papierochy :-(

22.04.04, 23:35
zaczełam palic w trzeciej klasie podstawówki
początki miałam trudne
kupiłam kiedyś dla taty na imieniny "mentolowe"
wypaliłyśmy z koleżanką po jednym a napoczętą paczkę dałam tacie jako prezent
z komentarzem, że taka paczkę sprzedała mi pani w kiosku
rzecz jasna - zgodnie z zaleceniem taty rzuciłam ten sport
do tego "sportu" wróciłam w ogólniaku
wychowywana przez pracę pracowałam latem w mleczarni
kto nie palił - nie miał przerwy
musiałam zmuszać się do "mocnych"
i nałóg został

teraz mam świadomość, ze mój pietnastolatek popala
wie, że gdy znajdę w domu coś co moje podejrzenia potwierdzi - ma po prostu
przegwizdane

nie wiem czy mam jakikolwiek wpływ na jego zachowanie
on przy rozmowie na temat fajek idzie w zaparte

ale ja i tak wiem swoje....

...małe dzieci mały kłopot...
    • wywrot53 Re: papierochy :-( 22.04.04, 23:44
      Zaczełyśmy w takim razie w tym samym wieku sad tylko u mnie jakos przerwy nie
      było sad Do dzisiaj to trwa sad
      Moja córka, musze przyznac sama sie odzwyczaiła, w momencie kiedy jeszcze nie
      zaczęłasmile Miala koło pięciu lat kiedy spytała czy może zapalić smile Oczywiście
      jej nie żałowałam smile Jak dorosłą pannę poczestowałam, podpaliłam no i... sie
      skończyło palenie smile Do dzisiaj jest wrogiem tego nałogu smile
      Z chłopcem jest znacznie trudniej, bo przeciez musi szpanować sad Może
      porozmawiaj z niepalącymi kolegami żeby mu to wybili z głowy??? Na to chyba nie
      ma jednej recepty. Każdy dzieciak potrzebuje innego impulsu, zeby z przestać sad(
      Mam nadzieje, ze Tobie sie uda wyleczyc go z glupoty .
      • edeka5 Re: papierochy :-( 23.04.04, 02:42
        wywrot53 napisała:

        > Moja córka, musze przyznac sama sie odzwyczaiła, w momencie kiedy jeszcze nie
        > zaczęłasmile Miala koło pięciu lat kiedy spytała czy może zapalić smile Oczywiście
        > jej nie żałowałam smile Jak dorosłą pannę poczestowałam, podpaliłam no i... sie
        > skończyło palenie smile Do dzisiaj jest wrogiem tego nałogu smile

        To jest dobra metoda Wywrot. Mnie tak samo tata poczęstował "sportem". Na długo
        mi to wystarczyło. Później w czasie studiów zdarzało mi się podpalać "Zefiry",
        ale to nie było prawdziwe palenie i do dziś nie palę.
    • ertes Re: papierochy :-( 22.04.04, 23:46
      Jak moi rodzice nie zorientowali sie ze palilem to nie wiem.
      Zawsze mialem w kieszeniach tyton, czy to spodni czy koszul.
      Nie ma cudow: wysypuje sie. Sprawdz i bedziesz miala dowod.

      Tylko co to da? Skoro wsrod mlodych panuje taka kultura to awantury nic nie
      zmienia a wrecz przeciwnie.
      • dado11 Re: papierochy :-( 22.04.04, 23:56
        Palilam od 17 roku zycia, duzo i dlugo. Nie sadze by mozna bylo to przeoczyc.
        Probowalam przestac tyle razy, tyle roznych metod i nic.
        Az pieknego 6.10.03 skonczyly mi sie faje i wiecej nie kupilam. Nie wiem dlaczego...
        Teraz to mnie juz nawet nie ciagnie. M-k pali, w ogrodzie (ale mi zazdrosci),
        mloda pali, ale nigdy przy mnie...
        • mammaja Re: papierochy :-( 23.04.04, 00:00
          Tez dosc dlugo nie palilam w domu i przy rodzicach.Ale na studiach wszyscy
          wtedy palili i tak poszlo. Nie macie pojecia jak mi sie jeszcze chce czasem
          zapalic. Ale w zyciu nie wroce do tego cholernego nalogu! Podobno po roku mija
          potrzeba palenia. To jednak troche dlugo!
          • instant Re: papierochy :-( 23.04.04, 00:14
            A sama palisz, Ado? Bo jesli tak, to niestety, ale Ty tez masz troche
            przegwizdane. Sama zaczelam w wieku 16 lat, czyli w okresie "buntu i naporu" i
            pamietam, ze nic mnie tak nie mobilizowalo do palenia, jak palaca mama, czy
            palacy tata, kiedy z papierosem w dloni snuli barwne opowiesci o tym, co mi
            zrobia, jesli kiedykolwiek zlapia mnie na paleniu smile Wtedy natychmias pies na
            smycz, fajki w kieszen i wio z domu...a potem wracalam zieona na twarzy, ale
            jakze usatysfakcjonowana, ze zrobilam im na zlosc. Jedyny sukces, jaki odniesli
            w tej walce byl taki, ze przy mamie zaczelam palic w domu dopiero pod koniec
            studiow, a przy tacie pierwszego papierosa zapalilam tydzien przed slubem, zeby
            oszczedzic mu takiej niespodzianki na weselu smile Dzis jestem prawie pewna, ze
            gdyby moi rodzice nie palili nie wpadlabym w ten nalog tak ochoczo i szybko, bo
            z presja palacego srodowiska rowiesnikow z pewnoscia dalabym sobie rade, tak
            jak wielu moich nigdy nie palacych znajomych.
            • ada296 Re: papierochy :-( 23.04.04, 00:23
              palę i to sporo
              mój tata też palił
              i mam za sobą podobne doswiadczenia jak Ty Instant
              i wiem, że gdy młody wieczorkiem się wyrywa po zakupy lub zaprowadzić rower do
              garażu to idzie się odpalić sad

              całe jego towarzystwo pali
              koledzy nawet już nie reagują nerwowo na mój widok gdy stoja z fajkami przy
              bloku
              kiedyś usiłowali ukryć papierosy za plecami
            • wywrot53 Re: papierochy :-( 23.04.04, 00:26
              Instant, palenie rodziców ma chyba mały wpływ.
              U mnie w rodzinnym domu nie palił nikt z całej rodziny, ani sąsiedzi wkoło.
              Nawet popielniczek nie było. Dopiero młode pokolenie zaczęlo palic w każdym
              domu.
              Teraz z kolei ja z męzem palimy a córka jest wrogiem pomimmo 24 lat przeżytych
              w kłębach dymu.
              Wydaje mi sie, ze jednak zdecydowany wpływ na to czy palimy czy nie ma
              środowisko w jakim sie obracamy.

          • ertes Re: papierochy :-( 23.04.04, 00:33
            Rzucilem kilka lat temu i uwierz mi ze nie przechodzi po roku ani po dwoch...
          • edeka5 Re: papierochy :-( 23.04.04, 02:46
            mammaja napisała:

            > Podobno po roku mija potrzeba palenia.

            Mammajo, moja mama paliła może z 10 lat i to późno zaczęła, bo ok. 30-tki.
            Nie pali ponad 20 lat i mówi, że gdyby teraz jednego zapaliła, to by znowu
            paliła.
            • sjena Re: papierochy :-( 23.04.04, 18:14
              Dołączam do klubu palących od strasznie dawna. Pomału dojrzewam do rzucenia,
              tylko czy rzeczywiście się uda?
              Moje dzieci nie palą, mimo że wychowały się w dymie papierosowym, na dodatek
              terroryzują mnie, zwłaszcza jak chcę zapalić w samochodzie sad
              sjena
    • ada296 cd 23.04.04, 00:24
      oficjalnie wdomu zaczęłam palić na drugim roku studiów
      gdy tacie brakło papierosów i poszedł na układ, ze go poczęstuję ale będę przy
      nim palić
    • ada296 Re: papierochy :-( 23.04.04, 00:28
      w domu palących rodziców łatwiej ukryć młodym swoje palenie
      • wywrot53 Re: papierochy :-( 23.04.04, 00:33
        To zdecydowanie taksad
        NO i łatwiejszy dostęp do fajek sad Jak jedna czy dwie zginą to raczej nie
        zauważyszsad
    • babkana102 Re: papierochy :-( 23.04.04, 00:35
      Ada, myslałam, ze wątku o papierochach tu nie bedzie bo wszyscy sa madrzy i nie
      pala.Nawet chciałam założyc ale sie wstydziłam. A tu sie okazuje, ze
      towarzystwo mam smile)Ulga i smutek. Ja tez palaczem jestem zawzietym- od konca
      podstawówki. I na dodatek przy mnie nauczyło sie palic troche osób sad(( Nawet
      męza sportowca nauczyłam ale w pore zmądrzał . Na mnie nic nie działa, nawet
      nieszczęścia w bliskiej rodzinie, które z pewnościa z paleniem sie wiązą.Za te
      papierochy strasznie siebie nie lubie, za brak silnej woli tez nie. Mnie trzeba
      by wysłac do odosobnionego ośrodka pod skrzydła najwyższej klasy specjalistów
      od nałogów. No to widzicie jak mocno przezarta jestem tym nałogiem.
      To jakim cudem nie palą moje dzieci - ani córka ani syn, oni nawet nie
      próbowali palic. Zdarzyło mi sie szczęście na które nie zasługuję bo przez
      lata rzadko widzieli mnie bez papierosa i systematycznie ich podtruwałam sad(
      20-letniego syna ciagle podtruwam bo jeszcze mieszka z nami. Na chociaz
      malenkie swoje usprawiedliwienie powiem, ze nigdy nie palę w pokojach, a latem
      staram sie tylko na balkonie.Ale to zadne usprawiedliwienie gdy dzieci prosza -
      mamus sprobuj przestać - a ja w odpowiedzi za papierosa łapię...
      • ertes Re: papierochy :-( 23.04.04, 00:39
        Co w tym jest ze w Polsce i ogolnie w Europie tyle ludzi kopci.
        U nas dosc rzadko spotykany obrazek w porownaniu.

        A co do podtruwania bliskich to dlaczego nie mozna palic na balkonie, tarasie,
        gdziekowliek tylko nie w domu. Podtruwanie wlasnych dzieci to wrecz kryminal.
      • wywrot53 Re: papierochy :-( 23.04.04, 01:02
        Wcieło post sad
        babkana102 napisała:

        > Ada, myslałam, ze wątku o papierochach tu nie bedzie bo wszyscy sa madrzy i
        nie pala.

        Jak widzisz, tutaj sa normalni ludzie z wadami i zaletami jak na całym
        świecie smile
        Napewno można poruszac wszelkie tematy, bo zawsze znajdzie się ktos , mający
        taki sam lub podobny problem.

        Ertes.
        Chyba przesadzasz. Jak pójde do dzieci, to mogę ewentualnie wyjść na balkon.
        Ale napewno byłaby to pierwsza i ostatnia wizyta. Niby dlaczego we własnym domu
        mam się czuc jak gość? A moze to one powinny wychodzic na balkon i wracac jak
        wywietrzę?
        • babkana102 Re: papierochy :-( 23.04.04, 01:10
          Gdy byłam młodsza paliłam w pieknie wysprzatanym pokoju. Ksiazka, kawka
          papierosik i byłam w swoim zywiole. Ale krótko to trwało- zobaczyłam ze dzieci
          uciekaja do swoich pokojów a chciałam je miec przy sobie jak najczesciej . I
          prosiły - mamus nie pal tak maja do dzis.Przenioslam sie zima do kuchni przy
          otwartym oknie a latem na balkon. Zal mi ich było, chociaz tyle.Nauczyłam sie
          nie palic w mieszkaniu u innych jesli oni nie pala, nawet jak mam zezwolenie.
          To jest katorga jak ide gdzies gdzie nie ma np. balkonu sad( Wtedy to sa
          szybciutkie wizyty.
        • ertes Re: papierochy :-( 23.04.04, 01:12
          Nie, nie przesadzam.
          Palenie z drugiej reki jest rownie szkodliwe.
          Zwlaszcza dla mlodych organizmow ktore sie dopiero rozwijaja.
          Chyba nie po to jest sie rodzicem zeby narazac wlasne dzieci?
          • babkana102 Re: papierochy :-( 23.04.04, 01:36
            Ja akurat zgadzam sie z toba w 100 %. To jest straszne swiństwo palic, palic
            przy niepalacych a przy dzieciach w szczegolnosci. Dlatego wyrzuty sumienia
            mnie zadreczaja .Dawno przestałam przy nich palic ale co złego zrobiłam
            wczesniej to zostanie niestety.
            Papierochy przysparzaja mnóstwo problemów palaczom, nie jest łatwo , uwierz.
            Np ja. Od jakiegos juz czasu córka ciagnie mnie do siebie za ocean a ja
            wymyslam ; jesli ja pojade to ty nie przyjedziesz a tu nas wiecej itd itp. A
            powod dla ktorego jeszcze nie polecialam jest prosty- gdzie bede palic. Na
            lotnisku, w samolocie, u nich. Nie poradze sobie, nie dam rady. Ona to wie
            niestety i wie, ze to jedyny powod odciagania wizyty. To jest choroba, jedni
            radza sobie z nia lepiej, inni gorzej a jeszcze inni wcale. Ja jestem w tych
            ostatnich sad(
          • wywrot53 Re: papierochy :-( 23.04.04, 01:38
            > Palenie z drugiej reki jest rownie szkodliwe.
            Totez nikt dzieciom nie każe wchodzic tam gdzie się pali.
            Jak córka była mała wiedziała, ze ma zakaz i nie bylo dyskusji.
            Troche w życiu widzialam i czytałam i wiesz ... dochodze do wniosku że własnie
            gorzej jest ze starszymi, bo powoli staraja sie wprowadzać swoje zasady. Jakby
            mogli to by wprowadzili zakazy. Bynajmniej ja nie należe do takich matek, które
            sobie na to pozwolą.
            > Chyba nie po to jest sie rodzicem zeby narazac wlasne dzieci?
            Nie jestem pewna czy palacze bardziej skracają im życie, czy one nam rodzicom.
            • ertes Re: papierochy :-( 23.04.04, 02:07
              A toksyczny dym z papierosow wiedzial zeby nie wchodzic tam gdzie dziecko?
              Nie, moze sie nie znam i juz sa takie papierosy ktorym mozna powiedziec zeby
              dymily tylko u doroslych. A moze to tylko ten dym taki madry?
              Ciekawe...
    • wedrowiec2 Bierne palenie szkodzi 23.04.04, 18:17
      ...."W tym samym numerze "British Medical Journal" znajduje się artykuł
      naukowców z Nowej Zelandii. Uczeni ci badali wpływ biernego palenia na zdrowie
      ludzi. Okazało się, że te osoby, które same nigdy nie paliły papierosów, ale
      mieszkały z osobą palącą, miały aż o 15 proc. większe ryzyko wcześniejszego
      zgonu niż ich rówieśnicy, którzy żyli w otoczeniu bez dymu."
      Wiecej: serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34138,2009100.html
      • ertes Re: Bierne palenie szkodzi 23.04.04, 18:51
        W Los Angeles kilka miast wydalo zakaz palenia papierosow na plazach i w parkach
        miejskich. Palacze sa wyrzucani z caraz wiekszej ilosci miejsc. Niedlugo nigdzie
        nie bedzie mozna palic smile
        • marialudwika Re: Bierne palenie szkodzi 23.04.04, 21:03
          Zaliczam sie do klubu palacych,niestety.W domu pale,gdzie mi sie podoba,poza
          sypialnia i kolo papuzek.Dzieci mieszkaja osobno.Zreszta niektore tez
          pala.Synowa nie palila 7 lat,ale utyla do 85kg i teraz pali jak komin z
          powrotem by schudnac.Niewiele to pomaga.
          Jak tak,jak Babkana nie jade do siostry do Colorado bo musialabym palic
          w...garazu lub na dworze.Oni pala oboje,ale NIE w domu.Jestem
          nalogowcem,wiem,ze to jest choroba,ale nie stac mnie na jej rzucenie.Brak
          silnej woli.Tutaj tez w wielu miejscach nie wolno palic,ale jeszcze nie ma
          zakazu palenia np. na plazy.
          ml
          ml
          • ertes Re: Bierne palenie szkodzi 23.04.04, 21:11
            Na schudniecie to nie papierosy tylko dieta NZT (ż z kropka).
          • instant Re: Bierne palenie szkodzi 23.04.04, 22:38
            Ile utyla Twoja synowa???? Blagam Cie, powiedz, ze zapomnialas wstawic
            przecinka pomiedzy osemka i piatka, ML. Przyrost wagi to jedyna rzecz, jaka
            mnie powstrzymuje przed podjeciem decyzji o rzuceniu tego swinstwa. Kiedy
            patrze na moje kolezanki, ktore ze szczuplych, zgrabnych kobiet zamienily sie w
            grubaski, mimo drastycznego rezimu dietetycznego, jaki narzucily sobie po
            odstawieniu papierochow, kiedy widze, jak cierpia, bo nie dosc, ze brakuje im
            tego nalogu, to jeszcze przestaly sie sobie podobac i lubic siebie...nie wiem,
            czy gra jest naprawde warta swieczki, chociaz zdrowy rozsadek mi mowi, ze jest.
            A poza tym, wiele z moich znajomych wrocilo do palenia, jednak do poprzedniej
            wagi nie wrocil juz nikt. I to jest najbardziej dolujace. Czy mozna rzucic w
            tym wieku i nie utyc? Watpie.
            • mammaja Re: Bierne palenie szkodzi 23.04.04, 22:52
              Oczywiscie,ze jest to przykre,ale samopoczucie jest nieporownywalne -
              kaszlalam jak stary gruzlik,noca podobno najbardziej . Mialam poczatki jakiejs
              arytmii,serduszko po wejsciu na drugie pieto telepalo sie mocno.Juz nie powiem
              o chorobie wrzodowej,bo to nudne. A te kace papierosowe, te popielniczki
              pelne , po paru godzinach pracy - nie wiadomo kto to tyle wypalil.To poczucie
              koniecznosci wychodzenia na papierosa - w czasie rozmaitych waznych
              rozmow.Jednak czlowiek czuje sie jak parias. A moja corka -stale chore
              zatoki.Wiec chciaz te pare kilo jest dokuczliwe,wierze,ze do konca je jednak
              zrzuce, a na nartach mialam jednak kondycje jak przed laty. A wiesz jak
              wygladaja aorty palacza? Nie mowiac o tym,ze papierosy niedlugo beda w cenie
              porownywalnej do innych krajow wspolnoty europejskiej, to moze jednak warto za
              te pieniadze pojechac na dlugie wakacje nad cieple morze?
              • marialudwika Re: Bierne palenie szkodzi 24.04.04, 00:16
                To fakt Mm,serduszko telepie i to jak/jak sie winda popsuje/.Kaszelek tez jest
                i byc musi by to swinstwo "zeszlo",wrrrr!!!Ale charakteru nie ma,Ty masz silna
                wole a ja niesad((.KOsztuja juz 4euro 20 centow paczka.Zgroza.Niestety ja jestem
                od tego swinstwa PSYCHICZNIE uzalezniona,nie fizycznie.
                Nie ma przecinka Instant.A nalog wrocil,po 7 latach bez.
                ml
            • dado11 Instant 24.04.04, 20:18
              Juz pisalam pare razy o moim niepaleniu. To juz pol roku; palilam 28 lat, prawie 2 paczki dziennie,
              no i przyznam, ze niestety lubilam palenie. Niestety nikt mi nie powiedzial, ze to taka rewolucja dla
              organizmu. O tyciu wiedzialam, ale tylko tyle co w obiegowych historyjkach. A tu sie okazalo, ze
              gdybym miala wiecej wiedzy, pewnie znioslabym to latwiej. Przytylam ok.5 kg i to tez przykre,
              bo w nic sie nie mieszcze. U zielarzy dowiedzialam sie, ze w pierwszych 3 miesiacach nalezy
              odpowiednio zasilac cialo preparatami z chromem i wspomagajacymi oddtruwanie i jest znacznie
              lepiej. Najlepiej zapytac specjalisty i dogadac sie z wlasnym organizmem. Teraz juz nie tyje i
              powolutku sie zmniejszam.
    • axsa Re: papierochy :-( 24.04.04, 09:36
      Ja nie palę, nikt z mojej rodziny też nie. Nie ma mowy, żeby ktoś w domu
      zapalił. Unikam kłebowisk dymu, ale jednocześnie rozumiem palaczy. Ja też mam
      pewien nałóg, którego nijak "utrupić" nie potrafię.

      A to poniżej /znalezione w necie, mam jeszce jedno ale to później bo nie mogę
      znaleźć/, wprawdzie o paleniu fajki, ale prawie erotyczne.

      O paleniu fajki

      Fajka to niewielka
      kusicielka
      Często wpada w oko
      głęboko
      Z nadzieją na twą ochotę
      i pieszczotę
      Zaczynasz objęciem cybucha
      - słucha
      I już na czarną machorkę czeka
      od człowieka
      Jeszcze tylko iskierka ognia gorąca
      parząca
      Z niecierpliwością pręży lufkę wygiętą
      dymem nadętą
      ty w podnieceniu tej fifki ustami dotykasz
      fajkę pykasz

      • mammaja Re: papierochy :-( 24.04.04, 14:24
        Bardzo ciekawe,jakiego nalogu nie mozesz ni jak utrupic ???
        • ada296 Re: papierochy :-( 24.04.04, 14:26
          też chciałam o to zapytać ale nie miałam odwagi
          więc teraz podczepiam się po Mammajkę smile
          • marialudwika Re: papierochy :-( 24.04.04, 14:54
            Pewnie sie zdziwicie,ale i ja chcialam!Tylko sie wstydzilam.Wiec i ja sie pod
            nasza Mamajke podpinam.
            ml-z roznymi nalogami
            • witekjs Re: papierochy :-( 24.04.04, 15:06
              Nie sądziłem, że twielu z nas pali...
              O tym problemie rozmawialiśmy wczoraj późnym wieczorem z żoną.
              Byliśmy na imieninach, gdzie okazało się,że tylko my dwoje pąliliśmy.
              Ludzie byli trochę młodsi ode mnie.
              Stworzono nam specjalne miejsce i mogliśmy palić nie tylko tam.
              Było nam wstyd, ale nie byliśmy w stanie nie palić.
              Szczególnie pociągając long drinka...
              To zaczyna być poważnym problemem towarzyskim. W pracy trzeba wychodzić,
              niewygodne i klopotliwe z wielu powodów.
              Nie tylko same kłopoty, ale jeszcze poważne zagrożenie zdrowia.
              Ciężkie jest to życie. Oj, ciężkie... smile

              Pozdrawiam. Witek

              PS. Mój syn i jego żona nie palą.
        • axsa Re: papierochy :-( 24.04.04, 18:10
          To nic szokującego.
          Kłębek nici i szydełko.
          Codziennie kawałek koronkowej robótki.
          Już mi niepotrzebne obrusy, serwety, bluzeczki itp, a ja ciagle dłubię.
          Czasem myślę, że to w zastępstwie papierosów.
          • ada296 Axsa 24.04.04, 20:29
            spodziewałam się czegoś bardziej sensacyjnego smile))))

            ale poważnie
            kiedyś pasjami szydełkowałam i robiłam na drutach
            teraz mnie to nie bawi
            zazdroszczę Ci Twojej pasji
            wydziergane ręcznie bluzki są przepiękne smile

            pozdrawiam
    • ewelina10 Re: papierochy :-( 24.04.04, 18:22
      ... tęsknię za nimi. Kiedy paliłam świat wyglądał o wiele inaczej.
      Miałam się nie odzywać. Nie wytrzymałam.
      Ktoś powie - jak Ci tak było dobrze z tym, to w czym problem, zacznij znowu i
      nie marudź.
      A ja już nie mam odwagi, żeby znowu zacząć palić. Papierosy przecież mają taką
      negatywną opinię crying((
      Brak moich "ulubieńców" chyba mnie prędzej wykończy.
      Mam mieszane uczucia, czy to była jedyna trucizna, która mi najbardziej
      szkodziła w moim życiu.
      • marialudwika Re: papierochy :-( 24.04.04, 18:55
        Usilowalam "walczyc z nalogiem" wprowadzajac inny "nalog",robote na
        drutach.Efekt szaliki dla calej rodziny,kilka swetrow dla wnuni i jej lalek,pol
        szafy pieknych wloczek,wszelkie rozmiary drutow,a szkoda mowic...slomiany zapal.
        Pomagaja jeszcze pestki z dyni lub slonecznika/czasem/.Jednym slowem jestem
        tzw.przypadek beznadziejny,buuuuuuuu
        ml
      • em_em Re: papierochy :-( 25.04.04, 09:45
        ewelina10 napisała:

        > ... > Miałam się nie odzywać. Nie wytrzymałam.

        też miałam się nie odzywać - bo mi wstyd
        rzuciłam papierosy po dość intensywnym paleniu (do 2 paczek dziennie) 16 lat
        temu, myślałam złudnie, że po takim czasie będę mogła zapalić bez konsekwencji
        1-2 na imprezie i tyle, niestety sięgnęłam po nie w trudnej chwili "na
        budowie" - no i niestety, wraca problem - tzn coraz częściej wraca ochota,
        coraz rzadziej powstrzymana
        • marialudwika Re: papierochy :-( 25.04.04, 10:05
          Em_em to Ty tez????
          Podobno skutecznie pomaga metoda podana w ksiazce Allena Carr"Easy way to stop
          smoking".Osobiscie ,jeszcze, nie probowalam.Dwie osoby znajome/z internetu/
          rzucily dzieki niej.
          ml
          • iwonnkaa Re: papierochy :-( 25.04.04, 11:06
            Wychowywalam się w dymnym środowisku ,paliła mama ,tata, brat ,wszyscy palili,
            koleżanki w szkole średniej, nawet mój chłopak tez palił, a ja NIGDY NIE MIAŁAM
            PAPIEROCHA W USTACH !!!!!!!!!!Brzydziłam się tym i do dziś (wybaczcie)się
            brzydzę np opróżniać popielniczkę.Widok stosu petów wzbudza mój odruch
            wymiotny. Mąż nie pali już 1989,i zastanawia się jakim sposobem ja z nim
            wytrzymywałam tyle lat?Syn ma 24 lata i popalał, dziś już tego nie
            robi .Kategorycznie stwierdziłam że nawet jak już będzie miał swój dom to jak
            przy nas zapali wychodzimy i już i dodałam że nawet jak ja będę mieć 100lat !!
            a on 80 to i tak w mojej obecności nie zapali .Nie obchodzi mnie że i tak palił
            jego problem nie mój!Ja mam się godzić na śmierdziucha w domu ......nigdy,u
            ludzi co palą śmierdzi ,wszystko dym oblepia jak klej, obrzydliwość .....I
            JESZCZE JEDNO MOJA KOCHANA MAMA UMIERAŁA NA SERCE PŁUCNE , PO PAPIEROCHACH
            KTÓRE RZUCIŁA NA 10 LAT PRZED ŚMIERCIĄ,TO BYŁ HORROR.DUSIŁA SIĘ CAŁĄ NOC JAK
            RYBA BEZ WODY,WYŁA Z BÓLU .............RZUĆCIE TE OCHYDNE PAPIEROCHY BŁAGAM
            ZRÓBCIE TO DLA SIEBIE?WIERZĘ W WAS!Ta duża czcionka to celowo, po prostu tak
            jest i tyle, Pozdrawiam i liczę na was IWONA
            • mammaja Re: papierochy :-( 25.04.04, 11:32
              Iwonnkaa - masz racje. Moja bardzo zaprzyzniona sasiadka z okolicy,urocza
              starsza pani,wybitna malarka - miala praedwczoraj usuwane pluco, podobno
              kiepsko sie czuje,ma trudnosci z oddychaniem - a tyle lat palila.Jak sie
              dowiedziala o chorobie rzucila natychmiast.Niestety troche zapozno.
              Ja nikogo nie strasze, ale jestem na etapie wielkiej ochoty powrotu do palenia
              (jak em-em ),wiec musze sie sama utwierdzac!
              • marialudwika Re: papierochy :-( 25.04.04, 11:45
                Mam niemile"doswiadczenia" z rzucaniem,przez moich bliskich.Rodzice
                rzucili,ale jakos tak sie paskudnie zlozylo,ze niedlugo przed smiercia..Byla to
                tzw.musztarda po obiedzie.A umarli nie w sedziwym wieku/68 lat/.Jedno nich
                mialo leukemie.
                Moja domowa powiedziala,ze aby skutki wieloletniego palenia zniknely to trzeba
                ok.20 lat nie palic..Ale,ze zawsze warto,by nie powiekszac istniejacych szkod..
                Paskudy te papierochy i juz.Ale ja nie mam takiej woli jak Ty Mm.
                ml
              • em_em Re: papierochy :-( 25.04.04, 11:46
                jestem wielkim wrogiem uogólniania - więc nie jako dowód, ale jako przykład, że
                jak się tylko ma motywację to zawsze można rzucić podam moich rodziców i
                siostrę mamy - palili zawsze jak sięgam pamięcią - tak około paczki każde - u
                mamy stwierdzono stan przedzawałowy i od chwili tej diagnozy nie zapaliła już
                więcej, tata spędził dwa tygodnie w szpitalu unieruchomiony - po wyjściu
                stwierdził, że skoro "przeżył" dwa tygodnie bez to i dalej da sobie radę, a
                ciotka powiedziała pewnego pięknego dnia (po ponad 40 latach palenia) - "Nie
                będzie mną rządził taki kawałek śmiecia" - i rzeczywiście, więcej ani jednego.
                To ostatnie hasło i mnie pomogło (i mam nadzieję, teraz również pomoże)
                • edeka5 Re: papierochy :-( 25.04.04, 11:58
                  Przykład do podtrzymania na duchu rzucających palenie.
                  Mój tata po 40 latach intensywnego palenia i to podłych papierosów ("sporty"),
                  rzucił z dnia na dzień i nie pali już 17 lat.
                  • sjena Re: papierochy :-( 25.04.04, 12:58
                    Mój mąż rzucił palenie również z dnia na dzień. Zwyczajnie stwierdził, że już
                    ma dość rannego kaszelku i koniec. Chyba wystarczy po prostu chcieć...z czego
                    wychodzi, że ja nie chcę sad
                    • marialudwika Re: papierochy :-( 25.04.04, 14:22
                      Moj maz rzucil palenie cygar z dnia na dzien a palil ich/ku mojej udrece/ sporo.
                      Syn juz kilka razy rzucal z dnia na dzien i nie palil po kilka lat.Rzuca
                      bezproblemowo.Synowa z dnai na dzien na 7 lat.Dwie przyjaciolki to samo/nie
                      pala latami/ a ja pewnie chyba tez nie chcesad(((.Bo co bedzie,jak sie
                      zdenerwuje?Albo po obiadku?Pewnie nie bedzie nic,ale ....
                      Jedyny "sukces",ze nie pale w sypialni/a palilam tam latami,posciel miala
                      powypalane dziury/ i na dworze/i tam kiedys palilam/...
                      ml
                      • kanoka Re: papierochy :-( 25.04.04, 15:05
                        Witajcie, wróciłam, czytam i nadrabiam zaległości ....
                        Wiosnę znalazłam, ale w Warszawie jest ona bardziej dojrzała niz na wschodzie
                        Kraju, ale tam widziałam bociany, kaczki, perkozy , czajki i łabędzie i mnóstwo
                        innych ptasząt....
                        Ale miało być o papierochach wink
                        Nie palę 7 miesięcy. Jest to moja 4 lub 5 próba rozstania sie z nałogiem, ale
                        tym razem ostateczna. Mówię tylko teraz sobie, że jak będę miała ochotę i
                        dożyję do 80 - to zapalę, a cosmile)!!
                        Przytyłam 10 kg i teraz jestem na diecie duńskiej=kopenhaskiej (dopiero 3
                        dzień), a potem Montignac wink.
                        Palili moi oboje rodzice (już nie żyją, zmarli na nowotwory)....
                        Pali mój brat i bratowa...
                        Nie pali i nie palił mąż i syn, córka podpala na imprezach.....
                        Ale jak ja paliłam, to i ona paliła w domu i całkiem sporo, np. przy kompie i
                        po jedzeniu lub kawce.
                        A teraz w domu nie pali ....takie dobre dziecko....
                        Rozstałam sie z kaszlem i sapką, nie mam wiecznej chrypki i drapania w gardle..
                        To pewnie głupio zabrzmi, ale czuję, że obszar mojej wolności uległ
                        poszerzeniu...i po raz pierwszy , kiedy tym razem rzuciłam palenie, nie mam
                        poczucia bycia "niekompletną"....jakiegoś braku....
                        Nadal lubię zapach dymu papierosowego (ktoś tu o tym coś pisał), - ale
                        tylko "świeży" .
                        Jak do tej pory, nie denerwuje mnie jak ktoś przy mnie pali, zwłaszcza gość,
                        ale cieszę sie, że na codzień mam bezdymnie....
                        Pozdrawiam bezdymnie
                        kanoka
                        • dado11 Kanoka! papierochy :-( 25.04.04, 15:44
                          Kanoko, czy moglabys cos blizej na temat tej diety dunsko-kopenhaskiej?
                          I gdzie znalezc szczegoly na temat Montignac (z grubsza przeczytalam ostatnio w jakims tygodniku,
                          ale mi zanikl). Ja juz tez prawie 7 miesiecy i +5-6 kg.
                          • kanoka Re: Kanoka! papierochy :-( 25.04.04, 16:09
                            Dieta Kopenhaska:
                            www.weight.addr.com/DD.html#notes - po angielsku, ale super stronka
                            schudnijmy.w.interia.pl/diety/kopenhaska.html - po polsku
                            Montignac: - wszystko po polsku
                            iportal.nano.pl/montignac/omm.php
                            www.montignac.pl/index1.htm
                            www.geocities.com/artvitae1/index.html
                            Pozdrawiam
                            knk

                            • dado11 Re: Kanoka! papierochy :-( 26.04.04, 21:19
                              Dzieki. Ja sprobuje po dlugim weekendzie, bo teraz nie sensu. Daj znac jak ci idzie!!!
                              • kanoka Re: Kanoka! papierochy :-( 26.04.04, 21:28
                                Hej, Dado ! W czwartym dniu -3 kg smile.
                                Pozdrawiam
                                knk
                                • dado11 Re: Kanoka! papierochy :-( 27.04.04, 00:54
                                  Rany, gratuluje, ale chyba umierasz z glodu???? Tak czy inaczej tak trzymaj!!!
                                  Po uwaznej lekturze okazuje sie, ze ta dunska dieta nie dla mnie.
                                  Nie pije kawy, wogole, chyba ze da sie ja zastapic herbata lub czyms innym???
                                  Ale oni pisza, ze raczej nie...
                                  Dawaj znac z pola bitwy...
                                  Zawsze w zanadrzu zostaje Dieta Cambridge sad((((
                                  • kanoka Re: Kanoka! papierochy :-( 27.04.04, 09:40
                                    hej Dado!
                                    Piąty dzień diety -5 kg ! czy to możliwe? Kawę uwielbiam i to taka "po
                                    turecku', ale dzisiaj na śniadanie była marchewka tarta z cytryną...
                                    Pozdrawiam
                                    knk
                                    • dado11 Re: Kanoka! papierochy :-( 27.04.04, 21:06
                                      Aaaale Ci zazdroszcze (ale pozytywnie!). Tez bym tak chciala.
                                      Niestety dzis rozmawialam z zaprzyjaznionym lekarzem i stanowczo mi odradzil.
                                      Ja prawdopodobnie mam cos w rodzaju alergii na kawe i najdotkliwiej reaguje mi serce.
                                      A zdaje sie ze to podstawa tej diety. Tak czy inaczej trzymam kciuki i moze znajde jakis inny sposob.
    • axsa Re: papierochy :-( 26.04.04, 21:13
      Obiecałam jeszce jeden tekścik o paleniu, nie mój, ale bardzo mi się podoba.


      Czoło zmaltretowane,
      połamane brwi,
      wybałuszone załzawione oczy,
      w kaszlu rozdęte policzki,
      nozdrza rozwarte na oścież,
      usta wygięte w grymasie,
      język się z gardła wyrywa
      na brodę rozdygotaną,
      wyszczerzone rzędy zębów,
      uszy jak burak ćwikłowy,
      ręce walczą z powietrzem,
      nogi rozłupują podłogę,
      mózg się głowi jak poskromić
      bałagan w krtani i w płucach
      powstały po nieopatrznym
      zaciągnięciu się dymem z papierosa.
      • clickkey Re: papierochy :-( 27.04.04, 01:33
        Nie palę od Bożego Narodzenia, tj. 4 miesiące, ale w rzuceniu nałogu pomogły mi
        farmaceutyki. Bez tabletek nie wytrzymałbym. A ochotę zapalic czasami mam.

        Kaszel zaginął bez śladu !

        Podobno po 5 latach bez papierosów organizm wraca do normy.

        • kanoka Re: papierochy :-( 27.04.04, 09:46
          Witaj Clicckey - czy jesteś tu Nowa?
          Ja też nie udaję bohatera i przyznaję się, że palenie rzuciłam na plastrach wink.
          Nieważne, jak, ważne że fakt.
          Pozdrawiam i trzymaj się!
          knk
          • clickkey Re: papierochy :-( 27.04.04, 16:24
            Hi,hi, hi. jestem tu NOWY !!! Czytam dość dawno, od jesieni, ale chyba nie
            wpisywałem się.

            Zauważyłem już, że na tym forum przeważają kobiety.sad((

            Ale ja jestem mężczyzną.

            Papierosy nadal mi się podobają, ale zdrowia szkoda.
            Od grudnia nie zapaliłem ani razu, trzymam się!smile))))

            Pozdrowionka!
            • bodzio49 Re: papierochy :-( 27.04.04, 20:59
              U mnie nikt w domu nie palił więc naturalne, że i ja nie palę. W wojsku
              popalałem ale nie wciągnęło mnie. Ale siłę tego nałogu i skutki znam dobrze.
              Trudno uwierzyć jak dobrze pamiętam z dzieciństwa ataki kaszlu sąsiada z dołu.
              To było straszne. On dusił się i wypluwał płuca co rano. Budził nas w ten
              sposób. Najgorzej latem, kiedy okna były pootwierane i dobrze było słychać.
              Miałem wtedy z 7 lat. Niedawno brat żony.. Ale nie to chciałem. Jestem pewiem,
              że coraz mniej jest palaczy. Zauważam to i w rodzinie i w pracy. Nie jest też
              tak źle z młodzieżą. Może inaczej jest w większych miastach. Syn (14 lat) czuje
              wyraźnie wstręt do papierosów. Rozmawiałem z nim na ten temat i chyba mogę być
              spokojny. W środowisku sportowców, do których się zalicza, palenie odpada.
              Pozdrawiam i życzę palaczom motywacji do rzucenia. Chyba o to chodzi.
              • bodzio49 Re: papierochy :-( 27.04.04, 21:03
                Właśnie synek spytał o czym tak długo piszę. Pawełek podpowiada jeszcze, że
                oglądał na discovery program z którego dowiedział się, że palenie wpływa też na
                łupież, pryszcze i pogarsza słuch. Pozdrowienia od Pawła.
                • mammaja Re: papierochy :-( 27.04.04, 22:21
                  Pozdrow madrego syna! Jestem na etapie,kiedy bardzo zle reaguje sie na dym
                  papierosowy.Z jednej strony bardzo przeszkadza,z drugiej kusi.Chcialabym,zeby
                  papierosy zniknely! Bardzo wyczuwam dym i zwracam uwage kto pali.Z
                  przyjemnoscia spedzam dlugi czas z niepalacymi.Niestety zawsze nawet na ulicy
                  znajdzie ktos,kto ci dmucha w twarz.Niestety kiedys tego tez nie rozumialam sad
                  • verbena1 Re: papierochy :-( 27.04.04, 22:50
                    Piec lat temu przestalam palic, z dnia na dzien, bez zadnych problemow. Przez
                    caly ten okres nie mialam nigdy ochoty zapalic,dym smierdzial okropnie.
                    Przed rokiem ,w chwili zdenerwowania zapalilam jednego papierosa i poszloo!
                    Pale do dzisiaj, probuje rzucic ale TO jest silniejsze. Bede musiala sprobowac
                    plastrow,moze pomoga.
                    Teraz wiem ,ze palacze jak alkoholicy maja nawroty nalogu i nie wiadomo kiedy
                    to nas dopadnie.
                    Mam duzo podziwu dla tych ,ktorym sie udalo. Obiecuje ,ze do Was dolacze.
                    • clickkey Re: papierochy :-( 28.04.04, 18:07
                      Ja miałem bułgarskioe tabletki. Pomogły !smile))))

                      Ale chyba trzeba też nastawić się psychicznie, wmówić sobie, że chce sie rzucic
                      palenie.
                      Mam jakieś pościągane informacje o chyba wszystkich medykamentach ,
                      pomagających rzucić papierosy, jeśli chcesz, to Ci przyślę.
                      Pozdrawiam
                      • ewelina10 Re: papierochy :-( 28.04.04, 18:32
                        Należę do takich indywidualności, które nie lubią się podporządkowywać ogółowi,
                        raczej wybierają swój sposób myślenia.
                        Pisałam już o tym tutaj, ale nie wszyscy czytali - nie palę od 21 stycznia 2003
                        roku. Decyzja o rzuceniu palenia dojrzewała długofalowo, ale została podjęta
                        niespodziewanie, nagle, bez wspomagania wszelkiego rodzaju substytutów.
                        Wiem, że w moim przypadku do podjęcia decyzji musiałam dojrzeć. Bez tej
                        świadomości nie mogłam tego dokonać wcześniej. Żadne inne środki dostępne na
                        rynku w zwalczeniu tego uzależnienie byłyby dla mnie nieskuteczne.
                        Argument z polepszeniem mojego zdrowia również nie miał na to wpływu. Wręcz
                        przeciwnie, lepiej się czułam, kiedy paliłam papierosy. Papierosy dawały mi w
                        jakiś sposób odprężenie, relaks, a zwłaszcza przy piciu kawy, prowadzeniu
                        rozmów.
                        Jedynym powodem skutecznym były informacje, że to jest jednak trucizna.
                • bepeef Re: papierochy :-( 27.04.04, 22:53
                  Pozdrowienia dla Pawła! smile
                  (dla Halinki też oczywiście smile

                  Papierosy palę czasem jak muszę przebywać w towarzystwie palaczy. Czuję wtedy, że
                  wdychanie "obcego" dymu jest dla mnie wprost zabójcze, więc palę, aby sie bronić.
                  Myślę, że jest to mój problem natury psychicznej, wiąże się ze złymi
                  wspomnieniami, ale nie potrafię tego "przeskoczyć", więc radzę sobie, jak
                  potrafię wink

                  Mój Syn nie znosi papierosów i unika nawet towarzystwa palaczy.
    • dado11 Kanoka! Jak tam dieta, zyjesz???? 03.05.04, 23:55
      Daj znac jak ci idzie!!!
      • kanoka Re: Hej, Dado!! 04.05.04, 18:12
        Żyję i mam się bardzo dobrze, chociaz jest mnie o 6 kg mniej. Dietę utrzymałam
        bez problemów - jutro ostatni dzień.
        Czuję się lżejsza, młodsza i zdrowsza - to pewnie te endorfiny, produkowane na
        głodzie.....
        A teraz Montignac, lub jakaś dieta niskowęglowodanowa, żeby nie było jo-jo i
        żeby całkiem wrócić do wagi z epoki papierosowej.
        Pozdrowionka
        knk
        • dado11 Gratuluje Kanoko.... 04.05.04, 21:11
          Gratuluje i jestem pelna uznania!!!! Jak ten czas szybko zlecial (no, pewnie tobie to troche sie
          dluzyl). Czy dla wsparcia diety cwiczylas cos lub zwiekszylas dawke ruchu?
          i jeszcze pytanie o 6 i13 dzien - napisali 1 kurczak - jaki? gotowany, pieczony? i co - caly?
          Pozdrawiam i pewnie pojde w twoje slady jak przelamie sie w kwestii kawysad((
          • mammaja Re: Gratuluje Kanoko.... 04.05.04, 21:21
            Ja tez gratuluje! jak sie czujesz,czy bylo bardzo trudno?
            • kanoka Re: Gratuluje Kanoko.... 04.05.04, 23:27
              Dziękismile.
              Kurczak - cały(wagaəkg), gotowany, ze zdjętą skórą i tłuszczem. Dałam dużo
              ziół .Solony.
              Z WF - 1,5 godzinne codzienne spacery z psem i typowa aktywność gospodyni
              domowejwink.
              Dieta nie była trudna do utrzymania, co mnie nawet zdziwiło, trudny był tylko 1
              i 2 dzień.
              Pozdrawiam
              knk
              • dado11 Re: Gratuluje Kanoko.... 04.05.04, 23:33
                Dzieki. Jak sie zdecyduje, to czasem o cos zapytam jakbym nie wiedziala, ok?
            • ada296 Gratuluje Kanoko.... 04.05.04, 23:45
              też gratuluję i zazdroszczę samozaparcia smile)
              • marialudwika Eksperyment.. 05.05.04, 12:13
                Od dzisiaj zaczelam eksperyment.Czy powiedzie sie?Nie wiem.Postanowilam nie
                palic przy komputerze.Paczke z pokusa wynioslam na drugi koniec mieszkania,chce
                palic tylko po jedzeniu i ewentualnie przy tv/trudno ogladac Fakty etc.
                niepalac/.Poniewaz nie pale nigdy na dworze,w sypialni etc. wniosek prosty ,ze
                najwiecej pale "w sieci".Sama jestem ciekawa,jak to mi sie uda.Przylapalm sie
                na wielokrotnym sieganiu do kieszeni po papierosy i zapalniczkesmile.A tam nie ma
                nic.
                ml
                • wedrowiec2 Re: Eksperyment.. 05.05.04, 12:46
                  ML! Jestem w kropcesad Z jednej strony to dobrze, że postanowiłas nie palic przy
                  komputerze, ale spędzasz przy nim sporo czasu. Co będzie gdy nałóg zwycięży, a
                  jednocześnie będziesz chciała dotrzymac obietnicy? Będziesz mało czasu spędzać
                  przy komputerze, i będzie to duża strata dla nas, Twoich współforumowiczówsad
                  Mam jednak nadzieję, że połączysz szczęśliwie dla wszystkich, jedno z drugimsmile
                  • marialudwika Re: Eksperyment.. 05.05.04, 12:55
                    Jak narazie sie trzymam i bede sie trzymac dalej!!!Komputer tak zajmuje
                    uwage,ze pali sie nawet o tym nie wiedzac,co juz jest a raczej /bylo/
                    idiotyzmem.
                    Ciekawe ,ktory nalog bedzie silniejszysmile))
                    ml
                    • mammaja Re: Eksperyment.. 05.05.04, 19:02
                      Ja tez mam czasem odruch szukaniaw torebce czy w kiesznie np. po wyjsciu z
                      kina. Po chwili do mnie dociera CZEGO szukam!
                      Uwazam ze akupunktura pomaga, ale nie kazda.Wrszawiakom- nkom moge sluzyc
                      porada na email, zeby nie uprawiac krypto reklamy.Ja bez tego nie przyzylabym
                      tego pierwszego tygodnia.
                      • marialudwika Re: Eksperyment.. 05.05.04, 19:16
                        Z rozkosza palilam dzis po jedzeniu a jadlam kilka razy,hi,hi!!!A przy kompie
                        NIE pale.Jeden minus,ze mnie ssie a to nie jest przyjemne.Wypalilam dzis 7
                        papierosow/3 razy mniej niz zazwyczaj/.
                        ml
                        • ewelina10 Re: Eksperyment.. 05.05.04, 19:34
                          ML gratulacje. Pierwszym krokiem do celu jest pojawienie się OCHOTY do jego
                          realizacji.
                          Tak trzymać. A apetyt do jedzenia chyba nie taki straszny dla Ciebie wink
                          • marialudwika Re: Eksperyment.. 11.05.04, 16:36
                            www.allencarrseasyway.com/
                            • bet-ka Re: Eksperyment.. 11.05.04, 19:37
                              ML gratuluję, podziwiam i trzymam kciuki za twoją silną wolę! Moja silna wola
                              jest słaba :0( Od lat palę tylko w pracy, w domu i na urlopie w ogóle nie mam
                              takiej potrzeby, nie pamiętam o papierosach, nawet ich nie mam. W dodatku wcale
                              nie tak dużo - kilka (1-5) papierosów dziennie. I nie potrafię nad tym
                              zapanować. Wstyd tym większy, że pracuję w szkole (jestem pedagogiem szkolnym).
                              Nie mówcie, że w szkołach nie wolno. Albo mówcie - niech się wstydzę jeszcze
                              bardziej, może pomoże...
                              • marialudwika Re: Eksperyment.. 11.05.04, 20:43
                                Z moja silna wola to roznie bywa,ale staram sie palic mniej,i nie przy
                                komputerze,bo wtedy pale bezwiednie i O przyjemnosci.
                                ml
                                P.S. Podobno ksiazka,ktorej autora podalam link, pozwolila rzucic palenie
                                wieloletnim palaczom..
                                • bet-ka Re: Eksperyment.. 11.05.04, 23:13
                                  Problem będzie i tak, bo ja to, kurcze, LUBIĘ sad
                                  • dan8 Re: Eksperyment.. 19.05.04, 04:36
                                    Niektore urzedy dzielnicowe w Sydney wprowadzily zakaz palenia na plazy.
                                    Obawiano sie,ze ilosc petow przewyzszy ilosc ziarenek piasku.smile
                                    Pety wcisniete w piasek jest trudno zbierac i maszyna czyszczaca plaze nie jest
                                    tego w stanie zrobic.
                                    • mammaja Re: Eksperyment.. 19.05.04, 12:16
                                      Przed laty bylam w Hoscie,kolo Soczi.Na plazy rozbrzmiewaly komunikaty przez
                                      glosniki,ze nie wolno palic,jesc owocow i grac w karty. Nie wytrzymalam i
                                      poszlam do cerbera z pytaniem dlaczego nie wolno jesc owocow i grac w karty.w
                                      odpowiedzi padlo pytanie:a wy od kuda ? czyli skad jestem, jakby to mialo
                                      znaczenie, (naogol kiedy mowilam po rosyjsku oceniali mnie ze jestem "z
                                      bribaltika" - Estonii czu Lotwy). Po informacji,ze jestem "z Polszy"
                                      niergrzecznie odburknal ze jak jedza owoce to smieca,a karty to hazard. Palic
                                      chodzilo sie w wyznaczone miejsce na koncu plazy. To moge zrozumiec - tamte dwa
                                      zakazy byly nagminnie lamane.
Pełna wersja