Dodaj do ulubionych

Forum - miejsce porozumienia czy źródło wrogości?

01.05.04, 13:50
Forum - miejsce porozumienia czy źródło wrogości?

Forum jest miejscem, w którym kontaktują się ludzie nie mający do tej pory
żadnej szansy na spotkanie i rozmowę.
Jest to niezwykłe, w założeniu wyjątkowo atrakcyjne, inspirujące i przyjemne
miejsce.
Po kilku latach doświadczeń możemy powiedzieć, że nie często tak jest.
Okazało się, że ogromny procent uczestników forów traktuje je, jako idealne i
jedyne miejsce do niezwykle agresywnego rozładowywania swoich frustracji.
Z pewnością z niemałą korzyścią dla maltretowanych, do tej pory członków
rodziny wink
W konsekwencji wiele publicznych forów opanowanych zostało przez aroganckich
i ordynarnych ludzi uniemożliwiających dyskusję, bez inwektyw i wzajemnego
zwalczania się.
Odbiera to wielokrotnie ochotę do wypowiadania się.
Szczególnie dotyczy to problematyki politycznej, ideologicznej, religijnej
czy narodowościowej.
Prowadzi to w wielu forach do niezwykłej i zaskakującej erupcji niechęci i
wręcz wrogości.
Wyzwalają one niekiedy w niespodziewany sposób, różnego rodzaju dziwaczne
resentymenty.
Na przykład inteligenckie, wśród ludzi, którzy lęk przed możliwością
zagarnięcia władzy przez osobniki pokroju Leppera i jego stronników,
odbierają jako wrogość w stosunku do ludzi niewykształconych.
Nie jako rodzaj fobii, przed rządami bezwzględnych „ciemniaków”, które
poznaliśmy w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat i znamy z historii krajów
ościennych.
W konsekwencji prowadzi to, zbyt często do skrajnie agresywnych, z każdej
strony, wypowiedzi z delektowaniem się „finezyjnością” swoich złośliwości,
dalekich od meritum dyskusji.
Co robić według Was?
Czy próbować przekonywać ludzi, którzy z lekceważeniem i głęboka niechęcią,
wypowiadają się o naszych przekonaniach, tradycjach, zwyczajach i historii?
Czy słuchać/czytać ludzi, którzy z premedytacją nie wahają się do nas
wszystkich, w tym kobiet, odzywać się w sposób arogancki a nawet wulgarny?
Jak traktować ludzi w forum o zachowaniach antyspołecznych, nie akceptujących
norm zachowania / w tym używających pacynek/?
Jak długo i czy w ogóle starać się ich zrozumieć i usprawiedliwiać?
Czy prowadzić z nimi dyskusję, gdy okazuje się, że z częścią ich poglądów
zgadzamy się, lub uważamy, że czegoś nie rozumieją (?), czy też konsekwentnie
ich ignorować?
Jest rzeczą powszechnie wiadomą, że o religii i polityce nie powinno
rozmawiać się w towarzystwie...
Stają się one źródłem niezwykle ostrych konfliktów, przekreślających,
niekiedy niepotrzebnie możliwość kontaktów, nawet wśród ludzi o podobnym
odbiorze świata.
Jednocześnie takie rozmowy są niezwykle pociągające, szczególnie dla różnego
rodzaju „myśliwych” przekonanych, że ich przemyślenia godne są propagowania
i powszechnej akceptacji ze strony ogromnej rzeszy ludzi, „nieświadomych
niewłaściwości swoich poglądów”.
Taką tendencję zdaje się mieć, w mniejszym lub większym stopniu większość
ludzi...
Niekiedy prowadzi to do tego, że „ i święty się zdenerwuje”... wink
Znacznie rzadziej zadajemy tutaj interesujące pytania i mniej chętnie na nie
odpowiadamy.
Związane z tym jest postawione w jednym z forów ciekawe pytanie, czy
powinniśmy się wypowiadać na każdy temat.
Myślę, że nie.
Zdecydowanie / szczególnie publicznie/, kiedy przemawiamy w sprawach, którymi
się nie zajmujemy profesjonalnie i do tego i nadużywamy autorytetu eksperta
czy tytułu naukowego, w zupełnie innych dziedzinach.
Czy nie uważacie , że jest to nazbyt powszechne we wszystkich mediach?
Co gorsze, prawie każdemu, szczególnie 40+ zdaje się, że może się występować
jako autorytet moralny, polityczny, religijny, no i medyczny też wink
Co uważacie o epatowaniu, w forum swoją wiedzą zawodową i inspirowanie
poważnych dyskusji na te tematy z laikami ?
Wybaczcie, że zadaję tak wiele pytań, ale sprowokowało mnie szereg toczących
się dyskusji i pewne, nieprzyjemne obserwacje z różnych forów.

Dyskusja wirtualna, nigdy nie jest tym samym co poważna, odpowiedzialna
rozmowa.
Nawet o najtrudniejszych sprawach, miedzy ludźmi, którzy nie są anonimowi a
może przede wszystkim, widzą swoje oczy, słyszą intonację głosu i mają
możliwość natychmiast złagodzić, przesadną ostrość swojej wypowiedzi.

Pozdrawiam. Witek


Obserwuj wątek
    • abe11 Re: Forum - miejsce porozumienia czy źródło wrogo 01.05.04, 15:21
      Witku smile
      Może Cię to zdziwi, ale zacznę ja smile

      witekjs napisał:

      > Forum - miejsce porozumienia czy źródło wrogości?

      Mam wrażenie, że szukamy na nim porozumienia.
      Chcemy znaleźć ciekawych ludzi, pragniemy ich posłuchać.
      Czasem bardzo szybko nawiązujemy cieplejsze kontakty,
      wręcz szukamy możliwości dalszego ich rozwijania i zacieśniania.
      Z czasem zauważamy, że jednak różnimy się poglądami.
      Staje się to wtedy, gdy ośmieleni akceptacją zaczynamy
      coraz dosadniej formułować swoje spostrzeżenia.
      Problem w tym, ze nie widzimy naszych rozmówców.
      Ich reakcję poznajemy dopiero po pewnym czasie.
      Często może ona nie odzwierciedlać prawdziwych odczuć człowieka
      - tych, które stały się jego udziałem tuz po przeczytaniu naszego postu.
      Dlaczego? Bo w imię kultury dyskusji już swoją reakcję zdążył stonizować.
      Ale zadra czasem w nim pozostanie. I będzie narastać, jeśli nadal
      zdarzać się nam bedzie trafiać go w to samo czułe miejsce.
      Jeszcze gorzej, gdy ktoś odbiera nasze słowa jako nieprzyjemne,
      ale postanawia nie reagować dla dobra ogółu.
      Ten brak reakcji nie pozwala nam domyślać się jego niezgody
      na "wypowiadane" przez nas spostrzeżenia.
      Pojawiają się pierwsze rysy w naszych kontaktach z innymi.
      I to jest właściwy czas, by spróbować spojrzeć na swoje kontakty z innymi.
      Przeanalizować sytuację i zastanowić się, czy nie należałoby o coś
      zapytać, czegoś wyjaśnić...
      Niestety. Jeśli raz wpadniemy w jakiś tok myślenia, to potem mamy
      juz skłonność, by wszelkie wypowiedzi innych dopasowywać do ułożonego
      już sobie przez nas schematu jego osobowości.
      Myślę, ze jest to źródłem wiekszości konfliktów pojawiających się na forach.


      > Okazało się, że ogromny procent uczestników forów traktuje je, jako idealne i
      > jedyne miejsce do niezwykle agresywnego rozładowywania swoich frustracji.
      > W konsekwencji wiele publicznych forów opanowanych zostało przez aroganckich
      > i ordynarnych ludzi uniemożliwiających dyskusję, bez inwektyw i wzajemnego
      > zwalczania się.

      Masz oczywiście rację. Na forach otwartych bez trudu mozna zauważyć osoby,
      które nie przychodzą by dyskutować, ale by rozładować frustracje.
      Są zwykle widoczni juz od pierwszej swojej wizyty.
      Myślę, że nie potrzeba nawet podawać konkretnych przykładów tematów,
      ktore rodzą konflikty, bo dla frustrata kazdy temat jest dobry.


      > Co robić według Was?


      Chyba zastanowić się przede wszystkim czy chcemy w tym uczestniczyć.
      Nie wierzę w możliwość przekonania dorosłego czlowieka, że jego
      postępowanie nie jest właściwe. Dlaczego?
      Bo publiczne pouczanie go na pewno odniesie skutek odwrotny do zamierzonego.
      Nikt nie lubi być stawiany w kącie na oczach innych.
      Nie mamy tez wyłączności na posiadanie racji.
      Każdemu zdarzają się pomyłki. Wiele osób widzi je tylko w innych,
      a nie dostrzega własnych. takie jest życie i z tego zawsze należy sobie
      zdawać sprawę.
      Zatem na Twoje pytania odpowiadam, z góry zastrzegając, że to wyłącznie
      moje własne odczucia:


      > Czy próbować przekonywać ludzi, którzy z lekceważeniem i głęboka niechęcią,
      > wypowiadają się o naszych przekonaniach, tradycjach, zwyczajach i historii?


      Próbować. Jeśli widać, że nie odnosi to skutku lub ze budzi jeszcze większą
      agresję - nie dyskutować z kimś takim. Omijać jego posty. Gdyby każdy był
      w tym konsekwentny, takim osobom pozostałyby wyłącznie potyczki z samym
      sobą, albo we własnym, kilkuosobowym gronie.

      > Czy słuchać/czytać ludzi, którzy z premedytacją nie wahają się do nas
      > wszystkich, w tym kobiet, odzywać się w sposób arogancki a nawet wulgarny?

      Nie czytać. Jeśli ma się z tym problem, zaznaczyć w "moim forum" na szaro.

      > Jak traktować ludzi w forum o zachowaniach antyspołecznych, nie akceptujących
      > norm zachowania / w tym używających pacynek/?

      Nijak. Jak powietrze.


      > Jak długo i czy w ogóle starać się ich zrozumieć i usprawiedliwiać?

      Przed sobą samymym tak długo, jak długo jest to nam potrzebne.
      Nam, a nie im.

      > Czy prowadzić z nimi dyskusję, gdy okazuje się, że z częścią ich poglądów
      > zgadzamy się, lub uważamy, że czegoś nie rozumieją (?), czy też konsekwentnie
      > ich ignorować?

      Rozważyć egoistycznie czy zależy nam na kontaktach z nimi.
      jeśli tak, próbowac tłumaczyć i wyjaściać jak długo się da.
      Jeśli nie - ignorować. Na pewno nie stwarzać samemu sobie z ich powodu
      dodatkowych problemow.

      > Związane z tym jest postawione w jednym z forów ciekawe pytanie, czy
      > powinniśmy się wypowiadać na każdy temat.
      > Myślę, że nie.

      A ja myślę, że powinnismy i możemy wypowiadać się w tych tematach,
      w ktorych bądź mamy sami cos do powiedzenia, bądź też chcemy się
      czegos dowiedziec od innych. Rozmowa moze polegać również na zadawniu pytań
      i wyjasnianiu swoich wąpliwości.


      > Zdecydowanie / szczególnie publicznie/, kiedy przemawiamy w sprawach, którymi
      > się nie zajmujemy profesjonalnie i do tego i nadużywamy autorytetu eksperta
      > czy tytułu naukowego, w zupełnie innych dziedzinach.

      To osobna sprawa. Nie tyle ograniczeń dotyczących tematyki, ile sposobu
      wyrażania swoich opinii. Na forum nikt nie jest ekspertem, ani profesjonalistą
      i powinien umieć się z tym pogodzić. Trudno tu mowić o nadużyciach.
      Ludzie, których opisujesz, najczęściej na forum prezentują się śmiesznie
      i bywają obiektem drwin. To jednak raczej tylko ich problem.
      Na forum jest się wyłącznie jednym z dyskutantów.
      Jeśli inne osoby chcą kogoś takiego uważać za autorytet, to ich prawo.
      Na pewno nie nalezy sie tym przejmować albo próbować wybijać im to z głowy.


      > Dyskusja wirtualna, nigdy nie jest tym samym co poważna, odpowiedzialna
      > rozmowa.
      > Nawet o najtrudniejszych sprawach, miedzy ludźmi, którzy nie są anonimowi a
      > może przede wszystkim, widzą swoje oczy, słyszą intonację głosu i mają
      > możliwość natychmiast złagodzić, przesadną ostrość swojej wypowiedzi.

      To prawda i zawsze należałoby o tym pamiętać, choć to bywa bardzo trudne.
      Tworzymy sobie jakis wirualny obraz naszego rozmowcy i potrafimy nawet
      mieć do niego pretensję, gdy nagle okazuje się, że w jakichś szczegółach
      od niego odbiega.

      Pozdrawiam Witku Ciebie i wszystkich tutaj, ktorych zarazem upewniam,
      ze legitymuję się wiekiem uprawniającym mnie do zamieszczenia tu
      swojej wypowiedzi smile

      Abe smile

      >
      > Pozdrawiam. Witek
      >
      >
      • witekjs Re: Forum - miejsce porozumienia czy źródło wrogo 01.05.04, 17:30
        abe11 napisała:

        > Witku smile
        > Może Cię to zdziwi, ale zacznę ja smile
        >
        > witekjs napisał:
        >
        > > Forum - miejsce porozumienia czy źródło wrogości?
        >
        > Mam wrażenie, że szukamy na nim porozumienia.
        > Chcemy znaleźć ciekawych ludzi, pragniemy ich posłuchać.
        > Czasem bardzo szybko nawiązujemy cieplejsze kontakty,
        > wręcz szukamy możliwości dalszego ich rozwijania i zacieśniania.
        > Z czasem zauważamy, że jednak różnimy się poglądami.
        > Staje się to wtedy, gdy ośmieleni akceptacją zaczynamy
        > coraz dosadniej formułować swoje spostrzeżenia.
        > Problem w tym, ze nie widzimy naszych rozmówców.
        > Ich reakcję poznajemy dopiero po pewnym czasie.
        > Często może ona nie odzwierciedlać prawdziwych odczuć człowieka
        > - tych, które stały się jego udziałem tuz po przeczytaniu naszego postu.
        > Dlaczego? Bo w imię kultury dyskusji już swoją reakcję zdążył stonizować.
        > Ale zadra czasem w nim pozostanie. I będzie narastać, jeśli nadal
        > zdarzać się nam bedzie trafiać go w to samo czułe miejsce.
        > Jeszcze gorzej, gdy ktoś odbiera nasze słowa jako nieprzyjemne,
        > ale postanawia nie reagować dla dobra ogółu.
        > Ten brak reakcji nie pozwala nam domyślać się jego niezgody
        > na "wypowiadane" przez nas spostrzeżenia.
        > Pojawiają się pierwsze rysy w naszych kontaktach z innymi.
        > I to jest właściwy czas, by spróbować spojrzeć na swoje kontakty z innymi.
        > Przeanalizować sytuację i zastanowić się, czy nie należałoby o coś
        > zapytać, czegoś wyjaśnić...
        > Niestety. Jeśli raz wpadniemy w jakiś tok myślenia, to potem mamy
        > juz skłonność, by wszelkie wypowiedzi innych dopasowywać do ułożonego
        > już sobie przez nas schematu jego osobowości.
        > Myślę, ze jest to źródłem wiekszości konfliktów pojawiających się na forach.
        >

        Przypuszczam, że mogę Ciebie zadziwić, bo tę część Twojej odpowiedzi mógłbym
        potraktować jako swoje rozwinięcie tematu.
        Dodam jeszcze do tego, że nawet spotkanie w realu, które w założeniu mogłoby
        pomóc w wyjaśnieniu nieporozumień, czasem utwierdza jedynie, w wykreowanym
        wirtualnym, negatywnym obrazie.
        Samo życie...

        >
        .
        > Nie wierzę w możliwość przekonania dorosłego czlowieka, że jego
        > postępowanie nie jest właściwe. Dlaczego?
        > Bo publiczne pouczanie go na pewno odniesie skutek odwrotny do zamierzonego.
        > Nikt nie lubi być stawiany w kącie na oczach innych.
        > Nie mamy tez wyłączności na posiadanie racji.
        > Każdemu zdarzają się pomyłki. Wiele osób widzi je tylko w innych,
        > a nie dostrzega własnych. takie jest życie i z tego zawsze należy sobie
        > zdawać sprawę.


        Zgadzam się z Toba ponownie, choć pewnie myślimy trochę o innych
        przykładach. wink
        Nie zawsze jesteśmy w stanie powstrzymać się od wyrażenia opinii.
        Często odbierane bywają jako pouczanie, choć nim w intencji nie jest.
        /Ponownie ograniczenia komunikacyjne/.

        >
        > > Czy próbować przekonywać ludzi, którzy z lekceważeniem i głęboka niechęcią
        > > wypowiadają się o naszych przekonaniach, tradycjach,zwyczajach i historii?

        >
        > Próbować. Jeśli widać, że nie odnosi to skutku lub ze budzi jeszcze większą
        > agresję - nie dyskutować z kimś takim. Omijać jego posty. Gdyby każdy był
        > w tym konsekwentny, takim osobom pozostałyby wyłącznie potyczki z samym
        > sobą, albo we własnym, kilkuosobowym gronie.

        Próbować, tak 2-3 razy. Następnie, uważam, że pozostaje konsekwentne
        ignorowanie.
        Nie stosowałem tej opcji "na szaro".
        Problemem bywa, gdy na kanwie takich wypowiedzi rozwija się ciekawa polemika i
        dyskusja innych, interesujących osób.
        Pośrednio kreujemy takiego osobnika na "autora" ciekawego wątku, "osobowość
        forumową".
        Najczęściej bywa to główny cel jego wypowiedzi.
        Myślę, że jednak z tego, powinniśmi bezwzględnie rezygnować.
        Nie bedą wiedzieli o tym, stale napływajacy nowi forumowicze. smile
        Tu się pojawia, znany Ci problem "rozpirzania", zakładanych oddzielnie wątków
        przez unikana osobę. Konieczna jest do tego jeszcze, prznajmniej druga,
        wspierająca. Niekiedy nieświadomie.
        >
        > A ja myślę, że powinnismy i możemy wypowiadać się w tych tematach,
        > w ktorych bądź mamy sami cos do powiedzenia, bądź też chcemy się
        > czegos dowiedziec od innych. Rozmowa moze polegać również na zadawniu pytań
        > i wyjasnianiu swoich wąpliwości.

        To oczywiste. Mnie chodzi o bardzo autorytatywne, rozbudowane i rozwijane w
        wielu postach wypowiedzi np. ideologiczne, religijne i pseudopolityczne.
        >
        >
        >> Na forum jest się wyłącznie jednym z dyskutantów.
        > Jeśli inne osoby chcą kogoś takiego uważać za autorytet, to ich prawo.
        > Na pewno nie nalezy sie tym przejmować albo próbować wybijać im to z głowy.

        Takie "wybijanie z głowy" jest jałowym, dla mnie absorbowaniem czasu i emocji
        oraz dostarczaniem nowych argumentów do obalania, w pełnych wodolejstwa
        perorach.
        Nie przegadasz, bo i po co niektórych osób obsesyjnie, czasami przez kilka lat
        mówiących praktycznie o jednym temacie.
        Pozostaje milczenie. Czasami, chyba odejście z forum.
        Gorzej jeśli jednak przedtem "wyjdziesz z siebie" i ostro odpowiesz...

        >
        > > Dyskusja wirtualna, nigdy nie jest tym samym co poważna, odpowiedzialna
        > > rozmowa.
        > > Nawet o najtrudniejszych sprawach, miedzy ludźmi, którzy nie są anonimowi
        > a
        > > może przede wszystkim, widzą swoje oczy, słyszą intonację głosu i mają
        > > możliwość natychmiast złagodzić, przesadną ostrość swojej wypowiedzi.
        >
        > To prawda i zawsze należałoby o tym pamiętać, choć to bywa bardzo trudne.
        > Tworzymy sobie jakis wirualny obraz naszego rozmowcy i potrafimy nawet
        > mieć do niego pretensję, gdy nagle okazuje się, że w jakichś szczegółach
        > od niego odbiega.

        Widzę, że doskonale mnie zrozumiałaś i teoretycznie mamy bardzo podobne
        podejście do poruszanej problematyki.
        Z czego powinienem się chyba cieszyć...

        Pozdrawiam Cię Abe. Witek
        • abe11 Re: Forum - miejsce porozumienia czy źródło wrogo 01.05.04, 18:28
          witekjs napisał:

          > Przypuszczam, że mogę Ciebie zadziwić, bo tę część Twojej odpowiedzi mógłbym
          > potraktować jako swoje rozwinięcie tematu.

          Nie zdziwiłeś mnie. Pamiętam nasze dawne rozmowy. Pisząc to, miałam
          wrażenie, że pisze nie tylko w swoim imiemiu. Nie wypadało mi jednak
          tego podkreslać. Cieszy mnie, że się nie pomylilam smile


          > Dodam jeszcze do tego, że nawet spotkanie w realu, które w założeniu mogłoby
          > pomóc w wyjaśnieniu nieporozumień, czasem utwierdza jedynie, w wykreowanym
          > wirtualnym, negatywnym obrazie.
          > Samo życie...


          Możliwe. Ja tego nie doświadczyłam, Witku. Może dlatego, że nigdy
          nie spotykałam się z nikim realnie po to, by utwierdzać badź też
          falsyfikować swoje wcześniejsze wyobrażenia. Spotykałam się z tymi jedynie,
          których byłam ciekawa. Nigdy nie spotkałam się z nikim, kogo na forum
          nie lubiłam. Nigdy. Odmawiałam takim zaproszeniom, choć się kilka razy
          zdarzyły.


          > Zgadzam się z Toba ponownie, choć pewnie myślimy trochę o innych
          > przykładach. wink


          Nie myślałam o żadnym konkretnym przykładzie. Mozna ich zapewne
          znaleźć sporo. Mnie samej także zdarzyło się popełniać takie błędy,
          dopóki nie zrozumiałam, że napominanie do niczego dobrego nie prowadzi.


          > Nie zawsze jesteśmy w stanie powstrzymać się od wyrażenia opinii.
          > Często odbierane bywają jako pouczanie, choć nim w intencji nie jest.
          > /Ponownie ograniczenia komunikacyjne/.


          Z pewnością. Tu znów muszę powiedzieć, że odczułam to również sama na sobie.
          Forum jednak czegoś uczy również nas samych. Problem w tym czy i w jaki
          sposób zechcemy z tych nauk skorzystać. To oczywiście bardzo trudne,
          ale nie zawsze niemożliwe. Jest takie powiedzenie Witku: jeśli jedna
          osoba mówi ci, że jesteś pijany, możesz to zlekceważyć, jeśli mówią ci
          to samo dwie, zastanów się, bo być może coś w tym jest, ale jeśli mówią ci trzy,
          to najlepiej przyjmij to do wiadomości.

          > Próbować, tak 2-3 razy. Następnie, uważam, że pozostaje konsekwentne
          > ignorowanie.
          > Nie stosowałem tej opcji "na szaro".
          > Problemem bywa, gdy na kanwie takich wypowiedzi rozwija się ciekawa polemika
          >i dyskusja innych, interesujących osób.


          To chyba zależy od tego na czym czlowiekowi najbardziej zalezy.
          Znam kilka osób, które wolą natrafiać na "przezroczyste" wypowiedzi
          tych osób, co do ktorych uznały, że nie mają nic interesującego do powiedzenia.
          Polemice mozna sie przyglądać, a nawet brać w niej udział, odnoszą się
          wyłącznie do tekstów ciekawych i rzetelnych polemistów.


          > Pośrednio kreujemy takiego osobnika na "autora" ciekawego wątku, "osobowość
          > forumową".
          > Najczęściej bywa to główny cel jego wypowiedzi.

          Kreujemy chyba tylko wtedy, gdy odpowiadamu na jego zaczepki,
          a byłabym sklonna twierdzić, że na tę jego "kreację" ma także duży
          wpływa jakość merytoryczna i forma naszej własnej wypowiedzi.

          > Myślę, że jednak z tego, powinniśmi bezwzględnie rezygnować.
          > Nie bedą wiedzieli o tym, stale napływajacy nowi forumowicze. smile
          > Tu się pojawia, znany Ci problem "rozpirzania", zakładanych oddzielnie wątków
          > przez unikana osobę. Konieczna jest do tego jeszcze, prznajmniej druga,
          > wspierająca. Niekiedy nieświadomie.


          No tak Witku, ten problem jest znany osobom, ktore kiedykolwiek
          uczestniczyły w forach Aktualności, Kraj albo Świat.
          Inni chyba mogą nie dostrzegać tego problemu.
          Natomiast nie martwiłabym się o nowych forumowiczów.
          Niech sami się uczą. Człowiek inteligentny potrafi samodzielnie
          wyciągać wnioski i nie trzeba go prowadzić za rękę.
          To tylko kwestia czasu by zorientował się w czym rzecz.
          Każdy z nas kiedyś przecież był nowy smile
          Mam wrażenie, że niektórych rzeczy trzeba doświadczyć na własnej skórze
          - przestrogi zawsze będą traktowane z lekceważeniem.
          Po trzech latach obecności na portalu powinnismy się już chyba
          umieć z tym pogodzić.

          > To oczywiste. Mnie chodzi o bardzo autorytatywne, rozbudowane i rozwijane w
          > wielu postach wypowiedzi np. ideologiczne, religijne i pseudopolityczne.


          Witku, na takich dyskutantów przecież nie ma sposobu.
          Każdy posiada własną poetykę wypowiedzi.
          nam może się to jedynie podobać, albo nie.

          > Takie "wybijanie z głowy" jest jałowym, dla mnie absorbowaniem czasu i emocji
          > oraz dostarczaniem nowych argumentów do obalania, w pełnych wodolejstwa
          > perorach.
          > Nie przegadasz, bo i po co niektórych osób obsesyjnie, czasami przez kilka
          lat mówiących praktycznie o jednym temacie.


          Ja to również zauważyłam. Mur. Nie przebijesz go własną głową.
          Co ciekawe, czasem jest budowany równolegle po obu stronach.
          Oboje znamy takie przypadki.

          > Pozostaje milczenie. Czasami, chyba odejście z forum.
          > Gorzej jeśli jednak przedtem "wyjdziesz z siebie" i ostro odpowiesz...


          Zapominasz Witku, że na forum gromadzą sie różni ludzie.
          Raczej nigdy nikt nie jest sam. Sympatie, jak w zyciu, rozkładaja się
          na różne sposoby i w różnych personalnych konfiguracjach.
          Odchodzą zwykle nie tyle osoby wrażliwe, co nadwrażliwe.
          Często na swoim własnym punkcie, albo na punkcie jakiejś idei.
          Jak wiesz - mówię to jako osoba, ktora sprawdzała różne wyjścia z sytuacji smile
          To nie jest żadne rozwiązanie. Tak naprawdę, spraw nierozwiązywalnych nie jest
          aż tak znowu dużo. Zamiast "wychodzić z siebie" lepiej jest wyjść
          naprzeciw drugiemu człowiekowi smile Zauważ jak często okazuje się, że źle
          kogoś zrozumieliśmy, albo niewłasciwie oceniliśmy. Bardzo trudno jest to potem
          choćby tylko załagodzić, nie mówiąc już o naprawieniu.


          > Widzę, że doskonale mnie zrozumiałaś i teoretycznie mamy bardzo podobne
          > podejście do poruszanej problematyki.
          > Z czego powinienem się chyba cieszyć...

          Ja się nie zastanawiam czy powinnam. Po prostu się z tego cieszę smile
          Byłoby jeszcze lepiej, gdybyśmy przeszli teraz do ćwiczeń praktycznych smile

          Ja również Cię pozdrawiam

          Abe smile
          • witekjs Re: Forum - miejsce porozumienia czy źródło wrogo 01.05.04, 19:08
            Ćwiczenia praktyczne - "manewry" wink już się rozpoczęły i nie można powiedzieć
            aby to było bardzo proste.
            Chyba, jak zwykle dla wszystkich stron.
            Mam nadzieję, że rozmowy nas wszystkich, w tym Forum przydadzą się każdemu,
            choćby do uzmysłowienia sobie, swoich nietrafnych przemyśleń i reakcji.
            Przy okazji poznamy się trochę lepiej.

            Pozdrawiam. Witek
            • bepeef ? 01.05.04, 19:16
              witekjs napisał:

              > Mam nadzieję, że rozmowy nas wszystkich, w tym Forum przydadzą się każdemu,
              > choćby do uzmysłowienia sobie, swoich nietrafnych przemyśleń i reakcji.

              Chyba się pomyliłeś, Witku - zapewne chodziło Ci o "uzmysłowienie sobie swoich
              TRAFNYCH przemyśleń i reakcji" wink

              (albo jesteś wielkim optymistą )
              • witekjs Re: ? 01.05.04, 19:40
                bepeef napisała:

                > witekjs napisał:
                >
                > > Mam nadzieję, że rozmowy nas wszystkich, w tym Forum przydadzą się każdemu
                > ,
                > > choćby do uzmysłowienia sobie, swoich nietrafnych przemyśleń i reakcji.
                >
                > Chyba się pomyliłeś, Witku - zapewne chodziło Ci o "uzmysłowienie sobie swoich
                > TRAFNYCH przemyśleń i reakcji" wink
                >
                > (albo jesteś wielkim optymistą )

                No dobrze, dobrze, jestem "ograniczonym optymistą" wink

                Witek }:-})=

            • abe11 Re: Forum - miejsce porozumienia czy źródło wrogo 01.05.04, 19:18
              witekjs napisał:

              > Ćwiczenia praktyczne - "manewry" wink już się rozpoczęły i nie można powiedzieć
              > aby to było bardzo proste.

              Nie użyłabym nazwy "manewry", bo ona nieodłącznie kojarzy mi się z jakąś
              taktyką, w najgorszym razie nawet wojenną. Wszystko może być proste,
              jeśli nie będzie się tego nadmiernie komplikować. Wystarczy przyjąć
              czyjąś dobrą wolę i jej nie zlekceważyć smile

              > Chyba, jak zwykle dla wszystkich stron.


              Tym bardziej smile


              > Mam nadzieję, że rozmowy nas wszystkich, w tym Forum przydadzą się każdemu,
              > choćby do uzmysłowienia sobie, swoich nietrafnych przemyśleń i reakcji.
              > Przy okazji poznamy się trochę lepiej.


              Zapewne, chociaż ja nie mogę obiecać zbyt częstych odwiedzin.
              Piszę, jak wiesz, na kilku forach. Nie trafiłabym tu, gdyby nie
              Twoja wskazówka. Czekam na Twoją odpowiedź Witku - ona nie wynaga
              chyba naszego lepszego poznania.

              Abe smile
      • ewelina10 Re: Forum - miejsce porozumienia czy źródło wrogo 02.05.04, 17:19
        hyhyhy .......i co znowu mam zakończyć wątek ? Wszystko już zostało napisane smile
        To w takim razie tylko króciutko od siebie.
        Moja wypowiedź dotyczy rodzaju forum >>towarzyskiego<<, które tu wspólnie
        tworzymy.
        Odpowiedź na pytanie postawione w temacie wątku:
        - dla mnie miejscem porozumienia.

        Lubię posty, które zawierają naszą "duszę". Właściwie tak zwane suche dyskusje
        mnie nie interesują, czasami eksperckie, ale te raczej znajduję wpisując hasło
        w Google. Nie mam czasu na czytanie długich postów. Często sama popełniam błąd
        i jestem z tego niezadowolona.
        Jestem indywidualistką, nie lubię epatować na forum. Unikam zupełnie tematów
        ekonomicznych, które są częściowo moim żywiołem (od tego mam google).

        W realu nie mam żadnych kompleksów, chyba tylko związanych z dietą, a
        zwłaszcza, kiedy przestałam palić, zresztą która kobieta ich nie ma ? smile

        Potrzeba bycia na forum wynika z takich samych powodów jak w realu, chęci
        nawiązania kontaktów towarzyskich. Dodatkowo pociąga mnie możliwość
        porozumienia się osób, które tworzą pewną już sobie znaną zżytą ze sobą grupę.

        Lubię zwłaszcza wątki "na bieżąco", one najbardziej oddają to, jacy jesteśmy,
        bez wzniosłych, pompatycznych, mentorskich określeń.

        Nie interesują mnie ogólnodostępne fora, gdyż nie lubię chamstwa, i nie
        rzeczowych rozmów. Nie mam ochoty ani ambicji na udział w takich dyskusjach.
        Jest to bezcelowe, i nie zależy mi na przekonywaniu kogoś do swoich racji.

        PS" moi drodzy muszę wyłączyć komputer. Burza i pioruny obok. Nie jestem w
        stanie nawet siebie skorygować.
        Pozdrawiam wszystkich. Ciekawa była między Wami rozmowa.
    • lablafox Re: Forum - miejsce porozumienia czy źródło wrogo 01.05.04, 15:29
      Zadałeś mnóstwo trudnych pytań.
      Sądzę ,że forum powinno być miejscem wymiany poglądów , zdobywania wiedzy ,
      własnie poprzez taka wymianę , poszerzania horyzontów.
      Nie powinno być żródłem wrogości, gdyż to ,że myślę inaczej np. niż ty (ja i ty
      to tylko metafora), to wcale nie oznacza ,że głupiej czy madrzej .
      Oznacza jedynie ,że inaczej.
      • witekjs Odpowiedź do Lablafox. Do Abe,przepraszam później 01.05.04, 16:12
        lablafox napisała:

        > Zadałeś mnóstwo trudnych pytań.
        > Sądzę ,że forum powinno być miejscem wymiany poglądów , zdobywania wiedzy ,
        > własnie poprzez taka wymianę , poszerzania horyzontów.
        > Nie powinno być żródłem wrogości, gdyż to ,że myślę inaczej np. niż ty (ja i
        ty
        >
        > to tylko metafora), to wcale nie oznacza ,że głupiej czy madrzej .
        > Oznacza jedynie ,że inaczej.

        To prawda, co piszesz i wydaje się, że powinna być niedyskusyjna.
        Co do wrogości, powstaje ona często w wyniku lekceważenia, braku szacunku dla
        wartości lub ordynarnych wypowiedzi.
        Czasami nie sposób się dziwić. Moga jedynie zaskakiwać reakcje.
        Prowadzące niekiedy do sytuacji, gdy "ofiara zamienia się w oprawcę",
        nierzadkiej również w realu.
        Problem w tym, że ludzie w realu a chyba szczególnie w wirtualu zdają się nie
        wiedzieć, że inaczej nie znaczy gorzej.
        Wiekszość i chyba wzrasta to z wiekiem wink, ma skłonność do głębokiego
        przekonania, że są mądrzejsi.
        Co najgorsze, niekiedy tak bywa i wtedy są niezwykle skłonni do przyjemnego
        uogólniania. smile

        Pozdrawiam. Witek
    • axsa Re: Forum - miejsce porozumienia czy źródło wrogo 01.05.04, 15:49
      Duużo pytań.
      Na każde z nich istnieje oczywista i prosta odpowiedź i na każde z nich możnaby
      dywagować w nieskończonośc. Wszystko zależy od odpowiadającego, jego aktualnego
      nastawienia do sprawy itp.
      Na różnych forach bywa bardzo różnie.
      Moja postawa jest taka. Nie mam zamiaru nikogo obrażać, wyśmiewać czy
      deprymować.
      Czepialskich staram się lekceważyć i nie reagować na ich pisaninę.
      Ale jak ktoś za bardo mi dokucza, to czasem daję po nosie, choć potem
      najczęściej tego żałuję.
      A generalnie to forum jest i miejscem porozumienia i źródłem wrogości i ma
      jeszcze mnóstwo innych "twarzy".
      • kanoka Re: Forum - miejsce porozumienia czy źródło wrogo 01.05.04, 16:55
        Rozmawiamy na różnych forach, bo:
        -są tacy, którzy chcą poznać zdanie innych, lub wypowiedzieć własne,
        -są i tacy, którzy się czują samotni, lub niespełnieni.....
        -są frustraci, nawiedzeni i zajoby....
        W mniej lub bardziej szczelnym płaszczu anonimowości, udajemy kogoś innego, lub
        wręcz przeciwnie, naprawdę jesteśmy sobą....
        Powodów prowadzenia rozmów w necie jest chyba niewiele mniej, niż
        uczestniczących w nich rozmówców.
        Nieważne są te powody, ważne jest to, żeby była rozmowa, a nie inwektywy.
        Dopóki trwa rozmowa - warto rozmawiać.
        tak myślę.
        Witaj, Abe.
        knk

        • witekjs Re: Forum - miejsce porozumienia czy źródło wrogo 01.05.04, 17:59
          kanoka napisała:

          > Rozmawiamy na różnych forach, bo:
          > -są tacy, którzy chcą poznać zdanie innych, lub wypowiedzieć własne,
          > -są i tacy, którzy się czują samotni, lub niespełnieni.....
          > -są frustraci, nawiedzeni i zajoby....
          > W mniej lub bardziej szczelnym płaszczu anonimowości, udajemy kogoś innego,
          lub
          >
          > wręcz przeciwnie, naprawdę jesteśmy sobą....
          > Powodów prowadzenia rozmów w necie jest chyba niewiele mniej, niż
          > uczestniczących w nich rozmówców.
          > Nieważne są te powody, ważne jest to, żeby była rozmowa, a nie inwektywy.
          > Dopóki trwa rozmowa - warto rozmawiać.
          > tak myślę.
          > Witaj, Abe.
          > knk
          >

          To prawda, tylko częściowo. Tyle razy i taka, jacy są w necie rozmówcy wink
          Nie daje się przez dłuższy czas być kimś, kim nie jesteśmy.
          Wszyscy mamy naturalna potrzebę dzielenia sie swoimi, prawdziwymi rodościami i
          smutkami.
          Chodzi o to aby być w tym miejscu i z tymi ludźmi lub innymi, którzy dochodzą
          bo chca z nami wymieniać myśli i obcować z nami. Nawet wtedy, gdy jesteśmy dla
          nich początkowo onieśmielajacy, choćby tym, że tak dobrze się znamy.
          Warto o nich zawsze myśleć i zchęcać do odzywania się, wciągać w "nasze" fora.

          Pozdrawiam. Witek
      • witekjs Re: Forum - miejsce porozumienia czy źródło wrogo 01.05.04, 17:47
        axsa napisała:

        > Duużo pytań.
        > Na każde z nich istnieje oczywista i prosta odpowiedź i na każde z nich
        możnaby
        >
        > dywagować w nieskończonośc. Wszystko zależy od odpowiadającego, jego
        aktualnego
        >
        > nastawienia do sprawy itp.
        > Na różnych forach bywa bardzo różnie.
        > Moja postawa jest taka. Nie mam zamiaru nikogo obrażać, wyśmiewać czy
        > deprymować.
        > Czepialskich staram się lekceważyć i nie reagować na ich pisaninę.
        > Ale jak ktoś za bardo mi dokucza, to czasem daję po nosie, choć potem
        > najczęściej tego żałuję.
        > A generalnie to forum jest i miejscem porozumienia i źródłem wrogości i ma
        > jeszcze mnóstwo innych "twarzy".

        Twoja odpowiedź jest klarowna. Zbyt może jednoznaczna.
        Okazuje się, że nie majac intencji obrażć, czy nawet tylko urazić kogoś, bywamy
        niezwykle opacznie odczytywani.
        Nie znamy się wystarczająco dobrze a poza tym nie ma w forum mowy ciala, którą
        przekazujemy ponad 60% treści w normalnych kontaktach.
        Dawanie po nosie bywa bardzo przyjemne ale skuteczne, tak naprawdę jedynie w
        kontaktach z kotami. smile
        Tutaj jest zawsze zarzewiem konfliktu/ pisze o tym Abe/.
        Nie jest proste poruszanie się po forum aby to było "łatwe miłe i przyjemne"

        Pozdrawiam. Witek
        • axsa Re: Forum - miejsce porozumienia czy źródło wrogo 01.05.04, 20:27
          witekjs napisał:
          Dawanie po nosie bywa bardzo przyjemne ale skuteczne, tak naprawdę jedynie w
          > kontaktach z kotami. smile

          > Tutaj jest zawsze zarzewiem konfliktu/ pisze o tym Abe/.

          Zarzewiem bywa, ale czasem konflikt nie wybucha.
          I jeszcze w sprawie kota.
          Dwukrotnie "pogoniłam kota" wink i zadziałalo prawidłowo, tzn. jak znienacka
          mnie zaatakowano i "poturbowano", tak po reprymendzie /no z konktretnymi
          argumentami/ jeden sprawca ucichł na forum, a na @ przeprosił. Druga osoba,
          która dawała się we znaki kilku forumowiczom już nie pisze. Nie miałam zamiaru
          nikogo pozbawiać możliwości wypowiadania się, ale widać łatwiej temu komuś było
          porzucić forum, niż utemperować sposób kontaktowania się.

          > Nie jest proste poruszanie się po forum aby to było "łatwe miłe i przyjemne".
          w realnym życiu też nie jest tylko łatwo miło i przyjemnie. Z jednymi mamy
          sympatyczne kontakty, a z innymi jakoś nie.

          Jak już wcześniej powiedziałam, na każde Twoje pytanie jest wiele odpowiedzi,
          ba, nawet prawie kazdy zwrot czy wyrażenie można interpretować na wiele
          sposobów.
          A wszystko zależy kto, do kogo, kiedy, gdzie, dlaczego i od jeszcze wielu,
          wielu okoliczności.

          smile smile smile
          Pozdrawiam
          Anna
    • bepeef Ani jedno, ani drugie ;-) 01.05.04, 17:11

      Forum traktowane jest jako miejsce na utwierdzenie swoich przekonań
      (moim zdaniem, oczywiście). Ponieważ te przekonania nie zawsze są mocne
      często wydaje się, że "wzmocni" je krzyk, obelgi rzucane myślącym inaczej,
      czy też wyśmiewanie tychże. Większość ludzi na codzień nie używa w dyskusjach
      takich chwytów, ale dziwnym trafem dają się ponieść emocjom na forum. Być może
      jest to chęć "zabłyśnięcia" przed wielkim audytorium? Obawa przed tym, ze ktos z
      czytających pomyśli sobie coś złego, że uwierzy raczej w złe rzeczy niż w
      dobre... Nie wiem - w każdym razie można zaobserwować cos w rodzaju "odrzucania
      obelg" w kierunku niemiłych dyskutantów. No i z dyskusji nici sad

      A przecież wystarczy być takim dyskutantem, jakiego by się chciało widzieć
      naprzeciwko siebie. I ani na czyjeś pochlebstwa, ani na obelgi
      nie zwracać uwagi smile))
      • abe11 Re: Ani jedno, ani drugie ;-) 01.05.04, 18:36
        bepeef napisała:


        > A przecież wystarczy być takim dyskutantem, jakiego by się chciało widzieć
        > naprzeciwko siebie. I ani na czyjeś pochlebstwa, ani na obelgi
        > nie zwracać uwagi smile))


        To bardzo piękna i mądra myśl smile
        Takie podejście nie zawsze wystarcza w kontaktach z ludźmi wyjątkowo
        agresywnymi, ale przynajmniej daje poczucie, że pozostajemy w zgodzie
        z samym sobą.

        Abe smile
      • witekjs Ani jedno, ani drugie ;-) - I jedno i drugie;-) ) 01.05.04, 18:42
        bepeef napisała:

        >
        > Forum traktowane jest jako miejsce na utwierdzenie swoich przekonań
        > (moim zdaniem, oczywiście).


        Moim też.
        Dodałbym jeszcze, że jest idealnym miejscem, do krystalizowania swoich
        poglądów.
        Odpowiedź na ciekawe pytania, lub potrzeba wzięcia udziału w polemice, niekiedy
        nagle zmusza nas, do sprecyzowania tego co "od zawsze" uważaliśmy za swoje
        przekonania.

        > Ponieważ te przekonania nie zawsze są mocne
        > często wydaje się, że "wzmocni" je krzyk, obelgi rzucane myślącym inaczej,
        > czy też wyśmiewanie tychże.

        Związane to jest chyba i z tym, że to miejsce wymaga najczęściej szybkiej,
        krótkiej i ciętej riposty.
        Trzeba chyba mieć wprawę i "nerwy na wodzy" aby nie dać się ponieść, czy wręcz
        sprowokować.
        Pamietając, że ostrego słowa, nie złagodzi się łagodnym uśmiechem, czy
        dotknięciem ręki...
        Złośliwa, misterna odpowiedź sprawia przyjemność, właściwie każemu.
        Trzeba umieć z takich przyjemności zrezygnować. Przeliczając wszystkie za i
        przeciw.
        Każdemu z nas jak sądzę, źle wychodziły, czasami te obliczenia...smile
        Przed tak wielkim audytorium sad
        Myślę, że ci z nas, którzy są w necie dłuzej wiedzą rónież jak strasznie źle i
        zupełnie opacznie przyjmowane były nasze nawet zupełnie "neutralne" wypowiedzi.
        Zbyt często dowiadywaliśmy się/ jeśli/ o tym, zbyt późno.
        Przeważnie nie wiadomo jak, w necie temu przeciwdziałać.
        Jesteśmy " tylko słabymi ludźmi " smile i na pochlebstwa oraz obelgi, nie jesteśmy
        w stanie nie zwracać uwagi.
        Nawet te wirtualne, nawet od nieznanych nicków...

        Pozdrawiam. Witek

        • bepeef Re: Ani jedno, ani drugie ;-) - I jedno i drugie 01.05.04, 18:53
          witekjs napisał:

          > Związane to jest chyba i z tym, że to miejsce wymaga najczęściej szybkiej,
          > krótkiej i ciętej riposty.

          Pozwolisz, że tylko nad tym zdaniem się pochylę. Wydaje mi się, że właśnie forum
          jest miejscem n i e w y m a g a j ą c y m ani szybkiej, ani krótkiej
          odpowiedzi ( cięta może być wink No, chyba, że się chce zdążyć wypowiedzieć jakąś
          mądrą myśl przed kimś, kto myśli podobnie...
          Prawdę mówiąc lubię forum między innymi za to, że można podyskutować w wątku
          przerwanym nawet kilka tygodni/miesięcy temu. Ale pewnie to zależy od
          indywidualnych oczekiwań poszczególnych Forumowiczów smile
          • witekjs Re: Ani jedno, ani drugie ;-) - I jedno i drugie 01.05.04, 19:17
            bepeef napisała:

            > witekjs napisał:
            >
            > > Związane to jest chyba i z tym, że to miejsce wymaga najczęściej szybkiej,
            >
            > > krótkiej i ciętej riposty.
            >
            > Pozwolisz, że tylko nad tym zdaniem się pochylę. Wydaje mi się, że właśnie
            foru
            > m
            > jest miejscem n i e w y m a g a j ą c y m ani szybkiej, ani krótkiej
            > odpowiedzi ( cięta może być wink No, chyba, że się chce zdążyć wypowiedzieć
            jaką
            > ś
            > mądrą myśl przed kimś, kto myśli podobnie...
            > Prawdę mówiąc lubię forum między innymi za to, że można podyskutować w wątku
            > przerwanym nawet kilka tygodni/miesięcy temu. Ale pewnie to zależy od
            > indywidualnych oczekiwań poszczególnych Forumowiczów smile

            Przypuszczałem, że się nad tym zdaniem "pochylisz". smile
            To prawda, że forum to nie czat, w którym nigdy nie byłem.
            Chodzi mi o to, że często bywa i tak, jak w tej chwili.
            Takie rozmowy ciagną się również tygodniami.
            Są jednak bardzo żywe i niekiedy zdaje mi sie jakbym widział Wasze
            uśmiechnięte, skupione lub spięte twarze.
            A propos, myślę, że i Wy rozmawiając w Forum, podświadomie macie przed oczami
            jakaś twarz ukrytą za nickiem?

            Pozdrawiam. Witek


            • abe11 Re: Ani jedno, ani drugie ;-) - I jedno i drugie 01.05.04, 19:22
              witekjs napisał:


              > A propos, myślę, że i Wy rozmawiając w Forum, podświadomie macie przed oczami
              > jakaś twarz ukrytą za nickiem?


              Chyba brakuje mi wyobraźni. Widzę wyłącznie twarze tych ludzi,
              których realnie znam albo chociaz widziałam na zdjęciu.
              Twarzy innych nie potrafię sobie wyobrazić.

              Abe
          • mammaja Re: Nasze forum 01.05.04, 19:23
            Sa takie fora,gdzie ludzie krusza kopie o swoje poglady,pisza elaboraty zeby
            przekonac innych o swojej slusznosci. Obrazaja sie, rania innych itp.
            Przyznam sie ze Forum40+ w ktorym uczestnicze od poczatku jego istnienia raczej
            mialo inny charakter.W moim wieku nie szuka sie miejsc publicznych do
            okreslania swojego swiatopogladu czy postaw ideologicznych.Nie uwazam tez,ze
            musze wszystkich pouczac i dazyc,aby moje poglady uznali za jedyne sluszne.
            Ciekawosc ludzi, jaka jest niewatpliwie zrodlem bywania na forum ,steruje u
            mnie bardziej w kierunku spraw zwyklych (obiadek i dzisiejki),a takze problemow
            zwiazanych z tzwn."samym zyciem". Oczywiscie,jezeli wchodzimy do Unii - trudno
            o tym nie pisac.Ale juz spor o imponderabilia nie bylby zapewne moim ulubionym
            watkiem, w wykonaniu moim i mi podobnych pan. Wiec nie oczekuje, ze na forum
            dowiem sie jak zyc.Ale spotkalam bardzo interesujace osoby,ktore wypowiadaja
            sie na tematy mi bliskie.Ciesze sie ze dowiedzialam sie wiele o
            Australii,Kanadzie,Holandii,Poznaniu i Szczecinie i wielu innych miejscach
            Polski i swiata - w wydaniu codziennym.
            Nikt mnie nie sprowokuje do awantur i lzenia interlokutora.
            Przyznam,ze zaciekawiona wymiana zdan pomiedzy Witkiemjs i ab weszlam w
            wyszukiwarke,zeby poczytac troche takich awanturniczych forow, poniewaz
            odwolywaliscie sie jakby do przeszlosci. I przyznam - rzeczywiscie sa takie
            fora,bedace miejscem wyladowywania frustracji - o ktorych pisal Witekjs.
            Tylko ze ja uciekam z nich natychmiast.Ledwo moje miejskie czy dzielnicowe
            forum przerzucam - i nieraz mam dosyc po paru postach.
            Dlatego zostawmy nasze forum jako azyl ludzi kulturalnych,inteligentnych i
            dojrzalych - gdzie nawet trudne tematy moga byc kontynuowane bez wielkich
            awantur. Czego sobie i wszystkim uczestnikom serdecznie zycze.Mm.
            • abe11 Re: Nasze forum 01.05.04, 19:36
              mammaja napisała:

              > Dlatego zostawmy nasze forum jako azyl ludzi kulturalnych,inteligentnych i
              > dojrzalych - gdzie nawet trudne tematy moga byc kontynuowane bez wielkich
              > awantur. Czego sobie i wszystkim uczestnikom serdecznie zycze.Mm.

              Od czasu jak odpowiedziałam na pierwszy post Witka przeglądam sobie Wasze forum.
              Oczywiście nie ma takiej mozliwości bym mogła przebrnąć przez wszystkie wątki smile
              Widzę jednak coś, co natychmiast rzuca się w oczy.
              Z pewnoscią nie stwarzacie sobie problemów zastępczych do realnych.
              Spotykacie się tu dla przyjemnosci, a nie dla udowadniania sobie czy innym
              czegokolwiek czy dla tworzenia jakichś swoich kreacji. Forum jest spontaniczne,
              a rozmowy dotyczą tego, co was naprawdę interesuje. Myślę, że na tym forum
              problemy wysunięte przez Witka mogą być naprawdę nie tylko rozważane wyłącznie
              teoretycznie, ale co wiecej, większość z Was nigdy się z nimi nie zetknęła,
              a jeśli nawet, to tak jak Mamaja, odwróciła się na pięcie, wzruszyła ramionami
              i wyszła. Cieszy mnie, że mogłam takie forum zobaczyć i daje mi materiał
              do przemyśleń. Dobrze, że istnieją ludzie, którzy najzwyczajniej w świecie
              potrafią być dla siebie po prostu mili. Dziękuję za to doświadczenie smile

              Abe smile))
                  • wedrowiec2 Re: do Abe - PS 01.05.04, 20:11
                    Podzielam wypowiedzi Mammji. Nasze forum nie jest, mam nadzieję, miejscem na
                    którym musimy uzasadniać swoje racje, walczyć, i miażdżyć pokonanych
                    przeciwników. Nie znaczy to, że nie prowadzimy rozmów i poważnych dyskusji.
                    Osięgnęliśmy w rzeczywistym życiu stan, w którym mamy w wielu sprawach
                    wyrobioną opinię, a nasze pozycje są na ogół ukształowane i nie musimy
                    dowartościowywać się w polemikach forumowych.
                    Jeżeli nie zgadzam się z kimś (czymś) to nie zabieram głosu, nie podbijam
                    dyskusji, nie daję się prowokować. Mimo że kilkakrotnie byłam "wzywana do
                    tablicy" nie ulegam presji, nawet jeśli są wykorzystywane w tym celu moje słowa
                    czy myśli wypowiedziane w prywatnej korespondencjisad Wolę udawać osobę o bardzo
                    małym rozumkusmile
                    Inna poruszona sprawa to nasze wizerunki. Kilkoro z nas zaczęło prowadzić zycie
                    pozaforumowe, mam też album, na którym są nasze zdjęcia. Moment, w którym je
                    zamieściliśmy zmienił trochę forum. Przestaliśmy być anonimowi. Przez moment
                    nawet forum przygasło, przycichło, stało się inne. Jestesmy dla siebie, w
                    większości, konkretnymi ludźmi, chudymi, tęgimi, w okularach i bez nich,
                    brunetami i blondynkami. Teraz rozmawiamy z konkretnymi osobami, a nie z
                    nickamismile
                    • bepeef :-)) 01.05.04, 20:18
                      wedrowiec2 napisała:

                      > Inna poruszona sprawa to nasze wizerunki. Kilkoro z nas zaczęło prowadzić zycie
                      > pozaforumowe,

                      Wędrowcze, śpieszę donieść, że "życie pozaforumowe" prowadziłam
                      zanim wynaleziono internet, a co dopiero forum GW 40+ wink

                      (no, przepraszam - nie mogłam się powstrzymać wink
                      • wedrowiec2 Re: :-)) 01.05.04, 20:32
                        bepeef napisała:

                        > wedrowiec2 napisała:
                        >
                        > > Inna poruszona sprawa to nasze wizerunki. Kilkoro z nas zaczęło prowadzić
                        > zycie
                        > > pozaforumowe,
                        >
                        > Wędrowcze, śpieszę donieść, że "życie pozaforumowe" prowadziłam
                        > zanim wynaleziono internet, a co dopiero forum GW 40+ wink
                        >
                        > (no, przepraszam - nie mogłam się powstrzymać wink
                        >

                        Ooooo, a ja w swej nieświadomości myślałam, że my tak nagle, jak Fenix z
                        popiołów pojawialismy się na swiecie w miarę rozwoju Forumsmile))
                        • bepeef szczypanie 01.05.04, 22:19
                          Wędrowcze, mam nadzieję, że nie obraziłas się na to, com napisała?
                          Przepraszam, jeśli...czasem żarty mam zbyt ciężkie chyba sad
                          (a w zamierzeniach zawsze taakie lotne mają być)
                          • wedrowiec2 Re: szczypanie 01.05.04, 22:24
                            Są lotne, szczególnie, że celnesmile Skróty myślowe prowadzą czasami do takich
                            omyłek. Kiedyś dostałam list od jednego z recenzentów z informacją, że
                            popełniłam straszny błąd w pracy. Wyjaśniłam w e-mailu, że błąd jest okropny,
                            ale powstał jako skutek skrótu myślowego. Po godzinie następny list. Recenzent
                            dziękuje mi, za zwrócenie uwagi na możliwość popełnienia takie go błędnego
                            skrótu myślowego, bo on właśnie oddawał do druku swoja pracę, w której popełnił
                            ten sam błądsmile
                    • abe11 Re: do Wędrowca 01.05.04, 20:21
                      wedrowiec2 napisała:

                      >Jestesmy dla siebie, w
                      > większości, konkretnymi ludźmi, chudymi, tęgimi, w okularach i bez nich,
                      > brunetami i blondynkami. Teraz rozmawiamy z konkretnymi osobami, a nie z
                      > nickamismile

                      Zaciekawił mnie bardzo ten fragment Twojej wypowiedzi.
                      Piszesz, że fakt "ujawnienia się" w pierwszym etapie
                      nie wpłynął korzystnie na forum.
                      A jak to oceniasz dziś? Czy było warto?
                      Lepiej rozmawia Ci się z osobą, której wygląd nie jest dla ciebie
                      zupełną niewiadomą? A może ten fakt odkrycia swoich twarzy
                      zaczął Was zobowiązywać do czegoś więcej wobec siebie?
                      Czy macie takie odczucia? Czy raczej nie ma to większego znaczenia?

                      Abe
                      • wedrowiec2 Re: do Abe11 01.05.04, 20:40
                        Tak, w pierwszej chwili Froum zamilkło, przyczaiło się, rozglądało się w nowej
                        sytuacji. Po pewnym czasie zaadaptowaliśmy się do nowej sytuacji. Uważam, ze
                        decyzja o ukazaniu własnych lic była słuszna. Zawsze tak myślałam, i nie
                        myliłam się, mimo chwilowych watpliwości, które miałam już po otwarciu albumu.
                        Pytasz się, czy:
                        >Lepiej rozmawia Ci się z osobą, której wygląd nie jest dla ciebie
                        > zupełną niewiadomą? A może ten fakt odkrycia swoich twarzy
                        > zaczął Was zobowiązywać do czegoś więcej wobec siebie?
                        > Czy macie takie odczucia? Czy raczej nie ma to większego znaczenia

                        Na ogół inaczej rozmawia się z osobą, która zna się niz z kimś obcym. Ja na
                        szczęście jestem w tej komfortowej sytuacji, że w swojej pracy utrzymuję
                        kontakty z bardzo wieloma osobami, a przemawianie do bezimiennej, prawie
                        dwustuosobowej, gromady ludzi nie sprawia mi kłopotu. Wyciąganie ich na rozmowy
                        teżsmile)
            • witekjs Re: Nasze forum 01.05.04, 21:54
              mammaja napisała:

              > Sa takie fora,gdzie ludzie krusza kopie o swoje poglady,pisza elaboraty zeby
              > przekonac innych o swojej slusznosci. Obrazaja sie, rania innych itp.

              > Tylko ze ja uciekam z nich natychmiast.Ledwo moje miejskie czy dzielnicowe
              > forum przerzucam - i nieraz mam dosyc po paru postach.
              > Dlatego zostawmy nasze forum jako azyl ludzi kulturalnych,inteligentnych i
              > dojrzalych - gdzie nawet trudne tematy moga byc kontynuowane bez wielkich
              > awantur. Czego sobie i wszystkim uczestnikom serdecznie zycze.Mm.

              "Przyznam", że i my próbowalismy stworzyć, wówczas nie forum ale kilka wątków,
              w których moglibyśmy normalnie, życzliwie z sobą rozmawiać.
              Ten "azylek ludzi kulturalnych, inteligentnych i dojrzałych" spotkał się z
              wyjątkową wrogością i zmasowanym, zorganizowanym i oczywiście całkiem
              zasłużonym "odporem" wink smile)

              Czego sobie i innym, już serdecznie nie życzę.

              Pozdrawiam. Witek
    • terem Re: Forum - miejsce porozumienia czy źródło wrogo 01.05.04, 19:16
      Witku, tylko ignor, nic więcej. Sama padłam ofiarą pacynki i własnych emocji,
      mam niesmak do dziś. Takie czasy, chamstwa i frustratów nie brakuje.A czy
      zawsze reagujesz na niewłaściwe zachowania innych w autobusie, tramwaju,
      sklepie, na ulicy? Czy każdemu bluzgającemu mówisz, że to sie nie godzi?Na
      pewne sprawy nie mamy wpływu, a na inne ograniczony.I tyle.Pewnie, że można
      zrobić forum zamkniete, ale to bez sensu.Przecież i tak, wśród nowych osób
      przytłaczająca większość, a ostatnio to chyba wszyscy, to bardzo w porządku
      ludzie.Mamy się na nich zamknąć? I co, kisić się bez dostępu nowych, ciekawych
      ludzi? Jeśliby tak miało być, to , jak sądzę, wiele osób zaprzestałoby bytności
      tutaj.Wiesz, jest ryzyko, jest zabawa. A poważnie: jest możliwość poznania
      fantastycznych ludzi. Tylko trzeba się na to ryzyko zdobyć.
      • marialudwika Re: Forum - miejsce porozumienia czy źródło wrogo 01.05.04, 20:12
        Nasze forum traktuje jako miejsce,gdzie spotykam ciekawych i kulturalnych
        ludzi,z ktorymi moge porozmawiac na rozne tematy.Czuje sie tutaj jak w klubie i
        chetnie tutaj zagladam.Poniewaz klub jest otwarty nawiedzaja nas od czasu do
        czasu osoby,ktore lepiej omijac z daleka,pacynki,farbowane lisy etc.Predzej,czy
        pozniej mozna rozpoznac "kto zacz".Na szczescie stanowia one nieistotna
        mniejszosc.Wobec nich staram sie stosowac "ignor".Nie zawsze mi sie to moze
        udaje zrobic kameralnie,czasem daje "delikwentowi"do zrozumienia,ze go
        rozpoznalam.
        Reasumujac traktuje forum jako miejsce porozumienia i kulturalnej
        dyskusji.Wiadomo,ze nie wszyscy sie we wszystkim musza zgadzac,wtedy byloby
        nudno.Pozdrawiajac
        ml
      • witekjs Re: Forum - miejsce porozumienia czy źródło wrogo 01.05.04, 21:04
        Mam podobne nastawienie - "ignor" i również nie zawsze byłem w stanie być
        konsekwentny.
        Podobnie jak większość osób w tym Forum, poszukiwałem miejsca, w którym możnaby
        w przyjazny sposób rozmawiać o interesujących sprawach.
        Nie zawsze się to udaje.
        W niektórych otwartych forach już od ponad dwu lat nie sposób rozmawiać. Nawet
        ich czytać.
        Mam doświadczenia, własciwie tylko z FA, gdzie przed zalogowaniem pisałem jako
        witek/chello pl/.
        Bardzo źle wspominam to, co się tam w pewnym momencie, już pod koniec 2001 r.,
        zaczęło dziać.
        Nie było początkowo zbyt dużego wyboru.
        Nawet forów zamkniętych, które okazało się, nie są jednak idealnym
        rozwiązaniem.
        Pewnie nie ma idealnych rozwiązań w wirtualu jak i w "prawdziwym zyciu". smile)

        Pozdrawiam. Witek

        W 2001 roku było, początkowo zupełnie inaczej
    • eela Re: Forum - miejsce porozumienia czy źródło wrogo 01.05.04, 20:52
      witekjs napisał:

      > Czy słuchać/czytać ludzi, którzy z premedytacją nie wahają się do nas
      > wszystkich, w tym kobiet, odzywać się w sposób arogancki a nawet wulgarny?

      Czytać się powinno (jesli ma się cierpliwość), nawet wtedy, gdy nas skręca ze
      złosci. Natomiast wypowiadac niekoniecznie. Wiem, że niektóe posty są
      beznadziejnie głupie, ale nigdzie nie jest powiedziane, ze wszyscy forumowicze
      musza miec habilitację. Przypuszczam, ze część userów po prostu nie ma do kogo
      otworzyć gęby w realu i frustracja wylewa się na forum. Forum jest niestety
      publiczne i praktycznie niewiele można zrobic. Po prostu trzeba tolerowawć.
      forum publiczne nie jest, niestety, dla ludzi bardzo delikatnych i
      mało,odpornych psychicznie.


      > Jak traktować ludzi w forum o zachowaniach antyspołecznych, nie akceptujących
      > norm zachowania / w tym używających pacynek/?
      > Jak długo i czy w ogóle starać się ich zrozumieć i usprawiedliwiać?
      > Czy prowadzić z nimi dyskusję, gdy okazuje się, że z częścią ich poglądów
      > zgadzamy się, lub uważamy, że czegoś nie rozumieją (?), czy też konsekwentnie
      > ich ignorować?

      Pacynki to dla mnie nie są do zaakceptowania. Ja zawsze piszę z jednym loginem,
      zarówno rzeczy przyjemne jak i niemiłe. Pacynkowanie jest dla mnie
      tchórzostwem. Jeśkli ktoś nie ma odwagi wypowiadac się ze sswoim podstawowym
      nickiem, lepiej, zeby sie w ogóle nie odzywał.



      > Co uważacie o epatowaniu, w forum swoją wiedzą zawodową i inspirowanie
      > poważnych dyskusji na te tematy z laikami ?

      Ja wiem, czy to epatowanie? Sa po prostu pasjonaci. Jeśli ktoś ma bardzo
      ciekawą pracę, nietypową, chętnie posłucham, co ma do powiedzenia. Wiedzy nigdy
      za wiele.
      • wedrowiec2 Re: Forum - miejsce porozumienia czy źródło wrogo 01.05.04, 21:05
        Napisałaś eelu wiele madrych rzeczysmile Powinny byc napisane złotymi literami i
        wywieszone w publicznym miejscu.


        >Przypuszczam, ze część userów po prostu nie ma do kogo
        > otworzyć gęby w realu i frustracja wylewa się na forum. Forum jest niestety
        > publiczne i praktycznie niewiele można zrobic.

        Też mam wrażenie, że fora są jedynym miejsce, na którym wiele osób może
        powiedzieć co myśli i czuje. Fakt, że często nie sa to przyjemne rzeczy,
        świadczy tylko o wielkiej frustracji i pewnie nie udanym zyciu.

        >Pacynki to dla mnie nie są do zaakceptowania. Ja zawsze piszę z jednym loginem,
        > zarówno rzeczy przyjemne jak i niemiłe. Pacynkowanie jest dla mnie
        > tchórzostwem. Jeśkli ktoś nie ma odwagi wypowiadac się ze sswoim podstawowym
        > nickiem, lepiej, zeby sie w ogóle nie odzywał.

        Tak, pacynki... wielki problem wielu forów, nawet specjalistycznych. Nie
        rozumiem czym kierują się w swym postęowaniu. Wiedzą, że prawda wypłynie, a
        mimo to ciągle wcielają się w kolejne postecie.


        >Ja wiem, czy to epatowanie? Sa po prostu pasjonaci. Jeśli ktoś ma bardzo
        > ciekawą pracę, nietypową, chętnie posłucham, co ma do powiedzenia. Wiedzy
        nigdy > za wiele.

        Zgadza się, wiedzy nigdy za wielesmile)
        • mammaja Re: Jeszcze do ab 01.05.04, 21:28
          Pytasz jak przyjelismy "odkrycie przylbic"-czyli zamieszczenie fotek w albumie?
          Mysle ,ze nas to zintegrowalo.Jest to jednak przelamanie pewnych obaw (bo nikt
          z nas na miss czy mister Uniwersum raczej juz sie nie kwalifikuje).Natomiast
          potem - jak napisala Wedrowiec - daje stysfakcie kontaktu bardziej
          osobistego.Nie wiem czy akurat wtedy forum przycichlo - byl to przeciez okres
          doskonalych zabaw karnawalowych.Raczej inne problemy,jakich doswiadczylismy nas
          troche wytracily z impetu.Ale wyszlismy z nich chyba OK i to tez pozwala dalej
          ciagnac te zabawe.Ja dokladnie wiem czemu tu sie dobrze czuje - ale tez nie
          musze o tym pisac. Nadal pozdrawiam.Mm.
          • omeri Re: Jeszcze do ab 01.05.04, 21:40
            Cieszę się,ze zamieściłam swoje zdjecie w albumie feline, cieszę sie takze,ze
            je usunęłam i konsekwentnie tam nie zagladam.
            Przylączam sie do zdań Mammaji i Wędrowca.
            Ostatnio zagladam co raz rzadziej na forum, z braku czasu i braku znajomych
            nicków.
            • axsa Re: Jeszcze do ab 01.05.04, 21:55
              omeri napisała:
              > Ostatnio zagladam co raz rzadziej na forum, z braku czasu i braku znajomych
              > nicków.

              O, a ja miałam wrażenie, że comajmniej 3/4 to osoby które się doskonale znają
              i "mieszkają" tu od momentu założenia tego forum.
            • witekjs Re: Jeszcze do ab 01.05.04, 22:00
              omeri napisała:
              ......
              > Ostatnio zagladam co raz rzadziej na forum, z braku czasu i braku znajomych
              > nicków.

              Nicki stają się znajome, kidy masz mozliwość i ochotę nawiązać z nimi kontakt.sad

              Pozdrawiam Witek smile
          • warum Re: Jeszcze do Abe 01.05.04, 22:06
            Tak ciekawego watku dawno nie czytalam. Niestety, Witek usypal swoim postem
            kopiec Kosciuszki z tematow na forum - a powinien porozbijac -na czesci i
            umiescic w pojedynczych tematach. Abe ,chyba mu znajoma ciekawie sie
            ustosunkowala, a mnie pozostalo tylko przytakniecie wiekszosci opinii tu
            wyrazonych. Ale chcialabym na koniec zaakcentowac,ze dla mnie forum to nie
            ring, i nie musze wygrywacsmile Wyrazam swoje subiektywne zdanie, opisuje wlasne
            przezycia i poglady. Cudze docinki sa bolesne, wlasnie przez nieswiadomosc,ze
            wlasnym postem kogos dotknelam. Ale gdy ktos swiadomie "szczypie" bo kogos nie
            lubi - to juz mnie dziwi. A czytam wszystkich chociaz, jak "zaszufladkowalam"
            na poczatku swoje sympatie i any-tak i zostalo.
            Obrazki niczego nie zmienily.
            A co do profesjonalnych wypowiedzi, i wszystkiego bardziej "konkretnego" niz
            wlasne poglady na forum - to akceptuje wszystko, bo czasem w powodzi badziewia
            trafia sie na istotna rzecz, przydatna w realusmile I jeszcze jedno- sa tematy,
            ktore wzburza wszystkich - polityka/ lewo-prawo/, zydzi, religia, aborcja,
            eutanazja. Ja wole takie tematy, bo wcale mi nie przezszkadza,ze ktos ma inne
            poglady. Ja nie zamierzam go nawracac na wlasnesmileI mimo,ze rozumiem argumenty
            adwersarzy, mam ustalone pogaldy i nie zmieniam ich pod wplywem zmasowanego
            ataku na moja osobe. A,ze na wielu forach wypowiadaja sie malolaty, ktore kloca
            sie, by tylko sie podraznic, nie widze powodu,zeby sie az tak tym denerwowac.
            Zwyczajnie nalezy wybierac do rozmow osoby, z ktorymi chce sie rozmawiac.
            Pozdrawiam serdecznie aktywistow forumowych, gdyby nie Wy nie moglabym odpoczac
            po pracy/ niestety mnie wejscie do UE wyjdzie bokiem, taka jestem pracowitasad(/.
            Estetow stylistycznych przepraszam,ze sa narzeni przeze mnie na czytanie
            potocznego jezyka, ale ja pracuje wsrod prostych cyfr /za to licznych/ ,
            zapomnialam jezyka poprawnej polszyzny, bo wszedzie ide na latwizne i uzywam
            skrotow.
            • witekjs Jeszcze, spóźniona odpowiedź do WARUM :-) 02.05.04, 12:00
              Cieszę się, że wątek w Twoim odczuciu jest ciekawy. Jest to wynikiem Waszego
              zainteresowania i bardzo inspirujacych wypowiedzi.
              "Kopiec Kościuszki pytań" sam się usypywał w trakcie pisania. Ciekawe jak
              wpłynęłoby na czytelność wątku rozbijanie go na podtematy?
              W trakcie pisania, same z siebie wypływały.
              Ktoś jakby miał żal, że do tego idyllicznego miejsca przynoszę takie problemy.
              Po sprawdzeniu, że bywałem w strasznych forach, taktownie nie wspomniał w
              jakiej to, w domyśle negatywnej roli tam występowałem...wink
              Z Abe znamy się od trzech lat i mamy podobne doświadczenia, chociaż różnie
              wiele spraw oceniamy i już rzadko się spotykamy.
              Podobnie jak Ty nie traktuję forum jak ringu. Wielokrotnie jednak spotykałem,
              również inteligentnych i kulturalnych ludzi, podchodzacych do tego zupełnie
              inaczej.
              Nie jest to właściwie takie dziwne. Chyba nie do końca zdajemy sobie sprawę,
              że "ringiem" jest każde, spotykane w życiu "forum".
              Zmuszają nas do tego sytuacje życiowe i ludzie, dla których życie jest wojną i
              tego, że "jest ona dla nich żywiołem" wcale nie ukrywają.
              W realu nie spotykamy takich sytuacji często, aby ktoś jawnie do tego się
              przyznawał.
              W forach spotkaliśmy z Abe i Eelą, takie osoby.
              Okazuje się, że takie sytuacje wyzwalaja w człowieku tak gwałtowny sprzeciw i
              rozgoryczenie, że może się zdarzyć, że z "ofiary staje sie oprawcą".
              Z głebokim przeświadczeniem o prawie do "odpierania napaści". Przekracząjąc,
              niekiedy konieczne działania obronne.
              Wydaje się, że to jest kwestia czasu, kiedy człowiek nastawiony z natury
              kompromisowo, rezygnuje z ustępowania i usztywnia swoje postawy.
              Tak dalece, że może sprawić, nawet przypadkiem przykrość, komuś kto na to nie
              zasłużył.
              Często nie zdajac sobie sprawy, że np. "udatny", zabawny limeryk może przez
              kogoś być, zbyt boleśnie odebrany.
              Co najgorsze, w konsekwencji reakcji, takie sytuacje przekreślają możliwość
              wyjaśnienia nieporozumień.
              Zaczyna się spirala niechęci, "antypatii", wrogości.
              Wówczas, wszystko utwierdza nas we wcześniej powstałych stereotypach
              /"zaszufladkowaniach"/...
              Nie zmieniają tego "obrazki", nawet spotkanie.
              Bardzo trudno jest zmienić takie nastawienia. Utraciło sie zaufanie i działają
              bardziej emocje niż logiczne myślenie.
              Forum to jak gdyby życie w kapsułce. Nasze kontakty w nich są bardzo intensywne.
              Czas biegnie tutaj niezwykle szybko.
              Na zaistnienie tak bliskich relacji, w życiu potrzeba wielu lat obcowania z
              ludźmi.
              Profesjonalne wypowiedzi bywaja bardzo ineresujace dla laików.
              Mam jednak watpliwości, gdy jakiś profesionalista rozmawia z nami jedynie o
              swoim zawodzie.
              Uważam to za nudziarstwo. Dla mnie forum jest miejscem, gdzie mogę, jestem
              zmuszony mówić o sprawach nie zwiazanych z moja pracą.
              Na spotkaniu towarzyskim nie wygłasza się próbek swoich wykładów dla studentów
              i nie rzuca na kolana swoją ogromna wiedza "na temat".
              Dobrze jest wykazać sie pewną wiedzą, wrażliwością i umiejętnoscia rozmowy o
              innych sprawach, niż zawodowe.
              Jest to, poza tym ciekawe wyzwanie...
              Masz racje, że bardzo rzadko ktoś zmienia tutaj swoje poglądy, pod wpływem
              przydługich wykładów ideologicznych.
              Właśnie zauważyłem, że moja "zwięzła" odpowiedź na Twój bardzo ciekawy list,
              troszkę się wydłużyła... ;-(

              Pozdrawiam serdecznie. Witek }:-})=
          • marialudwika Re: Jeszcze do ab 01.05.04, 22:07
            I ja mysle TO,co MM -to nie zpowodu zdjecia przylbic forum na jakis czas
            przycichlo!!Ale bylo i minelo,o jeszcze jedno doswiadczenie stalam sie bogatsza
            a o jeszcze jedno zludzenie ubozsza.I bardziej stapam po ziemi...
            Omeri,przeciez wiekszosc z nas znasz od dawna!!!I bywamy tutaj!!Ciebie jednak
            nie widuje,poza dobranockamisad.
            ml
      • witekjs Re: Forum - miejsce porozumienia czy źródło wrogo 01.05.04, 22:05
        eela napisała:
        ......

        > Ja wiem, czy to epatowanie? Sa po prostu pasjonaci. Jeśli ktoś ma bardzo
        > ciekawą pracę, nietypową, chętnie posłucham, co ma do powiedzenia. Wiedzy
        nigdy
        >
        > za wiele.

        Podobnie odbieram wszystko co napisałaś, właściwie w jakimś stopniu, nawet to
        ostatnie zdanie, może z wyjątkiem lekarzy i psychologów.

        Pozdrawiam serdecznie. Witek

              • witekjs Forum - miejsce porozumienia i pożeracz czasu ;-) 01.05.04, 23:15
                Zabiera czas, u mnie głownie, ten przedtem, spędzany przed TV.
                No powiedzmy...wink
                Nie jest to jednak czas spędzony bezproduktywnie.
                Dzięki temu nauczyłem sie pisać w internecie.
                Stale staram się poprawiać zwięzłość wypowiedzi. Formułowanie zdań
                odzwierciedlających myśli i emocje.
                To z pwnościa jest przydatne w pisaniu zawodowym.
                Nie wiem jednak, czy to wszystko co napisałem powyżej, nie jest przypadkiem,
                dorabianiem filozofii do kaszy gryczanej... wink

                Witek

                Witek
                • wedrowiec2 Re: Forum - miejsce porozumienia i pożeracz czas 01.05.04, 23:20
                  witekjs napisał:

                  > Nie jest to jednak czas spędzony bezproduktywnie.
                  > Dzięki temu nauczyłem sie pisać w internecie.
                  > Stale staram się poprawiać zwięzłość wypowiedzi. Formułowanie zdań
                  > odzwierciedlających myśli i emocje.
                  > To z pwnościa jest przydatne w pisaniu zawodowym.

                  Zwróciłam uwagę, że pisanie na forum zmusiło mnie do zmiany stylu wypowiedzi.
                  Częste zmiany tematów, konieczność krótkiego zwięzłego pisania sprawiło, że i
                  zawodowe pisanie stało się łatwiejszesmile
                • axsa I uśmiechnąć się czasem pozwala.... 02.05.04, 07:21
                  np. przy czytaniu, przelanych na papier błyskotliwych myśli.
                  Jak np. taka:
                  > Nie wiem jednak, czy to wszystko co napisałem powyżej, nie jest przypadkiem,
                  > dorabianiem filozofii do kaszy gryczanej... wink

                  Nie zamartwiaj się z tego powodu. wink))
                  U mnie takie podejrzenia to dorabianie ideologii do kaszy manny. wink))
                  Przyznasz,że mam dużo gorzej, bo to jednak duza różnica w ilości ziarenek na
                  kilogram. wink))
                  A podobno im problem mniejszy, tym ideologia musi być bardziej rozbudowana,
                  żeby wydobyć to maleństwo na światło dzienne. wink))
                  • witekjs Re: I uśmiechnąć się czasem pozwala.... 02.05.04, 12:18
                    axsa napisała:

                    > np. przy czytaniu, przelanych na papier błyskotliwych myśli.
                    > Jak np. taka:
                    > > Nie wiem jednak, czy to wszystko co napisałem powyżej, nie jest przypadkie
                    > m,
                    > > dorabianiem filozofii do kaszy gryczanej... wink

                    >
                    > Nie zamartwiaj się z tego powodu. wink))
                    > U mnie takie podejrzenia to dorabianie ideologii do kaszy manny. wink))
                    > Przyznasz,że mam dużo gorzej, bo to jednak duza różnica w ilości ziarenek na
                    > kilogram. wink))
                    > A podobno im problem mniejszy, tym ideologia musi być bardziej rozbudowana,
                    > żeby wydobyć to maleństwo na światło dzienne. wink))

                    Tak chyba jak to napisałaś powinny wyglądać uśmiechnięte, lekkie rozmowy.
                    "Zamartwiam się" bo przed chwilą wyskrobałem zbyt "rozbudowaną" odpowiedź do
                    Warum.
                    W pełni to oceniłem po wysłaniu.
                    Przepraszam sad

                    Pozdrawiam. Witek

                  • mammaja Re: Jeszcze do Witka -Witka 02.05.04, 12:21
                    Hej,facet, to bylo do mnie?
                    Ktoś jakby miał żal, że do tego idyllicznego miejsca przynoszę takie
                    problemy.
                    Po sprawdzeniu, że bywałem w strasznych forach, taktownie nie wspomniał w
                    jakiej to, w domyśle negatywnej roli tam występowałem...wink

                    Jezeli tak to wybacz, ale dlaczego "w domysle negatywnej roli?"
                    Jak bys wystepowal w negatywnej, to nawet bym o tym nie wspomniala.
                    Poniewaz gdzies tam napisales,ze nie nalezy oczekiwac chwalenie na forum,to
                    cie nie chwale. Ale publicznie oswiadczam ze Witek jest w porzo.
                    A miejsce to nie jest znowu idyliczne i nie zawsze jest tu kaszka z mleczkiem.
                    Natomiast ciesze sie ze tu pisujesz. Mm.
                    • witekjs Re: Jeszcze do Witka -Witka 02.05.04, 12:28
                      Przepraszam, że trochę "zaziałem elementami złosliwosci" smile)
                      Dobrze, że napisałaś o tym, ze wszędzie bywa nie tylko "kaszka z
                      mleczkiem" wink smile)
                      To właśnie i ostatnie obserwacje w F Nauka, zainspirowaly mnie do spisania
                      tej"erupcji" przemysleń i podzielenia się nimi z Wami.
                      Pozdrawiam Cię serdecznie. Witek
                        • mammaja Re: Do Eweliny 02.05.04, 18:36
                          Nie wiem czemu taki ciekawy post umiescilas gdzies na poczatku. Jest dobry w
                          podsumowaniach,a tak - ledwo go znalazlam - pozdro.Mm ( moze tu przenies kopie?)
                          • bepeef Mammaja 02.05.04, 19:21
                            mammaja napisała:

                            > Nie wiem czemu taki ciekawy post umiescilas gdzies na poczatku. Jest dobry w
                            > podsumowaniach,a tak - ledwo go znalazlam - pozdro.Mm ( moze tu przenies kopie?
                            > )

                            Powyższy tekst skierowałaś wprawdzie do Eweliny, ale pozwolę sobie wtrącić.
                            Gdy wejdziesz na "moje forum" po prawej stronie masz do wyboru strukturę wątka
                            drzewko; od najstarszego postu i od najnowszego postu.
                            Gdy wybierzesz opcję "od najnowszego" i zatwierdzisz ok, otwierając wątki o dużej
                            ilości postów będziesz miała najnowsze posty na samej górze - bez konieczności
                            szukania w głębi. (Wadą tej opcji jest czasem trudność dopasowania komu ktoś
                            odpowiada, ale tylko w przypadku, gdy brak jest cytowania.)
                            W każdej chwili można oczywiście zmienić strukturę wątka na drzewko smile

                            Przepraszam, jeśli piszę oczywistości smile)
                            • ewelina10 Re: Mammaja 02.05.04, 19:33
                              Nie odpowiedziałam Mammai, bo potraktowałam to jako żart smile
                              Moje forum ustawione mam w ten sposób, że w miejscu "sortowanie" ustaw
                              według "daty ostatniego postu". Jest zachowana kolejność, a posty czytam od
                              tych najbardziej aktualnych. Jeśli jakiś wątek mnie zainteresuje bardziej,
                              naciskam na ikonę "pokaż treść wszystkich" i czytam po kolei wszystkie posty.
                              • witekjs Re: Ewelina 02.05.04, 21:57
                                Ewelina 10 napisała:

                                hyhyhy .......i co znowu mam zakończyć wątek ? Wszystko już zostało napisane smile
                                To w takim razie tylko króciutko od siebie.
                                Moja wypowiedź dotyczy rodzaju forum >>towarzyskiego<<, które tu wspólnie
                                tworzymy.
                                Odpowiedź na pytanie postawione w temacie wątku:
                                - dla mnie miejscem porozumienia.

                                Lubię posty, które zawierają naszą "duszę". Właściwie tak zwane suche dyskusje
                                mnie nie interesują, czasami eksperckie, ale te raczej znajduję wpisując hasło
                                w Google. Nie mam czasu na czytanie długich postów. Często sama popełniam błąd
                                i jestem z tego niezadowolona.
                                Jestem indywidualistką, nie lubię epatować na forum. Unikam zupełnie tematów
                                ekonomicznych, które są częściowo moim żywiołem (od tego mam google).

                                W realu nie mam żadnych kompleksów, chyba tylko związanych z dietą, a
                                zwłaszcza, kiedy przestałam palić, zresztą która kobieta ich nie ma ? smile

                                Potrzeba bycia na forum wynika z takich samych powodów jak w realu, chęci
                                nawiązania kontaktów towarzyskich. Dodatkowo pociąga mnie możliwość
                                porozumienia się osób, które tworzą pewną już sobie znaną zżytą ze sobą grupę.

                                Lubię zwłaszcza wątki "na bieżąco", one najbardziej oddają to, jacy jesteśmy,
                                bez wzniosłych, pompatycznych, mentorskich określeń.

                                Nie interesują mnie ogólnodostępne fora, gdyż nie lubię chamstwa, i nie
                                rzeczowych rozmów. Nie mam ochoty ani ambicji na udział w takich dyskusjach.
                                Jest to bezcelowe, i nie zależy mi na przekonywaniu kogoś do swoich racji.

                                PS" moi drodzy muszę wyłączyć komputer. Burza i pioruny obok. Nie jestem w
                                stanie nawet siebie skorygować.
                                Pozdrawiam wszystkich. Ciekawa była między Wami rozmowa.
                                • mammaja Re: Ewelina 02.05.04, 22:13
                                  Kiedys, w latach studenckich chodzilo sie w Krakowie do EMPiKu i byl to
                                  prawdziwy Klub, poniewaz od rana do wieczora,zawsze mozna bylo spotkac kogos ze
                                  znajomych.Niektorzy mieli swoje stale pory,nasilenie przypadalo miedzy 13- ta a
                                  15 -ta, ale byli i poranni i wieczorni bywalcy.Otoz ja juz takiego miejsca nie
                                  mam i jak sie chce z kims spotkac to musze sie umowic i tez nie jest latwo
                                  (wyjawszy niektorych z bliskiej okolicy,ale tez mozna ich nie zastac). Dlaczego
                                  o tym pisze? Bo wlasnie forum daje ten niebywaly komfort spotkan o roznych
                                  porach,
                                  moge przyjsc kiedy chce i albo zastane kogos,albo nowe posty - napisze sobie
                                  cos - lub nie. Ktos mi potem odpowie w porze sobie dogodnej - i to jest super.
                                  To jest jeden z wielkich plusow (moze 40 -tu?) naszego forum!
                                  • wedrowiec2 Re: Ewelina 02.05.04, 22:17
                                    Tak, fora i internet dają nam komfort rozmowy ze znajomymi w dowolnym czasie i
                                    miejscu. Nie trzeba specjalnie umawiać się, planować. Wyjątkiem są bale w
                                    winnicy albo maskarady na zamkusmile W codziennym życie jesteśmy zbyt zabiegani,
                                    by móc prowadzić takie zycie towarzyskie, jakie było dawniej...
                                    Na szczęście jest internetsmile
                                    • ewelina10 Wedrowcze.... 02.05.04, 22:23
                                      .....słusznie zauważyłaś, że nie musimy się specjalnie umawiać na nasze
                                      rozmowy. Pomimo zaganiania znajdujemy jakoś czas, aby tu wpadać. W realu jest z
                                      tym coraz trudniej, ciągłe są kłopoty z dopasowaniem terminu do wspólnych
                                      spotkań.
                                      Pozdrowionko.
                                      Dobranoc.
                                  • lablafox Re: Ewelina 03.05.04, 10:26
                                    mammaja napisała:

                                    > Kiedys, w latach studenckich chodzilo sie w Krakowie do EMPiKu i byl to
                                    > prawdziwy Klub, poniewaz od rana do wieczora,zawsze mozna bylo spotkac kogos
                                    ze
                                    >
                                    > znajomych.Niektorzy mieli swoje stale pory,nasilenie przypadalo miedzy 13- ta
                                    a
                                    >
                                    > 15 -ta, ale byli i poranni i wieczorni bywalcy.Otoz ja juz takiego miejsca
                                    nie
                                    > mam i jak sie chce z kims spotkac to musze sie umowic i tez nie jest latwo
                                    > (wyjawszy niektorych z bliskiej okolicy,ale tez mozna ich nie zastac).
                                    Dlaczego
                                    >
                                    > o tym pisze? Bo wlasnie forum daje ten niebywaly komfort spotkan o roznych
                                    > porach,
                                    > moge przyjsc kiedy chce i albo zastane kogos,albo nowe posty - napisze sobie
                                    > cos - lub nie. Ktos mi potem odpowie w porze sobie dogodnej - i to jest super.
                                    > To jest jeden z wielkich plusow (moze 40 -tu?) naszego forum!


                                    W Poznaniu takim miejscem była , dla nas kawiarnia W-Z. Blisko UAM-u, w
                                    przerwach ,pełno studentów ,ale i nobliwych obywateli i obywatelek.
                                    tam poznalismy I.Mosia.
                                    Jeszcze po latach , gdy już byliśmy "poważnymi" pracującymi osobami , często
                                    tam wpadaliśmy i zawsze ktoś znajomy się trafił.
                                    Dziś , miejsce nadal instnieje , ale zamiast kawiarni o określonym ,
                                    niepowtarzalnym klimacie, jest teraz kolejan próbka reanimacji - jakaś OBORA
                                    • abe11 Re: do Lablafox :) 03.05.04, 11:14

                                      W Poznaniu mieszkałam przez 30 lat. W tym także przez okres studiów.
                                      Warszawianką jestem zaledwie od pół roku. Wolny czas spędzaliśmy
                                      zawsze w zamkowej OdNowie. Mieliśmy tam nawet z przyjaciółmi swoją
                                      "pakamerę" - pomieszczenie tuż przy toaletach smile

                                      Pozdrawiam poznańską Pyrkę smile))

                                      Abe smile
                                      • lablafox Re: do Lablafox :) 03.05.04, 13:50
                                        abe11 napisała:

                                        >
                                        > W Poznaniu mieszkałam przez 30 lat. W tym także przez okres studiów.
                                        > Warszawianką jestem zaledwie od pół roku. Wolny czas spędzaliśmy
                                        > zawsze w zamkowej OdNowie. Mieliśmy tam nawet z przyjaciółmi swoją
                                        > "pakamerę" - pomieszczenie tuż przy toaletach smile
                                        >
                                        > Pozdrawiam poznańską Pyrkę smile))
                                        >
                                        > Abe smile
                                        Od Nowa to by klub studencki, W-Z kawiarnią dla wszystkich , z wejściem od
                                        ulicy.
                                        Powinnaś ją pamietać - duża , tuż przy kościele na Fredry i Colegium Majus.
                                        Witam Cię też serdecznie prawie Pyrkosmile))
                                        • abe11 Re: do Lablafox :) 03.05.04, 14:16
                                          Oczywiście, że pamiętam.
                                          Dla mnie była zawsze trochę za duża.
                                          W Poznaniu - pewnie ze względu na specyfikę targową -
                                          trudno było o przytulne, niewielkie knajpki w rodzaju
                                          warszawskiej Gwiazdeczki. Teraz jest dużo lepiej,
                                          szczególnie w okolicach Rynku Starego Miasta.
                                          Wtedy czasami wpadaliśmy do Wiedeńskiej.
                                          Obserwuję, że teraz kluby studenckie straciły na dawnym znaczeniu.
                                          Funkcje animatora kultury muzycznej przejmują takie przybytki,
                                          jak Blue Note, a na piwo młodzież woli chodzić do pubów.

                                          Abe smile
                                          • lablafox Re: do Lablafox :) 03.05.04, 14:46
                                            abe11 napisała:

                                            > Oczywiście, że pamiętam.
                                            > Dla mnie była zawsze trochę za duża.
                                            > W Poznaniu - pewnie ze względu na specyfikę targową -
                                            > trudno było o przytulne, niewielkie knajpki w rodzaju
                                            > warszawskiej Gwiazdeczki. Teraz jest dużo lepiej,
                                            > szczególnie w okolicach Rynku Starego Miasta.
                                            > Wtedy czasami wpadaliśmy do Wiedeńskiej.
                                            > Obserwuję, że teraz kluby studenckie straciły na dawnym znaczeniu.
                                            > Funkcje animatora kultury muzycznej przejmują takie przybytki,
                                            > jak Blue Note, a na piwo młodzież woli chodzić do pubów.
                                            >
                                            > Abe smile

                                            Myśmy mieli swoje miejsca na galerii- doskonale do obesrwacji. Dól zajmowali
                                            starsi , nobliwi mieszkańcy miasta. Ja mówię jednak o czasach z początków
                                            drugiej polowy ubieglego stulecia - (1968-1973 )
                                            Qurcze nie mogę pisać literki el jak lokieć. Coś sie stalo po tej zmianie.
                                            • abe11 Re: do Lablafox :) 03.05.04, 15:01
                                              lablafox napisała:

                                              > Myśmy mieli swoje miejsca na galerii- doskonale do obesrwacji. Dól zajmowali
                                              > starsi , nobliwi mieszkańcy miasta. Ja mówię jednak o czasach z początków
                                              > drugiej polowy ubieglego stulecia - (1968-1973 )

                                              Może to ta przyczyna. Ja mówię o drugiej połowie lat 70-tych smile

                                              A.
                                              • lablafox Re: do Lablafox :) 03.05.04, 15:06
                                                abe11 napisała:

                                                > lablafox napisała:
                                                >
                                                > > Myśmy mieli swoje miejsca na galerii- doskonale do obesrwacji. Dól zajmowa
                                                > li
                                                > > starsi , nobliwi mieszkańcy miasta. Ja mówię jednak o czasach z początków
                                                > > drugiej polowy ubieglego stulecia - (1968-1973 )
                                                >
                                                > Może to ta przyczyna. Ja mówię o drugiej połowie lat 70-tych smile
                                                >
                                                > A.
                                                >
                                                >
                                                No to mamy jasność. Ja jestem mamut forumowy- wiekiem , nie stażem.smile))))
                                                • abe11 Re: do Lablafox :) 03.05.04, 16:04
                                                  A ja za to stażem. Czytam portal od niemal samego początku.
                                                  Pisać zaczęłam na przełomie sierpnia i września 2001.
                                                  Zatem, kierując się prywatą, wznoszę okrzyk: niech żyją mamuty! smile

                                                  A.
                                • ewelina10 Witku.... 02.05.04, 22:15
                                  .... reposta, ale obiecuję króciutka, no postaram się smile

                                  Jest niezmiernie miło spotkać na swej drodze takiego dyskutanta.

                                  Mój nick też nie jest "egzotyczny" i pochodzi od mojego imienia.
                                  Moje spotkanie z forum i udział jest od lipca ubiegłego roku. Kontakt w
                                  komputerem mam od bardzo dawna, właściwie od pierwszych egzemplarzy dostępnych
                                  w sklepie, ale technicznie nie jest przeze mnie zbyt dobrze opanowany.

                                  Z forum 40+ jestem bardzo związana. Jestem jedną z jego najstarszych stażem
                                  uczestniczek, a mimo to wciąż wirtualne rozmowy mnie czymś "zaskakują". Mam na
                                  myśli trudności z wymianą myśli i wynikające z tego nieporozumienia. W realu
                                  też ich nie brakuje smile

                                  Nie odnoszę się do pacynek, wcześniej swoje zdanie już przedstawiłam.

                                  Mój post okazał się trochę za długi. Trudno wink))
                                  Pozdrawiam serdecznie.
                                  • witekjs Re: Witku....>>>Ewelino 02.05.04, 22:50
                                    Ewelina 10 napisała:
                                    .....
                                    > Jest niezmiernie miło spotkać na swej drodze takiego dyskutanta.
                                    >
                                    .......

                                    Cóż ja mogę powiedzieć o "spotkanych na drodze" osobach, które mnie tak
                                    komplementują? smile)
                                    Miło mi bardzo. Nie oczekiwałem, że tak zainteresują Was moje przemyślenia.
                                    Przyjemne jest to, jak wiele ciekawych obserwacji zostało tu ujawnionych.
                                    Zastanawiam sie nad tym, jak i Wy, czym jest ta niezwykła możliwość obcowania,
                                    z tak wieloma ludźmi i poznawania tak różnych punktów widzenia.
                                    Jak to wspaniale pobudza do porządkowania myśli i zapisywania ich.
                                    Także o tym, co tutaj się dzieje z nami i jak wiele daje nam internet.
                                    Przecież nie wspominaliśmy tego czym jest buszowanie w swiatowym internecie.
                                    A sprawy ZAWODOWE ??!! smile)

                                    Pozdrawiam. Witek }:-})=



                                    • wedrowiec2 Re: Witku....>>>Ewelino 02.05.04, 22:58
                                      witekjs napisał:

                                      > Przecież nie wspominaliśmy tego czym jest buszowanie w swiatowym internecie.
                                      > A sprawy ZAWODOWE ??!! smile)
                                      >
                                      > Pozdrawiam. Witek }:-})=

                                      Sprawy zawodowe... Temat rzeka. Komputeryzacja i internet w niewyobrażalny
                                      sposób wpłynął na rozwój nauki. Jeszcze kilkanaście lat temu spędzałam długie
                                      godziny w czytelniach wertując CC i MI (tygodnki zawierające tytuły artykułów
                                      zamieszczanych w najważniejszych pismach medycznych) i szukając interesujących
                                      mnie tematów. Potem wysyłanie pisma do autora z prośba o odbitkę pracy i długie
                                      oczekiwanie na nadejście tejże. Teraz PubMed, e-mail do autora i w ciągu kilku
                                      godzin mogę czytać artykuł wprost spod prasy drukarskiejsmile A ile czasopism jest
                                      dostępnych on-line. Wprawdzie mówi się, że około 60% informacji dostęnych w
                                      sieci, to obarczona jest błędami, ale pozostałe 40% jest poprawnasmile
                                • abe11 Re: do Witka 02.05.04, 22:25

                                  Wspólne doświadczenia na kilku forach zapewne w jakimś sensie determinują moją
                                  interpretację Twoich postów, Witku. Dosyć często mam wrażenie, że dokładnie
                                  wiem do jakiej konkretnej sytuacji moga odnosić sie Twoje uwagi.
                                  Spróbuje uzupełnić niektore z nich.


                                  >Jak w normalnym życiu, powstają "grupy nieformalne", czasem bywają z
                                  >tym „kłopoty”.


                                  Tak, jak ja to rozumiem, owe "nieformalne grupy" składają się z ludzi,
                                  którzy znaleźli ze sobą lepsze porozumienie niż z innymi. Myślę, że to
                                  nic nagannego. masz rację, ze porównujesz to z życiem realnym, gdzie
                                  takie zaprzyjaźnione grona tworzą się zarówno wśród wspólnoty sąsiedzkiej,
                                  jak i w miejscu pracy. Tu jednak przywykliśmy do tego, że każdy ma grono
                                  ludzi, których lubi bardziej niż innych. Na forum, choć wydawałoby się
                                  to równie uprawnione, w niektórych może budzić jakiś rodzaj oporu czy
                                  wręcz nieumiejętność zaakceptowania takiej sytuacji. Czemu się tak dzieje,
                                  tego nie wiem, choć - tak jak Ty - miałam okazje takie procesy obserwować.
                                  Czy muszą się z tym wiązać "kłopoty"? Myślę, że nie.
                                  Wystarczy, że uznamy, iż każdy ma prawo do takiego "nierównego traktowania"
                                  i nie będziemy sobie rościć pretensji do otrzymywania tej samej porcji
                                  sympatii od każdego. Wydaje mi się także, że nie nalezy mowić w tym przypadku
                                  o "grupach nieformalnych" bo to zakłada jakieś przywództwo, może nawet
                                  zwalcznie się czy choćby konkurencję. Lepszym określeniem byłaby chyba
                                  "grupa zaprzyjaźniona".

                                  >Wielu ludzi, może wśród nas (40+), szczególnie, ma tendencje do dominacji.
                                  >Na tym tle musi dochodzić do napięć.

                                  Bo ja wiem czy tendencja do dominacji zależy aż tak bardzo od wieku...
                                  To chyba raczej wrodzona cecha charakteru, bądź jej brak.
                                  W trakcie nabywania doswiadczenia życiowego moze być jedynie modyfikowana.
                                  Zresztą chyba nawet dwie dominujące, wyraziste osobowości mogą się porozumieć.
                                  Decydująca będzie tu raczej niechęć do konfliktów albo też skłonność
                                  do konfrontacji.

                                  >Też nie lubię długich postów i cholera, niestety je "popełniam"...

                                  Psia kość! Też się na tym coraz częściej łapię... smile

                                  >Burza złapała mnie w mieście, nie było miło.

                                  Ja tę samą burzę oglądałam przez okno smile


                                  Abe
                                  • mammaja Re: do Witka 02.05.04, 23:02
                                    Mila Abe - w okresleniu "grupa nieformalna" nie ma nic pejoratywnego. Grupy
                                    nieformalne sa w wielu przypadkach uznawane za wazne i np. mlodziez,ktora czuje
                                    sie zwiazana ze soba, a nie koniecznie chce odrazu zakladac stowarzyszenie czy
                                    wchodzic do organizacji - a rownoczesnie podejmie jakies dzialanie - moze
                                    starac sie o grant w wielu programach. Dalam ten przyklad,bo my jako calosc
                                    forumowiczow tez tworzymy grupe nieformalna - natomiast "podgrupy" - to rzecz
                                    calkiem naturalna. Jezeli w jakis sposob jest sie odpowiedzialnym za taka
                                    grupe - powinno sie tylko dbac o to, aby "podgrupy" nie weszly w role
                                    przeciwnikow - bo wtedy robi sie nieprzyjemnie.
                                    Natomiast sprawe dominacji widze nieco inaczej - wiele lat pracy z ludzmi
                                    nauczylo mnie chowac swoja dominacje do kieszeni i przynajmniej nie dawac jej
                                    odczuc. Mysle, ze dojrzalosc spoleczna poparta minimum wiedzy na ten temat ,
                                    pozwala wlasnie w naszym wieku mozna przewidywac spiecia i minimalizowac ich
                                    powstawanie.
                                    Na tym koncze,zeby post nie byl zadlugi - a i tak mam niedosyt....
                                    • abe11 Re: do Witka 02.05.04, 23:16
                                      mammaja napisała:

                                      > Mila Abe - w okresleniu "grupa nieformalna" nie ma nic pejoratywnego.

                                      Mammajko smile
                                      w samym określeniu z pewnością nie.
                                      Na początku swojego postu jednak zastrzegłam, że większość Witkowych
                                      stwierdzeń odnoszę do konkretnych przykładów. Znamy się z Witkiem od
                                      niemal 3 lat i nasze forumowe koleje losu były bardzo podobne.

                                      > Dalam ten przyklad,bo my jako calosc
                                      > forumowiczow tez tworzymy grupe nieformalna - natomiast "podgrupy" - to rzecz
                                      > calkiem naturalna. Jezeli w jakis sposob jest sie odpowiedzialnym za taka
                                      > grupe - powinno sie tylko dbac o to, aby "podgrupy" nie weszly w role
                                      > przeciwnikow - bo wtedy robi sie nieprzyjemnie.

                                      A pod tym podpisuję się obiema rękami smile
                                      Czasem jednak takie "dbanie" po prostu nie wychodzi, bo jednak
                                      przede wszystkim każdy jest odpowiedzialny sam za siebie.
                                      Trudno dorosłym ludziom coś narzucać i jeszcze chyba trudniej
                                      pełnić rolę odpowiedzialnego opiekuna. Wydaje mi się, ze taka może
                                      być rola admina, ale nie uczestnika forum.

                                      Pozdrawiam
                                      Abe smile
                                  • witekjs Re: do Witka >>>Abe 02.05.04, 23:22
                                    Myślę, że jest w tym trochę "nadinterpretacji"...wink
                                    Piszac o grupach myślałem o tym co tłumaczy mamaja i również o takich jakie
                                    spotykaliśmy z osłupieniem w 2001r.
                                    Właściwie jest to naturalne, że powstają, kłopoty na szczęście nie muszą być
                                    normą.
                                    Co do dominacji masz rację. W późniejszym wieku bywa tylko, że mocniej się to
                                    uzewnętrznia. Wpływa też na to zawód i pozycja.
                                    Porozumienie w wiekszości przypadków jest możliwe. To oczywiste, szczególnie
                                    gdy nie ma przeciwstawnych interesów. smile

                                    Witek
                                      • mammaja Re: do Witka >>>Abe 03.05.04, 00:56
                                        Ja tez nie chce sie madrzyc, ale mam w domu psychologa spolecznego in spe i
                                        wiele sie przy niej nauczylam.Np. ze ten cytat z Cocteau to teraz nazywa sie
                                        "spoleczne swiadectwo slusznosci" i jak grupa ruszy na skrzyzowaniu na
                                        czerwonym swietle to inni tez za nia pojda smile))
    • axsa Re: Forum - miejsce porozumienia czy źródło wrogo 03.05.04, 09:09
      Krótko mówiąc, każdy wnosi na forum to
      co "mu w duszy gra", albo wrogość,
      albo porozumienie.
      I może znaleźć też to czego szuka,
      bo na forum jest sympatycznie, miło, ciekawie.
      Ludzie są przyjaźnie nastawieni,
      można podyskutować w przyjemnej atmosferze.
      Bywa też okropnie, co słowo to atak,
      co zdanie to zarzuty, podejrzenia i obelgi,
      co post to nieprzyjemne odczucia.

      Czyli forum to taka ośmiornica.
      Wrażenia z czułków rozmieszczonych na odnóżach
      przeniesiome do centrum, spotykają się ze sobą
      i co z tego wyniknie zależy od tego co, kiedy i skąd przybywa.

      Miało być krótko - to jest krótko wink)) wink)) wink))
    • witekjs Re: Kawiarnie Klubokawiarnie :) i Kluby 03.05.04, 11:00
      Re: Ewelina
      Autor: lablafox
      Data: 03.05.2004 10:26 + dodaj do ulubionych wątków

      + odpowiedz na list

      + odpowiedz cytując

      --------------------------------------------------------------------------------
      mammaja napisała:

      > Kiedys, w latach studenckich chodzilo sie w Krakowie do EMPiKu i byl to
      > prawdziwy Klub, poniewaz od rana do wieczora,zawsze mozna bylo spotkac kogos
      ze
      >
      > znajomych.Niektorzy mieli swoje stale pory,nasilenie przypadalo miedzy 13- ta
      a
      >
      > 15 -ta, ale byli i poranni i wieczorni bywalcy.Otoz ja juz takiego miejsca
      nie
      > mam i jak sie chce z kims spotkac to musze sie umowic i tez nie jest latwo
      > (wyjawszy niektorych z bliskiej okolicy,ale tez mozna ich nie zastac).
      Dlaczego
      >
      > o tym pisze? Bo wlasnie forum daje ten niebywaly komfort spotkan o roznych
      > porach,
      > moge przyjsc kiedy chce i albo zastane kogos,albo nowe posty - napisze sobie
      > cos - lub nie. Ktos mi potem odpowie w porze sobie dogodnej - i to jest super.
      > To jest jeden z wielkich plusow (moze 40 -tu?) naszego forum!


      W Poznaniu takim miejscem była , dla nas kawiarnia W-Z. Blisko UAM-u, w
      przerwach ,pełno studentów ,ale i nobliwych obywateli i obywatelek.
      tam poznalismy I.Mosia.
      Jeszcze po latach , gdy już byliśmy "poważnymi" pracującymi osobami , często
      tam wpadaliśmy i zawsze ktoś znajomy się trafił.
      Dziś , miejsce nadal instnieje , ale zamiast kawiarni o określonym ,
      niepowtarzalnym klimacie, jest teraz kolejan próbka reanimacji - jakaś OBORA
      • mammaja Re: Kawiarnie Klubokawiarnie :) i Kluby 03.05.04, 13:24
        Witkejs napisal:
        " Już nie udało się odbudować atmosfery miejsc, które wspominamy.
        Nawet takich elitarnych, jak kluby artystyczne, w których narzucali ton znani
        pupile władzy."
        OOOOO ! Tu bym sie z toba poklocila."Znani pupile wladzy"- nigdy nie narzucali
        tonu.Mogli byc tolerowani,ale jednak ton narzucali autentyczni ludzie, nie moge
        i nie chce tu wywolywac duchow przeszlosci ze SPATiF-u,Mazowieckiej,Scieku czy
        Foksal, czy nawet Czytelnika. Pupile wladzy przemijali wraz z nia,
        a "stoliki "trwaly jak trwaly. Poza tym niestety masz racje.