Dodaj do ulubionych

Czy ktoś z PCOS chce być w ciąży?

06.10.04, 12:45
Witam wszystkich!
Odkąd zaglądam na te forum jest mi raźniej, że nie tylko ja będę się starać o
maluszka :-). Fajnie Wam, że możecie odliczyc co do dnia, kiedy można z mężem
poszaleć w sypialni. Możecie wyliczać, kiedy krwawicie itd. Moje cykle odkąd
pamietam są długaśne, po kilka m-cy nie mam ciotki, muszę wywoływać
tabletkami. I tak w kółko już 6 lat. Mam PCOS, lekarze mówią, że mogę mieć
problemy z zajściem w ciążę. Mam dużo za dużo testosteronu. Leczę się u
endokrynologa, 25.X wzięłam ostatnią pigułkę Femoden, potem przez 4 dni cyklu
wzięłam Clostilbegyt, żeby spowodować jajeczkowanie. Wczoraj robiłam USG, mam
13 mm pęcherzyk, trochę jeszcze za mały, może do piątku urośnie :-)
Miałam wątpliwości, czy odczekać ze dwa cykle po odstawieniu hormonów przed
zajściem w ciążę. Ale to chyba u mnie nic nie zmieni, bo najpewniej mój cykl
znów będzie bez końca, i prędzej czy później pobiegnę do gina i wywołamy
ciotkę. Tak czy siak, znów się nałykam tych leków. A dzidziusia już chcę,
wiem co czujecie dziewczyny. Pocieszam sie tym, że dzięki temu pęcherzykowi
teraz może się uda i nie trzeba będzie czekać. Tylko to wszystko będzie takie
sztuczne, zero naturalności. Czy nie zaszkodzi to fasolce?
Dziś mam 13dc, czas, aby się starać, a tu tyle wątpliwości, odczekać trochę,
czy nie, poza tym ciąża mnoga itd.
Czy jest wśród Was któraś z PCOS, która też chce zajść? ;-)
Obserwuj wątek
    • aggulek ku pokrzepieniu serc :) 06.10.04, 17:46
      Moje drogie koleżanki z klubu starających się!
      Życzę wytrwałości i szybkich sukcesów, ale przede wszystkim głowa do góry.
      Leżałam w klinice z dziewczyną, która miała identyczne problemy jak Wasze: pco,
      pęcherzyki same nie rosły, brak samoistnej @, a do tego paliła jak smok z tego
      utrapienia. Przygotowywano ją do inseminacji, stymulowano clo i humegonem
      (spore dawki), ale efekty były opłakane - pęcherzyki nie chciały sie ruszyć z
      miejsca. W końcu wypisali ją do domu i krzyżyk na drogę. Ona jednak nie poddała
      się łatwo i poszła do "zwykłego" gin. Ten zmienił stymulację na sam metrodin
      (teraz odpowiednikiem jest gonal-f) - wg. niego jej organizm potrzebował tylko
      hormonu FSH, a nie LH i FSH. W klinice natomiast wszystkie pacjentki
      traktowanio równo: kilka stymulacji - humegon, jak nie wyjdzie to metrodin itp.
      Tylko, że czas i pieniążki uciekały bezpowrotnie....
      I ten "zwykły" gin strzelił w dziesiątkę - nie uwierzycie - za pierwszym
      podejściem!!! Fakt, że stymulacja trwała chyba do 21 dnia cyklu (tak wolno
      rosły pęcherzyki)i dopiero wtedy podał pregnyl, ale dziś pewna mała istotka ma
      już 3 latka!!!
      Trzymam za Was kciuki, a Wy czasem pomślcie o mnie :)
      Pzdr.
        • mj27 Re: ku pokrzepieniu serc :) 07.10.04, 07:50
          Dzięki za zainteresowanie. U mnie leczenie jeszcze nie jest na takim etapie,
          naazwy szpitalnych leków, o których piszecie są na szczęście dla mnie póki co,
          obce. Narazie pęcherzyk rośnie, dziś pewnie ma już z 15mm, jutro idę na drugie
          usg, wtedy się zobaczy co dalej. Pociaszam się, że tylko jeden jajnik mam
          chory, drugi jest zdrowy. Za polecenim doktora, że to już czas, dzisiejszej
          nocy poszaleliśmy z mężem. Potem nie mogłam zasnąć, wyobrażałam sobie, że
          plemniczki sobie czekają w moim środku, że pęka pęcherzyk, łączą się itd. Jak w
          bajce, tak jak pisała któraś z dziewczyn na forum.
          To mój pierwszy cykl starań, możę zdarzy sie jakiś cudek, taki malutki.. :-)
          Trzymajcie się dziewczyny, fajnie, że można podzielić się z Wami swoim
          przypadkiem. Dużo informacji, o których mi sie przydaje.
          Powodzenia
          • monika_oli Re: ku pokrzepieniu serc - mi się udało wygrać:) 07.10.04, 16:11
            Mi się raz udało wygrać z PCOS - córeczka ma już rok, cztery miesiące i 25 dni -
            jest moim wielkim-małym szczęściem. Cykl, w którym zaszłam w ciążę miał być wg
            badań kolejnym straconym - owulacja nastąpiła prawdopodobnie w 18-19dc, kiedy
            już sobie odpuściłam i nie chodziłam na USG. Obecnie od kilku miesięcy
            bezskutecznie (a może już nie? - dziś 18dc:) staramy się o rodzeństwo dla Olci,
            mam nadzieję że tym razem będzie choć trochę łatwiej.
            Życzę Wam wszystkim powodzenia, wytrwałości i koniecznie! wygranej w tej walce
            o maluszka. Naprawdę warto wiele znieść aby zostać mamą:)
            Pozdrawiam
            Monika
    • mc76 Re: Czy ktoś z PCOS chce być w ciąży? 10.10.04, 13:12
      BARDZO !!! :)
      Nie wyobrażam sobie życia bez dziecka.Mam problemy zdrowotne,ma je i mój mąż
      ale nic nie stanie nam na przeszkodzie ! Ciesze się bardzo,że istnieje to
      forum.Kobitki - trzymajcie się ciepło i walczcie o dzidziusia. Ja obiecuje
      zdawać relacje z naszych starań jak to tylko będzie możliwe.Myśle że to mi
      pomoże a przy okazji może i któraś z Was coś z tego uskubnie dla siebie :)
      Pozdrawiam !
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka