Spójrz mi w oczy ...

09.02.04, 22:02
... mówimy do drugiej osoby, kiedy chcemy "zobaczyć" w nich prawdę.

"Czego oczy nie widzą, tego sercu..."
"Spotkanie w cztery oczy"
"Trzeba spojrzeć smutnej prawdzie w oczy"
"Tępy,.... bystry... wzrok"

Oczy są odzwierciedleniem duszy.

Osobę patrzącą nam w oczy podczas rozmowy obdarzamy zaufaniem.
Patrząc w oczy chcemy osiągnąć zamierzony cel. Czy przypadkiem tym relacjom
międzyludzkim nie nadano zbyt nadmiernej rangi ? Czy nie patrzenie komuś w
oczy rzeczywiście może sugerować czyjąś nieszczerość ?
---
_________________________________________
Słowa są tylko ubogą formą naszych myśli.
Ew.
    • mammaja Re: Spójrz mi w oczy ... 09.02.04, 22:05
      Absolutnie nie.Kontakt wzrokowy jest podstawa komunikacji. Jezeli ktos ucieka
      wzrokiem,to znaczy ze cos z nim jest nie tak , nie nawiazuje porozumienia .
      A w zyciu domowym - wiadomo -ma cos do ukrycia. Chociaz znalam takiego,ktory
      potradil patrzac gleboko w oczy bujac na potege.Tak tez bywa.....
    • marialudwika Re: Spójrz mi w oczy ... 09.02.04, 22:05
      Wiem zawsze kiedy moj syn..mija sie z prawda,albo ja omija..wtedy ma takie
      jakies "chochliki" w oczach...Jednak nie mozna komus "klamac prosto w oczy".
      ml
      • ada296 Re: Spójrz mi w oczy ... 09.02.04, 22:51
        nie lubię rozmawiać z ludźmi, którzy mają nerwowo rozbiegane oczy lub unikają
        kontaktu wzrokowego
        gdy rozmówca na mnie nie patrzy czuję się w jakiś sposób ingorowana
        lub zastanawiam się co mam z twarzą nie tak - jakiś papruch, rozmazane oko itp.

        znam wielu ludzi, którzy potrafią kłamać patrząc "szczerze" w oczy i mając
        niewinny wyraz twarzy

        pozdrawiam
        • lablafox Re: Spójrz mi w oczy ... 09.02.04, 23:06
          Ja tak , jak Ty Ado też nie lubię ....i też znam.....
          Jeden z podopiecznych poprawczaka , w którym pracowałam na szczęście krótko ,
          był z wyglądu chodzącym niewiniątkiem o wyglądzie cherubinka - błękitne
          oczęta , blond włoski i na koncie kilka gwałtów i napadów.
          Ci, którzy kłamią patrząc prosto w oczy mają takie charakterystyczne
          znieruchomienie źrenic. Zwróć na to uwagę.
          Lx
          • ada296 oczy 09.02.04, 23:51
            poznałam na studiach chłopaka
            zafascynował mnie
            jako jeden z nielicznych potrafił słuchać
            i dopiero po pewnym czasie dotarło do mnie, że on w ogóle mnie nie słucha
            ale przez cały czas patrzył na mnie z zainteresowaniem
            (fakt - nie kłamał ale oszukiwał bo nie słuchał)
            i gdy starałam się zanalizować jego spojrzenie - było nijakie
            patrzył na mnie patrząc gdzieś w dal
            on nawet nie myślał wtedy o innych rzeczach
            on nie myślał w ogóle
            ...a był taki przystojny...
            • lablafox Re: oczy 10.02.04, 00:01
              Czy to nie aby cecha męska , słuchać nas nie słuchając to specyficzna sztuka.
              Lx
              • ada296 Lx 10.02.04, 00:18
                ale on to robił inaczej
                czuło się, że on słucha
                a nie słuchał
                ...a taki był przystojny....
                • lablafox Re: Lx 10.02.04, 00:30
                  O tej sztuce mówię. Mój mąż też tak potrafi.Są sytuacje , którymi ja sie
                  bardzo denerwuję , bo np. za chwile przyjdzie ktoś , kto będzie opowiadał
                  głupoty i ja sie angażuje w te dyskusję zupełnie niepotrzebnie i bez
                  sensu.Jeszcze mam potem "złą" opinie , ze sieczepiam , ze wtrącam. Mój mąż tez
                  w tych rozmowach uczestniczy , czasami mam przerwe w informacjach , robiąc
                  dłuuugo herbatę . Wchodzę do pokoju i widzę: mąż zasłuchany , gadajacy
                  zachwycony ,że ktoś go wreszcie rozumie, upaja się i nakręca swoim
                  mówieniem .
                  Po wyjściu gościa ,pytam męża "i co ciekawego on Ci znowu naopowiadał" i
                  słyszę , "a bo ja wiem , chciał się wygadać , to się wygadał, co ja mam się
                  tym wszystkim denerwować".
                  Przecież słuchałeś , mówię. Okazuje się ,że słuchał pozornie wewnątrz "grając
                  sobie "jakiś utwór. Stwierdzam ,że podlec z niego , a on się pyta dlaczego ,
                  przecież wszyscy zadowoleni , tylko ty podenerwowana.
                  Co ciekawego okazuje się ,iż mąż ma bardzo dobrą opinię u tego wygadującego
                  się.
                  Może o to chodzi.
                  Lx
    • ewelina10 Re: Spójrz mi w oczy ... 10.02.04, 01:08
      Jeden z naszych znajoych jest cholernym nudziarzem. Jest mężem mojej ...... On
      niesamowicie potrafi nadawać godzinami, w dodatku zachowując jednakowe spokojne
      i monotonne brzmienie głosu. Gada, gada, gada i nikt go za bardzo nie chce
      słuchać. Mój mąż jest zaś osobą bardzo konkretną. Czasami tamten jak
      się "podepnie" do jego ucha, to mam już przechlapane, że go nie wybawiłam od
      tego gadania.
      Na szczęście nie wymaga naszej koncentracji. Chyba wystarczy mu, że sobie
      pogada.
      • dan8 Re: Spójrz mi w oczy ... 10.02.04, 01:30
        W latach szkolnych mialam przyjaciolke,ktora przy najblahszej rozmowie
        intensywnie patrzyla w oczy rozmowcy.
        Bylo to niemalze na granicy nachalnosci.
        Nie mozna bylo na sekunde spuscic z jej twarzy wzroku,bo zaraz nastepowalo
        nachylanie sie ,zagladnie w oczy itp.
        Poniewaz przyjaciolki postepowanie nie zawsze bylo w porzadku,czesto
        zastanawialam sie,czy przez to intensywne wpatrywanie sie szuka potwierdzenia
        slusznosci swych dzialan u rozmowcy.
    • ewelina10 Re: Spójrz mi w oczy ... 10.02.04, 09:09
      .....tylko przez chwilę patrzył w moją twarz, po czym jego żrenice uciekały w
      niebo, dostawał "wytrzeszczu oczu", a częstotliwość migania powiek wzrastała
      wraz z towarzyszącą emocją przy rozmowie. Nie byłam w stanie skoncentrować się
      nad tym co on do mnie mówił wink

      Dzisiaj wyrzucam Was nawet z "podglądu". Jadę troszkę za "skórką". Czeka mnie
      walka z notariuszem, aby nie zdarł ze mnie dla siebie trochę skórki.
      Piękny dzień. Życzę samych przyjemności.
    • edeka5 Re: Spójrz mi w oczy ... 10.02.04, 10:51
      Nie potrafię rozmawiać, nie patrząc w oczy. Może dlatego nie bardzo mi idzie
      rozmowa przez telefon, czy klawiaturę. Ale widzę, że są osoby którym
      przeszkadza patrzenie w oczy i po pewnym czasie uciekają ze wzrokiem.
      • mammaja Re: Spójrz mi w oczy ... 10.02.04, 11:44
        W krajach muzumanskich podobno nie wolno patrzec w oczy osobom przeciwnej plci.
        Natomiast "efektywne sluchanie" polaczone z "mowa ciala" - umozliwialo mi
        nieraz wysluchanie niejednego nudziarza ,pozostawiajac go w przekonaniu ze
        jestem doskonala sluchaczka. Czasami trzeba dac sie ludziom wygadac - i macie
        racje ,ze nieraz o to chodzi.Kiedy wiem ,ze moge niewiele pomoc ,moge chociaz
        wysluchac.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja