Dodaj do ulubionych

czy sa na tym forum osoby, które nie zostały

23.03.06, 19:20
zakwalfikowane do zabiegu?
Obserwuj wątek
      • moni1002 Re: czy sa na tym forum osoby, które nie zostały 31.03.06, 15:55
        Witam
        Mam 26 lat i zez ukryty -heteroforie. Dwa lata temu byłam na konsultacji na ul.
        Oczki w Warszawie i odradzono mi operację. Pomyślałam, że mają rację, że może
        mój przypadek nie jest taki zły, a ja wszystko wyolbrzymiam, ale nie ma dnia
        żebym nie myślała o tym jakiego mam pecha w życiu, że urodziłam się taka i jak
        bardzo chciałabym to zmienić.
        Monika
          • moni1002 Re: czy sa na tym forum osoby, które nie zostały 03.04.06, 14:01
            Cześć Aleksandro
            Mój zez jest rozbieżny, naprzemienny,ukryty tzn. jak się skupię na oczach to
            potrafę patrzeć prosto. Nie pamietam już nazwiska p. doktor z Oczki to było
            jakieś 2 lata temu. Dzisiaj pójdę do lekarza pierwszego kontaktu i wezmę
            skierowanie do specjalisty, bo chyba tak się zaczyna. Muszę coś z tym zrobić bo
            to stan się pogarsza wraz z moim wiekiem. mam już coraz większe problemy z
            utrzymaniem oczu prosto. Jeśli nie sprawi Ci to problemu to proszę zapytaj p.
            doktor. Dziękuję za życzliwość. Apropo Twojej operacji, widziałam zdjęcie. OCZKO
            JEST PROSTĘ. GRATULIJĘ I ZAZDROSZCZĘ.
            Pa Monika.
              • aleksandra1977 Re: czy sa na tym forum osoby, które nie zostały 03.04.06, 17:44
                chodzę do dr Zamłyńskiej prywatnie. Wizyta w jej gabinecie na ul. Chmielnej
                kosztuje 60 zł. Na zabieg też się zdecydowałam prywatnie, bo zależało mi bardzo
                na czasie. To, że pójdziesz do p. doktor prywatnie, nie oznacza, że musisz
                koniecznie płacić za zabieg. Możesz zrobić to w ramach NFZ i pani doktor na
                pewno Ci to zaproponuje.
                Mimo, ze płaciłam za pierwszą wizytę i za zabieg, to wszystkie wizyty kontrolne
                po zabiegu sa bezpłatne.
                      • aleksandra1977 Re: Do Moni1002 04.04.06, 18:17
                        Czesc Moni,
                        bylam na wizycie kontrolnej u p. dr Zamlynskiej i tak jak obiecalam, zapytalam
                        o Twoj problem. Pani doktor stwierdzila, ze zeza ukrytego sie nie operuje, bo
                        skoro jest ukryty, to go nie widac. Ujawnia sie w sytuacjach wymuszanych i
                        zdaniem p. doktor operowac go mozna wowczas, gdy przeszkadza w patrzeniu. Jesli
                        jest tak u Ciebie, to p. doktor chetnie Cie zobaczy i na pewno zrobi wszystko
                        zeby Ci pomoc.
                        • moni1002 Re: Do Moni1002 05.04.06, 12:23
                          Witaj!
                          Dzięki Olu, że zapytałaś. Własnie mój zez "ukryty" jest trochę inny, taki dziwny
                          przypadek, ujawnia sie nie tylko w wymuszonych sytuacjach. Czasami mimowolnie
                          oko "ucieka" samo z siebie. Gdy zezuje, czuje to i zaraz przywracam go do
                          pozycji prostej. Rozmawiając ze mną przelotnie nie zaobserwowałabyś zeza, ale
                          przy dłuższym przebywaniu ze mną to widac gołym okiem. Możnaby wyciągnąć
                          wniosek, że to nie jest problem bo potrafię ustawiać oczy prosto. Ale często
                          mrugam, rozmawiam z kimś i myśle nie tylko o temacie rozmowy, ale i o tym aby
                          trzymac oczy prosto i wciąz mrugam. Uwierz to jest męczące. Zapisałam się juz na
                          wizytę u doktor Zamłyńskiej na 20 kwietnia. Zobaczymy co powie. Jeszcze raz
                          serdecznie dziękuję i pozdrawiam.
                          • aleksandra1977 Re: Do Moni1002 05.04.06, 18:53
                            nie ma za co, przeciez Ci obiecalam :)
                            Z tego co napisalas wynika, ze jednak mimo, ze ukryty, to jedanak uciazliwy. A
                            to jest argument "za" zeby cos z tym zrobic. Super, ze zapisalas sie do pani
                            doktor!
                            Daj znać koniecznie, jak będziesz juz po wizycie. Ciekawi mnie, jaka bedzie
                            opiniap. doktor... Trzymam kciuki!
                            buziaki
                            • moni1002 Re: Do Oli 06.04.06, 16:44
                              Witam
                              20 kwietnia wizyta u Dr Zamłyńskiej. Jestem bardzo ciekawa co powie. Pownie to
                              samo co wszyscy. Zdam relację.
                              Wielka Buzia
                              Monika
                                • moni1002 Re: Do agatak7 06.04.06, 16:49
                                  Cześć
                                  Piszesz, że masz taki problem jak ja. Nie śledziłam twoich wypowiedzi na forum,
                                  nie wiem w jakiej jesteś sytuacji- po, przed operacją...?Czy lekarze do tej pory
                                  Ci jakoś pomogli czy karmią Cię "niewiele mozna zrobić". Ble okropnie niesmaczne
                                  i nie zabija głodu. Powiedz mi jak sobie z tym radzisz.
                                  Monika
                              • aleksandra1977 Re: Do Oli 06.04.06, 17:28
                                Moni,
                                koniecznie odezwij się po wizycie.
                                Nie wiem, co masz na myśli mówiąc "Powie to samo, co wszyscy", ale wiem na
                                pewno, że nie zostawi Cię z niczym.
                                • aleksandra1977 Re: Do Oli 06.04.06, 17:30
                                  ja kolejną kontrolną wizytę u dr Zamłyńskiej mam już we wtorek, 11.04. i też
                                  jestem ciekawa, czego się dowiem. Może uda się już coś bliżej powiedzieć na
                                  temat nowych szkieł. Oprawki już mam upatrzone :)
                                  • moni1002 Re: Do Oli 07.04.06, 16:07
                                    Cześć Olu
                                    Jestem już trochę zmęczona tą historią. Stąd moje zniechęcenie i pesymizm.
                                    Podziwiam Ciebie za samozaparcie i wiarę w szcześliwe zakończenia. Jesteś super.
                                    Tak trzymaj. Ja oczywiście zdam relację z wizyty u Dr Zam...

                                    A tym czasem serce mam w gardle bo jutro czwarta próba uzyskania prawa jazdy.
                                    Trzymaj kciuki
                                    Pozdrawiam
                                    Monika
                                    • aleksandra1977 Re: Do Oli 07.04.06, 17:17
                                      Moni,
                                      trzymam kciuki za prawo jazdy. MOCNO, drukowanymi literami :)
                                      Wiesz, 3 lata temu przeszłam zalamanie nerwowe. Stałam się ofiarą mobbingu w
                                      jednej z agencji reklamowych. Prosto z pracy trafiłam do szpitala z silnym
                                      uciskiem i rozpierającym, bólem w klatce piersiowej, ciśnienie wówczas 170/100.
                                      Do tego ogromony niepokój, którego źródła nie potrafiłam zdefiniować. Bolał
                                      mnie dosłownie każdy milimetr mojego ciała, nie mogłam spać, chodzić, pojawiły
                                      się bóle i zawroty głowy, kołatanie serca i podwójne widzenie. Bałam się 24
                                      godziny na dobę, nie wiadomo czego. Prześladowało mnie uczucie, że jak zamknę
                                      oczy, to umrę. W rezultacie ciągle ktoś musiał przy mnie siedzieć. Najlepszym
                                      zajęciem był płacz. Byłam cała rozdygotana, cała się trzęsłam jak galaretka (do
                                      dzisiaj nie wiem, skąd personel szpitala miał do mnie tyle cierpliwości...).
                                      W szpitalu spędziłam 2 miesiące, akurat całe wakacje. Przebadano mnie od
                                      morfologii, poprzez EKG, EEG, RTG kręgosłupa, na TK kończąc. Do wyników badań
                                      nie można było się przyczepić, bo wychodziły OK, a ja pytałam wciąż
                                      lekarza "dlaczego jest tak źle, skoro jest tak dobrze?". Przecież nie mogło mi
                                      wysiąść wszystko w ciągu dosłownie kilku dni. Diagnoza: depresja
                                      psychosomatyczna z zespołem lęku napadowego.Bałam się wyjść z własnego pokoju.
                                      Nie było mowy o wyjściu na spacer. Nie mogłam się na niczym skupić.
                                      Pewnie wiele osób powiedziałoby wówczas "nie wygłupiaj się i weź się w garść!",
                                      albo "za bardzo wsłuchujesz się w siebie", czy "a tam, przesadzasz".
                                      Zapewniam, że takie rady wcale dobrze nie służą. Człowiek w takim stanie
                                      emocjonalnym dobrze zdaje sobie sprawę, że powinien wziąć się w garść, że swoim
                                      zachowaniem może denerwuje swoich najbliższych, ale czuje się fizycznie bardzo
                                      chory. Nie ma siły na to, bo sytuacja go przerasta, jednocześnie jest mu z tym
                                      bardzo źle. Uwierz, że chciałby sobie pomóc, ale nie wie jak i mimo, że o
                                      tym głośno nie powie, rozpaczliwie oczekuje pomocy od otoczenia (znajomych,
                                      rodziny, kogokolwiek, komu ufa). Ma się bardzo niską samoocenę, wszystko wydaje
                                      się bezsensowne, niekiedy pojawiają się myśli samobójcze.
                                      Dostałam leki. Seroxat i oxazepam. Początkowo było mi bardzo trudno, bo na
                                      efekty leczenia seroxatem trzeba poczekać. Poprawę odczuwa się po 4-6
                                      tygodniach, które wydają się wiecznością. Najpierw objawy nasilają się i
                                      naprawdę, gdyby nie moi najbliźsi, nie wiem, czy bym sobie sama poradziła...
                                      Brałam seroxat przez rok. Zmieniłam pracę. Ułożyłam sobie od nowa życie
                                      prywatne. Dziś znów potrafię się uśmiechać, widzę sens swojego życia, planujemy
                                      założenie rodziny. Jest lepiej i mocno wierzę, że wydarzenia sprzed kilku lat
                                      pozostaną tylko wspomnieniem.
                                      Wychodzenie z depresji, czy nerwicy jest długą i trudną drogą. Ja miałam
                                      szczęście.Mnie się udało. Dzięki lekarzom, dzięki moim bliskim i znajomym oraz
                                      wszystkim tym, którzy wierzyli we mnie w tych trudnych momentach.
                                      Moni, rozumiem, że masz dość. To czekanie i niepewność może naprawdę nieźle
                                      zmęczyć. Musisz myśleć pozytywnie, to naprawdę pomaga. Doceń piękno wiosny za
                                      oknem, coraz cieplejsze dni, kwitnące krokusy na trawniku... I nawet nie
                                      zauważysz, że za chwilę bedziesz miała termin zabiegu, a za następną będzie już
                                      po. Marzenia są po to, żeby je spełniać, a Ty już jesteś naprawdę bardzo, by
                                      tak się stało :)
                                      • aneczka42111 Re: Do Oli! 07.04.06, 17:47
                                        Olu,

                                        Naprawdę poruszył mnie Twój post - to naprawdę niesamowite:-)Cieszę się,że
                                        jesteś na forum bo BARDZO je wzbogaciłaś i dalej wzbogacasz. Jeśli mogę spytać
                                        (nie musisz odpowiadać jeśli nie chcesz) - czy zez 'dołożył" jeszcze swoje w
                                        momencie, kiedy przeżywałaś tak trudne chwile czy dopiero teraz, gdy wyszłaś z
                                        tego postanowiłaś coś z nim zrobić?

                                        Pozdrawiam Cię:*

                                        Ania
                                        • aleksandra1977 Re: Do Oli! 07.04.06, 18:05
                                          Aneczko,
                                          dziękuję Ci bardzo za komplement :)
                                          Tak. Stanowczo tak. Mimo, że akceptowałam swój wygląd, to wtedy za swój stan
                                          emocjonalny, poczucie własnej wartości na poziomie mniej niż zero, obwiniałam
                                          zeza. Myśli w stylu: "jestem beznadziejna, nic mi nie wychodzi na żadnej
                                          płaszczyźnie, a do tego mam zeza, który na pewno nie pozwoli mi niczego w życiu
                                          osiągnąć", były codziennością. My, którzy spotykamy się tu na tym forum, chyba
                                          bez wyjątków, pragniemy wygrać z zezem. Ja swoją decyzję podjęłam dokładnie
                                          14.02. Była bardzo spontaniczna, spowodowana w dużej mierze przypływem odwagi,
                                          którą zaczerpnęłam po przeczytaniu postów na tym forum. Zwyczajnie oznajmiłam
                                          rodzicom, że część rocznej premii chcę wydać na operację. Wszyscy przyjęli tą
                                          wiadomość z entuzjazmem. W dniu zabiegu "kibicowała" mi cała rodzina, a
                                          następnego dnia nikt nie mógł się doczekać zdjęcia opatrunku. Teraz cieszymy
                                          się wszyscy, a p. dr Zamłyńska spełniła moje marzenia.
            • moonia24 Re: czy sa na tym forum osoby, które nie zostały 03.12.06, 22:39
              do moni1002, Moni prosze napisz czy udalo Ci sie zoperowac oczka?mam podobny
              problem jak Ty ktory opisalas czyli zez utajony,moge utrzymac oczy w
              prawidlowym ustawieniu przez krotki okres jak sie mocno skupie,ale po czasie
              zezuje mi oko,trudniej mi utrzymac oczy prosto jak jestem zmeczona,bylas u dr
              Zamlynskiej?operowalas sie juz?sa efekty?mnie lekarze tez nie proponowali
              operacji,czesto mowili ze nie widza zeza,ale mnie bardzo przeszkadza.odpisz

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka