Dodaj do ulubionych

Kącik dla rodziców dzieci, które mają zeza

05.01.07, 14:17
Drodzy Rodzice!
Tutaj jest specjalny wątek dla Was, byście mogli się wspierać i służyć sobie
radami dotyczącymi walki z zezem u Waszych Pociech.
Pozdrawiam Was i Wasze Dzieci!
Smutniutka
Obserwuj wątek
    • annarut Re: Kącik dla rodziców dzieci, które mają zeza 05.01.07, 14:22
      To ja od razu jako pierwsza!
      A teraz skrót:
      Jestem mamą Basi 1,5 roku, zez naprzemienny od urodzenia, leczymy obecnie w
      Szczecinie okularkami z pryzmatami 10. Basia nie ma wady wzroku, okularki
      lekarka dała na 1,5 dioptrii (nadwzroczność niby normalna u dzieci). Basia
      okularków nie chce nosić...:-( Wizyta kontrolna w Szczecinie w połowie lutego.
      Wcześniej zaklejałyśmy oczka na zmianę przez ok.1 miesiąc, potem się skończyło
      nałogowym zrywaniem plasterków przez Basiulę.
      Ania
      • nawoj29 Re: Kącik dla rodziców dzieci, które mają zeza 06.01.07, 10:36
        Cześć, Aniu. Ja też jestem rodzicem, ale moja sytuacja jest inna. Mam dwoje
        dzieci z zezem. Oboje nie mieli zeza od urodzenia, wiec ich leczenia przebiega
        inaczej. Zez ujawnił się ok. 3 r.ż. Wtedy nie było nawet żadnego forum na ten
        temat i wypytywałam znajomych o polecanych lekarzy. Byłam u różnych lekarzy,
        wypytywałam też o metodę szczecińską, ale ostatecznie zdecydowałam się na dr.
        Wójcik w Krakowie.
        Starsza miała zabieg w wieku 4,5 lat, młodszy bez zabiegu. Oboje mieli
        ćwiczenia ortoptyczne, ćwiczenia w domu. Uzyskaliśmy widzenie obuoczne, łącznie
        ze stereoskopowym. Obecnie dr. nie zleca zabiegu, a wręcz twierdzi, że mogłby
        zaszkodzić. Czytałam, ze wielu osobom zleca zabieg przy pierwszej wizycie, wiec
        skoro już go odradza, to ufam, że ma rację. Zeza niemal nie widać, choć u
        starszej, tej po zabiegu oko czasem ucieka. U młodszego właściwie w ogóle nie
        obserwuję uciekającego oka.
        Najważniejsze, to znaleźć dobrego lekarza, a on już powinien najlepiej
        pokierować. Życze powodzenia i cierpliwości.
          • maja285 Re: Kącik dla rodziców dzieci, które mają zeza 20.01.07, 16:39
            cześć, ja jestem mama 2 letniej Mai, zez pojawił się u nas nagle w ciągu
            tygodnia po 2 urodzinkach, po wizycie u okulisty okazało się że Majka m awadę
            +2,5 na obu oczkach i niedowidzenie prawego, nie wiem jak duże... ma okularki
            +1 które chętnei nosi, nie chce jednak zakrywać oczka, a powinna, kończy sie to
            histeria i zrywaniem. Leczymy się u dr Jochan, okularki nosi od listopada ale
            poprawy nie widać...:( w okularkach zeza prawie wcale nie widać, ale jak
            ściągnie...to bardzo
            • yogisia Re: Kącik dla rodziców dzieci, które mają zeza 23.02.07, 13:18
              Dziewczyny, proszę pomóżcie!
              Jestem mamą rocznej Eli, która około półtora miesiąca temu zaczęła zezować
              (lewe oczko ucieka od srodka). Byłam dziś u okulisty w Prokocimiu, pani doktor
              zbadała dno oka, powiedziała, ze jest ok i nic więcej nie da się teraz zrobić,
              trzeba zbadać refrakcję - teraz się nie da, mamy przyjść za pół roku, może za
              rok a może dwa, bo nie wiadomo kiedy córeczka będzie chciała współpracować przy
              badaniu. No ale teraz nawet nic prócz dna oka nie zbadała, nawet nie
              spróbowała! Skąd więc wie, że dziecko nie zechce współpracować? Czy to
              normalne? Mam ochotę iść do innego lekarza, czy słusznie? Pomóżcie proszę,
              Kasia



              -----
              Czas leczy nasze rany, ale zmarszczki są bardziej uparte.
              • finulina Re:Kącik dla rodziców dzieciDO Kasi:) 23.02.07, 13:26
                Cześć Kasiu,
                moim skromnym zdaniem powinnaś jak najszybciej zmienić lekarza. Mówienie "może
                za rok, a może za dwa" jest po prostu beznadziejne. Tu przecież chodzi o zdrowe
                oczka Twojej córci!
                Zapraszam Cię też tutaj:
                www.strabismus.phorum.pl
                pozdrawiam.
              • nawoj29 Idź do innego lekarza 23.02.07, 19:16
                Radziłabym pójść do innego lekarza. Ja jeżdzę do dr. Wójcik w Krakowie i
                widziałam tam dzieci jeszcze nie chodzące. Leczenie zeza powinien ustawić
                lekarz specjalista od zeza. Jeśli dr nie ma doświadczenia z dziećmi lub zezem,
                to nie ma po co do niej chodzić. Zez nie leczony może doprowadzić do
                niedowidzenia lub niewykształcenia widzenia obuocznego - chyba tego nie
                pokręciłam, choć nie jestem specjalistą.
                Wiele osób chwali też dr Jochan w Bytomiu. Powodzenia
              • ponape4 Re: Kącik dla rodziców dzieci, które mają zeza 24.02.07, 20:07
                yogisia napisała:

                W Prokocimiu Ci nic nie pomogą bo oni się w ogóle zezem nie zajmują.
                Ja byłam u okulistki z Prokocimia ze starszą córką (bez zeza) i spytałam o
                Lenkę (2,5 roku), ale ona od razu nas skierowała do Witkowic. Poszłam
                prywatnie do dr Wójcik i za 2 tyg. ma mieć operację.
              • teska.pl Re: Kącik dla rodziców dzieci, które mają zeza 03.01.09, 09:42
                To ja z góry współczuję. Mojego małego jak był w tym wieku nie
                mogłam przekonać do noszenia kapci a co mówić o okularach.Pewnie są
                jakieś sposoby bo wielu rodziców to przerabiało,tylko radzę przesuń
                ten swój post na koniec kolumny,bo pośród tych z 2007r to nikt cię
                nie znajdzie.A najlepiej wpisz nowy temat. Pozdrawiam.
                • artur73117311 okularki 03.01.09, 23:32
                  NAPISZCIE JAK PRZEKONAĆ 17 MIESIĘCZNA CÓRECZKĘ DO OKULARKÓW?JESTEM MAMA MAŁEJ
                  MAI 19 STYCZNIA 2 WIZYTA ,MAJA MA ZEZA NAPRZEMIENNEGO Z PRZEWAGA OKA PRAWEGO,CZY
                  MA WADE JESZCZE NIE WIEM DOWIEMY SIĘ 19 STEGO.DOKTOR POWIEDZIAŁA ŻE OPERACJA
                  DOPIERO JAK OKULARY I ĆWICZENIA NIE POMOGĄ TO JAK MAJA BĘDZIE MIAŁA 4 LATA WTEDY
                  POERACJA.CZYTAŁAM ŻE DR.WÓJCIK JEST DOBRYM SPECJALISTĄ,LECZY ONA
                  OPERACYJNIE.WIEC PROSZĘ NAPISZCIE CO LEPSZE CZY ROBIĆ OPERACJĘ TERAZ CZY LECZYĆ
                  NAJPIERW OKULARKAMI I ZASŁANIAĆ OCZKO?BŁAGAM NAPISZCIE CZY KTOŚ JEST ZADOWOLONY
                  Z OPERACJI I CZY OCZKA WASZYCH MALUSZKÓW SĄ PO NICH PROSTE?MAM MĘTLIK W
                  GŁOWIE.POZDRAWIAM WSZYSTKIE MAMY
        • petit_lapin_noir Re: Kącik dla rodziców dzieci, które mają zeza 28.05.10, 22:24
          Dzien dobry ! tak, znam STD, bo rowniez urodzilam sie z tym
          syndromem. 2 operacje (w wieku 12 i 13 lat, czyli okolo 15 lat temu)
          w szpitalu okulistycznym w witkowicach (wykonane przez zmarla juz
          profesor krzystek). Operacje bardzo udane (fakt,ze zawsze chcialoby
          sie lepiej, ale coz...). Aktualnie mieszkam w paryzu i bylam
          ostatnio w poradni leczenia zeza w klinice rotschilda (uwazana za
          jedna z najlepszych), gdzie lekarze byli pod wrazeniem rezultatu i
          zdecydowanie odmowili podjecia sie jakiejkolwiek innej operacji
          (fakt, ze bylam b. rozczarowana, ale w sumie wole zeby mi
          powiedzieli, ze jest "super" i ze lepiej nie sa w stanie
          mnie "naprawic", niz gdyby mieli mi powiedziec, ze wszystko mi
          zepsuli i ze naprawic sie mnie juz nie da wcale !) ;) Tak wiec nie
          narzekam. Jesli zastanawiasz sie jak to wplynie na dalsze zycie
          Twojej corki, to moge powiedziec, ze STD nigdy nie byl przeszkoda w
          kontaktach z ludzmi (no moze pomijajac jakies tam przezwiska w
          przedszkolu), w nauce, w pracy, itd. Chociaz wszystko zalezy
          oczywiscie od typu STD i od tego jak bardzo jest widoczny. Jesli
          masz inne pytania i jesli moge pomoc/odpowiedziec, to prosze
          bardzo :) Pozdrawiam !
      • angelika9910 Re: Kącik dla rodziców dzieci, które mają zeza 04.08.10, 23:50
        szczecinskiej maetody ja jestem zadowolona bylam z 5 letnim
        synem dzisiaj po skierowanie na kolejne naswietlanie oczu,w
        tejchwili zostal tylko zez a syn mial oko leniwe czyli niuzywal oka
        do patrzenia nasza dr.powiedzala ze Patryk niemoze byc w tej chwili
        operacji bo bedzie widzial po niej podwujnie synus ma dwie pary
        okularow jedne do noszenia z folia pryzmatyczna 35dioplii a do
        cwiczen 40dioplii.Moim zdaniem poki oczko sie rozwija nie powinno
        sie operowac a jedynie w ostatecznosci korygowac delikatnie
        oczywiscie operacyjnie

    • mandy5 Re: Kącik dla rodziców dzieci, które mają zeza 23.02.07, 20:52
      Witajcie!
      Jestem mamą 8-latka i od kilku już lat zmagamy się z problemem zeza
      rozbieżnego. Bywa tak, że nie daje znać o sobie kilka tygodni, po czym znów
      jest bardzo widoczny, bo oko ucieka. Pociechą w tym wszystkim jest to, że nie
      ma wady wzroku. W tej chwili skierowano nas do szpitala w Krakowie. ( Mieszkamy
      w innym mieście)Zapadła decyzja o zabiegu. Syn ma brak widzenia obuocznego.
      Niestety wczoraj właśnie dostałam kubeł zimnej wody na kark - wizytę wyznaczono
      nam dopiero na września, a wiadomo - od konsultacji do zabiegu droga daleka, a
      czas nagli- Pojawiają się problemy z czytaniem ( mimo okularków) Jestem
      załamana. Może ktoś z was podpowie mi co mogę zrobić, by przyspieszyć to
      wszystko???
      Pozdrawiam
        • elkami Re: Kącik dla rodziców dzieci, które mają zeza 26.02.07, 22:38
          Witam jestem mamą 4 letniej eli z zezem rozbieżnym, po zabiegu we wrześniu
          ubiegłego roku. my podobnie jak yogisia trafiłyśmy do prokocimia do takiej
          starszej pani doktor nazwiska nie pamiętam, Ela miała wtedy 2 latka zaraz nam
          powiedziała,że ona nic nie poradzi i dała skierowanie do Witkowic, tam byliśmy
          kilka razy do kontroli ale już na pierwszej wizycie pani doktor powiedziała,że
          będzie konieczny zabieg. Narazie jest wszystko w pożądku.
    • annarut Byłam z Basią... 28.02.07, 11:39
      Oto ciąg dalszy relacji z naszej walki z Basinym zezem.
      Po pierwsze, byłam z Basią w Szczecinie, pani doktor obejrzała okularki,
      sprawdziła Basi oczka, stwierdziła, że są dobrze dobrane i ... opierniczyła
      mnie, że Basia ich nie nosi... Łatwo jej powiedzieć... Ale fakt, że
      zmobilizowała mnie do większej stanowczości, na Baśkę ostro wsiadła,
      przywiązała jej bandaż do oprawek, zawiązała na supełek i... od tego dnia Basia
      nosi okulary przez cały dzień!!!!!!!!!!!! Sama nie mogę w to uwierzyć. Rzecz
      jasna, czasami mnie testuje i sprawdza, co Mama zrobi, jak je zdejmie, ale Mama
      jest uparta i na nowo zakłada... Jestem - prawdę powiedziawszy - w ciężkim
      szoku. I to już tak 2 tygodnie. Widzi chyba dobrze, bo nie ma żadnych problemów
      z trafianiem do celu, chwytaniem zabawek czy chodzeniem.
      Po drugie, za radą wielu z Was, pojechałam z Basią do dr Wójcik, aby i ona
      Basię zdiagnozowała. Dr potwierdziła stan oczu Basi i dała skierowanie na
      zabieg... Ona twierdzi, że żadne okulary tu nie pomogą i szkoda Basię nimi
      męczyć. Trzeba operować - najpierw jedno oko, ale to chyba nie wystarczy, bo
      kąt zeza jest duży.
      No i mamy problem. Niestety, na moje pytania o to, dlaczego jedna metoda jest
      lepsza niż druga (u obu lekarek) nie uzyskałam odpowiedzi, stopień irytacji dr
      się zdecydowanie powiększał i słyszałam coś z stylu: ja leczę tak, ale
      oczywiście może Pani iść gdzieś indziej...
      Szlag mnie trafia, jak przypomnę sobie obie wizyty... Pytanie retoryczne -
      dlaczego lekarze nie potrafią zdobyć się na jako taki obiektywizm i przedstawić
      swoje racje, tylko od razu się wkurzają na pacjentów. Kurka, płaci się za
      poradę, a otrzymuje opierd...
      No i coś jeszcze a'propos wizyty u dr Wójcik. Umówieni byliśmy na 16 w
      poniedziałek, my jesteśmy z Poznania, więc jechaliśmy już w niedzielę do
      znajomych koło Opola i w poniedziałek rano do Krakowa (wszyscy rodzice dobrze
      wiedzą, jak dzieciaki znoszą długie podróże). Punkt 16 byliśmy w gabinecie a
      tam - po prostu masakra, ciemno od ludzi, nie mieścili się w gabinecie, stali
      na klatce schodowej, na schcdach, wychodzili, by za godzinę przyjść ponownie...
      Tragedia. Sami po zmuszeniu pani pielęgniarki, by nam powiedziała, kiedy
      prawdopodobnie będziemy przyjęci, poszliśmy na spacer i wróciliśmy o 18. A tam
      znowu to samo... Masakra... Po moich ostrych interwencjach, zakończonych wręcz
      krzykiem i awanturą dr przyjęła nas około 19:15, potem kropelki, przerwa...
      Wychodziliśmy stamtąd po 20, Basia wykończona i zapłakana, ja - roztrzęsiona i
      ze łzami w oczach, mój mąż - wkurzony i przeklinający. Warunki skandaliczne.
      Mimo tego, że rozumiem, że dr chce pomóc wielu osobom, no to bez przesady...
      Nie wiem, do której ludzie tam u niej siedzili... My w każdym razie w auto i do
      Poznania.
      Co zrobię - nie wiem, dałam sobie jeszcze czas do końca tygodnia, aby ze
      spokojem się zastanowić i to wszystko rozważyć. Póki co okularki Basi zakładam.
      Myślałam, że po tych wizytach będę mądrzejsza... A jestem jeszcze bardziej
      niepewna...
      Życzcie mi mądrej decyzji...
      Ania
      • nawoj29 Re: Byłam z Basią... 28.02.07, 12:15
        Och, Aniu! Przeszliście sporo. Ale właściwie to czegoś podobnego się
        spodziwałam. Ja też swego czasu wypytywałam o te różne metody, i też nie ma
        jednoznacznej opinii, co mnie bardzo dziwiło. W końcu lekarze jeżdżą na różne
        sympozja, a do żadnych wspólnych wniosków nie dochodzą. Każdy prezentuje swoje
        metody i ma potwierdenie kliniczne, jakie to ich metody dobre.
        NIestety, nie pomoge ci w podjęciu decyzji. Ja osobiście jeżdzę do dr. Wójcik.
        To czekanie jest denerwujące, ale cóż. Ważne jest to uzyskanie fuzji i widzenia
        obuocznego. Ale znowu bez prawidłowego ustawienia oczu trudno to osiągnąć i tu
        krąg się zamyka. Jeśli kąt zeza jest duży, to samymi okularkami będziecie
        walczyć laaataaami. Tak podejrzewam.
        Życzę dobrej decyzji i cudownego ustąpienia zeza!
        • annarut Re: Byłam z Basią... 28.02.07, 12:21
          No właśnie, jest tak jak piszesz...
          Jak to powiedział mój kuzyn neurolog - człowiek to nie maszyna, nie matematyka
          i to pewnie dlatego...
          Tyle, że to nie do końca jest tak, że w Szczecinie mi powiedzieli, że operacji
          nie zrobią. Tylko oni po prostu tymi pryzmatami próbują nakłonić oczy - a tak
          naprawdę to chyba mózg - do fuzji. Fakt, Basia w okularach patrzy prościej...
          choć oczka i tak czasami bardzo mozno jej uciekają.
          Trochę obawiam się podejścia w stylu - operacja i będzie ok. Sama z własnego
          doświadczenia wiesz, że w wielu przypadkach to nie wystarcza. Tymczasem dr
          Wójcik o żadnych ćwiczeniach czy innych metodach wspomagających nie mówiła...
          Dzięki za słowa otuchy!
          • emka75 Re: Byłam z Basią... 28.02.07, 12:49
            siemanko mamuski i tatuśki
            ja też mam synka zezolka, tylko on nie ma zeza od urodzenia. objawił mu się ok.2
            roku zycia zaraz po tygodniowym pobycie w szpitalu (czyżby stres?). Po
            półrocznym chodzeniu do państwowego lekarza od zeza, noszeniu okularków i
            przysłanianiu oczka doszliśmy do wniosku, ze to nic nie daje - źrenica już była
            "przy nosie", kąt zeza wynosił 25. Koniec końców wylądowaliśmy u w.w.dr Wójcik,
            która od razu zasugerowała operacje. W październiku Mały przeszedł zabieg po
            którym jest znaczna poprawa. Nadal musi nosić okulary i przysłaniamy lewe oczko
            4 razy w tygodniu. Byłam z nim dziś u okulisty (NFZ) i na razie jest dobrze.
            Oczko jeszcze troche ucieka ale noszenie okularów powinno to skorygować. Co do
            dr Wójcik - na pewno jest bardzo dobrą specjalistką ale jednocześnie bardzo
            drogą. w lecie wizyta kosztowała 100 zł a juz w grudniu 150 co na warunki w
            jakich są przyjmowane dzieciaki jest ceną wygórowaną(niestety też nie jesteśmy z
            Krakowa).
            Nie zarzekam się ale na razie sie juz do niej nie wybieramy.
            Życzę wszystkim powodzenia w leczeniu zeza i proszę sie tak nie bać operacji -
            naprawdę warto.
              • emka75 Re: Byłam z Basią... 28.02.07, 13:21
                właściwie to nie ma wady wzroku tylko lekką nadwzroczność - ok + 1,5 dioptrii.
                tak jak piszesz zeza ma w prawym oku (miał?). Mam nadzieje, że do roku wszystko
                juz się unormuje i pożegnamy sie z plasterkami i okularami. Dobrze chociaż że
                Misiek nie protestuje przy ich noszeniu.
          • nawoj29 Re: Byłam z Basią... 28.02.07, 12:53
            Wiesz, te ćwiczenia ortoptyczne dzieci umieją robić, jak są większe. One
            wymagają cierpliwości. Może 5-6 lat, może wcześniej. Są jeszcze ćwiczenia do
            wykonania w domu, z połączeniem zabawy. Ale nawet przy pryzmatach powinniście
            je wykonywać, więc tu nic nowego.
            Rzeczywiście nikt ci chyba nie da "gwarancji na piśmie", że tą metodą po
            upływie takiego czasu nastąpi fuzja i zez zniknie. To masz orzech do zgryzienia.
      • tynia3 Re: Byłam z Basią... 28.02.07, 16:36
        Dr Wójcik jest specjalistką wysokiej klasy. To, że w gabinecie jest ciemno od
        ludzi świadczy m.in. o tym... . Jeśli czytałaś moje posty (a wypowiadałam się w
        Twoich wątkach) wspominałam i o kolejkach i o oszczędności w słowach pani dr,
        jak również o jej niezwykłej skuteczności. Niestety, nie tylko Twoje dziecko ma
        problem i bywa przyjezdne (nie rozumiem awantury w gabinecie, gdzie wszyscy
        czekają - z własnej zresztą woli). Nie bez irytacji czytam posty w których
        rodzice zamiast pomóc dziecku w najszybszy z możliwych sposobów, robią
        się "zapobiegliwi", mądrzejsi od samych specjalistów i zdenerwowani brakiem
        zrozumienia przez tychże. Cóż... szkoda tylko Basi, bo mogło juz pewnie byc po
        sprawie, a nie jest... .
        • tynia3 Re: Byłam z Basią... 28.02.07, 16:39
          P.S. Wolisz dziecko narażać na leczenie przez panią, która stosuje siłowe
          podejście (przywiązywanie okularów bandażem, krzyki)??? Jesooo! To oczywiście z
          troski o komfort Basi, prawda?
          • 2kimama re:zez 28.02.07, 18:15
            hmmm....tak czytam i czytam i postanowilam tez napisać .Otórz w moim przypadku
            to nie moje maluchy (na szczescie i odpukac...) maja zeza ale ja.Od dziecka i to
            nie wiadomo co jest wina poniewaz moj tata mial zeza(wyleczony jako dziecko
            opercyjnie)ale mogl go rowniez spowodowac upadek jak bylam malutka(3 mies)wiec
            ani lekarze ani rodzice tego nie wiedza....ale od poczatku ,mam zeza
            naprzemiennego tzn nauczylam sie go tak ukrywac ze czesto spogladam lewym okiem
            i tak jakos z boku..wtedy go prawie nie widac prawym zadko sie posluguje wiem
            gorzej na nie widze (1,5) drugie (0,5)ale zez jest naprzemienny i do tego mam
            taka dziwna wade ktora sie bardzo zadko zdaza i ma nawet nazwe ale niestety nie
            pamietam tzn nie moge spojzec w bok galka oczna poprostu nie idzie w strone ucha
            ,chociaz widze co sie dzieje z boku.Chodzilam po lekarzach i wszyscy twierdza ze
            juz za pozno na operacje ze powinna byc zrobiona gdy bylam dzieckiem bo teraz
            mogla by namieszac i moglabym wogole nie widziec (nie wiem czy to niedouczenie
            lekarzy czy faktycznie nie ma szans)ale moja mama sie bala i teraz mam taki
            defekt .Chcialam pojechac do Katowic do dr.Gierek ale podobno juz nie pracuje
            .Wiec w tej chwili jesli chodzi o prawo jazdy np.jestem traktowana jako osoba
            jedno oka bo tak patrze hmmm i co zrobić ....w sumie sie przyzwyczailam maz nie
            zwraca uwagi i czasem lapie go na tym ze nie pamieta ze mam zeza ale ta
            swiadomosc....myslicie ze jest jakies miejsce gdzie mogli by mi
            pomoc??????????POZDRAWIAM
            • tynia3 Do 2kimama 01.03.07, 11:43
              Kiedy czekaliśmy z synem na zabieg była również kobieta ok trzydziestoletnia,
              której dr Wójcik usuwała zeza. Po zabiegach (naszego syna, a później
              wspomnianej kobiety) rozmawiałyśmy chwilę, była baaaaardzo szczęśliwa. W
              gabinecie spotykałam też dorosłych męzczyzn do kontroli po zabiegu. Nawet jeśli
              taki zabieg w tym wieku ma już tylko kosmetyczne znaczenie, myślę że warto.
              Możesz się spytać dr, zapewne pomoże Ci w tej sprawie. Jedyny minus dr Wójcik
              to oszczędność w słowach ;). Po prostu zamiast gadać tam, gdzie to
              niepotrzebne, ona robi swoje - doskonale.
              pzdr
            • nawoj29 Klinika Gierkowej 01.03.07, 14:17
              Słyszałam niepochlebne opinie na temat tej kliniki. Forumowicze operujący lub
              próbujący usuwać tam zeza byli niezadowoleni. Najwyraźniej usuwanie zeza nie
              jest ich specjalnością.
          • finulina Re: Byłam z Basią...aaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!! 01.03.07, 08:54
            Tyniu - MASZ 100% RACJI!!!

            To jest jakieś totalne średniowiecze i metody rodem z horroru. W tym wypadku
            Aniu uważam,że to nie dr Wójcik postąpiła niewłaściwie, ale TY. Dlaczego? Bo
            dobrze wiedziałaś jadą do Krakowa, że dr Wójcik leczy zezy operacyjnie. Tylko
            operacyjnie bo tak jest NORMALNIE.
            • tynia3 Re: Byłam z Basią...aaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!! 01.03.07, 11:22
              Dziękuję, ale chcę uściślić. Dr Wójcik nie jest wariatką, która robi zabiegi
              każdemu, niemalże z łapanki. Naszego syna operowała i zlikwidowała u niego
              zeza, gdy miał 2,5 roku. Córkę byłam zbadać (na tzw. wszelki wypadek), gdy
              skończyła rok i o żadnych zabiegach mowy nie było, bo jak stwierdziła dr, oczy
              sa w porządku a ewentualne uciekania są jeszcze dopuszczalne w tym wieku. Ta
              lekarka naprawdę WIE, kiedy należy leczyć, a kiedy leczenie nie ma sensu, bo
              albo oczy są zdrowe, albo bez zabiegu się nie da lub jest to nadmiernie
              utrudnione. Ale niestety niektórym jej wiedza i doświadczenie, ani (o zgrozo!)
              argumenty, że można dziecku ulzyć szybko - nie wystarczają.
              • emka75 Re: Byłam z Basią...aaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !! 01.03.07, 13:49
                Może jeszcze raz dorzucę swoje trzy grosze: dr Wójcik jest swietnym specjalistą
                od leczenia zeza i to nie ulega żadnej wątpliwości, ale to w jakich warunkach
                przyjmuje swoich pacjentów jest karygodne. Za cenę jaką sie płaci za wizytę,
                pacjenci - a sa to zazwyczaj dzieci, czasami bardzo małe (z każdym dzieckiem są
                rodzice - zwykle dwoje)powinni być przyjmowani w godnych warunakach. To wstyd
                umawiać wszystkich na jedna godzinę. Jestem wdzięczna pani doktor, bo wyleczyła
                mojego syna z zeza i gdybym musiała pewnie zjawiłabym się jeszcze raz na Lea,
                ale póki co unikam tego miejsca. Wolę iść do NFZ - kolejki takie same ale
                przynajmniej nie płacę :)
                • nawoj29 Zabieg czy nie 01.03.07, 14:28
                  To ja jeszcze dorzucę 3 grosze o zabiegach. Tu wyżej jest post Mai, która leczy
                  dziecko u dr. Jochan. Leczy bez zabiegu. Ja leczyłam synka u dr. Wojcik - też
                  bez zabiegu. Ale jeśli tylko zabieg byłby wskazany to byśmy na niego poszli. Po
                  prostu chodzi o to, że nie każdy przypadek jest taki sam. Jeśli zez wynika z
                  niedowidzenia, to leczy się to niedowidzenie - zasłanianie oka zdrowego. U mego
                  synka w ten sposób pozbyliśmy się niedowidzenia, a zez ustąpił. Jeśli jednak są
                  jakieś inne sytuacje, które można skorygować tym zabiegiem, to czemu nie. Warto
                  też pamiętać o wykształceniu widzenia obuocznego, którego w późniejszym czasie
                  będzie coraz trudniej uzyskać, jeśli oczy nie będą ustawione równolegle.
                  • yogisia w sprawie kolejki do dr Wójcik 02.03.07, 12:26
                    A ja się po prostu boję! Zapisałam córkę po raz pierwszy do dr Wójcik, mamy
                    termin na godzinę 17 ale jak rozumiem z poprzednich postów nie zostaniemy
                    pewnie przyjęci przed 20 a moze nawet później? Nie byłby to problem,
                    poczekalibyśmy spokojnie.... tylko, że córka ma rok i bardzo się obawiam o jej
                    zachowanie - pewnie około 18 będzie już zmęczona, marudna itp. Czekaliśmy już
                    kilka razy do lekarzy, nawet po kilka godzin i znosiła to dzielnie ale to było
                    przed południem. Teraz boję się jak mała wytrzyma czekanie a głównie w jakim
                    będzie "nastroju" gdy przyjdzie do badania. Co robić? Czy można jakoś tam się
                    jednak umówić na godzinę rzeczywiście respektowaną?
                  • finulina Re: Zabieg czy nie ???!!! 03.03.07, 14:58
                    Dziecko Mai czeka na pewno zabieg... Nie wyobrażam sobie, żeby u dr Jochan było
                    inaczej.
                    Jeżeli któraś z wypowiadających się tu mam chce by jej dziecko podzieliło los
                    piszących tu na forum dorosłych ludzi z zezem (problemy z kontaktami
                    międzyludzkimi, depresja, brak akceptacji siebie, samotność,
                    niedowartościowanie, odrzucenie, w niektórym wypadkach problemy ze znalezieniem
                    pracy czy nauką) to JESTEŚCIE NA DOBREJ DRODZE...
      • annarut Re: Byłam z Basią... 11.03.07, 22:49
        Mamuśki,
        z całym szacunkiem dla pani dr uważam, że warunki, w jakich przyjmuje pacjentów
        są skandaliczne. I nie chodzi o to, że awanturowałam się dlatego, że nie
        weszliśmy punkt 16 do gabinetu, ale dlatego, że traktowano nas tam jak zło
        konieczne. Dopóki nie podniosłam głosu pani pielęgniarka/optystka(?) nie
        chciała nam powiedzieć, jaka jest kolejka, ile jest osób, w jakiej kolejności
        się wchodzi i jak długo mniej więcej będziemy czekać! Co więcej, wszyscy ludzie
        w poczekalni byli tak samo zdezorientowani, tyle, że nie mieli
        siły/odwagi/determinacji/byli przyzwyczajeni, aby coś z tym zrobić. No i mieli
        starsze dzieci (Basia była najmłodsza), więc i czekać prościej. Chyba żadnej
        mamie nie muszę mówić, jak się czeka późnym popołudniem przez wiele godzin w
        dusznym, ciasnym pomieszczeniu pełnym ludzi, w którym nawet usiąść nie można,
        nie mówiąc już o przewinięciu dziecka... Dla mnie - i dla Basi - warunki
        również mają znaczenie.
        Tyniu i wszystkie inne osoby przekonane do interwencji chirurgicznych, jak ja
        Wam zazdroszczę tej pewności! Naprawdę, mówię to bez żadnej złośliwości. Moją
        intencją nie jest tutaj wywnętrznianie się nad tym, co kto sądzi, ale po prostu
        podzielenie się swoimi wątpliwościami i naszą historią z wszystkimi, którzy też
        walczą z tym problemem. Bardzo wszystkim dziękuję za uwagi, szczególnie Nawoj,
        która zawsze wypowiada się w sposób stanowczy, ale bardzo delikatny... I czytam
        posty, wszystkie, które pojawiają się w moich wątkach.
        A teraz jeszcze słówko odnośnie moich obaw - ja po prostu mam inne
        doświadczenia. Znam osoby, którym z zeza zbieżnego po kilku latach po operacji
        zrobił się zez rozbieżny. Znam chłopczyka, który po prościutkim zabiegu
        usunięcia migdałków nie obudził się przez wiele dni i nigdy już nie będzie
        taki, jak kiedyś. Dlaczego tylko jeden lekarz powiedział,że Basia ma
        astygmatyzm? Dlaczego jeden lekarz twierdził, że Basia ma +1 a inny twierdził,
        że to +4/5? Obawiam się, że te rozbieżności wynikają z tego, że Basi nie daje
        się w miarę spokojnie zbadać, nie da się jej zbadać na żadnym mądrym
        urządzeniu, wszystko odbywa się w takim pośpiechu, że obawiam się, że tak
        naprawdę nikt nie wie, co w tych kochanych oczkach się kryje...
        Okularki Basia nosi teraz bez problemu, i nie było tu żadnych krzyków, raczej
        ogromna determinacja rodziców, aby i ze sto razy dziennie włożyć jej je na
        nosek. A czy jest to dla niej obciążeniem - pewnie tak, jak każda wizyta u
        lekarza, na szczepieniu, jak i może być czekający ją zabieg. Ale chyba każdy
        rozsądny rodzic i tak szczepi dziecko, nawet jeśli płacze przy zastrzyku,
        prawda? Chyba nikt na poważenie nie myśli, że mam gdzieś, czy i jak i kiedy
        tego Basinego zeza wyleczymy...
        Pozdrawiam wszystkich zezowatych i ich bliskich!
      • finulina Re: DO ANI RUT 12.03.07, 06:50
        Aniu,
        a ja Cię nie rozumiem... Twoje postępowanie to dla mnie przykład irracjonalnego
        działania. Pojechałaś do dr Wójcik wiedząc jaką metoda leczy i do jakiej metody
        jest przekonana więc po co uskuteczniasz z nią dyskusje na temat jej sensu?
        Jeżeli uważasz, że nie będzie problemu jak Twoja Basia pójdzie to przedszkola
        czy szkoły, a tam "koledzy i koleżanki" na wejściu nazwą ją "zezolem",
        "cyklopem" lub jeszcze inaczej i będą miały z tego wielki ubaw to ok... Jak nie
        będzie potrafiła nawiązać z nikim kontaktu, spojrzeć na nikogo bo będzie ja
        paraliżował wstyd i strach przed kolejnymi wyzwiskami i wyśmianiem - też
        fajnie... Przecież Ty się tak bardzo starasz "wyleczyć Basinego zeza" :/
        • annarut Re: DO ANI RUT 12.03.07, 09:45
          Wlasnie dlatego pojechalam do Krakowa - zeby dowiedziec sie, czy w przypadku
          Basi leczenie operacyjne jest mozliwe i dlaczego ma niby byc najlepsza metoda.
          Czy Ty nigdy lekarza nie pytasz o sposob leczenia i zawsze bez zadnych
          zastrzezen i pytan przyjmujesz leki i zalecenia??????? To dla mnie
          zadzwiwiajace... Poza tym ja nie odzegnuje sie od operacji, tylko rozwazam, czy
          nie zobaczyc, czy metoda szczecinska w Basi przypadku da jakiekolwiek efekty, bo
          jesli nie - to oczywiscie, ze zdecyduje sie na zabieg. To chyba jasne.
          • finulina Re: DO ANI RUT 12.03.07, 16:58
            Aniu,
            Twoje podejście do rozwiązania problemu zeza u Basi operacyjnie świadczy samo za
            siebie. "Dlaczego niby..." - ja się naprawdę nie dziwię, że dr Wójcik się
            zdenerwowała. Miała pełne prawo. Jeżeli w jakikolwiek sposób nie pasuje Ci to,
            co robi i to, do czego się przygotowywała przez lata nauki i praktyki to po
            cholerę męczysz siebie ją i dziecko? Zostań sobie w Szczecinie, wciskaj jej na
            nos te okulary i trwaj w przekonaniu, że robisz dobrze...
    • mandy5 Co zabrać do szpitala 18.03.07, 09:38
      Witajcie. Wiem, że gdzieś już był taki post, ale nie mogę go odnaleźć. W
      przyszły weekend jedziemy na zabieg do Krakowa. Będę bardzo wdzięczna za
      sugestie co się sprawdza, a co nie. Proszę o odpowiedź mamy, które są już "po"
      Pozdrawiam
      • elkami Re: Co zabrać do szpitala 18.03.07, 17:01
        witaj mandy. Moja córka miała zabieg we wrześniu też na zeza rozbieżnego, jak
        do tej pory jesteśmy bardzo zadowoleni z efektów. Nie wiem jak duze jest twoje
        dziecko( moja ma 4 lata) i czy będziesz chciała iść z nim na blok operacyjny
        ale warto wtedy mieć szlafrok i piżamę tylko tak cię wpuszczą można być z
        dzieckiem aż zaśnie, potem wychodzisz i czekasz piętro wyżej aż przywiozą
        dziecko. warto zabrać coś do jedzenia jest ochydne moja niczego szpitalnego nie
        tknęła. Ja zabrałam ulunione zabawki i książeczki do czytania, na oddziale nie
        ma świetlicy dawniej podobno była, zabawek też nie widziałam i dzieci bardzo
        się nudziły
        • mandy5 Re: Co zabrać do szpitala 18.03.07, 19:54
          Dziękuję za odpowiedź.
          Oczywiście, że będę chciała z nim być do czasu zabrania na salę,nie wiedziałam,
          że jest taka możliwość,a teraz dzięki tobie nie natrafię na niespodzianki. Mój
          syn ma 8 lat. Problem w tym, że on panicznie boi się strzykawek, a z tego co
          czytałam na forum dzieciakom zakładają wenflony. Ale trudno, będzie musiał
          przez to przejść.
          Jeszcze raz dzięki za odpowiedź.
          • elkami Re: Co zabrać do szpitala 18.03.07, 20:52
            Mandy powiedz pielęgniarkom to rano przed zabiegiem posmarują mu rączkę Emlą
            (krem znieczulający) to nie będzie go tak bolało. Mojej nie smarowali bo nie
            wiedziałam o takiej możliwości, powiedziała mi pielęgniarka dopiero na bloku a
            wtedy było już za późno bo na 2 godziny trzeba przykleić na posmarowane miejsce
            plaster dopiero wtedy krem działa.
        • kasia-ko Re: Co zabrać do szpitala 09.03.08, 21:16
          Witam !!!
          Jestem mamą 6 letniej Zuzi, za 3 tygodnie mamy zabieg w Witkowicach,
          u dr. Bilskiej. Czy to co opisałaś to właśnie dotyczy tego szpitala,
          a jak jest z noclegiem matki, mi powiedziano że jest hotel przy
          szpitalu i mam wykupic tam noclegi, ale obawiam się o nocki córki,
          szczególnie po zabiegu.
    • ewusienieczka 2 latka,od kilku dni zezuje,do kogo w warszawie? 21.03.07, 11:16
      Witam wszystkich! Mam na imię Ewa, jestem mamą 2 letniej Mai, mieszkamy w
      Warszawie. Jakieś 2 tygodnie temu zauważyłam, że córeczka zezuje prawym oczkiem
      do środka. Od kilku dni bardzo kaszle a ja mam wrażenie, że to potęguje
      uciekanie oczka(może tylko mi się zdaje, bo już dostałam fiksacji na tym
      punkcie i ciągle zaglądam dziecku w oczy). Do tej pory nie sądziłam, że może
      mieć jakiekolwiek problemy z widzeniem. Znalazłam to forum i szczerze mówiąc po
      przeczytaniu kilku postów jestem przerażona!Chyba jak większość osób myślałam,
      że zez to głównie problem estetyczny, nie sądziłam, że w parze idą zaburzenia
      widzenia, okulary, zabiegi. Wczoraj przepłakałam cały wieczór, czułam się,
      jakby świat mi się walił. Co prawda zapisałam już Maję na wizytę w państwowej
      przychodni ale czytam, jak wążne jest, by od razu trafić do dobrego
      specjalisty. Chciałabym oszczędzić Mai niepotrzebnych wizyt, bo córcia bardzo
      źle reaguje na lekarzy, zwykła wizyta u pediatry kończy się histerią.Stąd moja
      prośba, czy mogłybyście polecić nam specjalistę z Warszawy,może być prywatnie.
      Sprawę komplikuje fakt, że jestem w 9 miesiącu ciąży i chciałabym jeszcze przed
      porodem wiedzieć co dalej z Majeczki oczkami. Będę wdzięczna za każdą
      informację.
      • nawoj29 Re: 2 latka,od kilku dni zezuje,do kogo w warszaw 22.03.07, 22:10
        Osobiście nie znam okulistów z Warszawy, ale widziałam tu posty osób,
        polecających dr. Zamłyńska -> lista polecająca u góry między linkami. Wiele
        osób poleca też dr. Wójcik i dr. Jochan, ale one przyjmują na południu Polski.
        Pozdrawiam i życzę pomyślnego rozwiązania.
      • olkaaaa Re: 2 latka,od kilku dni zezuje,do kogo w warszaw 16.04.07, 22:06
        witaj mój synek tez od jakiegoś czasu zaczął zezować tzw ucieka mu prawe oczko
        rozbieżnie najczęsciej jak patrzy w prawą strone z boku na mnie npbo gdy patrzy
        na wprost oczka są ładnie prosto ja ide do okulisty narazie państwowo wizytemam
        na 11 maja także juz poczekam gdy nie bede zadowolona z wizyty to bede tez
        szukała prywatnie w warszawie tez z warszawy jestem synek ma 19 miesięcy
      • ona_niepokorna Re: 2 latka,od kilku dni zezuje,do kogo w warszaw 17.04.07, 11:29
        ewusienieczka napisała:

        > Witam wszystkich! Mam na imię Ewa, jestem mamą 2 letniej Mai, mieszkamy w
        > Warszawie. Jakieś 2 tygodnie temu zauważyłam, że córeczka zezuje prawym oczkiem
        >
        > do środka. Od kilku dni bardzo kaszle a ja mam wrażenie, że to potęguje
        > uciekanie oczka(może tylko mi się zdaje, bo już dostałam fiksacji na tym
        > punkcie i ciągle zaglądam dziecku w oczy). Do tej pory nie sądziłam, że może
        > mieć jakiekolwiek problemy z widzeniem. Znalazłam to forum i szczerze mówiąc po
        >
        > przeczytaniu kilku postów jestem przerażona!Chyba jak większość osób myślałam,
        > że zez to głównie problem estetyczny, nie sądziłam, że w parze idą zaburzenia
        > widzenia, okulary, zabiegi. Wczoraj przepłakałam cały wieczór, czułam się,
        > jakby świat mi się walił. Co prawda zapisałam już Maję na wizytę w państwowej
        > przychodni ale czytam, jak wążne jest, by od razu trafić do dobrego
        > specjalisty. Chciałabym oszczędzić Mai niepotrzebnych wizyt, bo córcia bardzo
        > źle reaguje na lekarzy, zwykła wizyta u pediatry kończy się histerią.Stąd moja
        > prośba, czy mogłybyście polecić nam specjalistę z Warszawy,może być prywatnie.
        > Sprawę komplikuje fakt, że jestem w 9 miesiącu ciąży i chciałabym jeszcze przed
        >
        > porodem wiedzieć co dalej z Majeczki oczkami. Będę wdzięczna za każdą
        > informację.

        Witaj,
        Uszy do góry to nie koniec świata...zmagam sie tez od 2 latek a synus ma juz
        7.Byłam u wielu specjalistów ale polecam gorąco dr. Hertza z Centrum Zdrowia
        Dziecka....przyjmuje na Mokotowskiej i ma niesamowite podejscie do dzieci....co
        jest bardzo ważne w tym wieku. jeśli chcesz namiary pisz na @
        Pozdrawiam
    • annarut Basi oczka cd 16.07.07, 14:00
      Witam wszystkich gorąco i spieszę opisać cd naszej historii w walce z Basinym
      zezem.
      Otóż, po pierwsze - w Szczecinie "rąbnęli się" i zapisali Basi złe okulary... I
      jeszcze mnie za to opieprzyli. Bez komentarza.
      Po drugie, w zasadzie zdecydowaliśmy się już na zabieg, ale skonsultowałam
      jeszcze nasz przypadek z dr Jochan. No i nie uwierzycie - ona odradziła
      operację!!!!!!! Przynajmniej na razie. Krótko mówiąc - Basi zez wg niej nie
      kwalifikuje się obecnie do zabiegu, najlepiej poczekać do 4-5 lat, dać czas
      naturze, jeśli do tego czasu oczka będą szaleć - wtedy zoperować. Dr była
      szalenie miła, cierpliwa i w ogóle podniosła mnie zdecydowanie na duchu!!!
      Twierdzi, że ona operuje sporo przypadków "odwracających" skutki wcześniejszych
      operacji i nie chciałaby, aby Basia też do niej trafiła. Mówi, że co innego jak
      zez jest porażenny, jest oczopląs, nieprawidłowa ruchomość gałek ocznych bądź
      bardzo duży kąt (powyżej 38 stopni), ale takich oczek jak Basia ma to ona nie
      dotyka. Prawdę powiedziawszy, kilka razy sprawdzałam, czy na pewno rozmawiam z
      dr Jochan :-) bo spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Nawet teraz jak to
      piszę, to wierzyć mi się nie chce :)
      Swoją drogą dzięki wielkie wszystkim Mamom, na których opinie i radę mogę
      liczyć!
      Ściskam serdecznie!
      Ania
      • nawoj29 Re: Basi oczka cd 16.07.07, 16:15
        No, Aniu, to nam miła niespodziankę sprawiłaś! Myślę, że teraz i Ty odsapniesz -
        w koncu będziesz wiedziała, że jesteś na właściwej drodze. Sama wiem, ile to
        znaczy - primum non nocere! W końcu przestaniesz się miotac, a i dziecko może
        się uspokoi.
        Trzymam kciuki i przy okazji pozdrawiam.
        Marzena
          • ququ4 2 latek,dwie różne diagnozy...gdzie po trzecią? 18.10.07, 08:12
            witam
            jestem mamą 2latka. Mały zezuje od urodzenia. Teraz już mniej(2latka), jednak
            nadal to robi. Jesteśmy po dwóch wizytach. Jedna państwowo, jedna prywatnie.
            Jedna pani dr. nawet nie zbadał kąta zeza, nie zasłaniała naprzemiennie
            oczek,tylko kazała czytać obydwoma. Stwierdziła,że jest zez jednym okiem!
            Druga zbadała wzrok naprzemiennie, zbadała kąt zeza około 6 stopni,
            stwierdziła,że zezuje naprzemiennie! Badała taką jakby latarką ze światełkiem.
            Teraz mamy dwie wizyty po atropinie.
            Jeśli będą zupełnie rózne, co zrobić? Wybrać się do trzeciego?
            Jeśli ktos zna specjalistów z Łodzi albo Wawy byłabym wdzięczna.

            p.s. po przeczytaniu kilku postów też jestem zaaałamana...
            pozdr
    • mamaxia Re: Kącik dla rodziców dzieci, które mają zeza 21.02.08, 12:02
      Kochane Mamy! Jestem mamą 3-letniego Maksia z niedowidzeniem, zezem
      zbieżnym porażennym i oczopląsem. Leczyliśmy się u dr Prost. 1 raz
      zgodziłam się na podanie botuliny (żałuję)i obecnie szukam innej
      pomocy dla Maksia. Czy ktoś z dzieci był operowany przez dr Krystynę
      Jochan? Jakie są efekty? i jakie są warunki w szpitalu lub w
      klinice, gdzie dziecko było operowane?
      Jesteśmy umówieni na wizytę na Lea u dr Ewy Wójcik, ale jestem
      przerażona tym, co czytam o warunkach przyjęć w przychodni oraz o
      warunkach w szpitalu w Witkowicach. Oprócz tego czytam prawie same
      pochwały o dr Wójcik. Dr Jochan też ma dobre opinie, ale czy ktoś ma
      bezpośrednie doświadczenia? Proszę piszcie bo nie wiem dokąd się
      udac z synkiem...
      • mazdaga11 Re: Kącik dla rodziców dzieci, które mają zeza 28.08.08, 21:02
        Droga MAMAXIU prosze Cię o kontakt. Jestem mamą 6miesiecznej
        dziewczynki z zezem porażennym. Byłyśmy u p. Wójcik, mamy już
        wyznaczoną datę operacji. Byłam tak przejęta wizytą, że nie spytałam
        co ta operacja nam da, czy mała wyprostuje oczko a może będzie mogła
        nim poruszać. Jestem bardzo ciekawa twoich doświadcze.

        Czekam na forum forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
        f=12236&w=83802960 lub gg 2674296.
        Pozdrawiam
    • ziutka23 zez skośny 19.03.08, 13:53
      Drodzy Rodzice, przeczytałam wszystkie wątki z nadzieją, że ktos
      opisze przypadek zeza skośnego! U mojego synka zaobserwowałam oczko
      uciekające do góry. Od 3 m-ca zycia borykamy sie z asymetria glowy.
      Przeszlismy juz przez wszystkie metody i nic. Najprawdopodobniej to
      własnie przez to oczko krzywi glowę. Synek ma obecnie 22 m-ce, od
      skończenia 18-go m-ca nosi okularki do dali. Kolejni lekarze
      sugeruja operację. W CZD zapisali go dzis na zabieg juz przed
      wakacjami. Niestety nie bylam na tej wizycie, wiec nie znam
      szczególów, ale "na gorąco" chciałabym się Was poradzić. Czy
      radzicie skonsultowac nasz przypadek z dr Wójcik?? Czy Wasze dzieci
      przechodziły moze zabieg własnie w CZD. Byłoby to dla nas
      wygodniejsze, bo mieszkamy w Wawie, ale wiadomo, że to sie nie
      liczy. Możemy operowac w Krakowie. duzo i pochlebnie piszecie m.in.
      o wspomnianej dr Wojcik. Czy zaudac lekarzom z CZD i tu operowac?
      Mam dylemat....pomocy!
      • 70margot Re: zez skośny 23.11.14, 19:43
        Witam, jestem mamą 26 miesięcznej Alicji dotkniętej zezem skośnym. Jej historia pokrywa się z historia Twojego synka, kręcz zauważony przezmnie w wieku 3miesiecy (pediatra do dnia dzisiejszego minimalizuje objawy i skutki uboczne). Po wielu wizytach u różnych specjalistów z różnych dyscyplin ( osteopaty, ortopedy, fizjoterapeuty, okulisty, ortoptysty) u których zarejestrowałam córeczkę z własnej inicjatywy dopiero w wieku 18 m-cy postawiono diagnozę zeza skośnego.
        Jestem umówioną z chirurgiem za kilka dni i próbuję się umówić z drugim specjalista dla pewności.
        Jestem bardzo ciekawa jak poradziłaś sobie z problemem zeza Twojego synka.
        Dziękuję z góry za Odpowiedź.
      • wioleta.michalczak Re: zez skośny 13.07.16, 20:27
        Mój syn miał operowanego zeza skośnego wKrakowie trzeba się umówić do drFilipowicz na wizytę (znajdziecie w internecie kontakt) i ona powie co dalej pokieruje na zabieg ,kt?ry zresztą sama robi.czd nie polecam .po operacji głowa będzie prosto.pozdrawiam Wiola
    • magdzia29 Re: Kącik dla rodziców dzieci, które mają zeza 13.04.08, 12:29
      Witam wszystkich rodziców
      jestem mamą dziewczynki w wieku 3lat i 8miesięcy.Pare dni temu nagle zauważyłam że małej zaczyna uciekać lewe oczko do środka.Oczywiście pierwsze co zrobiłam to zaczełam szukać w necie wszystkiego o zezie i jestem załamana.Najbardziej obawiam się tego że zez zostanie mimo ćwiczeń a jak patrze na naszą małą to serce mi sie kraje!Dodam że mieszkamy w UK i pierwsza wizyta u okulisty przed nami.Jestem ciekawa jakie bedą dalsze zalecenie i czy uda się pozbyć zeza.
      Pozdr. wszystkich
    • maska_pl pytanie do maja 285 i annarut 04.07.08, 14:26
      U mojej dwu i pół latki też właśnie odkryliśmy zeza połączonego z
      nadwzrocznością. Dostała już pierwsze okularki + zakrywanie oczka. To wyrok od
      pierwszego okulisty, do którego trafiłyśmy, ale widzę że będę musiała odbyć
      jeszcze kilka takich wizyt aby wybrać właściwy sposób leczenia.
      Ponad rok temu pisałyście, że dr Jochan zdecydowała, iż Wasze dzieci można
      wyleczyć/lub przynajmniej na razie leczyć bez przeprowadzania zabiegu. Jak
      wygląda sytuacja po roku czasy, jest jakaś poprawa, czy wręcz przeciwnie?
      • annarut Re: pytanie do maja 285 i annarut 04.07.08, 22:57
        Basia właśnie skończyła 3 latka, jeśli chodzi o oczka to nadal
        patrzy naprzemiennie, ale wszyscy mi mówią, że kąt zeza się
        zmniejszył, oczy jakby mniej "szaleją" - mi trudno to ocenić, bo
        jestem z malutką na co dzień. Natomiast zauważam pewną tendencję do
        zeza skośnego... oczko to, którym nie patrzy "leci" jej również do
        góry. Teraz jestem w 9 miesiącu ciąży, poza tym mieszkamy w
        Poznaniu, ale mam stanowcze postanowienie udania się do dr Jochan
        jakoś zimą (jak już trochę odchowam małe dzieciątko) - Basia na
        razie do przedszkola nie idzie, od września chcemy ją posłać na
        ttakie zajęcia plastyczno-muzyczne 2x w tygodniu po 2h, mam
        nadzieję, że dzieciaki nie będą zwracać na te jej oczka uwagi (jak
        na razie się to nie zdarzyło, ewentualnie głupi rodzice szepczą coś
        do mnie za jej plecami...)
        Pozdrawiam, mądrych decyzji życzę, bo sprawa nie jest prosta!
        Ania
    • onunka Re: Kącik dla rodziców dzieci, które mają zeza 16.07.08, 22:58
      witam,ja równiez jestem mama synka (18mc)z zezem,tyle ze u nas nie
      jest sprawa taka prosta,poniewaz przy badaniu dna oka wyszło na jaw
      ze mały zezuje lewym oczkiem bo ma zaćme wrodzona!Teraz sobie pluje
      w brode ze gdy zaczoł zezować miał prawie 4mce zwróciłam sie z
      pytaniem do pediatry co z tym fantem robic a on powiedział ze nic!!!
      ze dzieci maja tak do roku!!!Dopiero gdy synek miał skonczone 6mcy
      zaczelismy szukac specjalisty w tej dziedzinie i pojechalismy do
      krakowa(na lea 19 tylko ze nie do p.wójcik a do
      p.kaczmarek),naprawde wiele nam pomogła,nadal do niej jezdzimy
      opowiadac na forum naszej histori nie bede bo jeszcze finału nie
      ma,ale wracajac do zeza p.kaczmarek powiedziała odnosnie syna ze z
      operacja trzeba poczekac do 4-5 roku zycia,nie ma co na siłe
      przestawiac oczka a potem poprawiac jak z zeza zbieżnego zacznie
      robic sie rozbieżny...Opowiadała ze bardzo czesto poprawia oczka po
      zbyt wczesnie przeprowadzonych operacjach.Mały po operacji zacmy
      miał oczoplas,zez 40 st-to było w pazdzierniku 2007,teraz na wizycie
      w maju zez wynosił 20st.Narazie tylko zlapiamy oko prowadzace(sa z
      tym niewielkie problemy szczególnie teraz jak jest ciepło bo
      plasterek odparza ale najmniej 10 godz.dziennie jakos udaje sie go
      utrzymac na oku-z uporem maniaka jak tylko mały zerwie plaster
      zakładam mu nastepny,do tego oblepiam mu jeszcze lepcem zeby sie
      lepiej trzymało:))i tak juz 10 mcy-najgorsze ze konca nie widac:-tak
      leczymy zeza,do tego leczymy niedowidzenie poprzez w/wzalepianie oka
      prowadzacego i wkładanie synowi soczewki do oczka po operacji,mam
      nadzieje ze to wszystko sie "naprawi" i mój syn bedzie widział
      dobrze na oba oczka,ze to co mu teraz robie da jakies dobre
      skutki.Oczka leczylismy w warszawie u panstwa prost,on spoko,mało
      rozmowny ale facet zna sie na rzeczy,jego zona...szkoda słow-On
      usuwa zaćmy,Ona zajmuje sie m.in.leczeniem zeza i niedowidzenia,po
      samej operacj straszyła nas zabiegiem ze niby mały ma taki okropny
      oczoplas i zez,ze trzeba to usunac(całe 2 tyg.po operacji kiedy to
      wzrok zaczol fiksowac bo nagle pojawil sie obraz...)Wrócilismy do
      p.kaczmarek i bardzo sie z tego ciesze bo nie wiem jakby to było po
      wstrzyknieciu botuliny która to p.prost wrecz uwielbia stosowac u
      dzieci...Zycze udanego prostowania oczek naszych pociech:)trzeba
      robic co tylko sie da ale najpierw znalezc dobrego lekarza,inaczej
      skutki moga byc opłakane.Teraz jestem wyczulona,wgapiam sie dzieciom
      w oczka,zeby uczulic-nie ma co czekac,nie zawsze zez jest tylko
      zezem,do tego dnia w którym dowiedziałam sie ze mały ma zaćme nie
      wiedziałam nawet ze takie cos moga miec malutkie dzieci,u niektórych
      zaćme widac zaraz po urodzeniu,u innych jak maja kilka lat,u naszego
      syna widoczne zmetnienie nastapiło dopiero jakies 2 tyg.przed
      wyznaczonym terminem operacji...Pozdrawiam serdecznie i życze
      wytrwałosci w zalepianiu naszych "piracików" .
        • mamaizy Re: Kącik dla rodziców dzieci, które mają zeza 24.07.08, 07:48
          witam wszystkich.
          moja córka (6 lat) przeszła 18 lipca zabieg usuniecia zeza u dr Wójcik w
          scanmedzie.wszystko poszło dobrze,oczko ładnie się goi i nie boli:)widac
          róznicę.Martwi mnie tylko trochę podwójne widzenie które pozostało po
          zabiegu,lakarka wprawdzie mówi,że to minie i zeby się nie martwic...jezeli ktoś
          z Panstwa miał podobne doswiadzcenia proszę o kilka słów na ten temat.I jeszscze
          jedno czy Wasze dzieci po zabiegach cwiczyły oczko?jesli tak to w jaki sposób?
          • nawoj29 ćwiczenia po zabiegu 24.07.08, 10:47
            Moje dziecko nie miało podwójnego widzenia, ale po zabiegu (w wieku 5 lat)
            ćwiczyła. Koniecznie ćwiczcie i to dokładnie wszystko, co zaleciła dr. Ćwiczenia
            są potrzebne, by nie porobiły się zrosty na mięśniach, by wyćwiczyć oczy do
            współpracy = likwidować dwojenie, poza tym być może dr zleciła jakieś ćwiczenia
            na utrzymanie efektu zabiegu. To bardzo ważne, aby osiągnąć cel.
            A co dr Wam zaleciła?
            • mamaizy Re: ćwiczenia po zabiegu 24.07.08, 13:01
              właśnie, nam lekarka zaleciła tylko parzenie okiem na długopis (lub ołówek) od
              noska w prawa strone i tak 10,15 razy -4 razy dziennie.nie wiem czy to nie za
              mało?bo mam taka znajomą panią ortoptystkę, która poradziła nam żeby jeździc z
              córka do jej gabinetu na profesjonalne cwiczenia na specjalne urządzenia,właśnie
              też na te zrosty.pytałam lekarki to powiedziała,że na razie nie trzeba...i chyba
              jej posłucham,mamy jechac na kontrol 30 wrzesnia to naiwyżej jeszcze raz się
              zapytam i byc może wtedy rozpoczniemy cwiczenia z ortoptystką?
              dzięki za odpowiedź.pozdrawiam:)
    • zezolinka Re: Kącik dla rodziców dzieci, które mają zeza 24.07.08, 16:39
      Witam kochani rodzice.Jestem
      mamą
      siedmioletniego Kubusia leczymy zeza już od 3 lat.Jak do tej pory Kubuś nosi
      okularki które miły na celu zrobienie z niego krótkowidza i zalepialiśmy oczka
      na przemian.Jedno z oczek na dzień dzisiejszy jest w lepszym stanie a prawe
      ucieka jeszcze bardziej.Wczoraj byliśmy na wizycie po wcześniejszym 3 dniowym
      zakrapianiu oczek Atropinum.Pan doktor skierował nas na zabieg.Jak powiedział
      bez niego się nie obejdzie.Dla mnie to zabrzmiało jak wyrok.Bardzo się boje
      powiedział mi o klinice w Krakowie i w Katowicach.Od rana siedzę na internecie
      czytam szukam pytam.Proszę Was bardzo o poradę gdzie mam się zgłosić by było jak
      najlepiej.Dziękuję
      • mamaizy Re: Kącik dla rodziców dzieci, które mają zeza 26.07.08, 20:57
        witam Zezolinka
        Ja miałam podobne doświadczenia.Moja córka ma 6 lat, zeza leczymy od 3
        lat.Wypróbowałysmy wiele metod u różnych okulistów (zaklejanie oczka,okularki
        najpierw plusy potem minusy,cwiczenia ortoptyczne,cwiczyłyśmy też w domu
        same...)bez widocznych efektów!W końcu trafiłyśmy do Krakowa do dr Wójcik i
        jesteśmy już po zabiegu (18 lipiec).Doktorka po wstępnych badaniach
        powiedziała,że zez mojej córki jest tylko do wyleczenia operacyjnie.Teraz
        czekamy,aż oczko sie wygoi i 30wrzesnia na kontrol.Pozdrawiam:)
        • zezolinka Re: Kącik dla rodziców dzieci, które mają zeza 27.07.08, 10:31
          Witam i dzieki za odpowiedz strasznie sie boje tego zabiegu ja wiem ze mu to
          pomoże ale mimo to jakieś obawy są.Dlatego miło mi że moge z kiś porozmawiać na
          temat który dotyczy naszych kochanych dzieci.Mam pytanie wiem że nie na miejscu
          ale czy po tej operacji bolały oczka.Jak każda matka chciałabym zaoszczędzić mu
          bólu.Serdecznie pozdrawiam i życzę wytrwania w tych ciężkich chwilach.
          • mamaizy Re: Kącik dla rodziców dzieci, które mają zeza 27.07.08, 21:47
            rozumiem twój niepokój Zezolinka!Moją Izę oczka nie bolały wcale,nie czuła szwów
            i nie miała skutków ubocznych po znieczuleniu (ból głowy,nudności)nic a nic!Była
            tylko bardzo śpiąca przez 2 dni.Naprawde bardzo dobrze wszystko zniosła.Po
            przewiezieniu z sali operacyjnej smacznie spała ponad godzinkę a jak już wstała,
            dostała szklankę wody i miskę biszkoptów i zjadłwszy ze smakiem zeszła już z
            łóżka i zaczęła chodzi po sali.w ten sam dzień wypisuja w Krakowie w Scanmedzie
            do domu.Potem oczko też nie bolało,I jeszcze jedno,możesz byc z dzieckiem na
            sali operacyjnej do kiedy nie zaśnie...moim zdaniem to ważne.Jak będziesz maiła
            jakies pytania to pytaj:)















            • monikaj1 Re: Kącik dla rodziców dzieci, które mają zeza 27.07.08, 23:05
              Moja corka miała operację 21 czerwca. Jedno oko, 3 mięśnie, "bardzo
              duża robota" jak to określiła lekarka. Oko nie bolało w ogóle (w co
              trudno było mi uwierzyć, bo wyglądało masakrycznie), ale twierdzi,
              że drugi raz nie chce mieć operacji, bo "potem trzeba leżeć, a to
              taka nuda":) To w zasadzie jedyna niedogodnośc wspominana przez moją
              prawie czterolatkę:)
    • maska_pl pierwsza wizyta u dr Wójcik? 28.07.08, 09:26
      Chciałam zapytać jak standardowo wygląda pierwsze wizyta u dr Wójcik? Pytam
      dlatego, ze jak na razie zarówno państwowy lekarz jak i prywatni lekarze, o
      których się dowiadywałam stosowali praktykę pierwszej wizyty ogólnej, drugiej z
      drobnym badaniem,np czytanie obrazków na odległość, i dopiero trzecia wizyta,
      poprzedzona co najmniej 3-dniowym zakraplaniem atropiny kończy się szczegółowym
      badaniem i wydaniem diagnozy.
      Przed podjęciem decyzji o podróżach na drugi koniec Polski chciałabym wiedzieć
      co nas czeka.
      Czy podobnie jest u dr Jochan?
      Dodam tylko, że mała ma 2,5 roku, plusy i zeza.
      • mamaizy Re: pierwsza wizyta u dr Wójcik? 28.07.08, 21:00
        My po wcześniejszym umówieniu się telefonicznie, przyjechałyśmy do Krakowa na
        Lea 19 na ustaloną godzinę.Następnie pani która rejestruje poprosiła nas do
        pokoiku i zbadała córkę na specjalnym urządzeniu,potem czytanie obrazków z
        daleka i jeszcze kilka prostych badań.potem zakrapianie oczka w 3 dawkach co 10
        minut.Następnie wizyta u pani doktor.Dr wójcik na podstawie wyników z
        wcześniejszych badań i obejrzeniu oczka (jeszcze sama poprosiła córkę o
        przeczytanie literek z daleka i jeszcze raz zbadała na takim
        urzadzeniu)postawiła diagnozę i skierowała na zabieg.
          • nawoj29 Re: pierwsza wizyta u dr Wójcik? 01.08.08, 11:16
            Do Mamyizy w odpowiedzi na ćwiczenia. My też jeździliśmy do dr Wójcik, ale to
            nie ona robiła zabieg u córki. Dr Wójcik też nam nie mówiła wiele o ćwiczeniach,
            ale przy kolejnej wizycie pytała, czy ćwiczymy. Może więc z góry zakłada, że
            każdy ćwiczy?
            Odnośnie naszych ćwiczeń: mieliśmy zlecone ćwiczenia z długopisem (czymkolwiek
            innym, na czym dziecko potrafiłoby się skupić i wodzić oczami). W naszym
            przypadku były to ruchy do noska, bo chodziło o zeza rozbieżnego. Ćwiczenia te
            miały na celu wzmocnienie mięśni i zdolności skupiania - na zeza rozbieżnego. PO
            zabiegu pierwsze ćwiczenia były zlecone jak najwcześniej - ale chyba dopiero od
            następnego dnia po zabiegu, aby nie dopuścić do zrostów.
            Ćwiczenia, jakie może zaoferować Ci ortoptystka, to mogą być ćwicz. na widzenie
            obuoczne, ćwicz. na tzw. ślimaczku (inne do zeza zbieżnego i rozbieżnego),
            wodzenie za punktem (podobne do długopisu, tylko dziecko lepiej się skupia,
            zazwyczaj). Ponadto, jeśli dziecko ma niedowidzenie na któreś oko, to są jeszcze
            wodzenie za liniami, światełkami, ewentualnie naświetlania. Ale to już raczej na
            zlecenie lekarza.
            Te ćwiczenia w gab. ortop. też najlepiej, aby zleciła okulistka - niech powie,
            które są odpowiednie. Jeśli zapytasz dr Wójcik, to ci podpowie, nawet
            telefonicznie. Na zlecenia od okulisty masz te ćwicz. bezpłatnie, jeśli
            prywatnie, to chyba jakieś 30zł za każdą sesję.
            Jeśli mogę dodać od siebie, to powiem, że te rózne ćwiczenia (zależy, jakie
            komu) są bardzo potrzebne. Te ćwicz. z długopisem itd. są dobre na mięśnie, choć
            dzieci ich nie lubią. Z kolei ćwicz na widzenie obuoczne (niestety, najlepsze są
            w gabinetach) pomagają wykształcić to widzenie obuoczne u dzieci. Powyżej 7-9
            roku życia juz raczej bardzo trudno uzyskać to widzenie obuoczne, jeśli
            wcześniej nie wystąpiło. To jest ważne. O ile oczy można ustawić prosto w każdym
            wieku (kwestia zabiegu na mięśniach), to widzenia obuocznego już w wieku
            dorosłym się nie uzyska - jeśli nie wykształciło się w wieku dziecięcym choćby w
            małym stopniu.
            Życzę powodzenia.
      • maska_pl Re: pierwsza wizyta u dr Wójcik? 27.08.08, 13:24
        Jesteśmy już po wizycie. Faktycznie diagnoza została postawiona od razu, tyle że w naszym przypadku nie było zakraplania oczek, bo p. doktor stwierdziła, iż nie jest to konieczne jeżeli takie badanie było robione przez innego lekarza dwa msc temu. Tyle tylko, że diagnoza ta zaskoczyła mnie kompletnie. Pojechałyśmy z zezem zbieżnym prawego oczka, który pojawił się jakieś 3 msc temu, a od razu dostałyśmy skierowanie na zabieg na oczko lewe, w związku z zezem skośnym, którego ani lekarz państwowy, ani ja w ogóle nie zauważyliśmy. O oczku prawym usłyszałam tylko tyle, że zez jest za mały i nie kwalifikuje się na zabieg i noszenie okularków powinno wystarczyć. Teraz mam dylemat, czy zaufać renomie pani doktor, czy też rozpocząć wędrówkę po kolejnych lekarzach w celu potwierdzenia tej diagnozy. Wiem, zaraz zakrzyczycie mnie, że nie ma co kwestionować diagnozy dr Wójcik, bo nie ma lepszego okulisty, ale przyznam, ze jestem w niezłej kropce, tym bardziej że zabieg miałby odbyć się już za 2 msc.
    • maska_pl leczenie zeza bez zabiegu 03.09.08, 10:09
      Chcę opisać naszą sytuację ku przestrodze innych rodziców, którzy dopiero zaczynają borykać się z problemem zeza. Zez pojawił się u mojej 2,5 letniej córki w czerwcu i od tej pory odwiedziłyśmy trzech różnych okulistów. Oto ich diagnozy:
      1. Lekarz państwowy(Kielecka)- prawe oko zez zbieżny +7 stopni, zmierzone w okularach na synoptoforze, możliwy zez skośny, ale na razie trudny do określenia. Lewe oko, możliwy lekki zez zbieżny, ale na razie trudny do określenia. Zalecenia - okulary + przesłonka 4-5 godz. dziennie.
      2. Dr Wójcik - prawe oko, w okularach praktycznie nie ma zeza, noszenie okularów i przesłonki przez 1-2 godz dziennie powinno załatwić sprawę, lewe oko - zez skośny wymagający jak najszybszego zabiegu.
      3. Inny lekarz prywatny - prawe oko, wyraźny zez zbieżny w okularach, bo są za słabe, na oko co najmniej 10 stopni lub więcej, lekki zez zbieżny lewego oka. Po dodatkowych badaniach i zmianie szkieł na mocniejsze zasłonka przez cały dzień 2 dni na oku mocniejszym, 1 dzień na słabszym.
      Ponadto chciałam dodać, że wszystkich trzech lekarzy odwiedziłyśmy w przeciągu ostatniego tygodnia. I jak tu zaufać lekarzom jeżeli nawet diagnoza problemu różni się tak diametralnie?
      • maska_pl Re: leczenie zeza bez zabiegu 03.09.08, 10:14
        Dodam jeszcze, że nareszcie, od lekarza nr 3 usłyszałam jakąś konkretną informację, a mianowicie, że mocne szkła, na całą, lub co najmniej 3/4 wady powinny wyprostować zeza do 0 stopni w okularach, max dopuszczalne 3 stopnie. Jeśli tak się nie stanie znaczy to, że zez kwalifikuje się do zabiegu.
    • maska_pl pytanie do nawoj29 11.09.08, 09:14
      W jednym z wcześniejszych postów napisałaś, że Twój synek był leczony bez zabiegu i po noszeniu okularków i zakrywaniu oka zez niemal całkowicie ustąpił. Co to dokładnie oznacza? Czy Twój synek nie ma zeza wyłącznie w okularach, czy również gdy je zdejmie? Jaką ma wadę wzroku?


      • nawoj29 Re: pytanie do nawoj29 20.09.08, 20:12
        Przepraszam, że późno odpisuję - nieczęsto tu zaglądam. U nas dr. Wójcik dobrała
        leczenie do sytuacji dziecka, nie wiem, czy u Was jest podobnie.
        Synek ma nadal wadę wzroku - nadwzroczność, chyba +4 i +2, astygmatyzm, i zezuje
        czasami (nawet nie co dzień) niezależnie od tego, czy w okularach, czy bez.
        Zaczęliśmy go leczyć w wieku 3,5 lat. Wówczas miał +6 i +4, spore niedowidzenie
        oraz zeza rozbieżnego na to słabsze, niedowidzące oko. Do tego brak widzenia
        obuocznego. Sposób leczenia był mniej więcej taki
        na niedowidzenie - zakrywanie oka silniejszego na pół dnia dziennie.
        jednocześnie okulary na nadwzroczność, przy czym nadzwroczność i zez rozbieżny
        uniemożliwiały pełną korektę tej wady okularami
        W wyniku likwidacji niedowidzenia i poprawy jakości widzenia oczy zaczęly
        współpracować i uzyskaliśmy widzenie obuoczne, nawet bez specjalnych ćwiczeń.
        Cóż, to chyba tyle. W naszej sytuacji takie leczenie dało efekty, a wg. dr
        Wójcik żadna operacja nie wchodziła w grę. Specjalnie o to pytałam. Zez był
        wynikiem tego niedowidzenia i różnowzroczności, poza tym był okresowy,
        tj.czasami mu oko uciekało. Wada wzroku się zmniejszała, a zez ustępował, więc
        zabiegi na mięśniach nie miałyby sensu.
        Ostatnio wybrałam się dodatkowo do dr Jochan, którą też tu wiele osób
        chwaliło.Chciałam usłyszeć dodatkową opinię, ale jej pogląd na leczenie synka
        jest identyczny jak dr Wójcik - nie można operować jego zeza, bo jest okresowy i
        mały. Wada wzroku cały czas się cofa. Nosić okulary i tyle.
        A u kogo Wy się leczycie?
        • maska_pl Re: pytanie do nawoj29 24.09.08, 13:43
          Dzięki za odpowiedź.
          U kogo się leczymy? Jak już pisałam w jednym z poprzednich postów mamy za sobą
          trzy różne diagnozy u trzech różnych lekarzy. Żeby uniknąć błąkania się po
          różnych "niedouczonych" lekarzach wybrałyśmy się od razu do dr. Wójcik (lekarz
          nr 2). Też chciałabym, jak wszyscy na tym forum z zachwytem wypowiedzieć się o
          p. dr i uwierzyć jej bez zastrzeżeń, niestety zdrowy rozsądek mi na to nie
          pozwala. Nie dlatego, że doszukała się na lewym oczku zeza skośnego, którego
          nikt poza nią nie widzi i od razu skierowała na zabieg, ale dlatego, że
          całkowicie zignorowała nasze prawe oczko, które jest naszym głównym problemem,
          twierdząc że w okularach prawie zeza nie ma i nie dając żadnych wskazówek co do
          dalszego postępowania z nim (nosić okulary, a przesłonkę najwyżej 1 godz.
          dziennie). W okularach zez jest, bo ja widzę go gołym okiem amatora, a kolejni
          lekarze potwierdzili ok +10 stopni. Nie wiem czy taka, a nie inna diagnoza mogła
          wynikać z tego, że przed badaniem moja córeczka prawie cały czas nosiła
          przesłonkę na lewym oczku, co bez wątpienia ustawia prawe oczko prosto, i tak
          było super ustawione akurat na czas badania????
          W każdym razie w chwili obecnej stosujemy się do zaleceń lekarza nr 3(prywatny
          lekarz, nie super specjalista od zeza), czekamy na badania na stereoskopie
          innego superspecjalisty ortoptyka w listopadzie. I pewnie potem wybierzemy się
          jeszcze do dr Zamłyńskiej, bo już kilka osób mi ją polecało, żeby skonfrontować
          wyniki.
          Moja mała widzi w okularach najmniejsze rysunki oboma oczkami, bez okularów też
          zresztą nieźle czyta malutkie rysunki w książeczkach i podobno ma widzenie
          obuoczne, choć nie jest to jeszcze pewne, więc trudno mi uwierzyć że noszenie
          przesłonki może coś jeszcze zmienić, a jak na razie mimo mocniejszych szkieł zez
          w okularach nadal jest widoczny.
          • nawoj29 Re: pytanie do nawoj29 24.09.08, 14:32
            To rzeczywiście zagwozdka. U nas zasłonka na oko była zlecona wyraźnie na
            niedowidzenie, które powodowało też brak widzenia obuocznego i zez - jakby
            inaczej - oczy nie mogły współpracować, bo jedno oko po prostu się "wyłączało".
            Ale też w miarę likwidacji niedowidzenia pojawiła się obuoczność i zez prawie
            całkiem ustąpił. okulary pozostały, bo wada wzroku się nie cofnęła i być może
            całkowiecie nawet nie ustąpi. Ale nie jest to aż tak dokuczliwe. W razie czego
            można będzie rozważyć jakiś lasik, choć to dopiero jak będzie dorosły.
            Nie wiem, co doradzić. Walcz o zdrowie Małej. Nas dr Wójcik dobrze pokierowała,
            ale wy może znajdziecie innego dobrego specjalistę. Zasłonka na 1 godz. dziennie
            to jakoś mało. Czy to miało być na niedowidzenie, czy z innego powodu?
            • maska_pl Re: pytanie do nawoj29 24.09.08, 15:29
              Nic na ten temat nie usłyszałam, ale ponieważ inny lekarz zalecił nam ok 6 godz. dziennie, pani dr wyraźnie stwierdziła, że przy "prawie nie istniejącym" według niej zezie to zdecydowanie za dużo, a ponieważ coś tam jednak jest to 1 godz. wystarczy. Na niedowidzenie raczej nie, bo jak już pisałam oba oczka przeczytały najmniejsze nawet obrazki na tablicy. Zastanawia mnie tylko, bo o tym braku zeza w okularkach usłyszałam zarówno od pani rejestratorki, jak i od samej pani dr - a badanie wykonywały oddzielnie w dwóch różnych pokojach.
              • joxanna zasłanianie oczka 24.09.08, 20:27
                Czytam tu, że lekarze zalecają zasłanianie oczka na pół dnia dziennie, na 6
                godzin. A moja lekarka kazała na cały dzień, ewentualnie, jeśli jest już bardzo
                zmęczona, to można zdjąć wieczorem, po przedszkolu (czyli tutaj: po 17). System
                mam taki: 2 dni zasłaniam oko słabsze, to, które niedowidzi i jeden cały dzień
                zasłaniam oko lepsze. Dopiero zaczęłam, pracujemy dwa dni, ale oba dziecko
                wytrzymało po 12 godzin (tzn dziś jest póki co 11.5 godziny:). Czy to normalne?
                Czy spotkaliście się z takim zaleceniem - tak długo?
                • maska_pl Re: zasłanianie oczka 25.09.08, 08:55
                  Jak najbardziej. Pierwsza lekarka kazała nam zasłaniać tylko oczko mocniejsze na cały dzień (odsłaniać przed wieczorynką), potem gdy pojawiło się podejrzenie również drobnego zeza na drugim oczku, na zmianę 2/1 po całym dniu. Potem, gdy oba oczka zaczęły dobrze widzieć w okularkach zmniejszyła do 5-6 godz. Obecnie od trzeciej lekarki, przy mocniejszych szkłach dostałyśmy zalecenie zasłaniania 1/1 (codzienna zmiana zasłanianego oczka) po całym dniu. W praktyce wygląda to tak, że pozwalam małej chodzić bez przesłonki ok. 1 godz. rano i 1-2 godz. wieczorem, czyli wychodzi 10-12godz z przesłonką.
                  • nawoj29 Re: zasłanianie oczka 25.09.08, 13:39
                    Ja mam takie doświadczenie z zasłanianiem: zasłanialiśmy na pół dnia oko
                    niedowidzące, gdyż dziecko nie miało widzenia obuocznego. Jeśli zasłaniamy jedno
                    oko, to drugie zmusza się do pracy, uaktywnienia połaczeń neuronów z mózgiem
                    (odbiór obrazu), ale jednocześnie oczy nie ćwiczą współpracy, czyli widzenia
                    obuocznego. Dlatego to ustawienie proporcji zasłaniania/nie zasłaniania jest
                    takie trudne. Trzeba obserwować, badać postępy i nadzorować tą równowagę
                    pomiędzy zasłanianiem (stymulacja jednego oka) a niezasłanianiem (współpraca oczu).
                    Z drugiej strony moja koleżanka mówiła, że jej córka miała bardzo duże
                    niedowidzenie i miała zlecane zasłanianie na cały dzień, gdy dziecko było bardzo
                    małe, potem chyba mniej. Dokładnie już nie pamiętam. Jednak niedowidzenie i zez
                    ustąpiły zanim dziecko poszło do zerówki. Zasłaniane miała tylko oko niedowidzące.
                    Warto o to walczyć, bo w miarę wzrostu dzieci szanse na pozbycie się
                    niedowidzenia i uzyskania widzenia obuocznego maleją. Zez często jest wynikiem
                    niedowidzenia. Ale jeśli u Was jest inaczej (tj. bez niedowidzenia), to chyba
                    moje doświadczenie się nie przyda.
                    • joxanna Re: zasłanianie oczka 25.09.08, 16:43
                      Coś mi się chyba pomyliło, jak pisałam - w każdym razie miało być tak, że 2 dni
                      pracuje oko słabsze, jeden dzień lepsze.

                      W każdym razie - zadzwoniłam do lekarki, żeby się upewnić i powiedziała, żeby
                      nosić jak najdłużej, u mniejszych dzieci nawet na 24 godziny się zakłada (nie
                      rozumiem po co, ale już nie dopytywałam). Z 12 godzin była bardzo zadowolona i
                      powiedziała, że jeśli tak dalej będzie dobrze szło (tzn Marta będzie chciała
                      nosić), to max za miesiąc kontrola, a może za 2 miesiące zobaczymy poprawę i
                      będzie można zmienić terapię.

                      Nie wiem czy widzi obuocznie itp, bo tu (Fra) nie przesadza się z informowaniem
                      pacjenta. Pójdę w Warszawie i pewnie o wszystko się dobrze wypytam.

                      Dostałam od znajomych adres do okulistów do ośrodka Tęcza - czy wiecie może coś
                      o tym ośrodku - czy tam mnie dobrze poprowadzą z jednym okiem niepracującym?
        • maska_pl Re: pytanie do nawoj29 19.12.08, 16:23
          po każdej wizycie u okulisty niby wzbogacam swoją wiedzę o zezie, a jednocześnie zaczynają nurtować mnie kolejne pytania i wątpliwości. Czytając ponownie Twojego maila stwierdziłam, że możliwe iż sytuacja Twojego synka i mojej córy jest w pewnym sensie porównywalna.
          Ostatnio usłyszałam, że ponieważ widzenie obuoczne jest, chociaż fuzja dość mała i kąt zeza w okularach waha się poniżej 5 stopni zabieg nie miałby sensu, przynajmniej jak na razie, bo widzenie obuoczne możemy w każdej chwili stracić, a nie wiadomo też jak w przyszłości zachowają się mięśnie skośne, które nie są do końca stabilne. Mogłabyś mi napisać ile czasu zajęło Wam żeby zjechać z tą wadą o 2 dioptrie, tak mniej więcej miesiące czy lata? i jaką moc szkieł miał Twój synek przy tej maksymalnej wadzie? Pytam, bo ostatnio p. dr zwiększyła nam maksymalnie moc szkieł, żeby jeszcze zmniejszyć kąt zeza, niestety bez skutku i zastanawiam się czy nie zasugerować powrotu do tych słabszych szkieł, po to żeby ewentualnie umożliwić oku zmniejszenie wady gdyby miało na to ochotę ;)
          • nawoj29 Moc szkieł a rodzaj zeza 29.12.08, 20:54
            Cześć, Ten wątek dla rodziców jest już tak długi, że sam w sobie stał się
            wielowątkowy. Ledwo dojrzałam to pytanie.
            U nas poprawa widzenia zajęła lata, a konkretnie w wieku ok. 3 lat było +6 i +4,
            a następnie chyba po 2 latach +4 i +2. W zeszłym tyg. było kolejne badanie,
            czyli po ok. 4-4,5 latach i wyszło +3 i +1. Obecnie synek ma 8lat. Jednak jak
            zwykle trzeba wziąć pod uwagę indywidualne "warunki" - wady towarzyszące i
            predyspozycje dziecka. W naszym przypadku bardzo utrudnia fakt, że jest różnica
            2 dioptrii pomiędzy oczami i dodatkowo astygmatyzm.
            W naszym przypadku jest zez rozbieżny, który w połączeniu z nadzwrocznością był
            niekorzystny przy dobieraniu okularów. Dr. zdecydowała się najpierw na szkła
            korygujące połowę wady, do tego był cylinder i chyba sfera, aby pomóc temu
            zezującemu oku. W przypadku wystąpienia zeza rozbieżnego i nadzwroczności szkła
            + powodują powiększenie się zeza, co było niekorzystne. Z drugiej strony wada +
            była tak duża, że trzeba było ją choć trochę korygować. Zasłanianie oka mocnego
            było zlecone na niedowidzenie i dało dobry skutek. Tak więc cofanie się wady z
            pewnością będzie sprawą indywidualną, a dobór mocy szkieł będzie zależał od wady
            wzroku oraz zeza.
            Przypominam też sobie, że zanim pojechaliśmy do dr Wójcik, to miejscowa
            okulistka (starsza pani, która zajmowała się leczeniem zeza w mieście przed
            wielu laty) również zalecała mojemu drugiemu dziecku naprzemienne zasłanianie
            oczu oraz inną moc szkieł. Moim zdaniem to nie pomogło, ale to jednak tylko moje
            zdanie i nie wiem, czy sprawdziło się to u innych.
            Tak więc życzę powodzenia, jakąkolwiek metodą uda Wam się pozbyć zeza będzie to
            warte pogratulowania.
            • zezdziecka Zez rozbieżny naprzemienny u dziecka - zabieg 03.01.09, 11:20
              Moja 3,5 letnia córeczka, ma zez rozbieżny naprzemienny około 10
              stopni i wadę wzroku +2,5, +2,25, zez oka lewego jest dużo bardziej
              widoczny. Byłyśmy już u kilku okulistów, najpierw nosiła trochę
              okularki +, po wizycie w Zabrzu zapadła decyzja o operacji, do czasu
              operacji mamy nic nie robić, żadnych ćwiczeń, okularów, zasłaniania.
              Operacja za około rok, prawdopodobnie najpierw jedno, potem drugie
              oczko. Bardzo się boję, czy ktoś z Was miał podobną sytuację? Czy po
              zabiegu pojawiło się widzenie obuoczne, czy zez nie powrócił (bo
              podobno jest taka możliwość) NAPISZCCIE PROSZĘ!!
    • gabriellek Witam serdecznie.Zez skośny i chyba operacja... 11.09.08, 12:04
      Pozwalam sobie pisać na tym wątku,ponieważ nas dotyczy,a przy okazji
      bardzo mnie interesuje badanie u dr Wójcik,jak i sama operacja
      przeprowadzana przez Panią dokor.Ponoć w operacji zeza skośnego jest
      najlepszą specjalistką w kraju.Oczywiście wiem,że do każdej wady,do
      każdego małego pacjenta odnosi się indywidualnie,ale chciałbym
      orientacyjnie jak najwięcej wiedzieć.Mój syn ma 3 lata,okulary
      zaczął nosić gdy miał 1,5 roku.Na jednym oczku ma zez zbieżny-wg
      okulisty prowadzącego jest niedużego stopnia,na drugim oczku
      bardziej skomplikowany,bo zez "do góry".Nie wiem,czy można to nazwać
      skośnym,bo nie skosi "pod kątem" tylko lekko "pionowo" do góry.Wg
      moich obserwacji oraz opinii lekarza,zezuje do góry o około 1-2
      stopnie i tylko czasami.Wiadomo oczywiście,kiedy wyłącza patrzenie
      tym oczkiem.Najcześciej podczas oglądania bajek i "zapatrzenia"
      wyłącza patrzenie jednym oczkiem i odwrotnie,czyli czasami patrzy
      naprzemiennie.Tego efektu nie ma podczas zabawy,biegania,bo wtedy
      oczka ustawione są równiutko i w ogóle nie widać zeza.Ma maksymalną
      korekcję,która wyszła ze skiaskopii +3,0 obuocznie,czuje się w
      okularkach dobrze.Przechodziliśmy oczywiście naprzemienną
      obturację,z którą -na szczeście-nie było kłopotów.Przy ostatnim
      badaniu -wg okulisty- widział ładnie,bo 7-8 rzędów z 10 wymaganych.
      Nie muszę pisać,że perspektywa operacji mnie przeraża,ale wiem,że
      nie mamy wyjścia i musimy oddać oczka syna w ręce specjalisty.Po
      przeczytanych postach wiem,że z zezem skośnym nie ma żartów i z
      pewnością będzie operacja.
      Czy spotkaliście się Rodzice,których dzieci miały-mają zez skośny z
      opinią,że po operacji może powstać sytuacja odwrotna na oczku drugim?
      czyli,że może powstać zez skośny "do dołu" ? to mnie przeraża...
      Proszę o wyrozumiałość za moją wylewność i zrozumienie,ale muszę się
      poprostu wygadać...chyba pierwszy taki tutaj tatuś...
      Proszę również rodziców,których dzieci mają/miały ten sam typ zeza o
      opinie i efekty leczenia.
      Badanie u dr Wójcik mamy już w przyszłym tygodniu.
      Pozdrawiam.
      • mamaizy witam 01.10.08, 11:43
        Tak jak pisałam wczesniej moja córka przeszła juz operacje,wczoraj po 2
        miesiacach byłysmy na kontroli i oczka sa idealne,nie nosimy juz okularków tylko
        cwiczonka i na wiosne do ponownej kontroli!pozdrawiam:)
        • jnaw Re: witam mam problem z zaklejanym oczkiem 15.10.08, 23:01
          Witam mój synek ma 20 miesięcy, zezować zaczął, po oparzeniu i pobycie w
          szpitalu, pierwsza wizytę u okulisty miał w maju (prywatnie), dno oka ok, lewe
          oko 4 +, prawe na pograniczu wady 2,75 +, 3 miesiące nosił tylko okularki, bez
          problemu,nawet bardzo się zdziwiłam z jego temperamentem. Po trzech miesiącach
          zaklejanie oka prawego, silniejszego na minimum 8 godzin dziennie, najlepiej jak
          najdłużej. No i zasłaniałam, całe dnie do dobranocki. A teraz prawe niby
          silniejsze oko tak zezuje że aż mi się płakać chce, mały chyba je zupełnie
          wyłączył bo jak mu zasłonie lewe to się denerwuje i nie chce okularów. Umówiłam
          się do dr Wójcik mamy wizytę na 25 listopada, ręce już mi opadają tym bardziej
          że ma dosyć duży kont zeza coś koło 30. Może ktoś poradzi...
    • syndoman Re: Kącik dla rodziców dzieci, które mają zeza 16.10.08, 17:30
      Mój 6-letni synek ma zeza ukrytego lewego oka o kącie obecnie 6
      stopni. Oko ucieka czasem jak jest osłabiony, zmęczony czy
      przeziębiony.
      Wady wzroku nie ma, jest fizjologiczna nadwzroczność +0,5, od pół
      roku nosi okulary oko prawe +0,5, a lewe 0,25 sfera i +0,25 cylinder.
      Jak zaczynał nosic okularki to kąt był podobno 12 stopni (badanie
      pryzmatami).
      Wczoraj byliśmy na wizycie i dr zaleciała nam stosowanie przez 3
      miesiące zakraplanie naprzemiennne oczu co 4 dni atropiną w celu jak
      to powiedziała, żeby zez się nie utrwalił.A i mały nie ma
      całkowitego widzenia obuocznego, badanie takimi okularkami to na
      ostanim zdjęciu nie widział kółeczek
      I tu moje pytania :
      - czy ktoś słyszał lub stosował takie zakrapianie długotrwałe
      atropiną?Czy nie niesie to jakiegoś ryzyka?
      - dlaczego jeśli nadzwroczność jest fizjologiczne stosuje się
      okulary, czy nie spowoduje to tego, że zawsze je będzie musiał nosić?
      Będę wdzięczna za rady
          • mandy5 do Syndoman 29.12.08, 17:52
            Witaj. Mój synek ma zeza naprzemiennego, rozbieżnego z przewagą oka
            lewego. Też nie miał widzenia obuocznego, teraz już jest po zabiegu
            jednego oczka, drugie cały czas obserwujemy. Stosowano u niego obie
            metody tj. zakrapianie i okularki mimo, że wady nie ma.
            Powiem ci tak, zanim zaczniesz zakrapianie i całą historię z
            okularkami, skonsultuj się koniecznie z innym okulistą ( sugeruję
            naszą listę polecającą) nawet jeśli miało by to wiązać się z
            wyjazdem do innego miasta. Mniej szkodliwe od zakrapiania napewno
            jest zasłanianie oczka ( efekt taki sam bez ingerencji trucizny)
            Okularki - cóż u nas okazały się zupełnym niewypałem.
            Wszystko zależy od rodzaju zeza.

            Nie będę się tu rozpisywać, ale jeśli masz ochotę poznać naszą
            historię zapraszam

            strabismus.phorum.pl/viewtopic.php?t=549&highlight=
            a w razie pytań chętnie odpowiem.
            Pozdrawiam cieplutko

      • maska_pl Re: Kącik dla rodziców dzieci, które mają zeza 22.10.08, 19:44
        O zakraplaniu nic nie wiem niestety, natomiast co do noszenia
        okularków przy minimalnej wadzie, to moja córeczka mimo większej
        wady, ok +3 doskonale widzi(widziała - bo nie wiem czy po 3 msc
        noszenia okularów się to nie zmieniło) bez okularków. I usłyszałam,
        że gdyby nie ten zez to żadnych okularków by nie dostała, bo też
        jest to fizjologiczne, ale właśnie ze względu na zeza dostłyśmy
        okularki o prawie maksymalnej mocy. W tym momencie ważniejsze jest
        wyleczenie zeza niż to czy będzie później nosiła okulary - takie
        wytłumaczenie usłyszałam.
        Z tą atropiną to mnie trochę dziwi, niby też słyszałam/czytałam o
        regularnym zakraplaniu mocniejszego oczka, ale nie wiem czy
        alternatywą nie jest po prostu jego zasłanianie. W przypadku
        niektórych dzieci i tak byłoby to niemożliwe, bo są po prostu
        uczulone na atropinę.
      • annarut Re: Kącik dla rodziców dzieci, które mają zeza 27.12.08, 23:58
        Z mojego doświadczenia i wiedzy o zezie u dzieci wynika, że:
        - nawet w przypadku małej wady wzroku daje się okularki, aby
        dziecko nie zezowało - wytężanie wzroku powoduje, że oczy mocniej
        zezują, więc jeśli oczom nieco pomożemy to powinny mniej/słabiej (w
        sensie kąta) zezować; dlatego właśnie naszym zezulkom zapisują
        okulary mimo, że gdyby nie miały zeza to żaden okulista takich
        okularów by nie dał; lekarze liczą na to, że kąt zeza się zmniejszy
        (choć trochę lub nawet tak, by możliwe było wytworzenie widzenia
        obuocznego)
        - zakrapianie atropiną stosuje się w celu osłabienia jednego oka,
        wtedy widzenie przejmuje oko nie zakrapiane; jeśli zez jest
        jednostronny to chyba raczej powinno zakrapiać się jedynie oko
        dominujące tak, by to "leniwe" pobudzić do pracy (żeby syn całkiem
        nie przestał nim patrzeć), szczerze powiem, że dziwi mnie to
        zakrapianie naprzemienne w Twoim przypadku; mojej córce z zezem
        naprzemiennym kazali zakrapiać naprzemiennie, aby zapewnić, że
        każde oko pracuje; to zakrapianie robi się tylko w okresach, kiedy
        jest mało słońca, bo źrenice są wtedy bardzo rozszerzone i wrażliwe
        na słońce; większość lekarzy obecnie z tego rezygnuje, bo jednak
        atropina to trucizna i ma zły wpływ na cały organizm; faktycznie
        alternatywą jest po prostu zasłanianie oczek; poza szkodliwością
        atropiny jest jeszcze paskudny wpływ na zachowanie dziecka - moja
        Basia miała ostatnio zakrapiane oczy przez 5 dni przed badaniem
        wzroku i przez cały ten czas (mimo, że słońca było niewiele bo
        listopad) była rozdrażniona, tarła oczy, wkurzała się, że nie widzi
        i nawet bajki w tv nie chciała oglądać (o spacerze w ogóle nie
        mówiąc) - to było zaledwie 5 dni, a 3 miesiące? nie wyobrażam
        sobie; osobiście wybrałabym metodę zasłaniania oczek, przyklejanie
        plasterka nie jest miłe, ale jak macie okularki to zakleja się
        szkiełko i nie ma zrywania plasterka z buzi :)
        Jak masz jeszcze pytania to pisz - rzadko tu zaglądam, ale w miarę
        możliwości postaram się odpowiedzieć. Wciąż walczę z zezem
        córeczki, więc zeziska szybko nie opuszczę.
        Pozdrawiam!
    • annarut Naszej historii cd 19.12.08, 21:13
      Witam wszystkich zatroskanych rodziców! Chcę opowiedzieć cd naszej
      historii, pamiętacie Basię i jej zeza naprzemiennego zbieżnego?
      Otóż jest tak: w lipcu urodziłam małego Jasia (oczka proste!!! mam
      nadzieję, że tak zostanie), więc trzeba było chłopię trochę
      odchować, ale już w listopadzie udaliśmy się z Basią - jak
      planowaliśmy - do dr Jochan. Była to pierwsza wizyta u niej,
      wcześnie konsultowałam sprawę tylko telefonicznie ;) Dr zbadała
      Basię (po 5-dniowej atropinie) i wnioski są następujące: wada +2,
      zapisane okularki +1,5 (na oczko częściej zezujące) i +1,25,
      ewentualnie okresowo zaklejać oczko dominujące i czekać. Zabieg
      teraz absolutnie nie ma sensu, dr liczy, że kąt zeza się zmniejszy,
      a może i widzenie obuoczne da się wytworzyć. Następna kontrola jak
      Basie skończy 4 lata (czyli czerwiec 2009).
      Basia okularki nosi chętnie, wręcz sama domaga się ich założenia,
      co mnie w sumie dziwi bo tych "szczecińskich" nie chciała nosić za
      żadne skarby.
      No i będziemy czekać, jak widać operacja na razie odłożona, ale dr
      mówi, że nie za długo, bo zanim Basia pójdzie do szkoły to musi
      mieć oczka prościutkie. Zobaczymy co zyskamy dzięki okularkom.
      To by było na tyle, obiecuję, że będę pisać co dalej :-)
      Ania

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka