Dodaj do ulubionych

byłam w kinie... znowu:-)

06.10.09, 22:45
na początek wlep z archiwum:
forum.gazeta.pl/forum/w,12248,57118840,,Bylam_w_kinie_.html?v=2
a tera meritum:
"Przerwane objęcia" Pedro Almodovar...
może zbyt wiele oczekiwałam? może ten duet Pedro+Penelope stracił kły?
niemniej było długo, rozwlekle, nudnawo... naciągnięta do bólu historyjka,
chemia damsko-męska prawie zerowa, główny bohater żałośnie nieprzekonywujący i
tylko Penelope zjawiskowo śliczna, jak zwyklesmile
Jedno, co mnie zafascynowało, to niesamowite krajobrazy nadmorskiej okolicy,
gdzie uciekli potępieni kochankowie, niestety nie zapamiętałam nazwy, qurczesad
no, i jeden z młodych aktorów...hmmm... łudząco podobny do Syna Średniego Fed
(przynajmniej z oczu)!
no i oczywiście, jak to u Mistrza, mnóstwo koloru, gorącego, południowego, aż
pachnącegosmile Można potuptać, w zimowy pluchowaty wieczór.
Obserwuj wątek
    • dado11 Byłam w kinie... 22.10.09, 22:23
      czy Wy czasami wychodzicie do kina?
      bo za mną kolejny seans, w pustym kinie, śmierdzącym pop-cornem, ale film niezłysmile
      "Nowszy model" (ups... komedia romantyczna), z Catheriną Zeta-Johnes.
      qurcze, zależy z jakiej perspektywy na to spojrzeć, niemniej interesującywink i
      zabawny, choć niezbyt ambitny... mam wrażenie, że problem marzących o wolności i
      romantycznych emocjach pań po 40-ce zaczyna być zjawiskiem społecznym...wink))
      do tej pory X muza rozwodziła się nad niewiernością "samców" wszelkiej maści, a
      tu nagle... proszę... wysyp krypto-feminizmuwink))))
      niemniej, miły dla oka, miły dla ucha, szarych nie trzeba ze sobą zabierać do
      kina, wypoczynkowy.... polecamsmile
      d.
      • verbena1 Re: Byłam w kinie... 23.10.09, 21:00
        Nie chodze do kina bo w repertuarze nie widze nic ciekawego.
        Dlatego kino przynioslam sobie do domu. Wypozyczam z biblioteki
        filmy na dvd.
        Ostatnio obejrzalam Pachnidlo (ksiazka byla jednak lepsza), "Nel" ze
        swietna rola Judy Foster a dzis wypozyczylam "Fride" z Salma Hayek o
        ekscentrycznej meksykanskiej malarce oraz "Lions for lambs" z
        Redfordem, Meryl Streep i Tomem Cruise.
        W domu oglada sie o niebo lepiej, pol lezac z kieliszeczkiem wina i
        w dobrym towarzystwie.
        Mysle ,ze kina przezywaja powolny upadek, przy ogromnych ,na pol
        sciany telewizorach i niezliczonych kanalach kazdy woli siedziec w
        cieplym domu.
        Kiedys to byly seanse filmowe, ludziska przynosili swoje stolki bo
        wszystkie miejsca byly pozajmowane a jakie filmy wyswietlali,ech,
        fajnie bylo.
        • mammaja Re: Byłam w kinie... 23.10.09, 22:44
          A jednak w kinie oglada sie lepiej - sa filmy, ktore obowiazkowo
          powinno sie obejrzec na duzym ekranie. I bez przerw na reklamy !
          Lubie wlasciwie tez ogladac filmu na ekranie komputera, w ciszy
          swojego pokoju. Ale to juz inna przyjemnosc smile
          W kinie zanurzam sie w film, w domu to tylko patrzenie smile
          • monia.i Re: Byłam w kinie... 23.10.09, 23:15
            Kino jednak sprzyja lepszej koncentacji, niemal nic nie odciąga
            uwagi - no i nie rozdzwoni się telefon, nie wpadnę na pomysł (w
            mniej ciekawym momencie) zrobienia sobie herbatki lub dolania winka,
            w ciemnościach jestem tylko ja i duuuży ekran (reszta widowni gdy
            nie przeszkadza to nie istnieje).
            Na "Nowszy model" się wybieram, nawet Smok (he he) wyraził
            zainteresowanie, kusi "Mniejsze zło" ale to już chyba sama, bo nikt
            nie podjął tematu.
            • verbena1 Re: Byłam w kinie... 06.11.09, 08:20
              Moniu , ja bylam cale zycie zapalona kinomanka, mieszkajac w Polsce
              obejrzalam chyba wszystkie filmy godne obejrzenia.
              Tutaj mamy piekne ,nowoczesne kino z paroma ekranami ale naprawde
              nie mam co wybrac z bogatego repertuaru. Nie trawie filmow akcji,
              katastroficznych, ludzio-robotow, ufoludkow i tym podobnych. Moze
              jestem juz za stara na te nowoczesnosc i potwornie glosna muzyke.

              Pozostaje dalej przy dvd i wypozyczanych filmach.
              Ostatnio przypomnialam sobie "Bagdad Cafe"z przepiekna melodia w tle.
              Wczoraj caly dlugi wieczor spedzilismy z chlopakiem na
              ogladaniu "Australii" z Nicole Kidman. Polecam na dlugie zimowe
              wieczory, historia milosna z pieknym zakonczeniem.
              • mammaja Re: Byłam w kinie... 01.12.09, 22:41
                .... a wlasciwie w teatrze. Dramatycznym. Na sztuce pt."Alicja".
                Wszystkim lubiacym " Alicje w krainie czarow" polecam te
                instenizacje, bardzo "nowoczesna", ale z pomyslem no i swietnymi
                postaciami - Szczepkowska, Kraftowna, Figura. Wlad, Kowalski, i
                wielu innych. Nastrojowe. Dulyzny zamierzone. bardzo filozoficzne i
                trafiajace w moje poczucie humoru. Sztuka idzie juz rok, a i tak byl
                komplet.
            • fedorczyk4 Re: Byłam w kinie... 21.08.10, 22:21
              Jedna jaskółka jak wiadomo, wiosny nie czyni, ale i ja byłam dzisiaj
              w kinie. Rzadko mi sie to zdarza bo nie lubię, ale moja praca nad
              sama sobą została wynagrodzona. "Oczy szeroko otwarte" tytuł dziwny
              i jakby nic nie mający wspólnego z filmam. Historia sama w sobie też
              już widziana kilkadziesiąt razy. Czterdziestolatek, szczęśliwy mąż i
              ojciec, podpora społeczności, zakochuje sie w młodym chłopaku
              którego przyjmuje do pracy. I tu kończy sie banał. Rzecz dzieje się
              w Jerozolimie w społeczności żydów ortodoksyjnych, mieszkajacych w
              Meah Shearim. Mąż i ojciec jest właścicielem sklepu reźniczego. Jest
              mądry i łagodny, żona jest mądra i ładna, dzieci sympatycznemłody
              człowiek jest świeżo relegowanym z jesziwy studentem. Zero
              wulgarności, skrótów psychologicznych, przerysowań. W pełni
              wiarygodne. Przepięknie i oszczędnie filmowane, znakomicie grane. Po
              prostu świetne kino, trochę intymistyczne, takie jak lubięsmile
    • jej_maz Avatar 03.01.10, 03:22
      Nie naleze do kinomanow, ale na to dalem sie skusic. Nie tyle z punktu widzenia
      fabuly, ktora nie jest zbyt skomplikowana, ale ze wzgledu na technologie
      trojwymiarowa. 3D nie jest niczym nowym, ale ten film - przynajmniej z tego co
      tu slysze, "jest tym dla kinematografii czym byl pierwszy film dzwiekowy w
      czasach kina niemego: otwiera nowa ere". To wlasnie efekty powoduja, ze 150
      minut mija bardzo szybko i wychodzi sie z kina w poczuciu "czasu dobrze
      straconego" wink Polecam.
      • fedorczyk4 Re: Avatar 03.01.10, 15:00
        Avatar raczej zostawie reszcie rodziny, sama byłam na filmie prawie
        czarnobiałym. "Rewers". Niezłe, niezłe. Rewelacyjna scenografia,
        świetne zdjęcia. Polony genialna, Janda bardzo dobra. Buzkówna
        irytujaca, ale widać tak miało być. Mnóstwo smaczków dialogowych i
        aktorskich. Też bardzo miło "starcony" czassmile))
        • goskaa.l Re: Avatar 13.01.10, 07:45
          Byłam wczoraj na Avatarze. Na mnie zrobił duże wrażenie, przede wszystkim
          fantazją wyobraźni grafików. Dla tych krajobrazów, dla tej niesamowitej
          przyrody, warto obejrzeć. Nawet jeśli ktoś nie lubi fikcji, choć ta fikcja jest
          przesłaniem o szacunek dla naszej przyrody, planety i ludzi, którzy żyją z nią
          blisko (nie mylić z szalonymi ekologami).
          • jej_maz Re: Avatar 14.01.10, 04:32
            Piszesz o "przeslaniu" w realcji do tego filmu... hmmm... wlasnie to
            "przeslanie" wywoluje burze, o jakiej sie producentom sie snilo.
            Ten
            artykul
            najlepiej opisuje o co tu chodzi, pozwole sobie jedynie
            wypunktowac grupy i ich problemy z tym filmem:

            - Vatykan. Nie podoba sie to, ze film zawiera zbyt duzo elementow kultu natury,
            przez co "sprytnie" promuje ekologie jako religie tego tysiaclecia.

            - Republikanie w USA (konserwatysci), atakuja film za to, ze jest
            anty-amerykanski, any-kapitalistyczny i przedstawia ludzi, jako zachlannych
            rabusiow.

            - Demokraci w USA (lewactwo), zastanawiaja sie, czy ten film aby nie jest zbyt
            rasistowski, poniewaz pokazuje, ze niebiescy ludkowie musieli zostac uratowani
            przed wymarciem przez heroicznego... bialego czlowieka. Malo tego: wiekszosc
            aktorow tychze niebieskich ludkow to kolorowi, co jest sugerowane jako dodatkowy
            argument dla tego "rasizmu".

            - Organizacja zwalczania palenia
            papierosow w filmach
            , poniewaz uwaza, ze promuje to nalog - wscieka sie,
            ze jeden z glownych bohaterow (i to pozytywny)... pali na okraglo.

            - U.S. Marine Corps (specjalne jednostki armii USA), oskarza film, ze
            przedstawia kulture wojskowa w bardzo zlym swietle.

            - Najdziwniejsze sa ataki ze strony... fan'ow filmu. Uwazaja oni, ze film
            wprowadza ich w depresje, poniewaz uswiadomiaja im, ze sa tymi niebieskimi
            ludkami zamknietymi w prymitywnym ludzkim ciele.

            - Artykul podkresla rowniez pozytywne wypowiedzi. Jedna z nich pochodzi od
            komunizujacego Prezydenta Boliwii, Evo Morales'a, ktory okreslil film, jako
            gleboki obraz walki z kapitalizmem i zmaganiem w obronie srodowiska naturalnego.

            - Oczywiscie najlepsze sa komentarze czytelnikow pod artykulem, ktore zamienily
            sie w... bardzo goraca polityczna debate.

            No coz... polityczna poprawnosc juz nie jest walka o niesprawiedliwosc jakistam
            grup spolecznych - skarykaturyzowala cale nasze zycie, gdzie nawet juz bajka (bo
            tym wlasnie jest Avatar) zamienia sie w pole walki przekonan i pogladow. W tej
            sytuacji nawet nasze forumowe debaty nabieraja innego znaczenia - sa
            (przynajmniej byly) obrazem zdeformowania rozmow, gdzie kazdy, kto mysli nawet
            odrobine inaczej, nie jest juz adverserem w dyskusji ale wrogiem ideologicznym.

            Wracajac do tych komentarzy pod artykukem, to podpisuje sie obiema rekami pod
            czytelnikiem, ktory napisal: "For God sake, it's only a movie. Get a life. Losers."

            Uklony - Mark
            • mammaja Rewers 21.01.10, 00:42
              Wlasnie ten film zaliczylam i naprawde polecam. I straszno i
              smieszno! Wszystkie trzy panie, Buzkowna, Polony i Janda doskonale.
              Przyznam, ze film mnie zaskoczyl, mlody czlowiek zrekonstruowal
              doskonale klimaty okresu bledow i wypaczen, chociaz moze w zyciu nie
              udalo by sie tak jak w kinie smile Warto popatrzec - Luizo, nim
              wyjedziesz.
              • luiza-w-ogrodzie Re: Rewers 21.01.10, 08:13
                mammaja napisała:

                > Wlasnie ten film zaliczylam i naprawde polecam. I straszno i
                > smieszno! Wszystkie trzy panie, Buzkowna, Polony i Janda doskonale.
                > Przyznam, ze film mnie zaskoczyl, mlody czlowiek zrekonstruowal
                > doskonale klimaty okresu bledow i wypaczen, chociaz moze w zyciu nie
                > udalo by sie tak jak w kinie smile Warto popatrzec - Luizo, nim
                > wyjedziesz.

                Sprobuje, ale mala szansa - dzis Dzien Babci i rozpieszczamy Mame, jutro
                przychodzi rodzina a wieczorem wylatuje do Anglii, zas po powrocie stamtad we
                wtorek zalatwiam ostatnie sprawy przed odlotem do domu. Moze dostane ten film na
                dysku?


                Luiza-w-Ogrodzie
                Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
                się. Całe życie? Załóż ogród...
          • monia.i Re: Avatar 22.01.10, 23:56
            Avatar - no cóż, być może zemściło się na mnie to, że poszłam na
            film nie dla fabuły ale dla techniki i możliwości..Piękny był ten
            świat, magiczna przyroda - ale niemal przez cały czas miałam
            wrażenie, że podglądam jakąś wyjątkowo dobrze zrobioną grę
            komputerową. Bardzo lubię fikcję, ta w Avatarze była bardzo barwnie
            i plastycznie przedstawiona, oglądałam zafascynowana, wzruszałam
            się - ale cały czas miałam poczucie pewnego dystansu.
            Bardziej "w środku" czuję się oglądając Gwiezdne Wojny - choć to byc
            może wynika z sentymentu do filmu.
            • ewelina10 Re: Avatar 24.01.10, 13:23
              Avatar to zupełnie nie mój typ, nowinki techniczne wolałabym zobaczyć ale na jakimś filmie przyrodniczym. Byłam już dawno, ale tak jakoś nie wypadało mi ze swoimi negatywami wyskoczyć. Pozdrawiam nieobecnych i fajnie, że zaglądają
    • dado11 Wino truskawkowe, Spotkanie 11.01.10, 23:28
      ostatnio zaliczyłam dwie przegapione pozycje kinowe, ale obejrzane już na DVD,
      mianowicie "Wino truskawkowe" wg Stasiuka i "Spotkanie" z muzyką naszego
      Oskarowego Kaczmarka.
      Pierwszy, całkiem przyzwoity, nieco nostalgiczny, ale niestety bez tej "złotej
      nici", która by powiązała obrazy, atmosferę, historię i ludzi w całość...
      aktorzy, choć dobrzy, tylko grają... nie SĄ... historia snuje się bez powodu,
      albo powód jest niejasny... no i Bieszczady, przecież są tak piękne, ale nie tu,
      nie w tym filmie...
      www.gutekfilm.pl/wino-truskawkowe/
      Drugi, też nie można się przyczepić, prawie...
      psychologicznie prawie się trzyma kupy, prawie nie czuje się gry, ale to
      nieprzyzwoicie przewidywalne zakończenie jest nieznośne... niemniej główny
      bohater do polubienia, a system amerykańskiego odsiewu imigrantów nie do
      polubienia... o końca jednak człowiek się nie nudzi oglądając ten obraz, i nie
      wgniata go w fotel, teżwink
      www.stopklatka.pl/film/film.asp?fi=33982&sekcja=recenzja&ri=5501
        • luiza-w-ogrodzie Re: Mama chce mnie wyciagnac na "Ciacho" 13.01.10, 07:55
          dado11 napisała:

          > Luizo, jeśli to Ci pomoże w podjęciu decyzji...
          > www.plotek.pl/plotek/1,78649,7444451,Krytycy_filmowi___Ciacho__to_chala_.html
          > mnie też zajawka nie usatysfakcjonowała...
          > może być straaaaaszniewink

          Dado, bylo straaaaasznie... glupawe gagi i seksualne dowcipy, koszmarny,
          oklepany pomysl fabuly. Ale postanowilysmy z Mama byc rownie niewybredne i
          ryczalysmy ze smiechu nad glupota tego filmu, jak i nad gagami i wyszlysmy
          przynajmniej uchachane :o)
    • dado11 Re: byłam w kinie... NINE (9) 22.01.10, 22:37
      taaaakie gwiazdy, scenografia, taaaaka reklama...i...w/g mnie - wielkie NICsad
      jeśli widzieliście kiedyś "All that jazz" ("Cały ten zgiełk") z Roy-em
      Scheiderem, to "Nine" niech czyści buty wielkiemu poprzednikowi... nawet
      "Chicago" było przy tym arcydziełem..sad
      takie piękne, wspaniałe kobiety, prywatne studia Felliniego, i taaaka kicha:
      średnio wiarygodny uwiąd twórczy głównego bohatera, fabuła bez jaj, beznadziejna
      choreografia, muzyka obok ucha, ale z całą pewnością kosztowne... pewnie dlatego
      bilety na to "dzieło a'27 pln za szt!!!!
      jeśli wam się w kieszeniach przelewa, to już lepiej kupić lepszą flaszkęwink
      a, jeszcze jedno, większość aktorów mówiących na co dzień piękną, literacką
      angielszczyzną (np.Judy Dench!), tu kaleczy ten język z zapałem godnym lepszej
      sprawy... dlaczego? nobody knows...sad
    • jej_maz "The Book of Eli" 26.01.10, 17:28
      Ilu z Panstwa moze zacytowac jakies fragmenty z Bibli? Ilu z Panstwa przeczytalo
      ja w calosci? Nie mam tu na mysli katechizmow czy innych streszczen, oderwanych
      opowiesci, filmow na podstawie historii z niej zaczerpnietej itp. Na moim
      kontynencie jest to najpopularniejsza i obok ksiazki telefonicznej czesto jedyna
      ksiazka w domu. Sprawdzilem w pl.wikipedia.org/wiki/Biblia:

      "Według sondażu GfK Eurisko choćby fragment Biblii czytało 20% Hiszpanów, 27%
      Włochów, 36% Anglików, 35% Rosjan, 38% Polaków, 75% mieszkańców USA.

      Z kolei regularnie po Pismo Święte sięga 37% Amerykanów, 32% Polaków, 13%
      Niemców, 9% Włochów i 6% Hiszpanów."

      Jestem zdziwiony wysokim procentem Polakow, ale podejrzewam ze wliczono tu
      wlasnie te "chocby fragmenty" w postaci Malego Katechizmu. Potwierdza sie
      rowniez, ze dla obywatela US Biblia ma wyjatkowe miejsce w kulturze i
      swiadomosci. Nic wiec dziwnego, ze taki film jak "The Book of Eli" jest dzielem
      Hollywood. Eli jest variantem imiena
      Boga w jezykach Hebrajskim, Arabskim i Aramejskim. Mottem filmu jest Psalm 23:
      "Yea, though I walk through the valley of the shadow of death, I will fear no
      evil: for thou art with me; thy rod and thy staff they comfort me." (przepraszam
      - jakos bardziej do mnie przemawia wersja angielska niz
      url=http://karolkeane.w.interia.pl/psalm_23.html]Polska[/url])

      Slyszalem (czytalem) rozne recenzje - od pochwal do kompletnego odrzucenia. Z
      pewnoscia nie wszystkim podoba sie idea potwierdzenia ponadczasowosci wartosci
      chrzescijanskich a w dzisiejszym swiecie sa one najlatwiejsze do atakowania -
      kazdy "jezdzi" po nich jak tylko moze gdyz inni sa nietykalni a jeszcze inni
      przeczuleni. Poza tym to jedynie w chrzescijanstwie istnieje idea nastawienia
      drugiego policzka. Tu: jest w tym filmie bardzo interesujaca scena modlitwy
      przed posilkiem, gdzie glowny bohater dziekuje Bogu za dach nad glowa, mimo
      iz... jest uwieziony.

      Koncowka bardzo zaskakujaca, Denzel Washington (moim zdaniem oczywiscie, a
      daleko mi aby byc expertem!) swietny, a sam film pomimo iz wydaje sie byc
      ponurym westernem z przyslosci, pozwala wyjsc z kina z pozytywnym nastawieniem
      do zycia. Nie, nie jest to film ktory chcialbym raz jeszcze zobaczyc, ale nie
      zaluje swojego straconego czasu smile

      Uklony - Mark
      • lablenka_x Oglądałam w telewizji 04.02.10, 13:05
        Wybaczcie mi,o Kinomani, ten telewizyjny wtręt,ale...ostatnio
        oglądalismy kilka filmów rosyjskich - fascynujących i trochę
        porażających.
        Wczoraj na Kulturze obejrzeliśmy "Ładunek 200" przerażajacy obraz
        prowincjonalnego społeczeństwa (li tylko prowincjonalnego?).
        Film straszny w swej wymowie, ale powodujący,że przestajemy się
        dziwić temu co dzieje się w Rosji poradzieckiej.
        Nie mogłam po zakończeniu dojśc do siebie.Wstrząsający.
        Akcja to 1884 rok.
        Film nakręcono w 2006/7 roku, czyli zupełna "nówka ".
    • dado11 byłam ... "W chmurach" 01.03.10, 23:47
      no i szybko spadłam;-(
      zachęcona 6 nominacjami, pięknym Clooneyem, 5-cioma gwiazdkami w "Co jest
      grane", ach i stwierdzeniem "mądra komedia" poszłam...
      no i tak: ani to komedia (chyba, że uznamy uroczy uśmiech George'a, za element
      rozrywkowy), czy mądra? hmmm, to zależy, jaki przyjmiemy punkt odniesienia, o 6
      nominacjach nie wspomnę...
      pozostaje ślicznie starzejący się ulubieniec kobiet, który, dzięki Bogu(w tym
      przypadku) nie schodzi prawie wcale z kadru.
      Niemniej, oczywiście, znajdziemy tam głębokie rozważania nad wyższością
      posiadania rodziny nad jej nieposiadaniem, etos pracy i jako ciekawostkę,
      nieznaną u nas chyba jeszcze profesję "zwalniacza z pracy".
      Generalnie, można pójść, ale taniej jest poczekać na to "dzieło" w formie
      dodatku do kolorowego czasopisma dla kobietsmile
    • dado11 byłam... na nowym Woody Allenie 05.05.10, 22:36
      po kilku miesiącach nie oglądania dużego ekranu, nowy film WA "Whatever Works"
      (straszny polski tytuł "Co nas kręci, co nas podnieca", zupełnie bez
      związku...), w kinach już od kilku tygodni, co dało komfort prawie pustej sali,
      zero smrodu pop-cornu, świadomi odbiorcy...
      film dostatecznie zakręcony, by się na nim dobrze bawić, charakterystyczne dla
      Allena "wtyłzwrotne" monologi-dialogi, nieco zbyt przewidywalna fabuła, ale
      okraszona dużą dozą inteligentnego humoru z dystansem...
      piękne teksty, np:
      - próbował popełnić samobójstwo... ale się nie udało...
      - no cóż, nie można mieć wszystkiego...smile
      generalnie ciepło polecam, jako skuteczny odpał od codzieności, mocno
      przerysowane, ale z wdziękiemsmile
    • jej_maz It's Complicated 15.05.10, 19:38
      Polecam wszystkim... panom. No... moze nie to forum, ale naprawde film, ktory
      jest "chick-flick" wlasnie dla nas. Dlaczego? Zacytuje tu slowa drogiej mi
      osoby, ktora nawiazala do pewnych zdarzen, ktore widze ze tez nie sa obce wielu
      paniom z tego forum:

      "Czasem to "nowe", które sie pojawia w naszym zyciu, powoduje fascynacje ponad
      miare. Czasem wartosc tego "nowego" jest zwykla iluzja, a jego jedyna zaleta
      (czyt. faktyczna wartoscia dla nas) jest to, ze jest ...nowe."

      Przy okazji swietna gra aktorska i naprawde mile spelniony czas z malym
      "przekretem" na refleksje dla wszystkich 40+ z +/- 20 stazem malzenskim smile
    • dado11 "Łamacz serc" czyli licencja na uwodzenie... 26.08.10, 00:09
      co za tytuł...
      niemniej poszliśmy, obejrzeliśmy, pośmialiśmy się i wyszliśmy, bez chwili
      refleksji, bez odrobiny zmęczenia, po prostu miło, łatwo i przyjemniesmile
      i o to się ..... rozchodziwink
      swoją drogą, jak z takiego niedomytego, nieogolonego i potarganego obdrypusa
      zrobić tytułowego Łamacza? proszę zajrzeć do kina...
      no dobrze, miła, od pierwszej chwili przewidywalna, słodka historyjka o cudzie
      miłości, ładne widoczki, uroczy szwagier-kretyn, niezastąpiona siostra rodem z
      FBI, no i piękna żona Johnnego Deepa w roli głównej...
      na lato... jak znalazłsmile
      • verbena1 Bylam w kinie 16.10.10, 20:24
        Wydarzenie roku - bylam w prawdziwym kinie.
        Niedawno czytalam o ksiazce a potem adaptacji filmowej "Jedz, modl sie ,kochaj". Pomyslalam - wreszcie jakis normalny film , Julia Roberts no i graja w naszym kinie.
        Historia dosyc ciekawa - kobieta po rozwodzie, szukajaca celu i sensu zycia, dziennikarka, postanawia odbyc podroz zycia odnajdujac smakowe, duchowe i cielesne przyjemnosci.
        Piekne krajobrazy bo i Wlochy z cyprysami, waskimi uliczkami z rozwieszonym praniem, Indie z kolorami i dzwiekami no i Bali ,czyli blekit morza i egzotyka.
        Moze sie czepiam ale albo Julia Roberts grala fatalnie lub rezyser byl do kitu. Widzialam jedynie aktorke grajaca role a nie postac z filmu. Twarz Julii filmowana z bliska nie wyrazala nic a aktorzy z drugiego planu byli bardziej wiarygodni.
        Jedyny pozytywny punkt - brak reklam - pozwolil mi dotrwac do konca.
        Mimo wszystko polecam, zwlaszcza Moni, jako antidotum na wyjscie z dolkasmile
        • monia.i Re: Bylam w kinie 16.10.10, 23:12
          Już widziałam, Verbenko smile Obraz faktycznie bardzo miły dla oka. Do Włoch wyjechałabym natychmiast - przynajmniej na trochę smile Jeśli chodzi o Julię Roberts - bardzo ją lubię, natomiast nie do końca mi pasowała do tej roli. Ale momentami była urocza smile
          • goskaa.l Re: Bylam w kinie 17.10.10, 08:03
            Książkę czytałam, dostałam na imieniny chyba dwa lata temu. Bardzo mi się spodobała, w przeciwieństwie do opowiadań tej samej autorki (dostałam taki "dwupak" książkowy).
            Do kina nie wybiorę się, bo zbyt często ekranizacje nie odpowiadają mojej wyobraźni.
            • dado11 Śluby panieńskie 18.10.10, 22:16
              wprawdzie już w zeszłym tygodniu, ale należy się wzmiankasmile
              polecam, choć nie przepadam za polskimi produkcjami, tym razem podobało mi się i z czystym sumieniem polecam.
              Lekko, bez zadęcia, z dużą dozą dobrego humoru, teksty, mimo swojej staroświeckości, lekkostrawne (jak przystało na Fredrę), bardzo przyzwoite aktorstwo, dobra kamera i świetna scenografia, a kostiumy to już absolutnie najwyższa półkasmile
              jednym słowem: dobra zabawa, obrazy miłe oku, kilka zaskakujących niespodzianek i inteligentny dystans do wszystkiegosmile
              warto!
              a z tym "Jedz, módl się.itd", hmmm, przeczytałam kawał książki i mnie znudziła, o filmie napisano już tyle złego, że chyba nie pójdę, tylko zaczekam na jakąś gazetową wersję dvd, ale miło że się Tobie podobało, Verbenkosmile
              • bbetka Re: Śluby panieńskie 31.10.10, 23:13
                wczoraj byłam na filmie RED (starring Bruce Willis, Morgan Freeman, John Malkovich and Helen Mirren), co w wolnym tłumaczeniu oznacza - emerytowany ekstremalnie niebezpieczny- teoretycznie to film akcji (a w czym innym mógłby zagrać BW???), ale z olbrzymią dawką humoru i dystansu, taki trochę pastisz na kino akcji, zrobiony przez aktorów, którzy już są w wieku nie do tego typu kina wink Malkovich normalnie przechodzi sam siebie, Mirren w balowej sukni z bronią automatyczną wink fabuła raczej nie jest istotna, ale ubawiłam się na pewno. Jak kogoś nie brzydzi tego typu kino, to polecam.
    • bbetka The American 15.11.10, 09:57
      Byłam wczoraj na "Amerykaninie" - niestety wynudziłam się setnie...George Clooney cierpi przez ponad półtorej godziny i tyle...rozczarowałam się, bo recenzje były bardzo dobre, ale może nie zrozumiałam przesłania...
    • dado11 Jak zostać królem... 11.02.11, 23:40
      Oskary, Oskary, Oskary... ok. ale to nie ja je przyznajęwink
      faktem jest, że film jest baaardzo dobry, i że uwielbiam Colina Firtha (swoją drogą, trudne nazwisko...), i że angielskie poczucie humoru i bystrość obserwacji ludzkich słabości jest "po moich pieniądzach", i że klimat obrazu stał na cudownie betonowym gruncie... wszystko pięknie, tyle że zabrakło znów skrzydła natchnienia, tego czegoś, co sprawia, że wiemy...
      może się czepiam...? ot mądralińska...
      niemniej baaaardzo polecam, i dla scenografii, i dla Colina, i dla poznania ścieżek ludzkich słabości... to dobrze robi każdemuwink
        • mammaja Re: Jak zostać królem... 15.02.11, 02:14
          No i zobaczylam - z wielka przyjemnością smile A najwazniejsze w moim "osiedlowym" kinie, czyli w kinie "Stacja Falenica". Bilety na telefon, stolik zarezerwowany, kawka doskonala ( bo to kino- kawiarnia). Brawo ta pani, ktora dobila targow z PKP i niszczejaca halaęzamienila w ciekawa wnetrze. No a fim - miodzio - rzeczywiscie doskonale zagrany i dopieszczony w szczegolach. Niczego mi nie brakowalo smile Collin i ten drugi aktor swietnie dobrani. Prawdziwy relaks .
              • luiza-w-ogrodzie Re: Jak zostać królem... 22.02.11, 01:02
                Widzialam w niedziele wieczorem, film podobal mi sie ale tak jak Dado, odczulam brak "iskry Bozej". Niemniej warto pojsc, Colin Firth byl swietny w roli monarchy zupelnie do tej roli nieprzygotowanego i walczacego ze swoimi slabosciami przy pomocy samozwanczego logopedy. W tej roli Australijczyk Geoffrey Rush, swietny jak zwykle. Najbardziej podobala mi sie scena w Katedrze Westminsterskiej, pokazujaca polityczna gre arcybiskupa Canterbury i odpowiedz Logana na nia krolowi.

                Ale kto wpadl na przetlumaczenie tytulu "King's Speech" (w angielskim dwuznacznie: "Przemowienie krola" lub "Wymowa krola") na "Jak zostac krolem"? Naleza mu sie baty!

                Luiza-w-Ogrodzie
                .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
                Jak gadać z królikami
                • mammaja Re: Jak zostać królem... 22.02.11, 14:24
                  Tak, Luizo - tlumaczenie bez sensu - dokładnie mozna by przetumaczyc na "Krolewska mowa" i mialoby tę samą dwuznaczność, ale po polsku to brzmi kiepsko, mowy cz wymowa - to jednak roznica. No to ktoś wymyślil tytuł zachecajacy publiczność smile Wielu chciałoby zostać krolem smile
    • dado11 "Wszystko w porządku" 16.03.11, 23:05
      dla porządku opiszę... byłyśmy z dziewczynami w Dzień Kobiet, z nadzieją na inteligentny zakręt sytuacyjny, na zabawę pokrętnością losu...
      "The Kids Are All Right", hmmm...
      dziwny film, może coś z tego, czego się spodziewałam tam było, ale też sporo przygnębiającej wiwisekcji związku, niezrozumiałe (w kontekście) fascynacje odmienną (sic!) płcią, troszkę rozleziona, nie do końca zfastrygowana fabuła... niemniej pozytywny klimat i Julianne Moore - obraz kobiety w trybach Fabryki Snów - masz być piękna! (ciało zdjęte z bieżni w fit-klubie...).
      Ale warto obejrzeć. Poza tym stary Muranów ma swój wciąż pociągający klimatsmile
      • fedorczyk4 Znowu bylam w kinie 17.01.12, 09:05
        Kino Luna w poniedzialki "daje" za 8 zlotych. Mala rzecz a cieszy. Tani i nie multiplex, a nie cierpie multiplexow. Poszlysmy na "Niebezpieczna metode" i nie polecam. Nudne, plytkie i wlasciwie niewiadomo o czym. Jedyne co bylo warte zobaczeniu to Keira Knigthley. I nie ze wzgledu na aktorstwo a jedynie nieprawdopodobne sztuki ktore wyprawia ze swoja szczeka. Grajac ataki psyczegos wysuwa ja na pol metra!!!! A i jeszcze sa ladne widoczki ogole.
        • fedorczyk4 Re: Znowu bylam w kinie 27.01.12, 10:36
          Byłam wczoraj na specjalnym pokazie "W ciemności" I spotkaniu z Agnieszką Holland. I jak dotąd nigdy nie byłam jej szaloną wielbicielką tak tym razem powaliła mnie na kolana. Całokształtem. Film z techniczno/artystycznego punktu widzenia jest znakomity. Genialnie zagrany, wspaniałe zdjęcia, reżyserski majstresztyk. Według zasady mistrza H. W pierwszej scenie (no tu akurat w drugiej) jest trzęsienie ziemi, a potem napięcie już tylko rośnie. Cała historia jest wstrząsajaca, ale i wzruszajaca. Potraktowana z dokumentalną powściągliwością dokładnościa i szacunkiem. I to co mówiła Holland później było pełne takiego powściągliwego szacunku jakby to nie ona zrobiła film, a film zrobił ją.
          • fedorczyk4 Re: Znowu bylam w kinie 30.01.12, 23:27
            A co mi tam, będę ciągneła dalejwink "Chłopak do towarzystwa" z Kewinem Kline. Znakomity film. Komedia o dziwakach, przy których ludzie normalni wypadaję nudno i blado. Polecam serdecznie jeśli ktoś na ten film trafismile
            • bbetka Re: Znowu bylam w kinie 30.01.12, 23:50
              Poszukam smile
              Ja byłam na "Dziewczynie z tatuażem" - i od razu mi się przypomniało dlaczego nie czytałam tej serii...Film jest ciężki, mroczny, a miejscami bardzo obrzydliwy sad W dodatku przeszkadzało mi ze James Bond (Daniel Craig) się boi smile)) jego "bondowskie" wcielenie tak mi się utrwaliło, że nie mogłam się od niego uwolnić...Tym nie mniej film nakręcony sprawnie i trzymający w napięciu.
              Oraz na "Człowiek na krawędzi" - nie polecam, sensacja ,ale kompletnie bez "historii" miałkie kompletnie...
              Po wyborze filmów widać, że chadzam jako "osoba towarzysząca", bo nie mam czasu nawet na ingerencję w wybór repertuaru...
    • goskaa.l album rodzinny 05.06.13, 08:22
      Wczoraj byłam na projekcji dokumentalnego filmu Andrzeja Titkowa "Album rodzinny", osadzonego w realiach Lublina. Dokument przedstawiający losy zasymilowanej żydowskiej rodziny matki autora mówi o Arnsztajnach i Meyersonach. Wśród członków tych rodzin byli między innymi: Bernard (Berek, Ber) Meyerson – kupiec, dyrektor Towarzystwa Kredytowego Miasta Lublina, jego żona Malwina (Malka, z domu Horowicz/Horowitz) – pisarka, autorka powieści Dawid i Z ciasnej sfery, filozof Emil Meyerson , oraz jego siostra – Franciszka Arnsztajnowa, działaczka społeczna, poetka i tłumaczka.
      Premiera odbyła się niedawno w Lublinie, ale po niej film został inaczej zmontowany i pokazany kilka dni temu w Warszawie, a teraz w Szczecinie.
      Dodatkiem było spotkanie z autorem, też interesujące.
      Polecam!
    • luiza-w-ogrodzie Kino kinem, ale seriale TV to jest to! 05.06.13, 16:17
      W kinie już wieki nie byłam, natomiast namiętnie oddaję się oglądaniu serialu "Game of Thrones", którego trzeci sezon skończy się w przyszłą niedzielę (czasu USA). Czy ktoś z Was też ogląda tę krwiście realistyczną polityczną fantasy? "Władca Pierścieni" wygląda przy "GoT" jak bajeczka Disneya przy "Ojcu Chrzestnym" ;o)

      Zaliczałam też w tym roku piąty sezon Dextera, trzy sezony "Breaking Bad" a w zaprzeszłym roku wszystkie sezony "Six Feet Under".

      Hm, może powinniśmy mieć osobny wątek serialowy dla takich jak ja, którzy do kina chodzą raz w roku?

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • goskaa.l Re: Kino kinem, ale seriale TV to jest to! 06.06.13, 08:22
        Luizo, nie wypowiem się na temat seriali, bo po prostu nie mam telewizora - z ulgą odetchnęłam, kiedy ten "pożeracz czasu" się zepsuł. Do kina natomiast chodzę, ale to jest kino bardzo kameralne i specyficzne. Można tam obejrzeć filmy gdzie indziej nie pokazywane. Działa w ramach programu offilm:
        www.officyna.art.pl/przyOFF/offilm.htm
        • luiza-w-ogrodzie Re: Kino kinem, ale seriale TV to jest to! 06.06.13, 09:27
          Gosiu, nie mamy zwyczaju zasiadać do TV w celu obejrzenia serialu w danym dniu albo godzinie. Seriale o których mówię albo oglądamy z DVD, albo spiracone z Internetu, głównie poprzez komputer podłączony do dużego monitora, który na tę okazję taszczymy z werandy (normalnie służącej jako domowe biuro). Czasem z córką po "odkryciu" dobrej serii robimy sobie maratony serialowe. Buszmen niczego nie ogląda w TV. Właściwie nie wiem, po co mamy telewizor. Tylko miejsce zajmuje, mogłabym zamiast niego wstawić nową biblioteczkę...

          Córka chodzi z kumpelką do uniwersyteckiego klubu filmowego, w tym tygodniu ogladała duński film "Polowanie". Dla mnie kino istnieje coraz mniej, co mnie zadziwia, jako że w czasach licealnych i studenckich nie przepuściłam żadnego dobrego filmu, należałam do DKF-u itd.

          A Wy chodzicie do kina częściej czy rzadziej niż kiedyś?

          Luiza-w-Ogrodzie
          Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
          • fedorczyk4 Re: Kino kinem, ale seriale TV to jest to! 08.06.13, 09:17
            W ramach odtruwania organizmu i zabezpieczania sil niezbednych do przezycia poszlam w czwartek na seans dla seniorow w Muranowie. Dawali Kwartet ktory dopiero co zszedl z ekranow a na ktory strasznie mialam ochote pojsc. No i nie zawiodlam sie. Doladowanie baterii gwarantowane. Absolutne cacko smile Genialnie zagrane, swietnie wyrezyserowane, przepiekne zdjecia. A historia i smieszna i wzruszajaca a czasami straszna w swojej zyciowej prawdzie. Polecam zakup, jak tylko wyjdzie na DVD smile Sama tez kupie bo absolutnie do reguarnego odgladania w deszczowe smutne popoludnia.
      • monia.i Re: Kino kinem, ale seriale TV to jest to! 08.06.13, 23:16
        luiza-w-ogrodzie napisała:

        >
        > Zaliczałam też w tym roku piąty sezon Dextera, trzy sezony "Breaking Bad" a w z
        > aprzeszłym roku wszystkie sezony "Six Feet Under".
        >
        "Sześć stóp pod ziemią" jest rewelacyjne. Szwagier ma na dvd, oglądałam namiętnie ciurkiem, po kilka odcinków na raz, a pod koniec zużyłam paczkę chusteczek smile
        Dex też jest fantastyczny, no i "Gotowe na wszystko" smile
    • goskaa.l dziewczynka w trampkach 11.06.13, 23:53
      Byłam w moim małym kinie, namówiłam dwóch kolegów. Film świetny, poruszający.
      10. letnia dziewczynka marzy o rowerze (w kraju, gdzie kobietom nie wolno nie tylko na nim jeździć). Dla zrealizowania marzenia uczestniczy w konkursie znajomosci Koranu. Reszta do obejrzenia, bo film pokazuje kulisy życia w kraju muzułmańskim (Arabia Saudyjska).
      Serdecznie polecam!
    • dado11 American Hustle 02.02.14, 00:38
      10 nominacji, achy i ochy...
      a może ja już nie kumam wielkich dzieł tego świata...?
      Zaczął się jak klasyczny Hitchcock, wybuchem wulkanu, ale potem już było tylko zamiatanie popiołu... no i niby kreacje "fantastico" i pomysł niegłupi, ale nie porwało mnie to dzieło zbytnio... no i żeby aż 10 nominacji..? za co?
      • patria5 Re: American Hustle 03.02.14, 09:25
        a ja byłam na "Sierpień w hrabstwie Osage" tez z Meryl Streep
        no i wrażenia mam mieszane....
        atmosfera filmu ciężka, duszna - podobnie jak otoczenie w jakim się rozgrywa akcja
    • monia.i Re: byłam w kinie... znowu:-) 22.02.14, 23:22
      Na "Tajemnicy Filomeny". Historia poszukiwań nieślubnego syna starszej kobiety, Irlandki oddanego do adopcji wbrew jej woli przez siostry zakonne przed 50 laty. Bardzo dobry moim zdaniem film, pięknie nakręcony, z rewelacyjną Judi Dench i równie dobrym Steve Cooganem w roli dziennikarza prowadzącego poszukiwania. Byłam pod wrażeniem..balansu emocjonalnego - bardzo łatwo byłoby skąpać się we łzach - a w odpowiednich momentach pojawiała się odrobina humoru i refleksji. I trzymał w napięciu do końca - a byłam pewna, że mnie nie zaskoczy. Baaardzo warto.
    • cetherena Nauka spadania 27.03.14, 21:42
      Obejrzałam dziś w kinie "Naukę spadania". Podobał mi się czarny brytyjski humor, chwilami łza mi się w oku pojawiła. Uważam, że było warto. Przesłanie filmu bardzo proste (dobre relacje z innymi pomagają żyć), ale mimo tego film podobał mi się. Natomiast mój Przyjaciel, z którym byłam w kinie, uznał film za nieciekawy i niebudzący emocji. Może to film dla kobiet? smile
    • cetherena Przed wschodem, zachodem i północą 25.04.14, 12:42
      Obejrzałam po kolei "Przed wschodem słońca", "Przed zachodem słońca" i "Przed północą". Fascynujące dla mnie filmy pokazujące rozmowę w taki sposób, że cały czas byłam ciekawa co dalej. I pokazujące związek od fascynacji, przez tęsknotę, do ... No właśnie. Do kompromisu? Do rutyny? A może do świadomości tego, czym jest dobry trwały związek?
    • monia.i Boyhood 11.10.14, 01:22
      Muszę się posiłkować linkiem www.filmweb.pl/film/Boyhood-2014-629125 bo mam kłopot z powiedzeniem, o czym film traktuje. Dla mnie było to podglądanie życia rodziny, towarzyszenie głównemu bohaterowi w dojrzewaniu, dorastaniu i wreszcie wyfruwaniu w świat. Obserwowanie zmian w fizyczności głównych bohaterów niezwykłe, Niesamowity pomysł, pewnie nie dla wszystkich strawny w odbiorze, z racji braku akcji znanej z filmów. Wybrałyśmy się z kumpelą nieco zaintrygowane, gotowe do wyjścia w razie znudzenia - film trwa prawie 3 godziny - i nie miałam chwili zniecierpliwienia. Wyszłyśmy z kina zadowolone, że dałyśmy się sobie nawzajem namówić na seans..i chyba trochę zadziwione. I zamyślone. Z różnymi przemyśleniami. Polecam - ale nie każdemu.
    • bbetka Bogowie 14.10.14, 23:59
      Poszłam obejrzeć film o doktorze Relidze i trudnej drodze do przeszczepów serca. To bardziej dokument fabularyzowany niż regularny film kinowy, a z drugiej strony za dużo w nim -jak dla mnie- uproszczeń. Z trzeciej strony klimat tych lat osiemdziesiątych trafiony w sedno plus krzywe zwierciadło (albo jak kto woli sama prawda) na temat stosunków w świecie lekarskim. Czyli ogólnie odczucia różne - może to i dobrze?
      • ewelina10 Re: Bogowie 15.10.14, 08:14
        Od wielu już lat trudno mi się czymś zadowolić, ale na film o Relidze na pewno pójdę, no bo jakby można było inaczej smile

        Forum mamy takie już od paru lat. Na początku był zapał, ale wszystko kiedyś przemija. Poznaliśmy się i nie ma już takich burzy emocjonujących. Piszemy z różną intensywnością jak nam pozwalają sprawy w realu. Co do fejsa, dawno temu założyłam tam tylko konto, ale jakoś nie było zapału. Do tej pory nie mogę do końca "wyczyścić" stamtąd swojego śladu. Podobno brak konta jest dzisiaj obciachem. Mam to w nosie smile

        Mammajko wstawaj ... czas otworzyć nowe "dzisiejki" smile
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka