Dodaj do ulubionych

Miejsca naszego dziecinstwa

25.03.04, 13:13
Wiecie, jako nastolatka jezdzilam czesto z rodzicami do Jastrzebiej Gory.
Teraz miejscowosc podobno sie rozrosla i rozszalala w architekturze i
ofertach. Zaciagnelam tam w podroz przedslubna mojego obecnego meza, wowczas
narzeczonego (rodzice jeszcze nie mieli pojecia o naszych planach). Jako
biedni studenci mieszkalismy na raczej fatalnym polu namiotowym, calkiem
lysym. Kamping byl juz calkowicie „zabukowany“. Marze, zeby tam jeszcze raz
pojechac. Teraz. Ciekawe co tam sie zmienilo...
Byly oczywiscie i inne miejsca, moze ktos jezdzil tam i gdzie ja?
Obserwuj wątek
    • marialudwika Re: Miejsca naszego dziecinstwa 25.03.04, 13:54
      Moim sa/byly/ Jastarnia i Jurata.Tam spedzalalam rok rocznie wakacje przez
      wiele lat.Ostatnio bylam z moim dzieckiem,tez wielokrotnie.Domyslam,ze zmienilo
      sie nie do poznania.W Juracie zapanowala "pogoda dla
      bogaczy",czytaj "elyty".Wiec raczej nic tam po mnie.Zostana wspomnienia.POzdro
      ml
    • wywrot53 Re: Miejsca naszego dziecinstwa 25.03.04, 16:40
      W dzieciństwie zazdrościlam dzieciom wyjeżdżającym na wakacje. Niestety, ja z
      rodzeństwem zawsze zostawaliśmy na miejscu. Było gospodarstwo przy jednocześnie
      pracujących rodzicach. Nie było zmiłuj sie.
      Pamiętam do dzisiaj: 1 maja - sadzenie ziemniaków; między wyscigiem pokoju a
      festiwalem w Opolu - sianokosy; festiwal w Sopocie - żniwa sad I tak wkoło
      Macieju. Jedyna pociechą były krótkie wypady do Karpacza czy Jeleniej Góry.
      • bodzio49 Re: Miejsca naszego dziecinstwa 25.03.04, 19:40
        Wyjeżdżało się tu i tam. Międzyzdroje (bo rodzina)albo do rodzinki w
        białostockie pomóc w żniwach, pojeździć konno. Na oklep oczywiście. Siodła to
        chyba i w wiosce nikt nie miał. Pamiętam pokrytą strzechą chatę. Ale
        najbardziej utkwiło mi w pamięci malutkie jeziorko, stawek. 500 metrów od domu.
        Tam były niezapomniene zabawy, spacery. Tam właśnie tato nauczył mnie pływać.
        Jakie ono kiedyś wydawało się ogromne.
    • em_em Re: Miejsca naszego dziecinstwa 25.03.04, 20:31
      w ubiegłym roku minęło 70 lat od chwili kiedy moja babcia z córkami
      pojechały "na letniki" do małej kaszubskiej wioski, po wojnie mama i jej
      siostry wywoziły nas tam corocznie na calusieńkie wakacje, potem jako
      nastolatki zbuntowaliśmy się, ale ze swoimi dziećmi wszyscy tam wracamy - teraz
      córka kuzyna zabrała tam świeżo poślubionego męża, a mój "młody" tylko pobyt
      tam uważa za prawdziwe wakacje
      • mammaja Re: Miejsca naszego dziecinstwa 25.03.04, 20:49
        Dlaczego jak pisze chwile dluzej to mnie wylogowuje , a potem nie ma juz
        tamtego postu? Wlasnie mi to zrobilo i przez to Liloom narazie nie opowiem ci
        drugi raz o Jastrzebiej i o ZJuracie, ani o Bukowinie,gdzie jezdzila tez ML.
        • liloom Re: Miejsca naszego dziecinstwa 26.03.04, 06:37
          Tak, mnie tez wczoraj wylogowalo, wiec zla bylam troche.
          Trudno, napisze jeszcze raz:
          Czy jezdziliscie na kolonie?
          Moja piersze kolonia, miescowosc Radocza w Beskidzie bodajze, czy ktos wie
          gdzie to jest???
          A Obidza gdzies kolo Kroscienka, Szczawnicy chyba (?)
          Byly tez jakies kolonie w Oliwie..
          I w Cieksynie kolo Warszawy
          No i Szklarska Poreba - miejsce "bardzo wczesnego dziecinstwa"wink bo tam poznali
          sie moi rodzice...
          • edeka5 Re: Miejsca naszego dziecinstwa 26.03.04, 09:58
            Jeżdziłam na kolonie i to z chęcią.
            Pierwsza kolonia zuchowa: pamiętam bagno, kormorany i nic nie mówiąca nazwa
            Wólka - nie wiem gdzie to było.
            A później - Koszelówka (okolice Płocka), Brok nad Bugiem, Urle nad Liwcem,
            Bory Tucholskie.
            I jeszcze zimowisko na Pardałówce (Zakopane).
            Pierwszy wogóle wyjazd, który pamiętam, to Toporowa Cyrhla pod Zakopanem.
            Miałam wtedy ok 3-4 lat. Byłam jedynym dzieckiem w grupie znajomych moich
            rodziców.
            W ramach leczenia zatok, w wieku przedszkolnym, byłam 1,5 miesiąca u zakonnic
            pod Rabką. A zatoki wyleczyła mi wreszcie mama pobytem w Bukowinie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka