dylematy "wielolaty"

30.04.04, 00:24
Chciałam kilka słów na temat problemu, który wydaje mi się niedorzeczny z
racji mojego 40+, a jednak mnie męczy...
Jak znaleźć granicę między narzucaniem się, które niemiłe dla drugiego
człowieka z racji istoty narzucania właśnie,
a potrzebą tegoż drugiego człowieka do bycia "adorowanym"
(no, może adorowanie to niezbyt dobre słowo, ale nie przychodzi mi do głowy
właściwsze).
Innymi słowy: kiedy należy zaprzestać dążenia do realizacji swoich potrzeb
związanych ściśle z tym drugim człowiekiem?
Czy po pierwszej negatywnej odpowiedzi na prośbę/propozycję - zaakceptować to,
czy starać się przekonać tego, który wprawdzie odmówił, ale być może "ucieka,
bo chce sprawdzić, czy ktoś za nim pobiegnie" ?

Powiedzmy: ile razy namawiacie gościa do poczęstowania się ciastkiem? wink
    • warum Re: dylematy "wielolaty" 30.04.04, 06:35
      Ja proponuje 1 RAZsmile))Zrobilam wyjatek dla 1 osoby w zyciu.... i ... sama z
      siebie sie zmieje,ze bylam tak naiwnasad
      • lablafox Re: dylematy "wielolaty" 30.04.04, 10:53
        Ja daję szansę 2 razy , zakładając ,że np. ktoś za pierwszym razem był zbyt
        zaskoczony propozycją, a może jej nie zrozumiał.TYLKO 2 RAZY.
        Ciasteczko ? hmmm
        Może ktoś jest nieśmiały i na pierwszą propozycję reaguje odmową , bo myśli ,że
        nie wypada.
        Potem nabiera ochoty ,ale mu głupio samemu po nie siegać.
        Ciasteczko sobie leży i uśmiecha się do niego z talerza i kusi.
        Gdy usłyszy ją (propozycję )po raz drugi sięga z zadowoleniem.
        • em_em Re: dylematy "wielolaty" 30.04.04, 11:47
          wielkie dzięki Lx - bardzo chętnie Cię odwiedzę wink))))

          patrząc na sprawę z drugiej strony:
          najczęściej za pierwszym razem odmawiam - wychodząc z założenia, że
          zwrot "czego się pani napije - kawy, herbaty?" jest w tej chwili zwrotem
          bardziej nawykowym niż rzeczywistą chęcią napojenia mnie wink
          a w wypadku ciasteczka, żeby nie było, że specjalnie w domu od wczoraj nie
          jadłam i rzucam sie na jedzenie smile)))

          a tak w ogóle mam wrażenie, że Bepeef niezupełnie o to chodziło ? wink
          • lablafox Re: dylematy "wielolaty" 30.04.04, 16:07
            em_em napisała:

            > wielkie dzięki Lx - bardzo chętnie Cię odwiedzę wink))))
            >
            Kiedy?
            Trzymam za słowo.

            >
            > a tak w ogóle mam wrażenie, że Bepeef niezupełnie o to chodziło ? wink

            Pierwsza część wypowiedzi dotyczy sedna, druga ciasteczka.
    • axsa Re: dylematy "wielolaty" 30.04.04, 13:42
      Ja 1x składam ofertę, jeśli nie pada na od razu podatny grunt, to za jakis czas
      upewniam się jakos tak niezobowiązujaco. i Jeśli dostaję kosza, a bardzo mi
      zależy, to różnymi metodami pokazuję co temu komuś umyka.
    • ewelina10 Re: dylematy "wielolaty" 30.04.04, 17:51
      Ilość "razek" nie ma znaczenia, a częstotliwość próśb/propozycji uzaleźniłabym
      od tego, jak bardzo mi zależy na drugiej osobie i ile ona dla mnie znaczy.
      Pod słowem "Prośba" kryje się wszystko, co podpowie mi moje inwencja twórcza i
      ochota na jej wykorzystanie.
      Co zaś się tyczy ciasteczek........hmmhmm .... osobę, która byłaby dla mnie
      rywalką, zachęcałabym kilkakrotnie do zjedzenia tego pysznego, z tłustym
      kremem, ciasteczka, a nawet skłonna byłabym oddać jej swoje wink))
      • bodzio49 Re: dylematy "wielolaty" 30.04.04, 22:10
        Jeśli ma się na ciasteczko ochotę to chyba nie trzeba wiele razy prosić.
        Problem może być w dwuznaczności propozycji. Faceci często są nie tylko
        nieśmiali ale i ciążko kapują. Jeśli chodzi o fecetów to najlepiej jeśli
        propozycja jest jasna, żadnych twórczych inwencji smile
        • instant Re: dylematy "wielolaty" 30.04.04, 23:08
          Tak, Bodziu, tylko problem w tym, ze kobiety z naszego pokolenia tego raczej
          nie potrafia, bo bylysmy wychowywane, ze raczej nalezy "dawac do zrozumienia" a
          nie walic kawe na lawe w takich sytuacjach. I jak ma sie taki delikwent
          domyslic, ze to ciasteczko specjalnie dla niego pieczone? wink
          • liloom moim skromnym zdaniem... 30.04.04, 23:32
            a mi sie wydaje, ze jak druga strona naprawde ma ochote na ciasteczko i jej sie
            je zaproponuje to nie odmowi. Moim zdaniem mozna zaproponowac to ciasteczko na
            wiele sposobow upewniajac sie czy aby napewno... wcale nie robiac sobie wstydu.
            A konkretnie
            1. Lubisz ciasteczka?
            2. Masz ochote na ciasteczko?
            3. Nie jestes glodny/-na?
            wcale nie trzeba podsuwac 3 razy talerzyka pod nos pytaja "a moze jednak? a
            moze jednak?", bo rzeczywiscie moze to wkurzyc.

            Te (moja) metode proponuje i w innych sprawach, bo pierwsza odpowiedz mogla byc
            chwilowa, kurtuazyjna lub spowodowana niesmialoscia na przyklad.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja