Szkoła-miejscse podziałów

15.04.04, 07:29

Z dzisiejszego Życia Warszawy o tworzeniu klas dla bardziej zamożnych w Warszawskich podstawówkach.Mnie takie podejście do uczniów w szkołach państwowych nie odpowiada,ale jestem z prowincji więc może nie rozumiem...
Słyszałam o szkole w jakiejś gminie,gdzie obiady byłu wydawane rożne i o rożnych porach,dla tych co sami płacili oczywiście lepsze.Spowodowane to było mniejszą dotacją i ci na "łaskawym chlebie" jadali w innej porze.Niby logiczne a jednak...w innych szkołach tej gminy nie zastosowano takich "środków".
Wklejam cały artykuł,bo jutro już link może być nieaktualny.

Biedni uczniowie do piwnicy

Publiczne szkoły podstawowe dzielą dzieci na te z lepszych i te z gorszych rodzin

Publiczne podstawówki, zamiast wyrównywać szanse edukacyjne dzieci, promują zdolniejszych i bogatszych uczniów kosztem tych z ubogich rodzin. Chcą lepiej wypadać w rywalizacji z konkurencją - wynika z raportu Instytutu Spraw Publicznych.



Znam szkołę, w której klasa "najgorsza" miała nawet zajęcia w gorszych salach, np. zlokalizowanych w piwnicy. To niedopuszczalne w publicznej szkole w demokratycznym państwie - tłumaczy dr Barbara Murawska, autorka raportu "Segregacje na progu szkoły podstawowej" , przygotowanego dla ISP.

W podstawówkach rozpoczęły się informacyjne zebrania dla rodziców przyszłych pierwszoklasistów. Dla szkół to gra o duża stawkę - chodzi o to, by przyciągnąć jak najwięcej dzieci. Ale też - jak najwięcej uczniów z tzw. dobrych domów, którzy mają zasobnych rodziców i lepsze przygotowanie do nauki wyniesione z rodzinnego wychowania. To, co było do tej pory oświatową tajemnicą poliszynela, ujawnił i potwierdził raport ISP. W warszawskich szkołach publicznych tworzone są tzw. klasy pakietowe, w których uczniowie uczestniczą w różnych dodatkowych zajęciach, opłacanych przez rodziców. Regułą jest, iż trafiają do nich uczniowie z rodzin dobrze sytuowanych.

- Dyrektorzy tłumaczą tworzenie klas pakietowych tym, że praca szkoły jest wtedy lepiej zorganizowana. Uczniowie korzystający z dodatkowych lekcji są skupieni w jednej klasie i łatwiej organizować im pozaprogramowe zajęcia - mówi dr Murawska. - Niech się taki pan dyrektor potrudzi i zorganizuje lepiej pracę swej placówki. Takie praktyki są szkodliwe wychowawczo. Wszystkie dzieci w szkole publicznej powinny otrzymywać edukację na tym samym poziomie - krytykuje Anna Zawisza, dyrektor Departamentu Kształcenia i Wychowania w Ministerstwie Edukacji i Sportu. Dyrektorzy pytani przez dr Murawską argumentowali, że chodzi im o poprawę atrakcyjności oferty i zdobycie dzieci spoza rejonu. Tacy uczniowie zwykle uczą się lepiej, bo ich rodzicom zależy na sukcesach dziecka. Z badań wynika, że większość szkół poprawia sobie skład społeczny przyjmując uczniów spoza rejonu.

Zdaniem nauczycieli, łatwiej pracuje się w klasach jednorodnych, nawet jeśli są tam słabi i kiepsko przygotowani do nauki uczniowie. Klasa pracuje tak zwanym równym frontem. Zdaniem autorki raportu taka sytuacja jest niedopuszczalna. Dzieci o niskim pochodzeniu społecznym nie mają wsparcia ani w rodzinie ani w szkole, która pakuje je do klas drugiej kategorii. - Szkoły segregując uczniów bronią się przed dużym zróżnicowaniem społecznym i cywilizacyjnym uczniów, na co nie są przygotowane - mówi autorka raportu. Jej zdaniem segregacja wypacza reformę szkolnictwa, która miała wyrównywać różnice. Dzieciaki pracują więc na co dzień w zespołach o różnym składzie i pochodzeniu społecznym..

Data: 2004-04-15


MARCIN PRZEWOŹNIAK
    • bepeef poczucie sprawiedliwości 15.04.04, 08:14
      Kiedyś ten temat wzbudził dosyć duże emocje - ale tak naprawdę
      nie udało się dojść do porozumienia.
      Chodzi o taki problem:
      Sprawiedliwie - to znaczy jak?

      Nie chodzi o wielkie elaboraty, ale właśnie o owo "poczucie".
      Jaka jest Wasza odpowiedź?
      • mammaja Re: poczucie sprawiedliwości 15.04.04, 12:56
        Takie artykuly denerwuja mnie z powodu nieprecyzyjnosci. Np. - co to znaczy
        ze "gorsze klasy maja uczyc sie nawet w piwnicy?" .Przeciez nie ma takiej
        mozliwosci.Sale lekcyjne w suterynach moga byc wykorzystywana jako klaso-
        pracownie, gdzie dzieci przebywaja np. 90 min. tygodniowo.Zaden sanepid nie
        wyrazie zgody, a dyrektor bylby ukarany,gdyby nie dostosowal sie do norm.
        To nie jest folwark - szkola publiczna,gdzie mozna robic co sie chce.
        A problem stary jak swiat ,w mojej podstawowce paredziesiat lat temu tez
        zarzucono dyrektorce,ze utworzyla "lepsza " klase A i gorsza B. Od polrocza
        podzielono nas po alfabecie - klsa A od A-M, reszta klasa B. Faktem jest ,ze
        dzieci mniej zdolne byc moze obnizaja srednia ,ale na to zajecia wyrownawcze -
        yzwn. douczki a dla tych zdolniejszych - kolka zainteresowan, do rozwijania
        zdolnosci.
        Co do dozywiania - tez czytalam ten artykul - i to juz jest problem tej
        spolecznosci,glupich rodzicow,ktorzy jak placa za obiad to nie chca paru groszy
        odstapic biedniejszym dzieciom ,zywionym przez pomoc spoleczna. Inne szkoly
        jednak potrafia normalnie ten problem rozwiazac - bez sekowania
        dzieci.Dziennikarze szukaja sensacji.
        • marialudwika Re: poczucie sprawiedliwości 15.04.04, 16:04
          Jestem niemile zdziwiona takimi informacjami,zwlaszcza ,ze ponoc mamy
          demokracje.Wiem jedno,ze sa tzw.lepsze i gorsze podstawowki,ale to nie zalezy
          od "jakosci" uczniow ale od zdolnosci organizacyjnych dyrekcji.Taka "byle jaka'
          i balaganiarska szkola byla nasza tejonowa szkola,ale to bylo dawno a
          nauczyciele nie mieli do swego zawodu przygotowania.A wracajac do
          artykulu,cytowanego przez Rudakitke to jestem pewna,ze nie ma dymu bez ognia!
          Pocieszajace jest,ze teraz dziennikarze wyciagaja wiele spraw na swiatlo
          dzienne!!!!Pozdro
          ml
Pełna wersja