Dodaj do ulubionych

Wracam do domu i...

16.05.11, 19:35
po wyjściu z Psią, natychmiast przyoblekam się w szaty luźne, sprawdzam czy "cusik w TV dają", a ponieważ zazwyczaj nie , to padam, padam, padam do wyra z książką. Niemniej wcześniej sprawdzam pocztę, podlewam taras, przeczytuję (ort zam) Gazetę i uczęszczane fora. Odpowiadam na zjadliwe posty, równie zjadliwie, albo znacznie bardziej (zastanawiając się w głębi duszy skąd we nie tyle jadu). Czasami, dość często teatruję, operuję, poprostu żyję życiem zewnętrznym. Za to kiedy spadnie mrok wieczorny typem staję się potwornym. Wyobraźnia staje mi dęba i szaleje. Objawiając się w snach kolorowych, pasjonujących, ponurych, ale dziko żywychsmile
A Wy, co dzieje się z Wami kiedy spuszczacie się ze smyczy i rozluźniacie?
Obserwuj wątek
    • verbena1 Re: Wracam do domu i... 16.05.11, 22:04
      Dla mnie wytchnieniem i odpoczynkiem jest ogrod. Wracam do domu, zakladam plastikowe chodaczki ogrodowe, kamizelke z kieszeniami na narzedzia i wyruszam na obchod. Znam kazda rosline, wiem co ma dopiero zakwitnac, co trzeba przyciac, przesadzic.
      Wyciszam sie i relaksuje. Wieczorem siadamy z Rieksem na bujanej lawce przy stawie, czesto z kieliszkiem wina i patrzymy jak zachodzace slonce tworzy bajkowa atmosfere, sluchamy ptasiego przekomarzania, liczymy zaby siedzace na kamieniach, karmimy rybki,ogladamy obloki. Spokojnie i leniwie plynie czas........nagle wpadam na pomysl, zeby rododendron rosnacy za budka przesadzic w inne miejsce. Zrywamy sie natychmiast ,bierzemy lopaty ,taczke i do roboty. Musimy zmieniac natezenie akcji bo inaczej wyszedlby kicz rodem z Bollywoodsmile

      Kiedy robi sie juz ciemno ,siadam jak w tej chwili do komputera i czytam co zmienilo sie na swiecie lub pisze na forumsmile
      • mammaja Re: Wracam do domu i... 17.05.11, 00:46
        Na szczescie mniej teraz mam tych "uchetanych powrotow" . Jak sobie przypomne te dawniejsze powroty to i czasu nie bylo na relaks, dom wyciągał macki i wymagał zajęcia sie nim. Teraz - jak wracam zmeczona to mamy z kotem swoje ulubione miejsce na kanapie smile
        No i właże w internet, który tez czeka ! Ogrod troche zapuszczony w tym roku, moze pod nieobecność wnukow troche go uładze smile
        • goskaa.l Re: Wracam do domu i... 17.05.11, 10:03
          ...nigdy nie wiem co mnie czeka. Oczywiście, planuję z grubsza jakieś działania, ale pan Bóg się zwykle śmieje z moich planów. Wczoraj miałam zamiar iść do ogrodu, le chłód i deszcz zmieniły moje zamiary. Wobec tego wyciągnęłam zwój map i zaczęłam je segregować (dostałam propozycję współpracy w opracowaniu krajoznawczo - turystycznym "Pomorski krajobraz rzeczny"). W niedzielę z konta kolegi przysłano mi trojana (niestety, ktoś się włamał), przyszła znajoma informatyczka i usuwała go prawie 3 godziny (i tak szybko jej się udało, bo bydlę było wyjątkowo złośliwe). W czasie kiedy gotowała się dla niej woda na kawę, obsmażyłam zamarynowane kurze cycki i zostawiłam na jakiś czas, żeby doszły (gotuję w zepterze). Wróciłam do map, wyciągnęłam swoje szpargały (ale brakowało mi plików, które mam w komputerze), zrobiłam co się dało z trzema rzekami i zastanawiałam się, jak idzie numeracja arkuszy mapy 1:25000, bo mi brakują dwa i zleceniodawca powinien je dostarczyć. Po wyjście informatyczki wsiadłam do auta i pojechałam za miasto na przystań po wódek dziecięcy, potrzebny niepełnosprawnej koleżance (ona nie może poruszać się przy chodziku, tylko korzysta z wózka). Wózek, który miała, padł był ostatecznie podczas wyjazdu, z którego wracała. A ten, z którym przyjechała, nie da się składać i nie mieści się do auta (chyba że kombi). Zabrałam wózek, pojechałam po nią na dworzec, odebrałam, zamieniliśmy wózek, który kolega zabrał do garażu i zawiozłam ją do domu. Wróciłam już po 24:00. A rano trzeba było wstać jak zwykle po 5.
          Dziś z kolei miałam zostać po południu w pracy, bo miał taki plan kolega ( a dojeżdżam z nim jego samochodem) i mnie to też pasowało. Ale idzie do lekarza, więc wygląda na to, że znów wrócę do map... Chyba że znów mi coś przeszkodzi wink i zmieni plany...
          Na odpoczynek bierny nie ma miejsca w moim życiu. Jeśli mam czas "wolny", biorę kijki i idę z psem - albo sama. Zaniedbałam w tym miesiącu ćwiczenia cielesne, co mam nadzieję odrobić w przyszłym.
            • goskaa.l Re: Wracam do domu i... 17.05.11, 12:31
              jeszcze nie wróciłam... a moje plany już się zmieniły. Kolega dowiedział się, że lekarz nie przyjmuje, więc zostajemy dłużej.
              Odpoczynek bierny - dla mnie lektura (staram się przynajmniej kilka słów przeczytać przed snem), słuchanie muzyki (nie w tle innych zajęć, tylko po prostu słuchanie), drzemka z psem wtulonym w zgięcie nóg). Nie wiem, co jeszcze, bo ja tak nie umiem (i permanentnie brak mi czasu).
              • jan.kran Re: Wracam do domu i... 17.05.11, 16:30
                Kiedy wracam do domu w zaleznosci od stopnia zmeczenia wlaczam jakis smaczny film na DVD lub zabieram sie do ksiazki.
                Najbardziej lubie kiedy przychodze do domu rozmawiac z dziecmi , Mloda mam chwilowo na zywo w Oslo po pieciu latach pobytu poza.
                Dawniej kiedy wracalam do domu rozmawialysmy przez skype , teraz czasami sypia u nas
                i bardzo jest wtedy milo.
                Juniora jeszcze jakis czas mam na codzien..
                Bardzo lubie sie tez relaksowac telefonicznie ale u mnie rozmowa zaczyna sie od godziny w gore wiec nie zawsze mam czas i sile na te rozrywke kiedy wracam zmeczona do domusmile
                Kran
            • goskaa.l Re: Wracam do domu i... 18.05.11, 11:18
              Bbetko, skoro już wiesz, temat robiono 4 lata temu i wyszła kicha (w każdym razie my - PTTK - byliśmy mocno niezadowoleni, bo spodziewaliśmy się czegoś innego). Teraz robią to nieco inne osoby, ale... Początek w grudniu - a nas przy tym nie było. Teraz bardzo obszerny zakres (Odra od ujścia Myśli do Bałtyku z dopływami i pasem o szerokości 25 km wzdłuż nich) z wymaganym ogromem informacji - a termin do końca czerwca. Mam wrażenie, że nie znaleziono innych wykonawców (pierwsze przetargi były ogłoszone na początku roku, ale nas nikt nie poinformował, a nie śledzimy takich rzeczy) i teraz na łapu - capu sięgnięto po ostatnią deskę ratunku. Termin mógłby być realny, gdybym nie pracowała zawodowo. W tej sytuacji złożymy ofertę, ale będziemy negocjować przesunięcie zakończenia na koniec sierpnia.
              Czyżbyś była z tym w jakiś sposób związana?
            • bbetka_1 Re: Wracam do domu i... 18.05.11, 11:25
              To powyżej miało być odpowiedzią na pierwszy post post Gosi, ale wyszło jak widaćwink

              W zadanym temacie to jak wracam kompletnie padnięta, co następuje najczęściej późnym popołudniem lub wieczorem, to cała żywina domowa wylega do drzwi i usiłuje mi przekazać wieści dnia (oraz wejść na głowę i gdzie indziej) w sposób niecierpiący zwłoki (podając moim zwłokom w międzyczasie posiłki regeneracyjne wink... co w moim mniemaniu ma sens niewielki bo gadanie do zombi mija się z celem, ale widocznie wyglądem potwierdzam, ze wiem o czym mówią. W tzw międzyczasie karmię towarzystwo łapiaste, rozpakowuję co przytargałam i wyskakuję z formalnego ubrania...po czym padam na kanapę i oglądam zaprzyjaźnione fora lub czytam książkę/prasę (co uważam za luksus), o ile oczywiście nie muszę zabrać się za pracę pisarką lub czytelniczą wink
              Najbardziej wkurza mnie ten element mojego charakteru, który przyczynia się do tego, że nawet jeśli przypadkiem jestem sama na gospodarstwie i mogłabym wejść do chałupy rzucić torby i walnąć się na kanapę z pilotem tv rozrzucając po drodze obuwie i niewygodne części garderoby bylegdzie oraz zostawić w kuchni chlewik po przygotowaniu posiłku to i tak tego nie zrobię...najpierw wszystko doprowadzę do przynajmniej wizualnego porządku i dopiero wtedy pozwalam sobie opaść...wrrrr.....
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka