Czy powinien pojsc?

03.05.04, 15:47
W zwiazku z interesujacymi tematami dot. konfliktow rodzinnych opisze
zdarzenie dnia dzisiejszego.Syn wczoraj zapowiedzial ,ze dzisiaj zaprasza nas
do restauracji,zeby nie gotowac obiadu w domu. Kiedy przedpoludniem wrocilam
do tego tematu i zapowiedzialam malz. ze idziemy do knajpy na obiad,
oswiadczyl,ze on nie idzie,zrobi sobie jajecznice i nie ma ochoty chodzic do
knajpy.(zaznaczam,ze calkiem mila i z dobra kuchnia restauracyjka w poblizu.)
No i konflikt byl gotowy,bo syn przyjechal i chcial na ten obiad, a ja
musialam mu tlumaczyc,ze ojciec nie ma ochoty,czego mlody czlowiek nie moze
zrozumiec.W koncu udalo mi sie syna spacyfikowac,pojechal i przywiozl z
knajpy dania na wynos.No i wilk byl syty i owaca cala, ale widze ze syn ma
cien zalu.W gruncie rzeczy mi tez nie zalezalo na wychodzeniu,ale chcialam
zrobic przyjemnosc synowi. Pytanie jak w tytule - co uwazacie?
    • witekjs Re: Czy powinien pojsc? 03.05.04, 15:56
      Maim zdaniem, zdecydowanie tak.

      Witek sad
    • marialudwika Re: Czy powinien pojsc? 03.05.04, 16:00
      Powinien pojsc,nawet,jak nie mial ochoty!!!Ale niektorzy panowie sa uparci,hm.
      Wydaje mi sie,ze my,kobiety,jakos jestesmy bardziej chetne do tego
      typu "ofiar".Moze sie myle,nie wiem.
      Niejednokrotnie szlam gdzies na sile ,po to by komus sprawic przyjemnosc.Ale ja
      nie zawsze potrafie byc asertywnasad
      ml
      • wedrowiec2 Re: Czy powinien pojsc? 03.05.04, 16:03
        Powinien pójść, ale wiem jak trudno jest wyciągnąć na obiad w restauracji moich
        rodzicówsad
    • em_em Re: Czy powinien pojsc? 03.05.04, 16:04
      zdecydowanie powinien, sam brak ochoty to za wątły powód smile
    • abe11 Re: Czy powinien pojsc? 03.05.04, 16:07
      Powinien, ale może nie zdawał sobie sprawy, że synowi
      na tym zależy i że jest to coś więcej niż tylko chęć
      odciążenia Cię od pracy. Meżczyznom trzeba to czasem
      powiedzieć bardzo jasno smile

      A.
    • wywrot53 Re: Czy powinien pojsc? 03.05.04, 16:15
      Moje zdanie uzaleznione jest od tego czy mąż wczoraj się dowiedział o obiedzie
      i przystal na to, czy zostal dzisiaj postawiony przed faktem dokonanym. Jeżeli
      wczoraj wyraził gotowosc, w takim wypadku nie ma żadnego tłumaczenia. Jezeli
      zaistniała druga ewentualnosc to niestety, miał prawo odmówic. Kazdy jakoś
      sobie planuje spedzenie wolnego czasu i jak miał ochote posiedziec w domu to
      miał takie prawo, tym bardziej, ze gotowy był przetrwac na jajecznicy.
      Z drugiej strony nie widze powodu, dla którego nie pozostawiłabym go w domu,
      jesli miał taki kaprys. Sama z synem poszlabym na obiadek a jemu tylko po
      powrocie narobiła bym ochoty na pyszności przez nas skonsumowane smile)
      • mammaja Re: Czy powinien pojsc? 03.05.04, 16:33
        Rozmowa byla wczoraj przy obiedzie i trudno mi powiedziec czy rzeczywiscie
        wyrazil zgode; ale tez i nie zaprotestowal.
        Tak - powinnam pojsc na obiad z synem, ale wiem, ze pomimo tej deklaracji o
        jajecznicy byloby nam wszystkim jakos przykro.
        Wyciagam wniosek - na drugi raz zarzadam kategorycznie deklaracji wczesniej!
        • mammaja Re: Czy powinien pojsc? PS 03.05.04, 16:35
          Rzeczywiscie chodzilo "o cos wiecej" i on tego nie rozumial. Tez wyciagam
          wniosek - bede bardziej lopatologiczna.
      • ewelina10 Re: Czy powinien pojsc? 03.05.04, 16:48
        Jeśli wcześniej wyraził wolę pójścia, to nie powinien w tym dniu odmówić.
        Nasi panowie jednak pod tym względem przejawiają zbyt mało rozsądku.

        Często jestem rozjemcą, chociaż nie czuję się uczestnikiem ich
        nieporozumienia. Zdarzają się napięcia między nimi, podczas których muszę się
        wykazać swoją inicjatywą, gdyż nie jest możliwe zachowanie wobec ich konfliktu
        obojętności.
        Mogłoby to być dziecinnie śmieszne, gdyby nie fakt, że to wcale śmieszne nie
        jest.
        Młodszy syn od świąt ma muchy w nosie, ale to w moim kierunku są
        komentarze.....
        Zwykłe rodzinne sprawy. A dlaczego one mnie czasami tak bolą ?
    • alfredka1 Re: Czy powinien pojsc? 03.05.04, 17:21
      powinien pójść, ale jeżeli nie chciał, to Ty powinnaś z synem pójść. Okazja by
      porozmawiać z synem, że np. martwisz się tatą że taki ostatnio : smutny,
      zamyślony, może coś go boli... pozdrawiamy wraz z Wodnikiem. p.s. Wędrowiec
      toby nas tylko po restauracjach ciągał smile))
    • axsa Re: Czy powinien pojsc? 03.05.04, 17:44
      Ja tam bym od razu poleciała
      i robię to przy każdej nadarzającej się okazji.
      Mój mąż miewa czasem takie humory jak Twój.
      Najgorsze jest to, że nie potrafi
      w przekonujący sposób przedstawić przyczyn swojej odmowy.
      Czasem myślę, że dlatego "nie, bo nie".

      Uważam, że uzasadnienie Twojego syna było czytelne
      i należało zaproszenie przyjąć.
    • dado11 Re: Czy powinien pojsc? 03.05.04, 20:44
      Jesli moge swoje 3 grosze... Jesli nie ma istotnego konfliktu miedzy twoim mezem i synem,
      to uwazam ze twoj maz nie powinien byl sie tak zachowac.
      To egoizm , i nie liczenie sie z uczuciami innych.
      Poza tym dorosly czlowiek musi umiec artykulowac swoje zdanie wyraznie i bez niedomowien,
      szczegolnie wobec najblizszych.
      Przepraszam, ze tak kategorycznie, ale takie zasady panuja w naszym domu
      i jakos nikt na tym nie przegrywa.
    • foxal Re: Czy powinien pojsc? 04.05.04, 02:29
      Mysle, ze Maz (ojciec syna) powinien pojsc - koniec i kropka.Jesli natomiast
      mial bardzo, ale to bardzo waznego cos do zrobienia/zalatwienia, to powinien
      byl powiedziec: bardzo mi przykro, ze dzis nie moge, ale przeloz to na.. i ja z
      przyjemnoscia beda z Toba.

      To, bylo by pozytywnym rozwiazaniem problemu w czasie i obiadu stawianego przez
      syna. Sym napewno chcial cos dla niego bardzo radosnego celebrowac sprawiajac
      przyjemnosc sobie i rodzicom i powod do dumy dla rodzicow a ojcie nie zdajac
      sobie sprawy nie stanal na wysokosci zadania - a szkoda.

      My ojcowie czasami mamy brak poczucia nowej rzeczywistosci - jesli chodzi o
      dzieci. To smutne, ale ja tak to widze. Glowa do gory nastepnym razem.moze
      bedzie lepiej.
    • bepeef próba sił ;-) 04.05.04, 07:32
      Przecież ci dwaj panowie nie poznali się wczoraj - doskonale znają swoje
      upodobania co do chodzenia/niechodzenia na obiad do restauracji. Ty też,
      Mammajo, zapewne nie byłaś zaskoczona reakcją Męża?
      Moim zdaniem nikt niczego nie "powinien" był robić. (Jeśli już - to jedynie
      wyjaśnić, dlaczego nie ma na coś ochoty, ale też nie obowiązkowo)

      Inna sprawa, że dziwne jest dla mnie nie mieć ochoty wyjść
      do restauracji na obiad
      w gronie bliskich osób -
      ale przecież różni ludzie różnie odczuwają smile
      • mammaja Re: próba sił ;-) 04.05.04, 12:06
        Otoz bepef napewno ci panowie znaja sie nie od dzis ,ale sie zmieniaja. Kiedys
        jezdzilismy z dziecmi dosc czesto do Jozefowa,byly tam takie "obiady
        domowe" ,ale lata leca i maz,ktore jest starszy ode mnie sporo latek widocznie
        uwaza ,ze juz sie nachodzil do knajp, a syn ze wlasnie przyszla pora aby on
        byl fundatorm.
        I oczywiscie tu jest pies pogrzebany, czego swietnie sie tu domysliliscie.
        Dla mnie pouczajace jest przeczytanie waszych opinii i bardzo za nie dziekuje!
        I prosze was,zostawmy juz ten watek, bo zaczne zalowac,ze w chwili emocji w
        ogole go napisalam! PS. Nastepnym razem bede wiedziala jak to
        zaaranzowac.Poprostu znowu czegos nie dopilnowalam smile)))))
        • verdana Nie on winny, ona winna... 04.05.04, 12:33
          Bzdura! Mąż zachował się albo głupio albo niegrzecznie, syn może zapomniał
          omówić z nim sprawę, ale kto się czuje winny? Ty! Bo 'nie dopilnowałaś'. To
          była sprawa między dwoma facetami, dlaczego uważasz, ze ty powinnaś 'pilnować i
          aranżować'. Oj, dałaś się wrobić...
        • ewelina10 Re: próba sił ;-) 04.05.04, 12:41
          Mammajko, ja Ciebie dopiero dzisiaj rano zrozumiałam, kiedy powtórnie
          przeczytałam. Twój drugi post tylko to potwierdził. Nie chciałam po prostu
          kontynuować tego dzisiaj.
          Rozumiem Ciebie w 100 % i szanuję. Kończę już temat.
          Pozdrawiam.
          • mammaja Re: próba sił ;-) do Verbeny 04.05.04, 13:32
            Verbeno - ten moj ostatni komentarz byl gleboko ironiczny ,dlatego opatrzony
            tyloma usmiechami. Wbrew pozorom nie daje sie az tak bardzo wrobic smile)))
            A temet uznalam za dobry wlasnie do omowienia na forum.
            • mammaja Re: próba sił ;-) doVerdany 04.05.04, 13:33
              Przepraszam ,ze pomylilam dwie panie na V - ale takie podobne niki!
              • mammaja Re: próba sił ;-) do Eweliny 04.05.04, 13:39
                Napewno sie rozumiemy smile
      • witekjs Re: próba sił ;-) 04.05.04, 14:14
        Narzekałem na to, że mój syn zbyt rzadko do mnie dzwoni.
        Przyjaciel z takimi samymi problemami odpowiedział.
        "On nie musi a ty tak". I ma rację...
        Często mam ochotę zareagować na jego nietakty, tak jakbym zareagował w stosunku
        do innych.
        Najczęściej, albo sam albo żona zmienia moją decyzję.
        Jednak to ja jestem ojcem. On mimo, ze ma trzydzięści lat jest moim dzieckiem.
        Równych relacji nie ma, na niekorzyść ojca.
        Nie jestem pewny czy mam rację ?
        Najchętniej bym go zrugał. I chyba to zrobię.
        Właśnie wczoraj zapomniał zadzwonić...

        Witek
    • omeri Re: Czy powinien pojsc? 04.05.04, 21:54
      Wprowadziłam zwyczaj wsród moich przyjacioł,ze zapraszam ich do restauracji. Na
      początku byly opory, przyzwyczjenia polskie,ze goscie to w domu. Dla mnie jest
      to duzo łatwiejsze, dla nich smacznie jedzenie. Przy tym wszystkim nie urobie
      sie i wcale to nie wychodzi drożej niż w domu, a nawet taniej. To taki moj
      przyczynek do zmiany obyczajów.
    • ada296 powinien pojsc 05.05.04, 01:03
      ale rozumiem, że mu się mogło nie chcieć
      nie ze złośliwości
      tak po prostu
      jak wiele okazji do spędzenia miłych chwil potrafimy przetuptać z powodu
      zwykłego nygusa

      czy nie jest to zasadą prawie, że gdy przychodzi chwila wyjścia najchętniej
      schowalibyśmy się gdzieś w kąciku i zostali w domu

      a im bardziej nam się nie chce tym jest milej potem
Inne wątki na temat:
Pełna wersja