axsa
02.05.04, 08:56
Proponuję, żebyśmy w tym wątku umieszczali różne niedługie teksty.
I takie znalezione gdzieś w necie /wtedy oczywiście podajemy autora lub
chociaż zaznaczamy, że na tekst trafiliśmy "lecąc" przez sieć/ i takie, które
mamy gdzieś w swoich zbiorach i niekoniecznie wiadomo skąd je wzięliśmy oraz
różne swoje "opowiadanka".
Jeśli uznamy, że warto rozszerzyć zakres, to po prostu zrobimy to.
Na początek wklejam znalezione gdzieś /nie pamiętam/ rozważania o NICZYM.
Rozmowa z moim mężczyzną.
- Muszę coś napisać, powiedziałam gryząc kolejnego słonego paluszka.
- To pisz, odparł Mężczyzna Życia z nad gazety.
- Nie mam o czym.
- To pisz o niczym.
- Co?????
- Oczywiście, świetny pomysł, odparł.
Już zamierzałam zawołać? Halo! Kochanie! Tu jestem!!! i pomachać mu ręką.
przed nosem, ale i tak nic by to nie dało. Czytał.
A właściwie... może to i pomysł? Bo co to jest NIC?
Zajrzałam do encyklopedii. Hasło NIC nie istnieje. Zajrzałam do
Kopalińskiego. NIC, NICZEGO, W NICZYM, O NICZYM i już. Żadnego komentarza.
Zajrzałam do słownika wyrazów bliskoznacznych - nie istnieje. W słowniku
Skorupki-Auderskiej: wyraz wzmacniający
zaprzeczenie. Tylko wzmacniający zaprzeczenie?.
I tak mi się jakoś... żal zrobiło tego krótkiego, malutkiego słówka NIC.
Dlaczego wszyscy je omijają? Dlaczego traktują per noga? Dlatego, że
krótkie? Że mało znaczące?
Niemożliwe. Przecież używane jest często. Aż za często.
- Co robisz? ?
- O czym myślisz?
- Mówiłeś coś? ?
- Kupiłas coś?
Nic.
Zadzwoniłam do znajomego filozofa.
- Panie profesorze, co to jest NIC?
- Byt. Jak każdy inny.
- Jak to: byt? Jeśli mówię, NIC, to mam na myśli pustkę, zero, no... po
prostu NIC.
- Nic podobnego. Każdy byt odpowiada na pytanie Kto? Co? Odpowiedź: NIC.
Czyli NIC jest bytem jak każdy inny. A jeśli jest bytem, to istnieje. Zresztą
sama używałaś go dość często na moich zajęciach. Pamiętasz? Ilekroć pytałem
cię, co zrozumiałaś, odpowiadałaś: NIC. Z tego wniosek, że NIC jest nie tylko
bytem abstrakcyjnym, ale realnym bytem powszechnie używanym, czyli bardzo
namacalnym i konkretnym. Zrozumiałaś coś?
- Nic, ale wierzę Panu, Profesorze, jak zwykle. Dziękuję.
- Nic nie zmądrzalaś przez te lata... westchnął i odłożył słuchawkę.
To już było coś. Jakiś punkt zaczepienia. Oznaczało, że to maleństwo nie jest
tak calkiem zawieszone w próżni, nie jest zerem, nie jest byle NIC. Jest
bytem funkcjonującym na równych prawach z innymi, jak stół, jak ja, nawet jak
Bóg... Jak BÓG???
Zadzwoniłam do zaprzyjaźnionego księdza.
- Słuchaj, wyszło mi, że NIC jest tak samo ważne jak Bóg. Co ty na to?
- Co ci jest?
- Nic. Użalam się nad słowem i muszę je dowartościować
- Aaaa... rozumiem. Więc spokojnie.... biorąc pod uwagę, że Bóg stworzył coś
z niczego, NIC może leżeć u podstaw działań boskich. Pasuje ci?
- Chcesz powiedzieć, że jakby nie było NIC, to Bóg nie stworzyłby świata?
- No... chyba za szybko...
- Dlaczego? Jeśli na początku było SŁOWO, to tym słowem musiało być NIC. Idąc
dalej, NIC jest przyczyną istnienia Boga... Przyczyną sprawczą... O kurcze!
- No... ja tego nie powiedziałem... ja tak nie myślałem... Chociaż czekaj...
właściwie... w zasadzie... to logiczne...
- No widzisz. A teraz uważaj: Profesor powiedział, że NIC jest takim samym
bytem, jak każdy inny. Czyli jeśli był jakiś byt zanim Bóg stworzył inne
byty, to znaczy, że Bóg nie stworzył czegoś z niczego, tylko stworzył byty na
bazie bytu już istniejącego. Czyli jednak Tomasz z Akwinu i nauka mają rację,
że musiało istnieć coś, co Bóg jedynie poruszył i poprzez ruch powstało
życie. Czyli teoria białka jest wielce prawdopodobna. Czyli w teologii NIC
jest tym samym, czym w nauce BIAŁKO. Proste. To o co tak się kłócą teologowie
z naukowcami?
- Zaraz... zrobiłaś mi straszny mętlik... Daj mi szybko Bruneta.
- Czyta.
- O.K. Zadzwonię wieczorem. Coś trzeba z tobą zrobić....
YES!!! Nie zaprzeczył!!! Już mi się teraz nie wyłga!
Malutkie, niewiele znaczące, przez filologów pozbawione samodzielności NIC
używane ponad miarę, zupełnie bezmyślnie. Nie poświecamy mu uwagi, traktujemy
jak przerywnik, przechodzimy obojętnie jak koło ogórka. A przecież wystarczy
chwila zastanowienia, by dostrzec jak jest ważne, jak bardzo potrzebne, jak
niemożliwe byłoby bez niego życie. Kiedyś ? teraz ?
Bo NIC jest PRA-POCZĄTKIEM.
Z szacunkiem, proszę.
- Ufff! Skończyłam. Idę robić kolację.
- I o czym napisałaś?
- O niczym.
- No wiesz, obraziłaś się? ... zaczytany byłem...