, 21:20
        Melbko,

        Nie martw się na zapas o niepowodzenie operacji bo to na dłuższą metę nie ma
        najmniejszego sensu. Patysia jest po zabiegu i podobno już niedługo założy
        soczewki więc u niej przeciwwskazań nie było.Jak będzie u Ciebie - to musi
        ocenić lekarz.

        pozdrawiam i życzę dużo, dużo pozytywnych myśli:)

        Ania
    • joasia743 Re: operacja? tak czy nie? 24.05.05, 19:03
      Cześć,

      Właściwie to mogłabym się podpisać pod twoim postem. Mam ten sam problem i te
      same dylematy z nim związane. Może tylko trochę mniej dioptrii na oczach. Też
      zaczęłam właśnie nosić soczewki ale dwie (dziwię się że Ty nosisz tylko jedną,
      ja jak założę soczewkę na jedno oko - na to słabsze - to na to mocniejsze widzę
      dużo gorzej niż bez soczewek i odwrotnie). Też myślę o operacji bo ten zez choć
      ponoć mało widoczny ogranicza mnie i niszczy psychicznie. Podobnie jak Ty mam
      problemy ze skupieniem się na rozmówcy bo myślę tylko o swojej wadzie, czy
      bardzo ją widać; to idiotyczne ale tak jest. Mnie też kilkakrotnie mówiono, że
      nie mam mowy o zabiegu bo zez za mały. Ostatnio zdałam sobie sprawę z tego, że
      właściwie to nie byłam u żadnego specjalisty tylko u zwykłych okulistów dlatego
      stwierdziłam, że najwyższy czas udać się do kogoś kompetentnego. Umówiłam się
      na prywatną wizytę w Krakowie u dr Wójcik (niestety trochę trzeba czekać,
      wizyta pod koniec czerwca), zobaczymy co ona powie. Czy można jeszcze
      pogorszyć?...też mnie to nurtuje, mam nadzieję że wkrótce uzyskam odpowiedź na
      to i na inne pytania.

      Pozdrawiam
    • melbka Re: operacja? tak czy nie? 24.05.05, 19:50
      Dzięki za odpowiedzi ! Aniu wiesz trudno mi się nie martwić o niepowodzenie
      operacji ,muszę to chyba brać pod uwagę ,bo wiesz zawsze jest ryzyko ,że się
      nie uda i co wtedy jak by było gorzej? Nie wychodziłabym z domu już? Nie wiem 
      pewnie już bym się totalnie załamała  ale fajnie ,że jesteś optymistką ,która
      ja chyba raczej nie jestem, a szkoda ((
      Joasiu ,nie nosze soczewki na tym jednym oku ,ponieważ okulista powiedział ,ze
      wada jest tak mała ,że nie trzeba , ale widzisz do dziś się zastanawiam czy to
      nie jest powodem tego ,że to oko zaczęło mi uciekać !! Wcześniej gdy nie
      nosiłam soczewki ,tylko w tym oku był zez ,w którym nosze soczewke ,a to drugie
      było normalne ! sama tego nie rozumiem !!!
      Szczeże mówiąc to wogle żałuje ,że zaczęłam te soczewkę nosić ,bo wcześniej oko
      zezowało ,ale mało ,a teraz gdy ściągam soczewkę na noc to zezuje znacznie
      bardziej ! To tak jakby się rozregulowało i gdy nie ma na nim soczewki to nad
      nim nie panuje ,a jak jest to ono wogle nie ucieka i super ! szkoda tylko ,że
      to drugie zaczęło!!
      Co do operacji to jak byłam u okulistki to mówiła mi ,że trzeba mieć ukończone
      21 lat ,żeby mogla być operacja bo do 21 roku oczy się jeszcze kształtują !
      Teraz mam 21,5 ,wiec pewnie już bym mogła ! Tez myślę o tym by iść do dr
      Wójcik !
    • joasia743 Re: operacja? tak czy nie? 24.05.05, 20:20
      Ja właściwie to noszę soczewki dopiero kilka dni. Wcześniej nie nosiłam
      okularów bo widziałam dobrze (na lewe oko, które ucieka trochę słabiej) ale na
      tyle dobrze, nie trzeba było. Na dzień dzisiejszy lewe mam -1.00d, prawe
      -0,50d ale właśnie na prawe lekarz zapisał mi soczewkę -0,75d(troszkę
      mocniejszą) żeby zmniejszyć różnicę między oczami. Na razie nic więcej nie mogę
      powiedzieć bo chyba za krótko noszę te soczewki.
      Może spróbuj konsultacji u Wójcikowej skoro jesteś z Krakowa, na pewno warto.
      Ja zapisałam się prywatnie (żeby było szybciej) ale można chyba też konsultować
      się w szpitalu, tak sądzę.
      • melbka Re: operacja? tak czy nie? 24.05.05, 21:24
        hm a jak nosisz soczewki to oczy dalej ci uciekaja? bo wlasnie mnie to
        zastanawia ,bo jak juz pisałam ,oko na ktorym nosze soczewke nie ucieka gdy ona
        jest na nim ! wiec zastanawiam sie czy jakbym na drugim nosiła to by moze tez
        przestało uciekac :)))
        • joasia743 Re: operacja? tak czy nie? 24.05.05, 21:49
          Trudno mi powiedzieć to już teraz, bo soczewki noszę dopiero od zeszłego
          tygodnia. Tak jak już pisałam okulista zapisał mocniejszą soczewkę na prawe
          zdrowe oko które ma -0,5d żeby zmniejszyć róznicę pomiędzy oczami. Też
          wcześniej myślałam sobie, że może będę nosiła tylko jedną na lewe. Teraz wiem,
          że nie mogłabym tak bo z jedną soczewką na lewym widzę kiepsko prawym okiem,
          dużo gorzej niż gdy w ogóle nie mam soczewek. Myślę, że skoro zauważyłaś u
          siebie takie pogorszenie stanu oka to powinnaś skonsultować to ze swoim
          okulistą albo może z jakimś innym. Może za jakiś czas będę w stanie powiedzieć
          coś więcej:)
    • margol4 Re: operacja? tak czy nie? 05.06.05, 14:25
      Witam!widzę, że interesuje Cię wizyta u dr Wójcik.Może i jest dobrym
      specjalistą, ale w moim przypadku powiem otwarcie nie sprawdziła się...Byłam
      operowana przez nią dwa razy.Po ostatnim zabiegu- z zeza rozbieżnego zrobiła mi
      zbieznego(około 5-6stopni, nie zaleciła mi żadnych ćwiczeń ani noszenia
      okularów).Ostatni zabieg miałam 23 maja i ustawienie oka dla mnie osobiście
      wyglądało tragicznie.Wygrzebałam swoje stare okulary i w nich oko zaczęło
      ustawiać się na środek.Poszłam do swojego okulisty w białym, który to
      potwierdził i wypisał mi nowe.Odwiedziłam także gab. ortoptystyczny, w którym
      to pani ortoptyska pokazała mi jak mam ćwiczyć mięśnie oka, nie chcę się
      przechwalać, ale to działa...Może spróbuj pójść do dr Filipowicz, ona też
      pracuje w Witkowicach, ma swój prywatny gab. na ul. Lubicz 25/14 w krakowie
      tel. 501405528.Do dr Wójcik ja juz na pewno nie pójdę, na wizytę kontrolną
      zapisałam się do dr Filipowicz.
    • szpiegg_szoguna Re: operacja? tak czy nie? 14.06.05, 23:16
      Witam

      To jest mój pierwszy post tutaj, ale zaszaleję od razu.

      Chciałbym poruszyć kwestię atrakcyjności kobiety z (ogólnie ujmując) wadą
      wzroku.

      Wydaję się być kompetentną osobą by stwierdzić, że jak facet mówi "że go nie
      dostrzega" to trzeba rozumieć że szaleje za nim, a mówi tak żeby nie urazić
      adorowanej osoby.

      Niektórym z nas podobają się takie dziewczyny i nic na to nie poradzimy :)

      Gorąco wspieram walczących ze "zwierzątkiem" (sam przygotowuję sie do) ale
      drogie panie - nie popadajcie w paranoję - uwierzcie swoim facetom!
      • smutniutka Do szpiegg_szoguna 15.06.05, 08:14
        Witaj!

        Ciesze sie, ze napisales. Takie posty tez się przydają :))) Kiedyś, na samym
        poczatku forum już była mała dyskusja na ten temat.
        Zycze powodzenia w Twojej walce z zeziskiem.
        Pozdrawiam,

        S.
        • aneczka42111 Re: Do szpiegg_szoguna 15.06.05, 16:16
          W poniedziałkowym "Dużym Formacie" w Gazecie Wyborczej jest duży artykuł o
          prof.Marii Szyszkowskiej. Zgadzam się z nią, że człowiek powinien skupić się
          przede wszystkim na tym, by przeżyć życie po swojemu, by nie podporządkowywać
          się schematom...Po co o tym mówię? Ponieważ uważam,że to ja powinnam najpierw
          akceptować samą siebie,a dopiero potem zabiegać lub nie o akceptację innych i
          zyskiwać czyjąś aprobatę tym, jak wyglądam. Nie wyobrażałam sobie dalszego
          życia z zezem nie tylko dlatego,że powoduje on defekt kosmetyczny, ale przede
          wszystkim dlatego,że uniemożliwiłby mi dość skutecznie studia na moim kierunku
          i pracę w przyszłym zawodzie. A to,że facet by mi wmawiał,że to nie ma dla
          niego znaczenia i kocha mnie taką, jaka jestem nic by w tej sytuacji nie
          zmieniło!


          Pozdrawiam :)

          Ania
    • xxalicjaxx Re: operacja? tak czy nie? 28.06.05, 16:50
      witam Melbko:-)!! mam podobny problem...tyle,ze przez dlugi czas w ogole nie
      istanial.Mialam zabieg jeszce w podstawowce i moze dzieki temu moja wada jest
      teraz malo widoczna, choc mnie od pewnego czasu potwornie to dreczy,Zarza sie,ze
      szlysze czasem na ulicy cos nieprzyjemnego,ale jakos do tej pory problem ten nie
      istnial..dopiero ost.cos uslyszalam ze 2 razy o tym i zaczelo mnie to potwornie
      przesladowac...jak Ty oraz inni z podobb.problemem zyjecie na codzien...jak
      wasze kontakty z innymi? ja juz czasem glupieje i nie wiem czy to widac czy inni
      tego nie widza jak to jest...na niektorych zdjeciach mam idelane oczy , na
      innych nieciekawe.Musze wybrac sie do specjalisty w sprawie operacji, bo nie
      wiem mam kont jakies +5 i nosze soczewki i wsz.niby ok,ale psycha mi siada..ja
      nie wiem jak patrzec na innych czy oni to zauwazaja...nie chce sie chwalic,ale
      mam b.duze powodzenie, bylam tez fotmodelka..wiec nie wiem co jest grane...a dni
      sa smutne, bo czasem boje sie wyjsc z domu...napiszcie jak WY macie jak z tym zyc ??
      • melbka Re: operacja? tak czy nie? 29.06.05, 10:08
        hej alicjo ! miło ,że piszesz :)
        Wiesz u mnie radzenie sobie z tym problemem zależy głównie od stanu
        psychicznego :).Jeśli chodzi np o rozmowy z nieznajomymi to zawsze staram się
        rozmawiać w ten sposób ,żeby nie być ustawionym do kogoś na wprost tylko pod
        jakimś kątem ,bo wtedy mam gwarancje ,że oko nie ucieka .Ale jest to męczące
        wiadomo .Ale lata praktyki mnie tego nauczyły :)))
        Teraz siedze w domku i nagrywam się na kamerze i obserwuje ,kiedy mi oko
        ucieka ,bo chce wiedzieć w jaki sposob nie patrzeć! Mowiac szczeze ,jak się
        nagrywam ono nigdy mi nie ucieka ,chyba ,że sama to wywołam ,ale wiem ,że nie
        ma w domu takich czynników jak sres czy zmęczenie ,które to u mnie wywołują
        tego zeza.Więc chyba nie jest to dokońca wiarygodne.
        Nie wiem ,trzeba nauczyć się z tym żyć poprostu .Jestem pewna ,że ludziom to
        tak nie przeszkadza jak nam samym.Zresztą jak ja np rozmaiwam z kimś kto ma
        zeza ,to nie myśle o tym w kategoriach,,o mój boze ale zez" ,tylko uznaje to za
        tak naturalne jak by ten ktoś mial proste oczy.
        Czasem sama się łapie jaka jestem głupia ,byłam u fryzjerki ,zeby mi zrobila
        grzwyke i ona mówi ,że ta grzywka mi troche świruje ,ja oczywiście odrazu
        pomyslalam sobie czy ona napewno nie powiedziała mi tego o oku i musiałam długo
        się nad tym zastawnawiac ,zeby dojsc do wniosku ,ze to o grzywke chodziło :)))
        Mam pytanko do Ciebie bo nie napisałaś,czy jak nosisz soczewki to po ich
        sćiagnieciu kat zeza Ci się nie powiększa?
        pozdrawiam:))
        • aneczka42111 Do melbki 29.06.05, 15:24

          Cześć Melbko:)

          Nie chciałabym, zeby to zabrzmiało jakoś niemiło dla Ciebie i sprawiło Ci
          przykrość, ale to, co przeczytałam w Twoim poście o nagrywaniu się i całym tym
          SZALEŃSTWIE związanym z tym, żeby czasem ktoś nie zauważył nie jest zbyt
          mądre.Innych zbajerujeszsz robiąc pozy by niczego nie zauważyli - ale samej
          siebie nie oszukasz... Zastanów się nad tym i spójrz na tą sytuację z boku...

          Ania
          • melbka Re: Do aneczki 42111 29.06.05, 16:33
            Hej Aniu !
            Rozumiem ,że może wydac się to śmieszne ,ale to chyba kwestia tego ,że nie
            jestem w stanie tego zaakceptować ! To jest tak samo jakbym miała blizny na
            plecach to przecież nie chodziłabym w bluzkach odsłaniających je :)
            Ja nie chce pokazać swiatu ,,patrzcie ja nie mam zeza" ,tylko sama chce się
            czuć lepiej,a przecież o to głównie chodzi .
            Pozdrawiam
            • aneczka42111 Re: Do aneczki 42111 29.06.05, 16:57

              Melbka,

              Ja nie napisałam,że to jest śmieszne!Dokładnie rozumiem jak to jest żyć z
              zezem bo żyłam z tym prawie 17lat... I dlatego stanowczo powiedziałam: DOŚĆ!
              Przecież tak na dłuższą metę nie można funkcjonować...
            • margol4 Re: do melbki 29.06.05, 17:31
              Napisz jak tam twoja wizyta u Wójcik?przecież miałaś do niej iść, a może byłaś
              u innego specjalisty?dla każdego z nas zez jest okropieństwem, ale nie trzeba
              siedzieć z załozynymi rękoma i się tym zadręczać.Pozdrawiam
              • melbka Re: do melbki 29.06.05, 18:21
                Aniu ,wiem ,że nie napisałas ,że jest to dla Ciebie śmieszne ,ja to źle
                odebrałam ,także sorki :)
                do margol 4 -przecież sama kilka dni temu na tym poście napisałaś ,że nie
                polecasz dr .Wójcik bo miałaś u niej zabieg ,który nie jest dla Ciebie
                satysfaktcjonujący!!! Tak więc zniechęciłam się :(((
                Nie wiem, rozmawiałam z moją przyjaciółką na ten temat ,i doszłyśmy do
                wniosku ,żebym jeszcze czekała ,medycyna się rozwija ,może za rok dwa będą
                pewniejsze zabiegi ,może ja będe odważniejsza .nie wiem...
              • aneczka42111 Re: do melbki 29.06.05, 18:56
                "Nie trzeba siedzieć z założonymi rękoma i się tym zadręczać." - Mariolu -
                święte słowa!!! Podpisuję sie pod tym obiema łapkami i zachęcam
                wszystkich "dołujących" się z owodu zeza by sobie te słowa zapamiętali albo
                powiesili w pokoju na korkowej tablicy:)))

                Ania
                • lelia Re: do melbki 29.06.05, 19:16
                  Aniu masz swieta racje tylko nie kazdy na tym forum jest tak odwazny jak ty.Ja
                  sie boje tej operacji jak ognia ale gdybym miala pewnosc ze sie uda to
                  poszlabym pod noz od razu .Niestety 100% gwarancj nikt nam nie da .Dlatego
                  podziwiam cie za twoja odwage i determinacje .
                    • snedocor Re: do Leili 30.06.05, 13:27
                      Ze sie tak wtrące...

                      A poza tym czym się ryzykuje? Praktycznie niczym, o ile nie cierpi sie na jakies
                      choroby wykluczajace narkoze... Jesli wystapi dwojenie - mozna je cofnac
                      reoperacja, jesli zez nie bedzie zlikwidowany do konca, robi sie reoperacje...
                      To nie jest krojenie otwartego serca tylko wielokrotny zabieg porownywalny do
                      operacji plastycznej, ktora tez mozna powtarzac jesli zachodzi taka potrzeba.

                      pozdro,
                      snedocor - po 4 operacjach, w oczekiwaniu na 5-tą:)
        • xxalicjaxx Re: Do MElbki!! 30.06.05, 12:36
          Faktycznie gdbym nie nosila soczewek, to oczy by nie byly rowne..ale w nich nie
          jest zle...widze,ze masz podobny problem co ja - niewielki zez, moze i
          niezauwazalny,ale wielki problem:/ Pewnie jak nie uswiadomisz kogos o swojej
          wadzie, to on tego nie dostrzega.Ja tez b.sie boje zabiegu, bo tyle "zlego" sie
          slyszy i nie daj Boze "dac zrobic sobie cos powaznego" z zeza, ktorego prawie
          nie widac:/ Niedlugo wybieram sie do specjalisty, bo z tego co wiem w moim
          miescie sa bdb lekarze i klinika..ale jakos nie pale sie na ta
          operacja....Chetnie porozmawialabym z Toba na gg, bo widac mamy b.podobny
          problem-wiekszy z psychika i zaakceptowaniem a mniejszy z wadą.Wczoraj
          rozmawialam powaznie ze znajomym na temat moich oczu i stwierdzil,ze czasem
          moze popatrze troszke inaczej ,ale ze on by tego nigdy zezem nie nazwal. Tym
          bardzie boje sie "cos spaprac" zostawiam swoje gg i prosze i odezwij sie 33 74
          665
          pozdrawiam cieplutko OJ jednak to gg nie dziala cos, podam Ci nr na maila
          gazety.pl i prosze nie dawaj go nikomu

    • snedocor do wszystkich bojaźliwych:) 30.06.05, 13:35
      Operacja zeza czesto nie jest nazywana tak naprawde "operacją" tylko zabiegiem
      okulistycznym. Jak myślicie - dlaczego? Czy ktos nazywalby taka ingerencje
      zabiegiem gdyby to bylo tak ryzykowne i nieprzewidywalne, jak sądzicie? Jako
      weteran tej formy leczenia - jeśli nawet zaszlaby taka potrzeba - operowalbym
      sie co pół roku, byle tylko miec nawet krotkotrwaly efekt w postaci
      zmniejszonego lub zlikwidowanego zeza. Mam jednak nadzieje ze piata operacja
      zalatwi raz na zawsze ta kwestie. Dlatego nie widze tu żadnych podstaw do
      jakichkolwiek obaw - należy sie kroić, kroić i jeszcze raz kroić - i nie ustawac
      w dążeniu do ideału:)

      pzdr,
      sned
      • margol4 Re: do wszystkich bojaźliwych:) 30.06.05, 14:54
        Jestem tego samego zdania co Sendocor.Najlepszym przykładem jest Ania - wiele
        osób widziało jej fotkę i każdy powie, że wygląda świetnie.Zamieszczając swoją
        propozycję na forum chciała nas podbudować i pokazać, że jak się chce to mozna
        wiele osiągnąć.Powrót zeza czy też nieudany zabieg nie jest czymś czego nie da
        się odwrócić.Sama jestem juz po 5 zabiegu i jeśli zaszłaby potrzeba kolejnego,
        to bez wahania bym się zdecydowała.Jak byłam w szpitallu to leżała ze mna
        dziewczyna u której zez powrócił dopiero po 4 latach od zabiegu-i bardzo mały,
        tylko pod koniec dnia w skutek zmęczenia powiększał się trochę (a chyba tylko
        dlatego powrócił, jak sama ona powiedziała, że nie nosiła regularnie soczewek
        kontaktowych.U mnie po przed ostatnim zabiegu zez powrócił po 2 latach. Także
        nie ma na to reguły, że zez może powrócić koniecznie po pół roku, albo po 2
        latach, bo u kogoś tak było.Moim zdaniem idąc na zabieg nic nie tracimy, możemy
        jedynie zyskać i niepowodzenia ich, nie powinny nas zrażać.
        • melbka Re: do wszystkich bojaźliwych:) 30.06.05, 21:08
          Dziś tak o tym myślałam i doszłam do wniosku ,że to nie tylko kwestia
          odwagi ,ale też chyba wielkości tego zeza! Chodzi mi o to ,ze gdybym miała
          większego i gdyby nie soczewki kontaktowe ,które ratują sytuacje miałabym
          mniejsze opory przed operacją !ale mogę się mylić ...
          • aneczka42111 Re: do wszystkich bojaźliwych:)melbko! 01.07.05, 15:50

            Ja po trzecim zabiegu miałą kąt tzw. resztkowy wynoszący około 4 stopni co
            niemal graniczyło z normą fizjologiczną. Mimo to po roku kolejny zabieg okazał
            się potrzebny, ponieważ taki kąt "pozostawiony sam sobie" zaczął się
            powiększać. Faktem jest,że dość moco moje oczka "eksloatowałam" na studiach:
            ślęczenie nad książkami, długie siedzenie w salach projekcyjnych, praca z
            kamerą)A jak to wyglada dzisiaj - kto widział, ten wie:)

            Pozdrawiam:)

            ania
            • joasia743 Jak to jest z tym nawrotem zeza? 01.07.05, 18:16
              Mam pytanie do wszystkich weteranów walki z zezem:)
              Czy jeżeli osoba mająca od urodzenia jakiś tam kąt zeza powiedzmy 10st.
              zdecyduje się na na zabieg i będzie ok, ale po pewnym czasie kąt się powiększy
              (co jak widzę jest standardem),to do jakiego stopnia ten zez powróci; do stanu
              wyjściowego tj. 10 st. czy np. do 15 albo i więcej. Czy to w ogóle można
              przewidzieć?
              Myślę,że ta kwestia zainteresuje wszystkich potencjalnych kandydatów do
              zabiegu:)
              • aneczka42111 Re: Jak to jest z tym nawrotem zeza? 01.07.05, 20:13

                Joasiu,

                Nawrót choroby jest bardzo, bardzo indywidualną sprawą i wcale NIE MUSI się
                wydarzyć. To, że komuś kąt po zabiegu po upływie jakiegoś tam czasu powiększył
                się wcale nie oznacza,że powiększy się także Tobie. Takie myślenie jest błędnr
                i do niczego nie prowadzi. trzeba zaufać lekarzowi, który wie, co robi i dołoży
                starań by wszystko było w porządku. Jak widzisz u mnie, mimo tego iż z zezem
                walczyłam naprawdę długo w końcu się udało i to jest chyba najistotniejsze.

                Pozdrowionka:)

                Ania

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka