marialudwika 14.03.04, 01:14 Otwieram i spac ide,wreszcie.Pozdro ml Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
marialudwika Re: KLUB NOCNYCH MARKOW XII edycja 14.03.04, 01:23 Moniu,Ty jestes z naszego forum i masz pelne prawo tak pisac i masz racje tez.Pozdrowki na dobranoc dla NM. ml Odpowiedz Link
monia.i Re: KLUB NOCNYCH MARKOW XII edycja 14.03.04, 01:29 ML - kocham cię za to )) - ale widzę się inaczej...Uwielbiam Was podczytywać - ale mam problemy z wypowiadaniem się Ale to juz insza inszość! Pozdrawiam! Odpowiedz Link
ada296 Monia 14.03.04, 01:31 piszesz rzadko ale sympatycznie kiedyś też miałam opory przed pisaniem ale lubie to forum i staram sie swoje trzy grosze dorzucić chociaż są wątki, w których się nie wpisuję "z punktu" bo zbyt osobiste (dla mnie), zbyt bolesne pozdrawiam Odpowiedz Link
marialudwika Re: KLUB NOCNYCH MARKOW XII edycja 14.03.04, 01:32 Powinnas je przezwyciezyc,koniecznie!!I ja czesto je mam ,a w realu jestem bardziej niesmiala (((.POzdrowki ml Odpowiedz Link
monia.i Re: KLUB NOCNYCH MARKOW XII edycja 14.03.04, 01:38 Nie wiem, czy to jest kwestia nieśmiałości...Kurczę - wy wszyscy tacy idealni jesteście!!! I punktualni, i zorganizowani i wszystko razem...Cóż - to onieśmiela I nie protestujcie - tylko wzrokiem przeleccie wątki!!! No, jak nie ludzie, normalnie... Odpowiedz Link
ada296 Re: KLUB NOCNYCH MARKOW XII edycja 14.03.04, 01:50 Monia !!! jesteś już dużą dziewczynką... ...idealni...punktualni....zorganizowani...itd chcemy tacy być i może większość jest ale ja też tutaj czasami wypowiadam moje pobożne życzenia lub wyobrażenia jako pewniki to jest wirtualny świat i czasami się zastanawiam czy ludzi, których tutaj polubiłam "zaocznie" lubiłabym w realu ... chociaż wierzę w swoją intuicję poznałam paru ludzi z netu (obojga płci) i się nie zawiodłam ... nie czuj się onieśmielona ... pisz i już pozdrawiam serdecznie z dużą dozą sympati Odpowiedz Link
monia.i Re: KLUB NOCNYCH MARKOW XII edycja 14.03.04, 02:03 Ado !!! To nie jest tak, że ja was widzę idealnie.... Masz rację - dużą dziewczynką jestem i potrafię odróżnić real od wirtualu....Ale ta wirtualna rzeczywistość jest taka realna... Aż by się chciało w ten świat zagłębić....lecz WYDAJE MI SIĘ że wiem, gdzie te zasieki są postawione, tyle, że... No, zbyt idealni jesteście Kto pierwszy o swoich wadach opowie??? Kto jest skąpy, lub nawet chciwy...leniwy....lub brutalny nawet... Bardzo proszę... Odpowiedz Link
marialudwika Re: KLUB NOCNYCH MARKOW XII edycja 14.03.04, 01:50 Tej nocy to moje zorganizowani/ a wogole zawsze jest zerowe!!!/ zupelnie jest beznadziejne.Powinnam juz dawno spac,rano bede wrak wiec teraz ide.Nawet Wywrot spi!!!DOBRANOC!!! ml Odpowiedz Link
ada296 ML 14.03.04, 01:51 ale się dzisiaj parę razy "wstrzeliłyśmy" w jedną minutę przy pisaniu postów Odpowiedz Link
ada296 humor 14.03.04, 02:39 z zeszytów tak na miłe sny JĘZYK POLSKI Wieś była samowystarczalna: kobiety dostarczały mleka, mięsa i skór Boryna śpiewał w chórze ale tylko partie solowe W komedii bohaterowie dążą do celu powodując śmierć, często zakończoną szczęśliwie Judym spuścił manto Dyziowi w karecie, bo mu się spocił Alkoholików dzielimy na pijących i niepijących U Żeromskiego ludzie dzielili zapałkę na czworo i też im się zapalała Konopnicka żyła od urodzenia aż po śmierć Antek ciężko pracował rękami a Boryna językiem Zenon kochał Elżbietę mimo, że był w ciąży z Justyną Justyna jest mądrzejsza od Marty - nie gardzi chłopem Ziębowicz wyrzucał sobie to, że popełnił samobójstwo Harem to człowiek posiadający zbiór kobiet Wokulski zakupił klacz od Krzeszowskiego, aby później prosić o jej rękę Zygier miał ospowatą sylwetkę kulturysty a jego wyłupiaste oczy ładnie przylegały do twarzy Zachowanie dzieci dalece odbiega od rzeczywistości Jego trzyletni przyjaciel po ukończeniu studiów popełnił małżeństwo Tatuś kupił stary samochód do spółki ze stryjem, którym dojeżdża do pracy Lato spędzę w górach u kuzynek, z których zejdę dopiero po wakacjach W sklepie koła fortuny podoba mi się Magda Masny Będąc na drugim roku uniwersytetu, wybuchła wojna Pijący pod wpływem alkoholu często popełniają samobójstwo i nazajutrz nic nie pamiętają Kasia to moja siostra cioteczna, Jurek też Gdy wiosną umarła babcia automatycznie powiększył się metraż w mieszkaniu Odpowiedz Link
ada296 Re: KLUB NOCNYCH MARKOW XII edycja 14.03.04, 02:49 ale tutaj tych wątków KNM więc też Dobranocka pa Odpowiedz Link
jej_maz Re: KLUB NOCNYCH MARKOW XII edycja 14.03.04, 06:16 oqo napisał: > jajcarze żyją dłużej.... a ja dodam, ze Oqo ma oko i cenie go za to!!! Odpowiedz Link
jej_maz Re: KLUB NOCNYCH MARKOW XII edycja 15.03.04, 02:30 Zaczynam sie niepokoic nieobecnoscia Wywrot - czy ktos cos wie? Odpowiedz Link
jej_maz Re: KLUB NOCNYCH MARKOW XII edycja 16.03.04, 01:17 Wole juz bajke, ale tego tez jak na lekarstwo ostatnio Odpowiedz Link
ada296 Zapiecek dla Jej-meza i dla tych, ktorzy nie śpią 16.03.04, 01:29 chcesz bajki... oto bajka... Uboga jedna wdowa, żyjąca z ciężkiej rąk swoich pracy, tym się przynajmniej pocieszała w biedzie, że jak jej syn dorośnie, będzie miała z niego pomoc i wyręczenie. Tymczasem omyliła ją nadzieja, bo synalek wyrósł wprawdzie jak dąb, był zdrów jak rydz, ale cóż po tym, kiedy polubiwszy za młodu lenistwo, wcale się do roboty nie garnął. Jadł, pił, spał wybornie, lecz o niczym więcej nie myślał. Nie chciało mu się i z miejsca ruszyć, a dla większej wygody i spokojności, obrał sobie przypiecek. Tam dni całe i noce przepędzał i już nawet, prócz matki, nikt imienia jego nie pamiętał, tylko go Zapieckiem nazywano. Pewnego razu, biedna matka wysławszy dziewuchę do roboty, została sama w domu, a piekąc chleb, nie miała się kim posłużyć. Woła więc: - Mój synalku! Zejdź jeno z przypiecka i przynieś mi wody, bo widzisz, że zarabiam w dzieży, a Maryśka na pańskim. Synalek, zamiast odpowiedzi, przewrócił się tylko na drugą stronę. Biedna matka, krzątając się około pieczywa, przeklinała siebie i swe niezdarne dziecko, na koniec jednak wpadła na koncept i odezwała się do niego: - Zapiesiu! Jak mi przyniesiesz wody, upiekę ci duży kołacz, tylko żwawo, ruszaj się przecie! Schodzi więc Zapiecek, przeciąga się, ziewa, ale bierze konewki, i leniwym krokiem wlecze się po wodę. Schyla się do strumyka, z którego zwykle wodę czerpano i nabrawszy, spostrzega, że coś po wierzchu pływa. Długo Zapiecek łowił, nim mu się udało schwytać prześliczną rybkę, żółtą i lśniącą jak złoto. Dlatego też radość jego nie miała granic, gdy tak wielkiego dokonał dzieła, i trzymając mocno biedną rybkę w ręku, zaczyna ją zewsząd oglądać i rozmierzać, mówiąc sam do siebie: - Ot! to dzwonko będzie dla ciebie Zapiecku, a to dla matusi! Ale jakże się zląkł, gdy rybka żebrzącym głosem przemówiła do niego: - Nie czyń tego, Zapiecku. Bo cóż ci stąd przyjdzie, że mnie zabijesz i porąbiesz na ćwierci. Jestem mała, niesmaczna, na próżno mnie zgubisz, a siebie nie nasycisz, raczej puść mnie do wody, a mogę ci się na co przydać. - A na cóż byś mi się przydała, biedne stworzenie? - rzekł ośmielony trochę Zapiecek. - Oto - rzekła rybka - jeżeli mi życie darujesz, zrobię cię szczęśliwym. - A to jak? - pytał dalej, coraz ciekawszy. - Odkryję ci ważną tajemnicę - rzekła rybka - czego tylko będziesz żądał, wszystko się stanie natychmiast, jak tylko wymówisz te słowa: niech tak będzie, w imię boskie i złotej rybki. Zapiecek, ucieszony obietnicą, ale nie dowierzając jej trochę, wyrzekł dla próby: - Konewki ruszajcie do domu, w imię boskie i złotej rybki! I o cudo! Widzi konwie z wodą toczące się prosto ku domowi, które przybywszy na podwórze, stanęły przede drzwiami, czekając, aż im kto otworzy. Zapiecek, puściwszy rybkę, postępował za nimi wolnym krokiem. Matka jego, wychodząc z chaty, zobaczyła konwie, i była pewna, że jej synalek pośpieszywszy się tym razem i przyniósłszy wody, poszedł sobie na wieś bawić się z chłopcami. Po niejakim czasie powraca Zapiecek z wesołą miną i pyta o kołacz. Podaje mu go matka czym prędzej, kontenta, że jej choć raz w życiu usłuchał. W kilka dni potem matusia miała wielkie pranie w domu, a drzewa nie było. W tym kłopocie prosi znów synalka, aby się nad nią zmiłował i urąbał drew, a za to nagotuje mu na obiad klusek. - Ale matusiu! Nie masz ani kawałka na podwórku, cóż będę rąbał? - Więc jedź do boru i przywieź jaką choinkę. Trafiła mu matka w dobry humor. Zapiecek wsiada na wóz, jedzie do boru, i tam upatrzywszy sobie najtęższą sosnę, rzecze: - Moja choinko, w imię boskie i złotej rybki, połóż się na ten wóz i ruszaj do domu. Ledwo te słowa wymówił, powstał najprzód szum, a potem trzask łamiących się gałęzi: ogromne sośnisko z korzeniami i długim wierzchołkiem, leżąc jak najbezpieczniej na wozie, wędruje prosto do domu. Ponieważ droga była ciasna i kręta, niepodobna było ustrzec się szkody. Tak więc tłocząc się środkiem wsi, Zapiecek płoty porozrzucał, chlewy i chaty stojące na zawadzie blisko drogi poobalał, nim przywędrował do domu. W całej wsi powstał stąd wielki hałas i skargi na Zapiecka. Cała gromada poszukując swych szkód poszła z użaleniem do króla, żądając wynagrodzenia. Król, wysłuchawszy skarg, ciekawy był poznać tak dziwnego woźnicę. Wydał więc rozkaz, aby się natychmiast przed nim stawił. Nieustraszony Zapiecek, zajmujący swą zwyczajną kwaterę, chcąc woli królewskiej zadość uczynić, zawołał: - Mój piecku, zawieź mnie do króla, w imię boskie i złotej rybki. I zaraz piec wyruszył otwartymi drzwiami. Przybył do stolicy właśnie w tej chwili, gdy król wyprawiał wielką ucztę, albowiem mając córkę jedynaczkę przecudnej urody, postanowił za mąż ją wydać. Zjechało się mnóstwo książąt z różnych krajów, spomiędzy których królewna męża sobie wybrać miała. Dostojni goście, siedząc właśnie u stołu, zajadali przewyborne kąski i popijali smaczne winko. Zapiecek, dostawszy się, już nie wiem jakim sposobem, do pałacu królewskiego, wszedł w piec tej sali, gdzie stoły były zastawione, i tam dziurkę sobie zrobiwszy, przypatrywał się wszystkiemu z wielką ciekawością. Uraczony widokiem tylu królów i książąt jak najkosztowniej ubranych, razem biesiadujących, pomyślał sobie: "Ach! Żebyś też i ty mógł tak się weselić jak oni, jeść i pić, i bankietować!" - W imię boskie i złotej rybki, niechże ja też mam to, co oni. Ledwo te słowa wyrzekł, już ujrzał przed sobą stół nakryty i zastawiony najwyborniejszymi potrawami. Wziął się zatem do jadła i wnet zapomniał o królach, książętach i całej dworskiej czeredzie. Ale gdy głód swój zaspokoił i położył się znowu na brzuchu, jak zwykł był czynić, kiedy się czuł zupełnie szczęśliwym, zaczął znowu patrzeć dziurką z ciekawości, co dalej będzie. Wtedy to dopiero przypatrzył się lepiej całemu dworowi; lokajom z galonami, panom bogato ubranym, wysmukłym dworakom, nadskakującym i przypochlebiającym się królowi, i damom przecudnej urody. Wszystko mu się bardzo podobało, ale najbardziej ta dama, siedząca obok króla, na którą oczy wszystkich były zwrócone. Nic podobnego jeszcze w życiu swoim nie widział. Westchnąwszy zatem i w zachwyceniu marząc o królewnie, sam nie wiedział, jak w nim powstało życzenie posiadania ślicznej księżniczki za żonę. Aż tu naraz król powstaje ze swego krzesła, pije zdrowie królewny swej córki i przyszłego jej małżonka, którego w tej chwili obrać sobie miała, i pyta sam ciekawy: - Kogóż więc serce twoje wybrało? Zadrżeli książęta przejęci trwogą i ciekawością w tej ważnej chwili. Księżniczka powstaje także, odzywając się poważnym głosem: - Tego - rzekła, wskazując na piec, który się cudownym sposobem rozwalił, przedstawiając zdumionemu dworowi brudnego Zapiecka. Łatwo sobie wystawić zamieszanie, jakie sprawiło wystąpienie na scenę nowego konkurenta. Wszyscy z miejsc swych powstali, zrobił się rozruch po sali. Król zapalony gniewem i zawstydzony tak osobliwym wyborem córki, pojąć go wcale nie może. Książęta wołają, oburzeni: - Kto ty? Co ty? Nędzniku! Precz stąd, jeśli chcesz unieść łeb cały! Ale królewna, zbliżając się ku niemu i podając mu rękę, rzekła uroczystym tonem: - To mój małżonek, którego z woli króla a ojca mego sobie obieram. Tak chcę, tak się stać musi, nikt już nie zmieni mego postanowienia. Zawstydzeni książęta, że brudny Zapiecek pierwszeństwo otrzymał, rozjechali się niebawem, a król zagniewany, nie mogąc cofnąć danego słowa, myślał tylko o zemście i o zatracie tak nierównego zięcia. Udał, że pozwala na wszystko, lecz po ślubie zaraz kazał oboje zamknąć w dużą szklaną banię i wrzucić w morze. Osadzeni w bani i wrzuceni w morze, zrazu o niczym nie wiedzieli; śmierć okropna stoj Odpowiedz Link
wywrot53 Re: Zapiecek dla Jej-meza i dla tych, ktorzy nie 16.03.04, 02:02 Powracam na swoje miejsce )) Witam wszystkie Marki, szczególnie Monię )) Moniu, już pisze jakie mam "zalety" ))) Jestem niezorganizowanym bałaganiarzem (( NIe znosze tracic czasu na "babskie prace" (( Nie jestem chytra, ale też i nie rozrzutna (( Jestem cholerykiem )) Najpierw mówię, później myślę )) i mnóstwo innych "zalet" Odpowiedz Link
jej_maz Re: Zapiecek dla Jej-meza i dla tych, ktorzy nie 16.03.04, 02:10 Nareszcie, bo juz zaczalem sie martwic. To taki potwor jak Ty jest spod jakiego znaku zodiaku? Ada dzieki Odpowiedz Link
wywrot53 Re: Zapiecek dla Jej-meza i dla tych, ktorzy nie 16.03.04, 02:49 Waga, dlatego taka niezrównoważona )) Ado dzieki za bajkę i dobranoc Odpowiedz Link
ada296 Wywrot 16.03.04, 02:11 witaj w środku nocy Moni dawno nie było życzę Ci miłych snów idę spać Dobranoc Odpowiedz Link
takataka Re: KLUB NOCNYCH MARKOW XII edycja 16.03.04, 06:59 Ja też jestem "nocna marka", specjalna. Najczęściej o 22 już śpię, choć zdarzają mi się ekscesy typu 22+... Około 5 już całkiem "trzeźwo" funkcjonuję i nie dlatego, że muszę, a dlatego, że ja tak po prostu mam. Budzę się bez wspomagania, wstaję zaraz po obudzeniu i nie czuję żadnej dolegliwości z tego powodu. Wiem, że dla większości 5 to "przedpoludnie" nocy i to daje mi prawo do wstąpienia do tego klubu. Czuję się członkiem, choć nie "żyje" nikt kto by mnie przyjął z wszelkimi "szykanami". Sama się przyjęłam. ))))))))) Odpowiedz Link
ada296 hmmm 17.03.04, 01:02 idę spać jutro dzień jak co dzień moja ciężarna sekretarka w szpitalu za tydzień będzie wiadomo czy w te czy we wte wierzę, że będzie dobrze żal mi jej bardzo musi być dobrze i już ale mnie melancholia dopadła i jeszcze te słowa na miły sen "Nie kocham cię za to kim jesteś, ale za to jaki jesteś kiedy przebywam z tobą. Nikt nie zasługuje na twoje łzy, a ten kto na nie zasługuje na pewno nie doprowadzi cię do płaczu. Jeżeli ktoś nie kocha cię tak jakbyś tego chciał, nie oznacza to, że nie kocha cię on z całego serca i ponad życie. Prawdziwy przyjaciel jest z tobą na dobre i na złe. Najbardziej odczujesz brak jakiejś osoby, kiedy będziesz siedział obok niej i będziesz wiedział, że ona nigdy nie będzie twoja. Nigdy nie przestawaj się uśmiechać, nawet jeśli jesteś smutny, ponieważ nigdy nie wiesz, kto może się zakochać w twoim uśmiechu. Być może dla świata jesteś tylko człowiekiem, ale dla niektórych ludzi jesteś całym światem. Nie trać czasu z kimś kto nie ma go, aby go spędzać z tobą. Być może Bóg chciał abyś poznał wielu złych ludzi zanim poznasz tę dobrą, abyś mógł ją rozpoznać kiedy ona się w końcu pojawi. Nie płacz, że coś się skończyło, tylko uśmiechaj się, że ci się to przytrafiło. Zawsze znajdzie się ktoś, kto cię skrytykuje. Zdobywaj zaufanie ludzi i uważaj na tych, których zaufanie już raz straciłeś. Stań się lepszym człowiekiem. I zanim poznasz kogoś upewnij się, że znasz siebie i że nie będziesz chciał być taki jak on chce, ale będziesz sobą. Nie biegnij za szybko przez życie, ponieważ najlepsze rzeczy zdarzają się nam, wtedy gdy najmniej się ich spodziewamy. Wszystko co się nam przytrafia, dzieje się zawsze z jakiegoś powodu. ..... Odpowiedz Link
jej_maz Re: KLUB NOCNYCH MARKOW XII edycja 17.03.04, 02:13 Tez zrobie hmmmm... )) ale ja mam lagodniejsze podejscie do Klubu; sam troche szachraje i tylko roznica czasu pozwala mi udawac ze buszuje noca Odpowiedz Link
ada296 Re: KLUB NOCNYCH MARKOW XII edycja 18.03.04, 00:48 powoli się poddaję pozwolę by sen piękny mi się przyśnił a na Dobranoc przynoszę trochę wiosny "WIOSENNA PIEŚŃ RADOŚCI" z repertuaru Kabaretu POTEM Idzie sobie wiosna słychać świergot ptaka, ładna to piosenka tylko głupia taka Już przyleciał bocian i w kałuży dłubie, mi to nie przeszkadza dalej będzie głupiej. A aaaaa już jest wiosna A aaaaa dłuższe dnie A aaaaa kwiaty rosną A aaaaa głupie, nie? Słońce raźniej świeci dym się w polu snuje - zupełnie bez sensu, ale się rymuje Budzi się przyroda, już zielono wszędzie bać się nie ma czego - znowu refren będzie: A aaaaa już jest wiosna... Rozmarzają rzeki, płynie kra do morza - zwrotka nienajgorsza, tylko rymu nie ma. Drzewa mają pączki, w jajkach są pisklęta, przyroda jak zwrotka - niedorozwinięta! A aaaaa już jest wiosna Wiosna jest po zimie w myśl ludowych przysłów ja już nie mam zdrowia do tych idiotyzmów. Kończy się piosenka, śniegu nie ma prawie Pisać głupie teksty nawet ja potrafię! Aaa... Słowa: Władysław Sikora Melodia: Władysław Sikora Odpowiedz Link
jamajka10 Re: KLUB NOCNYCH MARKOW XII edycja 18.03.04, 01:09 Czyżby wielbicielka Bajek dla potłuczonych?Bardzo,bardzo ich lubię..Jamajka Odpowiedz Link
ada296 bardzo ich lubię :-) 18.03.04, 01:16 CHŁOP I BABA Osoby: Narrator - komentator scenicznej rzeczywistości Chłop - przedwojenny spryciarz Baba - spryciarzowa Policjant - organ wykonawczy przedwojennej władzy Miejsce akcji: Uboga chałupa w ubogiej wiosce Narrator: - Działo się to w biednej przedwojennej wiosce. Żyła tam rodzina. Uboga i szczęśliwa. Przede wszystkim uboga. Chłodno im było i głodno. Chłodno przede wszystkim chłopu, który z uwagi na wystające żeberka szybciej ciepło tracił. Często więc siadał na przypiecku, grzał się i pogwizdywał. Jazgot był w chałupie, bo też bieda piszczała jak stu Paganinich, a i babie kiszki marsza grały. Ciężko im było. Baba: - Ciężko nam! O jakże nam ciężko! Narrator: - Biadoliła baba. Policjant: (wchodzi bez uprzedzenia) Chłop: - Nie teraz! Won ze sceny! Narrator: - Lamentował chłop. Policjant: (wychodzi w popłochu) Chłop: (zachowuje pełny spokój) Narrator: Na domiar złego była właśnie klęska nieurodzaju. A przed wojną klęski nie zdarzały się co roku. Nieprzyzwyczajone chłopstwo więc w czarną rozpacz wpadło, zaś baba wzięła łopatę i poszła szykować pochówek. Jakież było jej zdziwienie, kiedy zamiast grobu pieniądze wykopała. Nie były to złote monety, ale dla biednego było to więcej niż dziesięć złotych. Baba: - Dwanaście! Narrator: - Długo oboje świętowali. Zaś wieczorem włożyli pieniądze do worka po fasoli i poszli spać! Nazajutrz do ich chałupy zawitał stójkowy i jego nieodłączny owczarek niemiecki Helmut! Policjant: (do psa) - Helmut, leżeć! Narrator: - Zlękli się oboje i worek schować chcieli. Zauważył to policjant. Policjant: (zauważa to) - A cóż tam chowacie przede mną? Baba: - A worek. Narrator: - Odparła baba. Policjant: - A w worku co? Baba: - Fa sol la... Narrator: - Kłamała jak z nut. Policjant: - A nie łżesz? Baba: - Kto? Policjant: - Ty! Baba: - Ja? Policjant: - Tak. Baba: - Nie łżę! Narrator: - Łgała... Policjant: - A skąd ta fasola? Baba: - A wyrosła! Policjant: - A przecież nie sialiście...! Chłop: (przypomina o innych cudach natury) - A grzyba na ścianie sialim?! Policjant: (przypomina o innych sposobach rozmowy) - A w mordę chcesz? Narrator: - Na te słowa baba poczęła włosy z głowy rwać. Baba: (rzuca się na mężowy łeb i dalejże wyrywa włosy) - A jakże to tak rodaka w mordę lać? Policjant: - A ja nie ze złości, jeno żeby myśli do dalszej dyskusji zebrać. Wierzcie mi. Słowo daję! Chłop: - A twoje słowo psu na budę! Narrator: - Policjanta aż zatkało. A gdy odzyskał głos to powiedział: Policjant: (bloup!) - Jakże to? Godzi się zaufania do władzy nie mieć? Chłop: - A bo ludzi bijesz za pieniądze! Narrator: - Zmarkotniał policjanat i mu się wstyd zrobiło, że nie bije ludzi za darmo... Policjant: - Juści, szuja jestem, nie powiem... Chłop: - Ale ja powiem! Narrator: - Powiedział chłop. Chłop: - Do dziś mam ślady na plecach, jak żeś mnie obił! Policjant: - Do dziś? Narrator: - Zainteresował się policjant Policjant: - Ech dobra przedwojenna robota. Narrator: - I powiedziawszy to policjant ze smutkiem odszedł w mrok historii. Zaś odchodząc pomyślał: Oj, nie lubią mnie ludzie. - Nie luuubiąąą, nie luubiiąąą - zawodził wiatr - Nie luuubiąąą, nie luubiiąąą - szumiały drzewa - Niech lubiąąą, niech lubiąąą - pisała gazeta. KONIEC Odpowiedz Link
wywrot53 Re: KLUB NOCNYCH MARKOW XII edycja 18.03.04, 01:20 Dobrze Ado, że wpadłas na pomysł umieszczenia kawałka kabaretowego)) Mam cięzka głowe od kłopotów i potrzebne mi było troszkę luzu )) Odpowiedz Link
wywrot53 Re: KLUB NOCNYCH MARKOW XII edycja 18.03.04, 02:00 Wszystkim Markom, mającym zamiar zawitac mówię DOBRANOC )) Może uda się przespac problemy )) Odpowiedz Link
marialudwika Re: KLUB NOCNYCH MARKOW XII edycja 18.03.04, 10:03 Ado,dzieki za bajeczki i inne fajne rzeczy do czytania.Pozdro ml-NM od dawna,ostatnio nieobecny ale wroci Odpowiedz Link
ada296 rzucam dowcipem 18.03.04, 23:53 Komarzyca wracała z nocnej eskapady. Nalatała się o wiele więcej niż zwykle, więc marzyła tylko o drzemce i spokojnym strawieniu krwistej kolacji... Kornik pracował od kilku godzin w swojej drewutni. Miał sporo zleceń i zaczął drążyć jeszcze w nocy , żeby zdążyć z zamówieniami. Zrobił sobie przerwę na rozprostowanie zmęczonych odnóży. Od kilku dni miał w głowie dziwną pustkę i zastanawiał się , czy nie spotkać kumpli korników i nie zalać porządnie robaka. Nagle stanął jak wryty. Drogą kroczyła ponętna komarzyca która przystanęła i z uznaniem omiotła wzrokiem muskularne ciało kornika... - Bzzzz... - szepnęła komarzyca - Bezy bezy... - wyjąkał kornik. Tak się zakochali od pierwszego bzyknięcia. Romans musiał stać się głośny na prowincjonalnej łące. Owadzia plotka rozprzestrzenia się z szybkością pasikonika i choć żyje krótko jak jętka jednodniówka, potrafi dotrzeć do ucha każdego zainteresowanego. Nic nie pomagały awantury i groźby bo kto to widział komarzycę i kornika, same kłopoty z tego będą. Skoro młodzi nie potrafili bez siebie żyć, rodziny same postanowiły uciąć sprawie łeb. Skazani na banicję nie rozumieli, dlaczego wszyscy byli przeciwko tej miłości - szalonej namiętnej, cudownie słodkiej. Swiatło zrozumienia spłynęło nagle , kiedy pewnego chłodnego popołudnia komarzyca powiła dziecię. Rodzice długo pochylali się w milczeniu nad kolebką, nie wiedząc jak skomentować zaskakującą zawartość zawiniątka. Wreszcie odezwał sie kornik: - BIEDNE MALEŃSTWO, NA CAŁYM TYM PODŁYM ŚWIECIE TYLKO MAMA I TATA BĘDĄ CIĘ KOCHAĆ... Z koronkowego becika wyglądał z zaciekawieniem mały, złośliwooki KOMORNIK... Odpowiedz Link
wywrot53 Re: rzucam dowcipem 19.03.04, 00:19 Rzucaj jak najwięcej ) Przepona popracowała Uciekam dzisiaj wczesniej ((( Dobranoc Odpowiedz Link
ada296 hmmm 23.03.04, 00:22 Rano wstaje-myje członka... Po sniadaniu-myje członka... Przed wyjsciem do pracy-myje członka... Wracam z pracy myje-członka... Zjem obiad-myje członka... Nogi z dupy powyrywam temu, ktory maluje mi członki na tych drzwiach!!! Odpowiedz Link
wywrot53 Re: hmmm 23.03.04, 00:41 Super Ja bym nogi powyrywała temu co o 5 rano włącza radio-budzik Odpowiedz Link
ada296 bajka i idę spać :-) 26.03.04, 00:53 KRĄG RADOŚCI Któregoś ranka, a było to nie tak dawno temu, pewien rolnik stanął przed klasztorną bramą i energicznie zastukał. Kiedy brat furtian otworzył ciężkie dębowe drzwi, chłop z uśmiechem pokazał mu kiść dorodnych winogron. - Bracie furtianie, czy wiesz komu chcę podarować tę kiść winogron, najpiękniejszą z całej mojej winnicy? - zapytał. - Na pewno opatowi lub któremuś z ojców zakonnych. - Nie. Tobie! - Mnie? Furtian aż się zarumienił z radości. - Naprawdę chcesz mi ją dać? - Tak, ponieważ zawsze byłeś dla mnie dobry, uprzejmy i pomagałeś mi, kiedy cię o to prosiłem. Chciałbym, żeby ta kiść winogron sprawiła ci trochę radości. Niekłamane szczęście, bijące z oblicza furtiana, sprawiło przyjemność także rolnikowi. Brat furtian ostrożnie wziął winogrona i podziwiał je przez cały ranek. Rzeczywiście, była to cudowna, wspaniała kiść. W pewnej chwili przyszedł mu do głowy pomysł: - A może by tak zanieść te winogrona opatowi, aby i jemu dać trochę radości? Wziął kiść i zaniósł ją opatowi. Opat był uszczęśliwiony. Ale przypomniał sobie, że w klasztorze jest stary, chory zakonnik i pomyślał: - Zaniosę mu te winogrona, może poczuje się trochę lepiej. Tak kiść winogron znowu odbyła małą wędrówkę. Jednak nie pozostała długo w celi chorego brata, który posłał ją bratu kucharzowi pocącemu się cały dzień przy garnkach. Ten zaś podarował winogrona bratu zakrystianowi (aby i jemu sprawić trochę radości), który z kolei zaniósł je najmłodszemu bratu w klasztorze, a ten ofiarował je komuś innemu, a ten inny jeszcze komuś innemu. Wreszcie wędrując od zakonnika do zakonnika, kiść winogron powróciła do furtiana (aby dać mu trochę radości) Tak zamknął się ten krąg. Krąg radości. Nie czekaj, aż rozpocznie kto inny. To do ciebie dzisiaj należy zainicjowanie kręgu radości. Często wystarczy mała, malutka iskierka, by wysadzić w powietrze ogromny ciężar. Wystarczy iskierka dobroci, a świat zacznie się zmieniać. Miłość to jedyny skarb, który rozmnaża się poprzez dzielenie: to jedyny dar rosnący tym bardziej, im więcej się z niego czerpie. To jedyne przedsięwzięcie, w którym tym więcej się zarabia, im więcej się wydaje; podaruj ją, rzuć daleko od siebie, rozprosz ją na cztery wiatry, opróżnij z niej kieszenie, wysyp ją z koszyka, a nazajutrz będziesz miał jej więcej niż dotychczas. pa miłych snów Odpowiedz Link
wywrot53 Re: bajka i idę spać :-) 26.03.04, 01:09 Wszyscy powinni byc w takim kręgu, przeciez od niemowlęctwa przekazujemy te oczywiste prawdy naszym dziatkom. Dlaczego dorosłość tak nas zmienia? Odpowiedz Link
ada296 bajka dla Wywrot :-) 27.03.04, 01:04 bo tylko Ona słucha moich bajek )) JAK BÓG STWORZYŁ MAMĘ Dobry Bóg zdecydował, że stworzy... MATKĘ. Męczył się z tym już od sześciu dni, kiedy pojawił się przed Nim anioł i zapytał: - To na nią tracisz tak dużo czasu, tak? Bóg rzekł: - Owszem, ale czy przeczytałeś dokładnie to zarządzenie? Posłuchaj, ona musi nadawać się do mycia prania, lecz nie może być z plastiku... powinna składać się ze stu osiemdziesięciu części, z których każda musi być wymienialna... żywić się kawą i resztkami jedzenia z poprzedniego dnia... umieć pocałować w taki sposób, by wyleczyć wszystko - od bolącej skaleczonej nogi aż po złamane serce... no i musi mieć do pracy sześć par rąk. Anioł z niedowierzaniem potrząsnął głową: - Sześć par? - Tak! Ale cała trudność nic polega na rękach - rzekł dobry Bóg. Najbardziej skomplikowane są trzy pary oczu, które musi posiadać mama. - Tak dużo? Bóg przytaknął: -Jedna para, by widzieć wszystko przez zamknięte drzwi, zamiast pytać: "Dzieci, co tam wyprawiacie?". Druga para ma być umieszczona z tyłu głowy, aby mogła widzieć to, czego nie powinna oglądać, ale o czym koniecznie musi wiedzieć. I jeszcze jedna para, żeby po kryjomu przesłać spojrzenie synowi, który wpadł w tarapaty: "Rozumiem to i kocham cię". - Panie - rzekł anioł, kładąc Boga rękę na ramieniu - połóż się spać. Jutro te jest dzień - Nie mogę odparł Bóg a zresztą już prawie skończyłem. Udało mi się osiągnąć to, że sama zdrowieje, jeśli jest chora, że potrafi przygotować sobotnio-niedzielny obiad na sześć osób z pół kilograma mielonego misa oraz jest w stanie utrzymać pod prysznicem dziewięcioletniego chłopca. Anioł powoli obszedł ze wszystkich stron model matki, przyglądając mu się uważnie, a potem westchnął: - Jest zbyt delikatna. - Ale za to jaka odporna! - rzekł z zapałem Pan. - Zupełnie nie masz pojęcia o tym, co potrafi osiągnąć lub wytrzymać taka jedna mama. - Czy umie myśleć? - Nie tylko. Potrafi także zrobić najlepszy użytek z szarych komórek oraz dochodzić do kompromisów. Anioł pokiwał głową, podszedł do modelu matki przesunął palcem po jego policzku. - Tutaj coś przecieka - stwierdził. - Nic tutaj nie przecieka - uciął krótko Pan. - To łza. - A do czego to służy? - Wyraża radość, smutek, rozczarowanie, ból, samotność i dumę. - Jesteś genialny! - zawołał anioł. - Prawdę mówiąc, to nie ja umieściłem tutaj tę łzę - melancholijnie westchnął Bóg. To nie Bóg stworzył łzy. Dlaczego zatem my mielibyśmy to czynić? pozdrawiam )) Beata Odpowiedz Link
monia.i Re: bajka dla Wywrot :-) 27.03.04, 01:28 Nie tylko Wywrot słucha Twoich bajek, Ado... Są piękne Odpowiedz Link
ada296 Moniu - bajka dla Ciebie :-))))) 27.03.04, 01:34 TAJEMNICA SZCZĘŚCIA Pewien młodzieniec zapytał najmądrzejszego z ludzi o tajemnicę szczęścia. Mędrzec poradził młodzieńcowi, by obszedł pałac i powrócił po dwóch godzinach. Proszę cię jedynie o jedno - powiedział mędrzec, wręczając mu łyżeczkę, na której umieścił dwie krople oliwy. W czasie wędrówki nieś tę łyżeczkę tak, by nie wylała się oliwa. Po dwóch godzinach młodzieniec wrócił i mędrzec zapytał go : Czy widziałeś wspaniale ogrody? Czy zauważyłeś piękne pergaminy? Młodzieniec ze wstydem wyznał, że nie widział niczego. Troszczył się jedynie o to, by nie wylać kropel oliwy. Wróć i spójrz na cuda mego świata -powiedział mędrzec. Młodzieniec wziął łyżeczkę i znów zaczął wędrówkę, ale tym razem obserwował wszystkie dzieła sztuki. Zobaczył też ogrody, góry i kwiaty. Powrócił do mędrca i szczegółowo zdał sprawę z tego, co widział. Gdzie są te dwie krople oliwy, które ci powierzyłem? - spytał mędrzec. Spojrzawszy na łyżeczkę, chłopak zauważył, że ich nie ma. Oto jedyna rada, jaką mogę ci dać, powiedział mędrzec : Tajemnica szczęścia tkwi w dostrzeganiu wszystkich cudów świata, przy jednoczesnej dbałości o dwie krople oliwy na łyżeczce. pozdrawiam cieplutko Beata Odpowiedz Link
monia.i Re: Moniu - bajka dla Ciebie :-))))) 27.03.04, 01:43 Dziękuję, Ado! To bajka o mnie chyba...bo czasem brak mi takiej zdrowej równowagi w życiu. Odpowiedz Link
wywrot53 Re: bajka dla Wywrot :-) 27.03.04, 02:35 Dzięki za wyróżnienie Musze przyznac, ze mnie jako matke źle skonstruowano NIe posiadam tych wszystkich przymiotów Może nie tak. Posiadac posiadam, ale Bóg dodał do tego - dla innych wadę jak dla mnie zalete - Lenistwo )) Odpowiedz Link
ada296 !!!!!!!!!!!!!!!!!! 29.03.04, 01:05 jestem tutaj sama jak palec a gdzie Wywrot i Monia ??? buuuuuuuuuuuuuuu Odpowiedz Link
marialudwika Re: !!!!!!!!!!!!!!!!!! 29.03.04, 23:56 Przypominam,ze "godzina duchow" sie zbliza!!!!Czas NM nadchodzi!!Pozdro ml Odpowiedz Link
ewelina10 Re: KLUB NOCNYCH MARKOW XII edycja 30.03.04, 00:00 Wstałam z łóżka i nie mogę spać, a rano trzeba wstać. A tu godzina duchów. wooow... już się boję Trzeba szybciutko z powrotem pod kołderkę... Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: KLUB NOCNYCH MARKOW XII edycja 30.03.04, 00:04 Nie bój się, nie jestes sama Odpowiedz Link
ada296 moja ulubiona.... 30.03.04, 00:12 bajka ze zbioru braci Grimm Mądry parobek Jak szczęśliwy jest pan i dobrze dzieje się w jego gospodarstwie, jeśli ma mądrego parobka, który wprawdzie słucha jego poleceń, ale ich nie spełnia, tylko kieruje się własnym rozumem. Taki właśnie mądry Jaś wysłany został pewnego razu przez swego pana na poszukiwanie zaginionej krowy. Parobek długo nie wracał, a jego pan myślał sobie: "Mój wierny Jaś nie żałuje w służbie fatygi". Kiedy jednak czas płynął, a Jasia nie było, pan zaczął się niepokoić, czy nie przytrafiło mu się coś złego; wyruszył więc sam, żeby się za nim rozejrzeć. Długo musiał go szukać, aż wreszcie z daleka zobaczył swego parobka, jak biegał po polu tam i z powrotem. - No i co, mój Jasiu - zawołał, zbliżywszy się do niego - czy znalazłeś krowę, po którą cię posłałem ? - Nie mój panie - odrzekł parobek - krowy nie znalazłem, bo jej wcale nie szukałem. - Czegóż więc szukałeś, Jasiu ? - Czegoś o wiele lepszego i na szczęście udało mi się to znaleźć. - A cóż to takiego, Jasiu ? - To trzy kosy, panie - odrzekł parobek. - A gdzież one są ? spytał pan. - Jednego widzę, drugiego słyszę, a za trzecim gonię - odpowiedział mądry parobek. I wy bierzcie z niego przykład, nie zważając na pana i jego rozkazy, róbcie zawsze to, co wam do głowy przyjdzie i na co macie ochotę; a wtedy zasłużycie na miano mądrych, tak jak mądry Jaś. )) Odpowiedz Link
wywrot53 Re: moja ulubiona.... 30.03.04, 00:50 Ado, jak myslisz co sie stało, ze taki ruch dzisiaj w klubie??? Odpowiedz Link
ada296 ....... 30.03.04, 00:51 dziewczyny chciały przezyć godzinę duchów ) i poszły... ja pewnie też zaraz pójdę Odpowiedz Link
ada296 o nas dla nas 30.03.04, 00:57 Po mieście, po mieście o późnej godzinie, chodzi Nocny Marek w nocnej koszulinie. Idzie Nocny Marek przez ciemne ulice, zagląda przez szpary, puka w okiennice. W ręku trzyma świeczkę, stąpa na paluszkach.... Dzieciaki, dzieciaki, uciekać do łóżka! Danuta Wawiłow uciekam do łóżka )) Odpowiedz Link
wywrot53 Re: ....... 30.03.04, 01:06 Teraz wiem dlaczego rzadko tutaj bywaja )) Pewnie wolą spac jak o północy trząść się ze strachu tez zbieram się w szeroko rozpiete acz cierpliwie czekające, ramiona mojego Morfeusza Odpowiedz Link
wywrot53 Re: takie tam bajanie;))) 01.04.04, 03:41 O LUDKACH BIEDOROBACH Żył w jednej wiosce chłop, który był taki biedny, że nieraz głodował z żoną i z dziećmi, chociaż trudził się od rana do wieczora. Jakoś mu się nie wiodło i nie mógł się z biedy wyplątać. Tak jak ryba, co rzuca się w sieci i rzuca, a wyjścia nie ma. — Co to się dzieje — mówił do żony. — Inni mają czas przespać się i odpocząć w niedzielę. Jadła im nigdy nie brakuje. A ja, sama widzisz, pracuję do siódmego potu i nic z tego nie wychodzi. — Wiesz co — powiada żona — jeszcze moja babka mi mówiła, że są na świecie takie maleńkie ludki biedoroby, co jak się u kogo zagnieżdżą, to ostatnią koszulę ściągną mu z grzbietu. Ani kropli mleka, ani jednego jajka, ani skibki chleba mu nie zostawią. Widać u nas gdziesik takie biedoroby zalazły w jaką szparę i chcą nas zamorzyć. Chłop podrapał się w głowę. — Może to być. Ale jak je wypatrzyć ? I jak je wygnać z chałupy? — Przyuważmy pilnie, może je zdybiemy — mówi żona. — Bo że są u nas takie biedoroby, to pewne. Posadziłam w sadku kapustę, to mi ją zaraz zryły świnie sąsiada. Bieliłam płótno na łące, to mi je ktoś ukradł. Dlaczego każdą biedę coś nagna zawsze prosto na nas? Nawet dym od jakiegoś czasu nie idzie u nas do komina, tylko się wraca na izbę. Wszystko na złość. Wystarał się raz ten chłop o bochenek chleba i kawałek słoniny na niedzielę. Przyniósł je dzieciom i z tej radości zaczął im przygrywać na skrzypkach. A muzykant był z niego nie lada. Za lepszych czasów ho! ho! jak to on umiał wygrywać! Nikt tak nie potrafił w całej okolicy. Ale z tej biedy odechciało się nieborakowi grać i skrzypki ze smyczkiem wisiały na kołku nieme. Teraz, kiedy zagrał po wieczerzy, dzieci najedzone zeskoczyły z ławy, wzięły się wesoło pod boki i dalej w taniec. Tańczą, przytupują... wtem ojciec patrzy: kto to z jego dziećmi tańczy? Powyłaziły skądsiś stwory-niestwory, ręce mają długie jak pajęcze nóżki, szyje cienkie, pyszczki gładkie i złośliwe. A tyle ich się wyroiło i tak się kręcą, że ich nikt nie zliczy. Domyślił się biedak, że to właśnie te ludki biedoroby, o których żona opowiadała. Przestał grać i wypatrywał, co też one zrobią, dokąd pójdą. A psoty niecnoty zakręciły się, zakotłowały i popychając jedne drugie uciekły pod piec niby robactwo jakie. „Ehe! kiedy już wiem, gdzie mieszkacie, to się was jakoś pozbędę, niedojady!", pomyślał chłop. Doczekał się, aż dzieci posnęły, usiadł przy piecu i pyta półgłosem: — Ludki, a może wam ciasno, może wam źle pod piecem? — Nie, wcale nam nie ciasno — piszczą ludki biedoroby. — Dobrze nam tu, wygodnie. Zmieściłyśmy się wszystkie. Chłop wyciągnął rożek od tytoniu i pyta dalej: — A w ten rożek byście się zmieściły? — Oho, jeszcze jak! — odpowiadają. — Chciałbym to widzieć, pokażcie — mówi chłop i podtyka rożek pod piec. — No, i gdzież jesteście? Jeszcze pod piecem? Cienkie głosiki odpowiadają: — Tu! Tu! Jesteśmy już wszystkie w twoim rożku i zmieściłyśmy się. — Wszystkie? Pod piecem nie został ani jeden? — Ani jeden. Wszystkie tu jesteśmy. Wszystkie! Chłop tylko na to czekał. Zamknął mocno pokrywkę, poszedł do opuszczonego młyna i wsunął rożek pod ciężki kamień młyński. — Siedźcie tu do skończenia świata, nie chcę was! I wrócił do domu. Od tego dnia wszystko mu się odmieniło, wszystko zaczęło się udawać. Pracował więcej niż inni, więc kiedy biedoroby przestały mu dokuczać, gospodarka polepszała się u niego z miesiąca na miesiąc. Miał już i świnki, i krowę, i parę wołów, i ziarna dość aż do nowego. Obsprawił całą rodzinę, ubrani byli teraz cało i dostatnio, aż się sąsiedzi dziwili. A był tam jeden sąsiad bogaty, najbogatszy w całej wsi, ale zazdrosny. Nie mógł się uspokoić, kiedy komuś innemu dobrze się powodziło. Chciałby widzieć dookoła samych nędzarzy, a on jeden, żeby miał wszystko i niechby mu się inni kłaniali. Zresztą próżniak to był i chciał żyć z gotowego. Co miał, to po rodzicach, ale sam niczego nie przyczynił. Kiedy się ten zazdrośnik przekonał, że tamten biedak przestał być biedakiem i ma się nie gorzej niż on sam, wciąż go podglądał, skąd się to bierze. Ale nie odgadł przyczyny. Poszedł raz do niego i zaczął go zagadywać to tak, to siak, żeby z niego wyciągnąć, jak to on się dorobił. — Bo ja com miał, to i mam — powiada — a tobie wciąż coś przybywa. — To dlatego, że pracuję od rana do nocy i nie żałuję rąk — powiedział tamten. — Ot i cała tajemnica. — No, a przedtem mniej pracowałeś ? — Nie, nie mniej, ale mi przeszkadzały ludki biedoroby. Rozpleniły mi się w izbie i wszystko mi psuły, do wszystkiego się mieszały. Jakem się ich pozbył, to i biedy się pozbyłem. — Jakeś to zrobił? — Zwabiłem je do rożka, a potem zamknąłem pokrywkę mocno i wsadziłem rożek pod kamień młyński w tym opuszczonym młynie, co stoi nad wyschniętym .strumieniem. — I one tam siedzą? — Pewno siedzą, bo nie wróciły. — Toś sprytnie wymyślił — pochwalił bogaty sąsiad. — No, na mnie czas, zostawaj zdrów. Pożegnał się i poszedł. Ale poszedł nie do swojej chaty, tylko do opuszczonego młyna. Odszukał rożek pod młyńskim kamieniem i wyjął go. Otworzył pokrywę i mówi: — No, biedoroby, wychodźcie na swobodę! Wracajcie do waszego gospodarza, stęsknił się już za wami. Ale dziwoludki dalej piszczeć: — Nie, nie, nie chcemy do niego wracać! Boimy się go. On jest za mądry, znów wymyśli na nas jakiś sposób. Może nas całkiem wytraci. Tyś nas wybawił, zlitowałeś się nad nami, to wolimy pójść do ciebie. — Ehehe — zakrzyknął bogacz — co mi po was? Nie chcę! Za nic nie wezmę was do mojej chaty, idźcie precz ode mnie! Ale gdzie zaś... Psoty niecnoty opadły zazdrośnika jak rój pszczół, tak że nie mógł się od nich opędzić. Wczepiły mu się w kaftan, we włosy, nalazły do kieszeni i za pazuchę — nie dał rady. Pobiegł do chaty, a one w jednej chwili zeskoczyły z niego i rozbiegły się po wszystkich kątach. Tak się dobrze pochowały, że nikt by ich nie znalazł. Od tego dnia nic się bogaczowi nie wiodło. Bydło mu wyzdychało, konie ukradli złodzieje, na owce i świnie przyszła zaraza, zboże nie obrodziło. A na koniec spaliła mu się chata z całym obejściem. Zazdrosny bogacz został nędzarzem. Odpowiedz Link
wywrot53 Re: takie tam bajanie;))) 02.04.04, 04:14 RAK NIEBORAK Lezie rak-nieborak. Coś mu się pomyliło — zamiast do swojej jamki pod kamieniem, zalazł aż do wsi. Ludzie z tej wsi nigdy jeszcze nie widzieli raka. Bardzo się zdziwili i przestraszyli. — Co to za zwierzę — pytali jedni drugich — co ma tyle nóg i chodzi w przód i w tył, i taki pancerz ma na sobie? Wysunął się z gromady jakiś mędrek i powiedział: — Czy nie widzicie, że nosi przed sobą dwie pary nożyczek? To nie zwierzę, to krawiec. Wieśniacy ucieszyli się. Stary krawiec niedawno umarł, a młody umiał tylko szyć, ale nie umiał skroić ubrania. Przyda się krojczy. Rozłożyli kawał sukna na stole, posadzili na nim raka i patrzą, co będzie. Biedny rak chciałby znaleźć swoją rzeczkę, chciałby uciec. Łazi po suknie to w tę stronę, to w tamtą. To otwiera kleszcze, to znów zamyka. — Oho — mówią ludzie — krawiec nam pokazuje, gdzie mamy krajać. Tną za rakiem, ciach — mach! Pocięli całe sukno na drobne kawałki i teraz dopiero zrozumieli, że je popsuli. — Ach, ty nicponiu — zaczęli wykrzykiwać potrząsając pięściami nad rakiem — oszukałeś nas! Nie ujdzie ci to na sucho. Sołtys chciał raka chwycić, ale przestraszony rak jak go nie utnie nożycami! Sołtys wrzasnął: — Ratujcie, dobrzy ludzie, bo mnie zamorduje! Chłopi odczepili raka i zaraz urządzili nad nim gromadzki sąd. Wyrok zapadł taki: — Nikt z nas nie wie, co to za zwierzę. Ale oszukało nas, bo udawało krawca, a wcale nie jest krawcem. Na dodatek próbowało uciąć palec samemu sołtysowi. Więc chociaż nie wiemy, jak się nazywa, wiemy, że to jest oszust i rozbójnik. Skazujemy go na śmierć przez utopienie. Podsunęli rakowi pod nos deskę, a kiedy rak na nią wlazł, zanieśli go ostrożnie na most. Cała gmina zeszła się nad rzekę, żeby się przyjrzeć, co teraz będzie. Przechylili deskę nad wodą i — chlup! rak spadł do rzeki. Ktoś z tłumu krzyknął: — Dobrze mu tak! Tymczasem rak dał co prędzej nurka na dno. Schował się do jamki i zawołał: — No, nareszcie jestem w domu! Jacy to zacni ludzie, że mnie odnieśli z powrotem do rzeki! Odpowiedz Link
marialudwika Re: takie tam bajanie;))) 02.04.04, 23:03 Dzi O NM,moze jutro nie kaza nam isc spac z kurami?Pozdro dl NM ml-Rak Odpowiedz Link
marialudwika Re: takie tam bajanie;))) 03.04.04, 23:08 Chyba i dzisiaj nic z KNM nie bedzie,wszyscy milczacy ostatnio,jakos tak pisze sie by pisac.Pozdro ml Odpowiedz Link
babkana102 E tam, z takimi markami! 04.04.04, 01:44 Ja sie dopiero rozkręcam a ich juz nie ma. Odpowiedz Link
babkana102 Re: E tam, z takimi markami! 05.04.04, 00:21 Znowu to samo. To ten klub to od której jest czynny? ))) Takie natchnienie na pogadanie mam a tu pogadac nie ma z kim. No nic, moze razem nastepnym... Odpowiedz Link
ada296 :-))) 05.04.04, 00:27 Babkana beze mnie i Wywrot i czasami Moni nie ma KNM ale dzisiaj padam na twarz i pozdrawiam Cię wiosnnie Odpowiedz Link
wywrot53 Re: E tam, z takimi markami! 05.04.04, 00:31 Długo trwało Twoje dotarcie tutaj Klub czynny 24/dobę Zostawiasz info i napewno ktos się zjawi Samo wejście, stwierdzenie, ze nikogo nie ma moze i jest tematem do pogadania tylko z kim jak juz nie wrócisz ??? ))) Odpowiedz Link
wywrot53 Re: E tam, z takimi markami! 05.04.04, 01:03 Tak jak przypuszczałam (( W takim razie tez uciekam )) Do jutra )) Dobranoc wszystkim chociażby zaglądającym do tego kącika )) Odpowiedz Link
babkana102 Re: E tam, z takimi markami! 05.04.04, 01:06 A moze jestes jeszcze? Poszłam tylko herbate sobie zrobic! Odpowiedz Link
babkana102 Bu..bu.. Bu.. znowu sie rozminęłam. 05.04.04, 01:12 A to ci pech. No ale mało wyliczyliscie tych markow to i spotkac sie trudno. Odpowiedz Link
foxal Re: Bu..bu.. Bu.. znowu sie rozminęłam. 05.04.04, 04:08 Babkana 102, Potraktuj ten klub jako pisanie w cyberprzestrzen i za jakis czas zawsze ktos sie znajdzie i odpowie. Jesli przyjmiesz do wiadomosci, ze to nie jest czat a mamy "czlonkow" nadajacych z drugiej polkoli i trzech kontynentow, to trudno oczekiwac, ze wszyscy siedza w danym momencie przy komputerach. U mnie np w tej chwili jest 22:12 i jeszcze 4 kwietnia. Cierpliwosci i powodzenia zycze. Odpowiedz Link
marialudwika Re: Bu..bu.. Bu.. znowu sie rozminęłam. 05.04.04, 10:03 Hej,zagladam tutaj regularnir,ale naogol nikogo nie moge spotkac-mijanka po prostu.Moze tej nocy bedzie lepiej???Pozdro dla stalych bywalcow,do ktorych i ja sie zaliczam. ml Odpowiedz Link
wywrot53 Re: KLUB NOCNYCH MARKOW XII edycja 05.04.04, 21:09 Zaczynam wczesniej Może więcej osób zawita Na forum zaczęły się tematy Wielkanocne totez i tutaj trzeba jakoś Święto zaznaczyć Wszyscy raczej powaznie traktuja Święta, dlatego tutaj proponuję podejscie z przymrużeniem oka Na poczatek frywolny wierszyk kolezanki Bru z innego forum Kopnął raz w kuper, kurczak kurczaka Tamten mu oddał i była draka Bo już po chwili, pośród pisanek W pyszczek zająca strzelił baranek Zając się wkurzył wyskoczył w górę Palcem w baranku wydłubał dziurę, Na co wkroczyły bazie do dzieła: Jedna za dzioby kurczaki wzięła Druga zająca, trzecia baranka. Sędzią została żółta pisanka. Wnet każdy poznał ją winowajca I każdy wiedział, że to nie jajca. Sąd rzekł - wyplenić trzeba głupotę, Więc uświęcimy wszystkich w sobotę! I cóż, hałastra, kuląc ogonki, Dziarsko wdrapała się do święconki. Proboszcz wnet stłumił wszystkie zamęty I teraz w święta jest spokój święty. Odpowiedz Link
marialudwika Re: KLUB NOCNYCH MARKOW XII edycja 05.04.04, 21:11 Hej!!Wywrot!!Jestem obecna i przytomna,choc nieco przytloczona FAKTAMI.Dobrze,ze wprowadzasz troche relaksu))).Pozdro ml Odpowiedz Link
wywrot53 Re: KLUB NOCNYCH MARKOW XII edycja 05.04.04, 21:43 ML, wiem, ze rzeczywistość skrzeczy, dlatego ostatnio łazę po stronach bajkowo - rozrywkowo - poetyckich Odpowiedz Link
marialudwika Re: KLUB NOCNYCH MARKOW XII edycja 05.04.04, 23:23 i masz racje!!!!!POzdro ml Odpowiedz Link
marialudwika Re: KLUB NOCNYCH MARKOW XII edycja 06.04.04, 00:00 www.sugarqube.com/Ecards/CardView.cfm?CardID=1081&L1=0&L2=0&L3=0&Page=Top Odpowiedz Link
witekjs Re: KLUB NOCNYCH MARKOW XII edycja 06.04.04, 01:13 wywrot53 napisała: > Zaczynam wczesniej Może więcej osób zawita > Na forum zaczęły się tematy Wielkanocne totez i tutaj trzeba jakoś Święto > zaznaczyć > Wszyscy raczej powaznie traktuja Święta, dlatego tutaj proponuję podejscie z > przymrużeniem oka > Na poczatek frywolny wierszyk kolezanki Bru z innego forum > > Kopnął raz w kuper, kurczak kurczaka > Tamten mu oddał i była draka > Bo już po chwili, pośród pisanek > W pyszczek zająca strzelił baranek > Zając się wkurzył wyskoczył w górę > Palcem w baranku wydłubał dziurę, > Na co wkroczyły bazie do dzieła: > Jedna za dzioby kurczaki wzięła > Druga zająca, trzecia baranka. > Sędzią została żółta pisanka. > Wnet każdy poznał ją winowajca > I każdy wiedział, że to nie jajca. > Sąd rzekł - wyplenić trzeba głupotę, > Więc uświęcimy wszystkich w sobotę! > I cóż, hałastra, kuląc ogonki, > Dziarsko wdrapała się do święconki. > Proboszcz wnet stłumił wszystkie zamęty > I teraz w święta jest spokój święty. ________________________________________________ Wierszyk o święconce śliczny Można tylko pęc z zazdrości Pisząc moje rymowanki skromne Śmieszny ale z lekka dydaktyczny Trochę może braknie w nim miłości W końcu to nie dzieło wiekopomne Tylko wielkanocny żarcik miły Gdzie zajaczki kurki i pisanki Za łby biorą się jak dzisiaj ludzie Którym oczy w słup się postawiły Gdy durna Błochowiak wzór Posłanki Pokazała raport wyskrobany w wielkim trudzie Zasmucony Witek Odpowiedz Link
wywrot53 Re: 06.04.04, 00:47 Gdy Stirlitz szedł korytarzem, oczom jego ukazało się ogłoszenie o czynie społecznym. - Wpadłem - pomyślał. Skierował się w kierunku gabinetu Müllera. - Gratuluję poczucia humoru - powiedział - Tak, jestem agentem sowieckim! - Dobra, dobra Stirlitz ... Odmaszerować! Po chwili Müller wykręcił numer Kaltenbrunerra. - Czego to nie wymyśli nasz poczciwy Stirlitz - rzekł ze śmiechem - żeby się wykręcić od roboty... Dom Stirlitza okrążyli gestapowcy. - Otwieraj! - krzyknął Müller. - Stirlitza nie ma w domu! - powiedział Stirlitz. Odjechali. W ten oto sprytny sposób Stirlitz już piąty raz przechytrzył gestapo. Podczas ważnej narady w gabinecie Hitlera nagle otworzyły się drzwi. Wbiegł przez nie mężczyzna z bukietem kwiatów, które położył na stole. Następnie sprawnie otworzył sejf, sfotografował wszystkie dokumenty, odłożył na miejsce i wyszedł. - Kto to był? - spytał zaskoczony Hitler. - Sowiecki szpieg Isajew - odpowiedział Bormann. - Dlaczego go więc nie aresztujesz??? - I tak udowodni, że kwiaty przyniósł... Stirlitz spacerował po dachu Kancelarii Rzeszy. Nagle poślizgnął się, upadł i tylko cudem zahaczył o wystający gzyms, unikając upadku z dużej wysokości. Następnego dnia cud posiniał i obrzękł. Stirlitz przechodząc korytarzem, jakby od niechcenia pchnął drzwi gabinetu Bormanna. Drzwi ani drgnęły. Stirlitz zatrzymał się, rozejrzał i pchnął mocniej. Bez skutku. - Pewnie zamknięte - pomyślał Stirlitz. Podczas uroczystej akademii w dniu urodzin Hitlera dostarczono Stirlitzowi na sale depeszę. "Stirlitz jesteście zwykłą dupą!" - mogły odczytać zbyt ciekawe oczy. Ale tylko Stirlitz wiedział, że właśnie tego dnia otrzymał tytuł Bohatera Związku Sowieckiego. Stirlitz wolnym krokiem zbliżył się do lokalu kontaktowego. Zapukał umówione 127 razy. Nikt nie otworzył. Po namyśle wyszedł na ulicę i spojrzał w okno. Tak, nie mylił się. Na parapecie stały 63 żelazka - znak wpadki. Stirlitz szedł ulica, kiedy z tyłu rozległy się strzały i tupot podkutych butów. - To koniec - pomyślał Stirlitz wkładając rękę do prawej kieszeni spodni. Tak, to był koniec. Pistolet nosił w lewej. Odpowiedz Link
instant Re: Stirlitz 06.04.04, 00:58 Stirlitz zamyślił się... I tak mu sie to spodobało, że zamyślil się po raz drugi. (to mój ulubiony o tym bohaterze) Odpowiedz Link
wywrot53 Re: Stirlitz 06.04.04, 01:08 Stirlitz wszedł do gabinetu Müllera i rzekł: - Herr Müller, czy chciałby pan pracować jako agent radzieckiego wywiadu? Dobrze płacą. Müller zszokowany, podrywa się ze złością, potem przypatruje się podejrzliwie Stirlitzowi. Stirlitz zaczyna wychodzić, ale zatrzymuje się i pyta: - Gruppenfuhrer, czy ma pan aspirynę? Stirlitz wiedział, że LUDZIE ZAWSZE PAMIĘTAJA TYLKO KONIEC KONWERSACJI. Odpowiedz Link
instant Re: Stirlitz 06.04.04, 01:08 ada296 napisała: > super > > też będę się zamyślać )) Czasami człowiek musi, inaczej sie udusi > Odpowiedz Link
mammaja Re: 06.04.04, 01:08 Komu wesolo temu wesolo! mnie tam nie jest po przeczytaniu twojego postu i pointy o Rozyku.No ale dyskutowac bede jutro ,bo juz mam dosc na dzisiaj! Wyslalam em-emce zdjecia z Dolomitow - mam nadzieje ze wam sie spodobaja. A narazie mozna kilka zobaczyc w albumie! Odpowiedz Link
jej_maz Re: 06.04.04, 01:11 Mysle, ze dla podkreslenia pewnej mysli nalezy troche przerysowac. Wierz mi, ze nie pozwolibym sobie na taki wpis w innym towarzystwie - jest to komplement Odpowiedz Link
instant Re: 06.04.04, 01:13 Widziałam, podziwiałam i zazdraszczam Też bym juz gdzieś bryknęła z tej zakopconej i nielubianej Warszawki, ale chyba najchętniej nad ciepłe morze, bo juz mam przesyt tego białego i zimnego. Podobno w Gdańsku dziś (wczoraj) spadł snieg. Odpowiedz Link
jej_maz Re: 06.04.04, 01:13 Tak... leca te lata... niech to cholera )) Jak zycie Was traktuje? Dobrze? Wiosna za rogiem (u nas dzisiaj z wiatrem -15... psia krew... ) Odpowiedz Link
wywrot53 Re: 06.04.04, 01:19 U nas dzisiaj wyjątkowo cieplutko Teraz siapic zaczyna ) Życie Mark daje w kość, ale wystarczy się nie dawać )) Odpowiedz Link
marialudwika Re: 06.04.04, 01:19 Zazdroszcze oderwania sie od tzw.codziennosci,ale zimna mam dosc,choc sniegu w tym roku nie uswiadczylam.Pogoda znow sie psuje,wieje polnocno-zachodni paskudny wiatr,ksiezyc zalozyl lisia czapke,co zle wrozy a sikorki znow "sie przeprosily" i pojadaja orzeszki.A one sa najlepszymi meteorologami.POzdro ml Odpowiedz Link
wywrot53 Re: 06.04.04, 01:24 ML czyżby dzisiaj była pełnia i spac nie mozesz (( nawet jak tak jest to współczuje, ale z drugiej strony tak troszeczkę to się cieszę, bo jest do kogo gebe otworzyć upss... poklikac )) Odpowiedz Link
jej_maz Re: 06.04.04, 01:27 Tez siedze nad czyms a wiec klikaj (a gdzie Monia i Ada?) Jak tam postepy w fotografice? Odpowiedz Link
wywrot53 Re: 06.04.04, 01:35 MOnia, od dłuższego czasu się tutaj nie pokazuje A Ada pewnie wybyła spac coraz więcej funkcji poznaje Ostatnio chciałam usunać zalamania na fotce, ale sie nie udało klikałam we wszystko co możliwe Dzięki temu kadrowac się nauczylam a tego usunąc nie potrafię Ale trening czyni mistrza Odpowiedz Link
jej_maz Re: 06.04.04, 01:46 No to gratuluje! Innymi slowy, juz niebawem bedziesz w stanie robic fotograficzne operacje plastyczne )) Moze z tego byc niezly interes Mam nadzieje ze sie pochwalisz jakimis pracami? Odpowiedz Link
instant Re: 06.04.04, 01:48 Wywrot, a w jakim programie pracujesz? Bo ja pieknie "wyprasowalam" zeskanowane, polamane, zeskanowane zdjecie dziadka, ktorego nigdy nie znalam w IE Photoexpress. Chcesz zobaczyc? Odpowiedz Link
wywrot53 Re: 06.04.04, 01:51 no pewnie że chce A mam dzieki uprzejmości Marka - Photoshopa 7.0 Odpowiedz Link
instant Re: 06.04.04, 01:57 Juz wysylam Teraz sie ucze Paint Shopa. Ma zupelnie niesamowite mozliwoscie, ale sztuczek z "prasowaniem" dziadka jeszcze w nim nie opanowalam. Odpowiedz Link
wywrot53 Re: 06.04.04, 02:07 Ja miałam wcześniej 30 dniowa wersje Photo Oficce 2000. żdawało mi się że jest łatwy, ale zanim rozgryzłam termin minal i musiałam usunąc z kompa Ale opanuje program Marka, żebym miała na uszach stanać Idę obejrzec fotke Odpowiedz Link
wywrot53 Re: 06.04.04, 02:35 Nie moge się doczekac, więc ide spac Dobranoc wszystkim )) Odpowiedz Link
instant Re: 06.04.04, 02:38 Tak, mialam problemy z wysylka, ale juz poszlo. Tez zycze wszystkim dobrej nocki Odpowiedz Link
wywrot53 Re: 06.04.04, 03:59 Doszło ) Ale masz przystojnego dziadka) Teraz takich mężczyzn ze świeczka trzeba szukać( Instant, napisz jak to zrobiłaś? myslę, ze zasady sa podobne jak nie takie same ) Ale ze mnie optymistka ) Odpowiedz Link
puz Photoshop 5.0 06.04.04, 07:13 Miałem Photoshopa 5.o po polsku i przy zmiania Windowsa wszystko zostało zapisane na płytach, a Photoshop się "zapodział". Mam tylko jakiś fotoedyror, ale to "żłobek". Mam nadzieję, że uda mi się odzyskać 5.o, a moze coś innego mi się trafi. Na razie fotografowanie jakoś mi nie idzie. Odpowiedz Link
puz Re: KLUB NOCNYCH MARKOW XII edycja 06.04.04, 07:15 No nie daruję sobie takiej okazji, choć noc już poszła spać. Odpowiedz Link